Boję się małżeństwa

16.04.11, 14:53
bo...
moi rodzice: ciągle się kłócili i bili
krzyczeli na siebie,
nie odzywali do siebie miesiącami
każdy w domu mial swoj chleb,swoje maslo,swoje kosmetyki chowane przed drugim
mama ciagle narzekala i wyzywala sie glownie na mnie,raz mowila kocham,innym razem wypier**do niczego sie nie nadajesz,jestes beznadziejna
ojciec nie oddawal mamie pieniedzy na dzieci i zycie ale oplacal rachunki
ojciec nic nie robil,siedzial i ogladal tylko calymi dniami tv lub chodzil do pracy,zarabial 3tys.
mama sprzatala,chodzila na zebrania,gotowala,ciagle chorowala
bylam bita przez ojca za to,ze dostalam 3 w szkole a nie 4
bylam wyzywana przez matkę,ze jestem brzydka i gruba i ze ojciec kocha tylko mame i nikogo wiecej,jak rozmawialam z ojcem a z mama bylam poklocona,matka byla zazdrosna i ublizala mi przy ojcu
bylam wysmiewana przez rodzicow za swoje porazki np.jak oblalam prawo jazdy,egzamin na uczelni
mama chowala przee mna jedzenie,kosmetyki,mowila,ze wstydzi sie za moje studia,ze sa beznadziejne,opowiadala zle rzeczy o mnie do rodziny,ciagle mowila nigdy nie wychodz za mąz bo bedziesz miala pieklo jak ja
nie mam dobrego kontaktu z bracmi,u mnie w domu kazdy ma swoje zycie...

za to wszystko NIE KOCHAM rodzicow
z tatą nie rozmawiam od pol roku,obrazil sie na mnie,upokarza mnie przy rodzinie

moj chlopak,znamy sie dosc dlugo
chce miec 4dzieci(on zarabia 1300zl),jest mgr inz rolnictwa,ma gospodarstwo
kobieta ma nie pracowac a sprzatac i gotowac
u niego wszyscy sa bardzo za soba,prawdziwe ognisko domowe,kazdy pomaga drugiemu
jest bardzo dobry,uczciwy,czuly,kochajacy,wierny
-praca to moje hobby,szukalam jej kilka lat,uwielbiam to co robię,ale daleko od domu chlopaka(przyszlego miejsca zamieszkania)

czy lepiej wybrac malzenstwo czy byc zdanym na samego siebie(zarabiac na siebie,nie miec obowiazkow,tylko praca,dom,hobby,przyjaciele)???

mam dylemat ze wzgledu na moje przejscia z dziecinstwa-proszę nie trollować
    • sanciasancia Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 15:04
      Zacznij może od terapii, a nie zastanawiania się, czy chcesz wyjść za mąż i zakopać się na wsi.
    • verdana Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 15:08
      Cóż, małżeństwa jako takiego nie ma się co bać, ale powtarzania rodzinnych wzorców - jak najbardziej. Facet, który jeszcze przed ślubem planuje, ze żona będzie siedziała w domu, sprzatała i gotowała, a on będzie zarabiał - i jak sadzę, decydował o wszystkim (bo już decyduje o zyciu przyszłej żony), to kanał. Mozna być jednoczesnie zoną i osdobą niezalezną, ale wtedy o ty, co się robi - ile się ma dzieci, kto zajmuje się czym w domu decydują oboje małzonkowie, a nie mąż. Uwazam też, ze poza okresem, gdy dzieci sa malutkie (a czasem i wtedy) kobieta powinna pracować - chyba, ze odziedzicayla po przodkach majątek. Inaczej niegdy nie bedzie niezalezna.
    • marzeka1 Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 15:20
      Jak wyżej, masz niepoukładane złe emocje z domu, a tym chłopakiem bałabym się brać ślubu, bo jak dla mnie ma kosmiczne poglądy: 1300 zł. pensja, ale 4 dzieci ma być i kobieta w domu w tradycyjnej tylko roli- pasuje ci to????
      I w sytuacji gdy praca to twoje hobby, długo jej szukałaś, rzucanie tego, aby radośnie urodzić panu na wsi dzieciątka- jest ....zabawne.
    • tab-ris Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 15:41
      Mogę ci tylko przedstawić skróconą wersję przyszłości jaka cię czeka gdy postanowisz poświęcić wszystko dla tego małżeństwa. Napewno sielanka szybko się skończy, urodzisz dzieci, bęziesz je bardzo kochać, całe dnie będziesz się zajmować nimi i domem, będziesz finansowo zależna od pana, w końcu pojawi się frustracja i poczucie zmarnowanego życia, i w związku z zależnością finansowaą nie będziesz miała możliwości zmiany sytuacji. No cóż, to jest taka mało optymistyczna wersja, rzeczywistość może być faktycznie leprza.
      Moim zdaniem jeśli kochasz swoją pracę to po prostu powinnaś porozmawiać o tym z chłopakiem, przecież powinnaś mu mówić co czujesz i myślisz. Przecież możecie pomyśleć o kompromisie, może jakoś to się da ułożyć żeby obie strony były zadowolone.
      Ale jeśli chłopak zbagatelizuje twoje uczucia i dalej będzie się upierał że kobieta ma sprzątać i wychowywać dzieci, to znaczy że twoje wątpliwości są słuszne, bo on nigdy nie będzie cię szanował jako odrębnej jednostki, będziesz tylko dodatkiem do jego wizji życia.
      A małżeństwo zapamiętaj sobie nidy nie jest złe, to ludzie są żli.
      A przecież MY SAMI decydujemy o naszym postępowaniu, i jeśli wyzywamy się i obrażamy sie na siebie, to nie jest to jakaś siła wyższa która nas do tego zmusza, TO MY TO ROBIMY.
    • triss_merigold6 Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 16:22
      Słusznie się boisz. Ostatnią rzeczą z jakiej bym zrezygnowała na Twoim miejscu jest niezależność finansowa i własna praca zawodowa.
      Facet, który zarabia 1300 zł i chce mieć czworo dzieci jest nieodpowiedzialnym fantastą.
    • enith Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 16:34
      Też uważam, że małżeństwa samego w sobie nie ma się co bać, ale w twoim wypadku obawy są raczej uzasadnione. Raz, bo z domu, w którym się wychowałaś, wyniosłaś patologiczne wzorce rodziny. Dwa, bo związałaś się z mężczyzną, który może i jest z dobrego i ciepłego domu, ale to dom, w którym o losie kobiety decyduje mąż, który to los to stadko dzieci i obrabianie wspólnego gospodarstwa. ZANIM więc podejmiesz jakiekolwiek kroki, przepracuj całą sytuację na terapii, żebyś, kolowialnie pisząć, nie wpadła z deszczu - toksyczny dom rodzinny, pod rynnę - uwięziona na wsi bez prawa do samodecydowania.
      • triss_merigold6 Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 16:40
        Symptomatyczne, że autorce nie przyszło do głowy, że może znaleźć innego faceta. :/
        • enith Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 17:06
          Może dlatego, że poziom jej pewności siebie jest równy z dnem Rowu Mariańskiego, o co zadbali do spóły mamusia i tatuś, wmawiając całe życie dziewczynie, że jest nic nie warta. Stąd nie dziwota, że pierwszy miły pan, który nie bije i nie pije, jest poważnie rozważany jako kandydant na męża. Co ciekawe, dziewczyna nawet nie napisała, że tego człowieka kocha. Napisała za to, że pan już przydzielił jej rolę kuchty i matki dzieciom, najwyraźniej wdupiemając jej plany zawodowe. Bogu dzięki, że dziewczyna chociaż zdobyła się na refleksję zanim na ten układ poszła. Czyli jednak pozstał w niej jakiś elementarny instynkt samozachowawczy. Pytanie, co z nim zrobi.
          • triss_merigold6 Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 17:12
            Wiem przecież, chciałam na to zwrócić uwagę.
            Proponowałabym autorce długofalową terapię i poukładanie sobie priorytetów i emocji + lekturę "Toksycznych rodziców" na początek.
            Niech sobie zada pytanie, co ów pan może JEJ zaproponować/zaoferować i czy ta oferta w ogóle jej odpowiada.
          • doctor.no.1 Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 17:13
            ...tiaaa, nie bije ... jeszcze nie :(

    • nutka07 Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 17:11
      Nie pakuj sie w ten zwiazek.
      To ze zostaniesz tam gdzie jestes, nie oznacza samotnosci do konca zycia.
    • doctor.no.1 Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 17:17
      Wredna, całkiem słusznie boisz się małżeństwa, bowiem istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że powtórzysz model rodziny, jaki obserwowałaś u rodziców. Aby tak się nie stało, potrzebujesz psychoterapii. Warto zainwestować pieniądze w terapię jak najwcześniej, zwłaszcza, że jesteś u progu dorosłości.

      Nie uzależnieaj się od faceta. Bądźniezależna finansowo, zawodowo, ale i mentalnie! Dobrze kombinujesz Kobieto. Teraz masz czas na robienie kariery - zwłąszcza, że znalazłas wymarzoną pracę. Nie ma powodu, byś z niej rezygnowała. No i pamiętaj o antykoncepcji!, żebyś nie została przyparta do muru przez niechcianą ciążę i uwięziona na wsi, bez własnego zdania, uzalezniona od widzimisię męża
    • blue_romka Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 22:29
      Twoje obawy z dzieciństwa można (i warto) przepracować u psychologa po to, żebyś ich nie powielała we własnym małżeństwie. Natomiast nie zgadzają się ze sobą wizje życia Twoja i partnera. Nie powinnaś rezygnować z pracy, którą lubisz po to, żeby zaspokoić oczekiwania faceta. Pomijając wszystko inne, pozycja kury domowej deprecjonuje kobietę i często jest przyczyną nie tylko jej frustracji, ale także tragedii (kiedy partner pewnego dnia odchodzi zostawiając żonę bez pracy, doświadczenia zawodowego, składek, emerytury etc). Koniecznie więc ustalcie zasady Waszego przyszłego życia, zanim powiesz "tak".
      Ps. Tę czwórkę dzieci partner chce utrzymać za 1300zł???
    • morekac Re: Boję się małżeństwa 16.04.11, 23:48
      i słusznie, że się boisz. Rzekłabym, że jest to wręcz przejaw zdrowego rozsądku, jeśli pan ewentualny przyszły mąż zamierza utrzymać niepracującą żonę z 4 dzieci za 1.300 zł.

      u niego wszyscy sa bardzo za soba,prawdziwe ognisko domowe,kazdy pomaga drugiem
      > u
      > jest bardzo dobry,uczciwy,czuly,kochajacy,wierny
      Być może wszyscy uwielbiają siedzieć na kupie, i jeszcze cię szlag trafi, jak teściowa i szwagierki będą ci po garach zglądać... bo to druga strona ścisłych związków rodzinnych.
      Najpierw przepracuj swoje dzieciństwo, dopiero potem podejmuj decyzję o ewentualnym małżeństwie...
      • wredna2221 Ciąg dalszy... 17.04.11, 11:45
        DZiEki WIELKIE za wpisy!!!!!!!!!! Jesteście wspaniali !!!!

        dla sprostowania:
        -mamy po 29lat
        -od poczatku studiow sie znamy
        -jestesmy katolikami,choc on bardziej praktykujący(ma zasady:zero sexu w post i adwent,dzieci trzeba urodzic i zajac sie nimi,odchować malutkie;cytuję jego słowa: 5dzieci -Kochanie ja mowię to całkiem poważnie",praca moze poczekać,potem mozesz pracować)

        a co do rodziców-bylam u psychologa ale pani psycholog stwierdzila,ze proszę postarac sie przebaczyć rodzicom to,że:
        -bili panią,wyrzucali z domu nawet jak bylam bez pracy a studiowałam,upokarzali,nasmiewali sie z porazek,mowili kocham a pozniej wynos sie,zero wsparcia i milosci ,grzebali w półkach,wyrzucali z domu moich znajomych,rozwalili moj 4letni zwiazek-moją wielką miłośc,zniszczyli cale dziecinstwo, itp.(jesli sie powtarzam wybaczcie)
        ...wybaczyć ??? hmm...jak to łatwo powiedzieć!!!
        • morekac Re: Ciąg dalszy... 17.04.11, 12:13
          No proszę, to już ma być 5, a nie tylko 4? nie starczy wam nawet na opłaty za prąd i opłaty szkolne typu książki i zeszyty, a jedzenie to sama będziesz musiała sobie w ogródku wykopać (piszesz, że pan ma gospodarstwo), ewentualnie kury i bydlęta obsłużyć. Czyli nie będzie to tylko dbanie o dom, tylko o całe gospodarstwo i aprowizację. Nie martw się, zetniesz sierpem trochę zboża, zmielisz na żarnach (na młynarza nie starczy, obawiam się) i chleb upieczesz. ;-)
          Facet jest z serii 'fantasta z pobożnymi życzeniami', to nie wróży dobrze.
          BTW: gdyby twój potencjalny mąż był istotnie praktykującym katolikiem, to ogólnie nie uprawiałby seksu przed ślubem. Po prostu robi tak, jak mu wygodniej, i żeby za bardzo sumnienia nie obciążyć. To wróży jeszcze gorzej - zawsze znajdzie jakieś usprawiedliwienie czy wykręt dla swojego postępowania.
          Co do rodziców:
          Poszukaj innego psychologa. Myślę, że powinnaś to przepracowac - może potem uda ci się wybaczyć rodzicom, a może nie - ale prawdopodobnie będziesz bliżej siebie i będziesz wiedziała czego chcesz. A już na pewno czego nie chcesz.
        • mruwa9 Re: Ciąg dalszy... 17.04.11, 12:59
          bylas u psychologa czy spowiednika? Sorry, ale tak niezyciowa rada o wybaczaniu raczej traci konfesjonalem i tekstami, ze kazdy ma niesc swoj krzyz i nadstawiac drugi policzek bla bla.. Zmien psychologa, a od chlopa uciekaj jak najdalej. To jakis swirus, sorry za szczerosc.
        • marianka_marianka Re: Ciąg dalszy... 17.04.11, 17:02
          wredna2221 napisała:
          -jestesmy katolikami,choc on bardziej praktykujący(ma zasady:zero sexu w post i adwent,dzieci trzeba urodzic i zajac sie nimi,odchować malutkie;cytuję jego słowa: 5dzieci


          Jesteś pewna, że to katolik a nie muzułmanin;-)

          30 dniowy post w ramadanie dotyczy nie tylko ograniczenia jedzenia, ale także nakłada na muzułmanów bardziej surowy tryb życia. W tym okresie obowiązuje wstrzemięźliwość od kontaktów seksualnych.

          Jak chcesz mieć za męża Ajatollaha, a w domu islamski fundamentalizm, to Twój wybranek jest idealny.
        • attiya Re: Ciąg dalszy... 17.10.11, 12:59
          czyli jak będziesz miała ochotę iść do łóżka w wielki czwartek to kicha?
          ale jak będziesz zmęczona, rozbita ale pan małżonek będzie miał ochotę, to nie ma zmiłuj
          chcesz mieć 4 czy 5 dzieci? Wiesz na czym polega życie na gospodarce?
          Jak chcecie w 6 czy 7 osób utrzymać się dziś na gospodarce za 1300 zł
          Mówisz, że pan mąż pozwoli iść ci do pracy jak dzieci podrosną ale kiedy? Jak najmłodsze skończy 18 lat? Kto cię wtedy przyjmie do pracy? Urodzisz powiedzmy tę 4 w 8 lat plus 18 to 26 i plus twoje prawie 30, to 56 lat prawie. Kto cię wtedy dziewczyno do pracy przyjmie? Jak zarobisz na swoją emeryturę? Tym bardziej, że jednak trzeba będzie ileś tam lat minimum pracować, żeby tę emeryturę mieć. Za co przysłowiowe podpaski i bieliznę kupisz jak te 1300 zł pójdzie na r-ki i życie?
          Po kie licho kończyłaś studia jak masz zamiar na wsi krowy i świnie oporządzać?
          To twój pierwszy chłopak? Dopuszczasz inny model życia? A co, jak znajdziesz pracę za 3 tysiące zł? To spora kwota w porównaniu do 1300 zł. też wtedy zrezygnujesz z pracy?
          Ciemno to widzę. Tym bardziej, że nie u siebie będziesz mieszkać, pewnie z rodzicami męża...
    • marianka_marianka Re: Boję się małżeństwa 17.04.11, 11:49
      Na łopatki rozłożyło mnie 1300 zł i 4 dzieci:-)

      Chłopak, którego opisałaś być może dla innej kobiety będzie doskonałym mężem. Dla Ciebie nie, bo chce narzucić Ci już na wstępie znajomości wymyślony przez siebie obraz małżeństwa i rodziny. Niestety nie miałabyś dużo do powiedzenia w małżeństwie z czwórką dzieci, na wsi w domu męża i rodziców oraz bez pieniędzy, a co za tym idzie niezależności.
      Nie chcesz tego prawda?
      • mamajaneczki Re: Boję się małżeństwa 17.04.11, 13:18
        Wredna, wszystko fajnie, facet jest kochający i wierny, cieszymy się. Ale czy on choć raz zapytał CIEBIE, czego chcesz zamiast planować piątkę dzieciaków za 1300 zł?? Czy Ty sama siebie zapytałaś??? Wspólne życie polega na wspólnym planowaniu. Jeżeli facetowi to nie odpowiada, to żegnamy się uprzejmie, jesteś więcej warta. Zanim nie przepracujesz problemu poczucia własnej wartości, nie dojrzejesz naprawdę. A dzieci nie powinny się żenić i mieć dzieci. Sorry za brutalną prawdę
        • verdana Re: Boję się małżeństwa 17.04.11, 17:03
          Facet mowi, ze MOŻESZX pracować jak odchowasz dzieci? Mozesz - to oznacza, ze on decyduje co możesz, a czego nie. Czyli uznaje, ze zona nie ma prawa do własnego życia i decyzji - on będzie decydował, co moze robić, a czego nie.
          Pan, ktory sypia z dziewczyna przed slubem, a nie sypia w post - to pan, który ma wartosci gdzieś - robi to, na co ma ochotę i uwaza, ze inni też mają robić to, na co on ma ochotę.
          Zgaduję, że psycholog był z poradni katolickiej?
          Cóż, jestem pewna, ze jeśli związesz się z tym facetem, Twoje życie będzie kopią życia Twojej matki. Będziesz służącą , ktorej zadaniem bedzie podporządkować się i robić to co Pan kaze.
          • marzeka1 Re: Boję się małżeństwa 17.04.11, 17:26
            "-jestesmy katolikami,choc on bardziej praktykujący(ma zasady:zero sexu w post i adwent,dzieci trzeba urodzic i zajac sie nimi,odchować malutkie;cytuję jego słowa: 5dzieci -Kochanie ja mowię to całkiem poważnie",praca moze poczekać,potem mozesz pracować) "

            - z lekka zszokowana jestem, bo też jestem katoliczką, mąż nawet bardziej ode mnie jest wierzący, ale nigdy w życiu nie prezentował tak kosmicznego podejścia, to w sumie niewiele ma wspólnego z katolicyzmem: wyjdź za mnie, rozmnażajmy się radośnie, a żona niech podnóżkiem męża będzie, praca jak odchowa dzieci i pan mąż pozwoli.
            Taki mąż to kanał na całego i tyle. Na głowę upadałaś, żeby w ogóle na poważnie rozważać związek z kimś takim?
            • marianka_marianka Re: Boję się małżeństwa 17.04.11, 17:41
              - z lekka zszokowana jestem, bo też jestem katoliczką, mąż nawet bardziej ode m
              > nie jest wierzący, ale nigdy w życiu nie prezentował tak kosmicznego podejścia,


              Gdyby mój mąż katolik odmawiałby mi seksu w post i adwent zasłaniając się religią (?), to na własnej skórze posmakowałby gniewu Boga przemawiającego przeze mnie;-)
              • marzeka1 Re: Boję się małżeństwa 17.04.11, 17:55
                Mój także :) dlatego nie mam pojęcia co takie kosmiczne poglądy pana mają wspólnego z religią, chyba tylko z jakąś wynaturzoną wersją.
                • petelka79 Re: Boję się małżeństwa 17.04.11, 19:08
                  A może napisz, czego Ty chcesz od życia. Gdzie chcesz mieszkać (miasto czy wieś),czy i ile chcesz mieć dzieci. Czy widzisz się w pracy w gospodarstwie i w mieszkaniu na kupę z rodziną męża? Czy chcesz związku partnerskiego czy odpowiada Ci podległość? Czy jesteś gotowa w pełni podporządkować i będziesz szczęśliwa? Czy w ogóle Twój partner bierze Twoje zdanie pod uwagę w jakiejkolwiek kwestii?
                  Ja uważam,że każdy intuicyjnie czuje, czy z daną osobą będzie szczęśliwy, ludzie tylko z różnych względów lubią się oszukiwać i brną w toksyczne układy.
                  • kiira_korpi Re: Boję się małżeństwa 17.04.11, 23:45
                    Ano właśnie. Od tego autorka powinna zacząć. Przecież kobieta prawie 30stoletnia powinna wiedzieć, czego chce od życia, ile mieć dzieci i czy w ogóle.
                    Bo dla mnie, niezależnej dziewczyny z dużego miasta, przyzwyczajonej do samostanowienia o sobie (a autorka też przecież jako taka nam się przedstawia) opcja przeprowadzenia się na wieś i urodzenia radośnie czworo czy pięcioro dzieciaczków pokręconemu 'katolikowi', który odmawiałby mi seksu w adwent i post, byłaby z kategorii - over my fuck.ing dead body;)

                    Ale ja tu widzę inny problem. Dziewczyna widzi świat zero-jedynkowo, czyli albo wychodzi za tego chłopaka (bo uważa, że on jako jedyny ją chce), albo zostaje już na wieki starą panną:).
                    • kiira_korpi Re: Boję się małżeństwa 17.04.11, 23:55
                      A dla zainteresowanych, tak dla dopełnienia obrazu:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,16,124287764,124287764,Ona_z_miasta_on_mieszajacy_na_wsi.html
        • mariuszeeeek Re: Boję się małżeństwa 11.10.11, 13:18
          A ja myślę, że faceci boją się starość, Wiek i brak dzieci... tego można się bać!! Jedym słowem smutek jak tak się pomyśli...

          facet.wp.pl/kat,70996,wid,13865745,wiadomosc.html
      • panikorbka-to-ja Re: Boję się małżeństwa 11.10.11, 16:19
        a co wy się tak dziwicie.. 1300 zeta i 4 dzieci na wsi to normalka, dzieci nie kosztują aż tak, a zawsze się przydadzą koło kur chodzić, kaczek, przy żniwach pomóc... na jedzenie dla dzieci będzie, a reszta to fanaberia, no może jednego syna na studia się wyśle, najlepiej na księdza, co by szaconek był we wsi..
        żeby nie było inne modele życia też są na polskiej wsi, nieraz to tacy przedsiębiorcy, że oko bieleje, ale powyższy też funkcjonuje, zwłaszcza w górach:)
        [url=https://www.suwaczek.pl/][img]https://www.suwaczek.pl/cache/d06f1ff97f.png[/img][/url]
      • panikorbka-to-ja Re: Boję się małżeństwa 11.10.11, 16:20
        a co wy się tak dziwicie.. 1300 zeta i 4 dzieci na wsi to normalka, dzieci nie kosztują aż tak, a zawsze się przydadzą koło kur chodzić, kaczek, przy żniwach pomóc... na jedzenie dla dzieci będzie, a reszta to fanaberia, no może jednego syna na studia się wyśle, najlepiej na księdza, co by szaconek był we wsi..
        żeby nie było inne modele życia też są na polskiej wsi, nieraz to tacy przedsiębiorcy, że oko bieleje, ale powyższy też funkcjonuje, zwłaszcza w górach:)]
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Boję się małżeństwa 17.04.11, 20:25
      W kwestii psychoterapii, to są takie jej formy, których celem jest doprowadzenie do wybaczenia rodzicom czy innym ważnym obiektom. W innych terapiach wybaczenie jest fragmentem jakiś dłuższego procesu terapeutycznego i nie musi nastąpić. Pani jednak potrzebuje najpierw uporać się ze sobą, a nie ze swoimi rodzicami. Ze swoją osobowością, która ukształtowała się na bazie konkretnych doświadczeń z rodzicami. Ale to może być długi proces.
      Pani decyzje są i będą podejmowane na bazie tych wczesnych doświadczeń, choćby nieświadomie.
      Przedstawione przez siebie możliwości postrzega Pani jako krańce tego samego kontinuum. Albo małżeństwo i utrata niezależności albo niezależność i samotność. To oczywiście nie musi być prawda.
      Wygląda też na to, że deklarowane wartości Pani chłopaka i jego cechy postrzegane przez Panią jako pozytywne, są lepsze od Pani. Pani czuje, że on Panią przewyższa. Dlatego gotowa jest Pani mu się podporządkowywać, bo sama czuje się zdefektowana. Jest to o tyle groźne, że pod wpływem takich uczuć można podjąć bardzo nieracjonalną decyzję. Ona może być nieracjonalna nawet jeśli jest miłość i bliskość między Wami. Bo Pani będzie ciągle postrzegać siebie jako gorszą, z gorszego domu. Pani wartości, choćby dbałość o ciekawą pracę, będzie przeciwstawiana wartości oznaczonej jako lepsza czyli na : posiadanie dużej ilości dzieci. Nad takim procesem warto się zastanawiać a nie nad instytucją małżeństwa jako takiego. Jest to dobra sprawa, jeśli się z niej dobrze korzysta. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • wredna2221 i dalszy ciąg... 18.04.11, 17:02
      dla sprostowania:
      raz mowił o 4dzieci a kiedys wspomnial nawet o 5tce ale ja przyjelam wersję 4dzieciakow!

      rozmawialiśmy na ten temat,powiedzialam mu,ze nie urodzę tyle dzieci bo nas NIE STAĆ nawet jak bedziemy mieszkali u niego,w jego domu i z jego rodzicami,przy jego gospodarce.
      myślicie,ze zrozumiał???
      otóż nie,teraz mam wrazenie,ze mnie ignoruje(jak piszę do niego smsy-raz dziennie oschle odpisuje,jak dzwonię-nie odbiera i nie oddzwania,ucieka z gg...czasem az tak mi przykro)

      poza tym wypytuje mnie czy bylam w kosciele,jak mowię,ze nie bo zle sie czulam,zaraz robi mi wyklad,ze swieta sie zblizają i tzreba sie przygotowac...jak piję kawę robi wyklad jaka ona nie zdrowa...jak moi rodzice nauczyli mnie cos robic tak-krytykuje...

      ale nie pije,nie bije,nie oszczedza grosza na mnie,trakuje jak kobietę,stara sie,jest czuly,delikatny....

      sexu nie uprawialismy on ma 29lat i jest prawiczkiem-jestem jego pierwszą dziewczyną,ale pornosy lubi ogladac oczywiscie nie w poscie bo to grzech!w domu panuje rodzinna atmosfera,bardzo zżyty z mamą,jakby jej tydzien nie widzial bylby chory,w domu mezczyzni nie sprzatają,zajmują sie gospodarstwem,tylko mama sprzata,jest na rencie,tata bezrobotny...
      • enith Re: i dalszy ciąg... 18.04.11, 17:20
        Śledzę wątek na bieżąco, czytam twoje nowe posty i jeżą mi się włosy na głowie. Facet cię nie szanuje, nie bierze twojego zdania w życiowo istotnych kwestiach pod uwagę, ignoruje cię, indoktrynuje, a na dodatek jest wybiórczo traktującym wiarę "katolikiem" i maminsynkiem mieszkającym z rodziną na kupie w gospodarstwie, gdzie kobiety głosu nie mają. Faktycznie, idealny kandydant na męża, "czuły i delikatny". Pogięło cię, że tak brzydko spytam?
      • triss_merigold6 Panie, spraw, żeby to był troll 18.04.11, 18:22
        Niemal 30-letni prawiczek - katolik - fantasta - maminsynek.... Nie pije i nie bije, cudo nad cudami! Łap ten towar koniecznie, bo na pewno ma tłumy narzucających mu się kobiet. :/

        Kobieto, czy chociaż raz zadałaś sobie pytanie czego TY chcesz? Na czym TOBIE zależy, co CIEBIE uszczęsliwi i usatysfakcjonuje?
        Facet leje z góry na Twoją opinię, do zaoferowania ma harówę w obejściu, kupę dzieci, uwiązanie na cudzej gospodarce i g....e pieniądze. W dodatku nie wiesz nawet jaki jest w łóżku.
      • attiya Re: i dalszy ciąg... 17.10.11, 13:13
        ja pierniczę....żeby gorzej nie napisać
        jeśli to prawiczek w wieku 29 lat, to proszę cię dziewczyno, uciekaj raz, raz
        sory ale pan będzie miał za 1300 zł czyli tak naprawdę za free sprzątaczkę, kucharkę, d.pę do łóżka, bo tego inaczej nazwać nie można, jednym słowem darmową służącą, która jeszcze na dodatek urodzi minimum 4 dzieci - myślisz, że za darmo, bez tabletek anty zabezpieczysz się? W ten sposób i 10 urodzisz :-/
        nie odpisuje w okresie powiedzmy narzeczeństwa na sms-y, nie odbiera telefonów? Pyta się ciebie czy w kościele byłaś, nie pozwala kawy pić a jednocześnie piszesz, że traktuje cię jak kobietę - no proszę, dziewczyno, przejrzyj na oczy! wiesz co to oznacza traktowanie jak kobietę? Facet nie mógłby rąk przy sobie utrzymać, zabrałby cię na kilka dni czytaj nocy gdzieś w głuszę i z łóżka z tobą nie wychodziłby, zapraszałby cię do kawiarni/restauracji, kwiaty przesyłał, kupował prezenty....kupił ci jakiś pierścionek zaręczynowy? Ale taki prawdziwy, nie odpustowy za 20 zł?
        pornosów w poście nie ogląda bo to grzech? o mamusiu! Czyli poza postem to już nie jest grzech? Pan ma spaczone wyczucie katolicyzmu.
        no i przyszli teściowie -tata bezrobotny a matka mimo, że na rencie sprząta w domu? A tatuś pana co robi? siedzi cały dzień w domu? Ile jego renta wynosi?500 zł plus te 1300 w przyszłości na 4 osoby plus przyszłościowo 4 albo 5 dzieci - o matko, dziewczyno, na chleb nie będziesz miała :-/
        no ale widzę, że rzuciłaś się pierwszego dosłownie byle jakiego pana myśląc, że szczęście za nogi złapałaś, oj, kiepsko Ci wróżę :-/
    • tully.makker Re: Boję się małżeństwa 18.04.11, 17:20
      Dobry Boze, spraw, zeby to byl trol.
      • marzeka1 Re: Boję się małżeństwa 18.04.11, 18:57
        Jak zaczyna rozwijać "zalety" pana jednak myślę, ze to jest troll, bo nie wierzę, ze normalna kobieta z kimś takim byłaby.Stawiam na trolla, zarz poczytamy "ciąg dalszy" z jak cudnym facetem planuje życie.
        • kiira_korpi Re: Boję się małżeństwa 18.04.11, 19:15
          Oj tam, oj tam, czepiasz się. A mi się wątek podoba, wprost mnie skręca i doznaję masochistycznej przyjemności, jak sobie wyobrażę życie z takim panem. Liczę na ciąg dalszy!
    • wredna.zmija Re: Boję się małżeństwa 18.04.11, 20:22
      ...jest czego. Uciekaj.
    • wredna2221 ... 18.04.11, 20:26
      no dobra,za przystojny to on nie jest,wyglad przecietny albo moze mniej niz przeciętny,wkurza mnie to,ze gdy mowi to malo kto go rozumie,bo tak niezbyt wyraznie mowi czasami tez mnie popluje,a to jego nagminne mruganie powiekami(tzw.tiki)to juz sie przyzwyczailam i nie zwracam na to szczegolnej uwagi,odchudzilam go nieco ale znow mi przytyl do 100kg(ach te codzienne obiadki jego mamusi,wiejski rosolek i schabowe)

      ale wyglad nie najwazniejszy

      dzieki za komentarze!!
      • marzeka1 Re: ... 18.04.11, 20:28
        No i trollowania miarę wypełniłaś.
        • penelopa40 Re: z takim facetem 12.05.11, 15:55
          też bym się bała, jak ognia....
          kobieto, on niech sobie weźmie jakąś wiejską dewotkę ( z całym szacunkiem) a ty odróć się na pięcie i uciekaj byle dalej...
        • attiya Re: ... 17.10.11, 13:16
          też to samo sobie pomyślałam i uśmiałam się z tego plucia i tycia po maminych obiadkach :D
      • gryzelda71 Jaja sobie robisz. 13.05.11, 18:25
    • saguaro70 Re: Boję się małżeństwa 12.10.11, 12:08
      Słusznie się obawiasz.
      Nie, nie, nie!!!!!
      Nie z człowiekiem, który ma takie poglądy na życie. Fajnie, że jest taki coll, ale poglądy ma raczej średniowieczne. W dzisiejszych czasach podział obowiązków jest jednakowy, kobieta ma się spełniać zawodowo.Praca uszlachetnia. Jaka by nie była, powoduje, że człowiek jest z ludźmi.Pogada czasami o głupotach.
      Trochę to oderwane od rzeczywistości. Facet chce mieć 4 dzieci, Ty masz nie pracować i dochodów..... 1300 złotych. Sorry, śmieszne to dla mnie. A może liczy na pomoc rodziny?
      Moja kochana, wredna.. A jak rodzina Cię nie zaakceptuje?? Po ślubie wiele rzeczy się zmienia. Rodzina gościa będzie uważać, że jesteś z byle jakiej rodziny. To, że są dobrzy dla siebie, nie znaczy, że tacy będą dla Ciebie. Gość, który chce założyć rodzinę, nie proponuje czwórki dzieci za jałmużnę. Bo jego pensja to jałmużna, ktora Wam starczy na bardzo, bardzo krótko.. Wybacz, miłością dzieci się nie nakarmi. Nie zrobi opłat.
      Gdyby facetowi zależało na Tobie tak fest, to zaproponowałby inne rozwiązanie. Wie, że praca jest Twoim hobby, pasją.. I chce Cie tego pozbawić. O, nie...
      Niech sam siedzi w domu z dziećmi, niech rodzi. Niech zobaczy jak to jest być w ciąży, mieć nacinane krocze, zszywanie. Zarwane nocki. A rodzina? Ile bedzie pomagać? Na pewno do jakiegoś momentu.
      Żaden przez Ciebie opisany tu model rodziny nie jest dobry. Dobry model to porozumienie w wielu kestiach, a przede wzystkim w podziale obowiązków domowych. On bedzie pracował, rozwijał się zawodowo, a Ty..... zwariujesz i bedziesz się dusić w domu.
      Pozdrawiam cieplutko. :):)
Pełna wersja