Dodaj do ulubionych

nienawidzę mieszkać w blokach

10.11.13, 21:17

a dzieje życia rzuciły mnie znów do blokusad mam nadzieję, że tylko na parę miesięcy, ale zawsze. nad nami jest mieszkanie do wynajęcia. i właśnie chyba przyszedł właściciel z towarzystwem ( młody chłopak). cholera, jak to wszystko słychaćsad
jak żyć, droga redakcjo? jak żyć.
mieszkanki bloków, powiedzcie mi szczerze: można się przyzwyczić do tupania nad głową, rozmów obcych ludzi, do nagłego hałasu? można?
a tak sobie myślałam, że sobie odpocznę wieczorem, wcześnie pójdę spać i zregeneruję. a tu dooopa.
Obserwuj wątek
    • doral2 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 21:19
      wyrazy współczucia.
      a przyzwyczaić się można, tak jak można się przyzwyczaić do mieszkania przy autostradzie...
      tylko czasu do tego trochę potrzeba uncertain
    • grave_digger Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 21:37
      Całe życie mieszkam w blokach, obecnie czwartym. Żadnych hałasów nie ma opisywanych przez ciebie. Dodam, że w mojej klatce, 8 mieszkań, jest 10 dzieci. Obecnie jest cisza jak makiem zasiał, może moje trochę tupią sąsiadce, nie wiem, nie skarży się, kłania w pas, znaczy, że nie chce mnie zamordować wink
      Sąsiadów za ścianą nie słyszałam nigdy, pod nami nawet jak muzę głośno puszczą to słychać przez klatkę a nie przez ściany. Jak sąsiedzi na przeciw zrobią imprę to słychać tylko u dziewczyn, ale one śpią jak zabite i mają w de.
      Więc to chyba zależy od ścian w bloku.
      • grave_digger Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 21:39
        Dobra, muszę to powiedzieć, nie wyobrażam sobie nie mieszkać w bloku tongue_out
        Wiem, kumpele mają wypasione chaty, piękne i w ogóle i nie wiem, czy umiałabym w takim mieszkać... bez ludzi dookoła tongue_out
        • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 21:49
          a ja właśnie w międzyczasie przeglądam ogłoszenia sprzedaży domów na wsi. bo kasy mam malutko. buractwo nad nami drze ryje, cholera jasna. z poprzedniego bloku gdzie mieszkałam do końca życia zapamiętam buraka za ścianą, co dwa dni w tygodniu imprezowal/ i takie mam niemiłe wrażenie powtórki z rozrywkisad nawet rechot dochodzący z sufitu jest podobny. kurczę, mam pecha do głośnego buractwasad
          gwoli prawdy: przez 7 lat mieszkania w wieżowcu sąsiadów chwaliłam pod niebiosa. dopiero jeden burak zepsuł mi krew oraz zaważył na opinii blokowisk.
          ja chcę na zabitą dechami wieś!
          • grave_digger Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 21:54
            Nie lubię zabitych-dechami-wsi. Złe dojazdy, wszędzie daleko, dzieci trza wozić wszędzie i ciągle. Nie dla mnie to.
            • olinka20 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:02
              Ja cie Moon rozumiem. Mieszkałam w blokach, nienawidziłam tego. Te pobudki techniawką o 7 uncertain
              Te kotlety walone o 12 w niedziele. Te odgłosy z łazienki wyzej uncertain I to nie była wielka płyta!!!
              Teraz mieszkam w blizniaku( za sciana starsza pani, czasem piesek szczekusia) a docelowo wygwizdów z 7 tysiacami metrow wink Od sasiadów odgrodze sie tujami. dzik ze mnie, wiem o tym.
              • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:08
                Olinka, a z Tobą jak zwykle się zgadzam. ja zaczynam się Ciebie baćbig_grin jesteś tworem komputerowym stworzonym na moje podobieństwo w jakimś niecnym celubig_grin
                pssss. stawik sobie wykop na tych hektarach. ja kiedyś będę miała, choćby malutki. ławeczkę sobie postawię i będę siadywała na starość. a burek będzie latał . następca burka.
                pss. burek też w blokach jest smutny. poprzednio latał i pilnował podwórka aż zachrypł do bezgłosu. a tu... leży bidulek i się nudzi.
                • grave_digger Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:14
                  Szwagierka mieszka u teściów na piętrze w domu. Teść chleje i wyje nocami. To co, że dom, ogród i basen, jak teściu psychopatyczny. Ja już wolę mój spokojny blok wink
                  • jacek226315 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 06.12.13, 21:28
                    grave_digger napisała:

                    > Szwagierka mieszka u teściów na piętrze w domu. Teść chleje i wyje nocami. To c
                    > o, że dom, ogród i basen, jak teściu psychopatyczny. Ja już wolę mój spokojny b
                    > lok wink
                    Szwagierka mieszka u tesciow bo chce,jakby jej bylo zle to by sie wyniosla
                • grave_digger Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:16
                  poprzednio latał i pilnował podwórka aż z
                  > achrypł do bezgłosu.

                  o nie. nie ma nic gorszego niż ujadające przy domach psy.
                  • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:22
                    grave, ajatam ajtam - nie znasz sięsmile piesu pilnował podwórka, z czego właścicielka była zadowolona. ba, poprzednio w bloku piesu pilnował całego piętra. nadziwić się nie mogłam, że żaden z sąsiadów nie przylatuje z awanturą; piesu darł ryja jak np. sąsiad sobie legalnie własne drzwi otwierał. tuż przed wyprowadzką sąsiadka wyznała mi, że jej to latało jak pies ujadał gdy wracała do własnego domu. latało jej, jak pies ujadał gdy przychodzili do niej goście. ale, jak wyznała - była pewna że nikt jej nie napadnie niepostrzeżnie ani nie włamie sie pod jej obecność pod nieobecność. bo piesu pilnował jak cholerabig_grin i jak ujadał to każdy do swoich drzwi podchodził zerkając mimowolnie na drzwi sąsiadów.
                    się zdziwiłam. ale co kto lubi.
            • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:02
              a ja tak naprawdę mam uczucia mocno ambiwalentne. ideałem były domek z dużym ogrodem w mieście, ale to kosztuje straśliwie straśliwie sporo. i tak sobie ostatnio dumam nad rzeczami dla mnie realnymi: domek na wsi czy duże mieszkanie w miasteczku? bez miasta żyć nie potrafię, bez ludzi, sklepów, bez " dzieje się wokół". a z drugiej strony pragnę ze wszystkich sił azylu, ciszy i spokoju, własnego miejsca, własnego drzewa, krzaka i kwiatka. miejsca, gdzie zamknę drzwi i... nie ma mnie. i nie ma nic dalej niż my.
              grave, my nigdy się nie zgadzałyśmy w żadnej kwestii. i jak widzę, tak jest nadal. dobrze wiedzieć, że niektóre rzeczy pozostają niezmienionesmile
              • olinka20 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:22
                Moon istnieje tongue_out Niektore forumki moga poswiadczyc tongue_out
                My wyprowadzamy sie do małego miasteczka, generalnie wszystko tam jest, ale jak chcesz centrum handlowe czy kino czy cos to 20 minut autem ( bez korkow) i luz.
                Grave to co opisujesz to jakas masakra, na takie cos bym sie w zyciu nie zgodziła.
                • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:25
                  taaaaaa, jasne. stawik sobie wykopiesz? trzciną obsadzisz?
                  • olinka20 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:30
                    Hmmm stawiki kojarzą mi sie z komarami tongue_out
                    • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:33
                      aaaaaaaaaaaaa, to może i istniejesz naprawdębig_grin
                      mnie się kojarzą z szelestem sitowia i takim błogim, świętym spokojem.
                      • olinka20 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:43
                        Hłe hłe.
                        2 domy dalej mam lesniczowke, sarenki beda mnie budzic wink
                        • dorcia1234 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:50
                          kurczę Olinka
                          chyba coś w tym co Moon pisze jest na rzeczy smile
                          jak ja żałuję że nie mogłam być na spotkaniu. Chyba latem zrobię sobie objazdókę po "kocim zakątku". Wrzucę namiot i materacyk do autka i pojadę.
                          A jeśli chodzi o małe miasteczko , to w moim 15 lat temu nie było ani centrum handlowego ani kina. Teraz mam 2 galerie, kino, basen i jednocześnie urok pipidówki.
                          • grave_digger Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 11:00
                            Dorcia, w mojej mieścinie dalej nie ma galerii wink Jest coś od 2 tyg takie ala jak galeria, ale to taki deptak i do sklepów wchodzi się od zewnątrz. Jest m.in. lidl, h&m i reserved i ludzie oszaleli suspicious
                        • guderianka Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 09:08
                          gdybym była sama może tez bym się zdecydowała
                          tymczasem patrzę by w bliskiej okolicy mieć przedszkole, szkołę, szpital, sklep, aptekę a wokół były dzieci. Żaden domek-nawet w centrum miasta-nie zapewni takich relacji, kontaktów i zabaw jak blokowisko wink
                          • grave_digger Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 11:04
                            O tak. Sąsiadka w wieku starszej piętro niżej i biegają do siebie w kapciach. Najlepsza pszyjaciółka za ulicą. Dwie babcie 4 bloki dalej. Teściowa podobnie wink Pół klasy na tym samym osiedlu, wszyscy się odprowadzają po szkole, która jest przy osiedlu. Sieć przeróżnych sklepów też na osiedlu. Park 300m od bloku, działka 400 m od bloku. Lubię mieć wszystko pod ręką.
                            • dorcia1234 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 11:10
                              ja mieszkałam prawie całe życie w bloku z wielkiej płyty. Słyszałam pianino sąsiada mieszkającego 2 piętra wyżej, kłotnie i godzenie się tych co pod nami mieszkali, śmieci lecące w ssypie, windę, drzwi, ujadanie piesków. Pod koniec mojego tam mieszkania pojawiła się moda na panele isąsiedzi takie sobie sprawili. Do kompletu mieli dwulatkę, która uwielbiała bawić się na nich szklanymi? kulkami czy innym hałasogennym ustrojstwem.
                              Od 15 lat mieszkam w domku-bliźniaku. Mam kominek i jak chcę to nawet w środku lata sobie napalę. A jak mi się nie chce to wciskam guzik i piec grzeje. Latem mogę prost z łóżka iść do ogrodu i wypić kawę, co najwyżej sąsiadka w podobnym stanie mi potoworzaszy przez płot.
                              Nigdy więcej do bloku.
                              • ivaz Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 22:42
                                zapomniałaś dodać, co weekend rano słychać kosiarki z każdego sąsiedztwa, w nocy jak jeden burek zaszczeka, zaraz wtórują mu wszystkie dookoła, co drugi weekend jakiś sąsiad robi mocno zakrapianego grila, inny naprawia samochód, zimą trzeba nieźle namachać się łopatą aby wyjechać z posesji, a jak nie daj boże pług przejedzie to trzeba jeszcze odgarnąć ogromną bruzdę śniegu po pługu, znam to z autopsji. Domek z ogródkiem jest fajny, 20 lat mieszkałam w takowym teraz najbardziej je lubię na okładce w muratorze.
                                • olinka20 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 22:50
                                  Ty tak serio???
                                  • ivaz Re: nienawidzę mieszkać w blokach 12.11.13, 07:31
                                    nie tak na niby, mieszkałam w domku z ogródkiem, i miałam go serdecznie dość.
                                    • olinka20 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 12.11.13, 09:02
                                      To po prostu mieszkałas w jakims burackim otoczeniu. Aktualnie mieszkam w domku, owszem koszą, ale my tez kosimy wink Grillow pijackich nie zanotowałam. Odsnieza miasto normalnie, a i czasem sasiad rozochocony włąsnym odgarnianiem przed posesja machnie i moj chodnik wink
                                      • guderianka Re: nienawidzę mieszkać w blokach 12.11.13, 12:03
                                        hehe\
                                        to samo powiedzieć można o narzekających na buractwo w blokowisku wink
                                        • ivaz Re: nienawidzę mieszkać w blokach 12.11.13, 12:42
                                          Teraz mieszkam w małym kameralnym nowiutkim bloku, mieszaknie duże, przestronne, funkcjonalne, zpołozone przy ślepej uliczce, do taramwaju idę 7 min spacerkiem, 17 letni syn w końcu nie jest ode mnie zależny, i szczęśliwy ze jest mobilny, córka chodzi do państwowego przedszkola, w którym nie ma bitwy o miejsce, bo mieszkam w starej dzielnicy,na zajęcia do poblikiej szkoły muzycznej chodzimy na piechotę Pan Zygmunt odsnieża i dba o infrastrukturę podwórka, sprzata klatki, sąsiadów mam tylko na górze, dwoje samotnych 45 latków, cisza, spokój, wszedzie blisko, do pracy jadę 15 minut jednym środkiem lokomocji, samochód ruszamy tylko w weekendy, zyć nie umierać, nie musze sie martwiec o komin, rynny, płot bo robi to ktos inny. i w końcu mam czas na siebie i dzieci. A nie z wywieszonym jęzorem po dzieciaka do przedszkola, poczekać na syna bo basen, angielski, bo chce iśc do kina z kumplami, co mi z domku jak przebywałam w nim od 19 , połowe czasu wolnego po pracy spędzałam w samochodzie, nigdy więcej.
                                          • saczek1 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 30.11.13, 22:03
                                            Dokładnie z tych samych powodów też mieszkam w bloku na obrzeżach miasta. Do tego dorzuciłbym problem z dotarciem do lekarza gdy człowiek jest naprawdę chory i na starość nie zawsze ma się siłę zrobić samemu w domu i wokół niego.
                                            • ewa.313 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 30.11.13, 22:49
                                              Ja obecnie, po sześciu latach mieszkania w swoim mieszkaniu w bloku, mam serdecznie dość. Od dwóch lat jakość życia gwałtownie się pogorszyła. Sąsiedzi z góry są wyjątkowymi chamami, którzy zwykle ożywiają się w godzinach ciszy nocnej, kiedy to słychać baardzo głośne tupanie, bieganie, spadanie na ziemię różnych przedmiotów, odbijanie ich o ziemię, przesuwanie przedmiotów, szuranie meblami, stołami, wirowanie pralki. W dzień dzieci sąsiadki na przemian raczyły mnie głośną muzyką, gdzie bezproblemowo moglam rozpoznać jej gatunek, wykonawcę, tekst, stację radiową. Nadmienię tylko, że nie z każdym da sie dogadać. Ja na prośbę o uciszenie się, usłyszałam, że sąsiadka płaci czynsz i że jej wolno!!! Po trzeciej prośbie, usłyszałam same inwektywy i zatrząśnięto mi z impetem drzwi przed nosem. Policja i dzielnicowy również nic nie wskórali albo są po prostu mało skuteczni. Sąsiedzi nikogo ani niczego się nie boją; zresztą mieli sprawę w sądzie i kuratora i nic to nie dało. Oczywiście na co dzień słychać hałasy w rurach, spuszczenie wody, tłuczenie kotletów, krzyki, szczekanie psa piętro niżej itp. Jest to 3. mieszkanie, w którym mieszkam, ale jedyne tak akustyczne i z takim sąsiedztwem. Śnię po nocach (w stoperach) o cudzie, który wybawi mnie od mieszania w blokowisku i pozwoli mieszkać w domu, naprawdę u siebie.
                          • olinka20 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 19:36
                            Guder, na poczatku ulicy mam podstawowke, w domach obok sa małe dzieci wiec git wink
                            A w bloku jestem chora, Serio.
                            • guderianka Re: nienawidzę mieszkać w blokach 12.11.13, 07:26
                              Spoko, rozumiem
                              Taki domek jak wszystko jest blisko jeszcze ujdzie
                              (aczkolwiek jak otoczenie ok ja psioczę na sam budynek-kiedyś będę miała swój-ale wybudowany tak jak chcę, z czego chcę, będę znać wszystkie materiały, grubści itd.-bez wałków)
                  • olena55 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 31.12.13, 01:00
                    jak na razie to kup sobie zatyczki do uszu ,a w niedalekiej przyszlosci to kup sobie domek najlepiej w lesie
            • paskudek1 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 28.11.13, 09:48
              jeny grave a myslalam że to tylko ja taka durnowata jestem i niedzisiejsza. wszyscy dookoła marza o domku, niekoniecznie na wsi a ja KOCHAM bloki. Od zawsze mieszkam w bloku i tez sobie nie wyobrażam wsi. nawet takiej bliskiej, z sasiadami za płotem pod nosem.
    • melancho_lia Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.11.13, 22:25
      Obecnie czwarte mieszkanie w bloku. Normalnego życia sąsiadów nie słyszę (przepraszam w pierwszym mieszkaniu słyszałam jamnika "cykającego" pazurami nad głową). Imprezy i remonty owszem.
      Byłam kiedyś u koleżanki, która mieszka w bloku ze ścianami z tektury chyba bo absolutnie wszystko od sąsiadów było słychać.
      Nie we wszystkich blokach wszystko słychać.
    • dziewczyna_bosmana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 07:14
      Mieszkam w blokach w mieście od urodzenia, teraz już w trzecim. Każdy z nich z typowej wielkiej płyty i powiem że odgłosy sąsiadów były zawsze znikome. Wiadomo że czasem impreza, dwa razy w roku na klatce bydełko ale żeby mi to jakkolwiek przeszkadzało to nie powiem. Wioska jest fajna na miesiąc w lecie. Jak trzeba całe życie wszędzie samochodem jeździć bo do wszystkiego daleko, odwalać tony śniegu żeby wydostać się z podwórka, większość roku latać do kotłowni i w piecu palić bo ZIMNO to ja fanzolę takie przyjemności. A już odgłos walenia po rurach jak ktoś o 5 rano w piecu pali doprowadza mnie do szału. Jak potrzebuję ciszy i pluskania się w wodzie to jadę na działkę do lasu a po tygodniu z dziką rozkoszą wracam na osiedle.
      • olinka20 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 19:32
        Pierdaczysz Bosmanowa.
        Piec mam taki ze robie klik i mam ciepło, nie trzeba latac do kotłowni.
        • stillgrey Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 13:41
          olinka, co to za piec? tez taki chce wink
          • olinka20 Stillgrey 28.11.13, 11:02
            Zwykły gazowy. Generalnie nagrzewa sie chałupa bardzo szybko, ale teraz to nie mamy specjalnie metrazy, wiec łatwiej zagrzac.
      • saczek1 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 01.12.13, 12:52
        Wydaje mi się że osoby które od zawsze mieszkały w blokach są przyzwyczajone do pewnych odgłosów i mieszkania z innymi za ścianą. Najgorzej mają Ci którzy przeprowadzają się do bloków np po 20-30 latach na wsi, gdzie panuje totalna cisza, co najwyżej kury gdaczą, albo pies szczeka.
    • guderianka Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 08:19
      mieszkam na IV więc nikt mi nie tupie
      nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy mieszkania w domku, no way
      • grave_digger Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 11:06
        a ja mieszkam na III i też nikt mi nie tupie, bo to ostatnie piętro wink
        • grave_digger Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 11:08
          Dobrze, ale prawda jest taka, że mam widok z balkonu na szeregowce i ich spokojne działeczki. A za ulicą są domy jednorodzinne, więc teoretycznie oni wszyscy też mają tak samo do tego wszystkiego blisko jak ja wink
          • guderianka Re: nienawidzę mieszkać w blokach 12.11.13, 07:27
            masz też mniejszą szansę na kradzież suspicious
    • prigi Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 08:22
      ja blokowa jestem. Chcialabym domek,ale w miescie i nawet mam na oku jeden-ale to w sferze marzen, niestety.
      Na halasy w bloku mam jeden sposob-mieszkanie na ostatnim pietrze (oczywiscie musi byc winda) szczytowe. Mam dwoch sasiadow, w tym jeden imprezowy. Po ostatniej poszlam porozmawiac z "kumplami od imprezy",bo wlasciciel nie byl w stanie. Pogadalam, wytlumaczylam i od kilku tygodni jest spokoj.
      • zales239 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 10:09
        Ja mieszkałam w bloku i w domku na wygwizdowietongue_out
        W domku do pewnego momentu było super jak Młody był naprawdę młody-wózkowy,
        cisza, spokój, ogrodzone podwórko, życzliwi -naprawdę sąsiedzismile
        Jak zaczęła się szkoła i moja praca to nie było już tak róziowotongue_out
        Przyjeżdżałam do domu nocować, krzywo spoglądając na obejście ,bo chwast ścielił się gęsto.

        Teraz mieszkam w samym centrum miasteczka w bloku i jest dobrze - ostatnie piętro.
        Chociaż to specyficzny blok- prawie wszystkie mieszkania są wypuszczane tylko na sezon letni a poza sezonem na 27 mieszkań zajęte są trzy.
        • aqua48 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 10:33
          Mieszkałam już w prywatnej kamienicy, domku i teraz mieszkam w bloku. Jeśli chodzi o poziom hałasu to bloki są rzeczywiście nieciekawe, dużo zależy od wielkości korytarza - ilości mieszkań na klatce (u mnie tylko trzy) i piętra - ja na ostatnim, więc nikt mi nie tupie.. Ale także od poziomu cywilizacyjnego sąsiadów i umiejętności pacyfikowania tych co dzikszych. Pod innymi względami (centralne, administracja, mili, pomocni sąsiedzi, bezpieczeństwo, miejsce z zielenią i parkiem, także odległość od sklepów, przystanków i centrum) w bloku mieszka mi się najlepiej.
    • neffi79 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 13:21
      Ja przyzwyczaic sie nie mogłam NIGDY!
      miałam 3 mieszkania, zawsze na nowych osiedlach, w nadziei na kulturęsmile
      Nic z tego.
      Imprezy, huk basowej muzyki techno po ścianach, szum wody w rurach i nocne kapiele, gdzie woda lała się 40 min małym ciurkiem, stukot butów na szpilkach o 4 rano, seksualne ekscesy za ścianą, kłótnie, jaranie fajek na klatce, trzaskanie drzwi, szuranie taboretem po płytkach, szczanie prosto na wodę, pierdzenie w wannie, dudnienie TV całe noce, masakrasmile
      Nie raz próbowałam się wyciszyć, przekonywać własną podświadomość, że leże na plazy a huk lejącej się wody to wodospad...Nic z tego.
      Na szczęscie od kilku miesięcy mieszkam na wiosce, cichej, spokojnej i mogę wreszcie zasnąć w 15 min a nie w półtorej godziny
      • jednorazowy3 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 01.12.13, 20:01
        Nie wiedziałam, że pierdzenie w wannie tak się roznosi po całym bloku. Poważnie.
        Mam się za kobietę na poziomie więc obiecuję, że więcej już nie będę.
    • fajnyrobal Re: nienawidzę mieszkać w blokach 11.11.13, 15:02
      Moon tyś siostra moja big_grin
      Z całego serca nienawidzę mieszkać w bloku gdzie jak nie drący się po nocach swołocze, to dudniąca basami muzyka, a w dzień ujadające i wyjące za drzwiami kundle pozostawione na 10 - 12 godzin same.
      w bloku jako tako mieszka się tylko na ostatnim pietrze, wtedy nikt po północy nie rechocze ci nad głową i przewala się po pijaku, a dzieciaczki w liczbie trzech lub czterech nie dryblują piłeczką o godz. 0.15 uncertain Słychać "tylko" odgłosy z dołu i z boków.
      • guderianka Re: tak sie zastanawiam 12.11.13, 08:08
        gdzie wy kurde mieszkałyście -bo to co opisujecie to chamówa w najczystszej formie, zbydlęcenie jakieś. Neffi-nowe blokowiska-może o to chodzi ? Kupują je ludzie młodzi, nie wyszumieni, "spuszczeni z łańcucha"?- nie wyobrażam sobie bowiem takich imprez przeprowadzanych przez ludzi dojrzałych, którzy w tygodniu pracują a nie imprezują. Chyba że na jakieś zagłębie meliniarskie trafiłyście-ale wszystkie ?
        Tych psów szczekających też jest tyle ? W każdej klatce w co drugim mieszkaniu ? Rany boskie
        Mieszkałam na trzech blokowiskach i w jednym szeregowcu - nie było takich akcji ;/ Czasami zdarzyła się głośna impreza ale dosłownie ze 2 razy w roku, najczęściej okazjonalna. Mieszkałam przez 24 w blokach służb kolejowych-a kolejarze popijali i szmuglowali papierosy i alkohol - i nie było takich brewerii uncertain Rodzice wkurzali się na muzyke puszczaną przez młodych w rogu klatki, ale to było w dzień, nigdy w nocy. Piszecie jakby na blokowisku był harmider jak na Marszalkowskiej-fakt, są dźwięki życia, co normalne gdy mieszka tyle osób, ale bez przesady
        p.s. wakacje spędziłam w domku na śląskiej wsi, zawsze tak cicho było...tego roku było inaczej- co rusz traktory, kombajny, auta, syreny osp, ujadanie psów, palenie liści w ogrodzie...brrr
        • melancho_lia Re: tak sie zastanawiam 12.11.13, 08:55
          też się zastanawiam. W pierwszym mieszkaniu miałam pod spodem imprezowicza- po paru wizytach policji się uspokoił. W drugim też laska balowała i też policja jej wytłumaczyla zasady współżycia społecznego (po dobroci nie chciała gadać). Poza tym zwykłego zycia sąsiadów nie słyszę, psy nie ujadają non stop, nie ma burd, ryków, rzucania przedmiotami z balkonu.
          Obecnie mieszkam w nowym budynku- w większości rodziny z małymi dziećmi (pewnie za parę lat będzie wesoło tongue_out ), cisza i spokój (pomijając odgłosy prac wykończeniowych, ale i to się uspokoiło jakoś).
        • olinka20 Re: tak sie zastanawiam 12.11.13, 09:06
          Ja, ja ci odpowiem smile
          Muzyczke o 7 rano puszczał nastolatek jak mamunia jego wyszła do pracy. Był gnojek niereformowalny ( nie zlicze razy jak do niego chodziłam)
          Piesek wyjacy- moi rodzice mają takową przyjemnosc od 2 lat. Panstwo pietro wyzej uspili jamnika i pusto im sie w domu zrobiło, wiec wzieli beagla, bo taki słodki psiaczek. Ale juz nie doczytali, ze ow psiaczek to pies mysliwski, ktory wymaga wybiegania codziennie. Piesek wiec wyje całymi dniami jak oni sa w robocie. Jak wracaja to ktorki spacer na sik, a pan domu robi remont, OD 20 lat!!! Serio.
          Muzyki w nocy nie uswiadczyłam ( raz w roku sasiadka z dołu robiła impreze, ale to było raz w roku, mozna przezyc puszczane setny raz- jestes szalonawink ).
        • fajnyrobal Re: tak sie zastanawiam 12.11.13, 10:31
          Też ci odpowiem. Blokowisko, wielka płyta. Sąsiad po skosie piętro wyżej jak dostanie wypłatę to baluje przez tydzień, na szczęście jego mieszkanie sąsiaduje z dużym pokojem, my w nim nie śpimy, więc da się jakoś wytrzymać. Policja na gościa nie działa, zresztą oni baaardzo chętnie jeżdżą do pijaków, jakby mogli to by w ogóle się nie pokazywali.
          Drugi agent ma mieszkanie po skosie, piętro wyżej przy naszej sypialni. Ten robi imprezy dwa razy w miesiącu.W środku tygodnia. Niby nic, bo muza nie napier...a ale za to jak poćpają to drą się na cały regulator. Spać się nie da do 3-4 w nocy, policja może im naskoczyć, bo mieszkają w sąsiedniej klatce i po prostu im nie otwierają.
          Kundle w klatce są dwa i te dwa wystarczą za całą sforę. Jeden ujada na wszystko i na nic, a drugi siedzi pod drzwiami i wyje. W lecie jeszcze mam akompaniament jednego, w klatce obok, pańcia mu zostawia otwarty balkon żeby psince było lepiej i ten cholernik siedzi na tym balkonie i ujada non stop przez parę godzin dziennie. Właściciele piesków po zwróceniu uwagi najpierw się wydarli, potem strzelili focha.
          O takich drobnostkach jak wyjące drzwi od łazienki u panny mieszkającej poniżej i jej głosiku zdolnym rozbić szkło już nie wspomnę. I o tym, że niemal codziennie puszcza ze swoim chłoptasiem muzę o 21.30 bo wtedy mają nastrój do słuchania - nie jest to bardzo głośno, ale basy niosą i jest to wkurwiające. Rozmowy wstępne przyniosły efekt krótkotrwały.
          Tak, mam chujową akustykę, bo ściany cienkie i betonowe, jak człowiek czknie głośniej to sąsiad wie po czym, wygłuszanie niewiele pomaga a jest kosztowne.
          Co śmieszniejsze, mieszkańcy tego osiedla uważają się za elytę ą ę i bułkę przez bibułkę.

          Akcje które opisałam nie dzieją się codziennie (oprócz wyjących drzwi, te dają znać o sobie kilka razy dziennie) ale wystarczająco często by obrzydzić mieszkanie w bloku.
        • neffi79 Re: tak sie zastanawiam 12.11.13, 11:41
          tak, nowe osiedla - blokowiska gorsze od tych starych budowanych jeszcze za komuny.
          Tam przynajmniej mieszkają normalni ludziesmile
          w tych nowych masakra jakaś
          jak nie wynajem to jakieś nowobogackie rodziny, gdzie przez kilka lat to ja pierwsza mówiłam "dzien dobry" mężczyznom
          u mnie w klatce psa nie było, ale za to był naprzeciw w bloku - zamykany na balkonie, niezlaeznie od pory roku. Biedne te psy w blokach...

          od kilku mcy mieszkam na wsi, przy pieknych polach, sród natury, owszem są w lecie kombajny, traktory ale ja to uwielbiam - przypomina mi się moje dziecinstwo spedzone na wsi u babci
          nie ma syren Osp, psy szczekają w oddali ale to też ma pewien urok, za to rankiem słychać koguty
          Uwielbiam tosmile
          • guderianka Re: tak sie zastanawiam 12.11.13, 12:05
            nefi-ja też uwielbiałam wieś
            w wakacje i u babci
            kolejna miłość przyjdzie na moją starość bo póki co za wygodna jestem wink
            p.s. a duża wieś ? jak sobie radzisz z codzienną logistyka-praca, w przyszłości przedszkola i szkoła, lekarz?
            • neffi79 Re: tak sie zastanawiam 12.11.13, 13:03
              wieś nieduża, 4 km od miasta
              ale krowy i kury sąsmile
              szkoła na miejscu, mała, 10 dzieci w klasie - 3 min drogi, tata córkę wozi
              do lekarza samochodem, jak mieszkałam na osiedlu to też musielismy jeździć
              praca - wł. działalność
              ja od urodzenia w bloku, kilka mieszkań, kilka przeprowadzek, swoje przeszłam i dziękujęsmile
              swoją drogą najlepiej było własnie w tych starych blokach, tam gdzie sie wychowałam, budowanych w latach 80tych
              ale rozumiem Cie, mam duzo znajomych, którzy uwielbiają swoje mieszkania w bloku. Ze wzgl. na bliskość miasta i mówią, im "raźniej" tak razem , z innymi ludźmi
    • capa_negra Blok blokowi nierówny 11.11.13, 17:46
      Mieszkałam w rożnych blokach i znam różnicę.
      W bloku u rodziców standard : tłuczenie kotletów, lanie wody wieczorem.
      W bloku w którym ja mieszkałam cisza.... 8 mieszkań, nowa cegła.
      Nie zmienia to jednak faktu, ze komfort mieszkania w domu jest nieporównywalny.
      Obecnie mieszkam w domu na uboczu, ale zamierzam znów się budować i przenieść na jeszcze większe ubocze.
      Jest tylko jeden problem na czas budowy tj. 1-1,5 roku będę musiała wrócić do bloku.
      I nie wiem jak to przeżyje.
    • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 12.11.13, 12:56
      powiem tak: mieszkałam w domku oraz w wieżowcu - i dalej z całą odpowiedzialnością twierdzę, że nienawidzę mieszkać w blokusad
      wieczorową porą albo darcie ryja/muza słuchana przez buraka/stuku puku
      albo "całkowita cisza" i tu już słychać charczącego sąsiada z dołu, trzaskanie drzwiami zewsząd, słodkie głosiki sąsiadów ( swoją drogą, jestem osobą gadatliwą i głośną a nigdy nie darłam japy tak, że sąsiedzi słyszeli. inni są głusi czy głupi? ( ci drący ryje)
      rano napieprzanie szpileczkami po klatce, toalety sąsiadów ( słychać) oraz pierdylion innych rzeczy
      w ciągu dnia jakieś niedorobione dziecię młodzieżowe slucha muzyki buców ( buc buc buc buc).
      i tak ciągle i ciągle.
      i jeszcze taki specyficzny zapaszek panujący w każdej klatce każdego wieżowca. choćby było czyściutko - zapaszek jest.
      i jeszcze wieczne remonty. w wieżowcu jest tyle mieszkań, że z dużym prawdopodobieństwm należy założyć - zawsze, ale to zawsze ktoś coś będzie remontował. a to niesie i słychać.
      nienawidzę bloków.
      • olinka20 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 12.11.13, 13:19
        Hłe hłe, moi rodzice mają sasiada ( tego od beagla co wyzej opisałam), ktory mieszka tam tyle samo co moi rodzice i od tych 20 lat cały czas cos remontuje. Cały czas. Podejrzewamy, ze jak konczy remont to robi go od nowa wink
        Sasiadka, ktora mieszka nad nim i ma małe dziecko poprosiłą zeby nie wiercił wiertarką udarową kolo 20 jak usypia mała bo mała sie boi odgłosów wiertarki. Nadmienie, ze pan nie pracuje po 15 godzin, tylko pracuje na zmiany. Mogłby sobie wiercic do poludnia gdy pani jest w tyrce a dziecina w złobku. Ale po co? Lepiej olac i jeszcze opierdzielic, ze ma takie wymagania.
        I powiem wam, ze ja podziwiam ta kobietke. Bo ja bym dziecinie zanabyła drewniane chodaczki i kupiła duzo piłek kauczukowych, zeby rzucała kotu smile
        • ivaz Re: nienawidzę mieszkać w blokach 12.11.13, 13:34
          Zarówno mieszkanie w domu jak i w bloku moze równie dobrze dopiec, wszystko zależy gdzie dana nieruchomość lezy, z kim sąsiaduje, tak jak pisałam wyżej mnie ciszej i wygodniej mieszka sie w bloku.
          Akurat mieszkając w domku ciszy nie zaznałam, jeden sąsiad prowadził warsztat samochodowy, inna sąsiadka co sobotę rano włączała krajzegę i rżnęła drewno na opał, ludzie trzymali po kilka psów na posesjach, mieszkałam w miasteczku pod Warszawą no i najgorsza była logistyka dopóki dzieci małe siadziały w piaskownicy na podwórku było super, a jak wyszły z domu, a ja stałam sie ich kierowcą z ulgą przeprowadziłam sie do miasta. Na weekend wyjeżdzam na działkę żeby z ulgą w niedzielę wrócic do mojego wychuchanego, wygodnego mieszkanka dla mnie to najlepsze rozwiązanie.
        • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 12.11.13, 13:38
          ja też podziwiam tą kobietkęsmile nie zdzierżyłabym. dziecko swoje prawa ma. jak to mawiała moja była sąsiadka ( z tych lubianych) - " każdy był kiedyś dzieckiem, potrzebował się wyspać, pobawić, pobiegać. i dorosły powinien to uszanować, bo sam kiedyś potrzebował się wyspać, pobawić, pobiegać ( jako dziecko). ale nie każdy dorósł i zmądrzał"
        • jk3377 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 12.11.13, 13:40
          jak zawsze, wszystkiego sa plusy i minusy. całe zycie mieszkam w jakims bloku-czy to wiezowiec, czy teraz wreszcie w porzadnym, mniejszym bloku z porzadnej cegły.
          w rodzinnym i nastepnym wiezowcu niejedno bylo słychac i z niejednym sie trzeba bylo uzerac (głosna muzyka, ktora az z parteru na 8p docierała, sasiad u mamy pietro wyzej-stolarz, ktory robote do domu brałwink, kłotnie dziadków o byle co-nie tylko mlodzi halasują, uwierzcie itp). Wszystko jednak od ludzi zalezy. Jedna przygode w obecnym juz tez przeszlam ale kulturalnie i na poziomie załatwione, poza tym moge spac do 10 i dluzej, tak jest cichobig_grin Co do szpilek na klatce-fakt słychac i co? Jasne, na wsi nie stukają obcasami... hehehe Bo chyba w szpilkach tez chodzą czasemwink?
          Ja sie nie nadaje mimo wszystko na domek i wies-po 1 robactwo mnie przeraza, dojazd + odsniezania ew błotko i czas z tym zwiazany, no i potrzebuje ludzi wokol siebie, niecierpie nudy i gdy za oknem nic sie nie dzieje, a w poblizu nie ma nicwink
    • klubgogo Re: nienawidzę mieszkać w blokach 12.11.13, 20:58
      Całe życie mieszkam w blokach, więc nie wiem, jak to jest w domu. Pierwszy mój blok to 20 parę lat na ostatnim piętrze 4-kondygnacyjnego budynku z piwnicą. I gdyby nie to, że była to wielka płyta, to może sąsiadów przez rury by tak nie niosło, ale fajnie było. Wszyscy się znali, mieli wszystkich na oku i nic nikomu nie umknęło.
      Później trafiłam do dużego miasta - 3 piętra, gdzie przez pół roku nie widziałam nigdy sąsiadów. Później powtórka z wielkiej płyty, z prusakami na dokładkę. Masakra. I muzyka niosąca się po rurach. Obrzydlistwo.
      A teraz znowu blok, nowy, w miarę cichy (poza imprezami studenckimi non stop, ale tylko do 22-ej, ochrona jest skuteczna) i ciepły, prawie w ogóle nie ogrzewam zimą, bo jest tak ciepło. I nic mnie nie obchodzi. o 7 rano odśnieżone, klatka czysta, wszystko w zasięgu ręki.

      Gdybym jednak miała wybierać, wybrałabym dom na Mokotowie albo Żoliborzu, ale to cenowa abstrakcja.
      • speedy13 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 26.11.13, 16:53
        Ja też całe życie w blokach; a najśmieszniejsze że od 10 lat w tym samym co w dzieciństwie i nawet w takim samym mieszkaniu (tylko na innym piętrze).

        Hałaśliwe sąsiedztwo jakoś mi się nie trafiło. Natomiast chciałbym coś podpowiedzieć osobom, które się na to skarżą. Na jakimś forum w podobnej dyskusji pewien gość napisał, żeby w trakcie remontu położyć wykładzinę dźwiękoszczelną w ścianach, podłodze, ew,. suficie. Wg jego posta kosztowało to relatywnie niewiele, kilka tys. zł., co w proporcji do całego remontu mieszkania nie było wg niego dużą kwotą. I na typowe hałasy sąsiedzkie, stukanie, wycie psa, głośną muzykę itp. to wystarczyło aż nadto. A inny kolega w odpowiedzi napisał, że za ok. 20 tys. wyciszył pokój w mieszkaniu w bloku tak, że mógł w nim ćwiczyć zespół rockowy, a na zewnątrz nie było słychać, może nie tyle że nic, ale w każdym razie nie było to w najmniejszym stopniu uciążliwe.
    • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 23.11.13, 19:50
      do miłośniczek bloków: od kilku godzin trwa "remont " tuż nad głową moją biedną. wymieniają drzwi, rżną stare metalowe futryny. napieprzają nad głowamisad dziecko chce spać, zaczyna popłakiwać. byliśmy na górze, prosiliśmy o zakończenie na dziś głośńych prac. odpowiedź " dobrze, tylko jeszcze przytnę ..., pięć minut"
      to było pół godziny temu. przed chwilą tak pieprznęli centralnie nad naszym łóżkiem, że Młoda podskoczyła i rozpłakała się.
      z dziecięciem leży tatuś, a mnie trafia coraz większy szlag.
      jak żyć, pytam???
      • ivaz Re: nienawidzę mieszkać w blokach 23.11.13, 20:16
        Do miłośniczek domków: przez calusieńkie wakacje w każdą sobotę o 6-7 rano sąsdiadka włączała krajzegę i rżnęła drzewo na zimę, zaś sąsiad co wieczór naprawiał samochody wszystkim znajomym stukał, pukał, wył silnikami.
        Wszystko zależy jakich się ma sąsiadów
      • melancho_lia Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 09:15
        A to jakiś problem pojść piętro wyżej, grzecznie buzię otworzyć i poprosić o zakończenie głośnych prac?
        Lepiej marudzić na forum?
        Owszem zdarzało się, ze ktoś o chorych porach zaczynał remonty, zdarzają się imprezy. Ale w domkach nie jest lepiej- mój teść ma sąsiada, który przy otwartych oknach puszcza jakieś techno na max. Teść okien otworzyć nie może bo własnych myśli nie słyszy?
        Palenie liści i innych śmieci w ogródkach domków- smród niesamowity.
        Można mnożyć.
        • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 10:29
          a umiemy czytać ze zrozumieniem??? pisałam: byliśmy, prosiliśmy - bez efektu.
          co więcej , wczoraj mąż poszedł jeszcze raz, o 21 - nie raczyli otworzyć, a słyszeliśmy że dobijali się też inni sąsiedzi. ja nie mam wytlumaczenia dla buractwa.
          a jak cię tak irytuje moje pseudo-marudzenie, to nie czytaj i tyle.
          • melancho_lia Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 13:19
            A nie możesz im prądu wyłączyć? Wtedy otworzą...
            U nas na starym mieszkaniu właśnie w ten sposób ochrona doprowadzała do otwarcia lokalu zakłócającego spokój remontem czy muzyką. Wyłączali korki na klatce, a jak właściciel otwierał włączali znowu.
            • fajnyrobal Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 14:58
              Melancholia, sama niedawno marudziłaś na innym forum na sąsiada który remont urządzał pod twoją ścianą i drzwi nie raczył otworzyć jak się dobijałaś i zebrałaś bęcki, także tego... pamięć przykrótka?
              • melancho_lia Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 15:46
                Ale o co chodzi? Owszem, tak czasami mi przeszkadzają niektóre rzeczy. Ale nie uważam (jak zdaje się autorka) że życie w domku to jedna wielka sielanka i brak problemów.
                A co do tamtego sąsiada- to sprawa się uspokoiła (nie wiem, może ktoś mu prąd wyłączył i do chłopa dotarło) i już nie hałasuje.
                • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 15:55
                  melancholuńciu skarbuńciu. masz jakiś problemik?

