misiowamama-2
28.11.11, 15:43
W wieku 36 lat zostałam ponownie mamą dwóch uroczych bliźniaków. Wczesniej życie poukładane, prawie dorosły syn, drugi (lepszy) mąż, stała praca, przynosząca zyski i satysfakcje. Co roku wakacje, weekendowe wyjazdy, częste wyjścia do kina, do przyjaciół, czasami imprezka, częste zakupy,jakis ciuszek, rzecz dla bliskich... Właściwie poza drobnymi problemami życie spokojne, stabilne, ciekawe. No i stało się, chwila nieuwagi i życie powywracane do góry nogami... Ciąża ( okropny, pełen nerwów okres), zaniedbana firma (na efekty nie trzeba było długo czekać), potem maluszki, nieprzespane noce, przysłowiowe pranie pieluch, gotowanie i ...właściwie wszystko od początku. Tyle, że już nie miałam 20 lat , tego zdrowia, cierpliwości i takiej pogody ducha. Wszystko poczło w "niepamięć": wakacje, weekendy, wyjscia z przyjaciółmi, beztroskość robienia zakupów, myślenie "tylko o sobie", w zamian choroby dzieci, problemy z kasą, kredyty, problemy zdrowotne...itd. Zaczęły się kłótnie w domu, awantury o byle co, ot zwykła codzienność. Właściwie zdaję sobie sprawę z tego co się dzieje, ale nie potrafie opanować nerwów, ciągłych pretensji do wszystkich i o wszystko...chociaż zdaje sobie sprawe, że nie zawsze mam rację... Pogubiłam się, nie umiem sobie poradzić, chociaż należę do osób "mocno stąpających po ziemi", ponoc mam silny charakter. Poza tym jestem osoba operatywna, ciagle w ruchu, zaradną, niejednokrotnie to inni szukali u mnie porad, słów otuchy... teraz sama nie umiem sobie poradzic. A najbardziej żal mi męża i moich maluszków, bo przecież niewiele rozumia z tego wszystkiego,a muszę przyznać, że już nieraz złe emocje wyładowywałam na nich... niestety...kiedyś korzystałam z porad psychologa, niewiele jednak pomogły...teraz też nie wierzę w skuteczność tejże instytucji. a jednak potrzebuję, ja i moi bliscy zmian...zmian na lepsze...