porodzie?
Wczoraj obcinając paznokcie u nóg, myślałam o Asi w szpitalu. I naszła mnie takla refleksja, ze ja po porodzie bardzo się ucieszyłam mogąc sobie obciąć paznokcie u nóg

W ciąży pod koniec nie mogłam, bo brzuch przeszkadzał. Później musiałam leżeć, więc pedikiurzystka też odpadała. I cierpiałam, bo mi się wrastał.
Ludzie, jaka ja byłam szczęśliwa, wykonując tak prosta czynność

A co Wam sprawiło taką radość? Miałyście coś takiego? A może do końca byłyście sprawne i nic nie stanowiło problemu?
Taki luźny wątek na niedzielę