                  a gdzież to ja napisałam, że życie w domku to jedna wielka sielanka i brak problemów? mieszkałam w domku i mieszkałam w bloku - doskonale znam wady i zalety jednego i drugiego. i z całą odpowiedzialnością stwierdzę, że w domku nikt mi o 21 godzinie nie wiercił w suficie. nikt nie darł mordy pod furtką. a jak sąsiad puścił sobie głośno muzykę w samochodzie ( bo go reperował) to wyszłam, poprosiłam o przyciszenie bo dziecko śpi - i przyciszył.
                  z całą odpowiedzialnością twierdzę że w blokowiskach niektórzy czują się bardziej bezkarni, bo bardzie anonimowi. zasrane klatki schodowe i wyrwane domofony to nie jest mój wymysł. nawet na nowych osiedlach nierzadkie są kwiatki w postaci zdemolowanych drzwi wejściowych czy pomazanej ściany. w domkach tego nie ma.
                  każdy ma swój łeb i dokonuje swoich wyborów. mnie bardziej odpowiada życie w domku ( na tą chwilę nierealne) i takie moje prawo. mogę sobie ponarzekać na buraczanego sąsiada i też takie moje prawo. a ty oczywiście masz prawo się przypieprzyć - tylko co ci to da? satysfakcję gwarantowaną?
                  a tak na marginesie: jak czytam - tobie hałasowali to się mogłaś poużalać, ale mnie już odmawiasz tego prawa?"D"D"D bidulinka melancholijkabig_grin
                  • melancho_lia Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 18:04
                    Nigdzie nie odmówiłam Ci prawa do narzekania, czytać chyba nie potrafisz...
                    Ja akurat nigdy nie miałam zdemolowanej klatki schodowej czy zarzyganej windy, kwestia sąsiedztwa- nie wszędzie jest tak fatalnie jak u Ciebie, też to do wiadomości przyjmij.
                    Współczuję, ze masz takie kiepskie sąsiedztwo ale uwierz, ze w domkach wcale nie bywa lepiej.
                    • melancho_lia Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 18:06
                      I jeszcze jden drobiazg- nie wiem czemu traktujesz moje posty aż tak osobiście, ze próbujesz ze mnie się naśmiewać. Sorry kochana, ale mnie to nie rusza.
                      Ja Ci nie odmawiam prawa do narzekania, więc nie odmawiaj mi prawa do własnego zdania na dany temat.
                      I wyluzuj trochę, bo ci jakaś żyłka pójdzie.
                      • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 18:17
                        żyłka?big_grinbig_grinbig_grin i kto to mówibig_grin
                        a jeśli chodzi o osobiste traktowanie twoich postów... cóż. raczej nie.
              • melancho_lia Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 15:55
                A i dodam jeszcze że udało mi się pogadać z tym osobnikiem. I wyobraź sobie że przeprosił za hałasy i obiecał, że już koniec głośnych prac. Można się dogadać? Można. A na opornych jest policja.
                • fajnyrobal Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 16:32
                  mnie chodzi o to, że jak było ci źle to narzekałaś i uważałaś, że masz do tego prawo i byłaś bardzo zdziwiona, że inni uważają nieco inaczej. teraz odmawiasz tego prawa moon i innym bo masz gotową receptę na wszystko (?)
                  Masz receptę np na buraków którzy o 9.00 w niedzielę rano puszczają sobie techno, nie tak że ściany się trzęsą, ale wystarczająco głośno by mnie obudzić, chociaż miałam akurat ochotę pospać dłużej. Policja, rili? i tak, rozmowy były prowadzone, gucio pomogły.
                  • guderianka Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 17:36
                    Mieszkasz w buraczanym sąsiedztwie, no współczuję bywa. Sama nie wiem co to znaczy-na kilka lat mieszkania klatka zasrana była raz, domofon ani razu wyrwany, remonty w granicach normy i przyzwoitości, itd
                    • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 18:21
                      buraczane. fakt. z moich doświadczeń wynika, że najgorzej jest w wieżowcach - i los mnie tu rzuciłtongue_out przeżyję. najwyżej jeszcze nieraz ponarzekam.
                      • fajnyrobal Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 19:08
                        Najgorzej bywa tam gdzie wprowadzają się młodzi lokatorzy,tacy co wyrwali się spod rodzicielskich skrzydeł. oni uważają, że świat należy do nich, a ich mieszkanie zawieszone jest w próżni. Albo zwyczajnie mają w dupie innych.
                        • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 19:22
                          toteż właśnie. sąsiad z boku doniósł, że na górze kupił mieszkanie młody chłopak - na wynajem. a jest to kumpel sąsiadów z naprzeciwka, mieszka tam grupa młodych ludzi , ni cholery nie wiem ile ich jest oraz czy wynajmują czy to ich własność.
                          dziwi mnie to. kurczę, jeśli zamierza wynajmować, to powinien zadbać we własnym interesie o dobre stosunki z sąsiadami. pamiętam, jak kiedyś u moich znajomych pojawili się tacy sąsiedzi. kupli mieszkanie, wynajęli, wszystko mieli w de. a lokator ( młody facet) urządzał nieustające parapetówki. nie pomagały prośby, do właściciela kontaktu nie było. zdesperowani ludzie dzwonili co i rusz na policję oraz ... złożyli donos do skarbówki. właściciele dostali grzywnę oraz wezwanie do skarbówki. i głośno złorzeczyli potem że jakiś... sk... na nich doniósł. nagle okazało się, że potrafią przyjechać i utemperować lokatora.
                          mieli kosztowną lekcję życia w społeczeństwie.
                          • olinka20 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 24.11.13, 20:24
                            Moon wspolczuje szczerze.
                            Trzymam kciuki zeby ten wiezowiec był naprawde przejsciowy. Ja cie rozumiem, jestem milosniczką domu pisałam wyzej tongue_out i zadna krajzega ( to piła tak?? na forum poznałam to słowo) mnie nie zniecheca. Moi sasiedzi o 6 rano spią, a nie tną wink
                            • usiakk Re: nienawidzę mieszkać w blokach 26.11.13, 16:54
                              Ja mieszkałam w domu od urodzenia do ślubu. W mieście właśnie (Kraków).

                              Po ślubie 5 lat w bloku - i tak, można się przyzwyczaić, ale to nie znaczy polubić.
                              Od kolejnych 5 lat mieszkam we wsi pod Krakowem, pracujemy w Krakowie, mamy tam ok 30 min. jazdy, dojeżdża do nas autobus miejski (że o busach nie wspomnę), sklepów jest (najbliższy 200 metrów od domu czynny od 6 - 20). Wsie też są różne, nie koniecznie musi być zabita dechami, żeby był spokój.

                              Chcę miasta - mam miasto, chcę spokoju - w domu mam azyl.
    • maith Przeprowadź się na ostatnie piętro :) 27.11.13, 20:50
      Na ostatnim piętrze odpada Ci tupanie i spora część hałasów (wszystkie z góry).
      Oczywiście to trzeba wybrać blok, w którym nad Tobą jest nie tylko dach, ale coś w stylu piętra technicznego. Zdarzają się, sama kiedyś w takim miejscu mieszkałam i bardzo sobie chwaliłam. Jak czasem jakiś technik szedł górnym korytarzem, to mieliśmy śmieszne wrażenie ludzi zupełnie nieprzyzwyczajonych do jakichkolwiek dźwięków z tamtej strony smile
      Do tego dochodzą lepsze widoki, większa odległość od hałasów z ulicy i nikt Ci w okna nie zagląda smile
      Reasumując: przyzwyczaić się nie można, ale w ramach bloków też istnieją mieszkania cichsze (właśnie na ostatnim piętrze) i głośniejsze (reszta). A są jeszcze potwornie głośne (parter przy windzie).
    • kerkopithekion wiesz co...? 27.11.13, 23:35
      współczuję ci
      tak okropnie wszystkimi pogardzasz, wszystkich nienawidzisz...
      od czytania twoich postów obrzydzenie podchodzi pod gardło

      musisz być okropnie zakompleksiona
      • moonshana Re: wiesz co...? 28.11.13, 08:46
        ale że to do mniebig_grinbig_grinbig_grin?????
        jeśli tak, to współczujbig_grin buraczanego sąsiedztwa należy współczuć. dodaj jeszcze, że oprócz pogardy dla buraków odczuwam głębokie współczucie dla reszty sąsiadów którzy przez takich buraków nie mogą normalnie żyć.
        jesteś zwykłym trollem, czy właśnie takim burakiem, zakłócającym wszystkim spokój? big_grinbig_grinbig_grin
        z
        • nessuno Re: wiesz co...? 02.12.13, 14:52
          Siksa, która szacowną kerkopithekion nazwała trollem lub burakiem powinna się zdrowo pieprznąć w swój malutki rozumek, zapewne przypominający wyglądem kalafior.
          A do rzeczy. Mieszkałem kilkanaście lat w żoliborskiej czynszówce, gdzie buractwa było pełno wokół. Po prawej stronie idiota uwielbiający balangi, gdy towarzystwo już popiło to pijane lafiryndy obowiązkowo musiały drzeć ryje na balkonie. Po lewej stronie rodzinka lubująca się w grillowaniu na balkonie, nie wiem, chyba jakiejś baraniny bo smród był zawsze nieziemski. Pod spodem liczna rodzinka, której dziatwa już wyrośnięta i lubiąca sobie popić i popalić zielsko pod nieobecność starych. Oj, działo się gdy młodzieńcy sprowadzili towarzycho i popili sobie. A nade mną kolejna rodzinka z wyrośniętym już synusiem, który chyba uwielbiał napieprzanie piłką w podłogę na zmianę ze słuchaniem głośnej muzyki. Do kompletu jeszcze dwie córeczki, które po mieszkaniu nie potrafiły poruszać się inaczej jak biegiem z przytupem. Do kompletu był jeszcze ujadający kundel oraz mamuśka, uwielbiająca maszerowanie po mieszkaniu w szpilkach o czwartej nad ranem. Kilka razy próbowałem zwracać uwagę, negocjować - bez żadnych efektów. W końcu trafiła mi się możliwość zamiany mieszkania. Niedaleko, w niewielkim dwupiętrowym budynku, gdzie panuje cisza i spokój i nie trzeba być już narażonym na wybryki nuworyszy i buraków, którym wydaje się,że chamskie nawyki rodem z czworaków można przenosić gdzie się chce.
      • olinka20 Re: wiesz co...? 28.11.13, 10:57
        Rzygaj smiało big_grin
        Monn ty zła kobieto, widzisz do czego doprowadziłas??
        • moonshana Re: wiesz co...? 28.11.13, 12:57
          do zatrucia pokarmowegobig_grin
    • g4l Dom - studnia bez dna... 28.11.13, 10:44
      ... do której trzeba ładować non-stop kasę jak się coś zepsuje, bo o wszystko musisz się martwić sam.
      Jak mieszkać w bloku to tylko na 4. piętrze. Zero hałasów czy dźwięków, które mogłyby negatywnie wpłynąć na psychikę big_grin Ogółem mówiąc - święty spokój.
      • rar.ely Re: Dom - studnia bez dna... 30.11.13, 13:23
        ... do której trzeba ładować non-stop kasę jak się coś zepsuje, bo o wszystko m
        > usisz się martwić sam.
        > Jak mieszkać w bloku to tylko na 4. piętrze. Zero hałasów czy dźwięków, które m
        > ogłyby negatywnie wpłynąć na psychikę big_grin Ogółem mówiąc - święty spokój.

        szczegolnie na 4 pietrze bez windy ...rewelacja i ostatnie pietro w lecie gdzie sufit dziala jak jeden wielki grzejnik i od czerwca do wrzesnia nie da sie oddychac
        • moonshana Re: Dom - studnia bez dna... 30.11.13, 14:38
          uprzejmie donoszę, że znów remontująbig_grin od 3 godzin piłują futryny, wiercą w podłodze ( moim suficie) i napieprzają jakby usiłowali tam schron wykopać. właśnie się ewakuuję, dłużej nie dam rady.
          psssss. we wtorek uciekłam z domu już o 10 - bo od tej godziny napieprzali w co mogli.
          ja się pytam: ile można przprowadzać głośny remont???
          a wczoraj miałam zarąbisty koncert rocka - dupek dwa piętra niżej znów uznał, że jest głuchy i musi puścić muzę na full.
          w tym momencie, żadna - najbardziej zabita dechami wieś nie jest mi straszna.
          • facio60 Re: Dom - studnia bez dna... 30.11.13, 15:57
            obawiam się, ŻE NIC NA TO NIE PORADZISZ.
            Swego czasu przez kilka (na szczęście tylko 4) lat mieszkałem na warszawskim Bródnie.
            Kurde, co tam się działo. Mieliśmy kawalerkę. Nad nami mieszkały matka koło 70 z córką ok 50.
            Obie rozwiedzione alkoholiczki. Niemal codziennie od 22 do 1 w nocy kłótnie, wyzwiska i walenie drzwiami w mieszkaniu z całej siły. Nic nie pomagało; prośby, groźby.
            Na parterze w bloku obok ( w linii prostej było to max 15 m od naszego mieszkania) złodzieje samochodowi urządzali super głośne imprezy w każdą sobotę wieczór do ok 3-4 nad ranem w niedzielę. O innych dolegliwościach typu wyrwane domofony, zniszczone drzwi na klatkę szkoda wspominać. Wystające grupki młodzieży przed klatką głośno rozmawiające i oczywiście palące papierosy. Do tego co jakiś czas odgłosy głośnej muzyki z różnych mieszkań.
            Najprzyjemniejszym momentem w moim życiu było wyprowadzenie się z tamtej okolicy.
        • gaga-sie Re: Dom - studnia bez dna... 30.11.13, 23:05
          Mieszkam i chwalę sobie. Mam klimatyzację, poza tym blok nowy, dobrze izolowany.
        • g4l Re: Dom - studnia bez dna... 05.12.13, 13:47
          Dach, odgłosy, szmery - każdego podnieca co innego...
    • marikooo Re: nienawidzę mieszkać w blokach 28.11.13, 21:39
      Szczekający pies, kłócące się małżeństwo, krzyczące, tupiące i rzucające zabawkami dziecko oraz młodociana pianistka. Te atrakcje słyszalne u mnie codziennie niezmiennie. Najbardziej wk..wiają jak mi córkę budzą.
    • szczepionkipowodujaraka Re: nienawidzę mieszkać w blokach 30.11.13, 23:47
      w bloku bezpiecznie nie trzeba się ganiac z liśćmi śniegiem remontami grzaniem itd
    • anilva Re: nienawidzę mieszkać w blokach 01.12.13, 17:24
      Mieszkam w bloku całe życie...i tak już pewnie zostanie niestety...jest wygodnie fakt...ale słysząc sąsiada który pusza bąki za ścianą(nie żartuje...)mam ochot uciekać!!!!!!!!!!!
    • edek_do_kredek Re: nienawidzę mieszkać w blokach 01.12.13, 17:25
      uwielbiam takie wywody nie lubię mieszkać w bloku wolę w domku bo ciszej, niezłe , ale jak laem krówki za oknem się pasają i zostawiają co nieco to tacy jak ty narzekają że smród brud i ubóstwo, poza tym domek ok ale na dużej działce a nie na 800 metrach i każdy kto przechodzi, przejeżdza zagląda ci w okienka to tez żle, girlla też nie zrobisz bo sąsiedzi wszystko wiedzą i słyszą kto był i jakiego bąka puścił. Dalej na pewno narzekanie że jak się ma dzieci w domku to dowóż i kręcenie się wieczne dom miasto itd.
      Moje zdanie jest takie nie ma lepiej , jest tylko mniej pieniędzy, gdybym miał kasę to na pewno miałbym i dom i mieszkanie a najlepiej kilka bo takie nad morzem i w górach i np., w chorwacji też by się przydało. narzekanie i takie tam nic daje to tak jak dyskusja nad wyższością świąt bożego narodzenia na wielkanocą.
    • hania.mala Re: nienawidzę mieszkać w blokach 01.12.13, 21:21
      Oj tak, dźwięki blokowe trudno zaakceptować jeśli trafia się na kumulację uciążliwych sąsiadów.

      Jakże ja się cieszę z wyprowadzki z bloku gdzie "mały piesek" wył godzinami pozostawiony sam w mieszkaniu, do 22giej a czasem gdy impreza trwała do rana i państwo nie raczyli wrócić do domu - do 10:00 w niedzielę. Can you imagine this? To nie były pojękiwania wzmacniane szklanką przyłożoną do ściany. To wycie budziło we mnie najgorsze instynkty i myśli o podrzucaniu kiełbasy wypchanej strychniną. A gdy się piesek dodatkowo cieszył z powrotu państwa to miałam ochotę tych państwa rozsmarować po piesku granatem zaczepnym.

      Co jeszcze? Sylwester i Nowy Rok witam z zarzyganymi oknami. Sąsiad z parteru uprawia nieskoordynowane prace ogrodnicze skutkiem których pod blokiem rośnie zestaw roślin trujących, śmierdzących, drzew wysokich jak topole (potem karczowanych) oraz... marihuana. Panu się wysiało. Pani ogrodniczka z trzeciego tez nie lepsza, podlewa kwiaty tak, aby podlały się wszystkie piętra w dół. To co, że sąsiedzi kwiatów nie mają. Będą mieć rozbryzganą ziemię.

      Inni sąsiedzi z upodobaniem na daszek wejścia do bloku wyrzucają resztki jedzenia. Wszystko jak leci co w garze zostało bo "dokarmiają ptaszki". Ptaszki oraz liczne insekty zlatują się na ucztę z gnijących kości, zjełczałego masła, resztek ziemniaków. Ja mam tylko smród i muchy, nieszczęśliwy sąsiad z parteru ma okna upstrzone resztkami jajecznicy, która nie do końca trafiła na daszek.

      Pod blokiem plac zabaw gdzie wieczorami przesiaduje drąca mordy i kurwiąca się po ławkach gimbaza. O jakie śmieszne teksty, łehehehe. Za dnia sąsiad obok drze ryja bo pijany jest od szóstej rano. Słychać jak leje kogoś, żonę, dziecko?

      Co jeszcze? Ach nie zapomnijmy o śmieciach. Po co je regularnie wyrzucać skoro można je składować. W domu śmierdzi więc niech śmierdzi na klatce schodowej. Śmierdzące, piętrzące się wory, tylko patrzeć jak wybuchną od wydymających je gazów gnilnych.

      Jest też wielbiciel feng shui czyli tester wiertarek. Czy można prowadzić permanentny remont od 88 roku? Można. Gość zrealizował plan zamiany płyty w cegłę dziurawkę, atlas chmur, mapę nieba oraz połącz kropki. W czym on jeszcze wierci? Nie mam pojęcia.

      Wyjące dzieci o 3 w nocy. Nie, nie u mnie w mieszkaniu ale tak je słychać, jakby ktoś mi je podrzucił metr od łóżka. Za dnia zamiast dzieci można mieć też odór gotowanej kapusty. Kapusta jest zdrowa więc należy ją jeść codziennie. Dzień bez gotowanej kapusty jest dniem straconym.

      I najlepsze, sąsiad z papieroskiem. Nie może poczekać tych 3 pięter tylko koniecznie musi zacząć jarać po zamknięciu drzwi do swego mieszkania. Nie, nie uchyli okna na klatce schodowej, będzie mieć siekierę jak w domu. Ten sam sąsiad smrodzi też na balkonie a jego pety walają się po okolicznych balkonach.

      Od 3 miesięcy mieszkam w kamienicy. Nie ma zabudowanego daszku, nie ma balkonów, mury grube na metr. Cisza i święty spokój. Przez przypadek dowiedziałam się, że ktoś trzyma w niej psy. Nieme lub skutecznie wytłumiane. Przez okno widziałam kota, który biegał po ogródku. Działa domofon. Jest cudnie.
      h.m.
      • infoman2 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 05.12.13, 12:57
        Polecam ciekawe artykuły w temacie debaty kurierpolski24.pl/
      • agulha Mały piesek 08.12.13, 02:01
        A ja mieszkam w nowym bloku, dość kameralnym, po 3 mieszkania na piętrze. Chyba przyzwoita izolacja akustyczna i termiczna, jest cicho, latem dość chłodno. Psów w domu żadnych nie słychać, za to na moje nieszczęście w pobliżu są domki (segmenty). Właściciel skrajnego segmentu kupił sobie jakiegoś okropnie jazgotliwego psa i trzyma go wiele godzin dziennie na dworze. Ten pies długo i uporczywie drze się (chyba za każdym razem, kiedy ktoś przechodzi chodnikiem). Poza tym psem nic mi tutaj nie przeszkadza.
    • fajnyrobal Re: nienawidzę mieszkać w blokach 01.12.13, 21:24
      Modelacja proszona o wycięcie tego paskudnego spamu!
    • mosziek Re: nienawidzę mieszkać w blokach 03.12.13, 08:51
      Ja zaznałem wiele zalet i wad mieszkania w bloku,aby zminimalizować ryzyko mieszkania z głośnym towarzystwen nad sobą albo długim remontem obok stwierdziłem, że raczej będę wynajmował mieszkanie niż je kupował. W przypadku wynajmu w miarę szybko i tanio można poszukać następnego z duża szanszą na spokój.
      • miraflores5 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 05.12.13, 21:37
        Ja mieszkam w wielopiętrowym bloku na 7. piętrze od 3, 5 roku prawie. Mam dość hałasu, choć początkowo myślałam że będzie spokój. Kiedyś też mieszkałam 11 lat w bloku z rodzicami, ale to z rodzicami-po prostu był człowiek nieletni i musiał przyjmować życie takim, jakim jest. Na szczęście mieszkam sama. Nie wyobrażam sobie wynajmować mieszkania np. z piątką innych ludzi-mam przyjaciół którzy ładnych kilkanaście lat temu mieszkali w szóstkę na ok. 60(jak studiowali). Z ich opowiadań wiem że cuda tam się po prostu działy. A ja lubię ciszę, spokój.
        • ewa.313 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 05.12.13, 21:44
          Tak już jest, po 28 latach mieszkania, całkiem zresztą spokojnego, w roku 29. miałam serdecznie dość. I nie chodzi o wrażliwość na sąsiadów, ale o pospolite chamstwo, które znienacka zwali się na głowę, i po kilkudziesięciu latach trzeba zmienić swoje nastawienie i podejście do innych. I to jest tak zwana masakra i chęć jak najszybszego pójścia na tzw. swoje, co nigdy z mieszkaniem w mrówkowcu nie będzie mieć nic wspólnego.
    • s1eepy Re: nienawidzę mieszkać w blokach 06.12.13, 22:41
      miałem okazję mieszkać zarówno w 10-cio piętrowym bloku z wielkiej płyty, wolnostojącym domu, staromodnej kamienicy jak i w poniemieckim 3 piętrowym domu wielorodzinnym, z tego wszystkiego najbardziej chwalę sobie ten ostatni

      w wieżowcu z wielkiej płyty odgłosy z wewnątrz niosą się szybem wentylacyjnym zewnętrzne są odbijane od sąsiednich bloków (wada, gdy na osiedlu jest dużo upijającej się młodzieży), zaleta - miejskie ogrzewanie

      w domu z kolei męczące było ujadanie psów z sąsiednich posesji, poza tym sąsiedzi bezproblemowi starsi ludzie, dom opalany węglem, wiecznie niedogrzany

      hałas był problemem w kamienicy, gdzie było naprawdę stare budownictwo, mieszkania przerobione z dawnych apartamentów (kiedyś 1/piętro, dziś 2/piętro), oraz zamknięte podwórze odbijające hałasy z pobliskich (patologicznych) kamienic, ogrzewanie gazowe (generujące spore koszta z uwagi na spory metraż i wysoki sufit)

      na osiedlu 3 piętrowych wielorodzinnych metraż jak w wielkiej płycie, sporo hałasów, (choćby ludzie przyjeżdżający handlować ziemniakami, alarmy samochodowe, małe dzieci), nie tak blisko do sklepów i komunikacji miejskiej jak z osiedla wielkopłytowego i kamienicy w centrum, ale i nie tak daleko jak z domu, w miarę rozsądne opłaty za ogrzewanie (elektryczne)
      • moonshana Re: nienawidzę mieszkać w blokach 07.12.13, 13:00
        uprzejmie donoszę, że "państwo" na górze całą noc darło japysad o 24.20 mąż poszedł ich uciszać. sąsiad przez drzwi wydarł pysk " a co, napić się nie wolno??? spier...aj!!" - w zwiążku z czym zwątpiliśmy w możliwość porozumienia się z bydłem. jednakowoż około trzeciej w nocy ja pękłam i złapałam za szczotkę celem walnięcia kilka razy w sufit. sąsiad radośńie mi odpukałsad
        podziwiam za wytrzymałość, bo o 9 rano jeszcze darli parszywe ryje. trzeba mieć zdrowie, aby chlać od 20 i rano jeszcze mieć siłę.
        a jak wracaliśmy godzinę temu z zakuparpmi, spotkaliśmy przed blokiem ww. sąsiada. był sam, bez kolesiów - więc odwaga w nim sklęsła. spuścił główkę i przemknął obok nas cichutko. miał szczęście, że mąż poinformował mnie kto zacz jak już nas minął - bo jestem tak niewyspana, że bym go zbluchała.
        na górze na razie cisza. za to dosłownie przed chwilą obudził się sąsiad z dołu - koncert rockowy czas zacząć!
        AAA, nie mieszkam w jakimś patologicznym bloku. wręcz przeciwnie, mieszka tu sporo staruszków. ale jak się zorietnowaliśmy jest kilka mieszkań wynajmowanych - i tam urzęduje bydło. staruszki nie podskoczą. oraz nasz ukochany sąsiad z góry ; podobno właściciel.
        finansowo mieszkanie tutaj wychodzi nam bardzo korzystnie, ale już myślę o wyprowadzcesad . kurczę, jeszcze się dobrze nie wprowadziliśy a już człowiek ma ochotę uciekać.
        • olinka20 Re: nienawidzę mieszkać w blokach 08.12.13, 17:05
          Moon było wezwac policje. Chyba tylko tak z bydłem nalezy postepowac.
        • fajnyrobal Re: nienawidzę mieszkać w blokach 08.12.13, 17:25
          Moon, po tej reakcji więcej już nie rozmawiaj tylko wzywaj pały za każdym razem jak tylko "właściciel" głośniej beknie.
          • fanka_poranka Re: nienawidzę mieszkać w blokach 08.12.13, 18:52
            nie tylko młodzi imprezują, starzy też, a z chamstwem mało kto wygrywa,
            dziwię się tylko takim ludziom, że potem się sami z sobą dobrze czują,
            ale podobno los się mści na ludziach i każde zrobione zło do nich wraca i kopie dwa razy mocniej w dupę
        • crises Re: nienawidzę mieszkać w blokach 10.12.13, 09:11
          Niestety, w Polsce wynajmuje mieszkania głównie bydło.

          Co do głównego zapytania w wątku - nie, nie można się przyzwyczaić do mieszkania w bloku, po prostu tu kultura ogólna jest za niska. Imprezy w wynajętych mieszkaniach, imprezki - niby kulturalnych i poważnych ludzi - odbywające się na balkonie (łomot i wrzaski nie do wytrzymania, 2 metry od moich okien), imprezki wylewające się z mieszkań na klatkę schodową, "afterki" pod blokiem, czyli piski i rechoty pijanych panienek o trzeciej w nocy, kiedy towarzycho czeka na taksówki, ujadające cały dzień psy, których państwo znikają na 12 h dziennie, drące się pod oknami dzieci, którym nie chce się użyć domofonu.

          Przestaliśmy się kopać z koniem i kupiliśmy dom, co polecam każdemu. Oczywiście buceria trafia się wszędzie, ale sama odległość i mniejsze zagęszczenie ludzi na kilometrze kwadratowym wystarczają, żeby wiele uciążliwości całkowicie wyeliminować.
          • fanka_poranka Re: nienawidzę mieszkać w blokach 23.12.13, 13:55
            moonshana i jak u ciebie dalej?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka