nie lubie kopiowania linkow i sciagania z innych forow. ale poruszyl mnie
temat na jednym forum. a w zasadzie wkurzyl

po co macie corki? czy ucieszylyscie sie ze bedziecie mialy corki jak sie o
tym dowiedzialyscie? i dlaczego sie ucieszylyscie?
teraz napsize o co mi chodzi. chodzi mi o stereotyp, ze corka bedzie moja
podpora na starosc i chorobe a syn z racji tego ze jest SYNEM bedzie
dziedzicem, wyfrunie jak wolny patk, gdy tymczasem swojej corce mam zafundowac
od poczatku jej zycia sluzebna role podpory mojej starosci. wkoorwia mnie to
niesamowicie... napisze co napisalam tam. jesli moja cudna Agataka bedzie
chciala mna sie opiekowac w zdrowiu i chorobie na stare lata bede
przeszczesliwa. jak bede chcieli to robic obydwoje to bede zajebiscie
szczesliwa i bede uwazala to za swoj sukces zyciowy,wychowaczy czy jaki tam
jeszcze mozna wymyslec... ale nie mam zamiaru wkladac mojej corki w ramy-
corka podpora starosci i choroby. nie wie czy mnie rozumiecie, bo jestem
wkurzona