Byłam na rozmowie o pracę. Pitu pitu, aż tu nagle pytanie o rodzinę. Nie mam
nic do ukrycia więc odpowiadam, nie przeszkadza mi że o to pytają. No i
dowiedziałam się że Pan Kierownik woli do pracy ludzi dzieciatych bo są
bardziej odpowiedzialni.. Nie powiedział że mnie nie zatrudni, mam czekać na
telefon do końca przyszłego tygodnia. Kurwa, szukam pracy od listopada i
zawsze mają jakieś inne "ale", jak nie miejsce zamieszkania to kierunek
studiów a teraz BRAK dzieci. Mam odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie do
takiej pracy ale czuję że jej nie dostanę. Nie uśmiecha mi się rok na
bezrobociu

Sprzedawanie marchewki na bazarze jest niestety poniżej moich
ambicji