Cholera mała ciągle w nosie grzebie. Za każdym razem sprawdzam, nic nie widzę. Jak coś ma to wyciagnie i przylatuje, na szczęście nie je

Ale ona to z premedytacją, jak widzi, że krzywo patrzę, to wsadza paluch w nos i wrzeszczy "mamaaaa paaać" juz jej tyle razy mówiłam że nie wolno, że brzydko, że ała se zrobi, nie dociera. Za chwilę sobie coś zadrze w kicholu i krew jej poleci