Dodaj do ulubionych

Problem brata- przykro mi :(

19.04.09, 13:08
Wczoraj brat z bratowa poszli na wesele. Od miesiaca sie na nie szykowali,
szukali kreacji, super prezentu, fryzury, srury itp. Bratowej bardzo zalezalo,
zeby dobrze wypasc, starala sie zeby wszystko bylo idealnie, ale szkoda, ze
tylko onasad Moi rodzice byli alkoholikami, dlatego ja i moj brat jestesmy
bardzo narazeni na ta chorobe. On nie moze pic, wie o tym, a mimo to zawsze,
kazda impreza konczy sie tak samo... Kiedy ona przyjechala nakarmic dziecko (
zostalam na noc z ich dwojka-4 lata i 10 m-cy) on w tym czasie sprol sie tak,
ze spal na stole jak wrocilasad !00 osob potrafilo zachowac fason i bawic sie
jak ludzie, a on spal... Wiedzial jak jej zalezalo, to ich pierwsze wyjscie
razem od x czasu. Jak zbierala go ze stolu, wywalili sie razem na stol.,
wszyscy sie na nich gapili, no kicha po calosci wyszla z wymarzonej imprezy...
O 12.00 byli juz w domu.
Dziewczyna sie normalnie zalamala. Czuje sie troche pomiedzy mlotem a
kowadlem. Wiem, ze on zmarnuje jej zycie. Jest moim bratem, ale nie potrafie w
tej chwili wykrzesac dla niego choc minimum siostrzanych uczuc. Poprostu nie
moge pojac, jak mozna zrobic cos takiego osobie ktora ponc sie kocha. No
jak??? Chce jej jakos pomoc, choc nie wiem co moglabym zrobic wlasciwie,
oprucz przytulenia, wysluchania i poprostu byca z nia teraz. Jestem przerazona
ta sytuacja sad
Obserwuj wątek
    • aniuta75 Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 13:21
      No to brat przegiął i to ostro sad. A próbowałaś z nim porozmawiać? Często mu się
      takie akcje zdarzają? Może na jakieś spotkania powinien chodzić...? Nawet nie
      wiem co doradzić, bo w najbliższej rodzinie nie ma takiego problemu. A jak jakiś
      chłop już ma za dużo w głowie to jego kobieta go stopuje smile.
      • hellious Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 13:28
        Jemu zdaza sie to zawsze kiedy gdziekolwiek wychodzi na impreze. Zawsze albo
        szuka zaczepki, albo spi kretyn na stolesad To jest taki "honorowy" typ, pan
        idealny ( jesli wiecie o co mi chodzi). Nie sadze ze da sie namowic na
        jakakolwiek terapie, chyba ze jakies cudko sie stanie.
        Wiele mi wczoraj bratowa powiedziala, rzeczy o ktorych nie mialam pojecia. On ja
        szantazuje, ze jak go zostawi, to on sobie krzywde zrobi itp. Wykorzystuje w
        klotniach fakt, ze wychowal sie praktycznie bez rodzicow, i dlatego jest jaki
        jest. Dlas mnie to obrzydliwe! Ja tez nie mialam rodziny, a nie przyszlo mi do
        glowy zaslaniac sie tym! Nie potrafimy ze soba rozmawiac, jestem chyba ostatnia
        osoba ktorej by sluchal, ale nie chce i wewnetrznie nie moge tego tak zostawic,
        a napewno nie zostawie jej z tym samej. Nosz kurwa, czy on zawsze musi wszystko
        spierdolic??? Skad sie biora takie gnojki??
        • babowa Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 13:41
          doral ty nie znasz tego problemu i dlatego pomniejszasz wage tego
          upodlenia
          hell pisze ze on zawsze tak sie upija, chłopak nie ma hamulców kiedy
          musi przestac by nie skonczyc z geba w sałatce
          ten szantaz i granie na zony uczuciach to zwyczajne triki alkoholików
          wiem bo miałam takiego ojca
          to zwiazanie rodziny jego pijanstwem, manipulowanie członkami
          rodziny, wbijanie w poczucie winy bo to zawswze on jest pokrzwdzony
          bo on to bo on siamto
          szkoda młodej dziewczyny, szkoda dzieci, jesli brat sie nie opamieta
          poradziłabym bratowej by po prostu go zostawiła, moze to go otrzezwi
          jezeli zostanie z nim bo -on ja kocha, on kocha dzieci albo on sobie
          cos zrobi to juz wsiaknie w to goowno całkiem
          trudne to bardzo, nie da sie nic zrobic jedynie siłą woli
          Na twoim miejscu, jesli chcesz jej pomóc to poszukałabym pomocy w
          AA, tam na pewno jakos jej oczy otworzą, mozliwe ze tak pokieruja ze
          i brat przejrzy, chociaz prawde mówiac mało w to wierze ale trzeba
          cos robic, próbowac
          wspólczuje bardzo, znam problem od podszewki
          • doral2 Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 13:48
            odniosłam się do tego, co napisała hell na początku.
            szkoda, że nie dała pełnej informacji od razu, wtedy być może mój post byłby inny.
            niestety, nie jestem jasnowidzem.
          • esofik Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 14:06
            > Na twoim miejscu, jesli chcesz jej pomóc to poszukałabym pomocy w
            > AA, tam na pewno jakos jej oczy otworzą, mozliwe ze tak pokieruja
            ze
            > i brat przejrzy, chociaz prawde mówiac mało w to wierze ale trzeba
            > cos robic, próbowac

            Babowa dobrze prawi.
            Jeśli brat się nie da namówić na AA, niech bratowa zacznie chodzić
            na spotkania. Może też zabierać dzieciaki. Mają takie grupy wsparcia
            dla rodzin alkoholików.
            Moja ciotka tak zaczęła terapię swojego męża. Najpierw rodzina, on
            dołączył później. A przypadek niemal identyczny, każda impreza to
            chlanie do upadłego. Z reguły kończyło się jakimś wybrykiem z jego
            strony, kradzież wódki, jakaś awantura,wielki foch, itd. Ogólnie
            wielka żenada.

            niestety jest to walka przez całe życie
    • doral2 Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 13:22
      iitam, takie rzeczy zdarzają się na weselach nagminnie..
      na weselach ludzie się bawią, upijają, czasem dają sobie po mordzie, czasem
      sztachetami pogonią, porzygają pod płotem, ciotki obrobią każdemu dupę, kaca się
      ma na drugi dzień, jak to na weselu..

      nie wiem, czemu z góry zakładasz, że skoro twoi rodzice byli alkoholikami to wy
      też nimi będziecie i już macie problem?
      alkohol jest dla ludzi. a wesele od tego żeby się ubawić, a nawet upić, a nie
      dobrze wypaść, to nie scena filmowa.

      sądzę, że problem ma twoja bratowa, zawsze dążąca do perfekcji..
      luzu troszeczkę...
      • hellious Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 13:33
        Doral, On kazda impreze tak konczy. A co do alkoholizmu, to oczywiscie ze my
        jestesmy bardziej narazeni na wpadniecie. Czytalam o tym wiele. Bratowa nie jest
        wcale zadna pani perfect, ale na tej jednej imprezie zalezalo jej bardzo. To nie
        byla wiejska potupaja, gdzie mozna sie najebac i jebnac spac w stodole, tylko
        wesele na 100 osob, z ktorych polowa to wysoko postawieni w miescie ludzie.
        Rodzicom pana mlodego brat wiele zawdziecza, wiele mu pomogli, a on robi kiche
        przy wszystkich gosciach wypierdalajac sie na stol pelen zarcia. Naprawde nie
        mozna zapanowac nad soba i wytrzymac? Nie mozna tego zrobic dla ukochanej osoby?
        no kurwa, czy to za wiele dla faceta??
    • alleo1 Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 13:33
      Próbuję się wczuć w Twoją sytuację i tak sobie myślę, że owszem,
      bratową należy przytulić, pocieszyć, dać jej się wygadać, ale nade
      wszystko brata należy wziąć do galopu!
      Macie ze sobą dobry kontakt? Myślę, że trzeba mu powiedzieć to
      wszystko, co nam tu przedstawiłaś, uświadomić mu, w jakiej sytuacji
      postawił żonę i jakie zagrożenie niesie takie zachowanie dla całej
      rodziny. Może nawet zasugerować terapię.
      Tak sobie nieco teoretyzuję, sama nie jestem ekspertem w takich
      sprawach, bo ja mam brata sporo młodszego, z którym dość długo
      mieszkałam (tzn. miałam go pod opieką), bardzo zamkniętego w sobie i
      nie zawsze potrafię z nim pogadać tak, jak bym chciała. Zdarzyło się
      kilka razy w życiu, że wywinął jakiś numer, ostatnio nawet dość
      poważny, a ja nie wydarłam na niego ryja tylko dlatego, ze miałam
      obawy, że po takiej akcji już nigdy, w razie jego jakiś kłopotów,
      nie będę mogła do niego dotrzeć, bo się zupełnie zasklepi. No ale
      potruć to mu trochę potrułam- na szczęście jednak on już zdążył
      zrozumieć swój błąd, więc mogłam sobie pozwolić na takie niby luźne
      dywagacje na temat ewentualnych konsekwencji. Jest mi jeszcze o tyle
      trudno, że mogę z nim pogadać tylko przez telefon, a to juz nawet
      nie tylko w trudnych sytuacjach zakrawa na katastrofę- wolę jednak
      takie rozmowy z bratem twarzą w twarz.
      Wracając jednak do Ciebie- muślę, ze nie możesz zostawić bratowej z
      tym samej, bo to nie jest tak naprawde tylko ich kłopot. Jeśli
      sytuacja się rozwinie, to prędzej czy później odbije się to na całej
      rodzinie, a Ty po prostu stracisz brata.
      • bryanowa-1 Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 14:05
        mam ojca alkoholika,jego siostry dopiero teraz wpadly na pomysl ,ze
        moze by Miecia na leczenie dac zeby mu pomoc bo to przeciez
        choroba.i co na to Mieciu?a no,ze gdyby to bylo zaproponowane jakies
        15 lub 20 lat temu to pewnie i by skonczyl z piciem,teraz nie ma on
        tyle sily i twierdzi ,ze jest za stary na jakiekolwiek terapie.gdyby
        kiedys sie leczyl nie mieli bysmy z bratem zjebanego
        dziecinstwa,wiecznych awantor i bicia w domu.niestety bylismy
        dziecmi i moglismy go tylko blagac by przestal pic,my i mama.wybral
        alkohol a my nie mielismy z nikad pomocy jak walczyc z tym problemem.

        wiem,ze brata chocby byl najgorszy kocha sie bardzo ale uwazam,ze
        mimo wszystko powinnas nim wstrzasnac,zeby zaczal sie leczyc.dla
        siebie ,zony,dla dzieci i dla otoczenia.zeby w przyszlosci dzieci mu
        za ,,wspaniale,,dziecinstwo w twarz nie napluly.wiem ,ze latwo sie
        pisze zrob to ,zrob tamto.jestem osoba zaborcza i moj brat tez mial
        w zyciu kilka lat gdzie chlal nagminnie.z buciorami wpierdalalam sie
        w jego zycie i poczynania.wiem ,ze juz tego nie zrobi.
    • lelieb Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 13:58
      Droga Hellious...Przykre to bardzo.Moje zdanie jest takie,ze jak się chce to
      człowiek może nad sobą zapanować.Mnie takie nieszczęście (w rodzinie)ominęło,ale
      mój mąż ma brata alkoholika.Właśnie za chwile mają przyjechać z dzieckiem prosić
      na komunię.Wyobraź sobie,że to będzie jego pierwsza wizyta w naszym domu,nie
      trawie go i nie czułam potrzeby zapraszać wcześniej (a mój mąż już ponad 1,5roku
      tu mieszka).Dużo bym musiała pisać...Prawda jest taka,że gościa nie trawę.Jego
      żonie najwyraźniej to ąż tak nie przeszkadza.No sorry,ale taki układ,ze kobieta
      jedzie do Niemiec tyrac w polu,a ten chla zamiast dopilnować dzieci to mi sie
      troche "we łebie" nie mieści!Dla niego chyba każda okazja jest dobra.Kilak razy
      bylam świadkiem strasznej siary w jego wykonaniu.O to czy będzie na naszym
      ślubie ,a później chrzcinach toczyłam z mężem ostre wojny!Nie wiem czy ktoś mnie
      tu zrozumie...Uważam,ze jakby chciał to by przestał.Ale nie chce!Jemu jest tak
      wygodnie.Mieszkają w tragicznych warunkach,teściowie jakoś im chyba pomagają,on
      niby pracuje,ale i tak wiem,że im ciężko.Dla mnie to nie jest rodzina,to rodzina
      męża.Jedyny jego brat z którym się nie odwiedzamy.Aaa.kurde rozpisałam tą moją
      prywatę.Nie gniewaj się HellwinkW każdym bądź razie powinnaś spróbować pomóc
      bratowej,dzieciom,a nie jemu.I niech ona się nie boi,że on sobie coś zrobi!Na
      pewno nie zrobi. Pozdrawiam.
      • esofik Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 14:15
        W każdym bądź razie powinnaś spróbować pomóc
        > bratowej,dzieciom,a nie jemu

        alkoholizm to choroba. Można ją leczyć, ale chory potrzebuje pomocy
        i wsparcia przede wszystkim od najbliższych.
        Może trochę drastycznie, ale gdyby to był nowotwór też byś tak
        powiedziała? "Pomóż bratowej a brata olej" ???
      • hellious Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 14:19
        On z niej zrobil wrak kobiety... Kiedys byla fajna, energiczna dziewczyna, z
        powerem. Teraz, taka ciepla klucha, bardzo niesmiala. Jest starsza ode mnie
        tylko o rok, a ma juz dwoje dzieci z alkoholikiem, brak mieszkania ( rowniez po
        czesci z jego winy, bo jego mieszkanie mam ja). Boi sie, ze juz zawsze bedzie
        sama, ze kto ja zechce z dwojka dzieci, jak da rade bez pracy. On jest zbyt
        pewien tego, ze ona go nie zostawi, ze zawsze bedzie go wyciagac z tej cholernej
        salatki. A ja widze, ze ona nie ma na to sily, wypala sie calkiem. Jest
        wykonczona dwojka dzieci i mezem. Powiedziala mi wczoraj, ze czasem ma ochote
        rzucic dzieckiem o sciane. Nie chce zeby sie z nim meczyla, chcialabym jakos ja
        wesprzec, zeby go zostawila. wiem, moze dziwnie to brzmi, bo to moj brat i w
        sumie to dla niego powinnam chciec dobrze, ale w tej sytuacji jakos nie potrafie
        myslec o nim pozytywnie. to jest taki pupilek wszystkich. Babcia zawsze widzi w
        nim tylko dobre strony, bo nawet jak nabroi to przeciez jej kochany wnuczek,
        ktorego za uszy wiecznie z goowna wyciaga. On moze schlac sie jak szmata, ale w
        mniemaniu mojej babci to wina zony, bo nie upilnowala.... Babunia potrafi
        dojebac oliwy do ognia jak niktsad Jak jest trzezwy to naprawde fajny facet,
        inteligentny, pan zlota raczka i czarus jak nikt. Tylko alkohol go tak upadla...
        Kurwa mac... Jestem na niego tak wsciekla, ze najchetniej bym mu do dupy
        nakopala, ale nie podskocze tak wysoko...
      • babowa Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 14:22
        lelieb , przepraszam ale nie wiesz o czym mówisz

        takie gadki ze gdyby chciał to by przestał to sa smieszne
        ludzie maja rózne nałogi, np.obzarstwo i co?
        ze niby takie proste chciec?

        to jest nałog, silne uzaleznienie i psychiczne i fizyvczne, tu
        dodatkowo obciazone dziecinstwem i wzorcami wbitymi w łepetynie

        i widze ze sytuacja cie przerasta i z bratem meza nie chcesz miec do
        czynienia ale troche nieładnie tak sie wypiąć na bo to rodzina
        męża , nie twoja
        tam tez sa dzieci, które cierpią ale to przecież nie twoja rodzona i
        ty sie nie bedziesz babrac w takim syfie

        najwygodniej zamknąć oczy i udawac ze sie ludzi takich nie zna

        więć skoro jestes taka wrażliwa to nie zabieraj głosu w sprawie o
        której nie masz pojęcia i mysl wyłącznie o rodzinie swojej

        miłego dnia
        • wilma1970 Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 15:02
          Chyba wiem co masz na myśli, hellious. Wychowujący mnie dziadek doprowadził do
          tego, że NIENAWIDZĘ alkoholu. Nie wolno w mojej obecności pić piwa, wina...
          zamykam się, trzęsę i czekam na ataki agresji pijącego. To znaczy miałam tak do
          niedawna. Przyjaciółka, sama DDA, wyłuszczyła mi, że taka postawa prohibicyjna
          nie ma sensu i trochę odpuściłam. Tzn, myślę swoje ale już się tak nie rzucam.
          Bratu trzeba niestety pozwolić obudzić się we własnych rzygach. Tak radzą
          eksperci od choroby alkoholowej. On grozi tym, że sobie coś zrobi? - a nie można
          go ubezwłasnowolnić, czy lekarz nie może zmusić go do leczenia? Dla Twojej
          szwagierki niestety jedynym wyjściem jest zostawienie go. Ale ona pewnie jest
          już współuzależniona.
          Nie no nawet nie mogę Ci radzić na spokojnie - już mi się rwie rozsądek i ręce
          trzęsą. Tak mi przykro.
    • panna.migotka777 Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 14:59
      Serdecznie współczuję całej sytuacji, tak samo Tobie jak i bratu i jego rodzinie. Troszkę wiem na ten temat, mój cioteczny brat pijący od bardzo młodych lat ma w tej chwili prawie pięćdziesiątkę na karku i od choroby alkoholowej już nie chodzi i ledwo zipie. Żona odeszła od niego wcześnie z małym dzieckiem a on dalej łoi z jakąś nową dupą. Całe szczęście że ona nie może mieć dzieci bo nie wyobrażam sobie ile by ich tam już było.. Moja rodzina próbowała mu pomóc, raz prawie się udało ale jemu zabrakło silnej woli i mimo terapii chleje dalej, nawet esperal przepił. Pewnie niedługo umrze.. Moja kumpela ma męża alkoholika, przeszła terapię dla współuzależnionych i rodziny. Bardzo jej to pomaga. Nauczyli ją jak radzić sobie w sytuacjach stwarzanych przez osoby pijące, co robić żeby alkoholik nie czuł się zbyt pewnie gdy się nawali, jak organizować życie itd. Osoba uzależniona musi być traktowana w specjalny sposób, nie może czuć się panem sytuacji, nie można przez jej alkoholizm ustawiać wszystkiego pod nią. Myślę że Twoja bratowa powinna koniecznie iść na taką terapię. Pomoże jej to przetrwać, wstać psychicznie, wrócić do życia i zastanowić się racjonalnie co dalej, nie musi z nim żyć ale musi pomóc przede wszystkim sobie. Może też przez swoją terapię bardzo pomóc mężowi zrozumieć problem i zachęcić do terapii. Jest szansa że chłopak się wyleczy. Wiem że to co piszę wygląda banalnie ale znam od środka efekty takich zajęć terapeutycznych. Poszukaj jej poradni, te zajęcia są bezpłatne. Dla mojego brata jest za późno ale dla męża mojej koleżanki i Twojego brata jest szansa. Trzymaj się w tym jakoś i nie trać nadziei.
    • moninia2000 Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 15:17
      hell, strasznie przykre to, co piszesz.
      Jedyne co mi sie nasuwa: Twoja ostra gadka z bratem, szczera i tyle.
      Bo jestes siostra, nie zona. On zwiazal sie z kobieta, ktora go
      wybrala. Sami musza sobie poukladac, mozesz jedynie pomoc bratowej
      albo nagadac bratu, szarpnac nim.Ma dzieci? Kuzwa!!!! Rwie mnie, jak
      jeszcze dzieci musza cierpiec, widziec to..sadTo strasznie trudne,
      na szczescie rodzin, mozesz pogadac.,
      Bratowa wesprzec, pomoc odejsc, nic nabierze sil...Jesli on sie nie
      wyleczy zrujnuje im zycie, jak WAm rodzice kiedyssad
    • 18_lipcowa1 Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 15:21
      No ma pan problem. Tutaj moze pomoc tylko terpia wstrzasowa.
      • hellious Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 16:36
        Lipcowa, wiesz co ci powiem? A wez spierdalaj z mojego watka. Twoja rada jest
        szczerozlota, a post tak dlugi, ze az czytac sie nie chce.
        • doral2 Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 17:50
          hellious, a ten twój brat to tylko na imprezach tak czadu daje, czy to jego
          codzienne nawyki??
          i czemu bratowa dała sobie zrobić aż dwoje dzieci, przez faceta który chla? z
          czego jedno całkiem niedawno, zdaje się że 10 mcy ma to młodsze, dobrze pamiętam?

          czemu pozwalała lata całe na takie jego zachowania?
          toż chyba ona też ma jakiś rozum?

          a jeżeli ten twój brat od lat tak sobie mordę zalewa, to spodziewała się na tym
          weselu czegoś innego??

          nie ma co tak na brata wszystko zwalać, bo bratowa też nie bez winy, pozwalała
          mu na to i to tolerowała. bo chyba nie stał się taki teraz, z tego co rozumiem
          zalewał mordę dosyć często, więc ona wiedziała z kim się wiąże, chyba nie
          oczekiwała że jej miłość go z tego uleczy?
      • magiczna_marta Re: Problem brata- przykro mi :( 20.04.09, 09:11
        @18_lipcowa1- gowno wiesz, wiec laskawie zdejmij swoje "idealne"
        raczki z klawiatury i wypierdalaj, bo mnie poniesie

        @Hell- jesli chcesz moge wyslac Ci maila na gazetowego, sytuacja
        analogiczna ale nie chce pisac na forum o tym
        • hellious Re: Problem brata- przykro mi :( 20.04.09, 10:42
          Pewnie, ze pisz.
    • sebaga Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 15:35
      Przykre.. A ta dziewczyna wogóle go kocha, czy jest z nim, bo się boi zostać
      sama? Wszystko zależy od niej, albo pozwoli zmarnować dzieciństwo swoim dzieciom
      albo nie.. Pomóc bratu mozna jedynie pokazując, ze jak się nie weźmie za chorobę
      to zostanie SAM. Ale bratowa musi być konsekwentna, od niej zależy dużo. To ze z
      nim zostanie i będzie wycierac rzygi wcale Twojemu bratu nie pomoże. A babcia
      niech się w głowę puknie albo przynajmniej nie wtrąca..
    • bernimy Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 19:31
      Hellious, bardzo współczuję! Co prawda akurat z alkoholem to w mojej
      rodzinie był problem w pokoleniu mojej baci a to były inne czasy,
      ale rozumiem Twoją niemoc na myśl o rozwalaniu przez brata
      wszystkiego co ma. Na tyle co się orientuję w nałogach, to nie jest
      Jego zła wola, to uzależnienie, do którego zwalczenia potrzebne
      jest: chęć, wsparcie rodziny i DUŻO siły i wytrwałości!
      I właśnie z ta chęcią jest najtrudniej, ale napewno łatwiej w młodym
      wieku. Rozumiem też co piszesz, ze Twójego brata jesteś nikim i Cię
      nie posłucha (u mnie podobnie), dlatego wydaje mi się, że Ty nie
      powinnaś się (jawnie) w to wtrącać, bo nie weźmie tego co zrobisz
      pod uwagę - mój brat by nie wziął a nawet robiłby na przekór!
      Wszystko niestety w rękach bratowej, jeśli łączy ich szczere
      uczucie, jeśli Jej słowa dla Niego coś znaczą, to musi działać.
      Konieczna jest terapia, bo z tego co piszesz (nawet na tym, na czym
      bardzo zależało bratowej, nie umiał się powstrzymać) problem jest
      już bardzo poważny. Na trzeźwo bratowa musi porozmawiać, że niestety
      On Ją szantażuje, ale to Ona boi się, że tego nie wytrzyma. (Ja bym
      nawet skłamała, że boję się, że to ja targnę się na swoje życie).
      Niech wybiera, czy ma go zostawić (z mieszkaniem niech powie, że
      wyprowadzi się do domu samotnych matek) i sama wychowywać ich
      dzieci, czy uda się na terapię! I nie może w rozmowie dać się
      zaszantażować Jego groźbom. Ona musi mieć kontrolą nad tą rozmową!
      Jeszcze raz bardzo Wam współczuję!
    • mearuless no przyke\ 19.04.09, 19:53

      i samo racej nie przejdzie.
      gdzies czytalam ze alkoholikowi nalezy pozwolic spasc na dno by mogl sie z niego
      podzwignac.
      moze zona powinna odejsc =mimo szantazu.

      ja mysle ze on powinien dostac zajebistego kopa, inaczej zawsze bedzie konczyl
      impry jako bezplatna froterka parkietówwink


      *******************************************************************
      ********************************************************************
      ********************************************************************
      fotoforum.gazeta.pl/5,2,mearuless.html
    • czarnataka Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 20:12
      Strasznie to przykresad Na doddatek to Twoj brat, więc inaczej na to
      wszystko patrzysz, bardziej Cie to dotyka... Nawet nie wiem co bym
      Ci mogła poradzić, bo rozmowa z bratem raczej tu nie wiele pomoże
      niestetysad
    • karra-mia Re: Problem brata- przykro mi :( 19.04.09, 20:37
      nie wiem, co poradzić, ale myślę, że im dłużej twoja bratowa będzie
      w tym tkwić, tym gorzej. Podobno trzeba spaść na dno, żeby się od
      niego odbić...
    • ewcia1976 Re: Problem brata- przykro mi :( 20.04.09, 15:00
      Tak się składa, że także z nam problem alkoholu jako
      współuzależniona.
      Uważam, że powinnaś zasugerować jej wizytę u psychologa,
      psychoterapeuty. Niech zacznie myśleć o sobie i dzieciach, zobaczy
      na czym jej naprawdę zależy, odzyska siłę psychiczną.
      Nie wysyłajcie od razu do AA. Majo pani psycholog mówiła, że AA może
      na początku wiecej krzywdy niż pomocy.
      Mój mąż nie pije 08 miesięcy, był na 3 miesięcznym odwyku, chodzi do
      klubu abstynenta, bierze udział w terapii. I uważa AA za sektęsmile.
      Obnoszenie sie z Siłą Wyższą, liczenie każdej minuty nie picia i
      rygor jaki panuje, może czasami zniechęcić początkującęgo. Sama
      była 2 razy na spotkaniu. Wtedy jeszcze byłam bezsilna jak Twoja
      szwagierka i pobyt ten mi nie pomógł. A hasło nawiedzonej Pani :"
      Nie krzycz jak Ciebie będzie bić bo Go nie słychać a Ty wychodzisz
      na histeryczkę", powiedziane zamiast Dzień Dobry - jeszcze bardziej
      wystraszyły.
      Więc jak brat zechce się leczyć wtedy niech żona skieuje go
      SPECJALISTY .Jeśli nie, mam nadzieję że będzie miała duzo siły by
      dać mu poteżnego kopniaka na pożegnanie.
      • teqilaa Re: Problem brata- przykro mi :( 20.04.09, 23:02
        W pełni popieram Ewcie. Przede wszystkim bratowa powinna poszukac
        pomocy jako współuzalezniona. To w jaki sposób ona postrzega siebie
        w tej sytuacji jest kluczowy dla sprawy. Terapia albo jej pomoże
        pomóc mezowi albo pomoże jej po prostu odejść. Jeśli chodzi o brata
        to niestety ale siłą nic sie nie zdziała. Dopóki sam nie bedzie
        chciał z tym skonczyć to nic w tym temacie sie nie zmieni. Kluby AA
        tylko ładnie wygldaja na filmach, tak naprawde to potrzebny porzadny
        detoks i indywidualne spotkania z terapeutą i oczywiście przede
        wszystkim wsparcie rodziny. Co może być bardzo trudne bo zadry z
        przeszłosći często nie pozwalaja spojrzec na tego człowieka z innej
        perspektywy jak tego jebanego alkoholika co mnie bardzo skrzywdził.
        Temat alkoholizmu i wsółuzaleznienia znam bardzo dobrze, mam jak to
        sie mówi "gen alkoholika". Ale u mnie doświadczenia spowodowały
        paniczny strach przed "stoczeniem się". Uwielbiam alkohol, dobry
        alkohol, lubie i moge dużo wypić ale wiem że nigdy przenigdy nie
        dopuszcze do styacji w której stanie sie to problemem. Mój bart
        niestety tak mocny nie był...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka