Dodaj do ulubionych

mąż 30 lat i kryzys?

09.07.12, 11:59
Mój mąż skończył niedawno 30 lat i przeżywa kryzys. Jesteśmy razem od 6 lat, małżeństwem od 2 lat. Kłócimy się jak wszyscy ale mamy również dobre chwile. Gdy się poznaliśmy byliśmy w sobie szalenie zakochani. Po ostatniej kłótni, on nie chce się pogodzić. Mówi, że nie wie co dalej z jego życiem. Ma 30 lat i nie wyobraża sobie, że jego zycie skończy się na tym co ma teraz, że przyjdą dzieci i nic więcej go już nie czeka. Powiedział mi wręcz, że nie chce mieć dzieci (ja planowałam że czas na dzieci przyjdzie za 5 lat). Oboje pracujemy, ja oprócz tego zajmuję się gotowaniem, zakupami, domem i ogrodem. O wszystko go muszę prosić nawet o wyrzucenie śmieci. To go też bardzo denerwuje, że ciąglę chcę aby cos zrobił. Powiedział mi, że dusi się ze mną, że dopiero jak wyjeżdżam on czuje, że żyje. Zapytałam go czy mam się wyprowadzić, powiedział, że nie, ale jak długo mam czekać aż on wyjdzie z dołka w którym teraz jest? Kocham go bardzo i zrobię wszystko aby było dobrze, chociaż boję się, że nie starczy mi sił...
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 12:12
      Przechodzony związek? Mąż ma poczucie, że w czasie gdy inni szaleli, on był w poważnym związku, a potem małżeństwie i ma niedosyt wrażeń?
      Nie proś go o to, żeby robił cokolwiek i sama też nic nie rób - żadnych obiadów, obsługi, a ogród niech zarośnie w cholerę. Zacznij żyć swoim życiem - hobby, spotkania towarzyskie, zorganizuj sobie jakieś tajemnicze telefony, zdystansuj się tak, żeby poczuł, że powinien się postarać albo nie jesteś dana raz na zawsze. Albo to zadziała albo mąż przyjmie to z ulgą i masz pozamiatane.
      • ettri Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 13:19
        Zmień fryzurę, kup nowe ubrania, w ktorych cię nie widział, wyjdź z domu "na ważne spotkanie" lub tak jak wyżej ktos radzi załatw sobie "tajemnicze telefony" od kogoś. On nie może być pewien że ty tak bardzo chcesz z nim być, niech od nowa się wysili i cię pozdobywa. Niech pożyje w niepewności i przestań go zapewniać o swoim uczuciu. Po prostu nic nie mów. Może to trochę ożywi wasz związek. Poza tym spróbuj właśnie być "obojętna" o nic się nie czepiaj, nie proś go o wyrzucanie smieci. Sama rób to co najpilniejsze w domu, sprzątaj, czy gotuj jego w nic nie angażuj- daj mu spokój ale i odmień się, udaj nawet że gdzieś wychodzisz "odszykowana" ( wszak możesz po sklepach pochodzić). Niech on poczuje, że faktycznie może cię stracić. Pokaż mu się atrakcyjna, tajemnicza, nieczepliwa i usmiechnieta.
        • blue_romka Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 14:34
          ettri napisała:

          > Zmień fryzurę, kup nowe ubrania, w ktorych cię nie widział, wyjdź z domu "na w
          > ażne spotkanie" lub tak jak wyżej ktos radzi załatw sobie "tajemnicze telefony"
          > od kogoś. On nie może być pewien że ty tak bardzo chcesz z nim być, niech od n
          > owa się wysili i cię pozdobywa. Niech pożyje w niepewności i przestań go zapewn
          > iać o swoim uczuciu. Po prostu nic nie mów. Może to trochę ożywi wasz związek.
          > Poza tym spróbuj właśnie być "obojętna" o nic się nie czepiaj, nie proś go o wy
          > rzucanie smieci. Sama rób to co najpilniejsze w domu, sprzątaj, czy gotuj jego
          > w nic nie angażuj- daj mu spokój ale i odmień się, udaj nawet że gdzieś wychodz
          > isz "odszykowana" ( wszak możesz po sklepach pochodzić). Niech on poczuje, że f
          > aktycznie może cię stracić. Pokaż mu się atrakcyjna, tajemnicza, nieczepliwa i
          > usmiechnieta

          Zamiast takich szczeniackich gierek, zacznij budować swoją prawdziwą odrębność, nie dla męża, a dla siebie.
          Chyba ma jakiś kryzys, bo to nie jest normalne, że 30-letni facet, nie obarczony jeszcze dziećmi nie widzi dla siebie przyszłości. Są wakacje, może gdzieś się wybierzecie? Może warto pomyśleć o jakimś nowym hobby? My z mężem ostatnio szukając czegoś dla siebie wpadliśmy na kajakarstwo i na razie bardzo nam się podoba. Nowe wrażenia, nowe tematy do rozmów, kolejne wspólne przeżycia- to łączy.
          • bupu Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 18:02
            Kryzys, tajest. A ten kryzys ma długie nogi, ładną buzię i inne takie tam. Ja tu coś węszę inną panią na boku, tyle że pan mąż za wygodny jest, żeby się zwyczajnie rozwieść i pozbyć tym samym darmowej praczki, kucharki oraz sprzątaczki.
        • sonia_siemionowna Re: mąż 30 lat i kryzys? 07.06.13, 23:09
          Co za idiotyczna rada. Nowa fryzura ma być lekiem na to, że państwu się priorytety życiowe rozmijają?
    • mozambique Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 13:34
      na 99% pan ma kogos na boku

      zmartwie cie - zadne twoje nowe ciuchy , fryzury ,,intensywne życie towarzyskie i "tajemnicze telefony" nic tu nie pomogą

      jesli pan sie "dusi" z kobietą to juz nie ma o czym mówic

      swoja droga niezly element - 30 latek , ktory sam bez pzrymusu pare lat wczesniej sie ożenił- mysli ze jzu nic go ciekawego w zyciu nie spotka
      w doopach sie tym dzisiejszym mezczyznon poprzewracalo i tyle
      • kasiahol Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 15:29
        Dziękuję wszystkim za odpowiedź i zrozumienie. Bardzo ciężko jest mi teraz i każda rada się przyda. Odnośnie wakacji, to proponowałam mu wspólny wyjazd, ale: on nie wie. Proponowałam mu może przeprowadzkę do innego miasta (skoro źle mu jest tu gdzie mieszkamy) ale - on nie wie. Pytam co chcesz? On- nie wiem...
    • asocial Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 16:07
      nie wie, nie wie... pierdo.l.la jakas, no!; ).

      To moze byc depresja albo jej poczatki. Tez tak mialam kiedys- i w niczym nie widzialam sensu, a zwiazek z moim partnerem byl naprawde ostatnia rzecza, o ktorej myslalam- a jesli w ogole, to tez specjalnie nie widzialam w nim sensu.

      Czy maz ma w ogole jakies zainteresowania, hobby? Czy w ogole wychodzicie? Mnie np. partner nie pytal sie czy mam ochote gdzies wyjsc (odpowiedz zawsze byla negatywna), tylko po prostu mowil : ¨umowmy sie po pracy tu i tu¨, ja przyjezdzalam i okazywalo sie, ze on zorganizowal jakis spacer, zaprosil mnie na drinka, itp. Zawsze to cos innego niz dusic sie w domu. Jesli chodzi o wakacje, to samo: pytal sie czy mam ochote pojechac tam i siam, po czym organizowal wyjazd sam, bez mojej pomocy. I co, mialam nie jechac?

      Zwrocilabym uwage na wlasnie hobby, zainteresowania, sport (dotlenienie organizmu- wierz mi ,trudno miec depresje jesli sie zapyla na boisku, jezdzi na rolkach albo biega 10 km co drugi dzien- inna sprawa to jak zaczac). Jesli ten stan bedzie sie dluzej utrzymywal, to niech idzie do psychologa - nie na zasadzie propozycji, ale ultimatum.

      aha, zastanow sie czy warto czepiac sie o smieci, nic sie nie stanie jesli ich nie wyrzuci na Twoje zawolanie. Pamietasz jak tobie rodzice kazali cos robic? Nie wkurzalas sie, ze musialas wszystko rzucac tylko po to, zeby zmyc naczynia/ cokolwiek?
      Swoja droga, mozesz np. zostawic je pod drzwiami rano (od strony mieszkania oczywiscie), przed pojsciem do pracy albo sie potknie albo wyrzuci. Stawiam zarowno na to pierwsze jak i drugie:)
      • sorvina Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 16:26
        Jeżeli to wyrzucanie śmieci to jedna z niewielu rzeczy jakie facet robi w domu, to naprawdę żona ma go jeszcze głaskać po głowie bo może ta ilość obowiązków go przytłacza?

        Owszem, znam wiele osób, które koło 30 robiły pierwsze rozrachunki życiowe - gdzie są, gdzie chciałyby być i nie zawsze wychodziło to optymistycznie. Można umówić się z drugą osobą, że dostaje jakąś określoną ilość czasu na przemyślenia. Niech skorzysta z niego aktywnie - może terapia pomoże mu się dogadać z samym sobą, może jakiś coaching czy doradztwo zawodowe by coś zmienić. Ale bez lekceważenia partnera i olewania wspólnego życia tu i teraz. Nawet jak sobie zmieni życie to i tak codzienne obowiązki go nie ominą. Jeśli wycofuje się z wszelkiej formy aktywności to może to sygnalizować depresję i warto to zbadać. Jeśli wprost przeciwnie, poza domem jest aktywny, to może jest nowa kobieta i nowa wizja życia na horyzoncie.

        Facet może dojrzeć do roli ojca, ale też może sobie uświadomić, że np. ten styl życia go męczy, chce jeździć po świecie i żyć aktywnie. Lepiej teraz niż jak dziecko się pojawi. Bezwzględnie warto uważać na antykoncepcję aż się sytuacja wyklaruje.
        • asocial Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 16:45
          sorvina napisała:

          > Jeżeli to wyrzucanie śmieci to jedna z niewielu rzeczy jakie facet robi w domu,
          > to naprawdę żona ma go jeszcze głaskać po głowie bo może ta ilość obowiązków g
          > o przytłacza?

          oczywiscie, ze nie. Niewiadomo dokladnie, na ile facet nic w domu nie robi, a na ile autorka narzeka. Nie ukrywajmy, wiekszosc kobiet robi z siebie ofiary losu, zamiast naprawde przysiasc i zastanowic sie, czy maz NIC nie robi? I na ile to, co robia one, jest niezbedne do zycia. Zostawienie worka pod drzwiami zamiast suszenie glowy co 3 minuty wywoluje ten sam efekt, a nie jest wcale glaskaniem po glowie. Glaskaniem po glowie byloby, gdyby autorka mowila¨kochanie, nic sie nie martw ,ty sobie spokojnie siedz, a ja za ciebie te smieci wyrzuce.
          Chodzi i wiekszy luz, ale oczywiscie, jesli facet nie robi absolutnie nic (nie przynosi zadnych pieniedzy, nie zmywa np. naczyn nawet po sobie , nie robi/ nie zleca prostych napraw domowych, nie ogarnie mieszkania kiedy jest syf, zostawia brudne skarpetki, wymaga totalnej obslugi etc, etc), to sprawe nalezalo zalatwic wczesniej, a nie dziwowac sie po kilku latach malzenstwa.

          Jesli natomiast maz kiedys w miare zajmowal sie domem, a teraz nie, to jest to tez punkt dla depresji.
          kiedy ja bylam chora to nie robilam absolutnie nic. Nic- jesli recznik mi spadl w lazience to nie bylam w stanie nawet go podniesic. Przez kilka miesiecy nie gotowalam w ogole nic- a zazwyczaj to uwielbiam, etc.
          Zamiast zajmowac sie tylko jedna obrana przez emocja droga (np. kochanka), sprawdzilabym kilka jednoczesnie; np. depresja, kochanka, albo wspomniane wczesniej¨przechodzenie zwiazku¨, etc. Jesli trwa to dluzej, a maz wciaz robi z siebie sierote, to myk do psycha, zeby mu sie uporzadkowalo co nieco.


          >
          • kasiahol Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 17:01
            Jak zostawie smieci pod drzwiami to prędzej się sama o nie przewróce aniżeli maż je wyrzuci. Pieniądze do domu przynosimy obydwoje i to takie same. Sprawa sprzątania jest do rozwiązania bo można wziąść kogoś aby to zrobił za nas i skończy się wówczas moje narzekanie. Mówiłam mu jeśli to stanowi dla ciebie taki problem, to jest to problem do rozwiązania. Przynajmiej jeden jest rozwiązany! A nie sądze, że aż tak narzekam, bo skoro małżonek leży a ja trawę koszę to jest coś nie tak. On ma kryzys, depresje. Wczoraj ojciec z nim rozmawiał (sam przyjechał nie, abym ja mu mówiła), nic nie pomogło. Pytałam się dzisiaj czy nie poszedłby do specjalisty, ale o tym nie chce słyszeć.
            • asocial Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 17:12
              no to w sprawie zajmowania sie domem masz pozamiatane, nie sadze zeby po prawie 10 latach dalo sie cos z tym zrobic.
              Tym trzeba bylo sie zajac jak tylko zaczeliscie mieszkac razem. Na poczatku kazdy zachowuje sie jak male dziecko, testuje granice, co moze a co nie. Moj partner przez pierwsze 2 tygodnie nie robil nic, ale szybko mu to wybilam z glowy i od kilku dobrych lat biega ze szmata jak szalony i to raczej on narzeka na mnie niz ja na niego...

              oczywiscie, ze nie chce slyszec o specjaliscie, dlatego mowa o ultimatum.
              Zajrzyj sobie do watku: forum.gazeta.pl/forum/w,567,136898971,136902885,Re_co_zrobic_z_depresyjnym_partnerem_.html

              dziewczyny fajne rady daja, ja wiem, ze facet w koncu do psycho poszedl, tylko po to, zeby uspokoic partnerke, kilka rozmow mu pomoglo w kilku jego watpliwosciach i jak na razie zachowuje sie OK.
    • edw-ina Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 18:22
      Ja brałam ślub mając 29 lat i naprawdę mocno urozmaicone życie przed ślubem. Mimo wszystko czasami żałuję, że iluś tam rzeczy nie zrobiłam i już w takim razie raczej nie zrobię (jak choćby namiętny romans na noc/dwie). Mój mąż, dla którego jestem 2 żoną, pierwszy ślub brał w wieku 24 lat. Teraz mówi, że był głupi jak but, nic o świecie nie wiedział, o sobie tym bardziej i może nawet dobrze, że to się rozpadło, bo gdyby trzymali się siebie na siłę, to popadliby w jakąś apatię, a z pewnością w nieszczęście.
      Ja bym raczej powiedziała na takie stwierdzenia, że przecież możemy całą masę rzeczy przeżyć razem. Jak choćby wspólne skoki ze spadochronem. Taka adrenalina łączy.
      • bupu Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.07.12, 18:38
        Mąż wątkodawczyni jednakowoż nie chce z żoną przeżywać, żona go albowiem dusi. I śmieci wynosić każe, nieczuła.

        A poważniej takie sugestie można kierować do osobnika, który jest jeszcze związkiem zainteresowany. Ten pan nie jest, darmową obsługę domową wyjąwszy.
        • sonia_siemionowna Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.07.12, 01:35
          A słyszałaś o tym, że miłoscią i nadskakiwaniem można kogoś doprowadzić do porzygania się?
          • bupu Re: mąż 30 lat i kryzys? 11.07.12, 19:40
            Ale to do mnie jest?
    • sonia_siemionowna Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.07.12, 01:34
      A moze on mówi prawdę? Przyszło Ci to do głowy? Może rzeczywiście się dusi?

      Powiedział mi, że dusi się ze mną, że dopiero jak wyjeżdżam on czuje, że żyje. Zapytałam go czy mam się wyprowadzić, powiedział, że nie, ale jak długo mam czekać aż on wyjdzie z dołka w którym teraz jest? Kocham go bardzo i zrobię wszystko aby było dobrze, chociaż boję się, że nie starczy mi sił...

      To są słowa kobiety, któa kocha za bardzo (wygoogluj sobie).

      Sama z siebie robisz podnóżek i ścierkę ('mam się wyprowadzić?') i nawet tego nie widzisz. Ja też bym się udusiła, gdyby mnie ktoś tak usłużnością i miłością osaczał.

      Poczytaj sobie o obsesyjnej potrzebie miłosci, o kobietach, które kochają za bardzo itp. Mam wrażenie, że problem jest w Tobie.
      • anula36 Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.07.12, 07:28
        Jasnie pan sie dusi,a ty sie masz wyprowadzac? No bez przesady! Niech zabiera jedna walizeczke i oddycha pelna piersia w jakims wynajtym mieszkaniu. jest szansa ze szybko zmadrzeje.
        • kasiahol Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.07.12, 08:48
          Chyba racja może i kocham za bardzo. Dom wynajmujemy razem, niski czynsz, w związku z czym nie myśleliśmy o kupnie na razie. To ja się do niego wprowadziłam, więc sądzę, że jeśli ktoś musi się wyprowadzić to ja. On w sumie nigdy sam nie mieszkał, najpierw z mamą, potem z bratem. Zawsze był ktoś kto o niego dbał. Taki mały chłopiec, który chce chyba nim pozostać. Wcześniej pracowałam parę dni w tygodniu, ale od 2 lat pracuję na pełen etat, ostatnie pół roku miałam też zajęte dodatkowymi kursami. Łatwo jest powiedzieć odejść, może zmądrzeje, ale co jak stwierdzi , że tak dobrze. Nie ma nic na siłę oczywiście. Będę czekać przynajmiej jakiś czas. Dostosuje się do paru waszych rad, a mianowicie nie nadskakiwać mu, nie prosić o wyrzucenie śmieci i sama za dużo nie robić.
          • edw-ina Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.07.12, 09:15
            Myślę, że jesteś jeszcze bardzo młodą osobą i po prostu dajesz siebie w całości bez zastanowienia. Mężczyźni, przynajmniej ci, których znam, potrzebują rywalizacji, adrenaliny, bycia w czymś naprawdę dobrymi. Słowa, że facet jest wiecznym chłopcem wcale nie są przesadzone. Jeśli twój mąż nie miał czasu się wyszumieć, jeśli tak jak napisałaś spod skrzydeł mamy wszedł pod kolejne, a teraz jego życie kręci się wokół pracy (czy w ogóle lubi swoją pracę, spełnia się w niej, czy jest po prostu czymś, co trzeba wykonać, przy przynieść do domu pieniądze?), to faktycznie może mieć wrażenie, że mu życie umknęło i się dusi. W ogóle twój facet ma jakieś hobby?
            • kasiahol Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.07.12, 09:38
              Mąż ma hobby, swoją drużynę, której kibicuje. Jeździ na mecze, czaami również jak grają gdzieś za granicą (nie jest to polski klub bo nie mieszkamy w Polsce). Jest raczej spokojnym kibicem a nie chuliganem:) Oprócz tego lubi wszystko co jest związane z komputerami, apple itp. Razem nie mamy raczej wspólnego hobby, czasem obejrzymy dobry film lub on biega a ja jade rowerem koło niego (jest za szybki i nie mogę dorównać mu tempa). Ja chodzę na siłownie (co mu proponowałam ale on nie chce), pływam, czytam. Wyciagnęłam go na basen 2 razy w tym roku. Z pracy nie jest do końca zadowolony, on nie wie co chciałby robić. Proponowała mu aby zrezygnował z pracy na jakiś czas, odpoczął, poszukał innego zajęcia lub założył własną firmę. Możemy utrzymać się z mojej wypłaty, ale on nie chce. Naprawdę nie wiem czego on chce.
              • edw-ina Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.07.12, 11:08
                Brak wspólnego hobby, rzeczy, które lubi się robić razem, jest problemem. Nasz terapeuta, kiedy jest między nami źle, prosi, abyśmy wymieniali rzeczy, które lubimy robić razem. np. lubimy późne śniadania w restauracyjnych ogródkach, te same filmy, wyjazdy w góry, ściganie się samochodami itp. To przypomina ile nas łączy i pomaga przezwyciężać kryzysy. Często kobiety dystansują się od hobby swoich facetów. Uważają je za dziecinne. Ja wiem, że mężczyźni bardzo potrzebują zainteresowania swoich kobiet. Zawsze sugeruję, by przynajmniej raz na jakiś czas towarzyszyć swojemu mężczyźnie w jego przygodach.
                • sonia_siemionowna Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.07.12, 12:00
                  To jest bardzo ważne, ale wymaga od kobiety innych priorytetów niż Autorki.

                  Mam wrażenie, że Autorce podobało się, że mąż spod skrzydeł mamuni przeskoczył do niej i że robiła wszystko, żeby czuł się jak pączuś w maśle. Myślę, że z poczoątku takie sterotypowe role jej się podobały i sama chciała być'idealną panią domu'. Typowe dla kobiet uzależnionych od męskiej akceptacji.

                  Teraz już nie ma na to siły i zaczyna się narzekanie. A mąż przyzwyczaił się, że żona pogada, pogada ale wszystko zrobi sama. No bo przecież tako go kooooocha.

                  To jest droga do nikąd, bo miłością i nadskakiwaniem naprawde można drugą stronę zadusić.
              • darby.shaw Re: mąż 30 lat i kryzys? 11.07.12, 15:52
                kasiahol napisał(a):

                >on biega a ja jade rowerem koło niego (jest za szybki i nie mogę dorównać mu tempa).

                usain bolt jest twoim mężem?
    • imasumak Za bardzo się skupiasz na tym, co jemu 10.07.12, 11:36
      mogłoby sprawić szczęście. A może wyjazd, a może przeprowadzka, a może odpoczynek?
      A może kochanie się wyprowadzę, żeby cię nie drażnić?
      Dziewczyno tak nie można, Ty masz być ważna, jeśli nie dla niego, to sama dla siebie. Zacznij się cenić i nie proś więcej, nie dociekaj, nie kombinuj jak wywołać uśmiech na jego twarzy.
      Nie jest zainteresowany życiem z Tobą, dusisz go? Niech spada. I to on ma się wyprowadzić, a nie Ty. To nie ważne, że on zajmował ten dom wcześniej - teraz jesteście w nim na równych zasadach.
      • triss_merigold6 Re: Za bardzo się skupiasz na tym, co jemu 10.07.12, 12:01
        No nie nie, ważne jest do kogo chata należy.
        • imasumak Re: Za bardzo się skupiasz na tym, co jemu 10.07.12, 12:04
          Oni ją wynajmują.
          • kasiahol Re: Za bardzo się skupiasz na tym, co jemu 10.07.12, 12:28
            Jeszcze raz wszystkim dziękuje za odpowiedź, trochę łatwiej jak ktoś coś podpowie. Najgorzej, że znowu do domu będzie trzeba wracać po pracy a tam nie wiadomo co się zastanie..
            • kola2005 miałam podobnie 10.07.12, 12:58
              tylko ja mam 34 lata, em 35 i mamy 2 dzieci: 8 i 3 lata
              ja zrobiłam tak, że kazałam mu się wyprowadzić, jak nie wie czego chce to ja tym bardziej nie chcę sobie z nim życia marnować
              mieszkał przez miesiąc u rodziców, wrócił z podkulonym ogonem i teraz jest lepszy, pomaga mi w domu, zajmuje się dziećmi
              tylko trzeba zdobyć się na odwagę i to zrobić
              i na pocieszenie Ci dodam, że bez niego było mi całkiem dobrze
              • kasiahol Re: miałam podobnie 11.07.12, 10:32
                Cześć Kola. Ja mam 30 lat i mąż 30. Zdaję sobie sprawę, że wiele małżeństw związków przechodzi podobny kryzys. Cieszę się, że u ciebie wszystko dobrze się rozwiązało. Ja nie mam na razie odwagi aby zrobić to co ty zrobiłaś. Sądzę, że jak potrwa to jeszcze z tydzień lub 2 to będę zmuszona zrobić to co ty zrobiłaś i albo on zrozumie albo nie.
                • mozambique Re: miałam podobnie 11.07.12, 11:57
                  jszcze a propso wyprowadzania sie

                  radze poznac dobrze kodeks rodiznny i opiekunczy ,a szczcegoleni zapis
                  ze
                  malzonek MA PRAWO DO PRZEBYWANIA W MIEJSCU ZAMIESZKIWANA wspolmałzonak w celu zabezpiecznei potzreb rodizny

                  i to niezalenie czyja wlasnoscia jest dom/mieszkanei

                  jelsi panstwo sa malzenstwem to kazde z nich MA PRAWO mieszkac w ich wspolnym domostwie
                  nikt nikogo nie moze wyrzucic ani nie musi sie wyprowadzac po awanturze bo sie wspolmazlonkowi odwidzialo

                  dobrze byloby w koncu poznac prawo oraz obowiazki które bierze sie na siebei zawierajac zwiazek malzenski
                  • kola2005 kasiahol 11.07.12, 14:05
                    życzę powodzenia, nieraz warto wylać partnerowi kubeł zimnej wody na głowę i albo coś zrozumie albo nie
                    uważam, że warto teraz wyjaśnić dobrze sprawę póki nie macie dzieci bo jednak one najbardziej cierpią
                    • seniorita_24 Re: kasiahol 12.07.12, 14:08
                      Dodam, że pewnie za 5 lat po tylu latach we wspólnym związku mężowi może się nie chcieć mieć dziecka (wygodnie, cicho a tu trzeba inwestować swój czas i pieniądze w dziecko).
    • trusia29 Re: mąż 30 lat i kryzys? 12.07.12, 20:04
      Nie chcę Cie martwić, ale to rzeczywiscie nie wygląda dobrze. Mój pierwszy mąż też zaczął od tego, ze "się dusi" i nie wie co dalej... Potem okazało się, że chce rozwodu bo mu źle a na samym końcu - że powodem tego zachowania jest pewna koleżanka z pracy...
      Nie musi być tak w tym przypadku, wiem, ale skojarzenia mi się nasunęły ...
      • basiastel Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.06.13, 23:16
        To by tłumaczyło twoją zjadliwość i kompleksy trusia29! Facet miał ciebie dość, to teraz każdej kobiecie chcesz przywalić.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: mąż 30 lat i kryzys? 15.07.12, 14:03
      Z Pani perspektywy mąż zachowuje się nieracjonalnie oraz kwestionuje ważne dla Pani wartości: związek , współpracę, bycie razem, szczerość, wspólną przyszłość. Może to Pani odczuwać jako bardzo raniące wobec siebie. Do tego może dołączyć się poczucie bezradności, bo robiąc "rachunek sumienia" orientuje się Pani, że niczym nie zawiniła Pani nastrojowi męża. Ba, samo istnienie Pani i związku czyni męża nieszczęśliwym i to nawet wtedy gdy robi Pani wiele dla Waszej wspólnoty, to mąż jest nadal niezadowolony, ambiwalentny, zgorzkniały. Bezskutecznie i w panice próbuje Pani znaleźć enigmatyczną winę po swojej stronie i ją naprawić, w taki sposób, aby zlikwidować niekorzystny nastrój męża. I nic z tego.To bardzo trudne, a czasem bolesne doświadczenie.
      Ale mimo to, warto zadać sobie pytanie: czemu nastój męża tak dramatycznie wpływa na Panią ? czemu Pani sten emocjonalny tak bardzo zależy od stanu męża ? czemu tak bardzo jest Pani skoncentrowana na mężu i tylko z jego perspektywy patrzy Pani na siebie i ustala ( wraz z innymi w tym wątku ) działania naprawcze jedynie po swojej stronie ? i wreszcie, co to mówi o Pani? Odpowiedzi na te pytania może przeniosą Pani uwagę z męża na siebie, co może być bardzo korzystne.
      Mąż ma kryzys i jako odrębna ludzka jednostka ma prawo do tego. Nawet jeśli kryzys wynika na 99% z tego , że ma inna kobietę i nie może wybrać, z powodu niedojrzałości do związku i małżeństwa, z osobowości, to wolno mu mieć wątpliwości wobec własnych życiowych,wyborów . Takie traktowanie mężczyzn potęguje patrzenie na nich jak na wybrakowane ludzkie egzemplarze. To jednak nie jest sprawiedliwe.
      Trzeba pamiętać, że mężczyźni mają kryzysy z innych powodów niż kobiety. Dlatego mogą się one wydawać błahe, dziecinne lub wynikające z rozdętego ego. Wtedy najpierw trzeba taki męski egzemplarz skrytykować. Za nic nie można go zrozumieć, tolerować , wesprzeć, popatrzeć jego okiem na świat.
      Natomiast ta postawa nie przeszkadza szukać winy w sobie i na potęgę się zmieniać, tak aby mężczyznę zaspokoić i to w jego najpierwotniejszych aspektach czyli w jego impulsach i pożądaniu . Czy to nie jest sprzeczność? A nie jest sprzecznością poczucie, że mężczyzna krzywdzi ale za wszelką cenę chcieć z nim być i zmieniać się wedle jego nastrojów? Czy to jest wynik dojrzałości czy raczej niedojrzałości zakamuflowany walką o związek
      Czy zatem nie lepiej potraktować męża poważnie i dać mu szansę na przeżywanie wewnętrznych rozterek, nawet jak są one związane z taką wartością jaką związek. To wszak często całe życie. Potraktować poważnie, nawet jeśli takie rozmyślania zakończą się rozpadem związku z tak prozaicznej przyczyny jak wewnętrzna niespójność jednej ze stron. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • kasiahol Re: mąż 30 lat i kryzys? 16.07.12, 13:33
        Pani Agnieszko, dziękuje za odpowiedź. Ja traktuję jak najbardziej poważnie jego sytuację i przeżywanie rozsterek. Co mam w związku z tym zrobić? Odsunąć się na bok, pozostać prz nim i dać mu czas do zastanowienia, czy może dać mu więcej miejsca (usunąć się na jakiś czas z jego życia) i dać mu czas na przemyślenia? Wiem, że nie ma nic na siłę i jakiekolwiek moje staranie nie przynosi rezultatu.
        • esteraj Re: mąż 30 lat i kryzys? 16.07.12, 15:31
          kasiahol napisał(a):
          Co mam w związku z tym zrobić? Odsunąć się
          > na bok, pozostać prz nim i dać mu czas do zastanowienia, czy może dać mu więcej
          > miejsca (usunąć się na jakiś czas z jego życia) i dać mu czas na przemyślenia?
          > Wiem, że nie ma nic na siłę i jakiekolwiek moje staranie nie przynosi rezultatu

          Na Twoim miejscu, po pierwsze zapytałbym się o jego oczekiwania.
          Podejrzewam, że jego kryzys polega na tym, że chciałby być wolny, z drugiej jednak strony nie chce wyjść na człowieka nieodpowiedzialnego i nie chce zakończyć związku.
          Chciałby jedno nie tracąc drugiego.
          Według mnie, Twój mąż Kasiu zatracił priorytety.
          Niech sam wybierze co jest dla niego najważniejsze, a potem niech dokona wyboru.
          On nie może Ciebie katować swoim brakiem decyzji. On musi mieć świadomość, że nie będziesz czekała w nieskończoność, bo też masz swoje uczucia, a jego zachowanie również rani Ciebie.
          Możesz dać mu do zrozumienia, że kochasz go i bez względu na wszystko pogodzisz się z jego decyzją.
          Może dobrze byłoby mu wyznaczyć jakiś czas na podjęcie decyzji. Powiedzieć: "Kochanie, wiem, że przeżywasz wewnętrzne rozterki, ale ja czuję się jak w zawieszeniu... Nie wiem, co mam robić i czego ode mnie oczekujesz. Musisz wiedzieć, że taka sytuacja jest dla mnie trudna. Zastanów się, czego chcesz w życiu i co Ci stoi na przeszkodzie w osiągnięciu celu. Jeżeli chcesz zdobywać kobiety i je uwodzić (często o to chodzi w poczuciu braku wolności) i jest to dla Ciebie bardzo ważne, to myślę, że pora się rozstać. Uszanuję Twoją decyzję.
          Jeśli jednak rodzina przedstawia dla Ciebie wartość, to skup się na tym aspekcie".

          Ważne jest, żebyś o nic go nie prosiła, nie nalegała.
          Nie możesz też chodzić za nim i starać się, żeby był zadowolony. Nie rób mu żadnych przyjemności na wyrost. Jeśli zrobienie kolacji czy czegoś tam nie stanowi dla Ciebie problemu, to to zrób, ale żadnych poświęceń i wyjątków.
          Bądź sobą. Skup się na sobie i na własnych przyjemnościach. Potraktuj jego czas na podjęcie decyzji tak, jakby nie był Twoim mężem, jakby nie był kimś ważnym. Mimo to szanuj go tak, jak szanuje się zwykłego znajomego.
          • kasiahol Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.12.12, 15:55
            No i tak dotrwałam do grudnia. Tydzień temu odkryłam jego zdradę, związek który ciągnął od pół roku. Oczywiście płacz, skrucha z jego strony. Za tydzień spotkanie u adwokata. Pierwsze co to: rozwód. Chociaż po tygodniu, gdy emocje opadają zaczynają mnie nachodzić wątpliwości...
            Z drugiej strony sądzę, że jeżeli mamy być razem to będziemy z rozwodem czy bez!
            • mozambique Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.12.12, 16:09
              przykro mi bardzo
              tego ze w sumei wyszlop na moje

              zadne tam braki we wspolnym hobby , zadne znajdownaie wspolnej platformy spedzania czasu ( jak ktos ci tu radził) , zadne tam porady w kierunku samorozwoju , żadne tam pochylanie sie nad misiaczkiem ktory nei wie czego w zyciu chce

              okazalo sie ze jak świat światem , w 99%"duszący " sie w związku facet wącha już inną panienkę i to od tego atrakcyjnieszego końca

              przykro bardzo ze musisz przez to przechodzic
              • enith Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.12.12, 18:01
                > zadne tam braki we wspolnym hobby , zadne znajdownaie wspolnej platformy spedza
                > nia czasu ( jak ktos ci tu radził) , zadne tam porady w kierunku samorozwoju ,
                > żadne tam pochylanie sie nad misiaczkiem ktory nei wie czego w zyciu chce
                >
                > okazalo sie ze jak świat światem , w 99%"duszący " sie w związku facet wącha ju
                > ż inną panienkę i to od tego atrakcyjnieszego końca

                Amen.
                Nie wątpię, że są ludzie, którzy faktycznie przechodzą w małżeństwie kryzys, potrzebują przestrzeni, ułożenia sobie w głowie pewnych spraw, ustalenia priorytetów na nowo. No, ale jednak w znakomitej większości przypadków źródłem kryzysu jest jednak pozamałżeński romans, a przypadek autorki wątku może robić za podręcznikowy tego przykład. Szkoda, że się dziewczyna tyle naszarpała, ale przynajmniej już wie, na czym stoi.
      • kasiahol Re: mąż 30 lat i kryzys? 03.11.12, 13:48
        Maz odszedl zostawiajac mnie sama. W koncu podjal jakas decyzje. Ale nadal trzyma mnie w niepewnosci. Wolalabym uslyszec tak albo nie. A jedyne co uslyszalam to : nie wiem, potrzebuje czasu. Ciezko mi bardzo, w obcym kraju, z niewielka iloscia bliskich osob, sama. Jak mam dalej zyc? Prosze Pani Agnieszko i inne osoby o jakakolwiek odpowiedz...
        • nabakier Re: mąż 30 lat i kryzys? 03.11.12, 14:11
          Ciesz się, że odszedł teraz, a nie za kilka lat, gdy byłyby dzieci.Najprawdopodobniej mąż Cię nie kocha. Masz NAPRAWDĘ OGROMNE SZCZĘŚCIE- z tego punktu widzenia. Mógłby Cię kantować, przemilczać swoje odczucia lub udawać miłość. A postąpił otwarcie.
          Moja rada? Skoro on tego związku nie zamyka, Ty go zamknij. Mimo, że boli. Każdy zasługuje na to, by być kochanym. To raz.
          A dwa- pozwól sobie na żałobę po związku. ZAMKNIĘTYM związku. Płacz, krzycz, tup, ale zrozum: tego związku już nie ma.
          Będzie bardzo bolało, ale minie. Poza tym- to się dzieje już od lata, pierwsze rażenie już za Tobą. Przetrzymasz. Za jakiś czas wejdziesz w inny związek, w taki w którym będzie wzajemność.
          Dasz radę...
          • anula36 Re: mąż 30 lat i kryzys? 03.11.12, 17:24
            podpisuje sie pod na bakier, gorzej gdybys odmawiajac sobie dzieci - bo maz nie chce- dortwala w takim zwiazku do 40-tki.
            Czas zamknac ten rozdzial i ukladac sobie zycie od nowa.
            • kasiahol Re: mąż 30 lat i kryzys? 03.11.12, 18:13
              Dzieki dziewczyny:) staram sie trzymac choc jest mi bardzo ciezko..
              • urska Re: mąż 30 lat i kryzys? 03.11.12, 18:58
                poczytałam całą Twoją historię wpisów i podziwiam Cię za ,,wytrzymałość" bo to nie jest takie proste kiedy sie zmaga z życiem samemu. Życzę Ci jak najlepiej, ale myslę że wiele sie zdarzyło żeby wszystko mogło wrócić do życia wcześniejszego
        • mad_die Re: mąż 30 lat i kryzys? 03.11.12, 21:53
          Jesteś w Holandii? to wpadnij na kawkę :)
          Pogadamy :)
        • kj-78 Re: mąż 30 lat i kryzys? 03.11.12, 22:04
          Ja tez rozstalam sie z mezem na obczyznie po 6 latach malzenstwa (bez dzieci). Po prostu zmienily nam sie priorytety przez te lata bycia razem (jako 20 latki myslelismy podobnie, jak sie zblizylismy do 30, to okazalo sie, ze nasze marzenia i plany na przyszlosc sie wykluczaja). Bylo podobnie: maz w depresji, nie wie, czego chce, staralam sie, dawalam mu czas itp, bylam gotowa walczyc o zwiazek. W koncu postawilam ultimatum: niech sie zdecyduje. I powiedzial, ze chyba czas sie rozstac. Moje zycie runelo. Dalam sobie pare miesiecy na smutek i pozbieranie sie, po czym wzielam sie w garsc. Wynajelam fajne mieszkanko, kupilam ladne meble, zaczelam jezdzic po swiecie z kolezankami-singielkami w ramach urlopow, schudlam, kupilam fajne ciuchy - odzylam po kilku trudnych latach nierokujacego malzenstwa.

          Teraz po kolejnych 6 latach widze, ze rozwod to byla jedna z najlepszych moich zyciowych decyzji. Mam fajnego drugiego meza, dwoje dzieci, piekny dom, satysfakcjonujaca prace. Jak wspominam moje pierwsze malzenstwo, te problemy, klotnie, depresyjnosc... I ze zgroza sobie mysle, ze jakby on nie podjal tej decyzji wtedy, to wciaz moze jeszcze bym walczyla, ratowala, usuwala sie, probowala zyc wlasnym zyciem - bo wspolnie niewiele sie dawalo. Jestem mu baaardzo wdzieczna, ze uwolnil mnie od siebie ;) Rozstalismy sie zreszta w przyjazni i bez dramatyzmu.

          Tak wiec glowa do gory. Daj sobie troche czasu na smutek, po czym pomysl, ze wszystko przed Toba :) Trzymam kciuki. Z tego co pisalas wczesniej, to chyba jednak nie warto byloby marnowac wiecej czasu na tego czlowieka...
          • kasiahol Re: mąż 30 lat i kryzys? 05.11.12, 10:45
            Kj-78 Dziękuję za odpowiedź. Jeszcze trochę poczekam, ale już niedługo. Jeżeli on nie podejmie dezycji (bo ciągle nie wie..) to ja już wkrótcę tę decyzję podejmę za niego. Najgorsze jest to, że codziennie pisze do mnie i się pyta jak się czujesz? Staram się w miarę delikatnie odpowiadać, że czuję się OK. Dzisiaj mąż ma wizytę u psychologa (pisał wczoraj wieczorem) aby porozmawiać o swoich problemach egzystencjonalnych (wg niego każdy dzień jest taki sam, coś jak w filmie Dzień Świstaka) i problemach małżeńskich.
            Nie jest mi łatwo, bo zostawiłam dla niego wszystko (mąż nie jest Polakiem). Teraz siedzę w tym trochę obcym nadal dla mnie kraju (chociaż mam już obywatelstwo i język opanowany, znajomych itp.). Myślę, że gdybym była w Polsce byłoby łatwiej (rodzice, przyjaciele). Ale cóż podjęłam decyzję i o powrocie nawet nie myślę, za dużo zrobiłam w tym kraju aby teraz wszystko zostawić.
            • kj-78 Re: mąż 30 lat i kryzys? 18.11.12, 00:06
              Nasza historia jest bardzo podobna. Moj byly maz tez nie jest Polakiem, i tez dla niego zostawilam wszystko. I tez mial problemy natury egzystencjalnej, marzyl o wielkich rzeczach, a codziennosc go przytlaczala. Po 4 latach malzenstwa powiedzial, ze potrzebuje czasu: zamieszkalismy oddzielnie przez kilka miesiecy. Tez pisal smsy i wcale sie nie chcial rozstawac, tylko potrzebowal przerwy. Potem znowu zamieszkalismy razem, po kolejnym roku czy dwoch on dostal mozliwosc dluzszego wyjazdu za granice. Wyjechal w lutym, a w kwietniu kazalam mu wybierac... I wybral na szczescie, inczaej pewnie jeszcze troche czasu bym zmarnowala... I po co bylo tak sie starac, podchodzic ze zrozumieniem do potrzeb typu kilkumiesieczna wyprowadzka, to ludzenie sie, ze na pewno za jakis czas bedzie dobrze. Czuje wielka ulge, ze to przeszlosc.

              Na obczyznie tez da sie ulozyc zycie po raz drugi. Moj obecny maz tez nie jest Polakiem. To tak ku pokrzepieniu :) Trzymaj sie i nie marnuj najpiekniejszych lat zycia!
            • love-letter Re: mąż 30 lat i kryzys? 07.06.13, 22:38
              ż ma wizytę u psychologa (pisał wczoraj wieczorem) aby porozmawiać o swoich pro
              > blemach egzystencjonalnych (wg niego każdy dzień jest taki sam, coś jak w filmi
              > e Dzień Świstaka) i problemach małżeńskich.


              Chodzi Ci chyba o problemy EGZYSTENCJALNE?
              I może jednak o film Dzień Świra? ;-)
              • angazetka Re: mąż 30 lat i kryzys? 08.06.13, 21:22
                > I może jednak o film Dzień Świra? ;-)

                Wyciągnąć wątek tylko po to, by się pomądrzyć ;) I to bezpodstawnie - każdy dzień był taki sam w "Dniu świstaka" :P
        • szpil1 Re: mąż 30 lat i kryzys? 04.11.12, 12:00

          kasiahol napisał(a):

          > Maz odszedl zostawiajac mnie sama. W koncu podjal jakas decyzje. Ale nadal trzy
          > ma mnie w niepewnosci. Wolalabym uslyszec tak albo nie. A jedyne co uslyszalam
          > to : nie wiem, potrzebuje czasu. Ciezko mi bardzo, w obcym kraju, z niewielka i
          > loscia bliskich osob, sama. Jak mam dalej zyc? Prosze Pani Agnieszko i inne oso
          > by o jakakolwiek odpowiedz...

          Chyba Cię nie pocieszę: u mnie też było, że on potrzebuje czasu, nie wie, musi odpocząc. A tym czasie miał już nową panią. A ja jeszcze przez wiele miesięcy nie wierzyłam, że to naprawdę koniec, łudziłam się, że jednak będzie dobrze. Też jestem w obcym kraju, momentami ciągle jest cholernie ciężko, ale staram się odbudowac swoje życie. Nie mam dzieci, z jednej strony pewnie łatwiej (bo martwię się tylko o siebie), a z drugiej strony mam przez to nastroje depresyjne, bo wiem, że dzieci miec nie mogę.
          Jedyne co mogę poradzic to nie zwracaj uwagi na to co on mówi, nie przywiązuj do tego zbyt wielkiego znaczenia i nadziei. Z mojego doświadczenia wynika, że "nie wiem" znaczy "wiem, że nic z tego nie będzie". Pewnie banalne, ale czas leczy rany i będzie coraz lepiej.
    • enith Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.12.12, 16:41
      Kasiu, poniżej wklejam twój post z dziś, bo zniknął w tłumie.

      Re: mąż 30 lat i kryzys?
      kasiahol 10.12.12, 15:55

      "No i tak dotrwałam do grudnia. Tydzień temu odkryłam jego zdradę, związek który ciągnął od pół roku. Oczywiście płacz, skrucha z jego strony. Za tydzień spotkanie u adwokata. Pierwsze co to: rozwód. Chociaż po tygodniu, gdy emocje opadają zaczynają mnie nachodzić wątpliwości...
      Z drugiej strony sądzę, że jeżeli mamy być razem to będziemy z rozwodem czy bez!"

      Czyli, proszę państwa, klasyka tak klasyczna, że bardziej się nie da. Nie żaden kryzys, ale najzwyklejszy pod słońcem mężowski romansik. To się, kurde, zaczyna robić nudne :/

      Kasiu, pozdrawiam i życzę dużo siły.
      • kasiahol Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.12.12, 19:32
        Tak wiec decyzja o rozwodzie, chociaz pochopna sadze, ze jest adekwatna do jego zdrady. Niech zrozumie co stracil a jezeli mamy byc jeszcze kiedy razem to bedziemy. Poki co musze stanac na nogi i zaczac zyc! Dzieki dziewczyny za wszystkie slowa!
    • sonia_siemionowna Re: mąż 30 lat i kryzys? 07.06.13, 23:07
      Nie wiem, co napisać, żeby nie brzmiało okropnie. Mieszkam za granicą i czesto słyszę od tutejszych facetów, którzy mieli doświadczenia z Polkami, że Polki to 'kwoki'. Tzn tak nie mówią, ale do tego to się sprowadza.

      W Polsce cały czas obowiązuje magiczna cezura: do końca studiów albo tak 24 lat można się bawić, a potem życiowe przyjemności ustępują czterem ścianom, zgnuśnieniu, kredytowi, dzieciom, czyli 'dojrzałemu życiu'. Nie twierdzę, że taki model jest zły, ale to jest w Polsce model JEDYNY, oczekiwany i jakby przyjmowany bez dyskusji. A właśnie powinno się o tym dyskutować, bo być może mąż miał nadzieję, że po ślubie będzie tak, jak przed i nie odpowiada mu ta nagła przemiana w 'boginię domowego ogniska', czyli taką trochę kwokę skupioną na domu, ogrodzie, obiadach itp. Może o tym po prostu pogadajcie?
    • sonia_siemionowna Re: mąż 30 lat i kryzys? 07.06.13, 23:11
      I nie wierz w te wpisy tutaj, że jak się coś faceowi nie podoba, to na pewno ma babę na boku.

      Faceci, o czym kobiety zapominają, to tez ludzie i jako tacy podlegają CIĄGŁEMU rozwojowi. I bywa, że rozwijają się w inną stronę niż kobiety, z którymi są. W tym nie ma nic złego, trzeba po prostu umieć sobie z tym poradzić w dojrzały i uczciwy sposób. Czasami tym sposobem jest rozstanie, gdy różnice są nie do pogodzenia.
      • kai_30 Re: mąż 30 lat i kryzys? 08.06.13, 23:14
        Ekhm. Ten konkretny facet to akurat MIAŁ babę na boku. Tak to jest, jak się całego wątku nie chce czytać :P
        • sonia_siemionowna Re: mąż 30 lat i kryzys? 09.06.13, 20:50
          Czytałam. Nawet komentowałam wcześniej. Po prostu stwierdziłam, że nie warto każdemu facetowi przypisywać takich intencji.
          • kroliczyca80 kasiahol, jak się masz? 10.06.13, 10:07
            Co u Ciebie? Już po rozwodzie, czy zdecydowaliście inaczej?
            • bez_przekazu Re: kasiahol, jak się masz? 10.06.13, 18:58
              no wlasnie, bardzo zaintrygowal mnie ten watek i tez sie chetnie dowiem , co u autorki slychac:)
      • bez_przekazu Re: mąż 30 lat i kryzys? 10.06.13, 18:56
        nawet nie wiesz,jakie glupoty wypisujesz, bo nie zadalas sobie trudu i nie przeczytalas wszystkich wpisow autorki. a juz bodajze w trzecim poscie napisala,ze maz ma kochanke.
        i nie obrazaj Polek, nazywajac je "kwokami".
        sonia_siemionowna napisała:

        > I nie wierz w te wpisy tutaj, że jak się coś faceowi nie podoba, to na pewno ma
        > babę na boku.
        >
        > Faceci, o czym kobiety zapominają, to tez ludzie i jako tacy podlegają CIĄGŁEM
        > U rozwojowi. I bywa, że rozwijają się w inną stronę niż kobiety, z którymi są.
        > W tym nie ma nic złego, trzeba po prostu umieć sobie z tym poradzić w dojrzały
        > i uczciwy sposób. Czasami tym sposobem jest rozstanie, gdy różnice są nie do po
        > godzenia.
        • sonia_siemionowna Re: mąż 30 lat i kryzys? 11.06.13, 00:12
          Cóż, zdania nie zmienię, a Tobie polecam komentować pod właściwym postem, skoro taka jesteś oblatana w zasadach działania forum.

          Gdybyś Ty przeczytała wszystkie posty, wiedziałabyś, że owszem, wiedziałam, że pan ma kochankę, bo sama Autorce doradzałam dosć zdecydowane kroki. Tak a propos czytania ze zrozumieniem....

          • kasiahol Re: mąż 30 lat i kryzys? 30.07.13, 16:03
            Cześć dziewczyny. Jestem zaskoczona, że jeszcze ktoś się moim starym tematem interesuje. A więc odpowiadam. Rozwód był, ciągnął się przez pół roku. On z panienką zerwał jak zachciałam rozwodu. Czasami miałam ochotę wszystko zatrzymać, ale wytrwałam. Były długo nie dawał mi spokoju. Jeszcze niedawno był u mnie pod domem (nie otworzyłam drzwi). Serce mi pękało gdy widziałam go odchodzącego ze spuszczoną głową. Ja nadal go kocham ale zrozumiałam, że zasługuję na kogoś lepszego. Wybaczyć mogę ale zapomnieć to chyba nigdy!... Dzisiaj jestem już szczęśliwa:)
            • molly_wither Re: mąż 30 lat i kryzys? 30.07.13, 18:15
              Ktos mi kiedy powiedzial,ze milosc wymaga konsekwencji, ja jej Tobie gratuluje:)
              Ps. Moze glupie pytanie,ale bardzo mnie interesuje, spod jakiego znaku zodiaku jest Twoj mąz?

              kasiahol napisał(a):

              > Cześć dziewczyny. Jestem zaskoczona, że jeszcze ktoś się moim starym tematem in
              > teresuje. A więc odpowiadam. Rozwód był, ciągnął się przez pół roku. On z panie
              > nką zerwał jak zachciałam rozwodu. Czasami miałam ochotę wszystko zatrzymać, al
              > e wytrwałam. Były długo nie dawał mi spokoju. Jeszcze niedawno był u mnie pod d
              > omem (nie otworzyłam drzwi). Serce mi pękało gdy widziałam go odchodzącego ze s
              > puszczoną głową. Ja nadal go kocham ale zrozumiałam, że zasługuję na kogoś leps
              > zego. Wybaczyć mogę ale zapomnieć to chyba nigdy!... Dzisiaj jestem już szczęśl
              > iwa:)
              • nadzieja05 Re: mąż 30 lat i kryzys? 31.07.13, 07:58
                Kasiohol, strasznie mi przykro ze musialas sie rozwiesc, ale jestem z Ciebie dumna ze jestes juz szczesliwa.
            • paulina7171 Re: mąż 30 lat i kryzys? 31.07.13, 08:05
              Kasiu, gratuluję :-)

              Jesteś dla mnie wzorem siły i dojrzałości.

              Bardzo dziś potrzebowałam szprycy tego, co w życiu normalne i właściwe.

              Pozdrawiam Cię Bardzo, bardzo serdecznie :-)
              • molly_wither Re: mąż 30 lat i kryzys? 31.07.13, 20:48
                Najgorsze w tych wszystkich rozwodach jest to,ze zdarza sie to takim madrym kobietom jak Ty. Takie mam o Tobie zdanie po przeczytaniu wszystkich postow. Glupie siedza mezami, ktorzy je zdradzaja i udaja, ze nic o tym nie wiedza,ew. rzeczywiscie sa tak niekumate,ze nie potrafia wyczuc zdrady. Tobie sie to udalo syzbko, bo jestes madra,za madra dla Twojego bylego. I dlatego znalazl sobie glupsza od Ciebie. Tzn. dla niego to moze i ona madra jest,ale na pewno nie tak,jak Ty.
                Fajnie,ze masz poczucie wartosci i nie dalas sie wciagnac do gry. Mysle,ze jest Ci pisane piekne zycie z facetem, ktory doceni Ciebie,jako kobiete. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka