buzka25
26.06.09, 09:32
jestem w szoku, przed chwila wyszła odemnie kobitka z opieki,zrobili mi nalot
czy aby dziecko (niepełnosprawne) ma odpowiednią opieke, wyzywienie, czy
kupuje mu rzeczy ktory sa niezbedne przy jego chorobie, czy np maz nie zmienił
pracy, czy zarobki mu sie nie zwiekszyły, a moze ja zostałam włascicielka domu
i działki przy czym moj majatke automatycznie wzrasta, szok, pytała czy
dziecko ma swoje łózko, mowie jej ze tak, a czy pokoj, a ja ze nie, to kazała
sobie pokazac orzeczenie w ktorym moze byc taka adnotacja, ale przeciez widzi
ze to nie wozkowicz wrrrr, czy regularnie chodze do specjalistów itp itd,
pogadała se z młodziakiem, podpisałam jej dok, i powiedziała ze mam sobie pod
koniec sierpnia złozyc wniosek na wyzywienie w predszkolu, ze jak beda miec
srodki to mu beda płacic za sniadanie i obiad, to jednak plus, Ale co do
reszty poczułam sie jak jakas wyrodna matka ktora zaniedbuje dzieciaka, acha
uprzedzam ze wpusciłam ja gdyz ja znam z opieki gdzie załatwiam formalnosci,a
poza tym wylegitymowała sie, i tak sobie mysle czy aby nie mam "Życzliwych"
sąsiadów którzy by na mnie napuscili taka instytucje, zreszta nie mam nic na
sumieniu no ale jednak mam myslówe......