czan-dra
13.05.12, 17:53
Słowo się rzekło, zdradzam, na kanałach koło Wierzchucina, jadąc od strony Żarnowca, miałem dwie sztuki, ale miały dziwnie blisko położone oczy koło ogona, i wróciły z powrotem, zmarzłem jak jasna cholera, dobrze że miałem w domu Bacardi, miałem, to odpowiednie słowo, wrzątek, odrobina cukru brązowego, i prawdziwy antybiotyk gotowy, a teraz jakoś dziwnie głowa mi pulsuje, ale co tam, sezon rozpoczęty.
PeeS. Kumpel złapał na zatoce puckiej dwunasto-kilogramowego łososia, ale ten cfaniak łowił z sondą, i to się nie powinno liczyć.