carrymoon
06.05.09, 09:25
a dokładniej oddziały ratownicze
szczęka mi opadła do samej ziemi po tym co wczoraj widziałam.
Byłam na izbie przyjęć oddziału ratowniczego, powód na szczęście
okazał się mało poważny.
W międzyczasie przyjechała dziewczyna. Ktoś ją przywiózł, nie
karetka. Skakała na jednej nodze, druga chyba zwichnieta, widać że
ją bolała.
Wkicała na izbę i pyta się pielęgniarza gdzie ją przyjmą.
Ten zmierzył ją wzrokiem a później stwierdził: "chirurgia urazowa na
końcu korytarza i w lewo"
i..........poszedł sobie
a ona skakała na tej nodze przez na prawdę długi korytarz nikt się
nią nie zainteresował.
Noż kurde ja rozumiem, że umierająca nie była ale chociaż wózek mógł
jej podstawić, zająć się, cokolwiek. A on sobie na kawke poszedł.
Wiem bo chwile później słyszałam jak mówił ile łyżeczek cukru chce
tak się chciałam pozbyc tej wieści bo mnie trafiła cała sytuacja
ogólnie....