blacksonia
17.05.12, 21:53
Dlugo zbieralam sie zeby w koncu napisac o swoim problemie nawet zalozylam specjalnie na te okazje nowy nick.
Mam problem z mezem wg mnie alkoholikiem ale moze zaczne od poczatku.
Jestesmy ze soba od osmiu lat z czego 6 w zwiazku malzenskim. W zasadzie od poczatku bylo wiadomo ze maz ma ciagoty do alkoholu wiec w sumie "widzialy galy co braly" ale na poczatku nie bylo to tak razace tym bardziej ze chodzilismy na imprezy przewaznie razem. Myslalam ze sie wyszumi i mu przejdzie, ale sie mylilam oczywiscie. Rok po slubie zaszlam w ciaze i urodzilam dziecko, sila rzeczy zmienily sie moje priorytety, nie mialam ani czasu ani sily na imprezowanie a maz wprost przeciwnie, zawsze przyjmowal wszystkie zaproszenia, nigdy nie odmawial kolegom wyjscia na piwko, zreszta jego koledzy stali sie wazniejsi ode mnie. Z roku na rok bylo coraz gorzej, maz pracuje za granica w systemie kontraktowym miesiac pracy miesiac w domu, generalnie jest tak ze jak jest w domu nie ma dnia zeby nie pil alkoholu, kilka piw lub drinkow dziennie, czasem jak zacznie to upija sie do fazy belkotania, do tego czeste wyjscia z kolegami na jedno piwko z ktorych wraca nad ranem urzniety w trupa, twierdzi ze jak jest w pracy to nie pije ale wielokrotnie zdarzalo sie ze jak dzwonilam do niego to byl wypity. Z powodu jego picia nie uklada nam sie wogole, czesto sie klocilismy, namawialam go wiele razy na wizyte u specjalisty jednak on stwierdzil ze ja chyba jestem chora psychicznie, wmowilam sobie ze on jest alkoholikiem i teraz jemu probuje to wmowic. Specjalnie uzylam slow " klocilismy sie " bo ostatnio przestalo mi wogole zalezec na naszym malzenstwie, powiedzialam mu ze jezeli sie nie zmieni i nie zrobi czegos z tym piciem to niestety ale bedziemy musieli sie rozstac na co uslyszalam ze skoro tak to sie rozstanmy bo on sie zmieniac nie zamierza. Na drugi dzien czyba po przemysleniu sprawy plakal i prosil (nie pierwszy raz zreszta) zeby mu dac szanse, ze sie zmieni i wogole, ze kocha mnie i dziecko (fakt ze ojcem jest dobrym i mloda go uwielbia), zrobi to dla nas, po czym wieczorem juz piwkowal.
W zasadzie jestem zdecydowana na rozstanie sie z nim ale chwilami sie lamie czy to dobra decyzja.
Osoby ktore wytrwaly do konca przepraszam ze tak dlugo i chyba chaotycznie ale mam nadzieje ze ogolny sens zostanie wychwycony.