nieślubny mąż mnie dzisiaj przydołował

to dobry człowiek jest, kochany, pomocny, liczyć na niego mogę, ale czasem jak błyśnie, to koniec

no i dzisiaj mi tak błysnął. ja wiem, ja sobie tłumaczę, że chłopy takie są, że niedomyślne i nieogarniające tak jak my - najlepsza płeć ever

ale przykro jest i tak i jakoś tak smętnie i dołująco.
a jeszcze spółdzielnia dołożyła cegiełkę, przynosząc cudnej urody świstek o 1200 zł dopłaty za ogrzewanie...(znaczy, że ja mam im dopłacić, nie oni mi, żeby było jasne).
to co, poużalacie się trochę nade mną?