- Mamo którędy rodzą się dzieci?
- Tak zwanymi drogami rodnymi, które posiadają kobiety
- A gdzie one się dokładnie znajdują?
- Obok.... eeee.... cewki moczowej, która służy do sikania....
- Ale to niemożliwe, dziecko by się tam nie zmieściło!
- Widzisz, wszystko jest tak wymyślone, że dziecko jednak się mieści, bo ta
dziurka potrafi się bardzo rozciągnąć
- Ojej, to musi strasznie boleć.
- No, boli, kochanie, boli.....
- A co mają mężczyźni zamiast tej dziurki?
- Nic nie mają, puste miejsce
Taką dzisiaj rozmowę odbyłam ze swoim prawie 7-latkiem. Dobrze, że nie prosił,
żebym mu pokazała to miejsce, tak jak to było, kiedy 3 lata temu wróciłam ze
szpitala z bliźniorami i mniej więcej podobną rozmowę odbyliśmy. Wtedy kazał
sobie zademonstrować
Puenta: jak (i czy) rozmawiacie ze swoimi dziećmi na tematy seksu, prokreacji
i czynności fizjologicznych - ogródkami, w zawoalowany sposób, czy prosto z
mostu, nazywając rzecz po imieniu? Bo ja jakoś nigdy nie umiałam wyskoczyć z
opowiastką o bocianie, kiedy dzieciak pytał skąd się biorą dzieci