Dodaj do ulubionych

A moja córka

15.07.10, 10:46
która kończy dzisiaj 11 lat, (tak, tak), zadzwoniła do mnie i oznajmiła, że
jadą do psiego schroniska.

To dobry pomysł waszym zdaniem? zabierać dzieci do psich, kocich schronisk?
Ja już raz z nia byłam i mam przybłędę kuternogę (kuternogę nominuje do
najpiękniejszych polskich słów)

Po co w ramach kolonnijnego proramu zabierać dzieci do schronisk skoro
wiadomo, że i tak żadnego zwierzaka nie wezmą do domu.

okrutne to, nieludzkie
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: A moja córka 15.07.10, 12:35
      Moze dzięki takiej wizycie, któres dziecko w przyszłości
      uniemożliwi rodzicom pozbycia się psa w lesie, albo wymęczy
      adopcję? Metoda wychowawcza drastyczna, ale w obliczu znieczulicy
      społecznej wobec zwierzat, a mam z nią jako wolontariusz
      schroniskowy na codzień, popieram całkowicie!
      Szkoły ganiałabym co miesiąc do schronisk i klinik!
    • olga_w_ogrodzie Re: A moja córka 15.07.10, 17:04
      owszem.
      ludzkie.

      Kaja ma oczy i słuch i, gdybyś nie wiadomo jak chciała i przed
      dostrzeżeniem świata ją chroniła, to ona okrucieństwa świata
      dostrzeże.

      bodziec często powtarzany traci na znaczeniu.
      może być tak, że zaskutkuje obojętnością.

      ale ja tam wierzę, że prezentowany przez rodziców stosunek do
      zwierząt, to może powodować ból - bo pojawia się empatia, którą na
      czyn dziecko nie jest w stanie przełożyć.
      ale bólu tyle wokół, iż nie sposób udawać, że ziemia to raj.
      a Kaja, może, będzie zasłużoną działaczką na rzecz praw zwierząt.

      i najlepsze życzenia urodzinowe dla Malutkiej.
    • ex.mila Re: A moja córka 15.07.10, 20:55
      ex.mila napisała:

      > która kończy dzisiaj 11 lat, (tak, tak), zadzwoniła do mnie i oznajmiła, że
      > jadą do psiego schroniska.
      >
      > To dobry pomysł waszym zdaniem? zabierać dzieci do psich, kocich schronisk?
      > Ja już raz z nia byłam i mam przybłędę kuternogę (kuternogę nominuje do
      > najpiękniejszych polskich słów)
      >
      > Po co w ramach kolonnijnego proramu zabierać dzieci do schronisk skoro
      > wiadomo, że i tak żadnego zwierzaka nie wezmą do domu.
      >
      > okrutne to, nieludzkie


      Obydwie macie rację. Na poszerzony komentarz mnie nie stać. Jutro ma być u mnie
      41 stopni w cieniu.

      wiem, że inni mają gorzej - jeżdzą na wózkach, nie mają nóg ani rąk, mieszkają w
      afryce i są gwałceni przez współplemieńców (to nie ja jestem taka nieczuła,
      tylko moja matka, która zawsze mi tak mówiła) ale nie daję już rady. Nienawidzę
      tej patelni, nie mam czym oddychać i jedyne o czym myslę, to żeby wpi*** temu,
      kto mnie tak urządził.
    • ex.mila Re: A moja córka 15.07.10, 21:15
      co pół godziny mam telefony

      pojedź tam ze mną!! weźmy, go, weźmy!! zakochała się w jakimś kundlu zza krat.

      I dla świętego spokoju powiedziałam, że weźmiemy.

      Oczywiscie że nie weźmiemy. okłamałam ją, ale co mogłam zrobić innego? Przez
      telefon?

      Mam nadzieję, że jutro zapomni.

      Dlatego takie wycieczki uważam za poronione. Może niech ich jeszcze wezmą do
      domu dziecka. Szybka przebieżka po spacerniaku, a potem - mamooooo weź mi
      siostrę!! Proszę!!! Ona taka smutna, biedna, siedziała w kąciku i płakała bo
      nie ma domu!!

      Dlatego napisałam, ze to nieludzkie. Podtrzymuję.
      • tojajurek Re: A moja córka 15.07.10, 23:02
        Masz dużo racji, choć z drugiej strony...
        Ale przypomina mi się oglądany dawno już, długi wywiad z prof.
        Religą. Uderzył mnie jeden fragment. Mówił, że jego mentor (nie
        zapamietałem nazwiska), gdy odbywał jeszcze staż, wpajał im aby nie
        nawiązywali bliższych kontaktów z pacjentami, byli chłodni i
        uprzejmi, ale z dystansem. Chodziło o to, że kardiochirurg -
        podobnie jak inny lekarz działający z pacjentami zagrożonymi - musi
        liczyć się z tym, że część jego podopiecznych nie przeżyje. Jeśli
        zacząłby się z nimi zaprzyjaźniać, nie wytrzymałby presji kolejnych
        zgonów.
        Jest w tym dużo pragmatycznej racji. I sam jej doświadczyłem w
        szpitalu, gdy moje próby "zaprzyjaźniania" się z chirurgami jakoś
        tak trafiały w próżnię. Dopiero później zrozumiałem istotę sprawy.
        • ex.mila Re: A moja córka 15.07.10, 23:24
          Dopiero później zrozumiałem istotę sprawy.

          To jaka jest ta istota sprawy?
          • ex.mila To było pytanie globalne, fundamentalne 15.07.10, 23:36
            żeby nie było wątpliwosci

            Jak ty mi na nie nie odpowiesz to nikt mi nie odpowie, a ja muszę poznac odpowiedź.

            Odpowiedz


            Dlaczego jesteśmy tym co jemy i trawomy i wszyscy musimy umrzeć. Dlaczego
            wyobrazamy sobie, że jesteśmy herosami, a tak naprawdę jesteśmy tchórzami, i
            dlaczego Jan Karski nie ma jeszcze ulicy w Warszawie, chociaż waloak toczy się
            od 10 lat.


            Dlaczego musimy patrzeć na śmierć własnych rodziców, bywa że i dzieci. I jaki w
            tym sens?

            Odpowiedz.

            Przepraszam, ale jak ty nie wiesz to nikt nie wie,.


            shit happens
            • tojajurek Re: To było pytanie globalne, fundamentalne 16.07.10, 00:03
              Dzięki za (całkiem nieuzasadnioną) wiarę, iż znam choćby cząstkę
              trafnych odpowiedzi na kluczowe pytania. Mógłbym jedynie spróbować
              spisać coś w rodzaju "Sensu życia według Tojajurka", ale mało kogo
              by to zainteresowało, a i sensu byłoby w tym co kot napłakał.
              Zapamiętałem jednak kiedyś złotą myśl - niestety ani nie pamiętam
              autora, ani nawet dosłownej treści owej zyciowej maksymy (skleroza).
              Brzmiała jednak ona mniej wiecej tak:
              Ciesz się życiem, jakbyś miał żyć wiecznie i bądź zawsze w porzadku
              wobec innych i siebie, jakbyś miał umrzeć jutro.
              Podoba mi się ta myśl.
              • ex.mila Re: To było pytanie globalne, fundamentalne 16.07.10, 00:19

                > Podoba mi się ta myśl.

                A ja własnie oglądam film o pedofilach

                www.youtube.com/watch?v=dG0HD982dnQ
                inni skazańcy/zabójcy, okropne typy, potworne, nieludzkie gwałcą tych ludzi i
                poniżają, jak sami mówią, "az im kiszka stolcowa wychodzi na wierzch", a ja się
                nie wzdragam z oburzenia. Raczej kibicuję niz potępiam.Może nie kibicuję, ale
                na pewno nie potępiam. Wiem, ze Jezus by im wybaczył, ale ja nie jestem Jezusem.
                I dlatego nic nie muszę.


                Jestem człowiekiem? Czy potworem, który nie wie co to przebacz?

                przepraszam. Nie musisz odpowiadać:-) i tak cię okropnie wymęczyłam.
              • ex.mila Nie kokietuj 16.07.10, 00:22
                tylko spisuj.

                Spisuj.


                Nie mogę się doczekać. Naprawdę.
      • jola.iza1 Re: A moja córka 15.07.10, 23:36
        Nie bierz, nie twoja i córki wrażliwość że są w schronisku.
        Nie bierz, BIO??
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: A moja córka 16.07.10, 18:27
          ja zawsze stoję w tych sprawach na stanowisku : BIERZ

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka