Pozwolę sobie założyć nowy wątek może mnie nie zbesztacie

a szczerze mówiąc liczę na Wasze doświadczenie i wsparcie maglownice drogie.
Wczoraj dziecko me (prawie 4 lata) poszło do przedszkola - koniec wakacji dyżur i te sprawy...i wróciło inne. W jakim sensie zapytacie ?! a no markotne, rozpalone, z temperaturą i z bełkotliwą mową, położyła się na chwilkę i zaczęła wymiotować - ewidentnie przegrzanie słoneczne ( choć lekarzem nie jestem )ale nie ma się co dziwić skoro dzieci od 9-12 na dworze i później od 13-15.20 ( moment w którym ją zabrałam ) a ta przerwa to na obiad była... przedszkole mam rzut beretem i widziałam ile czasu spędzają na dworze. Gdy po nią poszłam spała na siedząco na słonecznej ławce koło Pani Przedszkolanki. Ona czytała książkę i nawet nie zauważyła że dziecko koło niej usnęło - nie nie czytała bajki na dobranoc - gruba książka typowo dla dorosłych, po za tym była sama, nikogo innego do opieki nad dziećmi ok. 15. Dziecko skarżyło jej się na ból głowy to po prostu posadziła ją koło siebie i nic więcej. Jakby nie mogli zadzwonić do mnie lub męża i powiedzieć co się dzieje.
Teraz prośba do Was o radę zgłosiłybyście do dyrektorki / kuratorium czy odpuściłybyście następnym razem prosząc na osobności Panią przedszkolankę by była uważniejsza ?!
Może i wyjdę na roztelepaną matkę wariatkę ale trudno. Pomożecie ?!
---
"Życie to jedno wielkie gówno, a potem się umiera - Ta.Chciałoby się. " S. Meyer (Jacob)