Zawsze zadziwia mnie że pomimo tego iż mieszkam w wielkim mieście nadal mogę obserwować zwierzęta inne niż pies czy kot. Widywałam już pokląskwy, kulczyki, mazurki, gile, kosy, kowaliki i rudziki ale dzisiejszy poranny gość mnie zadziwił. Usiadł na daszku mojej drewutni i zaczął swój śpiew.
Tak pięknie latem o poranku brzmi drozd śpiewak