Dodaj do ulubionych

Mąż + samochód = kłótnia:(

29.06.09, 10:04
Witam w ten piękny (?) poniedziałkowy poraneksmile
I wylewam z rana frustracje meuncertain

Przedstawiam sytuację:
siedzi sobie mąż mój i ja siedzę.
Gadamy sobie.
nagle temat schodzi na samochód (nasz potencjalny nowy, który mamy
zakupić). Obecnie jeździmy (mąż prowadzi, ja niesad ) jego
kawalerskim, który w połowie jest jego mamy.
Mąż znalazł jakiś samochód, ale mega wypaśny i dość drogi (ok.
60tys.) Ja mówię, że nie bardzo, bo nie będziemy szpanowac, a możemy
kupić tańszy i mieć dwa (tamten + stary, który mamy obecnie).
Mąż się wpienił i mówi 'ja nim będę jeździł, a NIE TY <!!!!> WIĘC
NIE MASZ GŁOSU' indifferentuncertain myślałam, ze mnie rozsadzi od środka, ale
trzymam klason, wyszłam z pokoju i tyle mnie byłouncertain a kolejnego dnia
mega kłótnia, bo 'nie brałem pod uwagę, że będziesz jeździć' indifferent
jasne, kurde, do końca życia MPK będę zapitalać, a zaraz
przeprowadzamy się na zadupie i autobus raz na pół godziny jeździ:
( uncertain
Szlag mnie trafił, odechciało mi się dziecka z tym moim mężem i w
ogóle wszystkiegosad
Jestem przewrażliwiona, czy słusznie się wkurzyłam???
Obserwuj wątek
    • mearuless Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:12
      slusznie!
      ooo przypatrz sie uwazniej mezulkowi czy aby nie bedzie ta jak z moim.
      najpierw wszysto bylo nasze, wspolnie kupowane a teraz sie okazuje ze wszysto
      JEGO!!!
      auto,kasa, sprzety, mieszkanie--
      • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:13
        mearuless napisała:


        > nie chce byc stara wiedzma ale pan maz ma zpedy egoistyczne...i
        trzeba mu jak
        > najszybciej kubel zimnej wody na glowe i sprowadzic na ziemie.
        >

        powiedziałam mu, że jest 'cholernym egoistą'uncertain
        i fochtongue_out
        • niesiah Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 13:05
          Oj kobieto to Ty mega spokojna jesteś.
          Mojego męża spotkała by III wojna światowa i propozycja przeprowadzenia się do
          samochodu...ale ja choleryk, z którego samo zło wychodzi.
          • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 13:07
            niesiah napisała:

            > Oj kobieto to Ty mega spokojna jesteś.
            > Mojego męża spotkała by III wojna światowa i propozycja
            przeprowadzenia się do
            > samochodu...ale ja choleryk, z którego samo zło wychodzi.

            Ja też, ale byłam u spowiedzibig_grinsuspicious i spowiednik życzył mi spokoju i
            cierpliwościsuspicious no to uskuteczniamtongue_out następnego dnia wybuchłamtongue_out
        • attiya Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 13:26
          bo rozumiem, że samochód będzie kupiony jak najbardziej za wspólną kasę albo ze
          wspólnej puli będzie spłacany (kredyt).
          Ale jesli już chodzi o użytkowanie i nazywanie go "swoim" to prawo do tego
          będzie miał pan mąż?
          chyba, że mamusia da mu kase na jego samcohód.
          Była ostatnio noc cudów w salonach Fiata - trzeba było sobie kupić pandę i juz
          -miałabyś spokój na kilka lat
          • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 13:29
            attiya napisała:

            > bo rozumiem, że samochód będzie kupiony jak najbardziej za wspólną
            kasę albo ze
            > wspólnej puli będzie spłacany (kredyt).

            Dobrze rozumiesz.

            > Ale jesli już chodzi o użytkowanie i nazywanie go "swoim" to prawo
            do tego
            > będzie miał pan mąż?

            Tak.

            > chyba, że mamusia da mu kase na jego samcohód.

            Nie da, bo nie masmile ponadto ona mnie lubi, więc świni by mi nie
            podłożyła.

            > Była ostatnio noc cudów w salonach Fiata - trzeba było sobie kupić
            pandę i juz
            > -miałabyś spokój na kilka lat


            eeee... Panda to nie samochódtongue_out
            W zeszłym roku znajomy kupował pandę. Jak zobaczyłam bagażnik, to
            sie zaśmiałamsmile to ma być BAGAŻNIK?
            Wolę kilkuletnie Punto albo seicentowink

            Kurna, moi rodzice mieli rację naciskając na mnie na zakup samochodu
            przed ślubmeuncertain ale ja zostawiłam kasę na remont mieszkaniauncertain głupia
            bylam, trzeba było myśleć o sobie sad
            • attiya Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 14:07
              rodzice mogą przecież kupić samochód na siebie i przekazać go ci - jest wiele
              możliwości prawnych
              Poza tym jeździłam seicento dobrych kilka lat i nie narzekam a panda to jednak
              wyższa półka...No i są różne pandy i różne bagażniki a posiadając dwa samochody,
              ten drugi mniejszy nie musi być duży i pakowny - w końcu wierz mi seicento do
              super pakownych nie należało.
              No i seicento od kilku lat jest już nieprodukowane.
    • grave_digger Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:12
      ja sobie wyobrazilam egoiste spzanera co to nie moze sie doczekac nowego
      drogiego samochodu DLA SIEBIE. straszne, ze nie wzial cie pod uwage. wiec nie
      mysli o aucie dla rodziny tylko dla siebie... ale moze przemysli sprawe co
      glupiego chlapną i cie przeprosi wink
    • zocha16 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:13
      bardzo słusznie że się wkurzyłaś. Wytłumacz mu już na spokojnie, że u
      Was w domu panuje równouprawnienie, zarówno w korzystaniu z rzeczy
      które kupujecie za wspólna kasę jak i w podejmowaniu decyzji.
    • bswm Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:13
      tabakierka2 napisała:

      > Jestem przewrażliwiona, czy słusznie się wkurzyłam???

      Zdecydowanie słusznie się wkurzyłaś, poczułabym się jak człowiek niższej
      kategorii, uhhh, nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić...
      • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:16
        poiedziałam oczywiście męzowi, że jeśli chce SOBIE kupić samochód,
        to niech odkłada na niego pieniądze SWOJE na SWOIM koncie, bo jeśli
        nie bedzie DWÓCH SAMOCHODÓW to grosza do tego JEGO samochodu nie
        dołożętongue_out

        a on 'no przecież wiesz, że sam nie uzbieram'
        REALLLLLLLLLLY????
        indifferent

        cholera!
        a dom jest niby nasz (chociaż moi rodzice nam go zapisali - a
        właściwie mi)tongue_out

        Jakich mam użyć argumentów, laski?
        bo argument, że 'inni męzowie myślą o wygodzie i komforcie własnych
        żon' jak kulą w płotuncertain
        • bswm Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:24
          Byłam z egoistą wiele lat i kompletnie nic na niego nie działało... żadne
          argumenty...

          Mój obecny M. dba o mnie tak, że czasami do tej pory nie mogę uwierzyć, że tacy
          faceci chodzą po ziemi - wydaje mi się, że ciężko zmienić takie nawyki.
          • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:26
            generalnie mąż nie jest egoistą. To pierwsze takie jego wejście, a
            znam go od ponad 7 lat.
            • nutka07 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:58
              A ile jestescie malzenstwem? I od kiedy mowa o wspolnej wlasnosci?
              • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:03
                nutka07 napisała:

                > A ile jestescie malzenstwem? I od kiedy mowa o wspolnej wlasnosci?

                prawie rok
                • nutka07 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 19:01
                  Podejmowaliscie juz jakies powazne decyzje dotyczace pieniedzy?

                  Moze poprostu palna, ze bedzie to 'jego' samochod bo Ty wcale nie jzedzisz. Tak
                  sobie to ulozyl.

                  Moze tez byc egoista ty go znasz lepiej.
                  • nutka07 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 19:06
                    *Ty
        • drosophila.melanogaster Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:28

          > poiedziałam oczywiście męzowi, że jeśli chce SOBIE kupić samochód,
          > to niech odkłada na niego pieniądze SWOJE na SWOIM koncie, bo jeśli
          > nie bedzie DWÓCH SAMOCHODÓW to grosza do tego JEGO samochodu nie
          > dołożętongue_out
          >

          O,tak trzymaj!
          Jak troche ochloniesz to moze po prostu spokojnie porozmawiaj z nim.Zapytaj czy tak widzi wasz zwiazek,z cyklu moje-twoje.Jesli tak ma byc,to tez zacznij wyliczac co jest Twoje..Wiem,ze to do niczego nie prowadzi ale jego zachowanie jest po prostu przykre.On najwyrazniej w ten sposob rozgranicza wasze wspolne zycie.Nie wiem co powinnas mu powiedziec zeby zrozumial ale uwazam,ze powinnas byc twarda w tej kwestii i nie ustepowac mu.Jak chce miec swoj samochod zeby nim szpanowac,to niech kupi za swoje(i utrzymuje za swoje).Dziecinadauncertain
        • nutka07 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:02
          Mozesz wysunac podobny ale niski tekst wink zeby nie zapominal, ze mieszka/ badz
          bedzie mieszkal u Ciebie (chodzi o dom).
        • patrice7 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 16:09
          Rysko bardzo słuszniesad
          Zgadzam się z jedną z dziewczyn,która napisałą,ze mąż ma zapędy egoistycznesad
          kurde dac 60 tys za samochod??
          a dlaczego nie 50 a Tobie kupic za 10? i macie dwa.
          Podejrzewam,ze skoro stac was na tak drogi samochod nie byłoby problemu z
          opłatami obu samochodów.
          A moze nie wziął Cię pod uwagę ,bo nie jezdzisz(jezdzisz?) nie upominasz
          się(upominasz?)
          U mnie jak przeprowadziłam się do wielkiego miasta, byłam poczatkującym kierowcą
          "z małej prowincjiwink" wiec bał się.
          Zaproponowałam,zebyśmy wieczorem wskoczyli do samochodu(mniejszy ruch) i JA
          poprowadzę. zgodził sie z przerazeniem w oczachwink
          I tak zaczełam jezdzic coraz czesciej,on czuł się pewnie,ze siedzi obo i ja tez.
          Jedna zasada NIE WTRACA SIE CO ROBIE, mowi mi (np po fakcie) co uwaza za blad i
          co by zmienil.
          Potem wsiadalam sama, a teraz jezdze juz jak stary rajdowiec po Polsce wink

          Moze wystarczy rozmowa,ze tez chciałabys?
        • patrice7 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 16:10
          poiedziałam oczywiście męzowi, że jeśli chce SOBIE kupić samochód,
          to niech odkłada na niego pieniądze SWOJE na SWOIM koncie, bo jeśli
          nie bedzie DWÓCH SAMOCHODÓW to grosza do tego JEGO samochodu nie
          dołożę

          Jakich mam użyć argumentów, laski?

          Ten wyzej jest za MILION punktow tongue_out
    • bernimy Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:17
      Cześć Ryska!
      Zdecydowanie masz rację i nie dlatego, że Cię adoruję suspicious
      Potrzebujecie jeszcze dotarcia się a na to potrzeba czasu. I rozmów
      rozmów rozmów!
    • madame_zuzu Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:32
      Kurde co za buraczydło. Dobrze kombinujesz Tabaczko. Powiedz mu,że jak chce mieć
      taki samochód to niech SOBIE kupi, ale TY się w to nie mieszasz juz. "chcesz? to
      se kup"
    • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:40
      podnieść Wam jeszcze ciśnienie?big_grin

      otóż, mówię mężowi 'słuchaj, możemy kupić jakiś roczny samochód, za
      powiedzmy 30-40tys. a ten, który mamy teraz będzie dla mnie'...a
      mąż ' nie, no nie sądzę. Napewno rodzice będą chcieli ten samochód
      dla X (młodszy brat męża, który wielokrotnie pożyczał od nas
      samochód, a dwukrotnie go obił i się nie przyznał - zgadnijcie, kto
      płacił za remont! zgadłyście - MY!!!), żeby nie musiał tramwajami
      jeździć i żeby miał praktykę' tongue_outindifferent cholera a ja co??? moja praktyka
      to już nie jest ważna????cholera!!! mega jazda, nie? słów brak!
      • madame_zuzu Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:45
        powiedz w takim razie,że TY tez chcesz samochód, skoro on SWOJEGO nowego CI nie
        chce dać, bo to JEGO, a stary idzie do brata. Jak nie ma starego, to chcij nowy
        tongue_out Masz takie samo prawo jak on. Niech mąz pomysli o zakupie 2 nowych samochodów.
        • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:47
          madame_zuzu napisała:

          > powiedz w takim razie,że TY tez chcesz samochód, skoro on SWOJEGO
          Niech mąz pomysli o zakupie 2 nowych samochodó
          > w.

          nie stać nas na kupno dwóch, niestety.
          Najbardziej wkurza mnie fakt, że to my płacimy za naprawy, remonty,
          przeglądy, paliwo, a mamy oddać samochód bratu męża.
          Ten 11letni samochód to jedyne, co mąż dostał ' w posagu'.
          Dla porównania siostra męża dostała dom i samochód,a brat męża
          (starszy)działkę i samochód. Mąż natomiast samochód 11 -letni jak
          widać tylko do "pożyczenia"indifferent żenujące to jest na maxauncertain
          • bswm Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:52
            tabakierka2 napisała:

            > nie stać nas na kupno dwóch, niestety.

            Jak najbardziej Was stać - skoro mąż chce kupić auto za 60 tys, to kupcie dwa po
            30, albo nawet 40/20tys i tyle.
            Kurcze no.... dziewczyno, walcz o swoje prawa!
            • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:56
              bswm napisała:

              > tabakierka2 napisała:
              >
              > > nie stać nas na kupno dwóch, niestety.
              >
              > Jak najbardziej Was stać - skoro mąż chce kupić auto za 60 tys, to
              kupcie dwa p
              > o
              > 30, albo nawet 40/20tys i tyle.
              > Kurcze no.... dziewczyno, walcz o swoje prawa!

              Wyśmiałam go za te 60tys.
              Napewno się nie zgodzę na samochód za taką kwotę!
              mowy nie ma!
              powiedziałam, że za 30-40tys. OK (roczny spokojnie można już kupić i
              całkiem porządny), ale za 60tys. nigdy! No, chyba, że mąż zacznie
              zarabiać o 100% więcej niż obecnie. Przecież ja nie muszę mieć
              limuzyny. Hrabianką nie jestem - wystraczy mi Punto kilkuletnie!
              Chodzi mi o podejście!
              Ale mnie wkurzyłuncertain

              I jeszcze, tu możecie mnie zgnoić - powiedziałam mu, że zamiast mnie
              w nocy budzić czy dzwonić do pracy i mówic, że mnie kocha, niech
              lepiej zacznie dbać o mój komfortsmile pewnie już nie zadzwoni z taką
              informacjąbig_grin chociaż rano dzwonił suspicious więc może nie wszystko
              straconewink

              p.s czy ja płodzę nudne wątki?
              Tak pytam, nawiązując do któregoś postu dotyczacego 'płodzicielek
              bezsensownych postów;suspicious
              • bswm Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:57
                Kilkuletnie punto możesz mieć za 10 tys. Kupcie 2 auta i już. Powiedz, że nie
                zgadzasz się na inną opcję.
                • cudko1 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:09
                  bswm napisała:

                  > Kilkuletnie punto możesz mieć za 10 tys. Kupcie 2 auta i już.
                  Powiedz, że nie
                  > zgadzasz się na inną opcję

                  POPIERAM W CAŁEJ ROZCIĄGŁOŚCI. kupienie jednego wozu nawet za
                  mniejsze pieniadze, gdzie niby szanowny pan mąż pójdzie na
                  kompromis, obawiam że skończy sie tym, że Ty i tak bedziesz jeździć
                  MPK no bo przecież PAn mąż nie zniży się do poziomu pospólstwa i
                  komunikacją miejską jeździć nie bedzie - sorki ale taki obraz mi się
                  rysuje, i myslę ze wielce prawdopodobny.

                  mi tak jak dla zuzu podniosłas rano ciśnienie tym wątekimsuspicious
                  • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:14
                    cudko1 napisała:

                    > bswm napisała:
                    >

                    > POPIERAM W CAŁEJ ROZCIĄGŁOŚCI. kupienie jednego wozu nawet za
                    > mniejsze pieniadze, gdzie niby szanowny pan mąż pójdzie na
                    > kompromis, obawiam że skończy sie tym, że Ty i tak bedziesz
                    jeździć
                    > MPK no bo przecież PAn mąż nie zniży się do poziomu pospólstwa i
                    > komunikacją miejską jeździć nie bedzie - sorki ale taki obraz mi
                    się
                    > rysuje, i myslę ze wielce prawdopodobny.
                    >

                    Kochana, mój szanowny mąż nie ukrywa tegoż faktu, że ON BĘDZIE TYM
                    SAMOCHODEM JEŹDZIŁ!!! ' TO JA BĘDĘ NIM JEŹDZIŁ, A NIE TY' (to
                    odnośnie wyglądu 'szpanerskiego' naszego...upssss...przepraszam
                    męzowego samochodu) Mówię mu jeszcze 'jesteś egoistą i myślisz tylko
                    o własnej wygodzie i komforcie, a nie o moim' a on 'no tak, nie
                    brałem pod uwagę w ogóle kupna drugiego samochodu'uncertain indifferent jestem mega
                    zażenowana i zaniepokojona. Cykam się powrotu do tego tematuuncertain
                    aha, a siostra męża jeździ samochodem za - UWAGA UWAGA - 80tys. Mąż
                    jej kupił (wziął w leasing), on sam ma auto za podobną kwotę, a
                    wcale wiele nie zarabiająbig_grin

                    jeszcze Wam podniosę ciśnienie!smile a co! czemu tylko ja mam się
                    stresować?suspicious
                    maż chciałby ten samochód (jego, jego!!) wziąć w leasing na firmę
                    MOJEJ MAMY, coby jej poszło w koszty!smile
                    • drosophila.melanogaster Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:19
                      > maż chciałby ten samochód (jego, jego!!) wziąć w leasing na firmę
                      > MOJEJ MAMY, coby jej poszło w koszty!smile
                      >

                      LOOO MATKO!!Teraz to i ja sie spienilamtongue_out Ma Twoj malz niezly tupet,no cholera jasna.Chyba mu to juz z glowy wybilas?suspicious
                      • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:21
                        drosophila.melanogaster napisała:

                        >
                        > LOOO MATKO!!Teraz to i ja sie spienilamtongue_out Ma Twoj malz niezly
                        tupet,no cholera
                        > jasna.Chyba mu to juz z glowy wybilas?suspicious

                        jak się wkurzę, to sama wezmę samochód w leasing na firmę mojej
                        mamybig_grin
                        i zobaczymy kto na tym lepiej wyjdziesmile

                        Zwariował ten mój mąż. Nie wiem, co się stało, że tak mu odbiło.
                        • drosophila.melanogaster Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:31
                          > jak się wkurzę, to sama wezmę samochód w leasing na firmę mojej
                          > mamybig_grin

                          W sumie dlaczego nie mialabys tak zrobic?Tylko moj powiedz,ze to bedzie TWOJ samochod i tylko TWOJ a jemu nic do tego...hihihi ale by mu w piety poszlosuspicious
                          • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:32
                            drosophila.melanogaster napisała:


                            >
                            > W sumie dlaczego nie mialabys tak zrobic?Tylko moj powiedz,ze to
                            bedzie TWOJ sa
                            > mochod i tylko TWOJ a jemu nic do tego...hihihi ale by mu w piety
                            poszlosuspicious

                            awanturą by się to skończyłobig_grin
                            ale w razie co mam środki na samochód za 10tys. - używany też można
                            wziąć w leasing?
                    • attiya Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 14:20
                      tabakierka2 napisała:

                      >
                      > maż chciałby ten samochód (jego, jego!!) wziąć w leasing na firmę
                      > MOJEJ MAMY, coby jej poszło w koszty!smile
                      >
                      a twoja mam to jakis brat albo swat jego?
                      Powiedz mu wprost dziewczyno, że jeśli tak, to samochód będzie zapisany na twoją
                      rodzinę a jeżdzić będziesz nim ty.
                      • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 14:23
                        attiya napisała:

                        > tabakierka2 napisała:

                        > >
                        > a twoja mam to jakis brat albo swat jego?

                        mama zaproponowala NAM to rozwiązaniewink


                        > Powiedz mu wprost dziewczyno, że jeśli tak, to samochód będzie
                        zapisany na twoj
                        > ą
                        > rodzinę a jeżdzić będziesz nim ty.

                        Ja również uważam ten pomysł za dobry ALE posiadanie jednego
                        samochodu, którym będzie jeździł mąż, jest NIEDOPUSZCZALNE i nie
                        pójdę na taki układ!!! napewno nie. nie chodzi mi też o samochód,
                        którym bedę jeździła tylko ja! mamy mieć dwa samochody! żeby żadne z
                        nas nie było 'udupione'tongue_out
                        • attiya Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 14:32
                          ale proponując Wam to rozwiązanie chyba jeszcze wtedy nie wiedziała, że twój
                          pan mąż ma zamiar li i jedynie sam użytkowac ten samochód a ty co najwyżej
                          możesz być łaskawie od czasu do czasu przewieziona nim.
              • madame_zuzu Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:04
                > p.s czy ja płodzę nudne wątki?
                > Tak pytam, nawiązując do któregoś postu dotyczacego 'płodzicielek
                > bezsensownych postów;suspicious

                ja tam lubie Twoje wącisze smile A ten wybitnie podniósł mi ciśnienie. Nerwa
                złapałam jakby sprawa dotyczyła MNIE big_grin
            • cudko1 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:57
              o rety ale zachował się ten Twój mąż jak pi...palant egoistauncertain -
              sory może taki on nie jest na codzień ale albo mu coś odbiło albo
              wyłazi straszny typ

              > poiedziałam oczywiście męzowi, że jeśli chce SOBIE kupić samochód,
              > to niech odkłada na niego pieniądze SWOJE na SWOIM koncie, bo
              jeśli
              > nie bedzie DWÓCH SAMOCHODÓW to grosza do tego JEGO samochodu nie
              > dołożę


              i dobrze mu powiedziałas, ale jeszcze dodaj, że to nie może gyć
              oczywiście JEGO wypłata bo ta przecież jest przeznaczana do
              wspólnego budżetu na bieżące życie i że jak chce MIEC SWÓJ WÓZ ZA 60
              tyś przy którym TY NIE BEDZIESZ MIAŁA PRAWA GŁOSU (o rety że Ty mu
              nie przyłożyłaś???wink ) to musi jakąś dodatkowo robotę sobie znaleźć
              i z tych dodatkowych EWENTUALNIE odkładacsuspicious



              aaaaaaaaa normalnie w szoku jestemsmile
              • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:05
                cudko1 napisała:

                > o rety ale zachował się ten Twój mąż jak pi...palant egoistauncertain -
                > sory może taki on nie jest na codzień ale albo mu coś odbiło albo
                > wyłazi straszny typ

                Nie wiem, pogięło go.
                W innych kwestiach nie ma takiego podejścia.
                Nie będę go tłumaczyć - nie wiem, co w niego wstąpiło.


                >


                >
                > i dobrze mu powiedziałas, ale jeszcze dodaj, że to nie może gyć
                > oczywiście JEGO wypłata bo ta przecież jest przeznaczana do
                > wspólnego budżetu na bieżące życie i że jak chce MIEC SWÓJ WÓZ ZA
                60
                > tyś przy którym TY NIE BEDZIESZ MIAŁA PRAWA GŁOSU (o rety że Ty mu
                > nie przyłożyłaś???wink


                Miałam ochotę, jak ochłonęłam, ale generalnie tak mnie ten tekst
                zmiótł, że poszłam spaćsmile

                >
                > aaaaaaaaa normalnie w szoku jestemsmile

                no! ja też, nadal!
          • attiya Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 14:15
            takie sprawy można też późno załatwić - tzn po ślubie także
            Powiedz mu w takim razie,że skoro posagowy samochód nie jest was - tak jak np.
            dom to ty chcesz rozdzielności majątkowej. Skoro che abyście kupili za wspólną
            kasę samochód, który ma należeć li i jedynie do męża, to w takim razie zrób
            rozdzielność majątkową. Bo posagowe, jedenastoletnie auto w dodatku "na pół" z
            kimś tam to przegięcie. I koniec z płaceniem za naprawy. Sory Tabakierko ale jak
            nie załatwisz teraz tego, to później będzie jeszcze gorzej. Będzie trochę fochów
            ale skoro che moje-twoje to tak będzie. Jestem ciekawa czy wtedy też będzie z
            własnej kasy płacił za naprawy auta rozbitego przez brata.
            • cudko1 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 21:09
              nie załatwisz teraz tego, to później będzie jeszcze gorzej. Będzie
              trochę fochó
              > w
              > ale skoro che moje-twoje to tak będzie. Jestem ciekawa czy wtedy
              też będzie z
              > własnej kasy płacił za naprawy auta rozbitego przez brata.


              attiya święte słowa świętę,

              i to zaczyna pachnieć - mam nadziej że się myle tabaka bo ja Cię
              bardzo bardzo lubie - takim panem, któru wszedł do rodzinyv lepiej
              sytuowanej i z tego chce jak najwiecej wyciągnąćuncertain

              albo moze woda sodowa mu uderzyła do głowy??suspicious

              w kazdym bądź razie mąż nie zachowuje się tak jak powinien i basta
              • attiya cudko :-) 30.06.09, 07:50
                Bo my Podlasianki wiemy jak to załatawić :-0
      • kiniak22 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 10:53
        za taka kase jak on chce kupic jeden samochod to ja bym kupila 2! zeby wszyscy
        byli zadowoleni smile
        na to auto w polowie tesciow to bym nie liczyla bo przy najblizszej okazji jak
        sami nie oddacie to sie pewnie by upomnieli o niego uncertain
        • zuzanka79 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:03
          kiniak22 napisała:

          > za taka kase jak on chce kupic jeden samochod to ja bym kupila 2!
          zeby wszyscy
          > byli zadowoleni smile
          My tak zrobiliśmy, by nie było : kto jedzie, gdzie jedzie, kiedy
          jedzie, a po co jedzie tongue_out
          Samochody mamy dwa - rodzinne kombi i małego "peżota" poj. 1,2
          ( takiego właśnie na krótkie trasy). Obydwa samochody nie mają
          jeszcze 4 lat tongue_out
          A my mamy święty spokój - BEZCENNE big_grin
          • zuzanka79 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:04
            I zapomniałam dodać, że obydwa są nasze wspólne big_grin .
            • cafe_tee Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 11:29
              u nas od początku była "zgoda" na 2 samochody.
              Stary powiedział, że nie będzie mnie woził, jak "jakiej kaleki".
              Mam być "nowoczesną, samodzielną kobietą,która kiedy chce i gdzie chce, sobie
              jedzie " - to powiedział on indifferent Skończyło się dłubanie w nosie, zmienianie płyt w
              odtwarzaczu, i patrzenie przez szybę na ulicę...
              Kupiliśmy używane punto i seicento. Teraz mąż zamienił swoje "stare" 8-letnie
              punto, na grande punto (roczne), a ja mojego 10-letniego seicento, w życiu nie
              oddam!!tongue_out (przynajmniej na razie).
    • tabakierka2 Dziewczyny! 29.06.09, 12:02
      a pomysły na argumenty???
      Tak z nim rozmawiać?
      co mówić?
      • bswm Re: Dziewczyny! 29.06.09, 12:05
        tabakierka2 napisała:

        > a pomysły na argumenty???
        > Tak z nim rozmawiać?
        > co mówić?

        No jak to co?
        Dlaczego Ty masz jeżdzić komunikacją miejską a on wypasionym autem?
        Gdzie tu sprawiedliwość?
        Mój M. gdyby była sytuacja, że jest jeden pojazd i nie możemy jechać razem, na
        pewno auto zostawiłby mi. Dba o mój komfort i bezpieczeństwo.
        • tabakierka2 Re: Dziewczyny! 29.06.09, 12:08
          bswm napisała:

          >
          > Mój M. gdyby była sytuacja, że jest jeden pojazd i nie możemy
          jechać razem, na
          > pewno auto zostawiłby mi. Dba o mój komfort i bezpieczeństwo.

          dobra, to już powiedziałam i nic nie zdzialałam, tylko się chłop
          wkurzył i tyle było z rozmowy ( nie lubi być porównywany - jakiś
          kompleks w porównaniu z rodzeństwem z dzieciństwa chyba)tongue_out więc jak
          grochem o ścianę.

          Pomyślałam, że jeśli tak podchodzi do sprawy to mogę zarządzić,że od
          dziś każde z nas dba o 'swoje' więc robię obiad SOBIE, piorę WŁASNE
          ubrania, prasuję WŁASNE ubrania, jeżdżę/odwiedzam WŁASNYCH RODZICÓW.
          Tylko pytanie - czy
          1) jest to mądre posunięcie?
          2) bedzie jakiś efekt pozytywny?

          Coś zrobić muszę, żeby zmienić to jego nastawienie.
          • bswm Re: Dziewczyny! 29.06.09, 12:18
            Ale skąd zrodził się ten pomysł, że tylko on będzie jeździł samochodem?
            Jak było do tej pory? Wozi sobie dupkę, a Ty?
            • tabakierka2 Re: Dziewczyny! 29.06.09, 12:23
              bswm napisała:

              > Ale skąd zrodził się ten pomysł, że tylko on będzie jeździł
              samochodem?
              > Jak było do tej pory? Wozi sobie dupkę, a Ty?

              Do tej pory on jexdził samochodem.
              Ja mam do pracy 7minut jazdy autobusem, więc nie było potrzeby.
              Ponadto samochód jest jego kawalerski, a ja słabo jeżdżę bo nie mam
              samochodu i koło się zamyka.
              Oczywiście zawozi mnie kiedy chcę i gdzie chcę, ale to nie to samo.
          • mallard Re: Dziewczyny! 29.06.09, 12:24
            tabakierka2 napisała:

            > Tylko pytanie - czy
            > 1) jest to mądre posunięcie?

            Myślę, że tak!
            Wiesz Taba, do niektórych najlogiczniejsze argumenty nie trafiają i
            trzeba nimi "potrząsnąć" w celu unaocznienia im, że błądzą. Twój mąż
            widać dość "nieprzemakalny" jest. A wogóle - wiesz przecież, że
            chłop, to raczej prosta istota... wink

            > 2) bedzie jakiś efekt pozytywny?

            Ooo, w proroka, to ja się nie pobawię - za duża odpowiedzialność!
          • patrice7 Re: Dziewczyny! 29.06.09, 16:15
            Pomyślałam, że jeśli tak podchodzi do sprawy to mogę zarządzić,że od
            dziś każde z nas dba o 'swoje' więc robię obiad SOBIE, piorę WŁASNE
            ubrania, prasuję WŁASNE ubrania, jeżdżę/odwiedzam WŁASNYCH RODZICÓW.
            Tylko pytanie - czy
            1) jest to mądre posunięcie?
            2) bedzie jakiś efekt pozytywny?

            uwazam to za kiepski pomysł.
            Nie warto znizac sie do takiego poziomu jakim On się wykazał.Lepiej pokazac klasę!
          • nutka07 Re: Dziewczyny! 29.06.09, 18:53
            Powiedz mu, ze chcesz rozdzielnosci majatkowej w sytuacji gdyby zdania nie zmienil.

            Pan sie nieco wystraszyl, gdy powiedzialas zeby sam ze swoich srodkow zakupil
            samochod. Ja bym poszla tym tropem.

            Zadne tam odzielne prania, prasowania, wyjscia itd.
      • bernimy Re: Dziewczyny! 29.06.09, 12:09
        Oczywiście to tylko do rozmowy argument:
        że skoro ma być twoje-moje to zakładamy oddzielne konta, On zarabia
        na siebie , Ty na siebie i taraz tak ze wszystkim!
        • cudko1 Re: Dziewczyny! 29.06.09, 12:40
          tabaczku no niestety ja bym zastosowała terapię wstrząsową i
          zaproponowała w takim razie wprowadzenie rozdzielności majątkowej z
          podzieleniem dotychczasowego wspólnego majątku dorobkowego,
          wprowadzenie dwóch kont bakowych, oddzielne półki w lodówce itp.

          według mnie nic innego nie zadziała on musi przeżyc wstrząs, i nie
          ma że sie sfochuje czy obrazi, im szybciej zarozumie i zacznie
          inaczej postępować ty,m lepiej, potem moze być z apoźnouncertain
          • attiya Re: Dziewczyny! 29.06.09, 15:00
            popieram Cudko - ty się będziesz szczypać czy aby pana męża nie urazisz a on jak
            ma ochotę to z grubej rury i nie zastanawia się czy urazi czy nie....
            No dziewczyno - przecież całe życie nie będziesz tą, która macha ręką dla
            świętego spokoju - dziecka i pana władcy sobie nie brałaś tylko męża.
        • niebieska.biedronkaa Re: Dziewczyny! 29.06.09, 12:49
          O kurcze.. jakbym czytała o sobie jakieś pół roku temu...
          Ja powiedziałam mężowi, że ok, ALE ma mnie wszędzie zawozić i już, a
          jak nie mógł to jechałam taksówką, a co, on samochodem zawsze i
          wszędzie a ja z pracy i z dzieckiem z przedszkola zapchanym
          autobusem???
          I z premedytacją (nie dlatego, że nie miałam kasy) nie opłaciłam
          rachunków (telefon, prąd, kredyt itp).
          Mina męża - bezcenna jak mu odpaliłam, że przecież kasę, którą
          miałam przeznaczyć na opłaty "przejeździłam" (a nie załowałam
          sobie), a jak chce to on w ramach oszczędności może pojeździć MPK, a
          ja wezmę samochód - będzie dokładnie tak jak planował, tylko z tą
          różnicą, że to ja będę jeździć samochodem a to autobusami.
          Wcześniejsze rozmowy były bezskuteczne - widział tylko swoje racje.
          Numer z taksówkami zadziałał w 100%


          • tabakierka2 Re: Dziewczyny! 29.06.09, 12:56
            niebieska.biedronkaa napisała:

            >
            > Numer z taksówkami zadziałał w 100%
            >
            >

            dla mnie jedyna dopuszczalna opcja to dwa samochody.
            Jazda autobusem mi nie przeszkadza dopóki mieszkam prawie w centrum
            i wszędzie dojeżdżam w max.10minut, ale w perspektywie mamy
            przeprowadzkę na przedmieścia, a moi rodzice wyprowadzją się na
            wieś, więc muszę mieć opcję dojazdu do rodzicow.
            Zatłoczonymi autobusami też nie jeżdżę, bo wracam w godzinach kiedy
            ludzie jeszcze pracy nie kończąwink
      • anorektycznazdzira Re: Dziewczyny! 29.06.09, 12:47
        Dla mnie argumentem byłoby planowane dziecko i zadupie. Jak do
        lekarza? Jak po zakupy? Jak później do przedszkola, szkoły, na
        zajęcia? Jak do banku, urzędu- z wózkiem w zębach?! Od razu powiedz,
        ze może zapomnieć. Czyżby więc pan mąż zamierzał za każdym razem się
        zwalniać z pracy i sam wozić?
        tongue_out big_grin
        I argument drugi (który akurat na moim robił wrażenie):
        BO TAK JEST SPRAWIEDLIWIE.
        Odwołanie się do wyższych zasad i ludzkiej przyzwoitości też czasem
        skutkuje, ale musisz to wygłosić tonem dobitnym i doniosłym. Bo to
        zresztą sama prawda i sedno tego całego problemu.
    • deela Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 12:35
      > Mąż się wpienił i mówi 'ja nim będę jeździł, a NIE TY <!!!!> WIĘC
      > NIE MASZ GŁOSU' :
      co co co?
      a w ryj nie chce????????????????????????
      • attiya Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 15:09
        hahaha - Dela - oplułam monitor smile może jak rozsadne tłumaczenie nie daje rady
        to fakt - ręcznie mu przetłumaczyć...
    • anorektycznazdzira Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 12:39
      Słusznie się wkurzyłaś, odświerz/zrób prawo jazdy jak najwcześniej i
      przystąp do stanowczych ustaleń z małżonkiem. Jak bym miała taką
      kasę, to bym NAPEWNO kupiła dwa przyzwoite pojazdy i radośnie
      użytkowała swój a mąż swój.
      Mój maż też czas jakiś nie mógł przeżyć, że ja też jeżdzę, bo czas
      jakiś tylko on to robił. Było nieco sprzeczek. Sprawy przybrały
      ciekawy obrót, kiedy zaszłam w ciążę: nie będę kwitła w tym stanie
      na przystankach w śniegu przy -20 stopniach. Jeździłam wyłącznie
      jasmile Potem doszedł problem, że on czasem potrzebuje auta, aby wozić
      narzędzia a ja aby wozić dzieci. No i... kupiliśmy drugie, właściwie
      dla niego. Ja zostałam w tym pierwszym poprzez zasiedzeniesmile Mamy
      się świetnie.
      Oba razem kosztowały mniej niż połowę tego, co Wy zamierzacie
      przeznaczyć na pojazd- dla mnie (jeszcze w kontekscie dziecka i
      zadupia!)w ogóle nie byłoby tematu: kupiłabym dwie sztuki.
      • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 12:43
        anorektycznazdzira napisała:

        > Słusznie się wkurzyłaś, odświerz/zrób prawo jazdy jak najwcześniej

        Mam ważne prawko.


        > przystąp do stanowczych ustaleń z małżonkiem. Jak bym miała taką
        > kasę, to bym NAPEWNO kupiła dwa przyzwoite pojazdy i radośnie
        > użytkowała swój a mąż swój.

        również bym tak zrobiła.


        > Mój maż też czas jakiś nie mógł przeżyć, że ja też jeżdzę, bo czas
        > jakiś tylko on to robił. Było nieco sprzeczek. Sprawy przybrały
        > ciekawy obrót, kiedy zaszłam w ciążę: nie będę kwitła w tym stanie
        > na przystankach w śniegu przy -20 stopniach. Jeździłam wyłącznie
        > jasmile


        Przedstawiłam mu podobną wizję + opcja dojazdu do moich rodziców na
        wieś ( jexdzi tam jeden autobus 'wiejski' raz na 2 godziny) +
        noszenie siatek z zakupami, ale jakoś nie skomentował.



        > Oba razem kosztowały mniej niż połowę tego, co Wy zamierzacie
        > przeznaczyć na pojazd- dla mnie (jeszcze w kontekscie dziecka i
        > zadupia!)w ogóle nie byłoby tematu: kupiłabym dwie sztuki.

        Ja nie planuję wydawać takiej kwoty!!!
        Tak jak napisałam, jak skomentował to mąż ' Ja będę jeździł, nie
        Ty<!!!> '
    • karra-mia Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 12:48
      Rysa nie popuśc, bo jak popuścisz to koniecuncertain
      Nawet jak kupi samochód sam i ty się nie będziesz do niego
      dokładała, a on będzie płacił ze sowjej kasy, którą teraz normalnie
      przeznacza na wasze życie, to i tak ucierpisz, bo z twojej kasy
      więcej pójdzie. Oj no zamotałam, ale mam nadzieję, że rozumiesz o co
      mi chodzi.

      Nie wiem rzuc mu hasło, że w takim razie podpisujecie rozdzielność
      majątkową czy cuś, bo skoro po slubie takie drogocenne rzeczy on
      jeszcze chce dzielić na moje, twoje, to bez sensu. Tak się nie robi
      po prostu. Kurde tak jakby małżeństwo to był jakiś biznes, a nie
      układ partnerski.

      Nie daj się.
      • tabakierka2 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 12:58
        karra-mia napisała:

        > Rysa nie popuśc, bo jak popuścisz to koniecuncertain
        > Nawet jak kupi samochód sam i ty się nie będziesz do niego
        > dokładała, a on będzie płacił ze sowjej kasy, którą teraz
        normalnie
        > przeznacza na wasze życie, to i tak ucierpisz, bo z twojej kasy
        > więcej pójdzie. Oj no zamotałam, ale mam nadzieję, że rozumiesz o
        co
        > mi chodzi.

        Sam nie kupi, bo nie uzbiera takiej sumy (może za 10latsmile), a
        ponadto kupno możliwe tylko w przypadku wzięcia samochodu w leasing
        na firmę mojej mamywink


        >
        >
        > Nie daj się.
        >

        Nie zamierzambig_grin
        zbieram siły i argumentysmile
    • jajks Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 12:56
      Wiesz ja bym poczekała, az opadna we mnie emocje, posadziłabym go i powaznie z
      nim porozmawiała. Powiedziałabym jak sie czuje, w tej sytuacji i zapytałabym
      wprost o co chodzi. Moim zdaniem cos musiało gopchnąć do takiego głupiego
      zachowania, skoro wczesniej sie tak nie zachowywał. Moze mu przygadali coś
      rodzice na temat tego starego samochodu, moze kumpel w pracy kupił sobie super
      bryke, cos musi byc na rzeczy! Musisz go dopytac. Albo po prostu nie przyszło mu
      do głowy, ze zamierzasz jeżdzic skoro teraz tego nie robisz, skąd ma wiedziec co
      ty sobie myslisz? Mam nadzieje, ze sie dogadaciewink
      • stinefraexeter Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 14:36
        Jedyna rozsądna odpowiedź w tym wątku.

        Do autorki: pomysł twojego męża jest naprawdę dziecinny i nienajmądrzejszy, więc
        twoje wkurzenie rozumiem doskonale.

        Natomiast uważam, że ty też masz problem. To nie pierwszy wątek jaki czytam o
        waszych rodzinnych nieporozumieniach i za każdym razem odnoszę wrażenie, że ty
        przy każdym napotkanym problemie reagujesz niezwykle emocjonalnie. Twoje
        niezadowolenie rozumiem, ale ty zachowujesz się tak, jakbyś naprawdę wierzyła,
        ze on już teraz ruszy do banku po kredyt na nowy samochód. Moje wrażenie jest
        takie, że ty ciągle czujesz się niepewnie i wpadasz w ogromne nerwy, kiedy tylko
        coś idzie nie po twojej myśli. Te emocjonalne pomysły z rodzielnością majątkową,
        gotowaniem osobnych obiadów - po co te gierki i podchody? Porozmawiajcie na
        spokojnie jak ludzie. NA SPOKOJNIE. Przedstaw mu swoje racje rzeczowo. Złością i
        takimi zagrywkami nic nie zyskasz, a tylko staniecie się wrogami. Po co ci to?
        Kurcze, przecież to takie nic. On coś palnął - głupiego, to prawda - a ty od
        razu cała w nerwach. Tak nie powinno być. Jesteś na złej drodze.
      • moninia2000 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 14:48
        Ot co. Dobry ten mazwink
    • alexandra74 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 15:20
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,96312631,96312631,Maz_nie_chce_dac_samochodu_.html


      z ematki wątek, którego autorki nie moge zrozumieć za Boga.
    • hrabina_murzyna Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 17:51
      Najbardziej wkurza mnie fakt, że to my płacimy za naprawy, remonty,
      przeglądy, paliwo, a mamy oddać samochód bratu męża.
      Ten 11letni samochód to jedyne, co mąż dostał ' w posagu'.
      Mąż natomiast samochód 11 -letni jak
      widać tylko do "pożyczenia" żenujące to jest na maxa

      Mamy tego samego męża? Mój też jedyne co dostał w posagu to 11-
      letnie Punto, którego jedynym właścicielem jest teść. Też pokrywamy
      wszystkie koszty samodzielnie a mój teść w październiku punto
      zabiera. Dziś Punto się zepsuło i podobnie jak ty mam awanturę.
      Powiedziałam mężowi krótko: koniec z remontami, a jak wyremontujesz
      za swoje to możesz w nim zamieszkać, bo mieszkanie jest moje i twój
      tatuś nie kupił do niego nawet widelca.
      Teraz czekam końca w milczeniu.
    • slimakpokazrogi Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 18:36
      w zasadzie masz rację. Ale oczywiście ponieważ sposobem
      rozwiązywania każdego konfliktu jest rozmowa, to ja może spróbuję
      ułatwić przez naświetlenie sytuacji od strony faceta.
      Otóż samochód dla mężczyzny to wyznacznik statusu, wyraziciel
      osobowości i rzecz bardzo osobista. I nieważne jak bardzo jest to
      mylne podejście to tak jest - zakorzenione głęboko w męskiej
      naturze. Powiedzieć facetowi - możesz zaoszczędzić kupując tani
      samochód, to tak jakby powiedzieć babie - możesz kupować tańsze
      ciuchy - przecież KAŻDE ubranie będzie spełniać swoją rolę - czyli
      chronić od zimna i po prostu zakrywać tyłek. Każdy samochód dowiezie
      z miejsca na miejsce, ale niestety nie o to tu chodzi.
      I wiem, że jest drastyczna różnica między ceną ubrania a ceną
      samochodu, ja tylko chciałam spróbować Ci wytłumaczyć, jak myśli o
      samochodzie facet.
      I oczywiście Twój mąż nie ma racji i źle, że nie pomyślał o Tobie,
      ale faceci, szczególnie w tym kraju są wychowani tak, że samochód
      pomimo, że jest kupowany za pieniądze rodziny, to jest rzeczą
      osobistą mężczyzny. Nie dziw się więc, że Twój mąż tak myśli - to
      nie jest wina jego i jego egoizmu tylko całokształtu funkcjonowania
      społeczeństwa.
      Acha, a co do darowizn, to ja bym się nie licytowała, co rodzice
      dają każdemu z dzieci. Ich - więc dają , jak chcą, nawet jeśli
      niesprawiedliwie.
      Mam nadzieję, że nie przestaniesz mnie lubić po tym pościesmile, bo ja
      to napisałam tylko po to, żeby ułatwić porozumienie, a nie dlatego ,
      że uważam, że on ma rację.
      • olinka20 Slimak 29.06.09, 18:46
        Nie do końca sie z Toba zgodzę.
        I ja i moj partner mamy fiola na punkcie samochodów, ale on jakos
        nie mial oporów, aby mi uzyczać swoje auto.
        A było warte wiecej niz w.wym. za 60 tysi.
        Po prostu wyszedł z zalozenia ze musze sie nauczyc jezdzic, a jak
        cos zepsuje to trudno- po to jest autokasko.
        U Tabaki chyba szwankuje porozumienie z meżem, albo tak jak pisaal
        jedna forumka- cos wpłynęło na ta jego decyzje.
        • slimakpokazrogi Re: Slimak 29.06.09, 18:52
          olinka, mi nie chodzi o to , że każdy facet się tak zachowuje, tylko
          próbuję znaleźć wyjaśnienie dla zachowania męża Tabakierki, z którym
          na ogół się jej super układa, i który, jak sama pisze nie jest
          jakimś specjalnym egoistą. Uważam, że jest poniekąd ofiarą pewnych
          stereotypów i wychowania - jak widać u niego w rodzinie samochodami
          jeżdżą faceci, kobiet nie bierze się pod uwagę.
          • attiya Re: Slimak 29.06.09, 19:16
            no co Ty?
            już post Tabaki o żyrowaniu pożyczki szwagrowi, braku wspólnego porozumienia z
            mężem pokazało , ze coś nie teges jest tu.
            Poza tym znam wielu facetów - w tym mojego męża dla którego nei czegoś takiego
            jak mój samochód - czyli wyznacznik mojego ja.
            Samochód jest kupiony za wspólną kasę i nie ma tekstów typu "MÓJ" itp
    • fajka7 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 19:46
      Tabakierka, ale Ty mnie niepokoisz.
      Zbierasz argumenty. Nie rozumiem tego - juz wszystkie argumenty
      padly i sprowadzaja sie do jednego: nie tak wyglada malzenstwo i
      masz prawo sie na to nie zgodzic. I koniec, i tyle, i juz.
      Chcesz zyc w ten sposob, ze na dziwne zachowania Twojego meza
      zamiast otwarcie nie wyrazic zgody, bedziesz probowala sie tlumaczyc
      do skutku? A co jesli on nie uzna zasadnosci Twoich argumentow? Bo
      po prostu nie bral pod uwage i koniec?
      Jest duza roznica miedzy silowymi probami przekonania go za pomoca
      miliona wymyslnych argumentow, a po prostu wyrazeniem asertywnie
      swojej niezgody i pozwolenia mu na przemyslenie sprawy samodzielnie.
      Bo Ty jakby chcesz go zagadac.
      Mnie sie wydaje, ze to jest bład.
      Usilujesz mu udowodnic, ze powinien szanowac Twoje potrzeby- rzecz
      oczywista. A ja mysle, ze raczej powinnas mu pokazac, ze oczekujesz,
      ze bedzie szanowal i inny zwiazek Cie nie interesuje po prostu.
      Chyba, ze jest inaczej.
      Sama widze, ze niejasno sie wyrazam, ale widze tez wyraznie, ze nie
      tedy droga.
      Gdyby maz mi wyskoczyl z takim planem za 60 kola, uslyszalby, ze sie
      nie zgadzam i koniec. Moglabym wyjasnic dlaczego, gdyby byl ciekaw,
      ale po prostu bym sie nie zgodzila bez zbednego nawijania makaronu
      na uszy. I nie dalabym pieniedzy na to czy podpisu na wniosku
      kredytowym, czy jak tam ma sie to odbyc.
      Bo w tym wszystkim nie chodzi o samochod przeciez, tylko o podejscie
      do spraw w ogole. Tak po prostu nie mozna.
      Oczywiscie warto porozmawiac, przyklad z domem nie od rzeczy, ale
      nie po to, by meza przekonac, tylko po to, by poznal Twoja
      nieodwolalna, konsekwentna decyzje w tej sprawie.
      Zdajesz sobie sprawe, ze usilujac go przekonac stawiasz go wyzej od
      siebie? Bo uzalezniasz przebieg spraw od tego czy on zmieni zdanie.
      Inaczej powinno byc- on wcale nie musi zmieniac zdania, natomiast
      musi otrzymac komunikat, ze po swojemu sprawy nie zalatwi, bo Ty,
      partner w tym zwiazku, nie zgadzasz sie na rozwiazanie, ktore
      proponuje.
      • bswm Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 20:50
        fajka7 napisała:

        > Inaczej powinno byc- on wcale nie musi zmieniac zdania, natomiast
        > musi otrzymac komunikat, ze po swojemu sprawy nie zalatwi, bo Ty,
        > partner w tym zwiazku, nie zgadzasz sie na rozwiazanie, ktore
        > proponuje.

        Mądrze prawisz fajka, lepiej bym tego nie ujęła.
      • cielecinka Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 22:32
        Fajka czy ja mówiłam Ci już , że masz niesłychany dar wyrażania moich
        myśli? Uwielbiam Cię....
    • lidia341 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 20:46
      Pewnie że tak. Okropny samolub. No że chyba będzie cię wszędzie woził
    • ez-aw Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 22:18
      tabakierka2 napisała:
      > Mąż się wpienił i mówi 'ja nim będę jeździł, a NIE TY <!!!!> WIĘC
      > NIE MASZ GŁOSU' indifferent

      Odpowiedź jest prosta: jesteśmy małżeństwem i wszystko co kupujesz jest
      nasze, za nasze pieniądze, więc mam coś do powiedzenia. Jeśli nie brałeś
      tego pod uwagę, to teraz już wiesz, że się nie zgadzam na taki układ.
      Koniec rozmowy.

      Mojemu na szczęście, nie wpadło nic takiego do głowy. Wiem jednak że
      walczyłabym. Bo taki układ jak u Was jest dla mnie chory.
    • triss_merigold6 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 22:53
      Niezaryzykowałabym przeprowadzenia się na zadupie w takiej sytuacji.

      co do samochodu - mówisz NIE ZGADZAM SIĘ. Bez przydługawych wywodów.
      Pan zaczyna wykazywać niepokojące zachowania.
      • margerytka69 Re: Mąż + samochód = kłótnia:( 29.06.09, 23:23
        ale ja w ogóle nie rozumiem, dlaczego Ty masz go przekonywać i
        przedstawiać mu argumenty, w ten sposób pokazujesz mu, że ON TU
        RZĄDZI, wymyślił sobie pan coś tam i teraz żo na niech się dwoi i
        troi, żeby pana odwieść od decyzji

        nie powinnaś mu absolutnie żadnych argumentów przedtawiać i
        przekonywać go, bo to nie Twój pan i władca, ale mąż
        a co zrobisz, jeśli żadne argumenty do niego nie przemówią???
        -będziesz szukać w nieskończoność, a pan i władca będzie odmawiał?

        pokazujesz mu tym swoją podrzędność, dlaczego w ogóle z nim
        dyskutujesz?

        powiedz NIE, NIE zgadzam się

        albo niech on dwoi się i troi i niech to on szuka argumentów, żeby
        Ciebie przekonać, a ty jeden po drugim odrzucaj

        dlaczego to Ty masz go przekonywać!!!

        a ten tekst, że TO ON będzie samochodem jezdził pokazuje, oprócz
        tego, że jest cholernym egoistą, że traktuje Cię jak kogoś niższego
        rzędu, kogoś podległego, kogoś, komu ON MOŻE NARZUCIC SWOJE ZDANIE

        bo on Ci narzucił swój pu nkt widzenia, a Ty nie masz prawa głosu


        mam madzieję, że uda wam się jakoś dojść do porozumienia

        ważne jeszcze jest to, czy wcześniej były oznaki traktowania Cię w
        taki sposób
        wiem, że zakochana kobieta tego nie zauważy, ale może przeanalizuj
        jego zachowanie w sprawach drobnych i grubych


        mój mąż miał takie zadatki, jak Twój więc wiem, co mówię, próbował
        nawet narzucać mi w jakie kolory mam się ubierać
        • tabakierka2 kochane/kochani <?> 30.06.09, 07:07
          Dzięki Wam serdecznie za wszelkie rady i sugestiewink
          wszystkie były mega pomocne - nawet te krytycznewink
          Faktycznie reaguję bardzo emocjonalnie i czasem jestem na siebie o
          to złatongue_out
          Chciałam tylko podzielić się frustracją (wylać ją na forum)smile

          Mąż jakby odmienionybig_grin
          Powiedziałam mu wtedy, w tej kłótni, że powinien się wstydzić i
          kurna, chyba się faktycznie wstydzibig_grintongue_out do rany przyłóżsmile
          Powiedziałam, że zabolało mnie jego podejście i nie życzę sobie
          takiego tonu i takich wypowiedzi.

          Zobaczymy co dalejwink
          a na przyszłość postaram się podchodzić mniej emocjonalniesmile i nie
          reagować tak nerwowo.
          • stinefraexeter Re: kochane/kochani <?> 03.07.09, 12:39
            Piszesz tyle wątków, że nie sposób nadążyć, jednak kilka z nich utkwiły mi w
            pamięci i jeśli pozwolisz, powiem, na jaki one składają się obraz.
            Odnoszę wrażenie, że nie do końca ufasz swojemu mężowi. Dlatego właśnie
            reagujesz tak emocjonalnie. Co jakiś czas natykam się na kolejny problem
            (pamiętam żyrowanie oraz problemy z BN i wielkanocą, teraz to) i za każdym razem
            widzę twoją bardzo emocjonalną reakcję w obliczu problemów, które nie są AŻ TAK
            poważne. Dlatego właśnie wydaje mi się, że ty jesteś strasznie wyczulona na
            wszelkie mężowskie zagrania tego typu, jakbyś się niemalże ich spodziewała.
            Innymi słowy, w moich oczach zdajesz się bać tego, że stracisz kontrolę nad
            swoim i waszym wspólnym życiem, i każde nieporozumienie wywołuje u ciebie niemal
            paniczny lęk, że coś zostanie załatwione nie po twojej myśli lub bez twojej zgody.

            Nie wiem, skąd to się bierze. Może to ty jesteś aż tak niepewną siebie osobą, że
            musisz mieć absolutną kontrolę nad wszystkim, również mężem. Może to raczej mąż
            jest osobą niezbyt odpowiedzialną, niesłowną i co jakiś czas wykręca ci jakiś
            numer. Nie wiem. To już nie moja działka.

            Wybacz, jeśli was źle oceniłam, ale tak to wygląda z boku. Strasznie dużo emocji
            jest w tych twoich opowieściach, a problemy, zwłaszcza ten, są raczej średniej wagi.

            • tabakierka2 Re: kochane/kochani <?> 03.07.09, 12:48
              stinefraexeter napisała:

              > Piszesz tyle wątków, że nie sposób nadążyć, jednak kilka z nich
              utkwiły mi w
              > pamięci i jeśli pozwolisz, powiem, na jaki one składają się obraz.
              > Odnoszę wrażenie, że nie do końca ufasz swojemu mężowi. Dlatego
              właśnie
              > reagujesz tak emocjonalnie. Co jakiś czas natykam się na kolejny
              problem
              > (pamiętam żyrowanie oraz problemy z BN i wielkanocą, teraz to) i
              za każdym raze
              > m
              > widzę twoją bardzo emocjonalną reakcję w obliczu problemów, które
              nie są AŻ TAK
              > poważne. Dlatego właśnie wydaje mi się, że ty jesteś strasznie
              wyczulona na
              > wszelkie mężowskie zagrania tego typu, jakbyś się niemalże ich
              spodziewała.


              Dokładnie tak jak napisałeś/łaś.
              Wiem o tym, wiem, że jestem przewrażliwiona i reaguję mega
              emocjonalnie. Wszystko to wiem. Taka jestem, szybko reaguję, często
              zanim pomyślęsmile


              > Innymi słowy, w moich oczach zdajesz się bać tego, że stracisz
              kontrolę nad
              > swoim i waszym wspólnym życiem, i każde nieporozumienie wywołuje u
              ciebie niema
              > l
              > paniczny lęk, że coś zostanie załatwione nie po twojej myśli lub
              bez twojej zgo
              > dy.
              >

              Oczywiście - tu również się zgadzasmile
              uwielbiam mieć poczucie kontroli nad własnym życiem.
              Bez tego poczucia źle się czuję. Lubię planować, organizować czas i
              nie znoszę kiedy coś idzie nie po mojej myślismile nie ukrywam tego i
              dobrze mi z tym....dopóki ktoś mi nie burzy mojej 'harmonii'smile


              > Nie wiem, skąd to się bierze. Może to ty jesteś aż tak niepewną
              siebie osobą, ż
              > e
              > musisz mieć absolutną kontrolę nad wszystkim, również mężem. Może
              to raczej mąż
              > jest osobą niezbyt odpowiedzialną, niesłowną i co jakiś czas
              wykręca ci jakiś
              > numer. Nie wiem. To już nie moja działka.


              Ja uwielbiam mieć wszystko ułożone. Może to taka forma 'pedantyzmu'?
              Pracę mag. napisałam kilka miesięcy przed oddaniem, nie znoszę
              spóźnialstwa, sama się nie spóźniam. Czy mam niską samoocenę? chyba
              nie - raczej nie lubię niespodzianeksmilea mój mąż jest mega
              niezorganizowany i wszystko zostawia na ostatnią chwilę, czego ja
              nie znoszę. Poza tym robi wszystko bardzo wolno, dokładnie, a ja
              jestem choleryczką i nie znoszę monotoniismile


              >
              > Wybacz, jeśli was źle oceniłam, ale tak to wygląda z boku.
              Strasznie dużo emocj
              > i
              > jest w tych twoich opowieściach, a problemy, zwłaszcza ten, są
              raczej średniej
              > wagi.
              >

              Oczywiście.
              Mówiąc wprost - jestem mega emocjonalną osobą, zawsze tak było i
              chyba już do tego przywykłamsmile Zawsze taka byłam i pewnie taka umrę.
              Szybko się nakręcam a jeszcze szybciej uspokajamsmile
              Dość wnikliwa analiza mojej osobowości (czemu mnie analizujemy?suspicious) i
              trafnawink
              Mam zaufanie do męża, ale lubię mieć kontrolę - dość dominująca i
              przywódcza osobowość ze mnie. Uwielbiam działać - nie znoszę długo
              analizować sytuacji, szybko podejmuję działanie i decyzje. A mój mąż
              odwrotnietongue_out
              Oczywiście sprawa samochodu rozwiązała sięsmile
              Źle się zrozumieliśmy - mąż myślał, że w ogóle nie chcę prowadzićsmile
              Pogadaliśmy na spokojnie i jak zwykle wyszlo, że za szybko
              zadziałałambig_grin

              Pozdrawiam Cię serdeczniewink
              • bswm Re: kochane/kochani <?> 03.07.09, 13:49
                Kupicie dwa?
                • tabakierka2 Re: kochane/kochani <?> 03.07.09, 13:50
                  na tym stanęłosuspiciousbędą dwatongue_out przynajmniej taka decyzja zapadła,
                  zobaczymy jak z realizacją wyjdzie.
                  • bernimy Tabaka, ale Ci dzień analiz trafił! 03.07.09, 13:57
                    No no, a skad takiego gratisa dostałaś w postaci pełnej analizy
                    Twojego obrazu? Ja też tak chcę big_grin
                    • tabakierka2 Re: Tabaka, ale Ci dzień analiz trafił! 03.07.09, 14:01
                      bernimy napisała:

                      > No no, a skad takiego gratisa dostałaś w postaci pełnej analizy
                      > Twojego obrazu? Ja też tak chcę big_grin

                      no nie wiem właśnie, może mnie autor lubi?suspicious może adoruje?suspicious
                      fajnie, ale nie dowiedziałam się niczego nowego o sobiebig_grin
                      • pade Re: Tabaka 04.07.09, 12:36
                        Wiesz co, ja tez byłam taką pedantyczną osobą, która ma plany na
                        każdy dzień, minutę, punktualna, obowiązkowa itd. Dlaczego piszę
                        byłam? Gdy urodziłam pierwsze dziecko wszystke plany legły w
                        gruzach. Co z tego, ze ja sobie zaplanowałam, ze mały bedzie spał w
                        nocy, albo że o 12 pójdziemy na spacerek, synus miał moje plany
                        głeboko...
                        Córę urodziłam 5 lat później. Jeszcze dwa lata się szarpałam,
                        jeszcze dwa lata gotowałam, prasowałam po nocach by w dzień byc
                        wzorową matką i gospodynią. Kiedy cos poszło nie po mojej mysli, a
                        często szło - niczyja w tym wina, takie zycie - nie mogłam tego
                        przeboleć. Aż wreszcie dojrzałamsmile Nie wiem czy to sam wiek, czy
                        trochę też pomoc przyjaciół i moje przemyslenia, ale wreszcie
                        zaczynam olewać plany! Nie muszę mieć codzienne błysku w domu , 2-
                        daniowego obiadu itd itd, nic nie muszę.
                        To tylko taka moja mała rada: zacznij przygotowywać się psychicznie
                        już dziś, plany będą się zmieniały, nie da się wszystkiego ułozyć na
                        swoją modłę i wszystkch dookoła przy okazji też nie. NIE DA SIĘ I
                        JUŻsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka