Dodaj do ulubionych

nie mam siły... żyć

05.06.09, 14:09
Wkrótce skończę 35 lat. Niby nie dużo, ale czuję się jak staruszka.
Powody? Zdiagnozowane ostatnio: astma, nadciśniennie, arytmia,
hashimoto, niedoczynność tarczycy, w trakcie diagnostyki stany
zapalne jelita grubego. Ponieważ od roku mam problemy z bólami
głowy, a neurolodzy olewają moje problemy poszłam prywatnie zrobić
rezonans głowy. Dziś dostałam wynik-
W okolicy szczytu piramidy kości skroniowej po str. lewej widoczny
obszar o ostrych zarysach, wym.7x3x12mm, wysokim sygnale w T2 i
FLAIR, pośrednim w T1 – może odpowiadać zmianie zapalnej,
zbiornikowi płynu, nie można wykluczyć tu – wskazana ocena po CM.
Do tej pory starałam się trzymać, dziś nie dałam rady. Po rozmowie
telefonicznej usłysząłam od neurolog- może jakiś oponiaczek, może
to, tamto- tak czy siak pewnie trzeba usunąć. Jak ja mam się kurwa
cieszyć życiem???? Jak mam codziennie wtawać z uśmiechem? Jak
pozytywnie myśleć o przyszłości, robić palny? No jak? Co jeszcze
mnie czeka? Zapomniałam- guzek w piersi- usg za 2 tygodnie, zmiana-
włókniak- na skórze do wycięcia. Dodam, że jestem już po jednej
operacji usunięcia guza piersi.
Przecież ja mam dziecko do wychowania. I tak chciałam drugie.
Do tego przeprowadziłam się niedawno do innego miasta i nawet nie
mam z kim tu pogadać.
Obserwuj wątek
    • matysiaczek.0 Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 14:13
      1. w jakim mieście jesteś, może która magielka stamtąd
      2. moja kumpela zachorowała na "wszystko" jak i ty, też chciała drugie dziecko, lekarze odradzali, wpadła w ciążę jednak, urodziła zdrowe dziecko i ...sama też ozdrowiała!!! nie namawiam na ciążę, ale trza być dobrej myśli ZAWSZE
      3. pomimo wszystko nie wiem jak pocieszyc, przytulam tylko wirtualnie i trzymam kciuki za zdrówko!!
    • bernimy Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 14:16
      Asiam, nie kojarzę Cię z forum, niewiele wiem o Tobie, ale cóż mogę
      napisać, aby to banalnie nie zabrzmiało? Że nie wszystko na raz, ale
      małymi kroczkami a będzie coraz lepiej. Nie myśl o wszystkim i się
      nie dołuj tylko po kolei za co musisz się w pierwszej kolejności
      zabarć! Trzymaj się!
    • karra-mia Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 14:16
      CytatPrzecież ja mam dziecko do wychowania.

      niech Cie narazie to trzyma przy zyciu,
      trzeba jednak być dobrej myśli.
      Nie wiem, jak ci inaczej pomóc, ale faktycznie napisz skąd jesteś,
      może jakaś magielka mieszka za ścianą.
      • asiam10 Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 14:27
        Wiem, że się nie udzielam. Ciężko ostatnio wykrzesać z siebie trochę
        entuzjazmu, sypnąć dowcipemwink Ale czytam Was- można powiedzieć, że w
        ramach terapiismile
        Cholera, byłam rozrywkową, wesołą dziewczyną. Teraz siedzę i beczę
        jak bóbr, przez niedoczynność mam od dłuższego czasu problemy z
        depresją (lekarzom zdiagnozowanie tego zajęło 5 lat!!!!) Ciągle
        wywalam kasę na tych oszołomów, wszystko prywatnie. Zła jestem i
        dziś mi się ulewa.
        A mieszkam teraz w Gdańsku.
        • bernimy Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 14:30
          To wywal z siebie, co jakiś czas musisz, nawet i poryczeć, ale nie
          możesz się załamywać, bo wtedy to wszystkie terapie są do d....
          Musisz być silna. Dziś masz gorszy dzień, ale będzie lepiej!
        • moninia2000 Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 14:38
          Kochana, nie lam sie!
          Radze Ci, abys procz lekarzy, ktorzy jednak jak mowisz nie pomgaja
          za bardzo...poszukala dobrych (mowiac dobrych mam na mysli
          profesjonalnych) homeopatow czy zielarzy czy innych ludzi leczacych,
          oczyszczajacych cialo i dusze, nawet regresing albo inne metody,
          warto poszukac, dzialaja.
          Wierze gleboko, iz kazdy problem fizyczny pochodzi od problemow
          duszy czy mysli...
          Warto sobie pomoc.,
          Poza tym, na pewno wiesz, ze pozytywne myslenie leczy. Nie wyobrazam
          sobie co prawda jak sie czujesz, moge sie tylko domyslac, ale ludzie
          z raka sie lecza bedac pozytywnym.
          To nie jest dziwne, to naturalne, nie znamy sily naszej mysli,
          umyslu..
          Zycze Ci sil, znalezienia jakiejs dobrej osoby, ktora pomoze Ci,
          poza tym znajdziesz moze jakas grupe wspierajaca, jest wiele osob z
          podobnymi problemami do Twoich, niektorym udalo sie z nich wyjsc,
          warto ich poszukac.
          Powodzenia
        • demonii.larua Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 14:45
          Kobito to wpadnij na spacer do Sopotu smile
          Posłuchaj smile Wypłacz się trochu, a potem postawa bojowa - sama piszesz, że masz
          dziecko do wychowania, więc pierwsza myśl że dla dziecka, druga że dla siebie smile
          I weź pod uwagę - dobry lekarz nie zawsze prywatnie smile W Trójmieście jest ich
          całkiem sporo smile Jak nie obawiasz się wielodzietnej patologii, to możemy po
          niedzieli się spiknąć smile
          • asiam10 Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 14:55
            Ja wiem, że dobry lekarz nie tylko prywatnie, tylko państwowi, do
            których trafiałam w nosie mieli diagnostykę, każdy bagatelizował. A
            ja coraz bardziej się sypałam.
            Mi patologia nie przeszkadzawink Gorzej jak Tobie przeszkadzać będzie
            schorowana kobitawink jak się czym zarazisz, to namiary na lekarza
            damsmile)
            Szczerze mówiąc, chętnie sie spotkam. Tylko ja patologia jestem bez
            bidetu i z jednym dzieckiemwink
            • adkam77 Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 16:54
              Hasimoto, niedoczynność, arytmia i depresja łaczą sie z sobą o czym
              pewnie wiesz i jak uda ci się trafić z lekami na tarczycę to z
              resztą też będzie lepiej. Astmę znam dobrze i wiem że może wymęczyć
              ale da się z nią jakoś nawet aktywnie żyć. Nie dziwię sie że
              martwisz sie wynikiem rezonansu bo też bym się bała ale wierzę że
              będzie dobrze i mam nadzięj, że ty tez w to uwierzysz. A też jestem
              patologia bez bidetu ale z dwójka dzieci i też z Gdańska. A
              konkrtetnie z której części Gdańska jesteś? Oczywiście odpowiedz
              jeśli chcesz. Trzymaj się.
              • asiam10 Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 17:08
                Wiem, że jak tylko unormuję hormony, to wiele rzeczy się
                unormalizuje. Hormony biorę dopiero od tygodnia, więc muszę
                poczekać. Ale ten rezonans mnie dobił. Teraz jeszcze to czekanie na
                konsultację i wyjasnienie sprawy. Oby to nie był guz.
                A mieszkam na JAsieniu.
                Dzięki za dobre słowo.
            • demonii.larua Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 18:17
              Ja tam schorowanych się nie boje smile Ani patologii bez bidetu, tyz nie mam smile
              13447192 masz tu gadulca, jakoś się sklikniemy smile Może jeszcze ktoś do nas
              dołączy smile
    • aga9001 Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 14:36
      Coż powiedziec : wiara czyni cuda. Wierz , ze bedzie
      dobrze.Przytulam i głaszczę smile
    • ez-aw Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 15:54
      Trzymaj się dziewczyno, gadaj do nas. Zawsze postaramy się pocieszyć. Współczuje
      że masz takie choroby, przykro że aż tyle. Teraz potrzebujesz siły do walki, by
      po kolei, małymi krokami z tego wyjść. Myśl o dziecku, to pomaga. Zobaczysz, że
      jeszcze będzie dobrze. Przytulam mocno.
      • mamamira Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 18:24
        Zycze dużo siły i wytrwania,nie poddawaj sie.Bedzie dobrze musi być dobrze.Wiara
        czyni cuda.Trzymaj się dziewczyno
    • mamoniowa_jestem Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 18:24
      asiam.. nie wiem czyw wypada spytac...chociaz tez mozna sie domyslac...co z
      facetem? jakies poparcie ze strony faceta? nie napieram z tym pytaniem oczywiscie.

      a poza tym trzymam ciuki za te wyniki.!!!!
      ja niestety nie z tamtych rejonow.uncertain
      • asiam10 Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 18:41
        Na małża narzekać nie mogę. Cały czas sam mnie gonił do kolejnych
        lekarzy, ciągle słyszę- źle się czujesz, idź, sprawdź. Nigdy nie
        wypomniał depresji, nadwagi czy innych jazd. Pilnuje mi leków, dziś
        się śmiał, że jak już będą mi głowę ciąć, to mogę przy okazji
        narkozy sobie biust podnieść (mam na to ciśnieniewink).
        • mamoniowa_jestem Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 18:45
          no to kamien z serca.. mojego... bo myslalam ze samotnie to wszytko w chaupie
          przezywasz...naprawde...taki ktos bliski..to poł biedy juz..
        • ba_warka Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 19:13
          znaczy nie jest tak źle skoro gorsza połowa wspiera!Masz dla kogo żyć i tego się
          trzymaj.Poznasz nowych ludzi-wiem z doświadczenia,że nie jest łatwo,ale tak się
          po prostu staniesmile
          Uda Ci się,bo życie jest piękne.....smile
    • bei Re: nie mam siły... żyć 05.06.09, 19:12
      Nie myśl, ze bagatelizuje powagę operacji- ale jak przeczytałam, ze
      u szczytu piramidy- to dobrze, ze nie w głębokich partiach pnia..
      Teraz medycyna radzi sobie rewelacyjnie z takimi ogniskami.
      Niedawno prosiłam o kciuki za Justę- miała operowanego naczyniaka-
      który był położony tak niefortunnie, ze przez trzy lata nie mozna
      było znaleźc smiałka, by podjął się chora wyswobodzic od tej bomby.

      Justysia była operowana w marcu- w momentalnie po operacji zyskała
      nową jakośc życia. Radosć wrociła do domu- a ona jest znowu sprawna,
      wesoła, nie straciła zadnej z licznych zdolnosci.
      Masz rodzinę- która Cie wspiera- to ejst bardzo ważne, masz dla kogo
      być dzielna.
      Poradzisz sobie z chorobskami, będziemy podtrzymywac Twój upor w
      walce i kibicowac Twojej systematyczności wizyt u medyków.
      BĘDZIE DOBRZE- to moja "mantra"- powtarzaj ją i uwierz, ze tak
      będzie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka