zefirek1612
16.01.10, 13:51
Hej, na tym forum jest to bardzo często poruszany wątek, ale muszę go poruszyć
jelcze raz.
Potrzebuję jakiegoś osądu, czy mam rację co do osoby mojej teściowej czy
przesadzam i muszę zmienić swoje postępowanie.
A więc:
Kiedy poznałam mojego męża i jego znajomych, to już wtedy docierały do mnie
informacje że jego mama jest "dziwna", tzn. uważa się za pierwszego lekarza
RP( potwierdziło się, wie wszystko lepiej), traktuje swojego syna jak
własność, ona chce- on musi ( to się teraz zmieniło) i nie rozmawia ze swoją
córką bo pracuje u byłego faceta teściowej ( dobra posada), a według niej
powinna trzymać stronę matki i zwolnić się z firmy.
Założyłam ,że rzeczywiście może być specyficzną osobą, ale chyba damy sobie
radę, starałam się jej nie oceniać. No i chyba sie pomyliłam...
Pierwszy zgrzyt nastąpił gdy jescze mnie nie znała, zarzuciła mojemu meżowi
(wtedy jescze chłopakowi) że jestem dziewczyną z którą on się narkotyzuje i
alkoholizuje, bo skoro na noc nie wraca do domu to znaczy że jest pijany. Tego
samego wieczoru gdy mu to powiedziała, to ja dałam dla niej kosmetyki (
pracowałam w tej branży) a ona je wyrzuciła do kosza i powiedziała że może mi
za nie zapłacić.
Po jakimś czasie, gdy zamieszkaliśmy razem nie chciała mnie poznać, nie
przyjechała zobaczyć jak mieszkamy, za to co chwilę Konrad był jej potrzebny:
a to kwiatek przywiesić, a to wodę 5 litrów kupić bo ona nie będzie dźwigać(
mieszkała w innym mieście, niezbyt daleko), itp. Kiedy w końcu mnie poznała
powiedziała że jestem dużą kobietą i mam skłonności do tycia (170 cm, 65 kg
wagi), a w ogóle to ja jakaś patologia jestem bo urodziłam dziecko ( synek
zmarł) i jestem po rozwodzie ( jakieś 4 lata). Nawet mnie zapytała czy my go
po pijaku nie zrobiliśmy bo przecież tylko z tego powodu rodzą się dzieci z
zespołem Downa...
Przełknęłam. Gdy okazało się że jestem w ciąży, a mój mąż pojechał opijać ten
fakt z kolegami do pubu, to ona tam pojechała i powiedziała im że wydarzyła
się tragedia bo ja jestem w ciąży. Chłopaki mnie bronili, i naszego dziecka bo
mnie znają i wiedzą jaka jestem. Postanowiliśmy się pobrać, skoro dziecko w
drodze, taka odpowiedzialność, to nie boimy się zostać mężem i żoną;-) Kiedy
dowiedział się gdzie będzie ślub ( kilka km od naszego miasta) i że tylko
cywilny, zrobiła awanturę przez tel że robimy wstyd jej i sobie. Prezentu nie
dostaliśmy ( dopiero po kościelnym, którego nie planujemy) ale za to na ślub
przyszła z pieskiem.
Jakiś czas po ślubie okazało się że teściowa jest chora, ma schizofrenię.
Twierdzi że ktoś chce ją zabić, najpierw jej były facet, potem sąsiedzi na
zlecenie mafii a na koniec ja( zamieszkaliśmy z nią, bo mąż się obawiał że
może sobie coś zrobić. Bo skoro ona się źle czuje ( choruje na
Leśniewskiego-Crohna)a mój mąż ma biegunki ( jelito drażliwe, stwierdzone
badaniami) a ja się dobrze czuję to pewnie ja. Bo nie wiadomo kto ja jestem i
skąd przyszłam. Po tej akcji mąż zdecydował że się wyprowadzamy. Krótko po
przeprowadzce na swoje ( kawalerka) teściowa się spakowała i z walizami
pojechała do córki bo ona nie może mieszkać sama bo ktoś ją truje (w czasie
gdy działo się powyższe jej córka wyszła za mąż- teściowa na ślubie nie była-
i urodziła córkę-teściowa nawet do niej nie zadzwoniła, a były to świetne
okazje by się pogodzić). No i się do nich wprowadziła. Oczywiście tam też
czuje zapachy i podejrzewa opiekunkę dziecka. Była ostatnio u nas przez kilka
dni, bo jej córką chciała odpocząć, i tak sobie mieszkaliśmy we trójkę z psem
na jednym pokoju ( ja 8 miesiąc ciąży), choć jej mieszkanie 3- pokojowe stoi
puste( przecież mogliśmy jechać do niej, prawda? I pobyć tam z nią jeśli się
bała). Teraz szuka domu żeby kupić, podzielić na pół i żebyśmy z nią mieszkali
tam. No wszystko super, będziemy mieli ją na oku,ale jednak osobno więc
spokój. Martwię się tylko że jeśli sąsiedzi zza ściany ją truli w jej
mieszkaniu, a potem ja, to czy znów nie będziemy musieli się wyprowadzać bo
teraz ja ją bee truć zza ściany, wszak już raz to robiłam. Martwię się tym
bardziej, ze mamy dołożyć do tego domu mnóstwo pieniędzy.
Przesadzam, czy moje obawy są słuszne?