Dodaj do ulubionych

przyjmiecie mnie? jestem zalamana

14.05.09, 22:11
Witam, od jakiegoś czasu podczytuje wasze forum. Jest cudowne, poprawia mi
nastroj ale mam mega dola w życiu. Mąz mnie zdradził i chce się rozwieść. Już
nie mam łez by płakać. Nie mam sił by szlochać. Wszystko widzę w czarnych
barwach. Wchodzę do was by się rozlużnić i pośmiac ale ciężko mi to
przychodzi teraz . Moją nazwę wzięłam od winka które aktualnie popijam ,
zresztą już kończę butelkę. Wino jest pyszne ja natomiast chyba do niczego.
Mam 37 lat , dziecko i męża huja (chuja?) nie wiem co mam ze sobą zrobić, co
począć? Jestem załamana. Przepraszam jeśli zakłócam wieczór swoimi zalami. My
kobiety rozumiemy się nieraz jak mało kto. Pozdrawiam. Ania
Obserwuj wątek
    • asiaiwona_1 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:15
      a jak znalazłaś magla? bo nigdzie się nie udzielałaś i tak nagle
      wyskoczyłaś jak przysłowiowy filip z konopii...
      • cielecinka Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:17
        asia toż pisała,ze podczytuje. a najwyraźniej butelka wina ja ośmieliła.
    • myga Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:16
      Ten doopek nie jest wart ani jednej twojej lzy. Ten, ktory bedzie ich wart, nie
      da ci powodu do lez. Przytulam wirtualnie ": *"
      • haja197222 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:19
        Olej buraka. Ja się mogę z Tobą napic.
        • alesio23 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:20
          ja też przytulam i wypić mogę. ja swoje konto na gazecie tez
          założyłam lekko najeb...ana w sylwestra z reszta
      • medussa7 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:20
        No to fakt że huj. A wino dobre jest na wiele rzeczy.. wink A ja Cię
        przytulam również, a jak jesteś z Pyrlandii to możemy to wino w
        realu obalićsmile
        • alesio23 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:24
          ooooo wreszcie ktoś z najepszych stron polski. Twoje zdrowie!!!!
        • tabakierka2 medussa 15.05.09, 06:44
          a Ty też Pyrka jesteś?smile
          • angel-marta Re: medussa 15.05.09, 10:43
            I ja i ja też
            A co do wątku przytulam cie autorko kochana i olej gnoja ciepłym sikiem
    • muscador Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:19
      znalazłam to forum klikając na sygnaturę jednej z was nie pamietam której. Miło
      mi jeśli przyjmiecie jeśli nie, nic mnie już nie zdziwi.
      • endi100 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:25
        No to ja się z Tobą mogę napic winkawink Przytulam również. Wiesz co,
        nie płacz przez tego chuja, bo nie warto. Znając życie to pewnie on
        niedługo będzie Cię błagał o przebaczenie. Olej dupka i zacznij żyć
        nowym, lepszym życiem.
    • deela Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:20
      chuja
      a tak cie zdradzil typu romans czy tak raczej - jednorazowe bzykniecie na boku -
      ot kazdemu sie zdarza
      bo jak jednorazowka to ja bym chlopu lba od chuja nie urywala za to
      a w ogole to sie nie doluj tylko popraw fryzure i znajdz jakiegos bzykacza
      nic tak nie poprawia nastroju jak posiadanie bzykacza big_grin
      • muscador Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:22
        smile dziekuję niestety to dłuższy romas, miłośc mozna by rzec. Zakochani po uszy
        jezus ja juz w życiu nikogo miec nie będę. Chce być sama i umrzeć sama. Mam
        dziecko i tylko dla niego warto zyc
        • haja197222 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:23
          Eee tam bzdury gadasz.
        • deela Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:38
          > smile dziekuję niestety to dłuższy romas, miłośc mozna by rzec. Zakochani po uszy
          a
          a to niech wypierdala
          > jezus ja juz w życiu nikogo miec nie będę. Chce być sama i umrzeć sama.
          pierdolisz
          > dziecko i tylko dla niego warto zyc
          nie tylko smile
      • medussa7 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:23
        Oj deela..jak Ty pięknie gadasz big_grin
        Czysta to racja. I koniecznie fajna fryzurka i lump na siebie i
        pierś do przodu! Tak trza robić, a nie chuja opłakiwac!!!
        • muscador Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:24
          łatwo mówić, całe życie dla niego poświęciłam. Dałam mu dziecko, dom, miłość,
          siebie. A on mi się tak odpłaca, nie rozumiem nie rozumiem. Faceci to najgorsze
          stworzenia na ziemi.
          • alesio23 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:29
            święta prawda
          • mathiola oj nieeeee!!!!!!!!!!!! 14.05.09, 22:37
            łatwo mówić, całe życie dla niego poświęciłam.

            NIE MÓW TAK NIGDY. TO BŁĄD.
            • setia Re: oj nieeeee!!!!!!!!!!!! 15.05.09, 10:58
              mathiola napisała:

              > łatwo mówić, całe życie dla niego poświęciłam.
              >
              > NIE MÓW TAK NIGDY. TO BŁĄD.

              ja myślę, że ona właśnie ten błąd popełniła. poświęciła mu całe swoje życie i
              dlatego tak trudno jest jej teraz odnaleźć się samej.
              kurczę, kobieto odbuduj swoją wiarę w siebie, naprawdę życie może być jeszcze
              cudowne.
      • alesio23 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:23
        a masz w tym jakieś doświadczenie (znacząco unosi jedną brew)
        • medussa7 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:24
          Ja niestety coś o tym wiem......
          • lidia341 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:26
            Tak to jest z kobietami. My poświęcamy czasem całe swoje życie a faceci co?
            Czasem tylko miejsce zamieszkania....
    • ez-aw Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:25
      Przyjmiemy, faceta olej, winko wypij - świat będzie ładniejszy smile
      A czasami lepiej jest być samej z dzieckiem niż z takim facetem.
      Pozdrawiam
      • muscador Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:27
        miałam nie raz w życiu propozycje nie dwuznaczną, byłam wierna. Nigdy go nie
        zdradiłam , wierna jak pies a ten chuj tam mnie w bambuko zrobil. Jezu jutro
        musze wziać w pracy wolne, nie ide do pracy nie ide!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • esofik Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:26
      przytulam wirtualnie ze zrozumieniem

      i moja rada:
      odstaw alkohol w takiej sytuacji. Wiem, chwilowo pomaga w takich
      sytuacjach, ale łatwo stracić komtrolę. Gorącej herbatki się napij
    • mathiola Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:31
      to skurwiel jeden!!!!!!
      Nie czytałam jeszcze innych postów, zaraz poczytam, zanim zacznę zadawać pytania
      w stylu: masz gdzie iść, masz z czego żyć? Jeśli masz, to pół biedy...
      ale to ty chcesz się rozwieść czy on? Bo nie wiem czy ogonka przy e nie brakło.
      Chodź cię przytulę do mojej wątłej piersi - doceń, bo raczej tego nie czynię smile
      Będzie lepiej.
    • muscador Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:33
      on sie chce rozwiesc. Powiedzial, ze kocha ją nie mnie. Jezus jeszcze leci moja
      piosenka w radio, chyba rzuce sie przez okno To najgorszy dzień w moim życiu,
      boze czemuś mnie opuścił???
      • alesio23 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:35
        daj spokój. jego (nie męża) nigdy nie było.
        A tak na poważnie to kurwa zastanów się tak naprawdę super mocno
        czy naprawdę byłoby o co walczyć, bo jeśli go kochasz to może
        istnieje szansa żeby mimo wszystko się porozumieć, po zdradzie da
        się żyć
        • muscador Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:37
          ja bym mu moze i wybaczyla ale on nie chce byc ze mna. Chce by moja coreczka
          miala obydwoje rodziców, by nie wstydzila sie w szkole ze ma tylko mame. By nie
          pytali sie jej gdzie jest jej tata. Jestem w stanie wybaczyc wszystko ale co z
          tego? on kochsa inna i odchodzi. na zawsze. nie ważna przysiega w kosciele, nie
          wazne juz nic. nic juz nie jest jak kiedys,.
          • alesio23 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:40
            teraz już chyba tak nie jest. rozwód jest powszechniejszym
            zjawiskiem i wydaje mi się że dzieci nie sa tym tak napiętnowane, a
            poza tym on się z dzieckiem nie rozstanie nie??
            • guderianka Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:47
              A w przedszkolu 90% matek przyznaje się do samotnego macierzyństwa tongue_out


              A tak serio- myślisz że dziecko będzie szczęśliwe mając
              nieszczesliwą udupioną matkę która pozwala się ponizać "w imię dobra
              dziecka"
              no prosze cie
              • alesio23 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:49
                kurwa nawet mi o tym nie przypominaj...
      • agama77 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:35

        troll
      • myga Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:36
        A jak sie dowiedzialas, sam ci powiedzial? Rozwodu nie dostanie, jezeli nie
        wyrazisz zgody. Jezeli wyrazisz, to zadaj z orzekaniem winy. Zbieraj dowody
        tymczasem.
        • muscador Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:40
          wszystko na to wskazywalo, pytalam go ale nie chcial nic powiedziec. Wkoncu mi
          powiedzial sam, nie moglam uwierzyc. Nie byl skruszony czy jak to sie pisze.
          Beszczelny do granic. Powiedzial i już. Chce rozwodu, chce być wolny, stworzyć
          nowy związek. Kochać na nowo a co ze mą? ja się juz nie liczę?! jestem jak ten
          śmieć niepotrzebny.
          • myga Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:45
            Jak masz 37 lat, to chyba znasz choc troche kodeks odzinny i opiekunczy. osoba
            winna rozkladu wspolzycia nie moze zadac rozwodu, wiec nie dostanie rozwodu,
            jezeli sie nie zgodzisz, tym bardziej, ze ucierpi maloletnia corka. Zamiast
            dramatyzowac zabezpiecz sie od strony prawnej, aby bronic swoich interesow.
            • jowita771 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 15.05.09, 06:42
              > osoba
              > winna rozkladu wspolzycia nie moze zadac rozwodu, wiec nie dostanie rozwodu,
              > jezeli sie nie zgodzisz

              Rozwód dostanie, tylko dłużej to potrwa. A jak nowa pani zajdzie w ciążę, to
              nawet nie jakoś super długo.
              • myga Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 15.05.09, 09:57
                Jak zajdzie w ciaze, to oczywiscie. Bo juz bedzie wtedy dobro tamtej rodziny i
                dziecka. Ale to takie dygresje nasze. Chyba dalysmy sie wkrecic. Ale trudno.
                Natomiast link z muzyczka super dala.
          • esofik Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:46
            coś tu nie pasi
            skoro chce rozwodu i kochać na nowo, czemu sam ci o tym nie
            powiedział? dopiero po Twoim przesłuchaniu? Skoro się dla niego nie
            liczyszczemu robił z tego tajemnicę?
            • muscador Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:50
              no przeciez powiedzial sam, ja podejrzewalam z poczatku ze coś nie gra potem
              powiedzial sam. Dlaczego tak? musisz jego już zapytać. Ja też nic z tego nie
              rozumiem.
      • esofik Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:38
        w realu też tak dramatyzujesz pinky?
        • myga Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:41
          Chyba masz racje uncertain
    • muscador Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 22:56
      przepraszam jeśli wzbudzam watpliwosci, chcialam sie wyzalic bo nie ma fdo kogo.
      pomyślałam, ze do was mozna zagadac owszystkim. Ni ejstem trolem i dziekuje wam
      za wsparcie.
    • muscador Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 14.05.09, 23:19
      ide spac, dziekuje za rady. chciałambym się jutro nie obudzic, zasnac snem
      wiecznym tylko moja coreczka mnie trzyma przt zyciu. dziekuje wam.
    • muscador Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 15.05.09, 10:53
      wytrzeźwiałam. Rzygałam w nocy tym winem ale może teraz lepiej się czuję.
      Trochęmi wstyd ze pisałam tu takie rzeczy. Głupio mi ale dziekuje za wsparcie.
      Bede tu czasem do was zaglądać jeśli pozwolicie. Milego dnia.
      • marva Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 15.05.09, 11:10
        Zaglądaj i pisz. A chłop niech idzie w pizdu! Jesteś młoda. Masz dla
        kogo żyć. Na pewno ulozysz sobie życie. Pozdrawiam Cie gorąco.
    • bernimy Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 15.05.09, 11:27
      Nie mam dużo czasu, ale tylko jedno napiszę: nie po takiej burzy
      przychodzi słońce, jeszcze się wszystko odmieni. Tylko Ty musisz
      wyleczyć rany, a to wymaga czasu! Możesz nawet kiedyś dojść do
      wniosku, że dobrze sie stało.
      I taka ogólna uwaga: kobieta nie żyje dla faceta, nie może dla niego
      wszystkiego poświęcić bo zatraca siebie tongue_out
      Żyjemy dla siebie, dzieci, a jak jest ktoś obok, to super!
      • tabakierka2 Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 15.05.09, 11:33
        bernimy napisała:

        >
        > Żyjemy dla siebie, dzieci, a jak jest ktoś obok, to super!

        Zdecydowanie się nie zgadzam. Dzieci są nam dane tylko na krótki
        czas -> do momentu usamodzielnienia się. mamy je dobrze wychować i
        puścić wolno. To małżonkowie mają żyć dla siebie. Jesli ktoś żyje
        dla dziecka ( często jest to kobieta), nie potrafi się pogodzić z
        faktem jego dorastania i często nie akceptuje osoby, którą to
        dziecko wybierze na meża/zonę, a co za tym idzie nie pozwala dziecku
        usamodzielnić się i zbudować własną rodzinę.
        Żyj dla siebie i wychowaj dziecko na porządnego człowieka - tyle ode
        mniewink
        • bernimy Rysa 15.05.09, 11:39
          Chodzi o to, że jak słyszę "całe życie żyłam dla niego, wszystko dla
          niego poswięciłam" to widzę zaniedbaną, zużytą, zmachraną i bez
          zaintersowań własnych kobietę (to było P.S. jako ogólna moja uwaga a
          nie konkretnie do autorki).
          Ja akurat żyję dla dziecka, od urodzenia jej wiem, że jest
          najważniejsza. To że i mam wspaniałego męża to też super! I zrobię
          wszystko aby tak zawsze było ale różnie to w życiu bywa...
          Na pewno nie chcę kiedyś w przyszłosci powiedzieć, że żyłam dla
          niego i nie powiem. A co do wyfruwajacych dzieci masz rację, w
          przyszłosci tak, ale teraz żyję dla Niej.
          • tabakierka2 Re: Rysa 15.05.09, 11:47
            Ja uważam nieco inaczej.
            Uważam, że dla żony powinien być najważniejszy jej mąż, a dla męża
            żona - nigdy dziecko. Jak już pisałam, kiedy dziecko jest
            najważniejsze dla któregoś z małżonków, okazuje się,ze relacja mąż -
            żona zaczyna się sypać, kurcze, tyle razy coś takiego widziałam, że
            aż wydaje mi sie to oczywiste. Żona staje sie tylko matką dla
            swojego dziecka, odsuwa podświadomie męża od siebie...Żyje tylko dla
            dziecka i tworzy z nim patologiczną więź (toksyczną), która później
            przekształca się w symbiozę i mamy maminsynków, facetów, którzy się
            żenią, ale nadal mamusia jest najważniejsza (u kobiet to samo z
            resztą), a zdanie żony się dla nich mniej liczy. A później jak
            dziecko odchodzi z domu ( o ile taka "zakochana" mamusia go nie
            zatrzyma) to małżeństwo się sypie ( mało to małżeństw, które po
            odejściu dziecka rozwodzi się, bo tylko dla tego dziecka byli
            razem?), a ludzie już nie mają o czym rozmawiać i się rozstają...
            Piszę też poniekąd po obserwacji moich rodziców - zawsze byli dla
            siebie najważniejsi, widziałam, że się kochają, że są dla siebie
            czuli. Teraz też tak jest -fajnie się patrzy na takich zakochanych
            prawie 50-latkówwink
            Ale mówię, ja to tak widzę.

            CytatChodzi o to, że jak słyszę "całe życie żyłam dla niego,
            wszystko dla
            > niego poswięciłam" to widzę zaniedbaną, zużytą, zmachraną i bez
            > zaintersowań własnych kobietę


            Nie musi tak być, wyślę Ci foto mojej mamywink
            • slimakpokazrogi Re: Rysa 15.05.09, 11:55
              Ryso kochana, ja akurat nie żyję ani dla dziecka, ani dla męża. ALE
              jak zostaniesz mamą (czego Ci gorąco życzę), to zobaczysz, że
              dziecko kocha się bardziej. No tak po prostu jest. I nie chodzi tu o
              poświęcanie się, czy coś. Ale o ile życie bez chłopa mego mogę sobie
              wyobrazić, to bez dziecia już nie.
              • bernimy Re: Rysa 15.05.09, 11:56
                O właśnie!
            • bernimy Re: Rysa 15.05.09, 11:55
              Ja w zasadzie się z Tobą zgadzam, nie zamierzam żyć dla dziecka,
              zawsze miałam i chcę mieć najlepsze realcje właśnie z mężem (ja bez
              przykładu z domu sad)
              Ale mi chodzi o to przegięcie z życiem dla męża "całe życie mu
              poswięciłam, żyłam dla niego" Z tym się nie zgadzam i to bardzo, nie
              można żyć dla męża (dla dziecka też nie, ale dziecko to dziecko,
              jest małe, wymaga poniekąd tego, a mąż zdecydowanie nie!).
              Abyśmy się dobrze rozumiały, nie wariuję na punkcie dziecka, nie
              spię z Nią itd. Ale nie umiałabym wszystkiego rzucić dla męża. Moje
              podejście wynika pewnie z pewnej dozy nieufnosci do mężczyzn, jaką
              mam już genetycznie wbudowaną tongue_out Jakoś bardziej chyba wierzę we
              własne dziecko niż w męża.
              Żyję teraz dla dziecka, dla siebie ale nie dla męża!
            • moninia2000 Re: Rysa 15.05.09, 11:55
              Tabakierka, ale jedno drugiemu nie przeczy. Sama zobaczysz, jak
              zaciazysz i urodzisz czy zmienia sie Twe pogladysmile
              Dla mnie najwazniejsi sa coreczka i maz, nie stawiam kolejnosci...
              Na poczatku od porodu corka stala sie numero uno, ale potem, powoli
              doszla harmonia i wrocilismy do siebie z mezem uczuciowosmile
              A co do winka...autorki postu...
              Coz, nie bede na mezu psow wieszac, nie uwazam, ze chujek. Wiesz
              dlaczego? Mam dziwne poglady na zwiazki, zycie chybasmile
              Fakt, ze glupio, ze Cie oszukiwal, ale ejsli znalazl inna milosc ma
              do tego prawo. Jak i Ty! DAsz rade. Teraz boli, ale nie ejstes
              gorsza.
              Zyj dla siebie, dobra przeplacz troche zdrade i bol, ale wreszcie
              sie otrzasnij potem i ciesz zyciem, mamy jedno zycie!
              Dziewczyny fajnie radza: fryz, ruch, zmiana moze jakas, az blysniesz.
              Jesli mialas "niemoralna" kiedys propozycje i nie skorzystalas,
              znaczy sie, masz powodzeniesmile
              Nie skorzystalas, ale to byl Twoj wybor.
              JA tam w zwiazki na cale zycie nie wierze. ZAwsze nas ktos inny
              dopelni, kwestia tylko czy z partnerem w tym sie zgadzacie. Zycie
              jest piekne i pelne pieknych ludziwink
              Glowa do gory! Cyc w gore.
              • tabakierka2 tak wyglądają kobiety 15.05.09, 12:13
                które poświęciły się dla mężówbig_grin
                daj znać, jak obejrzyszwink

                fotoforum.gazeta.pl/3,0,1803317,2,1.html
                • tabakierka2 moja mama i teściowa;) 15.05.09, 12:14

                  • bernimy Re: moja mama i teściowa;) 15.05.09, 12:17
                    Naprawdę zadbane babeczki! I chcesz mi powiedzieć, że się tak
                    poswieciły, że nie mają swoich zainteresowań? Nie uwierzę.
                    Dzięki za fotkę big_grin
                    • tabakierka2 Re: moja mama i teściowa;) 15.05.09, 12:22
                      oj, to już widzę w czym 'problem'wink
                      w tych zainteresowaniachbig_grin

                      no co Ty! zainteresowań mają mnóstwo - > moi rodzice budują dom,
                      szaleją na grillach, biegają po teatrach, operach itp. zwiedzają.
                      Wszystko to robią razem, co chyba jeszcze bardziej ich jednoczywink
                      a teściowie to już w ogóle szaleniwink teściówka wychowała 4 dzieci, a
                      teraz jeździ po świecie z teściem (ostatnio byli w meksyku indifferent smile),
                      pielęgnuje ogród...
                      Poświęciła się w sensie, że zawsze teść był dla niej najważniejszy,
                      cały czas jest w nim zakochana, dzieci bardzo kocha, ale inną
                      miłością niż mężawink
                      • bernimy Re: moja mama i teściowa;) 15.05.09, 12:56
                        No to się zgadzamy "w sumie" bo takie poświęcenie to popieram big_grin
    • slimakpokazrogi Re: przyjmiecie mnie? jestem zalamana 15.05.09, 11:50
      musca, ja Ci powiem tak - olej chłopa w pizdu! Rowód koniecznie z
      orzekaniem o winie i alimenty na dziecko i NA CIEBIE. Dopóki nie
      wyjdziesz znowu za mąż, to masz kasę ekstra. to jedno pocieszenie. A
      drugie - POMYŚL będziesz wolna! możesz znowu chodzić na randki!
      uprawiać seks z kim chcesz!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka