Dodaj do ulubionych

Zadłużenia a stres - do P. Ekspert

28.02.11, 22:28
Witam! Mam ogromny problem z opanowaniem reakcji stresowych, wręcz nerwicowych, w sytuacjach, które kojarzą mi się z moimi długami. Czuję się jak zaszczute zwierzę i nie jestem w stanie już racjonalnie myśleć...
Ale po kolei. Samotnie wychowuję ponad 4-letnią córeczkę, mam mieszkanie w kredycie hipotecznym na 100%, wysokie, zimne, z drogim ogrzewaniem gazowym. Kiedy córka się urodziła (jako wcześniak), jej ojciec, choć nie był już ze mną, po wielu awanturach podjął się do momentu jej pójścia do przedszkola pokrywania w 100% kosztów utrzymania dziecka i opłacania mediów. Kredyt i swoje utrzymanie opłacałam sama, z zasiłku macierzyńskiego, potem z chorobowego, potem dorabiałam, na koniec odprawa z firmy. Jakoś to szło, dopóki nie pokłóciliśmy się o pójście córki do przedszkola w wieku 2 lat (córka ma alergię, bardzo częste infekcje, wadę serca, była też rehabilitowana).
Tata z dnia na dzień zostawił bez złotówki nie tylko mnie, ale przede wszystkim swoje dziecko, czekałam ponad 2 m-ce na sprawę o alimenty. W tym okresie i później żyłam razem z dzieckiem głównie z tego, co było na kartach kred., które otrzymałam jeszcze pracując. Szefowa nie chciała, żebym wróciła do pracy, a jak na złość, córka całe te 2 m-ce przechorowała ciężko (grypa i powikłania), a ja zaraz po niej.
Przez wakacje próbowałam rozszerzyć pole moich prac na zlecenie, z dość średnim skutkiem, a tu do mediów, hipotecznego, czynszu itp. przybyły mi spłaty 2 kart. W międzyczasie firma zlikwidowała się, no i zostałam całkiem bez pracy. We wrześniu zapisałam córkę do przedszkola niepublicznego, ale niewiele droższego niż państwowe. Pomimo zaledwie 16 dzieci w grupie córka ciężko gorączkowała i musiała brać antybiotyki (angina, ropny katar, oskrzela) już po 2-3 dniach w przedszk. Ma alergię, jak się okazało, na mnóstwo rzeczy, w tym wziewne na roztocza, pleśnie, a to są czynniki nie do likwidacji.
Przetrwałam rok oprócz kart korzystając z kredytu gotówkowego, który mój bank przyznał na podstawie sum transakcji na koncie, gdy jeszcze miałam umowę. Wzięłam ten kredyt, bo nie było za co żyć. Co brałam jakieś zlecenie, córka chorowała, zmieniałam terminy itp. A to nie przysparzało pieniędzy... Do spłaty doszedł kredyt gotówkowy.
W końcu dostałam dotację na działalność i zarejestrowałam ją. Pierwsze 3 m-ce - prawie zero zleceń, pomimo reklamy itp. Kasa z kred. gotówkowego zaczęła się kończyć. Wakacje - zapaść, przestałam płacić za większość rzeczy. Od sierpnia, września - non stop telefony, listy od banków i firm windykacyjnych. W końcu - wypowiedziana umowa na kredyt gotówkowy i 1 z kart.
Część przeterminowań spłaciłam, tu pomogła rodzina. Cały czas jeszcze spłacam środki z tych wypowiedzianych umów. Zalegam z 3 składkami zus, ale i tak 3 wcześniejsze już spłaciłam. Chwilami już się w tym wszystkim gubię.
Jak znajduję awizo w skrzynce, to sobie wyobrażam, że to komornik, egzekucja zaległości z zus, albo kolejne wypowiedzenie umowy. Przez te wypowiedzenia zresztą znalazłam się na 5 lat w BIK, a to będzie 5 lat od całkowitej spłaty tych zobowiązań! Po roku działalności jako tako zaczęłam wiązać koniec z końcem, ale i tak na spłatę zobowiązań finansowych potrzebuję 2 razy więcej niż na życie i opłaty. Wystarczy kilka niezapłaconych rachunków, żeby koszmar zaczął się od nowa, a tym razem na pewno oprze się o sądy albo komornika.
Od wakacji budzę się rano z myślą, że nie chcę żyć, że nie udźwignę, nie przetrwam jeszcze jednego dnia. Zobojętniałam na wszystko poza tymi długami.
Jak ktoś mi nie zapłaci, jestem jeszcze bardziej chamska od windykatorów, w większości jakoś to działa. Ale nie potrafię o niczym innym myśleć.
Wyliczyłam sobie, że jeśli będę co miesiąc to wszystko spłacać bez obsuwów, to skończę z tym za jakieś dwa lata... Nie mówiąc o takiej "drobnostce", jaką jest hipoteczny do starości.
I jeszcze jedno, nie mam nikogo, kto byłby w stanie pomóc mi przy córce dłużej niż 1 dzień, jak jest chora (i nikogo, kogo by to obchodziło). A na razie jest tak, że tydzień był w placówce, a 3 tygodnie w domu, plus koszty, koszty, leki, recepty itp.
Nie wiem, jak się uzbroić w odporność psychiczną i to przetrwać. Stałam się agresywna, wybuchowa, nerwowa, dzwonek telefonu, pukanie listonosza, to mnie wręcz doprowadza do ataków histerii.
Obserwuj wątek
    • calineczka_777 Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 01.03.11, 09:58
      Nie jestem ekspertem, ale tez rozumiem, ze przy takim stresie i niepewnosci mozna miec reakcje nerwicowe:-( Masz 2 problemy: finansowy i to, ze sama wychowujesz coreczke.
      Jesli chodzi o twoj problem finansowy to moze mozliwe sa nastepujace wyjscia:
      - rozmawiasz z wierzycielami by oni zmieniaja ci sposob splaty zadluzenia, np. placisz co miesiac mniejsza sume ale splacasz to dluzej (np. zamiast co miesiac przez 2 lata placic 200 PLN placisz co miesiac 100 PLN ale przez 4 lata)
      - nie wiem jak duze masz to mieszkanie, ile pokoi i gdzie mieszkasz - ale moze by mozna wynajac odplatnie 1 pokoj jakies kobiecie? (np. studentka). Pare groszy ci sie przyda a moze by ta osoba od czasu do czasu pomogla przy dziecku.
      - zainteresuj sie ojcem biologicznym dziecka - moze ma w miedzyczasie lepsza prace i zarabia wiecej, wiec mozna wtedy by bylo podwyzszyc alimenty; wez tez pod uwage, ze on moze miec dochody z pracy na czarno
      - ewentualnie moze sprzedac to mieszkanie, bo jak pisalas jest drogie w utrzymaniu i kupic mniejsze i tansze w utrzymaniu?
      - nie wiem gdzie mieszkasz ale np. w Warszawie istnieje mozliwosc DARMOWEJ pomocy psychologicznej i prawnej w Centrum Praw Kobiet na ul. Wilczej 60. Oni tez prowadza pomoc przez telefon i mailem. Podaje ci linka: www.cpk.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=190&Itemid=92

      Jesli chodzi o samotne wychowywanie coreczki to moze znajdz w internecie fora dla kobiet, ktora sa w takiej samej sytuacji co ty. Tam mozna sie wymienic doswiadczeniami, podeprzec na duchu. Pociesze cie, ze wiele dzieci w wieku przedszkolnym bardzo choruje ale po odchorowaniu dzieci te potem ciesza sie dobrym zdrowiem. Przykladem jest moj kuzyn, ktoremu nawet alergia zniknela i jest okazem zdrowia a w przedszkolu chorowal co drugi dzien,ze jego rodzice juz nie wiedzieli co robic.
      Pozdrawiam i trzymaj sie!
      • dragontatoo Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 01.03.11, 11:06
        Dzięki, że ktoś przeczytał moją długaśną wypowiedź.
        Niestety, nie mam możliwości zmniejszenia spłat, bo banki nie zgodziły się na restrukturyzację. Zanim sytuacja stała się tak krytyczna, próbowałam wziąć konsolidację. Ale okazało się, że mam za krótko działalność i za niski dochód, żeby konsolidacja udźwignęła te obciążenia.
        Ale nie mam za niskiego, żeby teraz w parę miesięcy spłacać to, co było brane np. na 3 lata... Chory paradoks. Im gorzej ze spłatami, tym bardziej śruba jest przykręcana - tak działają banki.
        Co do ojca mojej córki, w tej chwili on praktycznie łoży na minimum jej utrzymania w całości, ale łoży - prawie 2 x więcej niż było zasądzone.
        Nie chcę już myśleć, co będzie za pół roku, jak pójdzie obowiązkowo do zerówki, zaczną się nowe wydatki, także w związku z chorobami. W tej chwili wypisałam ją z przedszkola i nie choruje, dobre i to.
        Nie ma możliwości, by ojciec zajmował się dzieckiem osobiście - po prostu taka jest sytuacja, której nikt nie zmieni (poważna i istotna).
        Jak sprzedam mieszkanie, zostanę bez niczego, bo jest całość na kredycie, a ja nie dostanę drugiego kredytu przez co najmniej 5 lat od spłaty tych długów. Takiej gotówki nie mam, żeby kupić nawet kawalerkę. A mam tylko 2 pokoje, przejściowe (w kamienicy, kupiłam najtańsze, na jakie dostałam kredyt, do dzisiaj bez całościowego remontu).
        O tych wszystkich sprawach myślałam już dawno i nie ma tu prostego wyjścia, typu zmień pracę, zmień mieszkanie itp.
        Rodzina ma mnie w sumie w d... i jest mi cholernie ciężko psychicznie.
        Zastanawiam się, jak mogę przetrzymać te następne 2 lata. Zakładając, że faktycznie będę w stanie spłacać terminowo te obciążenia...
        • mama.rozy Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 01.03.11, 12:33
          szczerze-współczuje
          wiem,jak to jest miec długi...
          podsyłam linka do forum,gdzie są takie mamy,które same muszą sobie radzic-może coś Cię natchnie,może coś doradzą forum.gazeta.pl/forum/f,571,Samodzielna_mama.html
          rozumiem,że dla dziecka niczego nie potrzebujesz?a dla siebie?
          • mamameg Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 01.03.11, 13:56
            Współczuję, wiem jak to jest być samotną mamą bez wsparcia psychicznego i w ogóle pomocy, u mnie rodzina zmieniła nastawienie i ile mogą tyle pomagają. I podziwiam, że radzisz sobie w takich ekstremalnych sytuacjach.
            Nie ma żadnej możliwości dogadania się z rodziną? a przyjaciele? jakieś samotne matki w Twojej okolicy, można by sobie pomagać przy dzieciach?
            • dragontatoo Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 01.03.11, 14:21
              Rodzina mną po prostu niemal poniewiera, a w każdym razie robiliby to, gdybyśmy się częściej widywali.
              Wszystko zaczęło się od tego, że pracowałam z siostrą matki, zaszłam w ciążę - przemęczyłam się jeszcze 5 m-cy w pracy. Czułam się zmęczona, nie mam auta, to była zima, kiedy temp. spadały do -20. Ale pracowałam, bo dopiero co dostałam podwyżkę, a zwolnienie lek. to średnia z 12 m-cy, nawet jak 100% w ciąży.
              W 22 tc usg i diagnoza, która kazała mi tylko leżeć, leżeć ... ale nie w szpitalu, bo nic się nie działo na szczęście. Ciotka wqur... na maxa, że odchodzę z pracy, a ona, wielka prezeska, nie umie otworzyć kompa i przeczytać maila. Próbowała mnie zmusić do świadczenia pracy, chociaż oprócz zwolnienia pokazałam jej też wynik usg z opisem (nie musiałam tego robić).
              Kolejne 14 tc w stresie, z obrażoną szefową, która przedłużała przelewanie mi wypłaty (okrojonej, bo średnia z roku była do d...), leżałam sama w dopiero co kupionym mieszkaniu. Większość nocy to sny - moje dziecko tonie w rzece krwi, moje dziecko w trumnie, ja na cmentarzu nad grobem córki. Miałam takie obsesje, aż córka ukończyła rok - jakoś to zniknęło. Tylko czasem w sytuacji stresu śni mi się, że się topi... a ja nic nie mogę zrobić.
              Przyszły tatuś robił awantury, a to kto kupi wanienkę, wózek, łóżko, ciuszki - a mnie pieniędzy z chorobowego starczało na opłaty i marne jedzenie. Kredyt hipoteczny żarł prawie połowę wynagrodzenia.
              W rodzinie - ciotka nastawiała wszystkich na mnie, że symuluję, bo gdybym miała zagrożoną ciążę, to leżałabym w szpitalu... Ale ja będąc ostatnie 2 tygodnie na patogiii widziałam dziewczyny wypisywane do domu, bo stan nagły się uspokoił... A resztą niech się sami pacjenci martwią.
              Potem narodziny córki, wcześniactwo, niedomykalność zastawki, rehabilitacja Vojtą, zakażenie poszpitalne Klebsiellą itp. itd. Dostałam zwolnienie na małą, potem na siebie (częstoskurcz nadkomorowy, elektrostymulacja przedsionków) - potem, jak zaczęło być w miarę ok... To mądry tata przyczepił się, że mam natychmiast wracać do pracy (gdzie mnie nie chciano), a mała do żłoba. Miała dopiero 2 lata, no i taką a nie inną historię chorobową, infekcje z byle powodu.
              To wszystko jest poza mną. Zlewam rodzinkę, zlewam komentarze powtarzane przez mamę, nie wiem, po co. Zlewam ojca mojej małej, niech sobie fiucina żyje i myśli, co chce. Pomyliłam się, trudno.
              Ale długi zostały... Urosły....
              I czuję się dziwnie. Wypalona emocjonalnie. Czasem zastanawiam się, jakie są moje uczucia do własnej córki. Kiedyś przejmowałam się jakimiś tam kłopotami matki, teraz mnie nic nie wzrusza. Chyba moje jedyne uczucie, jakie wydobywa się ze mnie od czasu do czasu, to bezzasadny gniew i strach.
              Nie wiem, czy potrafię kochać dziecko.
              Nie wiem, czy potrafię cieszyć się z czegokolwiek.
              Widzę życie jako pasmo ciężarów do dźwigania i nic więcej.
              • verdana Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 01.03.11, 14:43
                Moze napisz na forum "Pomocne emamy". Tam, jesli nawet nie pomogą finansowo, to powiedza, co robić, gdzie zwrócić się o pomoc.
                Trudno się dziwić, że jesteś w permanentnym stresie.
              • mamameg Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 01.03.11, 15:23
                To brzmi jak głęboka depresja, może wybierz się do lekarza?
                Bardzo współczuję, straszne te wszystkie przejścia i nastawienie Twoich bliskich i ojca dziecka.
    • tully.makker Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 01.03.11, 15:47
      Te obsesyjne mysli, wypalenie - myslas o skonsultowaniu sie z opscyhiatra w kwestii depresji? Nie rozwiaze to twoich problemow, ale moze pomoc sie z nimi bardziej skutecznie i mniejszym kosztem zmagac.
      • dragontatoo Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 01.03.11, 16:44
        Swego czasu, gdy żarłam się z ojcem mojej córki w kółko o pieniądze, leczyłam się antydepresantami. Przez 4 m-ce czułam się silniejsza w odniesieniu do różnych ówczesnych problemów, ale napady złości i gniewu wcale nie były rzadsze.
        Zastanawiam się nad jakąś próbą ustabilizowania nastroju - powiem tak, że zanim poznałam tego s_syna, i zanim zaszłam w ciążę, nie miałam problemów z nagłym uczuciem gniewu, niekontrolowaną złością, zobojętnieniem na ważne problemy innych.
        Czuję się jak ofiara wojny. z zachowaniem wszystkich proporcji.
        • calineczka_777 Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 01.03.11, 18:15
          dragontatoo napisała:

          > Swego czasu, gdy żarłam się z ojcem mojej córki w kółko o pieniądze, leczyłam s
          > ię antydepresantami. Przez 4 m-ce czułam się silniejsza w odniesieniu do różnyc
          > h ówczesnych problemów, ale napady złości i gniewu wcale nie były rzadsze.
          > Zastanawiam się nad jakąś próbą ustabilizowania nastroju - powiem tak, że zanim
          > poznałam tego s_syna, i zanim zaszłam w ciążę, nie miałam problemów z nagłym u
          > czuciem gniewu, niekontrolowaną złością, zobojętnieniem na ważne problemy innyc
          > h.
          > Czuję się jak ofiara wojny. z zachowaniem wszystkich proporcji.

          To straszne, ze twoja rodzina nie interesuje sie toba. Dlaczego ta twoja ciotka tak wplynela na twoja rodzine? Z czego wynika tak duza wladza, jaka twoja ciotka ma w rodzinie? Z tego, ze ma pieniadze??? Bo napisalas, ze to "wielka prezeska". To zadne przestepstwo pojsc na zwolnienie, bo to ci sie nalezy, jesli sie zle czujesz! Nie napisalas dokladnie jak reaguje twoja mama, jakie mialas z nia wczesniej kontakty. Moze zadzwon do niej, porozmawiaj z nia jak kobieta z kobieta. Powiedz, ze poszlas na zwolnienie nie zeby zrobic na zlosc ale by ratowac jej w koncu badz co badz wnuczke (jak masz dokumentacje lekarska to tez mozesz jej pokazac). Rodzice czesto po pewnym czasie miekna, oczywiscie jesli sa normalni a nie totalnie zdegenerowani.
          Mnie jest trudno cos wiecej doradzic, bo nie bylam w takiej sytuacji, ale tak jak czytam twoje posty to powtorze to, co tu juz ktos napisal: potrzebujesz pomocy psychologicznej. Juz ci napisalam o mozliwosci DARMOWEJ pomocy psychologicznej i prawnej w Centrum Praw Kobiet na ul. Wilczej 60. Pisalam, ze oni tez prowadza pomoc przez telefon i mailem. Podaje ci jeszcze raz linka: www.cpk.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=190&Itemid=92
        • tully.makker Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 02.03.11, 11:31
          Depresja jest choroba przewlekla, leczenie trwa dlugo, nie kazdy lek pomaga kazdemu - dobor leku to sztuka troche, czasem metoda prob i bledow. Ja bym ci radzila, zebys probowala wrocic do leczenie i nie przerywac do przedwczesnie. Naprawde warto.
        • tautschinsky Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 02.03.11, 18:53
          dragontatoo napisała:

          > zanim poznałam tego s_syna, i zanim zaszłam w ciążę, nie miałam problemów z nagłym u
          > czuciem gniewu, niekontrolowaną złością, zobojętnieniem na ważne problemy innyc
          > h.



          Ten s...syn pokrywa w całości utrzymanie dziecka, na które też powinnaś łożyć. Płaci dwa razy tyle, co ma zasądzone. Wspominasz o swoich relacjach z matką, ciotką - pomiatają tobą. Nie wierzę, że przedtem było inaczej. Podjęłaś wiele błędnych, niepoważnych czasami decyzji - wiedząc o swojej finansowej niewydolności wzięłaś kolejny i kolejny kredyt. Teraz szukasz winnych wszędzie tylko nie tam, gdzie najbliżej - w sobie. Obwinianiem całego świata o swoje krzywdy na prostą nie wyjdziesz. I nie dolega ci depresja. Masz realne, konkretne problemy, które cię przerastają. To reakcja na stres - naturalna. Dół finansowy nie zniknie tylko dlatego, że będziesz opychała się jakimś cudownym lekiem. Chyba że zależy tobie na oddziaływaniu placebo.



          • dragontatoo Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 02.03.11, 21:28
            Tak, masz rację, związanie się z tym osobnikiem było bardzo niepoważną i błędną decyzją. Chyba najbardziej kiepską w moim życiu. Pewne decyzje, postanowienia, osobiste, czy związane z drogą zawodową także - czasem rzutują na wiele lat dalszego życia.
            Nie chciałam pisać w tonie obwiniającym wszystkich wokół, bo nie takie są moje uczucia. Choć wiele osób mi dopiekło, a spodziewałabym się może niekoniecznie załatwiania moich problemów - ale trochę życzliwości. Najwięcej pretensji mam jednak do samej siebie - dotyczących braku przewidywania konsekwencji, przede wszystkim.
            Jak już napisałam wcześniej, nauczyłam się zlewać to, jak odnosi się do mnie rodzina. Zlewam to, co o mnie myśli ojciec mojej córki.
            Jestem w sytuacji maksymalnego chyba obciążenia stresem, od jakichś pięciu lat.
            Szukam sposobu pozytywnego ukierunkowania moich emocji, bo dłużej nie dam rady tak ciągnąć. Wiem, że przede mną co najmniej dwa lata zasypywania tego "dołu finansowego". Ta perspektywa dziś wydaje mi się wręcz kosmiczna.
            • makurokurosek Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 04.03.11, 16:32

              > Tak, masz rację, związanie się z tym osobnikiem było bardzo niepoważną i błędną
              > decyzją. Chyba najbardziej kiepską w moim życiu

              Nie, to nie była najgorsza decyzja, niezależnie od tego jak wam sie układało facet nie ucieka od ponoszenia finansowej odpowiedzialności za dziecko.
              Twoją najgorszą decyzją świadcząca o niedojrzałości było życie ponad stan, branie kolejnych kredytów w sytuacji gdy nie byłaś już w stanie spłacić wcześniej zaciągniętych zobowiązań.

              "> Nie chciałam pisać w tonie obwiniającym wszystkich wokół, bo nie takie są moje
              > uczucia. Choć wiele osób mi dopiekło, a spodziewałabym się może niekoniecznie z
              > ałatwiania moich problemów - ale trochę życzliwości."

              Wyrozumiałości wobec czego, twojej bezmyślności, życiu ponad stan. Proszę cię można popełniać błędy ale ty je powielasz i kompletnie ich nie dostrzegasz. Obwiniasz faceta, zamiast spojrzeć prawdzie w oczy że to ty żyjesz ponad stan i że sama doprowadziłaś do zaistniałej sytuacji.



              • dragontatoo Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 06.03.11, 22:28
                Skąd wiesz, jak żyję i na co wydaję? Wystarczy, że niemal przez pół roku mam po 500-600 zł miesięcznie za gaz, nie jestem w stanie trzymać dziecka w zimnie. Łazienka pod samym dachem, w łączniku między dwoma budynkami, dogrzewana kaloryferem olejowym (bez niego jest +15 stopni mimo gazówki). I już pęka miesięcznie kolejne 150 zł za energię. Licząc same koszty mieszkaniowe i hipoteczny, mamy średnio ok 1500 zł miesięcznie w skali rocznej. Niejedna osoba ma taką pensję na miesiąc... Jednocześnie już od początku kredytu na 1500 miesięcznej raty bym nie dostała, ot paradoks...
              • demonsbaby makurokurosek 07.03.11, 07:22
                zaliczyłaś kiedyś w życiu pętlę? Wiesz czym się objawia?
                Jak zrozumiałam, dragon, powzięła kroki pożyczkowe zanim rozstała się z ojcem dziecka ... Niestety kwestia odpowiedzialności za długi spadła na nią, jako pożyczkobiorcę, tym bardziej, że nie byli małżeństwem, więc decyzje choćby wspólne i wspólne dorobienie się długów nie podlegało orzecznictwu sądowemu na podzielenie wspólnego majątku - i tym samym długów wchodzących w ten poczet - ze względu na brak (?) sformalizowania związku.

                Owszem ojciec się pojawił i wziął częściową odpowiedzialność za powzięte wierzytelności, choćby tyt. dopłacania matce do życie (co też należało wyjawić na sprawie o alimentację dziecka), ale chęci mu szybko odeszły, jak szybko choroba córki i brak środków tyt. utraty pracy się pojawiły.

                Człowiek tracący grunt pod nogami zaczyna działać w panice - dość irracjonalne. Rzadko możemy się poszczyć umiejętnością takiego dawkowania adrenaliny, które pozwoli na racjonalną motywację działań albo podjęcie tychże działań w sposób usystematyzowany.
                Jako, że właśnie ci z tą rzadką umiejętnością posiadają naturalne predyspozycje do zawodów odznaczających się życiem w warunkach silnego stresu.
                Najwyraźniej dragon tych szeregów nie zasila.

                Kwestia kompilacji długów narosła w jeden możliwy sposób dla człowieka tracącego grunt pod nogami - pętlą, zaciskaną na szyi. Mając opcję uściślenia priorytetów w kwestii przetrwania wybrała - zapewnienie środków do życia córce i sobie przed spłatą rat w banku. I to niestety naturalnie pociągnęło za sobą mechanizm spłat długów - długami. Nie żyjemy w państwie opiekuńczym, nie ma u nas zdrowego systemu socjalnego i to nie jest nowością dla ludzi żyjących na skraju nędzy, a już szczególnie "klasa średnia" zanika, w przeciwieństwie do państw zachodnich, gdzie ceny podstawowych produktów i świadczeń rosną wprost proporcjonalnie do wielkości wynagrodzeń.
                Została sama na polu bitwy, na rodzinę nie może liczyć i niestety dotychczas nie znalazł się nikt kto mógłby jej pomóc w kwestii renegocjacji umów bankowych.
                Podjęła kroki w kierunku utrzymania się na powierzchni, założyła własną działalność, ale bagaż ma ciężki. Nikt też nie napisał podręcznika w kwestii samotnego rodzicielstwa i przeciwności związanych z zapewnieniem dziecku i sobie środków do przetrwania.
                Bardzo łatwo z punktu siedzenia przed monitorem jest prawić morały o życiu ponad stan, nie sięgając podwójnego dna i nie doświadczając sytuacji, w której dziecku wmawia się, że oto dziś zjemy smaczny deserek w postaci pieczonych jabłek, bo na lody w kawiarni mamę nie stać.
                • makurokurosek Re: makurokurosek 07.03.11, 10:14
                  kilka razy pętla zacięła się na mojej szyj dzięki moim dłużnikom, pierwszy raz zapłaciłam za to depresją ale jednocześnie to doświadczenie wzmocniło mnie na przyszłość .
                  I szerze mówiąc patrząc z perspektywy wierzyciela mam gdzieś czy ktoś nabrał kredytów, czy żyje ponad stan, czy jak brzytwy trzyma się kupionego na krety mieszkania które ciąży mu jak kamień u szyj .
                  W swoim otoczeniu mam kilkanaście takich przykładów bezmyślnego brania kredytów, lekkiego życia ponad stan, a następnie płaczliwego tonu bo nikt o mnie nie dba, bo ja taka biedna jestem, bo wszyscy się na mnie uwzięli.
                  W obecnej chwili każdy chce być paniskiem wielką gębą, a że nie ma kasy więc wszystko kupuje na kredyt i nagle gdy wierzyciele zaczynają pukać do drzwi doznaje szoku bo z bogacza jest żebrakiem , ot nie uwzględnił że nic nie ma za darmo i do końca spłaty kredytu tak naprawdę ma wielkie g.
                  Do autorki nie każdy powinien korzystać z kredytów, nie każdy ma nad tym kontrolę, sprzedaj mieszkanie i zacznij od początku

                  • dragontatoo Re: makurokurosek 07.03.11, 10:43
                    Widzę, że patrzysz przez pryzmat swoich znajomych, którzy wydali kasę na fiu bździu... Nie oceniaj kogoś, o kim nie wiesz, na co poszły pieniądze. Głównie na podstawowe utrzymanie, przedszkole i leki dla dziecka.
                    A w wątku niżej sama zobaczysz, że w moim wypadku wynajem jest jeszcze bardziej kosztowny niż kredyt.
                    Pozdrawiam.
                    Jeśli dałam Ci okazję do upuszczenia sobie żółci i poprawienia sobie humoru kosztem nieznajomej osoby, no cóż, cieszę się, że mój skromny post na coś się przydał.
                    • makurokurosek Re: makurokurosek 07.03.11, 10:57
                      Oceniłam przede wszystkim na podstawie pierwszej wypowiedzi, kobieta bez stałej pracy zaciąga jeden kredyt za drugim, traci pracę, i zamiast zacisnąć pasa, jak najszybciej poszukać pracy przez dwa lata siedzi w domu i żyje z kart kredytowych i kolejnych kredytów , jak również z kasy przekazywanej przez ojca dziecka jednocześnie ma pretensje do całej rodziny, nie wiem czy o to że krytykują jej sposób na życie, czy to że nie wzięli części jej zobowiązań na siebie.

                      Jesteś osobą roszczeniową, która chce mieć ale na zasadzie żeby ktoś mi dał za darmo
                      • dragontatoo Re: makurokurosek 07.03.11, 11:09
                        Widzę, że Ty znowu swoje...
                        Ciekawa jestem, czy dałabyś do żłobka dziecko, które 4 razy w tyg. było rehabilitowane.
                        Po likwidacji firmy nie obejmowała mnie ochrona, która obecnie przysługuje matkom, które wracają na część etatu w czasie, gdy są na wychowawczym. Spróbuj gdzieś iść na okres próbny i weź od razu 3 tygodnie zwolnienia. A nikt, łącznie z tak przez Ciebie chwalonym tatusiem mojej córki, nie posiedzi z moim dzieckiem nawet jeden dzień.
                        Moja córka ma kupę schorzeń, a niestety każdy kontakt z rówieśnikami, to po 3 dniach 2-3 tygodnie leczenia antybiotykiem (zapalenie oskrzeli, angina, zapalenie zatok, z obfitymi posiewami bakt. w wymazach). Każda kolejna infekcja - to dalsze niszczenie zastawki mitralnej. Miała już epizod astmatyczny.
                        Praca w domu jest najsensowniejszym wyjściem, i ją rzetelnie wykonuję. Do ubiegłego miesiąca nie miałam nawet prawa podjąć pracy przez cały rok, bo dostałam dotację. Idąc do pracy, musiałabym oddać prawie 19 tysięcy urzędowi pracy...
                        A problem w tym, że zobowiązania narosły tak błyskawicznie, że teraz spłacam głównie je... I na to idą całe właściwie zarobki.
                        • makurokurosek Re: makurokurosek 07.03.11, 11:22
                          Oddałam do żłobka młodą gdy miała 3,5 miesiąca i nie dlatego że miałam taki kaprysy czy przekonania ale dlatego, że miałam kiepską sytuację finansową i musiałam iść do pracy ( nowej)


                          "Moja córka ma kupę schorzeń, a niestety każdy kontakt z rówieśnikami, to po 3 d
                          > niach 2-3 tygodnie leczenia antybiotykiem (zapalenie oskrzeli, angina, zapaleni
                          > e zatok, z obfitymi posiewami bakt. w wymazach)"

                          jak 90 % dzieci w tym wieku, a jednak tylko nieliczni pozwalają sobie na pozostanie w domu, zwłaszcza w kiepskiej sytuacji finansowej

                          "> Praca w domu jest najsensowniejszym wyjściem, i ją rzetelnie wykonuję. Do ubieg
                          > łego miesiąca nie miałam nawet prawa podjąć pracy przez cały rok, bo dostałam d
                          > otację. Idąc do pracy, musiałabym oddać prawie 19 tysięcy urzędowi pracy..."

                          Czyli dodatkowo jeszcze przej. bałaś kase z urzędu pracy, bo z tego co piszesz to działalnosc nie przynosi zysków a raczej straty

                          • dragontatoo Re: makurokurosek 07.03.11, 12:08
                            > Oddałam do żłobka młodą gdy miała 3,5 miesiąca i nie dlatego że miałam taki kap
                            > rysy czy przekonania ale dlatego, że miałam kiepską sytuację finansową i musiał
                            > am iść do pracy ( nowej)
                            >
                            Rozumiem, że Twoje dziecko to wcześniak, z punktacją urodzeniową 3/5, rehabilitowany przez prawie rok, z niedomykalnością zastawki i poważnymi alergiami? Po kilkumiesięcznym leczeniu poporodowego zakażenia Klebsiellą ze szpitala? Oddałabyś tak chore dziecko do żłobka?
                            Chyba nie wiesz sama, co piszesz, żeby tylko z niewiadomych przyczyn mi dowalić...
                            Fajnie, że masz męża, mamę, teściową, kogoś, kto również weźmie zwolnienie, podejmie się opieki, gdy Wasze dziecko choruje. Ja nie mam nikogo.
                            Zresztą, co, miałam ją prowadzić na 3 dni od 3 m-ca życia, z kolejną chorobą? Dzisiaj już by miała IV a nie I stopień IMV. Ja właśnie przeszłam takie wychowanie z konieczności, mam niedomykalność II st. po ustawicznych infekcjach, za sobą elektrostymulację przedsionków i półroczne zwolnienie kardiologiczne.
                            Mam z dziecka zrobić kalekę?
                            Wiesz co, zejdź ze mnie, bo takie idealne rady cioci Zosi z Przasnysza, to sobie można w ... wsadzić.
                            • makurokurosek Re: makurokurosek 07.03.11, 12:20
                              Nie zamierzam się z tobą licytować która z nas miała lepszą czy gorszą sytuację. Fakt jest taki że nauczyłaś się żyć na koszt innych i na własne życzenie wpierdzieliłaś się w długi, a za zaistniałą sytuację obwiniasz wszystkich tylko nie siebie. Nie widzisz potrzeby obniżenia poziomu życia, ot po prostu wszyscy dookoła powinni ci współczuć i spłacić twoje zobowiązania.


                              • dragontatoo Re: makurokurosek 07.03.11, 12:22
                                Bajki piszesz i frustracja Cię ponosi, więc tworzysz fantazje... Na temat czegoś, co nigdzie nie zostało powiedziane, ani nawet pomyślane.
                                Ja przynajmniej wiem, jaki mam problem ze sobą, ale Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy, jak jesteś antypatyczna i zadufana w swoją wizję, która jest czystą mrzonką.
                                Nie widzę powodu do dyskusji z kimś tak ograniczonym.
                                Pa.
                                • calineczka_777 Re: dragontatoo + makurokurosek 07.03.11, 12:54
                                  dragontatoo + makurokurosek - wasza dyskusja jest bez sensu,bo syty glodnego nie zrozumie. Wg mnie to makurokurosek to wybitna ignorantka, zreszta jak ona moze zrozumiec matke samotnie wychowujaca dziecko w Polsce, kraju wybitnie nie-opiekuniczym, bez pomocy socjalnej? Uwazam, ze jej wymadrzanie jest nie na miejscu.
                                  Z tego co podala dragontatoo (liczby!) to rzeczywiscie nie oplaca sie jej sprzedac mieszkania i pojsc na wynajmowane mieszkanie. Decyzja dragontatoo o pracy w domu jest tez rozsadna, bo dziecko jest rzeczywiscie chore. To nieprawda, ze jak napisala makurokurosek, ze 90 % dzieci tak choruje (zreszta wypowiedz swiadczaca o ignorancji). Owszem dzieci choruja w przedszkolu, ale dzieci z takimi chorobami jak coreczka dragontatoo to rzadkosc i rzeczywiscie tylko matka moze sie takim dzieckiem porzadnie zajac, bo w przedszkolach kadra jest czesto nieprzygotowana do opieki nad takim dzieckiem (tym bardziej, ze w przedszkolu kadra musi opiekowac sie wieloma innymi dziecmi).
                                  Male pytanie do dragontatoo: pisalas, ze ojciec dziecka jest dosyc zamozny i z tego co zrozumialam ma jakies ukryte dochody? Ja tez tak jak ty uwazam, ze jesli ojciec zarabia wiecej to powinien placic alimenty na dziecko proporcjonalnie do swoich zarobkow/dochodow. Czyli ze biedny ojciec placi mniej niz bogaty. Sama znam jednego ojca w Polsce, ktory placi alimenty na dziecko w wysokosci kilku tys. zl, bo tak sad zasadzil na podstawie jego wysokich dochodow. Ja bym ci jednak radzila uderzyc z tej strony - skorzystac z darmowej porady prawnej (podalam ci w moim pierwszym poscie namiary), bo moze mozna zlozyc wniosek do sadu o podwyzszenie alimentow na dziecko?

    • magdmaz Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 01.03.11, 18:15
      Skąd jesteś?
      • mama.rozy dragon 01.03.11, 21:17
        czy można do Ciebie pisac na jakiegoś maila?na pocztę gazetową?
        • dragontatoo Re: dragon 01.03.11, 22:09
          Można do mnie pisać na maila gazetowego.
          I dziękuję za wszystkie miłe słowa i sugestie.
          Zajrzałam na forum Pomocne e-mamy, ale ja na taką pomoc na szczęście nie zasługuję (jeszcze?). Po prostu moje życie gdzieś od 5 lat przypomina coraz bardziej okrywanie słonia za krótką kołdrą;). Zawsze gdzieś wyłażą jakieś braki.
          Tak jak teraz, powinnam do czwartku spłacić kolejną ratę zadłużenia na karcie, ustaliłam na 600 zł, teoretycznie powinnam to mieć na koncie tydzień temu. Teoretycznie, a facet, dla którego tłumaczyłam, się miga, jego klient się miga jemu, a ja już zaczynam się nakręcać. Nie mogę żyć całe życie quźwa jak na wulkanie, to nie zapłacone, tamto za późno, pilnuj konta, szarp się i pyskuj tym co nie zapłacili.... Żebyście wiedziały, jacy ludzie są żałośni, jeden przeciąga ponad 600 zł, a inny 60 ... Co jest już jawnym chamstwem i kpiną. Oto uroki samodzielnego biznesu i wygodnej pracy w domu.
          W czwartek zadzwoni miła pani z Kruka i spyta, czy wpłaciłam bankowi. A ja już nie mam od kogo pożyczać, bo bez przerwy by ktoś u mnie musiał robić za świnkę skarbonkę.
          Marzę, żeby mieć więcej roboty i bardziej solidnych zleceniodawców. Czy to tak dużo?
          • trtrtrwwaaa Re: dragon 02.03.11, 00:22
            takie walki jak TY tocze codziennie
            wciaz licze i zapomniam co i na co mi to potrzebne
            mam nieustanna obsesje pieniezna, pieniedzy mam jak na lekarstwo i wciaz licze licze
            tworze fikcjne sytuacje i lciz

            wiesz jak mi jest cieko zyc z tą mysla, ze nie mgoe brac kredytu, tylko kupic za ogtowke
            szukam mieskzan na brudnachi nych go..nianych dizleinach, bo tam maja tansze metry i daloby sie bezkredytowo, nawet ladnie wyposazyc
            tak samkuje mi moj dzien

            od grudnia mam zalamanie, bo okazuje sie, ze sie nieustannie przlecizam
            ze wciąz brakuje mi wiecej iweicej
            i zle lcize
            i za malo
            jedna klientka nie zapalcila mi, to nomralnie bym a od groy do dolu.. a teraz grzecznie czekam
            ponaglam
            mila jestem
            O ZDROWIE JA PYTAM
            jutro ma wpalcic, ale czy wplci-jeden wielki znak ???

            nie wiem kiedy uzsykam spokoj
            dlugow nie orbie
            ale wciaz nie mam na lawasnosc sowjego m a to frustrujace
            zwlaszcze, ze 5 lat na niego ziberam i zubierac nie moge
          • demonsbaby Re: dragon 02.03.11, 08:12
            hmmm możliwości rozwiązań na dzień obecny napisałam ci na priv... Przede wszystkim - nie pokrywaj długów długami. Nie masz na ratę - nie wpłacasz. Z Krukiem ustal harmonogram możliwych dla ciebie wpłat, pod kątem polubownym. Próbę wymuszeń na zasadzie starych zagrywek stosowanych przez windykatorów - olej ciepłym moczem. Została ci mediacja i restrukturyzacja kredytu / kredytów - co jest do zrobienia.
            Nie załamuj się i staraj się nie wpadać w panikę. Szkodzisz sobie i dziecku, a to chyba potrzebuje silnej mamy prawda?
          • marianka_marianka Re: dragon 02.03.11, 22:45
            Żebyście wiedziały, jacy ludzie są żałośni, jeden przeciąga ponad 600 zł, a inny 60 ... Co jest już jawnym chamstwem i kpiną. Oto uroki samodzielnego biznesu i wygodnej pracy w domu


            Ech, doskonale Cię rozumiem w kwestii nierzetelnych klientów. Mnie doprowadzają czasem do furii. Ostatni przykład - klientka molestująca od pół roku o usługę i rzucająca teksty w stylu : "jak to ludziom nie zależy na pieniądzach!" w domyśle nie pędzimy na złamanie karku do niej , bo ona (uwaga!) MA PIENIĄDZE... Po wykonaniu zamówienia zapłaciła 10% sumy(!), a resztę będzie wpłacać na bieżąco... Nie pocieszę Cię, da się odczuć kryzys, mniej zamówień niestety.
            Powiem Ci jeszcze jedno mnie własny biznes znieczulił na tyle, że w niektórych kwestiach nie owijam w bawełnę ale walę prosto z mostu. Wisi Ci ktoś kasę to zadzwoń i powiedz mu co Ci leży na wątrobie- jak się nie ma kasy to się nie kupuje - proste. Trzymaj się.
            • dragontatoo Re: dragon 03.03.11, 09:29
              Ja już powoli zaczynam straszyć sama windykatorami... I prokuraturą, bo zamówienie czegoś bez zamiaru zapłaty to po prostu PRZESTĘPSTWO WYŁUDZENIA. A jeśli ktoś mi tak robi ze 3 razy, to moim zdaniem jest co celowe działanie na niekorzyść innych podmiotów gospodarczych.
              Ale nie zabiję kogoś za to, że spóźnił się 3 dni lub tydzień - a mnie banki przyuważyły. I już po dniu opóźnienia mam wystawiony płatny monit, tak sobie sukinsyny dorabiają.
              Pocieszam się, że weszło trochę kasy, więc dziś zapłacę 600 zł za kartę, zostanie mi z karty już tylko 1300!!!
          • makurokurosek Re: dragon 04.03.11, 16:35
            Żebyście wiedziały, jacy ludzie są żałośni, jeden przeciąga pona
            > d 600 zł, a inny 60 ...

            Ale ty również, zaliczasz się do tego grona.
          • vibe-b Re: dragon 05.03.11, 13:25
            Żebyście wiedziały, jacy ludzie są żałośni, jeden przeciąga pona
            > d 600 zł, a inny 60 ... Co jest już jawnym chamstwem i kpiną.


            Ludzie sa zalosni, chamstwo i kpina bo zalegaja TOBIE kase ...? A przeciez Ty tez zalegasz kase bankom...nie jestes zalosna? Byc moze Ci, ktorzy Ci zalegaja kase tez maja takie problemy jak Ty?
            Ja widze tutaj to co przedmowca, obwiniasz wszystkich wokolo tylko nie siebie. Rodzina Toba poniewiera? Ale przeciez pomogla Ci finansowo kiedys. To chyba nie taka zla ta rodzina. Eks placi dwa razy tyle co ma zasadzone? Niewielu jest takich.
            • marianka_marianka Re: dragon 05.03.11, 17:41
              Co się tak rzucasz na dziewczynę? Ma pretensje do klientów, którzy usługę zamówili ale nie zapłacili. Ty, jak coś zamawiasz to też nie płacisz?
              I nie broń banków, bo Autorka spłaca regularnie, a banki sobie odbiją wszystko ze sporym procentem.


              • vibe-b Re: dragon 05.03.11, 18:08
                I nie broń banków, (...), a banki sobie odbiją wszystko
                > ze sporym procentem.

                Znakomity argument, prima sort. Z tej kategorii co : obrabowanie banku to niewielkie przestepstwo, bo banki maja tyle kasy. Przekomiczne.
                • marianka_marianka Re: dragon 05.03.11, 18:51
                  Argument jest taki, że Autorka spłaca zadłużenie, a bank odbija każde opóźnienie odsetkami. Wybacz, ale regularne spłacanie zadłużenia z naliczanymi na okrągło odsetkami mało chyba ma wspólnego z obrabowaniem banku? Najpewniej nie masz pojęcia o dłużnikach, lepiej więc zostań w stanie błogosławionej niewiedzy i baw się przednio czytając o ludzkich problemach.
                  • vibe-b Re: dragon 05.03.11, 19:58
                    Nie zrozumialas wypowiedzi, a mi sie nie chce tlumaczyc. Wobec tego mam propozycje: zejdz ze mnie. Co mi do Ciebie, albo Tobie do mnie?
                • dragontatoo Re: dragon 06.03.11, 12:00
                  Otóż mądralo, ja PŁACĘ swoje zobowiązania. Był okres, kiedy prawie nic nie zarobiłam (sezon letni) i misterna konstrukcja finansowa zaczęła się sypać.
                  Wystarczyło ze 3 m-ce, żeby została choć 1, 2 zaległości i banki pilnują mnie jak sfora psów. Bo to dowalanie idzie już automatycznie: przekroczony jeden dzień - można wysłać monit, zadzwonić i ściągnąć dodatkową kasę...
                  Uważam, że człowiek dorosły spłaca swoje zobowiązania i robię to ze wszystkich sił, choćbym miała nic do własnej gęby nie włożyć i żyć tygodniami o suchym pysku.
                  A co do kontrahentów, po pewnym czasie już wiem, kto przeciągnął płatność, bo ma podobne problemy jak ja - i wiem, że ten zapłaci, tylko w swoich konstrukcjach muszę uwzględnić, że wyegzekwowanie tej kwoty będzie trwać dłużej.
                  Takich, którzy dziwnym trafem nie mają, a nagle mają tego samego dnia, jak zapowiadam oddanie problemu firmie windykacyjnej - skreślam z miejsca... Po pewnym czasie można odróżnić, kto łata budżet (choć i tych eliminuję), a kto sobie zaciąga darmowe, często długoterminowe pożyczki u wykonawców.
                  Mój przypadek nie jest odosobniony w tej branży. Polecam ciekawy artykuł na gazecie: "Czekam na przelew".
                  A chyba z moich postów tutaj widać, że nie szukam sposobów na miganie się bankom, ale całkiem innego wsparcia...
                  • makurokurosek Re: dragon 06.03.11, 19:26
                    Nie do końca płacisz, gdybyś płaciła swoje zobowiązania banki nie kazałby ci natychmiastowo spłacać pożyczek, nie zabrałby ci kart kredytowych. Sama mam pożyczki, karty i doskonale wiem jak to działa.
                    Grasz małą, bezbronną pokrzywdzoną przez świat kobietkę nie dostrzegając że to nie świat jest zły i okrutny tylko ty bezmyślna i nauczona życia ponad stan.

                    "> Wystarczyło ze 3 m-ce, żeby została choć 1, 2 zaległości i banki pilnują mnie j
                    > ak sfora psów"

                    Całkowita bzdura, sama miałam sytuację że zapomnieliśmy o jednej karcie kredytowej, nie spłacaliśmy jej, nie korzystaliśmy z niej, w międzyczasie się przeprowadziliśmy i również nie podaliśmy nowego adresu. Bank po pół roku sie odezwał z nakazem spłaty części kwoty, resztę spłacaliśmy normalnie. Wiec nie graj zaszczutej przez swoich wierzycieli
                    Sama mam dłużników, którzy tak jak ty uważają że to inni są źli , że to ja jestem wredna i jak w ogóle mogę ich nękać telefonami .

                    "> A chyba z moich postów tutaj widać, że nie szukam sposobów na miganie się banko
                    > m, ale całkiem innego wsparcia... "

                    Z twojego postu wynika, ze nauczyłaś sie żyć ponad stan i lekkiego wydawania kasy
                    • dragontatoo Re: dragon 06.03.11, 22:23
                      No nie, akurat nie uważam, że bankowcy są źli, wredni itp. - po prostu niestety odzyskują swoją kasę... A ja mam trochę mniej straszaków w rękawie niż oni, bo nie mam za sobą armii windykatorów i prawników, nie stać mnie na ich usługi... I dlatego w.q.u.r.w.i.a mnie podejście niektórych ludzi dających mi zlecenia, bo widzę, że jak się im napyskuje, to kasa jest w try miga, a przedtem tygodniami nic... I są to naprawdę chyba niewielkie grosze dla dużych firm, żyjących nie tylko z moich niewielkich tłumaczeń, są to firmy mające kilku-kilkunastu pracowników i wszystkie możliwe języki w ofercie.
                      Ale na pewno masz rację, że myślenie pod kątem, o jaka ja biedna, nic tu nie zmieni.
                      I dlatego staram się wyrwać z tego zaklętego kręgu stresów, nerwów i użalania się nad sobą...
                      • makurokurosek Re: dragon 07.03.11, 00:31
                        Jeżeli twoje mieszkanie jest tak kosztowne , to je sprzedaj przynajmniej odejdą ci długi, wbrew twojemu myśleniu ono i tak do czasu spałty kredytu nie jest twoje, nie ma sensu się więc zarzynać.
                        Druga kwestia twoje nastawienie do bliskich, naskakujesz na wszystkich nie dostrzegając że uzyskałaś od nich pomoc, skaczesz na byłego a to w ogóle dzięki niemu jeszcze funkcjonujesz i dzięki niemu powoli wychodzisz na prostą. Przestań się więc użalać i przestań obwiniać innych.
                        • dragontatoo Re: dragon 07.03.11, 09:53
                          A wiesz, gdzie wtedy wrócę? Do mieszkanka 41 m2 w wieżowcu, trzy osoby, moja matka, córka i ja - na resztę życia. Dziecko bez własnego pokoju. Mieszkanie kupiłam, jak ceny były względnie normalne, mój kredyt to ok. 700 zł w CHF. Obecnie, gdy kurs CHF wzrósł, po sprzedaży zostałoby mi kilkadziesiąt tysięcy, może 30-40. Po spłacie zobowiązań kwota znowu by się zmniejszyła. A nawet jeśli nie - nie mam i nie będę mieć chyba zdolności kred., która pozwoliłaby mi zaciągnąć hipoteczny na np. 1500 zł. A ja tu myślę również o 2 pokojach, mieszkaniu odświeżonym, bo w tym na zrobienie ogrzewania na dzień dobry wywaliłam ponad 14 tysięcy + moja mama 5, żeby zrobić gazówkę i własny komin. Rozbiórka pieców, stawianie komina, łatanie podłóg, okna, drzwi, to kosztowało - i tak na starcie się wypstrykałam z oszczędności.
                          Ale to może mniej istotne. W każdym razie chyba trudno sobie wyobrazić życie w takich warunkach... Na całe lata. Dodam jeszcze jeden smaczek, po wypowiedzeniu umowy bank umieszcza dłużnika w BIKU na 5 lat od spłaty tego zobowiązania. To 5 lat wegetacji z dorastającą dziewczynką i matką w 2 maleńkich pokoikach, właściwie bez nadziei na zakup czegoś lepszego.
                          Zaraz będzie, że się użalam... Ale w świetle powyższych kwestii zachowanie własnego lokum jest dla mnie priorytetem, bo wiem, że nic lepszego już nie kupię.
                          Dochody mam, jakie mam, jestem samotną matką, pewnych rzeczy nie przeskoczę i mieszkanie utrzymać trzeba.
                          Co do ojca córki - musiałabym założyć osobny wątek, żeby opisać to wszystko... Ale to zbyt prywatne, za bardzo boli. Powiem tyle, jest to człowiek skłonny do psychicznej przemocy, jak wystąpiłam o alimenty, próbował siłą zabierać dziecko, straszył mnie odebraniem córki. Założyłam drugą sprawę, o ustalenie pobytu dziecka przy matce, dopiero jak przyszło do sprawy i padły cytaty z jego wypowiedzi, to się uspokoił. Przestał mącić, jak go odwiedził kurator - policjant i chyba sobie po męsku porozmawiali. Ja w każdym razie uzyskałam po wizycie kuratora super opinię, o czymś to chyba świadczy.
                          Ten człowiek wie, że jedyne, co mnie zaboli, to jego działania wobec córki - i potrafi to nieźle wykorzystywać...
                          A znowu mama - tak pomogła, nie wypieram się, zrobiła bardzo dużo. Ale czy to powód, żeby teraz przy każdym spotkaniu mnie obrażać i po prostu wyzywać? Ja już się nawet boję odezwać, każda moja wypowiedź na dowolny temat to pretekst do wylewania pomyj na mnie. Ja jestem pi...dą, ojciej mojej córki bydlakiem, a moje dziecko jest pier... nięte. Miło by Ci było? A córka to widzi i po prostu jest dla babci niegrzeczna, bo trudno, żeby tego nie odreagowywała, więc to powód do kolejnego obrażania mnie i podważania moich kompetencji rodzicielskich.
                          Uf, ulżyłam sobie, dobre i to. Mam po prostu marzenie, jak już się wypłacę z tych zobowiązań, żeby się totalnie odciąć od wszystkich i wreszcie poczuć się sprawcą własnego życia.
                          • makurokurosek Re: dragon 07.03.11, 10:24
                            > Ale to może mniej istotne. W każdym razie chyba trudno sobie wyobrazić życie w
                            > takich warunkach... Na całe lata. Dodam jeszcze jeden smaczek, po wypowiedzeniu
                            > umowy bank umieszcza dłużnika w BIKU na 5 lat od spłaty tego zobowiązania. To
                            > 5 lat wegetacji z dorastającą dziewczynką i matką w 2 maleńkich pokoikach, właś
                            > ciwie bez nadziei na zakup czegoś lepszego.

                            więc może nauczyć się życia i gospodarowania z tego co zarobisz. Żyjesz ponad stan, a mieszkanie dwupokojowe dla dwóch osób to nie jest coś okropnego, ja rozumiem że chciałby się żyć w pałacach ale nikt płacy za darmo nie rozdaje i na ich utrzymanie nie daje.
                            Nie musisz kupować mieszkania, możesz je wynajmować. Nie rozumie tego pędu do własnego mieszkania osób które na nie nie stać, nie rozumiem podejścia bo ja chcę to ktoś mi ma dać.

                            "Powiem tyle, jest to człowiek skłonny do
                            > psychicznej przemocy, jak wystąpiłam o alimenty, próbował siłą zabierać dziecko
                            > , straszył mnie odebraniem córki."

                            W chwili gdy się z nim rozstawałaś, nie byłaś w stanie nawet tego dziecka utrzymać i gdyby nie pomoc faceta i łożenie ponad wyznaczone alimenty jadała byś g. z pod siebie.

                            "Ale czy to p
                            > owód, żeby teraz przy każdym spotkaniu mnie obrażać i po prostu wyzywać?"

                            Jesteś dorosła osobą, masz dziecko popełniłaś błąd i nadal go nie dostrzegasz, jesteś zła bo nie ma kto spłacać twoich długów i zamiast zacisnąć pasa obwiniasz wszystkich za to że nie możesz żyć na wyznaczonym przez siebie poziomie,

                            "Mam po prostu marzenie, jak już się wypłacę z ty
                            > ch zobowiązań, żeby się totalnie odciąć od wszystkich i wreszcie poczuć się spr
                            > awcą własnego życia. "

                            Sprzedać mieszkanie, zacząć normalną pracę i żyć na poziomie na który mnie stać
                            • dragontatoo Re: dragon 07.03.11, 10:40
                              Naprawdę nie widzisz prostego rachunku ekonomicznego?
                              Koszty mieszkania z hipotecznym, czynszem, mediami, to ok. 1500 zł.
                              2 duże pokoje, własność notarialna, którą można faktycznie sprzedać, jeśli jest potrzeba.
                              Wynajem kawalerki w moim mieście - 1200 zł/m-c + media.

                              Co do reszty, przyznam Ci rację z tym zaciskaniem pasa. I faktycznie, wolę g... jeść, a zostać bez tego typu zobowiązań.

                              To nie jest tak, że przerzucam na innych winę za swoją sytuację.
                              Po prostu w życiu przeszkadza mi masa negatywnych emocji wobec osób, które zachowały się po świńsku. Powinnam pewnie umieć zapomnieć i iść dalej. Ale jak dołącza się do tego kolejna bardzo negatywna sytuacja, to cały świat widzę na czarno.

                              A co do ojca... Zapewniam Cię, że zarabia tyle, że z powodzeniem mógłby co miesiąc łożyć na córkę obecną kwotę i nawet by tego nie odczuł. Ukrywa dochody, umie robić różne machlojki. Nie jestem w stanie tracić energii na walkę z nim w tej chwili, wolę skupić się na zarabianiu własnych pieniędzy i choćby powolnym polepszaniu swojej sytuacji.
                              Kasa, kasa... A ciągnięcie dziecka za ręce na siłę z mieszkania, a wyzwiska, awantury, to pies?
                              • makurokurosek Re: dragon 07.03.11, 11:08
                                > A co do ojca... Zapewniam Cię, że zarabia tyle, że z powodzeniem mógłby co mies
                                > iąc łożyć na córkę obecną kwotę i nawet by tego nie odczuł.

                                Ale dlaczego ojciec ma całkowicie utrzymywać córkę i w dużej mierze również ciebie. Jesteś osobą dorosłą, a standard życia dostosowuje się do możliwości, a nie do swojego widzi mi się.
                                • dragontatoo Re: dragon 07.03.11, 11:16
                                  A dlaczego córka ma mieć zaspokojone jedynie podstawowe potrzeby? Ja się zajmuję nią, wszelkimi schorzeniami, rehabilitacjami itp. od prawie 5 lat. Więc dlaczego nie miałby np. utrzymywać dziecka w 70%, a ja resztę + osobiste starania? Zapewniam Cię, że w żaden sposób nie pomaga mi przy wychowywaniu i opiece nad naszym wspólnym dzieckiem. Zresztą jego podejście do dzieci... Przynoszenie czterolatce z alergią jogurcików, pączków i coli... Wieczne wypadki, jak zaczynają szaleć po domu, bo tatuś umie bawić się tylko w dziką gonitwę... Zapewniam Cię, że dla tego pana kontakt z córką to jedynie okazja do rozrywki. Do lekarza jadę taryfą, do urzędu i marketu tracham dziecko.
                                  Powodzi mu się naprawdę nieźle, a ja na swoje obciążenia nie wydałam i nie wydam nawet jego złotówki - ale dlaczego córka nie ma mieć dobrze, kiedy tatuś co chwilę kupuje nowe laptopy, telewizory, odpalił sobie chałupę?
                                  Zresztą tę dyskusję można by prowadzić długo, a jest to kompletnie chyba bezcelowe. Wiem jedno, że jakbym ja miała taki poziom życia, to moje dziecko chodziłoby ubrane jak królewna i całe wakacje spędzało w kurortach - bo to w końcu moje dziecko.
                                  • dragontatoo Re: dragon 07.03.11, 11:19
                                    I jeszcze jedno - na jego pracy posiadanie dziecka nie odbiło się w żaden sposób. A ja z jednej zostałam prawie że wywalona, bo ośmieliłam się iść na zwolnienie z łożyskiem centralnie przodującym. A obecną wykonuję kosztem zarwanych nocy, bardzo często odrywając się od niej co chwilę, żeby zmierzyć gorączkę, podać lekarstwa itp. Żeby ktoś wykupił recepty, jak nie mogę wyjść, muszę poprosić matkę, która goni autobusem z drugiego końca miasta.
                                    Taki to super tata.
                                  • makurokurosek Re: dragon 07.03.11, 11:25
                                    Mam wrażenie, że wkurza cię bo ci sponsor puścił, a ty nauczona życia na wysokim poziomie na cudzy koszt nie jesteś w stanie go sobie sama zapewnić
                                    • dragontatoo Re: dragon 07.03.11, 12:09
                                      Znajdź sobie inną ofiarę na tym forum.
                                      Nie widzę sensu dyskutowania z głupią chamką, która powtarza swoje trzy frazy jak nakręcona.
                                      • makurokurosek Re: dragon 07.03.11, 12:22
                                        Jak na razie to ty przedstawiasz taki poziom.

                                        I należało się liczyć, że na forum znajdą się rownież wierzyciele.
                                        • dragontatoo Re: dragon 07.03.11, 12:23
                                          U ciebie, akurat nie mam ani złotówki.
                                          A może to ty zamówiłaś u mnie usługę i do dzisiaj milczysz?
                                          Gęś.
                                          • makurokurosek Re: dragon 07.03.11, 12:45
                                            Przedstawiasz typowe zachowanie osoby roszczeniowej, gdy ktoś się nad tobą nie lituje i nie rozczula zaczynasz go obrażać
                            • dragontatoo Re: dragon 07.03.11, 10:46
                              Wątek gdzieś przepadł, ale napiszę raz jeszcze:
                              Moje koszty typu czynsz, media, kredyt, to ok. 1500 zł m-c. 2 pokoje - własność notarialna.
                              Wynajem KAWALERKI w moim mieście - 1200 zł opłaty stałej + media, więc prawie tyle samo.
                              A nie ma z tego nic.
                              Ogólnie z tokiem Twojego rozumowania mogę się zgodzić, ale akurat w tym punkcie podjęcie takiej decyzji o sprzedaży i wynajmie byłoby ekonomicznym absurdem.
                              • calineczka_777 Re: dragontatoo i makurokurosek 07.03.11, 12:59
                                dragontatoo napisała:

                                > Wątek gdzieś przepadł, ale napiszę raz jeszcze:
                                > Moje koszty typu czynsz, media, kredyt, to ok. 1500 zł m-c. 2 pokoje - własność
                                > notarialna.
                                > Wynajem KAWALERKI w moim mieście - 1200 zł opłaty stałej + media, więc prawie t
                                > yle samo.
                                > A nie ma z tego nic.
                                > Ogólnie z tokiem Twojego rozumowania mogę się zgodzić, ale akurat w tym punkcie
                                > podjęcie takiej decyzji o sprzedaży i wynajmie byłoby ekonomicznym absurdem.

                                dragontatoo + makurokurosek - wasza dyskusja jest bez sensu,bo syty glodnego nie zrozumie. Wg mnie to makurokurosek to wybitna ignorantka, zreszta jak ona moze zrozumiec matke samotnie wychowujaca dziecko w Polsce, kraju wybitnie nie-opiekuniczym, bez pomocy socjalnej? Uwazam, ze jej wymadrzanie jest nie na miejscu.
                                Z tego co podala dragontatoo (liczby!) to rzeczywiscie nie oplaca sie jej sprzedac mieszkania i pojsc na wynajmowane mieszkanie. Decyzja dragontatoo o pracy w domu jest tez rozsadna, bo dziecko jest rzeczywiscie chore. To nieprawda, ze jak napisala makurokurosek, ze 90 % dzieci tak choruje (zreszta wypowiedz swiadczaca o ignorancji). Owszem dzieci choruja w przedszkolu, ale dzieci z takimi chorobami jak coreczka dragontatoo to rzadkosc i rzeczywiscie tylko matka moze sie takim dzieckiem porzadnie zajac, bo w przedszkolach kadra jest czesto nieprzygotowana do opieki nad takim dzieckiem (tym bardziej, ze w przedszkolu kadra musi opiekowac sie wieloma innymi dziecmi).
                                Male pytanie do dragontatoo: pisalas, ze ojciec dziecka jest dosyc zamozny i z tego co zrozumialam ma jakies ukryte dochody? Ja tez tak jak ty uwazam, ze jesli ojciec zarabia wiecej to powinien placic alimenty na dziecko proporcjonalnie do swoich zarobkow/dochodow. Czyli ze biedny ojciec placi mniej niz bogaty. Sama znam jednego ojca w Polsce, ktory placi alimenty na dziecko w wysokosci kilku tys. zl, bo tak sad zasadzil na podstawie jego wysokich dochodow. Ja bym ci jednak radzila uderzyc z tej strony - skorzystac z darmowej porady prawnej (podalam ci w moim pierwszym poscie namiary), bo moze mozna zlozyc wniosek do sadu o podwyzszenie alimentow na dziecko?
                                • makurokurosek Re: dragontatoo i makurokurosek 07.03.11, 13:13
                                  > dragontatoo + makurokurosek - wasza dyskusja jest bez sensu,bo syty glodnego ni
                                  > e zrozumie. Wg mnie to makurokurosek to wybitna ignorantka, zreszta jak ona moz
                                  > e zrozumiec matke samotnie wychowujaca dziecko w Polsce, kraju wybitnie nie-opi
                                  > ekuniczym, bez pomocy socjalnej?

                                  Moze dlatego, ze przez rok sama byłam samotną matką, przez rok czasu to ja zajmowałam sie dzieckiem i ja ponosiłam wszystkie koszty. Owszem zamieszkałam z mamą bo w przeciwieństwie do autorki wątku wolę zacisnąć pasa niż żyć na kredytach lub być na utrzymaniu faceta.
                                  • dragontatoo Re: dragontatoo i makurokurosek 07.03.11, 14:21
                                    Tak się składa, że w tej chwili moje DZIECKO jest na utrzymaniu tego faceta, który jest OJCEM i nie ponosi ŻADNYCH INNYCH trudów wychowania i opieki.
                                    Co do mieszkania, jak zostałam całkiem bez kasy i okazało się, że nie mogę wrócić do firmy, a na sprawę o alimenty czekałam - próbowałam je sprzedać, ze niewysoką cenę. Niestety, ale jest niezbyt pięknie zadbane, mam przejściowe pokoje i łazienkę na samym końcu. Dla mnie i córki ten układ się sprawdza, dla pełnej rodziny z dzieckiem albo dwojga młodych już niekoniecznie. Mieszkanie było wystawione przez dużego pośrednika przez ponad 4 m-ce, pies z kulawą noga go nie chciał obejrzeć.
                                    Potem zaczęłam wreszcie zarabiać, potem dostałam dotację i zarejestrowałam działalność. Ale w międzyczasie pojawiły się te obciążenia bardzo trudne do spłaty. Obecnie mogłabym spokojnie żyć z takim dochodem i z hipotecznym - no ale te spłaty są niemal równe dochodom...
                                    Jeśli udało się komuś wyjść od mamy z powrotem na swoje, to gratuluję. Ja wiem, ile mogę zarobić w moim mieście u kogoś, są to nawet kwoty mniejsze niż to, co osiągam z działalności. A podejrzewam, że kupić mieszkanie od nowa udaje się raczej mamom, które weszły w nowy związek (albo są wyspecjalizowanymi menedżerkami). Ani jedno ani drugie nie jest moim przypadkiem. No i te 5 lat w BIKu, to dla dziecka kawał życia w ciasnocie.
                                    Calineczko - masz rację, córka od września zaczyna obowiązkowe przygotowanie przedszkolne, znowu będą lekarze, choroby, wyprawka, buty, ubrania itp. itd. Dlatego planuję założyć sprawę o podwyższenie alimentów, motywując to m.in. nieproporcjonalnością osobistych starań, jak i dochodami ojca. Bo gdybym ja miała takie dochody, to moje dziecko naprawdę opływałoby we wszystko i na nie akurat nie żałowałabym pieniędzy. Choć zdaję sobie sprawę, że dla polskiego sądu np. podwyżka o 300 zł już jest niebotyczna. Nie jest to sprawiedliwe wobec dzieci, gdy ktoś miesięcznie trzaska minimum 10 tys. (i jeszcze się tym chwali, jaki z niego przedsiębiorca, a moja firma to g...).
                                    Widzę, że szukanie pracy u kogoś, z powodów chorobowych i finansowych to w moim mieście droga donikąd. Nie wiem jednak, co zrobić z moją firmą, żeby przyniosła mi więcej niż te 2,5 tysiąca miesięcznie - bo na razie wszystko idzie na obciążenia, takie czy siakie, a i często czegoś brakuje. Już tysiąc więcej pozwoliłby mi żyć bez stresu i odetchnąć.
                                    • calineczka_777 Re: dragontatoo i makurokurosek 07.03.11, 17:10
                                      A ja uwazam, ze makurokurosek nie zna smaku bycia samotna mama: sama mieszkala ze swoja mama, choc byla juz osoba dorosla i do tego dzieciata. Co to za bycie samotna matka jak mamusia pomoze? Smiechu warte! makurokurosek, ty sie lepiej nie wyglupiaj swoimi komentarzami, bo takiej zlej sytuacji jak dragontatoo nie zaznalas. To tak jakby slepy opowiadal o kolorach. dragontatoo jest naprawde samotna, bez wsparcia psyczicznego ze strony matki czy ojca dziecka, ktory zrszta wydaje mi sie niezlym kombinatorem. makurokurosek, nieco pokory i zwyklego ludzkiego wspolczucia by ci sie przydalo.
                                      Do dragontatoo: Masz racje, ze to niesprawiedliwe, ze ojciec dziecka nie ponosi kosztow opieki nad dzieckiem proporcjonalnie do swoich zarobkow; do tego fakt, ze jestes samotna mama (taka prawdziwa samotna mama bez pomocy ze strony ojca dziecka czy swojej matki przy opiece, a nie jak makurokurasek) wplynal znacznie na to, ze masz male szanse dostania dobrej pracy na etat. Zaloz sprawe o podwyzszenie alimentow, tylko musisz to zrobic z glowa: poradz sie w roznych organizacjach kobiecych (ktore maja tez darmowa pomoc prawna) i musisz zgromadzic tez dobre dowody. Na detektywa cie raczej nie stac, ale jesli ojciec dziecka ma wydatki rzedu 10.000 PLN miesiecznie i sie chwali tym, to mozesz powolac tez innych ludzi na swiadkow. Dobry prawnik powie ci jak zbierac dowody. A polskie sady zasadzaja tez duze alimenty na dzieci, jesli ojciec duzo zarabia. Jesli chodzi o to, ze zarabiasz 2500 PLN miesiecznie to ja uwazam, ze to i tak niezle. Duzo ludzi, takze mlodych bezdzietnych, zarabia w Polsce o wiele mniej. Mysle, ze problemem nie jest twoj zarobek ale dlugi: jeslibys nie miala starych dlugow to bys z dzieckiem przy takich zarobkach jakos wyzyla. Dlatego musisz zrobic wszystko by je splacic i najwieksza szanse widze tutaj z tego co piszesz na to by zmusic ojca dziecka do wiekszego uczestniczenia w kosztach zycia chorowitego dziecka (podwyzszenie alimentow czy niech ci splaci czesc kredytu, ktory bralas jak byliscie razem).
                                      • dragontatoo Re: dragontatoo i makurokurosek 07.03.11, 18:43
                                        No właśnie:).
                                        W sumie nie czuję się kiepskim tłumaczem, bo wydaje mi się, że 2500 średnio miesięcznie netto to nie tak mało. Choć i nie dużo, na pewno. Tylko te chrzanione długi i opłaty zabierają wszyściusieńko... Boję się czarnej dziury kolejnych wakacji, bo widzę, że w sezonie letnim pracy prawie że nie ma, a wynagrodzenia ściągają się bardzo wolno z powodu urlopów.
                                        W ogóle zauważam taką dziwną tendencję od dłuższego czasu na gazetowych (może nie tylko) forach, że wystarczy, że ktoś powie, że z czymś mu źle, to zaraz się na niego ujada. A nie wszystko w życiu da się w 100% przewidzieć i zaplanować - ja planowałam pracę np. do końca 7 m-ca minimum, potem w miarę szybki powrót do tej samej pracy po macierzyńskim. Właśnie dlatego, że wiedziałam, że szefowa nie trawi zwolnień i niszczy ludzi, którym niestety zdarzyło się zachorować.
                                        Niestety, życie czasem weryfikuje nasze plany i to boleśnie. A rodzicom i dzieciom państwo wcale nie pomaga, wycierając sobie jednocześnie usta szumnymi słowami o prawie do życia poczętych. Ktoś tu niedawno napisał - kraj, który tak dużo nam zabiera, a tak niewiele daje.
                                        • calineczka_777 Re: dragontatoo i makurokurosek 08.03.11, 00:24
                                          dragontatoo napisała:

                                          > No właśnie:).
                                          > W sumie nie czuję się kiepskim tłumaczem, bo wydaje mi się, że 2500 średnio mie
                                          > sięcznie netto to nie tak mało. Choć i nie dużo, na pewno. Tylko te chrzanione
                                          > długi i opłaty zabierają wszyściusieńko...

                                          Wlasnie.

                                          A nie wszystko w życiu da się w 100% przewidzieć i zaplanować -
                                          > ja planowałam pracę np. do końca 7 m-ca minimum, potem w miarę szybki powrót d
                                          > o tej samej pracy po macierzyńskim. Właśnie dlatego, że wiedziałam, że szefowa
                                          > nie trawi zwolnień i niszczy ludzi, którym niestety zdarzyło się zachorować.
                                          > Niestety, życie czasem weryfikuje nasze plany i to boleśnie.

                                          Ale to trzeba znac zycie, zeby wiedziec ze nie wszystko da sie zaplanowac. W Internecie jest niestety duzo przyglupawych trolli, czasami mam wrazenie ze to jakies niepelnoletnie osoby nieznajace zycia pisza te rzeczy.

                                          A rodzicom i dziec
                                          > iom państwo wcale nie pomaga, wycierając sobie jednocześnie usta szumnymi słowa
                                          > mi o prawie do życia poczętych. Ktoś tu niedawno napisał - kraj, który tak dużo
                                          > nam zabiera, a tak niewiele daje.

                                          W Niemczech bys miala jako samotna mama o wiele lepsza sytuacja - tam jest wspaniale rozbudowany system pomocy socjalnej.


                                          Tak jeszcze sobie pomyslalam, ze mozesz swoich dluznikow podac do sadu - chodzi mi tu o tzw. postepowanie nakazowe (cywilne). Z tego co slyszalam to obecnie w Polsce te sprawy nie ciagna sie tak dlugo jak kiedys. Poza tym sam fakt, ze sprawa trafila do sadu moze zmobilizowac dluznika do splacenia dlugu w tempie ekspresowym, bo wiekszosc z nich ma pieniadze (o czym wiesz). Oczywiscie po takim numerze to raczej ten dluznik juz ci nie da zlecenia ale mozesz ten numer z sadem zastosowac wobec tych dluznikow, ktorzy i tak na stale z toba nie pracuja, tylko raz na rok ci cos tam zlecaja i do tego nie placa. Podaje ci strone na temat tego co to jest postepowanie nakazowe:
                                          www.gazetaprawna.pl/encyklopedia/prawo/hasla/333874,nakazowe_postepowanie.html
                                          Reszte mozesz sama poszukac czy podzwonic po sadach. Do tego dodam, ze mozesz naliczac odsetki za zwloke, jesli dluznik zaplaci ci pozniej niz ustalono. Najpewniej w twoim przypadku to beda odsetki ustawowe (chyba, ze ustalilas co innego w umowie cywilnej ze zleceniodawca), ale te ustawowe to w Polsce teraz chyba 13 % rocznie (sprawdz dokladnie czy sie nie myle, bo one sie czesto zmieniaja), wiec dobre choc i to. Odsetki tez ci musi dluznik zaplacic i mozesz go tez podac o to do sadu, jakby sie rzucal. Pozdrawiam i zycze milego wieczoru!
                                  • mamameg Re: dragontatoo i makurokurosek 09.03.11, 09:06
                                    Dragontatoo pracuje, spłaca długi i kredyt hipoteczny, dla dobra chorej córki pracuje w domu, gdzie przepraszam jest jakaś postawa roszczeniowa albo życie ponad stan? Kredyty zaciągnęła na to, żeby przeżyć a nie na najnowsze bmw. Osoby które powinny ją wspierać, jeszcze jej dokopują.
                                    Ale jak ktoś się z dzieckiem zwalił na głowę mamie i pewnie miał darmową z niej niańkę to faktycznie nie zrozumie.
                                    Nie mówiąc już o tym, że nieegzekwowanie alimentów od ojca dziecka to naprawdę nie jest powód do dumy.
                                    • marianka_marianka mamameg 09.03.11, 20:50
                                      Jeżeli dla kogoś powrót z dzieckiem do mamusi jest przejawem samodzielności i wzorem do postępowania, no to o czym tu dyskutować? Sposób wypowiedzi świadczy o idiotyźmie pierwszego sortu. Szkoda energii na tłumaczenie czegokolwiek.
                                      • makurokurosek Re: mamameg 10.03.11, 00:45
                                        Oczywiście bardziej odpowiedzialne i dojrzałe jest branie kolejnych kredytów, których nie jest się w stanie spłacić niż poprosić i skorzystać z pomocy.
                                        Tylko ja potrzebowałam i korzystałam z pomocy przez rok, a autorka od co najmniej trzech lat pogrąża finansowo siebie i dziecko,od trzech lat egzystuje tylko i wyłącznie dzięki kolejnym kredytom i finansowemu wsparciu ojca dziecka, którym tak pogardza.
                                        Brawo.


                                        • calineczka_777 Re: mamameg 10.03.11, 09:27
                                          makurokurosek napisała:

                                          > Oczywiście bardziej odpowiedzialne i dojrzałe jest branie kolejnych kredytów, k
                                          > tórych nie jest się w stanie spłacić niż poprosić i skorzystać z pomocy.

                                          A co miala zrobic dragon jak NIKT nie chcial jej pomoc: ani matka ani ojciec dziecka. Miala pojsc do dodatkowej pracy z dzieckiem przy piersi, bo nikt nawet przy opiece nie chcial jej pomoc a opieka babysitterek kosztuje? Czy moze miala w desperacji ustawic sie gdzies na szosie i wziac za numerek 50 PLN czy ile to kosztuje? Kobieta wziela kredyt, bo miala wtedy zdolnosc kredytowa. Liczyla, ze im dziecko bedzie wieksze tym bedzie miala wiecej czasu na prace. Byc moze tez liczyla w duszy, ze ojcu dziecka, ktory ja porzucil, zmieknie serce i bedzie wiecej zajmowal sie dzieckiem. Przeliczyla sie, bo zycia nie da sie zaprogramowac: dziecko choruje, wiec dragon nie moze wychodzic na 10h do pracy, ojciec dziecka wpada na krotki czas i bawi sie dzieckiem jak zabawka i nie chce jej pomoc w klopotach finansowych mimo ze ma co najmniej 10.000 PLN dochodu miesiecznie a kredyt byl brany jak planowali zycie wspolnie, mama dragon wypiela sie na nia.

                                          > Tylko ja potrzebowałam i korzystałam z pomocy przez rok, a autorka od co najmni
                                          > ej trzech lat pogrąża finansowo siebie i dziecko,od trzech lat egzystuje tylko
                                          > i wyłącznie dzięki kolejnym kredytom i finansowemu wsparciu ojca dziecka, który
                                          > m tak pogardza.

                                          Tylko ty mialas pomoc mamusi. Dragon nie ma nikogo, u kogo by chociaz znalazla wsparcie psychiczne, dach nad glowa, ze o opiece nad dzieckiem i pomocy finansowej nie wspomne.

                                          > Brawo.
                                          >

                                          Mowilam to do niewielu ludzi w zyciu ale wydajesz mi sie zlym okrutnym czlowiekiem czerpiacym radosc z nieszczescia innych. Twoim hobby jest kopanie lezacego bezbronnego czlowieka. Brawo:-(
                                          • mamameg Makurosek 10.03.11, 10:33
                                            A po tym roku bycia samotną matką to co zrobiłaś? Wynajęłaś czy kupiłaś mieszkanie SAMA?
                                            • calineczka_777 Re: Makurosek 10.03.11, 11:14

                                              mamameg napisała:

                                              > A po tym roku bycia samotną matką to co zrobiłaś? Wynajęłaś czy kupiłaś mieszka
                                              > nie SAMA?

                                              Nie sadze, zeby ona kupila za SWOJE pieniadze jakiekolwiek mieszkanie, bo jeszcze niedawno bedac w ciazy i na macierzynskim pobierala zasilek dla bezrobotnych:
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,584,72572704,72574301,Re_Bezrobotna_w_ciazy.html
                                              Jednoczesnie juz w mlodym wieku makurosek troszczy sie kto dostanie spadek po jej konkubencie (no coz, samemu to nie laska zapracowac?):
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,584,82824198,82824198,spadek_a_maloletnie_dziecko.html
                                              Na plus liczy sie dla makurosek to, ze jest oszczedna - za chrzest dziecka zaplacila tylko 30 zl, a to juz trzeba byc dobra negocjatorka, bo ksieza lubia wyciagac kase:
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,584,58094371,58110935,Re_ile_ksiedzu_za_chrzest_.html
                                              • mamameg Calineczka_777 10.03.11, 11:27
                                                A tak mi się właśnie wydawało, że to po prostu zawiść, że inna kobieta sobie poradziła sama i że umie na to wszystko ZAPRACOWAĆ.
                                                • mamameg Re: Calineczka_777 10.03.11, 11:31
                                                  I obstawiam, że po tym roku wprowadziła się do następnego konkubenta.
                                                  • dragontatoo Re: Calineczka_777 10.03.11, 12:16
                                                    Hi hi, powiem szczerze, że w pewnym momencie trochę zostawiłam tę dyskusję. Bo moim zdaniem zaczęła schodzić na manowce i zamieniać się w to, co większość dyskusji gazetowych - przepychankę i wyzywanie od osób roszczeniowych (słowo wytrych w dzisiejszych czasach).
                                                    Ale te celne fragmenty z biografii Makurokuroska z lekka mnie ubawiły ;).

                                                    No cóż, ja pobierałam zasiłek dla bezrobotnych przez 3 m-ce, ale parłam na to, żeby dostać dotację - pieniądze zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem, mam faktury i faktycznie zakupione przedmioty/usługi, bez chachmęcenia. Można się zastanawiać nad sensem tych dotacji. I nad zakładaniem firm przez ludzi nie mających oszczędności - a więc tracących płynność finansową przy pierwszej niezapłaconej fakturze. W moim województwie można było też kiedyś dostać pomoc polegającą na wypłacaniu przedsiębiorcy bodajże 700 zł przez pół roku, z przeznaczeniem na zusy itp. Ale niestety, teraz można się o to ubiegać jedynie zakładając działalność w gosp. wiejskim bądź będąc restrukturyzowanym stoczniowcem.

                                                    Cóż... każdy mierzy swoją miarą... choć oczywiście zastanawiam się nad każdym głosem w dyskusji i punktem widzenia, bo spojrzenie z zewnątrz na dany problem jest cenne zawsze. I nie jest tak, że całkowicie zaprzeczam temu tokowi rozumowania.
                                                    Ale daję z siebie co mogę i jak tylko mogę, więc nie widzę powodu, by być obrażana i pogardliwie traktowana przez przemądrzałą dziewuchę, która najpierw jechała z dzieciakiem na plecach mamci, a teraz fagasa.
                                                  • calineczka_777 mamameg 1 + dragontatoo 10.03.11, 13:48
                                                    Masz racje, ze wiele dyskusji zamienia sie w przepychanki itp. Ale mnie to nieco juz zdenerwowalo jak Makurokuroska ciebie traktowala. Dlatego sie wtracilam. Wg mnie ty roznisz sie od niej tym, ze SAMA probujesz sie utrzymywac, co ja uwazam za dojrzale zachowanie. Wyprowadzenie sie od mamy na utrzymanie chlopaka nie jest wg mnie powodem do okreslania sie jako wzor do zachowania. Wg mnie to Makurokuroska ci zazdrosci tej samodzielnosci. Zreszta zaleznosc od konkubenta, tym bardziej jesli sie nie wie, czy przepisze na ciebie spadek, moze byc frustrujaca :-) Wg mnie to twoj sposob zachowania, to, ze probujesz byc samodzielna, bedzie kiedys procentowac w twoim zyciu. I twoja corka bedzie miala jako wzor samodzielna mame, a nie bezrobotna na utrzymaniu mezczyzny. Walcz o klientow (i z klientami jak nie chca placic). I nie zapomnij tez o sprawie alimentow od ojca dziecka -twoje dziecko ma prawo do alimentow od ojca dziecka i to proporcjonalnie do jego zarobkow a on ma obowiazek przynajmniej do tego, skoro od innych obowiazkow sie uchyla. To nie moze byc tak, ze mezczyzna zarabiajacy 10.000 miesiecznie daje tak male alimenty na chore dziecko.
                                                  • mamameg Calineczka_777 + dragontatoo 10.03.11, 17:20
                                                    Mnie też poniosło, ale denerwują mnie ludzie, którzy komuś kto i tak miał mnóstwo ciężkich przeżyć za sobą jeszcze dogryzają. Zwłaszcza tacy co to nie mają pojęcia jak to jest nie mieć wsparcia w nikim, w rodzinie ani w partnerze.
                                                    Dragon, życzę córeczce zdrowia a Tobie wytrwałości i jak najwięcej zleceń.
                                                  • makurokurosek Re: Calineczka_777 + dragontatoo 10.03.11, 22:34
                                                    Jeżeli już szukacie o mnie informacji to szukajcie lepiej.
                                                  • makurokurosek Re: mamameg 1 + dragontatoo 10.03.11, 22:30
                                                    Dlatego sie wtracilam.
                                                    > Wg mnie ty roznisz sie od niej tym, ze SAMA probujesz sie utrzymywac, co ja uwa
                                                    > zam za dojrzale zachowanie.

                                                    Proszę cię, panna od pięciu lat utrzymuje sie z kredytów i wpłat byłego i to nazywasz samodzielnością.Nie wiedziałam, że wchodzenie w kolejne długi przy niemożności spłacenia juz zaciągniętych nazywamy dojrzałością i odpowiedzialnością

                                                    "Wyprowadzenie sie od mamy na utrzymanie chlopaka ni
                                                    > e jest wg mnie powodem do okreslania sie jako wzor do zachowania. "

                                                    Nie bądź śmieszna, poszukaj lepiej. Pomoc jaką mogła oferować moja mama to pokój, i za to jestem jej wdzięczna. Jestem chemikiem, w ciąże zaszłam miesiąc po utracie pracy , a dowiedziałam sie o niej w chwili gdy pracowałam w przemyśle chemii ciężkiej.
                                                    Nigdy nie byłam na utrzymaniu faceta,po przeprowadzce otworzyłam firmę z której do tej pory sie utrzymujemy. Gdyby nie związek partnerski który tworzymy można by powiedzieć, że to mój partner jest na moim utrzymaniu :).,

                                                    "Wg mnie to Ma
                                                    > kurokuroska ci zazdrosci tej samodzielnosci.

                                                    Samodzielności hahaha , chyba długów , choć głupoty i nieodpowiedzialności nie ma co
                                                    zazdrościć

                                                    "Zreszta zaleznosc od konkubenta, t
                                                    > ym bardziej jesli sie nie wie, czy przepisze na ciebie spadek, moze byc frustru
                                                    > jaca :-) Wg mnie to twoj sposob zachowania"

                                                    widać , źle doczytałeś. To nie ja jestem od niego uzależniona, tylko bardziej on ode mnie. Jesteśmy związkiem partnerskim, z wielu powodów nie chce zdecydować się na ślub i tak, jest to mój problem psychiczny wynikający z traumy z dzieciństwa, nie chce ślubu bo daje mi to fikcyjne poczucie bramki ewakuacyjnej, nie chce ślubu bo mój ojciec był alkoholikiem. Tak moja decyzja o braku ślubu wynika z mojej blokady psychicznej, ale jednocześnie ta sama blokada psychiczna wpłynęła na rozwinięcie samodzielności i niezależności jak rowniez na wybór polibudy, a nie uniwerku . Nigdy nie chciałam być i nie byłam nikogo utrzymanką bo uważam to za zbyt poniżające, tak samo jak uważam za poniżające wykorzystywanie pieniędzy przeznaczonych przez ojca na dziecko do spłacania długów matki .

                                                    "Zreszta zaleznosc od konkubenta, t
                                                    > ym bardziej jesli sie nie wie, czy przepisze na ciebie spadek, moze byc frustru
                                                    > jaca :-) "

                                                    Przeczytaj dokładniej. Firma jest na mnie, i to ja nią kieruję,ja ją stworzyłam i ja jestem jej twarzą i ja przyciągnęłam klientów kluczowych, problem nie dotyczy nas jako związku, bo mój partner dostał ode mnie dwa lata temu notarialne upoważnienie do podejmowania wszystkich decyzji, problem dotyczy dziadków.My sobie ufamy, ale nie jesteśmy małżeństwem, w przypadku śmierci jednego z nas może powstać problem. Zwłaszcza jeżeli chodzi o moją śmierć, a jak się okazało dwa lata temu mam dość poważne problemy zdrowotne.


                                                  • makurokurosek Re: Calineczka_777 10.03.11, 14:57
                                                    I tu byś się zdziwiła, jesteśmy razem od 13 lat
                                            • makurokurosek Re: Makurosek 10.03.11, 14:55
                                              wynajmuję. Zastanawiamy się nad kupnem, ale ze względu na kryzys i na to że naszym jedynym dochodem jest nasza działalność wolimy z kupnem poczekać.
                                              • calineczka_777 makurokurosek - Nie karmic trolla! 10.03.11, 23:44
                                                makurokurosek - Nie karmic trolla! Dziewczyna zreszta sama sobie zaprzecza w swoich roznych postach, raz pisze jedno a w innych postach zupelnie inne rzeczy na swoj temat:-( Ta dyskusja nic nie da. Wiec najlepsze rozwiazanie to: Nie karmic trolla!
                                                • makurokurosek Re: makurokurosek - Nie karmic trolla! 10.03.11, 23:52
                                                  Ale kto jest trollem ja czy autorka ?


                                                • dragontatoo Re: makurokurosek - Nie karmic trolla! 10.03.11, 23:55
                                                  No fakt... tu trzynaście lat związku, poważna firma, kluczowi klienci, ecie pecie, a tu wynajmowane mieszkanie.... tak przez 13 lat związku? to chyba cienka bardzo ta firma, a i facet nieudacznik - ja bym się tam nie chwaliła, że "właściwie to ja utrzymuję faceta";)
                                              • ida.lipcowa Re: Makurosek 04.09.11, 13:13
                                                makurokurosek napisała:

                                                > wynajmuję. Zastanawiamy się nad kupnem, ale ze względu na kryzys i na to że nas
                                                > zym jedynym dochodem jest nasza działalność wolimy z kupnem poczekać.


                                                A co?Już straciłaś dochody ze szpiegowania forum i donoszenia dla pani minister Hall?Pala się 4 litery przed wyborami?No widzisz,niemoralność nie popłaca....
                                                • makurokurosek Re: Makurosek 08.09.11, 23:45
                                                  Nie każdy ma poglądy ubeka i doszukuje się we wszystkich swoich wrogów politycznych. Zal mi ciebie bo oprócz ataków politycznych , nie potrafisz nic sensownego powiedzieć, nie potrafisz nawet argumentować swojego stanowiska.
                    • stoprocent Re: dragon 14.03.11, 22:12
                      makrokurosek, co się tam na dziewczynę uwzięłaś?
                      Autorka wątku - nota bene prezentująca o wiele wyższą klasę i inteligencję od ciebie oraz naprawdę wysoki poziom kultury - najzwyczajniej w świecie ma problemy z psychicznym udźwignięciem stresów, które są spowodowane pętlą załużenia. W któe wpadła na skutek własnych nie do końca przemyślanych decyzji oraz niekorzystnych zbiegów okoliczności i radzi sobie z tym jak umie, i to jak najuczciwiej umie. Zwyczajnie jej nagle zmniejszone dochody okazały się mniejsze niż nieszczególnie zawyżone wydatki, a ty wyjeżdżasz z argumentacją o ludziach żyjących ponad stan. Czy autorka gdzies napisała, że nabyła mercedesa, bo nie wypada jeździć seicento, czy zaciągnęła dług na wycieczkę tudzież zakupy w ekskluzywnym butiku?Gdzie to życie ponad stan - że dziecku antybiotyk kupiła zamiast leczyć cebulą?
                      Opanuj się, kobieto, bo czytac przykro!
    • eastern-strix Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 02.03.11, 12:49
      Pracowałam z osobami w takiej sytuacji, jak Twoja, ale nie w Polsce, więc pewnie moja wiedza będzie tu nieprzydatna.

      Potrzebujesz porady w sprawie długów. Czasami jest tak, że zapisy w umowie o kredyt są nieegzekwowalne, bo są sprzeczne z prawem. Ale to prawnik/ekonomista Ci powie. Poszukaj lokalnego Biura Porad Obywatelskich, tam zazwyczaj dyżurują osoby kompetentne.

      Niestety, to są konsekwencje tego, że banki lekką ręką pożyczały kredyty na 100%. Z braku laku i innych rozwiązań mieszkaniowych, kredyt stał się jedynym sposobem na posiadanie własnego kąta. A nie tak powinno być, bo to jest normalne, ze jedni zarabiają lepiej, inni gorzej i jedni mają mieszkanie na kredyt a inni, zwłaszcza samotni rodzice, powinni móc korzystać z parasolu ochronnego państwa. W Polsce zas taki parasol ochronny sprowadza sie do baraków za miastem. No, ale już kończe ten wywód, nie chcę Cię dołować.

      Biuro Porad Obywatelskich, Centrum Praw Kobiet, jak już ktoś napisał. I może Centrum Interwencji Kryzysowej? Tam mają psychologów i psychiatrów, którzy mogą Ci pomóc uporać się z napadami paniki.

      Kredyt jest na Ciebie czy na męża też? Bo jeśli macie wspólny, to on też jest prawnie zobowiązany do spłaty. Możesz wystapić do sądu o sądowy nakaz, motywując to swoją trudną sytuacją życiową oraz faktem, że owo mieszkanie to jest dach nad głową Waszego wspólnego dziecka. Bo przecież jeśli je stracisz, to będziesz wynajmować coś innego i być może będzie to nawet droższe.

      • dragontatoo Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 02.03.11, 15:43
        Dzięki wszystkim za porady i dobre słowa. Przeczytałam też maile, spróbuję odpowiedzieć wieczorkiem, jak znowu zasiądę do roboty. Kred. hipoteczny jest tylko na mnie, ale to jeszcze małe piwo, on jest przynajmniej jakoś rozsądnie oprocentowany. Zjada mnie pożyczka gotówkowa i 1 z kart kredytowych, bardzo upierdliwe banki, zero negocjacji i tak będę się zabijać ze 2 lata. Oby tylko. Jednej rzeczy jest już malutko, drugiej bagatela, ponad 14 tysięcy, z bijącymi odsetkami.
        Wiem, że muszę spłacać, bo dług będzie rósł. I już sobie powiedziałam, że nie kupię nawet marnych gaci sobie, póki się nie rozpadną - dopóki nie pospłacam tego.
        Bardziej tu mnie nawet niepokoją zmiany w mojej psychice niż brak środków, bo jak coś się opóźnia itp. to jestem już nakręcona i o niczym innym nie myślę.
        A na terapię chyba się faktycznie wybiorę. Może dzięki niej będę w przyszłości też lepiej panować nad wydatkami.
        Może w końcu napiszę tu, że znowu wiem, co to jest radość życia i że umiem cieszyć się własnym dzieckiem i codziennymi sprawami.
        • eastern-strix Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 02.03.11, 19:09
          Nie wiem do końca, jak to jest w PL, ale zapytaj, jakie możliwości w praktyce mają banki jeśli chodzi o spłatę zadłużenia na karcie kredytowej. W UK sąd może zmienić ratę oprocentowania i wprowadzić zmiany do umowy o kartę kredytową. Może też odmówić bankowi prawa do ściągania długu i ustalić odgórnie ratę spłaty, która jest do przełknięcia dla dłużnika.

          Zapytaj prawnika w BPO, czy to jest możliwe w PL. Bardzo dobre rozwiazanie - chroni ludzi przed odsetkami z kosmosu. Ja niestety nie wiem, czy w PL jest taka możliwość.
          • scibor3 Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 02.03.11, 23:36
            Tu jest dziki kraj, gdzie banki mogą wszystko a aby zbankrutować trzeba mieć co najmniej tyle wolnych pieniędzy, ile jest zadłużona wobec banków, odejmując to kredyt hipoteczny. Tak piękne mamy prawo.
            • eastern-strix Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 03.03.11, 18:23
              Tu jest dziki kraj, gdzie banki mogą wszystko a aby zbankrutować trzeba mieć co najmniej tyle wolnych pieniędzy, ile jest zadłużona wobec banków, odejmując to kredyt hipoteczny. Tak piękne mamy prawo.

              Naprawdę? Ale to bez sensu! W UK żeby ogłosić upadłość konsumencką (debt relief order) trzeba mieć bardzo mało dochodów i dóbr, żeby ogłosić bankructwo można mieć trochę więcej, ale trzeba wykazać, że się zadłużenia nijak nie spłaci. No i pokrywa się koszty tej procedury. Oczywiście ma to swoje konsekwencje, ale czasem może być najlepszym rozwiązaniem.

              Ani jedno ani drugie nie stosuje się wobec kredytów hipotecznych tylko kart kredytowych, kredytów konsumenckich itp. No ale jakoś to działa, sama widziałam.
    • tully.makker jeszcze jedno 02.03.11, 20:49
      Z jakiego jezyka tlumaczysz?
      • dragontatoo Re: jeszcze jedno 02.03.11, 21:21
        Francuski. Pracuję głównie on-line. Z mojego miasta dokumenty w tym języku są sporadyczne. O ustnych to można sobie pomarzyć. No i potem ściągam kasę z drugiego końca Polski...
        • eastern-strix Re: jeszcze jedno 02.03.11, 21:31
          Zacznij dawać prywatne lekcje i udzielać korków uczniom. Możesz wyciągnąć nawet 50 zł za godzinę. A nawet jeśli mniej, to i tak się uzbiera.
        • tully.makker Re: jeszcze jedno 02.03.11, 22:17
          Francuski? Szkoda. Ale bede pamietala, gdyby cos sie objawilo.
    • doctor.no.1 Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 04.03.11, 20:01
      Powiem Ci tak: masz doskonały zawód! Lingwiści, któych znam żyją doskonale! Zarabiają ogromne pieniądze, skoro zatem Ty ledwie wiążesz koniec z końcem, to oznacza, że istnieją jakieś słabe punkty, które możesz usparawnić. Podejrzewam, że nie sprzedajesz aktywnie swoich usług, tylko czekasz aż ktoś zgłosi się na Twoją reklamę. A to za mało!

      Przygotowujesz ofertę, któa wygląda profesjonalnie! i jest na średnim poziomie cenowym, wchodzisz na panoramę firm i wysyłasz do wszystkich firm po kolei swoją ofertę. Potem dzwonisz do każdej firmy i pytasz, czy oferta doszła. Tak najprościej.

      Możesz też nieco inaczej - próbować szukać firm, któe importują lub eksportują do i z lrajów frankojęzycznych. Możesz wejść na stronę francuskiej izby przemysłowej i skontaktować się z każdym jej członkiem, składając ofertę swych usług.

      Działaj, a nie opedzisz sie od zleceń. Bedziesz musiała szukać sama podwykonawców, by podołać wszystkim pracom.
      • dragontatoo Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 06.03.11, 12:02
        Merci... :).
        Może i masz rację.
        Bo tłumaczem jestem chyba całkiem niezłym, zważywszy na rzadkość reklamacji i wiele pochwał od biur tłum. na portalu branżowym.
        Chyba czas wyjść ze zleceniowego grajdołka:).
        • kellss Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 06.03.11, 23:38
          dragon - skad jestes? jak Ci pomoc?
        • alba27 Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 09.03.11, 20:36
          Bardzo współczuję sytuacji, nie słuchaj oskarżeń, że twoja postawa jest roszczeniowa bo nie jest, starasz sie jak możesz, nie biegasz do mopsu ale pracujesz w domu. Masz dobry fach w ręku, wiem bo sama jestem po filologii i jak miałam 2 maluchów i ciężko było z kasą to dawałam korepetycje, to niezła fucha, nawet jeżeli dorobiłabyś 200-300zł miesięcznie to w sytuacji w jakiej jesteś każdy grosz się liczy. POcieszające jest to że niedługo będzie skończy się sezon grzewczy to rachunki będą trochę mniejsze.
    • premeda Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 10.03.11, 12:00
      Może dałoby się zamienić mieszkanie na mniejsze/ w gorszej lokalizacji z częściową spłatą kredytu? Nawet jeśli rata kredytu hipotecznego nie jest wysoka, to przez sam koszt ogrzewania lepiej poszukać czegoś innego.
      • zza_sciany Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 15.03.11, 16:40
        a pod wątkiem............reklama, kredyt hipoteczny;-)
    • enia17 Re: Zadłużenia a stres - do P. Ekspert 16.03.11, 16:57
      dziecko swoje kochaj
      ona nie jest winna tej calej sytuacji
      przerwij bledne kolo ze nieszczesliwy dorosly wychowa kolejnego nieszczesliwego doroslego

      duzo sily zycze!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka