serdecznego lewej dłoni.
Kroiłam pomidory do obiadu,zagadałam się z mężem i ciach,przejechałam nożem(rano naostrzonym)w górę i w dół po palcu.
Krew kapała jak u zarzynanego prosiaka-po calek kuchni.Bo ja oczywiscie panikara i machałam łapą nie dając dotknąć nikomu

W końcu M siłą mnie przytrzymał,dał łapę pod zimną wode i zakleił plastrem.Plaster po minucie przesiąknął a ja znowu w histerię.
W końcu jednak zapanawał nad sytuacją ale kuchnię czyścił chyba z 15 minut

I pomyśleć że jak po porodzie dostałam krwotoku to ze stiuckim spokojem wezwałam pielęgniarki a zaraz potem zjadlam kremówkę