Dodaj do ulubionych

ToTyJurku,

03.09.16, 11:44

popędziłeś byłeś z życzeniami?

https://bi.gazeta.pl/im/7a/ae/13/z20635770Q,Salma-Hayek.jpg
Obserwuj wątek
    • ave.duce Re: ToTyJurku, 05.09.16, 17:59
      Pognał i jeszcze nie wrócił.

      ToOnJurek nie wraca ranki i wieczory... ?!
      • trusiaa Re: ToTyJurku, 06.09.16, 11:53
        A potem przyszedł mąż i JurekOny salMować się musiał ucieczką?
        • ave.duce Re: ToTyJurku, 06.09.16, 17:30
          Mąż i nie mąż?
          • trusiaa Re: ToTyJurku, 07.09.16, 12:48
            Yyyyyyy?
    • damakier1 A może... 06.09.16, 15:27

      Jurkowi odbija palma, gdy urodziny ma Salma?
      • ave.duce Re: A może... 06.09.16, 17:32
        Albo wciąż tort zajada,
        a Salma mu dokłada, i dokłada, i...
        • trusiaa Re: A może... 07.09.16, 12:59
          A co, jeśli JurekTen udał się na wakacje? Laptoka nie wziąwszy?

          I siedzi na wczasach i nie wie, że Salma urodziny miała, życzeń się nie doczekała, a teraz strzela focha i błyskawicami z ócz?
          • trusiaa Re: A może... 10.09.16, 19:25
            JurkuOny, co tam Salmy urodziny, ja Cię proszę: wróć do nasz.
            Bez Ciebie to nie to samo, onienienie.
    • tojajurek Hej! 12.09.16, 21:53
      Dziękuję za pamięć i przyjazne słowo. Nic takiego ze mną ważnego się nie wydarzyło, że mnie nie widać. Po prostu coś we mnie zdechło i zapewne będzie gorzej. Zawsze starałem się wszystkiemu sprostać niezłomnie jak skrzyżowanie Matki Teresy z La Pasionarią (choć obie paskudne raczej w porównaniu z Salmą) z dodatkiem Zawiszy Czarnego, choć ten ostatni też w końcu stracił głowę. Ale wszystko ma swój koniec, a ja nie jestem w stanie wykrzesać z siebie niczego mądrego ani dowcipnego. Nie będę też przyjaciołom zwalał na kark swoich trosk i problemów, więc na razie siedzę cicho w kącie i co najwyżej czytam co inni piszą. I tyle.
      J.
      • ave.duce Re: Hej! 12.09.16, 23:15
        Nie podoba mi się to. Przyjaciele są od tego, żeby zwalać - albo na nich, albo ich (np. - z nóg).
      • trusiaa Re: Hej! 13.09.16, 06:49
        No wiesz? (z góry przepraszam, jeśli mi się coś krzywo napisze, ale o tak wczesnej porze jeszcze śpię na jedno oko).
        Pazury obgryzłam do łokci, biegam po forum, wołam, a Ty Jurku to sobie czytasz i nic?
        Nie znam nikogo, komu by ostatnio nie pękło. Nie ma mocnych na to co się dzieje, jednak krzepiąco działa świadomość, że nie jesteśmy z naszą wrażliwością sami.
        Doskonale Cię rozumiem, wiem ile kosztuje robienie dobrej miny do złej gry, sięganie do topniejących zapasów optymizmu i nadziei, pocieszanie i na duchu podnoszenie, gdy się wokół wszystko wali.
        Ale, kurczę, warto - bo jeśli ktoś, dzięki Tobie się ucieszy, to jego radość do Ciebie wraca, a jak sobie uświadomisz ilu ludziom jesteś potrzebny, ilu za Tobą tęskni, lubi Cię bardzo i chce z Tobą być, to... głupio tak się poddać?


        W różnych żyliśmy czasach, bywało pod górę okropnie i znikąd nadziei, dane nam było też wreszcie pożyć i cieszyć się normalnością. To że nadszedł znowu czas ponurego chamstwa nie znaczy, że byle szmondak jest w stanie wewnętrzną wolność nam odebrać.
        Do góry uszy, Bracie ;)

        Powiedzmy, że dymi piec,
        Lecz dym taki jest fotogeniczny,
        Szczypta wigoru, szczypta humoru:
        To taka prosta rzecz!
        To taka prosta rzecz:
        Do góry uszy bracie,
        Rach ciach i twardo!
        Do góry uszy bracie!
        Rach ciach i już!


        Pamiętasz?
        I w kryzysie nie damy się.
        Sosy Billy w każdej chwili.
        Prusakolep! Do nabycia na terenie całęgo kraju.

        I bądź i pisz: nie ma takiej siły, żebyś pisał niemądrze, a poczucie humoru masz we krwi.
        Pisz cokolwiek, a będę rozanieloną, wszyscy będziemy.
      • gat45 Re: Hej! 13.09.16, 07:45
        tojajurek napisał:

        > Dziękuję za pamięć i przyjazne słowo. Nic takiego ze mną ważnego się nie wydarz
        > yło, że mnie nie widać. Po prostu coś we mnie zdechło i zapewne będzie gorzej.
        > Zawsze starałem się wszystkiemu sprostać niezłomnie jak skrzyżowanie Matki Tere
        > sy z La Pasionarią (choć obie paskudne raczej w porównaniu z Salmą) z dodatkiem
        > Zawiszy Czarnego, choć ten ostatni też w końcu stracił głowę. Ale wszystko ma
        > swój koniec, a ja nie jestem w stanie wykrzesać z siebie niczego mądrego ani do
        > wcipnego. Nie będę też przyjaciołom zwalał na kark swoich trosk i problemów, wi
        > ęc na razie siedzę cicho w kącie i co najwyżej czytam co inni piszą. I tyle.
        > J.

        Rozumiem Cię całą duszą. Coś tam we mnie w środku zrozumiało COŚ, czego zrozumienie bardzo przygnębiające jest. I jakoś tak .... Oddala. Od innych, od samego siebie.
        Tylko ja mam nadzieję, że to się jakoś ułoży. Że ja się z tą nową świadomością jakoś ułożyć zdołam. Ciałem i duchem. Oczywiście, nie będzie jak dawniej, ale nigdy nie jest jak dawniej.
        Poczekać chwilkę trzeba, o ToTyJurku.
        No to poczekajmy.
      • man_sapiens Re: Hej! 13.09.16, 11:11
        Jurku,

        Nie musisz pisać - każdemu często po prostu nie chce się. Tak samo nie staraj się podołać.
        Poza jednym wyjątkiem - bądź solidarny w naszej wspólnej walce z rosnącą entropią i nie dawaj się.
        • tojajurek Tak wewogle... 15.09.16, 00:22
          Jestem zdołowany sytuacją domowa, na którą nie mam żadnego wpływu ani recepty. Kiciuś mi po troszeczku "zanika" z tygodnia na tydzień i to jest niestety nieodwracalne. Niedobrze jest i czarno widzę przyszłość, a właściwie to, kuźwa, żadnej, więc póki co robię miny i nie rozklejam się, póki starcza sił, by być twardym jak kupa dinozaura.
          A polityczne i partyjne przepychanki mam coraz głębiej w zadku. Jak powiadał Konfucjusz - wszystkie problemy rozwiążą się same, byle tylko poczekać dostatecznie długo. A ja, jak chiba wiecie, już wieki temu pisywałem zabawne historyjki pod pseudonimem Galla Anonima (nie będę z grzeczności podkreślał, że zaistnienie Damy nie było jeszcze planowane nawet w zarysach), zatem coraz mniej przejmuję się przejściową tzw. rzeczywistością.
          I to by było na tyle, chiba, że zabiorę samochodzik, resztki rozumu i Kiciusia i pojadę - pewnie po raz ostatni - popatrzeć na jezioro Bełdany. Właśnie.
          • magdolot Re: Tak wewogle... 15.09.16, 03:00
            Trzeci dzień myślę co Ci tu napisać i ciągle ktuś mnię uprzedza. I tylko napiszę że się martfiłam jak nawet na Salmę się nie zanęcałeś i myślę i myślę, a teraz kciuki trzymię żeby Bełdany były bardzo piękne i bardzo prosz pogłaskać Panią Kiciunię ukradkiem, a ja sobie będę w kąciku chuchała na Was telepatycznie. I z pewnością nie sama. Właśnie. Weźmijcie sobie coś od wiatru na wszelki wypadek.
            A kupa dinozaura piękna rzecz, ale Pan jesteś diament, Panie Jajurku Kochany. Właśnie.
          • trusiaa Re: Tak wewogle... 15.09.16, 08:45
            Beznadziejnie ten świat urządzony, że takie nam stawia wyzwania - niesprawiedliwe i logice wbrew.

            Jurku Kochany, ściskam Cię bardzo mocno i kciuki trzymam za Ciebie i Panią Kiciuś.
          • gat45 Re: Tak wewogle... 15.09.16, 09:32
            Daj dłoń, ToTyJurku. Sam nie wiesz, jak Cię rozumiem. Okropnie jest, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę, że niektóre słowa już nie dla niego, utył (czy tam schudł, czy wyrósł) za bardzo i już nigdy nie będą na niego pasować. Ja się właśnie boleśnie żegnam ze słowem "beztroska".
            Trzymaj się, kochany.
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a JaJurku ! 15.09.16, 12:31
              Przeczytałam ten wąt dopiero dzisiaj a doczytawszy do tego miejsca:trusiaa 13.09.16, 06:49 pomyślałam właśnie to, co p. JaJurek później napisał/odpisał. Mianowicie, że to nie sytuacja zwana śmiesznie dobrą zmianą go alienuje, lecz sprawy bardzo prywatne = rodzinne, mówiąc najogólniej.
              Na tyle - na ile dało mi się poznać Go z tego, co pisał na tym i innym(innych) forach tak właśnie wywnioskowałam. A już tak nadmiarowo...to zdaje mi się Jego natura być mojej podobna - przynajmniej w tym, że ja zawsze byłam skrajnie samodzielna i naprawdę znikąd pomocy nie oczekiwałam i nie potrzebowałam -zawsze, często sama będąc pomocną w sprawach błahych i grubszych. Teraz , od 10 dni mam złamaną jedną nogę / po pachi w gipsie;) / i drugą uszkodzoną tak, że kość piszczelowa jest na wierzchu (fuj! ) no i teraz doznaję tyle ciepła i pomocy od osób z sąsiedztwa, które wszak nie spokrewnione a tylko mieszkające w pobliżu i psiarze- jako i ja jestem...że wzrusza to, ale zarazem ( nie wiem, jak to nazwać?) frustruje cholernie - mnie, jako osobę skrajnie samodzielną w swym życiu dorosłym. I nie jest prawdą a jest sloganem tylko, że ".... jak nie umiesz BRAĆ pomocy - to znaczy, że i dawać jej nie potrafisz... ".
              Jestem rodzinnie całkiem sama a jedyne dziecię moje już długo leży z synkiem na neurochirurgii dziecięcej. Gdyby nie osoby "obce", sąsiedzi - zdechła bym już ja i umarł by mój psiak kochany.
              Kończąc ten najdłuższy(w mych bytnościach na forach) post - życzę tą drogą Tojajurkowi dużo siły psychicznej i aby wszystko, co Go smuci - jednak obróciło się o 180 st. albo choć o 100 !
              pozdrawia padalec złamany





              .
          • tojajurek Dupa ciągle z tyłu 16.09.16, 20:49
            Chiba siem wezmem i zabijem i sosnę, czy cóś. Nie mem gdzie, to sie wyżalę TU.
            Na razie żadne jeziora i wewogle wyjazdy nie wchodzą w rachubę, ani nigdzie. Wczoraj w południe Kiciuś wywrócił się na spacerze, walnął głową w korzeń - twarzą konkretnie - i uszkodził rękę już raz ongiś złamaną i źle złożoną. No to żem pogotowie zawezwał, a potem 6 godzin spędziliśmy rozrywkowo na SORze. Nie powiem ilu specjalistów miało robotę, ale trza przyznać, że rzetelnie wykonali wszystkie analizy, tomografie, rentgeny i zaglądanie w kiciusiowy organizm. Za to różne konowały podejrzliwie popatrywały w moją stronę, aż musiałem na wszelki wypadek wyjaśniać, że żonę bijam tylko w soboty. W końcu nas wypchli do domu, bo Kiciuś za skarby nie dał się zagipsować, a fioletowej twarzy nie szło zaszpachlować. No i siedzem w domu, robię okłady, gotuję zupę zniczego i słucham kiciusiowego popiskiwania z pojękiwaniem. A narzekałem na brak rozrywek. Kmać!
            • ta Re: Dupa ciągle z tyłu 16.09.16, 23:35
              Przez kabelek ode lapka serdeczności wciskam dla Was, a dla Pani Kiciuś szczególnie.
              To ci pech jakiś się wziąć i tak poobijać... Dużo dobrych myśli i zaklęć szczególnych Wam sprzyjających dokładam, zadziałają :) ukłony T.

            • trusiaa Re: Dupa ciągle z tyłu 17.09.16, 09:15
              Mimo grozy opowiadania Tffego, o Jurku, znajduję Cię w dawnej mistrzowskiej formie, aż mi się uuufff wyrwało. Jesteś wielki i dzielny i każdej żonie na świecie życzyłabym takiego JurkaOnego za towarzysza życia.

              Serdeczności i życzenia powrotu do zdrowia jak najszybszego Pani Kiciuś ślę,
            • ave.duce ToTyJurku 29.09.16, 21:27
              - lepij?

              na dokładkę:

              Lepiej być se rozczochrańcem
              niż jarkowym popaprańcem.
              • tojajurek Re: ToTyJurku 29.09.16, 23:43
                Dzięki. Lepiej - jak mówią - to już było. A gorzej to będzie, byle nie zaraz. Kiciuś po wypadku ma się fizycznie lepiej, ale niestety pomalutku zanika. Ale krzeseł łamać nie będziemy, bo jezd jak jezd.
                Na hacjendzie można sobie posiedzieć na fotelu pod starym (też, kuźwa) dębem. Jak każdej jesieni wieszamy codziennie w stały miejscu słoneczniki i sobie patrzymy jak przylatujom różne takie. Jedne dziobią na miejscu, inne wynoszą żeby sobie spokojnie wyłuskać na wybranej gałęzi, a inne zapobiegliwie chowają w szparach akacji i pędzą po następny łup. Może som z PiSu abo co? Przychodzi bury kot łazęga, sika na ścieżkę i patrzy na nas jak na uciążliwych turystów. Sójki gwarzą i gulgoczą do siebie, czasem sroka powrzeszczy na drugą. Spadają liście, pojedynczo i dostojnie. Czarne winogrona wiszą kiściami i czekają na wizytę szpaków. Na niebie stale przelatuje wysoko ktoś skrzydlaty, a wyżej pierzą się obłoczki i skręcają w spiralki.
                Ogólnie życie jest niczego sobie, choć ogólnie rzecz biorąc - do dupy. Dialektyka.
                I jeszcze o Damę się martwię...
                Kuźwa.
                • ave.duce Re: ToTyJurku 30.09.16, 11:51
                  U mię wewiórki szaleju się obżarły i kradną orzechy włoskie jak ściekłe. A polską narodową leszczynę te olewają (na razie?). Chyba doniosę na nie gdzieś albo co.

                  3majmy się :)
    • ave.duce Tak wewogle... 15.09.16, 13:41
      znowu się okazuje, że zdrowie najważniejsze...

      3majmy się!
      • ave.duce Re: Tak wewogle... ps. 15.09.16, 17:49
        https://i.pinger.pl/pgr482/87796a3e00112317512e6221
    • trusiaa To dziś! 17.09.16, 14:03
      Trzy lata temu JurekOny napisał tak:

      To dziś mija ta szczególna rocznica.
      Do licha. Zdawało się wtedy, że jesteśmy z Kiciusiem do szczętu porąbani. Kompletnie odmienne temperamenty. Inne środowiska. Obie rodziny nie chciały słyszeć o tym pomyśle i robiły najprzeróżniejsze przeszkody, a nawet nieładne podchody. Byliśmy biedni jak myszy, ja nawet nie miałem garnituru i nie stać mnie było na obrączki. Pomogli nam niezawodni przyjaciele. Zamieszkaliśmy w wynajętym pokoju przy rodzinie. Ale olewaliśmy to wszystko, nie żądaliśmy niczego od nikogo i braliśmy z życia co się dało. Imaliśmy się dziesiątków najdziwniejszych prac, żeby dorobić i na początek kupić sobie własny tapczan. Włóczyliśmy się wieczorami po mieście i piliśmy tanie wino w probierni u Hopfera obok Dziekanki (już dawno nie ma tej winiarni). Byliśmy nierozłączni i wszyscy wiedzieli, że jak widzi jedno, to drugie jest w pobliżu. No i tak już zostało...
      Tak piszę o tym, żeby powiedzieć światu i przyjaciołom jakich tu mam, że warto było.


      Państwu Jurkostwu najlepsze życzenia i myśli najcieplejsze ślę.

      https://isaacgift.com/wp-content/uploads/2013/06/bloo11.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka