Dodaj do ulubionych

mamy corek

03.09.09, 11:07
nie lubie kopiowania linkow i sciagania z innych forow. ale poruszyl mnie
temat na jednym forum. a w zasadzie wkurzylsuspicious
po co macie corki? czy ucieszylyscie sie ze bedziecie mialy corki jak sie o
tym dowiedzialyscie? i dlaczego sie ucieszylyscie?
teraz napsize o co mi chodzi. chodzi mi o stereotyp, ze corka bedzie moja
podpora na starosc i chorobe a syn z racji tego ze jest SYNEM bedzie
dziedzicem, wyfrunie jak wolny patk, gdy tymczasem swojej corce mam zafundowac
od poczatku jej zycia sluzebna role podpory mojej starosci. wkoorwia mnie to
niesamowicie... napisze co napisalam tam. jesli moja cudna Agataka bedzie
chciala mna sie opiekowac w zdrowiu i chorobie na stare lata bede
przeszczesliwa. jak bede chcieli to robic obydwoje to bede zajebiscie
szczesliwa i bede uwazala to za swoj sukces zyciowy,wychowaczy czy jaki tam
jeszcze mozna wymyslec... ale nie mam zamiaru wkladac mojej corki w ramy-
corka podpora starosci i choroby. nie wie czy mnie rozumiecie, bo jestem
wkurzonabig_grin
Obserwuj wątek
    • kama_msz Re: mamy corek 03.09.09, 11:12
      hm, nigdy nie myślałam o dziecku w tych kategoriach - o żadnym - ani o synu ani
      o córce.
      • pszczolaasia Re: mamy corek 03.09.09, 11:16
        no ja tez nie. choc takie myslenie jest jendak powszechne. no nie wiem jak u was
        ale mnie tak starano sie wychowacwink
        • e.logan Re: mamy corek 03.09.09, 11:23
          Mnie nie musiano tak wychwowac, sama sie tak ukształtowałam.Jestem DDA i na
          dodatek jedno z rodzicow szybko odeszlo a ja przejelam jego funkcje. Czy corka
          ma byc moja sotoja na stare lata? Na chwile obecna nie myle w tych ktegoriach i
          nie siegam tak daleko. Jednak mam nadzieje ze wychowam ich tak by mieli szacunek
          nawet dla nie produkcyjnych juz rodzicow. I oby nie trafila mi se forumowa synowa.
          • bernimy e.logan 03.09.09, 11:35
            "I oby nie trafila mi se forumowa synowa"

            ale o co chodzi?
            • pszczolaasia Re: e.logan 03.09.09, 11:51
              o co chodzi o co chodzibig_grin zobacz ile wontali na czesc tesciowych powstajebig_grin
              • bernimy Re: e.logan 03.09.09, 12:04
                No wiesz, pomimo wszystko nie napisałabym, że nie chcę takiej
                synowej z emagla, bo nie znam ich.
                Relacje budują dwie strony, ale czasem jest tak, że jedna strona nie
                daje żadnych szans na zbudowanie nic pozytywnego (w 99% jest to
                teściowa, bo na dzień dobry wydaje Jej się że ma silniejszą pozycję,
                i tak zresztą jest, bo jest w tym "stadzie" już od dawna), i wtedy
                do pewnego momentu się próbuje/podkłada/toleruje/znosi (synowa) a w
                pewnym momencie dochodzi się do "tumiwisizmu"!
                • e.logan Re: e.logan 03.09.09, 12:45
                  haha w pierwszej chwili myslalam ze chodzi o blad. Ale widze ze
                  chodzilo o tresc wiec tlumacze.

                  Dla mnie stereotypowa synowa forumowa to taka ktorej tesciowa nie
                  wazne co zrobi zrobi zle. A najwiekszym jej przewinieniem jest ze
                  zyje. Napisalam ogolnikowo i stereotypowo w oparciu o czytane watki.

                  Ty sama napisałas ze w 99% to tesciowe nie daja szans synowym wiec
                  zapytam w Twoj desen?A znasz te wszystkie zle tesciowe? Wiesz jak
                  sprawa wyglada z ich strony? Moze ich przewinieniem tez bylo ze zyly
                  i chcialy byc czescia nowej rodziny syna?

                  Dodam ze nie jestem ukochana synowa (chyba) pomimo ze maz twierdzi
                  inaczej.
                  • bernimy Re: e.logan 03.09.09, 14:02
                    Skoro zareagowałam to nie trudno się domyślić, że też nie jestem
                    ukochaną. Dodam, że ukochana musiałaby tylko kiwać główką "góra-
                    dół", jeździć tam gdzie i wtedy kiedy KAŻE teściowa (to nie żart), w
                    rozmowie w zawsze uzywa "nakazującego" palca!
                    Nie jest to teściowa zakochana we własnym synu, wręcz przeciwnie,
                    był jedynakiem ale jakby piątym kołem u wozu. The best i number one
                    są teściowie!!!
                    Nie szanują ludzi starszych, nie szanują młodych, nikogo nie
                    szanują, bo oni są the best.
                    Z ostatnich dni: teściowa stuknęła się z czółkiem mojej córci i co
                    było? Ojej, uderzyłaś babcię, ojej babcię głowa boli, przeproś!
                    Córeczka ma dwa latka! Po pierwsze to było niechcący, po drugie to
                    dorosły musi wymierzać odległości a nie dziecko. A po trzecie i
                    najważniejsze: córeczkę też to zabolało! Ale oni obydwoje mają to w
                    d...., bo liczą sie tylko oni, ich bół, ich szczęście, ich życie!

                    Znam też dobre teściowe, ale niestety mało. Dobra teściowa to musi
                    być człowiek ze szczerą chęcią dopasowywania się do drugiego
                    człowieka, z dużą dozą tolerancji, akceptujący i szanujacy inność
                    człowieka, nie narzucający się, nie narzucający swojego zdania! Ja
                    mam zamiar taką być big_grintongue_out
                    • pszczolaasia Re: e.logan 03.09.09, 14:25
                      dobra umawiamy sie za 30 lat na browaratongue_out z twoim zieciem i synowabig_grin
                      pogadamy...ja ze swej strony postaram sie przyprowadzic mojego zieciunia i
                      synowa. tyle ze ja bede chyba koszmarna...big_grin
                      • bernimy umowa jest! 03.09.09, 14:42
                        ale
                        Ty to będziesz miała dość łatwe zadanie big_grinbig_grinbig_grin

                        Ja mam tylko córcię, więc będę tylko super teściową dla zięcia, bo
                        mam nadzieję, że córka wybierze normalnego chłopaka big_grin
                        Ale nawet jeśli będzie miał 1000 kolczyków, same tatuaże ale przy
                        tym wszystkim ROZUM, to będę cudowną teściową big_grin

                        Do zobaczenia!
                        • pszczolaasia Re: umowa jest! 03.09.09, 14:55
                          sama mam tatuaze i kolczyki w roznych miejscach wiec do zieciunia (ani synowej)
                          pretensji miec nie bede moglawink przynajmniej teoretycznie...bo co wolno
                          wojewodzie i te sparwybig_grin
                          bede miala wydanie szescmilionwdziewiecsetpiecdziesiateosme gazety wyborczej w
                          zebach...
                          • bernimy Re: umowa jest! 03.09.09, 15:09
                            Tu i ówdzie to zniosę, ale jak nie zobaczę jaką ma cerę, czy jest
                            śniady czy czerwony, to będę musiała bardzo starać się być
                            tolerancyjną teścióweczką big_grin
                            Mąż twierdzi, że będę okropną teściową, ale ja nie wierzę! Nie zna
                            mnie i już. Ja znam siebie najlepiej big_grin

                            P.S.
                            Jeszcze się kiedyś umówimy gdzie się zobaczymy smile
                            • pszczolaasia Re: umowa jest! 03.09.09, 15:22
                              ja rasistka nie jestem. czarni czerwoni, sniadzi mnie nie
                              przeszkadzaja...delikatniucha awersje spowodowana kontaktami zawodowymi mam ,
                              musze przynac ze wstydem, do rasy zwanej potocznie zolta..indifferent no nie moge za
                              to...jak mi przyprowadza takeigo /ka do domu to nie wiem co zrobie!!!!!!

                              p.s. nie ma pospiechusmile
                    • figrut Re: e.logan 03.09.09, 23:54
                      Dobra teściowa to musi
                      > być człowiek ze szczerą chęcią dopasowywania się do drugiego
                      > człowieka, z dużą dozą tolerancji, akceptujący i szanujacy inność
                      > człowieka, nie narzucający się, nie narzucający swojego zdania! Ja
                      > mam zamiar taką być big_grintongue_out
                      Zgodzę się, ale dotyczy to obu stron. Tak jest u mnie np. . Teściową mam w
                      mieszkaniu na dole, my mieszkamy u góry. Jeden budynek, częściowo wspólne życie
                      z racji mieszkań w tym samym budynku i dzieci które nas łączą. Niestety, synowe
                      chciałyby tego wszystkiego od teściowych, same niewiele dając od siebie. Myślę,
                      że u nas każda strona dużo od siebie daje i na dużo rzeczy mniej ważnych
                      przymyka oko.
                      Przyglądam się mojej Mamie i moim bratowym (moja Mama nie jest dobrą teściową,
                      ale....). Pierwsza jest dla mojej Mamy wzorem, kimś, kto jest ładniejszy,
                      bogatszy, kimś, kim można pochwalić się przed ludźmi. Pierwsza synowa jest jak
                      bogaty krewny któremu w życiu się udało, ale Mama przed tą swoją synową nr. 1
                      czuje spory respekt - bardziej się przy niej pilnuje, jest nie do końca jak rodzina.
                      Druga synowa choć bardziej lubiana za swojskość, nie jest tym, kim moje Mama
                      lubi się pochwalić przed sąsiadkami, bo z rzeczy powierzchownych nie ma się czym
                      chwalić. Stosunki między nimi są bez porównania cieplejsze, jest traktowana w
                      99% jak rodzina. Synowa nr.2 jest ciepłą osobą która swoje zdanie potrafi
                      wyrazić tak, że jej się słucha. Robi to taktownie ale stanowczo. Nie drąży
                      drobiazgów, odpuszcza w mało istotnych sprawach na zasadzie " a niech sobie
                      teściowa pogada czy zrobi, większych szkód tym nie wyrządzi". Jedna teściowa, a
                      dwa zupełnie różne podejścia i zupełnie inna sympatia.
      • mariolka55 Re: mamy corek 03.09.09, 11:56
        nigdy nie myslałam o tym w tym sensie...
        chcialam miec córke,bo chciałam i juzsmile tym bardziej że syna już miałamwink
        chciałam mieć corke bo to kobitka jak ja
        bo inna psychika ,nie umiem tego dokładnie wytłumaczyc

        a jeśli chodzi o myslenie przyszłościowe to fajnie miec córke bo:
        to kobieta druga i moze byc kiedys moją "przyjaciółka"
        bo z córką jednak są inne relacje niz z synem ,nie mówię ze matka z synem nie
        moze miec dobrych relacji ale to jednak nie to samo
        bo wystarczy mi jedna synowatongue_out
        • pszczolaasia Re: mamy corek 03.09.09, 12:00
          a ja sie wystraszylam... na serio. nie jestem pewna czy potrafie ja wychowac na
          pewno siebie i cudowna kobiete...sama sie taka nie czujesmile wiec jak am to dac
          dziecku? ale jak ja zobaczylam...od razu wsio mi minelobig_grin byla zajebista!!!!
          chcoiaz do tesciowej podobnasuspicious
    • princy-mincy Re: mamy corek 03.09.09, 11:19
      ja dopiero oczekuje pierwszego dziecka i jest mi najzupelniej
      obojetna jego plec- bede przeciez kochac niezaleznie od tego czy syn
      czy corka
      mam nadzieje, ze bede mogla liczyc na pomoc mojego dziecka
      niezaleznie od tego, czy bedzie chlopcem czy dziewczynka
      • mamamira Re: mamy corek 03.09.09, 11:24
        Mam córkę i syna,nie rodziłam dzieci żeby się mną na starość zajęły od tego są
        domy starców.Dzieci nie rodzi się dla siebie one kiedyś odchodzą bo maja własne
        życie
    • bernimy Re: mamy corek 03.09.09, 11:34
      Może nie mam Jej i nie chowam na "pomoc mi" ale bardzo dla mnie jest
      ważne, aby wychować Ją na wrażliwego człowieka, który nie zawinie
      się i nie wypnie w razie potrzeby, bo będzie się realizować.
      A to wychowanie będzie poprzez przykład, czyli jak ja
      odnoszę/odniosę się do mojej mamy!
      Ale nigdy córka nie będzie słyszała ode mne: masz mnie kochać, masz
      babcię kochać itd. co jest praktykowane. Dziecko ma samo z siebie
      czuć, że kogoś kocha a nie że "ma kochać" bo to nie nakaz!
      P.S.
      Niepotrzebnie wywyołałaś mamy tylko córek, bo myślę, że mamy
      chłopców też mogą się wypowiedzieć.
      • princy-mincy Re: mamy corek 03.09.09, 11:45
        o to, to wlasnie

        dzieci sie czesto ucza przez nasladownictwo, ja widze, jak moja mama
        traktuje swoich rodzicow, dla mnie to naturalne wiec ja tez pewnie
        bede pomagac rodzicom na starosc (przy sprzataniu, zakupach itp, w
        miare tego, czego beda potrzebowac) i mysle, ze dzieki temu dziecko
        bezdie wiedzialo, ze trzeba pomagac w ogole, a nie tylko rodzicom/
        dziadkom
      • pszczolaasia Re: mamy corek 03.09.09, 11:56
        pisalam tu ostatnio ze zmarla jakeis 2 tygodnie temu moja babcia. zmarla na arka
        i zmarla w domu. do konca byla w domu opieka nasza czyli mojej mamy, cioci,
        moja, mojej siostry i mojej kuzynki, oraz naszych mezczyzn. zrobilsimy to nie
        dlatego ze tego sie od nas wymagalo. zroblismy to bo kochalismy babcie i
        gdybysmy mogli ulzyc jej jakos w bolu z dzika rozkosza zrobilibysmy wszystko. i
        tu sie z toba zgodze ze tak chcialabym wychowac corke- nie na pieprzona
        egoistke,ale na czlowieka wrazliwego. aczkoliwke odrobina egoizmu nigdy nikomu
        nie zaszkodzilawink syna tak samo bym chciala wychowac. czy mi sie uda czas pokaze.
        > P.S.
        > Niepotrzebnie wywyołałaś mamy tylko córek, bo myślę, że mamy
        > chłopców też mogą się wypowiedzieć.

        a bo to wyszlo tak z tresci tamtego postuwink napisalam ze pisze na kanwie tamtego...
    • dragica Re: mamy corek 03.09.09, 11:43
      Ten stereotyp jest po prostu glupi-wg mnie.Mam corke,w ciazy nie myslalam o
      tym,ze chce miec wlasnie corke czy syna,bylo mi obojetne.Moja corka na pewno nie
      bedzie wychowywana w duchu posluszenstwa czy sluzebnosci.Jesli bedzie dobrym
      czlowiekiem,a to jest cel wychowawczy,to na pewno nie zostawi mnie czy malza
      glodnych i bez dachu nad glowa,o ile by np. doszlo do takiej sytuacji.
      • dragica Re: mamy corek 03.09.09, 11:47
        Moi tesciowie mysla takim stereotypem.Maja dwoch synow wlasnie po to,aby ich
        utrzymywali,zadaja tego otwarcie...Wujek mojego meza wyrzucil z domu swoja
        ciezarna nieletnia corke/17lat/,bo "wstyd" i "on nie bedzie bekarta
        utrzymywal".Rodzice malza i czesc jego rodziny poparla taka decyzje
        "tatusia"...Dla mnie to obrzydliwe.Miedzy innymi z takich
        powodow,mentalnosci,jestesmy w konflikcie z rodziacmi malza...Jak sie moja Mloda
        urodzila,komentarz tesciowej byl "nie szkodzi,ze dziewczynka"...
        • pszczolaasia Re: mamy corek 03.09.09, 12:02
          takich ludzi jest jeszcze mnostwo...
      • sabek81 Re: mamy corek 03.09.09, 11:48
        ja mam corke ale nigdy nie przyszlo mi przez mysl ze mam ja wychowac
        do konkretnego celu, chce zeby byla madra i znajaca swoja wartosc
        dziewczyna i kobieta, szanowala siebie i innych i tak bym wychowala
        syna gdybym miala lub moze kiedys bede miec
    • madameblanka Re: mamy corek 03.09.09, 12:38
      o kurcze, ty wiesz pszczolasia że ja znam sporo osób które tak rozumują?
      nigdy w zyciu mi nie przeszedł przez myśl taki tok myślenia, nie mówiąc o tym że
      nawet dziecka nie planowałam a ono juz rosło w brzuchusmile
      • grave_digger Re: mamy corek 03.09.09, 13:42
        u nas można by rzec jest na odwrót - rządzą kobiety, bo w mojej rodzinie są same
        kobiety - babcia, mama, ja i moje dwie córki. silne kobiety w tym ja chyba
        najmniej wink i moje córki są wychowywane na niezależne. i wqrwia mnie najbardziej
        text "och, twoja córka niejedno serce mężczyzny złamie", bo myślę sobie, że to
        chuj a nie priorytet nosz do cholery. i myślę sobie: a jak będzie lesbijką? wink
        moje córki mają być szczęśliwe i wolne smile
        • madameblanka Re: mamy corek 03.09.09, 13:46
          >moje córki mają być szczęśliwe i wolnesmile

          10/10
      • pszczolaasia Re: mamy corek 03.09.09, 14:29
        w realu 99,9% otaczajacych mnie osob uwaza ze corka WINNA pelnic z racji
        posiadanej plci role sluzebna wobec rodziny/meza. niekoniecznie w tej
        kolejnosci. na szczescie moj Malzonek szanowny ma podobne zdanie w tej kwestii
        do mojego.
    • zuzia36 Re: mamy corek 03.09.09, 14:29
      mam cichą nadzieje, ze na starośc nie bedę dla nikogo z rodziny ciężarem
    • 18_lipcowa1 Re: mamy corek 03.09.09, 14:44
      ja zwyczajnie podejscia do chlopcow nie mam i tyle
      • pszczolaasia Re: mamy corek 03.09.09, 15:01
        tego nie wieszsmile to samo myslalam o sobie w stosunku do kobietek a jak ja
        zobaczylam to wiem ze postaram sie dac radesmile
    • mama-dzwoni Re: mamy corek 03.09.09, 22:14
      Czytając temat Twojego wątku pomyślałam, że chodzi Ci o jakiś "korek" z ang.
      Czytając (chyba?) drugie zdanie Twojego postu nadal nie skumałam tekstu" po co
      macie corki (przeczytałam)-korki " "czy ucieszyłyście się, że będziecie miały
      corki (znowu korki)..."
      Myślę, sobie -kuźwa przeczytałam już chyba ze trzy zdania (trudno dostrzec gdzie
      się kończy jedno a zaczyna drugie) I NADAL NIE WIEM o jakie kurwa korki Ci
      chodzi??? Któż by się cieszył mając korki na ulicach ( bo te korki skojarzyłam).
      smile uwielbiam takie wątki.
      • mama-dzwoni1 Re: mamy corek 03.09.09, 22:26
        Aż samą siebie zaskoczyłam jaka jestem bystra inaczej.
    • liwilla1 Re: mamy corek 03.09.09, 22:23
      osobiscie unikam stereotypow w mysleniu. mam nadzieje, ze OBOJE moich dzieci
      wychowam pospołu z malzem tak, aby potrzebowały i chcialy utrzymac z nami
      kontakt realizujac sie rownoczesnie we wlasnych zyciach.
      niemniej jednak u mnie w rodzinie tak faktycznie jest, ze to ja jestem
      przyjaciolka mamy, dbam o staly kontakt z tata. moj brat - moze z racji wieku,
      moze dlatego, ze wciaz mieszka z rodzicami - jest nastawiony przede wszystkim na
      spelnianie wlasnych potrzeb.
    • kamakszi Re: mamy corek 03.09.09, 23:12
      Nigdy nie myślałam w tych kategoriach. Chcę zupełnie inne wartości córca wpoić,
      niż żeby się mną zajmowała, gdy będę stara. Natomiast tak: uczę, że trzeba
      pomagać innym. Różnym ludziom. Mam nadzieję, że niezależnie od płci będzie mnie
      kochać i starać się, by działo mi się dobrze. Pomagać, ale i oczekiwać pomocy.
      Być blisko, nawet tylko duchowo.
      Chcę ją wychować na dobrego człowieka, po prostu.
    • slimakpokazrogi Re: mamy corek 03.09.09, 23:39
      no weź... to głupota jakaś.... nigdy tak nie myślałam. nie rodziłam
      dziecka, żeby mieć podporę na starość!!! Niezależnie od płci
      (akurat mam syna , ale to bez znaczenia)
    • esofik Re: mamy corek 04.09.09, 00:17
      przed ciążą i w jej trakcie myślałam o synku, bo faceci mają łatwiej
      w życiu, a dziewczynki są wrażliwsze. Gdy Młoda się urodziła,
      najważniejsze było, że jest wszystko OK i już nie mogę sobie
      wyobrazić na jej miejscu chłopca.
      Chciałabym aby w przyszłości była szczęśliwa, a ja bedąc gdzieś
      niedaleko chciałabym móc patrzeć na jej szczęście

      Natomiast mam znajomą,która kwestię płci rozważała od strony
      ekonomicznej
      • slimakpokazrogi Re: mamy corek 04.09.09, 00:23
        a ja wbrew powszechnie panującej opinii uważam, że kobieta ma
        łatwiej w życiu - jeśli tylko jest mądra... Od faceta coraz więcej
        się wymaga - z jednaj strony ma byc męski i twardy, z drugiej
        wrażliwy i delikatny, ma dużo zarabiać i współuczestniczyć w
        prowadzeniu domu.... Musi pogodzić rolę maczo i wizję
        równouprawnienia... I z pokolenia na pokolenie mają gorzej, no.
        Kobieta zawsze może powiedzieć, że czegos nie umie, może coś
        odpuścić, a facet nie, bo będzie mu trudno samemu ze sobą... oj,
        wyzwania przezd tymi naszymi chłopakami....
        • esofik Re: mamy corek 04.09.09, 13:38
          świat sie zmienia, a także role jakie pełnią zarówno mężczyźni jak i
          kobiety.
          Ale w dalszym ciągu ze względu na np. różnice fizyczne kobietę
          ławiej skrzywdzić. I oprawcą jest mężczyzna
    • mathiola Re: mamy corek 04.09.09, 10:12
      Ja mam córkę bo mi się urodziła wink
      A marzyłam o niej, bo chciałam jej warkoczyki pleść i sukieneczki zakładać. A
      ona wygląda zupełnie jak Ronja córka Zbójnika wink
      O, dokładnie tak:
      merlin.pl/Ronja-corka-zbojnika_Astrid-Lindgren,images_big,13,978-83-10-11465-5.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka