Wczoraj spaliłam sobie paszczę na słońcu. Dzień był "chłodniejszy" z rana,
smagał silny wiatr, chmurki latały. Byłam na plazy z dzieckiem i kumpelą,
dziecko posmarowane bawiło sie na kocu, a my nie posmarowane niczym bo"nie ma
słonca i jest chłodno" siedziałysmy w strojach... z godziny na godzine coraz
upalniej, coraz mniej wiatru i chmur- my dalej nie smarowane, okulary na
twarzach. dziecko juz posmarowane po raz drugi. No nic..fajnie sie siedzi.
Wracamy do domu, ściagam okulary i kurwa oczom nie wierzę. Morda spalona na
czerwono

Ale zeby nie było tak ładnie, to nie cała morda. tylko strefa T|

Noz kurwa
nochal mam jak u żula, albo jak malina

czoło czerone, piecze kkrytnie..no
wyglądam jak pojeb. Teraz, zaraz trzeba iśc na zakupy. Nie wyjde z taką mordą.
Próbowałam w domu juz korektorem do twarzy to zamalować, pudrem, fluidem itp.
nic nie działa, czerwień przebija

Co z tym zrobić teraz?
Moze jak posmaruje morde jakims kremem brązującym, to mi się z deka wyrówna
koloryt? Ale po ten krem tez trzeba isc do sklepu..no i doopa. worek na głowe
chyba zaloze jutowy, bo pomysłow nie mam..
Help me plox