O choróbsku będzie.
Wybrałam się w końcu na wyczekiwany urlop i co? Jak zwykle dooopa
Pojechaliśmy z chłopem i córą na biwak co by się dziecko na łonie natury wybiegało, starzy mieli spędzić cudowne noce przy ognisku...
No i się w czwartek zatrułam

Całą noc wymioty, nastepnego dnia miałam takie skurcze żołądka , że spokojnie mogę je porównać do porodowych

Na następny dzień minęły, ale bół całego brzucha został... Męczę się do dziś, nie wiem jak jutro w pracy wyrobię - a być muszę koniecznie!

Dodatkowo biegunka od czwartku, brak apetytu (nawet papierochy mi nie idą

) i takie dziwne uczucie jakbym miała zemdleć... oblewają mnie nagłe poty , dreszcze, zaczyna mi piszczeć w uszach...
Nie wyrabiam

Nafaszerowałam się już chyba wszystkimi możliwymi lekami/herbatkami i nadal źle- ale na pewno dużo lepiej niż 1/2 dnia.
A dodatkowo jeszcze rano wyciągnęłam czwartego kleszcza (ten już się napił).
Droga redakcjo długo trwa takie zatrucie pokarmowe?? Bo to jak cudownie spędziłam urlop wolę przemilczeć.