Przeczytałam książkę sobie. Tę
Się mocno zbulwersowałam nie tyle treścią książki, bo zasadniczo nie była to dla mnie specjalna nowość, ale kiedy tak czytałam te donosy, a potem analizę motywów delatorów to mi się natychmiast psychiatryki najrozmaitsze nasze ulubione nasunęły przed oczy duszy mojej.
A już szczególnie te liczne wpisy o tym, co robił ojciec, dziadek, wujek, matka i siostra i dlaczego ten ktoś w związku z tym wujkiem czy matką powinien albo nie powinien...
O takie cUś na ten przykład o adwersarzu profesora B
Frustracja, zawiść, nienawiść do innych, psujstwo... I nawet język podobny.
Aż mi się zimno zrobiło na myśl o tym, co by było gdyby..