W środę, czwartek i piątek pogoda słoneczna, raz mżyło przez godzinę. W sobotę lało cały dzień a w niedzielę do południa. Wiało ładnie. Zjarałam sobie gębę i ręce. Pierwszy raz na łajbie kabinowej i jeden zdecydowany minus - wyłażenie przez pół godziny na siku, spanie w namiocie pod tym względem cool. Kiełbasa i kaszanka z ogniska na kolację zajebista, gotowanie na łódce też. Piwo lało się wiadrami, rum i wódka już tylko kubkami. Trasa: Ryn - Mikołajki - Kamień - Ryn z przystankami na spanie na uroczych kempingach. Jak pisałam wcześniej, kąpiel w jeziorze zaliczona podwójnie - po co płacić za prysznic jak jest darmowa wanna. Pilnowanie pogody,żeby się nie popsuła, było do 3 rano, skuteczne. Jak ja nienawidzę zakładać sztormiaka!!!
A oto wschód słońca na jeziorze Tałty:
oraz jedna wariatka co wlazła do jeziora w bieliźnie bo nie wzięła kostiumu myśląc że w czerwcu woda za zimna: