taki mi się tytuł nasuną, hihi
Mam pytanie do tych które mają przystojnych mężów (dla większości kobiet, a
same są przeciętne. Czy miałyście w związku z tym jakieś dziwne historie,
zdarzenia, przypadki? Czy kiedyś była Wam przykro z tego powodu? A może
rozpierała Was duma?
Ja szczególnie parszywie czułam się przy mężu w miejscach publicznych, gdy
byłam w ciąży. Przytyta, rozlana, blada, opuchnieta a fe, nie chce mi się
nawet wspominać.
Ale wspominam do dzisiaj zdarzenie z marketu "Piotr i Paweł"
Ja stoję w kolejce po wędliny, a maż oddalony o jakieś 10metrów z wózkiem z
małą. Rozmowa sprzedawczyn - młodych lasek.
- Tej, patrz ale towarek! (do klienta -słucham, ta szynka) i kuka w stronę m
- Noo, super jest oko na czym zawiesić (mówi druga kroją kiszkę)
- fajny., by się go wyrwało (i głupawy uśmiech)
podchodzi trzecia te do niej
- widziałaś, fajny co?
A ta na to zszokowana: - ale on jest z wózkiem z dzieckiem!
- No i co, Kryśka mówiła że żona to pasztet. Widziała ich na innym dziale
(mówi ta od wyrywania)
Jakoś wtedy przestałam widzieć te wędliny, właściwie przestałam widzieć
cokolwiek i poszłam do toalety.
Kurka jak mi było wtedy przykro.
Ale jest też może plus (na pewno) że mnie to mobilizuje, i staram się zawsze
aby nie wypadać przy nim kiepsko.
Jeszcze kiedyś moja bratowa powiedziała jednej takiej "Ją mąż na pewno
zdradzi, bo jest brzydka" ale moja bratowa to temat rzeka i już się oduczyłam
tym denerwować.
Więc pytam są tu bestie z pieknymi ?