No muszę się pozalić po prostu,bo mnie trzęsie.Otóż - siedziałam wczoraj do późna w nocy w necie i szukałam na allegro czegoś sensownego do ubrania.Sensownego w tym znaczeniu,że we wrześniu wracam do pracy i trzeba jakoś wyglądać.Niestety kłopot jest taki,że do najszczuplejszych nie należę.To taki mój fajny eufemizm

a zwyczajnie to jestem gruba i już.Przejrzałam setki,tysiące,miliony bluzek,spodni,tunik,kostiumów itd. I oto do jakich wniosków doszłam:
- bluzki powyżej rozmiaru 42 nie powinny mieć marszczeń,żabotów,falbanek,plisek,rękawów-bufek itp.
- jeśli już coś znalazłam, co by na mnie pasowało to było w babcinym kolorze,uszyte z babcinego materiału i w ogóle dla babci,a nie dla mnie
- jeśli już coż znalazłam, co było w normalnym kolorze, w prawie normalnym fasonie to było to rozmiaru 48-50 .... hmmmm no jestem gruba,ale nie aż tak
jak się ubrać,będąc grubą? gdzie mam szukać odpowiednich dla siebie ubrań?jak nie popaść w depresję,kiedy wszystko,co mi sie podoba jest za małe (ewentualnie za duże).nic tylko w łeb sobie palnąć