nie mam juz sil

07.01.13, 23:06
..jako para ktora dopiero zaczela sie w sobie zakochiwac czy poznawac moj M mowi do mnie : usiadz inaczej bo ci celulit widac...albo co ty powiedzialas bo cie moja babcia i kolega kiedys tam nie zrozumial...albo kiedys uwazaj bo moja szwagierka wszystko tylko czysci ,uwazaj zebys tylko jej kawy na stole nie wylala.. A dzisiej po slubie gdy juz jestesmy prawie 10 lat ´,musze przyznac ze od zawsze wyczuwalam niechec jego rodzicow wobec mnie bo nie chcialam tak jak moj maz ich odwiedzac co niedziele .maz zarzuca mi ze jego rodzice ,czuja ze ja ich nie lubie dlatego nie odwiedzaja nas ,i wtedy slysze : bo to twoja winA ze moji rodzice nie przychodza
do nas,bo ty na nich z nozami czekasz a oni w domu siedza jak myszy ,choc nawet nasz syn dziadkow nie lubi bo oni wnuka tez nie odwiedzak´ja jakby go nie bylo to i tak maz uwaza swoich rodzicow za biednych...niekiedy slysze od niego bo moja szwagierka ( ta druga synowa) ma bardziej czysto w domu ,wszystko lsni ,albo mowi mi ze zloscia TY I TE TWOJE POWIEDZONKA ,albo bo u mojej szwagierki inaczej wszystko jest przygotowane na stole gdy goscie przychodza -czuje sie taka niedoceniona ,jak najwiekszy smiec...przy dziecku tez wszystko mowie zle,zadnego wsparcia (nasz skarb 6lat)gdy syn mnie kopnie ,maz mowi ale przeciez cie nie kopnal ze cie to boli,zamiast synowi wytlumaczyc ze tak ,wogole nie wolno.mam wszystkiego dosc ,zadnego dobrego slowa,czuje sie wszystkiemu winna..co sadzicie o tym co napisalam
    • mruwa9 Re: nie mam juz sil 07.01.13, 23:14
      sadzimy, ze to straszny belkot.
      Napisz to jeszcze raz, z uzyciem znakow interpunkcyjnych.
      I ze zestrasznym bucem sie zwiazalas, pytanie tylko: po co ci to bylo, jesli zajawki mialas od pierwszej randki?
    • zuzi.1 Re: nie mam juz sil 07.01.13, 23:42
      zacznij stosowac jego metodę i dogaduj mu w podobny sposób, po co Ty się tym wogóle przejmujesz, to chyba wynika z niskiej samooceny, podnies sobie samoocenę czytając madre ksiązki i dopiecz mu za te 10 lat ;-))) tylko z humorem, nie daj po sobie poznac, ze Cię jego teksty bola, to podstawa, bo go to nakręca do kolejnych chamskich tekstów,, dogryzaj mu na zimno, bez emocji, nie daj się wkręcic w kłótnię, jak on Ci robi pretensje, że nie chcesz na obiadki niedzielne chodzic do mamusi to mu powiedz, że mamisynkowi nie będziesz przeszkadzac w uczcie z mamusią i tatusiem i smiej się przy tym; gdy Ci zaczyna gadac o szwagierce jaka to jest naj, to powiedz mu, że trzeba było się z nią ożenic a nie ze mną, to bys miał mniej powodów do narzekania; gdy mówi ty i twoje powiedzonka to odpowiadaj a ty i to Twoje przypieprzanie się jakbys już był starym zgredowatym trutniem; gdy mówi usiadz inaczej, bo ci celulut widac, odpowiedz kup sobie lusterko, bo za chwilę nie będziesz widział, czy masz sznurowadła zawiązane (gdy ma piwny brzuch) lub zacznij wciągac brzuch bo wyglądasz jakbys był w 9 m-cu itp. na chamstwo najlepiej reagowac chamstwem, bo inaczej ten pan nie zrozumie, musisz byc konsekwentna w swoim postępowaniu i bezwzględnie wykorzystywac każdą nadarzającą sie sytuację do pojeżdzenia sobie po nim, za jakis czas mu się odechce Tobie dogryzac, bo będzie widział, ze to na Ciebie już nie działa, czyli spływa to po Tobie jak po kaczce. W tej chwili ten buc robi sobie dobrze Twoim kosztem, widocznie ma b. niską samoocenę i musi się dowartosciowywac...Nie pozwól mu na to dłużej
      • stoprocent Re: nie mam juz sil 11.01.13, 19:52
        Radzę z serca, droga autorki, nie stosować się do tej porady. Stworzysz sobie piekiełko - już nie bedzie rozmów, tylko pyskówki. Doprawdy niezbyt to rozsądne -chamstwem odpowiadać na chamstwo, zniżasz się do jego poziomu. Myśle ze jesteś wartościową osobą i jego nieprzyjemne komentarze w żaden sposób nie odbierają ci wartości. Ja radzę raczej reagować stanowczo i kulturalnie oraz spokojnie, mówiąc że zachowuje się niekulturalnie, że jest ci niemiło ze tak mówi. Przy tym masz pełne prawo robić rożne rzeczy inaczej niż twoja szwagierka czy teściowa i o tym najlepiej mówić z humorem. Na przykład - twoja siostra lepiej zastawia stół, a ja stawiam na strawę duchową. Nie daj się sprowokować do pyskówek, on i tak bedzie w tym lepszy. I wcale nie zrozumie, ze to dla ciebie przykre, raczej uzna ze to normalny sposób konwersacji.
      • sonia_siemionowna Re: nie mam juz sil 12.01.13, 01:22
        zuzi.1

        Durniejszej porady jeszcze nie czytałam. Skończy się tym, że kobieta dostanie z plaskacza albo z pięści, przy dziecku oczywiście.

        Jeśli Tobie sprawia przyjemność takie chamskie i ordynarne dogryzanie sobie, to już Twoja sprawa, widocznie najlepiej się czujesz w konflikcie.

        Autorko, pilnuj swoich granic. 'jeśli jeszcze raz tak się do mnie zwrócisz, na obiad do mamy pójdziesz sam' itp. ale ograniczaj się jedynie do komunikatów, które mozesz spełnic. i spełniaj je, mąż szybko zrozumie, że nie może bezczelnie Cię poniżać.

        jeśli to nie pomoże, to może trzeba będzie przeewaluowac swoje decyzje życiowe.
        • zuzi.1 Re: nie mam juz sil 12.01.13, 11:40
          "zuzi.1
          Durniejszej porady jeszcze nie czytałam. Skończy się tym, że kobieta dostanie z plaskacza albo z pięści, przy dziecku oczywiście.
          Jeśli Tobie sprawia przyjemność takie chamskie i ordynarne dogryzanie sobie, to już Twoja sprawa, widocznie najlepiej się czujesz w konflikcie."

          Sonia, nie sprawia mi przyjemnosci chamskie i ordynarne zachowanie, podobnie jak nie sprawia mi przyjemnosci trwanie w konflikcie, uwazam tylko, że takie asertywne zachowania w przypadku takich wyjątkowych buców i chamów jak partner autorki nie skutkują, na takich chamów może pomóc tylko zastosowanie CZASOWO zasady oko za oko, ząb za ząb. Własnie brak agresji w ramach obrony własnych granic przez kobiety skutkuje takimi zachowaniami takich chamów i buców. Rozumiem panie, które nie potrafią z siebie z natury tej agresji wykrzesac, ale kompletnie nie rozumiem tych pań, które na zastosowanie czasowe takiej agresji stac. Jeżeli buc i cham posunie się w swoim chamstwie do rękoczynów, to jest to doskonały moment aby zgłosic sprawę na niebieską linię i rozpocząc procedurę rozwodową jak najszybciej. Nie ma co chodzic na paluszkach i omijac buca szerokim łukiem udając, że wszystko jest ok i cieszyc się, ze buc chwilowo swojego chamstwa na nas nie wylewa...
          • squirrel9 Re: nie mam juz sil 12.01.13, 12:03
            A ja się z tobą nie zgadzam. Nie ma czegoś takiego jak "okresowe chamstwo" a potem już żyli długo i szczęśliwie. Jeśli na chamstwo odpowiesz chamstwem, to tak, jakbyś uznała, ze tak zachowywac się wolno. Człowiekowi przyzwyczajonemu do chamstwa cudze chamstwo powoduje tylko zezwolenie na wzmożenie własnego. To rodzi eskalację konfliktów. W nastepnym etapie może trzeba kogos uderzyć by "wygrać".
            • zuzi.1 Re: nie mam juz sil 12.01.13, 12:17
              Nie zgadzam sie z Toba, wszystko zalezy od tego, z jakim człowiekiem mamy do czynienia. IMO sama świadomosc tego, ze zona/partnerka potrafi w sposób BEZWZGLĘDNY bronic swoich granic działa PREWENCYJNIE i może spowodowac to, że takie zachowania ze strony partnera/męża się nie pojawią, nawet gdyby pan z natury takie skłonnosci posiadał, a gdy się pojawiły, bo pan nie wiedział, ze żona potrafi swoich granic bronic w sposób bezwzględny, nalezy mu to skutecznie uświadomic, gdy i to nie pomoże, wówczas nalezy się po prostu rozstac. I żadne psychoterapie nie pomogą, gdy mamy do czynienia z chamem i bucem, bo tacy panowie mają zerową samoświadomosc i nie biorą nigdy pod uwagę jakiejkolwiek swojej winy, a tym samym nie dopuszczają do swoich myśli potrzeby pracy nad zmianą swoich zachowań. W układzie z takim chamem i bucem można byc co najwyżej na pozycji sciery do podłogi, jeżeli ktoś nie potrafi postawic wyraznych granic w sposób bezwzględny. Dlatego warto spróbowac postawic się, i to za każdym razem, gdy do chamskich zachowań dochodzi, nawet gdyby miało się to w konsekwencji zakończyc rękoczynami ze strony chama i buca. A w przypadku pierwszych rękoczynów nalezy zgłosci sprawę na niebieską linię i rozpocząc procedurę rozwodową.
              • squirrel9 Re: nie mam juz sil 12.01.13, 13:44
                "Stawianie się" wg mnie powinno polegać na stawianiu granic a nie na kontr-chamstwie.
                Jesli ktoś czuje się na pozycji, jak to nazwałaś "ściery" to obrzucenie chama wyzwiskami brudzi jeszcze bardziej. I chamowi dajesz nastepny powód do "nawrzucania" ci, bo przecież jak ty zachowujesz się nie lepiej, to jemu wolno. I co wtedy? Myslisz, ze jakikolwiek cham boi się chamstwa? To jego poziom. Jak to ktoś powiedział - z chamem się nie dyskutuje, ściągnie cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.
                Z chamstwem należy spokojem, kulturą i konsekwencją. Jak dasz termin np. na terapię i nie poskutkuje to wtedy się rozstasjesz a nie wtedy jak na twoje chamstwo odpowie jeszcze większym. Rozstaj sie wtedy, gdy jeszcze nie jesteś wpisana na niebieską linię.
                • sonia_siemionowna Re: nie mam juz sil 13.01.13, 19:53
                  "Stawianie się" wg mnie powinno polegać na stawianiu granic a nie na kontr-chamstwie.

                  Święte słowa.
          • sonia_siemionowna Re: nie mam juz sil 12.01.13, 13:01
            Chyba coś CI się pomyliło. Uważasz, że kopiując zachowania przemocowe nakłonisz przemocowca do zmiany? Przeciwnie, dasz mu jedynie sygnał, że ten sposób komunikacji jest przez ciebie akceptowany. No i pogrążysz się na wypadek rozwodu, jeśli np. on zacznie nagrywać. Sąd nie wnika bowiem, kto zaczał jeśli obie strony zachowują się przemocowo.
            • zuzi.1 Re: nie mam juz sil 12.01.13, 14:37
              Nie zgadzam się z Wami. Jest typ panów, których takie zachowanie zony/partnerki może rozsierdzic jeszcze bardziej i doprowadzic do zastosowania jeszcze większego chamstwa (z tego typem panów od razu się rozstajemy i kończymy rozwodem), ale jest tez typ panów, których takie zachowania nie nakręcą bardziej, ale skłonią do odpuszczenia, bo będą wiedzieli, że ich następny krok po postawieniu ostrych granic przez żonę, doprowadzi ich do rozwodu lub do zakończenia związku, a tego nie chcą.

              I jeszcze jedno, uwazam, że odpuszczanie dla nie rozkręcania konfliktu, gdy ktos przekracza lub łamie nasze granice jest gorszym wyjsciem od wejscia w jawny konflikt i doprowadzenia go do końca, czyli do tego, że albo zmienią się metody komunikacji w związku, albo się rozstajemy. Czasem konflikt i doprowadzenie go do końca, niezaleznie co się w tzw. międzyczasie wydarzy, jest lepszym i szybszym rozwiązaniem, niż znoszenie latami sytuacji, gdy nasze prawa są przekraczane i gdy jestesmy nie szanowani, ale nie doprowadzmay do konfrontacji z takich czy nnych przyczyn. Czasem trzeba się po prostu zmierzyc z ludzkim chamstwem, podłością, chęcią manipulowania nami i naszym życiem, kontrolowaniem itp. i nalezy wyjsc z tego obronną ręką i przede wszystkim nie nalezy byc uległym i się tego bac. Konflikt to nic strasznego, czasem może doprowadzic b. szybko do rozwiązania sytuacji, czy to w postaci rozwodu czy też kontynuacji związku, ale już na innych zasadach.
              • squirrel9 Re: nie mam juz sil 12.01.13, 15:59
                A ja nadal się z tobą nie zgodzę. Myslę, ze złosliwostki na zasadzie "jak Kuba Bogu..." mozna sobie robić na pewnym poziomie - któryś raz nie zrobił zakupów choć obiecał - obiadu nie będzie, spóźnia się - zrobię mu to samo, niech zobaczy co czuję. Ale w stosunku do osoby zachowującej się chamsko, te granice nalezy stawiać od razu i kulturalnie. Stosowanie metod chama daje złudne poczucie "nie dałam się". Konflikt to nic strasznego (sama jestem nastawiona konfrontacyjnie, jak mi coś nie odpowiada szybko rozwiązuję problem, nigdy nie czekam aż coś się samo ułozy) ale jest poziom zachowań przy których nawet nie ma co wchodzic w dyskusje a już nie mówię w kłótnie. Bo tylko na tym się straci. Nawet jeśli dziś zakrzyczysz czy lepiej obrazisz to jutro dostaniesz "odpowiedź". Ludzie którzy posuwają się do pewnych zachowań nie uginają się przed kimś kogo nie szanują. Nie nalezy być uległym, należy być stanowczym by życ na własnych zasadach.
                • zuzi.1 Re: nie mam juz sil 12.01.13, 21:15
                  Facet mowił do niej jak na razie mniej więcej to co poniżej,chamskie zagrywki, ale moim zdaniem takie, z którymi można się uporac, poprzez zastosowanie zasady "jak kuba bogu...", ale trzeba byc silnym psychicznie i przekonanym co do tego, że mamy rację i nie pozwolimy sobie na takie zachowania, nie było z jego strony bezpośrednich wyzwisk, rekoczynów itp. Trzeba mu powiedziec, ze nie życzy sobie, aby się tak do niej odzywał, a gdy to nie poskutkuje, a pewnie nie poskutkuje, nawet wypowiedziane wielokrotnie, to należy odbijac piłeczkę tylko mocniej i starac się celnie trafiac w jego kompleksy (zastanowic się co jest jego słabą stroną i z czego można sobie pożartowac, tak żeby go jasny szlag trafił i dym szedł mu uszami, to musi go bolec, uderzenia słowne muszą byc celne, bo inaczej nie będzie efektu razenia) i zapytac się wprost czy takie chamskie odzywki do żony sprawiają mu przyjemnosc, czy ma tak niskie poczucie własnej wartosci, ze musi dowartosciowywac się stosując chamskie teksty do żony, czy ma jakies problemy generalnie ze sobą i czy może powinien zastanowic się nad pójsciem do psychologa żeby mu poradzil jak ma sobie radzic ze swoimi kompleksami i niskim poczuciem własnej wartosci, zamiast wyładowywac się na żonie. Generalnie chodzi o to, aby uzmyslowic mu, ze wiemy co lezy u podłoża jego zachowań:kompleksy, kompleksy, kompleksy...i że to nas nie dotyka ale jednoczesnie nie życzymy sobie takich odzywek i że jezeli nie zmieni swojego zachowania to będziemy się do niego odzywac dokładnie w ten sam chamski sposób, niech zobaczy jak to jest wówczas przyjemnie. I na każdym kroku należy mówic przy dziecku, ze tata jest żle wychowany i dlatego w tak podły sposób odzywa się do mamy i że tak nie można się zachowywac i że to jest b. żle, tak żeby dziecko dostawało jasny komunikat, że zachowanie ojca jest niewłasciwe.

                  "mowi do mnie : usiadz inaczej bo ci celulit widac...albo co ty powiedzialas bo cie moja babcia i kolega kiedys tam nie zrozumial...albo kiedys uwazaj bo moja szwagierka wszystko tylko czysci ,uwazaj zebys tylko jej kawy na stole nie wylala.. wtedy slysze : bo to twoja winA ze moji rodzice nie przychodza do nas,bo ty na nich z nozami czekasz a oni w domu siedza jak myszy ,niekiedy slysze od niego bo moja szwagierka ( ta druga synowa) ma bardziej czysto w domu ,wszystko lsni ,albo mowi mi ze zloscia TY I TE TWOJE POWIEDZONKA ,albo bo u mojej szwagierki inaczej wszystko jest przygotowane na stole gdy goscie przychodza -czuje sie taka niedoceniona ,jak najwiekszy smiec...przy dziecku tez wszystko mowie zle,zadnego wsparcia (nasz skarb 6lat)gdy syn mnie kopnie ,maz mowi ale przeciez cie nie kopnal ze cie to boli, ty zimna jestes itp."

                  Facet stosuje przemoc psychiczną i znalazł sobie słabą kobietkę do wyżywania się na niej, szkoda, że nie spróbuje z kims silniejszym, ale wiadomo, ze przemocowcy to wyjątkowo cienkie typy są i w stosunku do silniejszej osoby bali by się tak zachowywac.
                  • zuzi.1 Re: nie mam juz sil 12.01.13, 21:19
                    I jeszcze jedno autorka powinna słownie mężowi "odwdzięczac się" w ten sposób, gdy dziecka nie ma w pobliżu i nie słyszy tego co mówi do męża.
                    • zuzi.1 Re: nie mam juz sil 12.01.13, 21:29
                      Krótkie, ale celne słowne strzały w szybkim czasie wyprowadzą go z równowagi i autorka zobaczy, że facet zaczyna emocjonalnie pękac, robic sie coraz b. poddenerwowany, generalnie nie radzic sobie z własnymi emocjami, gdy będzie już dostatecznie silna psych. powinna mu powiedziec, a widzisz jak to jest przyjemnie, lubisz tak byc traktowanym? fajnie się wtedy czujesz? lubisz takie zagrywki? chyba tak, skoro w taki sposób wlasnie traktujesz mnie... Nie nalezy odpuszczac mu ani jednego chamskiego słowa, można takiego pana w szybkim tempie doprowadzic do nerwowego rozstroju żołądka, tylko, trzeba to robic CELNIE, tak żeby go kazdorazowo bolało to, co do niego mowimy, można używac również do tego jego rodziców, podkreslając w bezposredni sposób ich chamskie zachowania w stosunku do nas i podkreslac, że widzimy to, że jego rodzice zachowają się w identycznie chamski sposób jak on sam, w końcu od kogos takie chamskie umiejętnosci posiadł...I tak, az do skutku, a skutek takich odwetowych zachowań przyjdzie szybciej, niz przypuszczamy. Facet albo odpusci albo dojdzie do rozwodu.
                      • sweet_georgia Re: nie mam juz sil 13.01.13, 20:05
                        O rany, dziewczyno natykam sie na Twoje idiotyczne rady w kolejnym watku! Pol biedy gdyby byly one dobre ale sa totalnie dziecinne i mam nadzieje ze nikomu nie przyjdzie do glowy z nich korzystac. Jaki pozytywny skutek maja wywrzec pyskowki ktore tak ochoczo zalecasz? Ile Ty w ogole masz lat ze radzisz na prawo i lewo bycie chamska, dopieprzanie komus na kazdym kroku i nie odpuszczanie za wszelka cene? Zasada oko za oko juz dawno przestala obowiazywac bo byla troche prymitywna, wiesz?
                        • zuzi.1 Re: nie mam juz sil 13.01.13, 21:52
                          Wiem, ze to prymitywna zasada, ale czasem przydatna i skuteczna. Miałas do czynienia kiedykolwiek z przemocowcem? Jesli tak, to napisz jak sobie poradziłas? Czasem takiego przemocowego człowieka można pogrążyc jego własną bronią, ale mam swiadomosc, że nie kazdego.
                          • sweet_georgia Re: nie mam juz sil 13.01.13, 22:34
                            Byc moze mialam do czynienia ale nie znalam okreslenia przemocowiec, z nim spotkalam sie na tym forum. Czesto sie przewija w roznych watkach i mam wrazenie ze jest troche naduzywany. Ale tak czy inaczej mam jakis obraz tego kim taka osoba jest. Ja generalnie chamstwa nie toleruje u innych i sama tez nie jestem chamska dlatego tez dla mnie te wszystkie rozwazania jak sobie poradzic z kims takim sa o tyle abstrakcyjne, ze nie mialby dla mnie racji bytu zwiazek, w ktorym facet traktuje kobiete jak smiecia z tej prostej przyczyny, ze gdyby facet zaczal zachowywac sie w opisywany tu sposob, szybciutko ostudzilby moje uczucia i zwiazek by sie skonczyl. Nie jestem psychologiem i nie jestem w stanie zrozumiec kobiet, ktore tkwia w czyms takim choc zdaje sobie sprawe, ze cos sie za tym kryje - niskie poczucie wlasnej wartosci, psychiczne uzaleznienie od kogos. Ale tak czy inaczej po co znizac sie do poziomu chama i jeszcze sie przy tych wojenkach dodatkowo najesc nerwow? Albo widze jakies szanse na poprawe, ide do psychologa, robie cos w kierunku tej poprawy, albo wystawiam chamowi walizki za drzwi bez zbednych wyjasnien.
              • sonia_siemionowna Re: nie mam juz sil 13.01.13, 19:56
                ale jest tez typ panów, których takie zachowania nie nakręcą bardziej, ale skłonią do odpuszczenia, bo będą wiedzieli, że ich następny krok po postawieniu ostrych granic przez żonę, doprowadzi ich do rozwodu lub do zakończenia związku, a tego nie chcą.

                Zrozum w końcu, że odpowiadanie chamstwem na chamstwo NIE JEST stawianiem żadnych granic tylko zgodą na grę wg. reguł pana. Nawet, jeśli zamilknie na 5 minut, kolejne spiecie będzie ostrzejsze, bo pan będzie już wiedział, że żona akceptuje taki sposób 'komunikacji'.

                Komunikat ma być krótki: 'nie rozmawiam z Toba w ten sposób' - i tego się trzymać.
                • triss_merigold6 Re: nie mam juz sil 13.01.13, 21:28
                  Przede wszystkim mąż autorki ma wieloletnią wprawę w byciu chamem wobec żony i zabije ją śmiechem za jakieś próby nieśmiałego odszczekiwania się.
    • kol.3 Re: nie mam juz sil 08.01.13, 07:20
      Twój mąż dokopuje Ci od pierwszej chwili znajomości, tresuje Cię: "usiądź tak a nie tak, nie wylej", z góry ustawiając Cię z góry w roli ofiary losu, która nie potrafi kawy wypić żeby jej nie wylać na stół, obwinia Cię za wszystko, uważa za normalne że dziecko Cię kopie, bo przecież to tylko Ty, więc żaden szacunek Ci się nie należy.
      Dziwię się, że znosisz to przez 10 lat. Trafiłaś wg mnie typ manipulanta, który ustawia sobie żonę w roli ofiary, krytykując ją nieustannie za wszystko co zrobiła i czego nie zrobiła, przypisując jej wiele irracjonalnych win, aż w końcu uwierzysz że nie jesteś nic warta. On sam mając zapewne niskie poczucie własnej wartości dołuje Ciebie bo wydaje mu się że na tym tle lepiej wypada.
      • verdana Re: nie mam juz sil 08.01.13, 12:55
        Wybrałaś facet, który Cie poniżał od pierwszych dni znajomości, to takiego masz. Nawet nie bardzo można do niego mieć pretensję, bo najwyraźniej Ci to nie przseszkadzało i zaakceptowałaś chamstwo pana wychodzac za niego za mąż. Czyli masz to, co sama chciałas mieć.
        • zuzi.1 Re: nie mam juz sil 08.01.13, 14:31
          verdana, gdy autorka wychodziła za mąż to była zapewne młodą i naiwną dziewczyną bez doświadczenia życiowego i nie wiedziała, że takie zachowania już na początku relacji b. źle rokują na przyszłosc, gdyby wszyscy byli tacy mądrzy przed ślubem, to tylu rozwodów by teraz nie było
          • triss_merigold6 Re: nie mam juz sil 08.01.13, 14:39
            Oł ryli? Nawet młoda i naiwna dziewczyna powinna wiedzieć, że zdrowy psychicznie i zakochany facet nie widzi cellulitu. A nawet jak widzi różnicę między żywą panną a pikselami, to o tym uprzejmie nie wspomina.
            Cóż, autorka kupiła osła więc nie powinna być zdziwiona, że jeździ na ośle.
            • zuzi.1 Re: nie mam juz sil 08.01.13, 15:25
              Są przypadki które nie widzą cellulutu a są i takie, które widzą. No kupiła osła ;-) i albo go przerobi na cos na czym da się jezdzic albo go pogoni.
              • verdana Re: nie mam juz sil 08.01.13, 16:05
                Nie da sie przerobić faceta, który taki był zawsze. Po prostu. Mozna sie pogodzić z jego chamstwem, albo pogonić - zmienić na pewno nie.
                • zuzi.1 Re: nie mam juz sil 08.01.13, 16:20
                  Nie zgadzam się z Tobą verdana, jeżeli bedzie wyjątkowo konsekwentna i mocna w "gębie" to może się da, ale musiałaby byc przy tym naprawdę b. silna psychicznie, zeby to zrobic. To by było takie utarcie nosa chamowi.
                • aqua48 Re: nie mam juz sil 08.01.13, 16:21
                  Proponuję pogonić do szwagierki, skoro tak tam jest idealnie. Będzie dopieszczony po uszy, dopóki kawy nie wyleje...
                  • zuzi.1 Re: nie mam juz sil 08.01.13, 16:26
                    O dokładnie, tak też można, do szwagierki dziada pogonic ;-)
          • angazetka Re: nie mam juz sil 11.01.13, 15:37
            > verdana, gdy autorka wychodziła za mąż to była zapewne młodą i naiwną dziewczyn
            > ą bez doświadczenia życiowego i nie wiedziała, że takie zachowania już na począ
            > tku relacji b. źle rokują na przyszłosc

            I przez te minimum 18 lat życia nie zauważyła, że od chamów trzeba trzymać się z daleka? Oj.
    • 71tosia Re: nie mam juz sil 08.01.13, 23:08
      Jezeli maz ma pretensje, ze w domu nie lsni jak w mieszkaniu szwagierki, to popros by sobie posprzatal, dlaczego sprzatanie ma byc tylko twoim obowiazkiem?
      Jak mu nie odpowiada nakrycie stolu czy to co gotujesz to niech sam przyjecie przygotuje. Po prostu zastosuj metoda krytykujesz ok ale w takim razie robisz sam. I naprawde zbuntuj sie czasami, zaczna krytykowac to ty wreczasz mu mopa a sama idzisz sie zrelaksowac na spacer ;-). Po kilku takich akcjach moze cos do niego trafi.
      ps masz strasznie niska samoocene i to glownie problem. Czy naprawde az tak bardzo ci zalezy by w opinii meza sprzatac lepiej niz szwagierka?????
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nie mam juz sil 11.01.13, 00:21
      keri.0 napisała:

      > . ,zadnego dobrego slowa,czuje sie wszystkiemu winna..co sadzicie
      > o tym co napisalam

      Mąż, a wcześniej partner, był i jest bierno - agresywny. Niby coś z prawdy jest w tym co mówi, przez co Pani trudno się obronić, ale sposób i moment wypowiedzi mężajest agresywny.
      Wygląda na to, jakby mąż odreagowywał na Pani swoje poczucie niskiej wartości. Widząc Panią beznadziejną, sam czuje się wspaniale. Co mogłoby mu się nie zdarzyć, gdyby nie miał Pani pod bokiem.
      Sądzę, że powinna Pani aktywniej zadbać o poczucie własnej wartości. Taki czy inny mąż nie powinien Pani w tym przeszkodzić. To jest dbałość o siebie.
      Inaczej będzie się Pani dawała poniżać. To, że Pani to widzi, ale nie przeciwdziała temu, nie wynika z braku Pani przenikliwości czy z świadomego masochizmu. To prawdopodobnie nieświadomy i wyuczony schemat postępowania osoby w roli ofiary. Trudno z tego wyjść. Jeśli Pani zaryzykuje, czeka Panią długa praca nad sobą. Ale warto ją podjąć, w każdym czasie. To zaświadczy o Pani dojrzałości. Pani zmiana, może zmienić męża i jego zachowania. Teraz stanowicie zwarty system, który trudno rozbić. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • keri.0 Re: nie mam juz sil 11.01.13, 09:26
        Dziekuje wszystkim za odpowiedzi,dziekuje Pani Agnieszce..Moze napisze jak to wygladalo od poczatku o tym co napisalam.Pochodze ze wsi,z rodziny alkoholika.Matka nasza dbala o nas ale nigdy nie okazywala milosci,mnie zawsze krytykowala.Nie sprawialam jej zadnych problemow,sprzatalam,na ogrodku czesto plewilam..nawet moja matka sama kiedys powiedziala ze :ona taka do mnie jest ze mnie krytykuje a ja chce sie jej przypodobac..i wszystko sprzatam..Za to moje siostry nie robil nic,i bylo wszystko wporzadku,jedna zaszla w ciaze majac 16 lat,druga wyjechala za granice i miala dwa zwiazki z facetami,co mogli byc jej ojcem.To byl wielki cios i wstyd dla calej rodziny,ale dzisiaj te dwie moje siostry sa najlepszymi coreczkami,i chociaz dzisiaj sobie zycie lepiej ulozyly,to pozostaja w oczach matki ´´te´´ biedne ktore zbladzily.A mnie matka jeszcze bardziej olewa niz kiedys,dla niej nie licza sie moje problemy...Gdy siostry przynosilly mamie wstyd,ona zamiast sie cieszyc ze choc ja uloze sobie dobrze zycie,ona nie interesowala sie slubem,sami wszystko zalatwialismy...A teraz wytlumacze,jak to bylo z moim mezem..Dom rodzinny moj to taki maly domek jest,inni maja duze domy.Zawsze chyba nam bylo wstyd w nim mieszkac przed innymi ludzmi,przed chlopakami pozniejszymi..no i gdy poznalam mojego meza ,to bylam z innym chlopakiem.Razem przezylismy wypadek samochodowy,oboje poturbowani.On peknieta czaszka,ja mozg i do tego krwiak.I inne sprawy..Wszyscy ktorzy mnie znali wczesniej ,mowili ze sie zmienilam,bylam napewno bardziej nerwowa...Matka czesto mi powtarzala ´´Ty jestes poj....bana´´ po tym wypadku´´..popier...lona.Moj przyszly maz znal mnie z widzenia,wiedzial o calym wypadku.Wiem ze zawsze mu sie podobalam,ale bylam z kims innym..Z pierwszym chlopakiem mi nie wyszlo,choc zawsze myslalam,ze na zawsze bedziemy juz razem..i wtedy krotko potym rozstaniu poznalam meza obecnego.Jak on sie cieszyl ze jestem wolna,powiedzial mi kiedys takie cos:Zawsze marzylem sobie,ze bede mial dziewczyne z fajnego domu,bogata i jej rodzice tez nam pomagac,beda...ale ze mam Ciebie to nie musze juz tego miec.Ja od zawsze osoba ,niesmiala,o wszystko czerwieniejaca sie,mialam problem nowych ludzi poznawac.No i na poczatku naszego chodzenia,jak tylko mialam zostac przy stoliku z kolegami mojego M,to jak glupia mowilam mu ,nie odchodz,gdy chcial isc do wc..Dzisiej wydaje mi sie to smieszne,wtedy tak bylo..no i gdy mnie moj M odwiozl do domu ,to na koniec powiedzial mi:ty jestes jakas dziwna po tym wypadku------Plakalam wtedy jak glupia,on mi pozniej tlumaczyl,ze inna jestem( chociaz mnie wczesniej znal,tylko z widzenia.Ale jakbys byla ,glupia to bym cie przeciez nie chcial...wczesniej mu zawsze ,opowiadalam ze mama mi mowi ze jestem nienormalna.Moglam mu wtedy kopnac do dupy,nie zrobilam tego,potem byl ten celulit ´´siadaj inaczej,bo pacz jak to wyglada´´ Nasze chodzenie bylo ,takie ze 3 lata,przyjezdzal z zagranicy co pare tygodni...Tak sie znalismy...I pomimo tego co mi mowil jest osoba taka spokojna,do wszystkich taki dobry a jednak..
        • keri.0 Re: nie mam juz sil 11.01.13, 09:50
          Dalszy moj watek.......jak juz bylismy razem,to mi kiedys mowi ´´Ty to jestes jakas taka zimna´´--to znaczy chyba ze nie idzie mnie lubic,albo kiedys mi mowi tak ´´Jak bym tam kiedys nie mial takiej wpadki ze mialem sex w aucie,z nieznana dziewczyna,to bym cie napewno nie chcial´´-bo ja z tym innym chlopakiem bylam 3 lata..A on twierdzi ze on to zrobil pierwszy raz,a pozniej sie chcial ,rozwalic autem ,bo sie bal ze moze zostac ojcem.On moj M pochodzi z dobrej rodziny,gdzie wszyscy sobie wypija,ale jest zgoda.Przed jego ojcem ,A moim tesciem najlepiej nie mowic,o golych babach czy seksie,bo takie cos to sa tylko dziewczyny co latwo daja,nie szanuja sie itd.No i tak od poczatku bylo,ze mnie tesciowie nie lubili,tesc zawsze mi wmawial ,ze za innym pacze i rozne takie docinki.Ja tez moze sie smiesznie wobec ich zachowywalam,winie sie teraz za to.Bylam jak jakies dziwadlo niekiedy,ale nie znalam ich,i ta niechec wyczuwalam.No bo powiedzcie,czy to jest okey ze tescie siedza na rencie,a gdy ich zapraszam co roku na urodziny,to im nie pasuje.Zrob kiedy indziej,albo mi mowi Tesciowa ´´ TY ALE SOBIE WYBRALAS DATE URODZIN´´ -oni faworyzuja drugiego syna i jego zone,ktora pochodzi z odwalonej chalupy,gzie ojciec cale zycie pracuje za granica,kasy duzo,chce sie zyc,sielanka..A ja biedak jakis...Tesciow juz nie odwiedzam,mielismy mala wymiane zdan,dziecka naszego tez maja gdzies...A nie umiem juz z tym wszystkim zyc,bo maz nie stoji za mna,broni swoich rodzicow.Ze oni tylko zartuja ,ze taccy sa..Teraz juz jest tylko gorzej.podwarza moje zdanie przy dziecku,wypiera sie roznych rzeczy,ze np.chyba mi sie cos przysnilo-mi sie juz nie chce nawet odzywac,ze ten moj maly skarb nie cierpial,ze jego rodzice sie ciagle kloca.Co by mi Pani Agnieszko ,teraz na to odpisala.Dziekuje
      • keri.0 jak zadbac o poczucie wlasnej wartosci 11.01.13, 10:38
        ...niewiem,siedze w domu.Mam depresje,wszystko wydaje sie takie bezsensu..juz rok biore antydepresanty i nie ma lepiej.Inni pracuja,zarabiaja pieniadze a ja czuje ze praca by mnie nie cieszyla.Jakby nie syn,dawno bym ze soba skonczyla..nikt mnie nie potrzebuje,wszyscy zawsze cos do mnie maja.Ze z tesciami nie chce kontaktu miec,maz jest zly,brat jego i zona ,gdy mnie spotkaja,to udaja ze mnie nie widza...nie mam nikogo z kim moglabym ,porozmawiac.Dlatego tu pisze na tym forum,gdy niekiedy mowie M ,ze tu cos czytam ,to mi mowi ,ze to mi wlasnie miesza w glowie-no ale on nie chce ze mna o problemach rozmawiac.Tylko mowi:skoncz,byc cicho,jak chcesz to sie wyprowadz.Ostatnio przed synem ,gdy zaczelismy mowic o jakims tam (meza)zachowaniu,Maz powiedzial :TY nie masz pojecia ,jak my z (synkiem) mamy cicho gdy Ciebie nie ma..
        • 71tosia Re: jak zadbac o poczucie wlasnej wartosci 11.01.13, 20:31
          jezeli od roku bierzesz antydepresanty i nie jest lepiej to idz natychmiast do lekarza. Cos jest nie tak, zle dobrane leki? Antydepresanty powinny zaczac dzialac juz po kilku tygodnaich. I zacznij wychodzic z domu, bywaj miedzy ludzi, ''wmow" sobie jakies zainteresowania hobby, czytaj, zapisz sie nawet i na kurs szydelkowania czy chinskiego - staraj sie rozpraszac te mysli, ktore cie tak przygnebiaja. Ale zacznij od zmiany lekow!!!!!
    • sonia_siemionowna Re: nie mam juz sil 12.01.13, 01:18
      To TY synowi wytłumacz, że matki się nie kopie, najlepiej w żołnierskich słowach.

      Twój mąż, z tego co piszesz, to zwykły cham jest, więc przestań się już ustawiać w pozycji ofiary oczekujacej na cud przemiany, BO ON NIE NASTĄPI.

      Twój mąż się nie zmieni, a synek już wie, jak się traktuje kobiety.

      Poszukaj w swoim mieście jakiejś grupy wsparcia dla kobiet, bo Ci to potrzebne. Jesteś workiem treningowym i nawet tego nie widzisz. Krótko mówiąc, z tego, co napisałaś wnoszę, że mąż Cię, za przeproszeniem, nieźle zgnoił. Ale nie oczekuj, że to się samo zmieni,bo jeśli już to jedynie na gorsze.
      • sonia_siemionowna Re: nie mam juz sil 12.01.13, 01:27
        Napisz do mnie na gazetowego sonia_siemionowna@gazeta.pl

        Znam temat za autopsji, może mogę CI podac jakieś sposoby na ochronę siebie i na Zmianę. Chociaż najlepsza w Twoim przypadku byłaby psychoterapia, bo miałaś bardzo cięzkie dzieciństwo (większość krytykujacych Cię tutaj nigdy nie przeszła przez coś takiego) i zostawiło to w Tobie ślad. Prawdopodobnie dlatego właśnie związałaś się z takim a nie innym mężczyzną. Ale to nie jest wyrok na całe życie :)
        • aqua48 Zmień coś. 12.01.13, 16:32
          Jak będziesz nadal siedzieć w domu odizolowana od rodziny, bez przyjaciół i pracy to na pewno nie poprawisz sobie poczucia własnej wartości. Musisz sama coś zmienić. Najpierw zmień leki, które Ci nie pomagają wyjść z depresji - nie ma najmniejszego sensu brać ich dalej. Albo lekarza zmień jeśli ten do którego chodzisz nie dopytał, czy po tych lekach czujesz się lepiej.
          Z tym, że być może tylko narzekasz, i snujesz się przygnębiona to mąż akurat może mieć rację. Inne jego wypowiedzi i opisane przez Ciebie czyny go dyskwalifikują.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja