ave.duce 09.08.17, 13:00 znowu na tapecie - opium dla ciemnego ludu. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
inna57 Re: REparaCJE 09.08.17, 13:29 Nie tylko opium, to zaraza jak ebola. I tylko dlatego że jeden satyryk śmiał nazwać kogoś po imieniu. Rozumiem pojęcia "zły człowiek", "dobry człowiek" połączenia przymiotników zły czy dobry z konkretną nacją są bez sensu i nie mają żadnego uzasadnienia. Przypominam że genetycznie wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni. Chore ambicje i pazerność jednostek podzieliły nas na tyle skutecznie że minie jeszcze wiele stuleci aż zrozumiemy prostą zasadę - albo się porozumiemy albo wyginiemy. Na dziś bardziej prawdopodobne to drugie, niestety a może na szczęście z pożytkiem dla planety Ziemia. Odpowiedz Link
ave.duce Re: REparaCJE 10.08.17, 17:32 "I tylko dlatego że jeden satyryk śmiał nazwać kogoś po imieniu." Ale o co chodzi? Odpowiedz Link
inna57 Re: REparaCJE 10.08.17, 20:07 A to już zależy od regionu ;) Na przykład Wielkopolanie mówią - pyra ;) Odpowiedz Link
ave.duce Re: REparaCJE 11.08.17, 13:12 O to chodzi? muzeum4rp.iq.pl/wiki/images/7/79/Taz1.jpg Odpowiedz Link
eva.68 Re: REparaCJE 09.08.17, 17:22 Przeczytałam gdzieś przypuszczenie, że reparacje są wstępem do repolonizaji mediów. Odpowiedz Link
inna57 Re: REparaCJE 09.08.17, 19:19 Przypuszczenie chyba trochę naciągane chociaż znając "zdolności" durnej zmiany mogliby znacjonalizować majątek niemieckich koncernów medialnych działających w Polsce tłumacząc że to na poczet tych wyimaginowanych "reparacji". W rzeczywistości byłaby to pospolita kradzież. Tylko jak oni chcą wytłumaczyć moherowym babciom że "Tiny" już nie będzie. Przecież bez tego one nie potrafią funkcjonować. Odpowiedz Link
scoutek Re: REparaCJE 09.08.17, 20:15 Kiedyś byli Hupka i Czaja Za poprzedniego pisu, najpierw dziadek z Wehrmachtu, potem była pani Eryka Steinbach, Ukryta opcja niemiecka, po drodze Angela To teraz musi być coś innego i wymyślili Muszą straszyć Niemcem i tyle Odpowiedz Link
man_sapiens Re: REparaCJE 10.08.17, 07:40 To tylko kolejny punkt planu genialnego sratega - a ten plan to zrekonstruować PRL z Kaczyńskim w roli I sekretarza jedynej słusznej partii. Antyniemieckość, straszenie "rewizjonistami" itp. były w PRL bardzo praktycznym narzędziem do zohydzania "zgniłego Zachodu" a to jest też bardzo potrzebne PiSowi. Odpowiedz Link
magdolot Re: REparaCJE 10.08.17, 10:22 A mię chyba jeszcze bardziej fascynuje sprawa fffkurzania do białości naszych byłych kolonii [tak już oprotestowane obrazeczki na projektach nowych paszportów] najprawdopodobniej w ramach tworzenia osławionego Międzymorza. No, co by tu jeszcze dokumentnie spieprzyć, panowie i panie? Pakuję bety. Wezwano mnie. Odpowiedz Link
ave.duce ponoć wychodzi 135 000 ojro na głowę ... 10.08.17, 17:31 ... a przecież nie każdemu się należy, nieprawdaż?! Odpowiedz Link
inna57 Re: ponoć wychodzi 135 000 ojro na głowę ... 10.08.17, 20:16 To jeden z bardziej bolesnych tematów. Mojemu Tacie należało się za pracę niewolniczą w czasie wojny ale pewien osobnik blisko związany z obecną ekipą większość kasy którą mieli z Niemiec na ten cel delikatnie mówiąc przekręcił z resztą zapisiałej kamaryli. Szczęśliwie są dobrzy Niemcy którzy sami z siebie poczuwali się i nie pozostawili mojego Taty w potrzebie. Jak będziecie kiedyś chcieli to opowiem Wam o tych dobrych ludziach. Odpowiedz Link
p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: ponoć wychodzi 135 000 ojro na głowę ... 11.08.17, 12:16 (...)Szczęśliwie są dobrzy Niemcy którzy sami z siebie poczuwali się i nie pozostawili mojego Taty w potrzebie. (...) Czy "poczuli się" ci sami Niemcy, którzy egzekwowali niewolniczą pracę od Twojego Ojca ? :-O Odpowiedz Link
inna57 Re: ponoć wychodzi 135 000 ojro na głowę ... 11.08.17, 22:32 Wyobraź sobie że tak i jak dla mnie było to co najmniej wzruszające. Mój Tata jako młody chłopak został schwytany w ulicznej łapance w Warszawie. Tak jak wielu trafił wgłąb Niemiec do Bawarii do gospodarstwa ogrodniczego. Gospodarz, inwalida wojenny z I wojny światowej z trudem dawał sobie radę. Dwaj synowie wcieleni do armii hitlerowskiej (nie wszyscy szli na ochotnika) zginęli na froncie. Na gospodarstwie został tylko on i pięć kobiet, żona, dwie córki i dwie synowe z maleńkimi dziećmi. Właśnie do nich został "przydzielony" mój Tata. Kiepsko mówił po niemiecku ale gospodarz herr Frank okazywał mu dużo cierpliwości, uczył go różnych technik ogrodniczych, nauczył prowadzić samochód i traktor. Traktował mojego Tatę jak syna. Tata nigdy nie zaznał od niego żadnej przykrości. Zaprzyjaźnił się z córkami które uczyły go niemieckiego z niezłym skutkiem. Ale to była niepokorna niemiecka rodzina. Niedaleko był obóz koncentracyjny. Gospodarze piekli chleb, szykowali warzywa i nocami przerzucali przez druty dla więźniów. Nawet mój Tata im w tym pomagał. Niestety ktoś doniósł na herr Franka i ten trafił do więzienia, szczęśliwie żadna kobieta z rodziny nie została aresztowana. Mój Tata został przeniesiony do innego Niemca który już nie był tak przyjazny i tam pod Berlinem pracował niewolniczo do końca wojny. Mój Tata zawsze mi powtarzał ucz się języków dzięki temu znajdziesz przyjaciół i rozpoznasz wroga. Po latach kiedy mój Tata był już bardzo chory byłam akurat w Monachium i jak to mam w zwyczaju postanowiłam odszukać ślady moich bliskich. Tata dokładnie podał mi adres herr Franka i choć nie miałam wielkich nadziei to jednak pod wskazanym adresem znalazłam stary duży dom w pięknym ogrodzie. Zadzwoniłam do furtki, podeszła kobieta i w bayerisch (bawarska odmiana niemieckiego) zapytała o co chodzi. Zaczęłam trochę chaotycznie, również w bayerisch mówić o co mi chodzi i po chwili furtka otworzyła się szeroko i zobaczyłam uśmiech na jej twarzy. Zawołała - "mamo, tato nie uwierzycie jakiego mamy gościa". Zaprowadziła mnie do ogrodu gdzie pod rozłożystą jabłonią siedziała para staruszków. To był herr Frank i jego żona. O opowieściach i poczęstunku nie ma co pisać. Musiałam zostać na noc żeby starsi państwo mogli się mną nacieszyć. Na pożegnanie herr Frank wręczył mi grubą zalakowaną kopertę z prośbą żebym oddała ją Tacie. Podziękował mi serdecznie że zechciałam ich odwiedzić i zapraszał żebym przyjechała z Tatą. To mi się nie udało. Ale najciekawsze było to co było w kopercie. Gdy Tata ją otworzył znaleźliśmy w kopercie stary pożółkły notes w którym herr Frank zapisywał każdą dniówkę przepracowaną przez mojego Tatę z wysokością należnego wynagrodzenia. Notował czego Tatę nauczył. Były papiery z Czerwonego Krzyża dokumentujące że po wojnie poszukiwał mojego Taty. Była też książeczka oszczędnościowa z kwotą równoważną wysokości należnego Tacie wynagrodzenia. Po wielu latach z odsetkami była to na tyle pokaźna suma że pozwoliła sfinansować kosztowne leczenie mojego Taty. Dziś nie żyje herr Frank i jego żona, nie żyje mój Tata ale my dzieci, wnuki i prawnuki tych których losy splotła wojna nadal się przyjaźnimy. Nie rozumiem pojęć dobry Polak i zły Niemiec. Są źli lub dobrzy ludzie bez względu na nację, kolor skóry, wiarę i język. Przepraszam tych których znudziłam tą długą, ckliwą historią która w moim życiu zdarzyła się naprawdę. Odpowiedz Link
behemot17-13 Re: ponoć wychodzi 135 000 ojro na głowę ... 12.08.17, 06:26 Długaśne wpisy przeważnie nie doczytuję, tak już mam i nic na to nie poradzę. Ten przeczytałem od dechy do dechy, znaczy, nie znudził mnie. Napisałaś - Nie rozumiem pojęć dobry Polak i zły Niemiec. Są źli lub dobrzy > ludzie bez względu na nację, kolor skóry, wiarę i język. Się podpisuję. Odpowiedz Link
scoutek Re: ponoć wychodzi 135 000 ojro na głowę ... 12.08.17, 11:37 dzięki za tę historię :) Odpowiedz Link