Wczoraj brat z bratowa poszli na wesele. Od miesiaca sie na nie szykowali,
szukali kreacji, super prezentu, fryzury, srury itp. Bratowej bardzo zalezalo,
zeby dobrze wypasc, starala sie zeby wszystko bylo idealnie, ale szkoda, ze
tylko ona

Moi rodzice byli alkoholikami, dlatego ja i moj brat jestesmy
bardzo narazeni na ta chorobe. On nie moze pic, wie o tym, a mimo to zawsze,
kazda impreza konczy sie tak samo... Kiedy ona przyjechala nakarmic dziecko (
zostalam na noc z ich dwojka-4 lata i 10 m-cy) on w tym czasie sprol sie tak,
ze spal na stole jak wrocila

!00 osob potrafilo zachowac fason i bawic sie
jak ludzie, a on spal... Wiedzial jak jej zalezalo, to ich pierwsze wyjscie
razem od x czasu. Jak zbierala go ze stolu, wywalili sie razem na stol.,
wszyscy sie na nich gapili, no kicha po calosci wyszla z wymarzonej imprezy...
O 12.00 byli juz w domu.
Dziewczyna sie normalnie zalamala. Czuje sie troche pomiedzy mlotem a
kowadlem. Wiem, ze on zmarnuje jej zycie. Jest moim bratem, ale nie potrafie w
tej chwili wykrzesac dla niego choc minimum siostrzanych uczuc. Poprostu nie
moge pojac, jak mozna zrobic cos takiego osobie ktora ponc sie kocha. No
jak??? Chce jej jakos pomoc, choc nie wiem co moglabym zrobic wlasciwie,
oprucz przytulenia, wysluchania i poprostu byca z nia teraz. Jestem przerazona
ta sytuacja