Dodaj do ulubionych

Cholera....

15.05.09, 20:55
Normalnie kura domowa ze mnie. Dzisiaj szlag mnie trafił. Kim ja jestem?
Sprzątnij, wynieś pozamiataj do jasnej cholery. Syn ma 7 lat i ostatnio nawet
prosze przepraszam dziękuję. Tylko daj, ja chce itp. Zwracam mu uwagę, ale on
to trochę mimo uszu puszcza. A w ogóle to strasznie pyskuje ostatnio i sie
stawia. Normalnie nie wyrabiam...eh...
Obserwuj wątek
    • karra-mia Re: Cholera.... 15.05.09, 20:56
      nie pomogę niestety
      mój nastrój dziś podobny
      tyle, że nie z synem mam problem, bo to mój aniołek, tylko z jego
      ojcem, moim mężem, który jeszcze trochę i przestanie nim być, bo tak
      mnie wkurwia!!!!
    • cura_domestica Re: Cholera.... 15.05.09, 20:57
      łączę się w bólu wink mi już chałupa bokami wychodzi , non stop to samo , zasrane
      to życie , ale ... wink
    • cielecinka Re: Cholera.... 15.05.09, 21:01
      nic to. moja kumpela kazała mi ostatnio zapytać swoja 2.5 letnia córkę : kim
      mama jest z zawodu? No to się zapytałam, a młoda na to : mama jest sprzątaczką.
      Obok stala jeszcze jedna kumpela i mloda dalej : ciocia monia tez jest
      sprzątaczką, bo też nie pracuje tylko siedzi w domu smile
      • karra-mia Re: Cholera.... 15.05.09, 21:04
        własnie kurwa siedzi w domu!!! ja do jasnej cholery nie siedze w
        domu,tylko zapierdalam za 10.... nie, nie warczę już, powarczę w
        samotności, szkoda foruma na moje nerwy, nie warto!
    • annabetka Re: Cholera.... 15.05.09, 21:08
      Ja dziś w ostrej wymianie zdań,powiedziałam staremu-jak ci się nie podoba to
      sobie żonę zmień!!! na co on odpowiedział-czas o tym pomyśleć i chyba tak zrobię!
      Też fajnie......usłyszeć taki tekst po parunastu latach małżeństwasad
      • lidia341 Re: Cholera.... 15.05.09, 21:17
        Ech ja też pracuję, po pracy zajmuję się dziećmi. Jak jest pogoda zabieram na
        plac zabaw. Dzisiaj to nawet nie miałam do kogo gęby otworzyćsad Potem dom,
        pranie i obiadsad Padam. Jutro na 7 do robotysad I tak w kółko. Ech..A maż..ma
        ciągle pretensję ... i ciężko go czasem o cos poprosić bo komp
        ważniejszy.....długo by gadaćsad
      • tyssia Re: Cholera.... 15.05.09, 21:25
        annabetka napisała:

        > Ja dziś w ostrej wymianie zdań,powiedziałam staremu-jak ci się nie podoba to
        > sobie żonę zmień!!! na co on odpowiedział-czas o tym pomyśleć i chyba tak zrobi
        > ę!

        Aaa no ja mojemu tez tak powiedziałam ostatnio to mi odp ze chętnie tylko ze
        dziecko małe itp.. hmmmmm
        • polinkaz Re: Cholera.... 16.05.09, 14:06
          tyssia napisała:

          > annabetka napisała:
          >
          > Ja dziś w ostrej wymianie zdań,powiedziałam staremu-jak ci się nie podoba
          > to sobie żonę zmień!!! na co on odpowiedział-czas o tym pomyśleć i chyba tak zrobię!

          > Aaa no ja mojemu tez tak powiedziałam ostatnio to mi odp ze chętnie tylko ze dziecko małe itp.. hmmmmm

          Eeee tam, mój na taki teksty zawsze odpowiada, że już raz sobie wybrał i zdania ni zmieni... i weź tu się kłóć z takim wink

          P.S. Ja też kura od prawie 3 lat (no z małą kilkumiesięczną przerwą) smile
    • czarnataka Re: Cholera.... 15.05.09, 21:18
      Jak pozwalasz mu na takie zachowanie to tak masz.
      Przestań sprzątać, gotować obiady. Chodź na spacery i niech Cię
      cmokną w dupę. Może po tygodniu zrozumie i przeprosi...
      No a Twój mąż powinien uczyć syna szacunku do kobiety... Nie
      napisałaś co z nim więc nie będę wnikać...
      • lidia341 Re: Cholera.... 15.05.09, 21:28
        Mąz no tak..na tygodniu się mijamy i prawie nie rozmawiamy..no chyba że przez
        telefon. Wolne oboje mamy w weekendy o to nie zawsze. Ja jutro ide na rano on w
        niedziele idzie na 17.00 na dodatek mamy komunie na która musze iść, bo jestem
        matką chrzestnąsad On znów nie ma ochoty (znowu awantura). Pracuje mąż do 24.00 i
        wiem że będzie jutro narzekał że ja idę do pracy bo on by sobie pospał ech..a ja
        kiedy odpocznę? Chyba jeden dzień po śmiercismile
    • kocicca73 Re: Cholera.... 15.05.09, 21:32
      ja tez jestem w podobnej sytuacji
      w styczniu na fali zwolnień z powodu domniemanego kryzysu starciłam
      pracę
      i od tam tego czasu najmłodszy syn i mąż tez widzą we mnie tylko
      wynies przynieś pozamiatać
      dlatego tylko zdażyła sie okazja wysłałam swe cv i od środy
      przyszłego tygodnia ide do pracy
      tam przynajmniej odpoczywam
      i dostaje pensje co miesiąc
      i leci mi ZUS
      i będę mieć WŁASNĄ emeryturę
      a zamiatać w domu będzie kto inny (powiedzmy..wink )
    • lidia341 Re: Cholera.... 15.05.09, 21:34
      Kocicca ja mniej więcej dlatego tez wróciłam do pracysmile
      • karra-mia Re: Cholera.... 15.05.09, 21:36
        a ja mniejw ięcej przez pieprzone przedszkole mam utrudniony startsad
        • kowalowa Re: Cholera.... 15.05.09, 23:49
          też bym poszła tzn.wróciła do parcy...ale "logistycznie" nie da się
          tego ogarnać... i tak już niebawem minie rok jak w domu "siedzę"...i
          też mam tego dość.... najbardziej monotoniiiiiiiii i jest jeszcze
          tysiąc innych spraw..ale mi się nie chce pisaćsad bo i tak byście nie
          doczytały do końcawink
    • kuzynkakrzysia Re: Cholera.... 15.05.09, 23:51
      nie zazdroszczę./
    • anorektycznazdzira Re: Cholera.... 16.05.09, 14:14
      Ja tak miałam z córcią. Maleństwo miało za duzo luzu i liczbe
      stałych obowiązków bliską zeru. Po dokręceniu śrubki i wyjaśnieniu
      na przykładach, ze praca w domu to wysiłek, który należy szanować-
      sytuacja się zmieniła. Tylko, ze trzeba byc konsekwentnym. Nie
      podtykaj pod nos tego, co sam sobie może wziać i proś o podtykanie
      tobie tego, co jest w stanie Ci podetknąćsmile
      Wdroży się.
      Wszyscy sie wdrażają.
    • lolinka2 Re: Cholera.... 16.05.09, 14:47
      lidia, a dlaczego obsługujesz bezczelnego małolata ??

      wyluzuj, pokaż gdzie kuchnia itp. niech się rządzi, jak będzie musiał
      ogarnąć wokół siebie to zmieni perspektywę i nabierze szacunku.
      Podobnie jak mąż i cała reszta świata.

      U nas w domu obowiązuje hasło "matka też człowiek" smile wdrażane od
      zawsze. Zapewne przeginam w drugą stronę, ale wygodnie
      przynajmniej... i to mnie przynoszą: kawę, obiad, piorą, sprzątają smile
      Córka się nauczyła, że jak idzie do kuchni, to pyta, czy nam czegoś
      nie przynieść (mąż ma ten sam mechanizm), fajnie smile Ale ale.... młoda
      stawia się niezależnie od powyższego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka