Dodaj do ulubionych

mąż agresywno-pasywny

08.05.14, 12:47
Witam serdecznie,
Chciałabym się poradzić, bo nie wiem czy mam się rozwieść i ratować siebie czy może jednak dla dobra dziecka męczyć sie dalej...... Mój mąz od kiedy pamiętam miał cięzki charekter, jak się wkurzył to koniec - nieodzywanie się, lekceważenie mnie, brak chęcie do jakichkolwiek rozmów, to ja zawsze wyciągałam rękę, żeby było już dobrze i żeby sie nie gniewał. Dodam, że jeśli kłótnia była poważna i pokłóciliśmy sie np. przy znajomych to o pogodzeniu sie nie chciał nawet słyszeć(jak na wakacjach byliśmy ze znajomymi i pokłociliśmy się o to, że rwie mi autorytet przy dziecku to nie odzywał sie prawie tydzień, pomogło to, że przyniosłam mu kwiatki nazrywane na łące). Oprócz tego przy dużych kłótniach lekceważy naszego synka ( ma teraz 7 lat) - olewa go totalnie, np. żeby zrobić mi na złość nie wozi go do szkoły..... Bardzo często bez powodu chciało mi sie płakać i to moje idiotyczne pytanie " jestes zły " ? Ostatnio przeczytałam sobie, że to typowe pytania osób, które maja do czynienia z takimi osobami. Oprócz tego wszystkiego mój mąz uzależnił sie od gier koputerowch - w szczególności od " Worls of tanks", więc jak tylko nie pracuje albo nie śpi to gra. Kiedys to chociaż chciał spędzać czas ze swoją rodziną, a teraz już nie,wszystko kręci sie wokół tej gry. Ja coraz bardziej sfrustrowana samotnością w związku, oczywiście próbowałam interweniowac, niestety na próżno. Do tego dochodzi ta jego osobowość i naprawdę mam dosyć. Pierwszy raz naprawde się zaparłam i postanowiłam pierwsza nie wyciągać ręki, dałam sobie miesiąc na podjęcie decyzji. Mój mąż na prośby o pójście na terapię mówi NIGDY W ŻYCIU. Nie wiem czy jest sens życ z takim człowiekiem, który potrafi wkurzyć się na przykład o to, że na drugi dzień po weselu podali nie takie śniadanie, więc nic nie zjadł, potem był cały dzieć wkurzony, bo głodny....... Prosze o radę.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: mąż agresywno-pasywny 08.05.14, 12:54
      Zostaw go.
      Dziękuję za uwagę.
    • lucerka Re: mąż agresywno-pasywny 08.05.14, 14:48

      Maz ignoruje syna Tobie na zlosc?
      Nie jestem zwolennikiem radykalnych rozwiazan ale maz ma pewnien deficyt...Swietnie go rozumiem. Jak mialam 15 lat to moze podobnie sie zachowywalam i mialam podobne tendencje.
      Twoj maz zatrzymal sie na pewnym etapie. To nie rokuje dobrze i niestety przyznaje racje Triss...
      Szkoda dzieciaka.
    • aqua48 Re: mąż agresywno-pasywny 08.05.14, 15:14
      dwilk5 napisała:

      >czy jest sens życ z takim człowie
      > kiem, który potrafi wkurzyć się na przykład o to, że na drugi dzień po weselu
      > podali nie takie śniadanie, więc nic nie zjadł, potem był cały dzień wkurzony,
      > bo głodny.......

      Nie wierzę, że masz męża, który nie potrafi zrobić sobie/kupić/iść na śniadanie i woli cały dzień nic nie jeść...A odgrywając się na dziecku nie zawiezie go do szkoły...

      Właściwie to co Was łączy?
      • dwilk5 Re: mąż agresywno-pasywny 08.05.14, 15:50
        chyba juz tylko dziecko nas łączy.....

        jak wyczytałam w necie osobowości pasywno - agresywne tak potrafią się właśnie zachowywać, ręce opadają, teraz przynajmniej jak go zdiagnozowałam to jestem bardziej świadoma dlaczego taki jest....ale to nie zmienia faktu, że jest straszny
        • ewa9717 Re: mąż agresywno-pasywny 08.05.14, 16:18
          Nie jet mężem ani (tym bardziej) ojcem. To dupek.
        • julita165 Re: mąż agresywno-pasywny 08.05.14, 16:21
          Ja Ciebie rozumiem bo jakiś czas temu postawiłam mojemu mężowi identyczną diagnozę. I też nie wiem jak z takim postępować a żeby było calkiem "śmiesznie" dałam się po raz kolejny omamić i wpędziłam w jeszcze większe tarapaty. Otóż dałam się mojemu mężowi przekonać że wszystkie nasze problemy m. in to, że się tak izoluje, że ciągle ma fochy to wszystko wina tego, że mieszkamy z moją mamą ale jak się wyprowadzimy to będzie cud miód. No i mamy od 7 miesięcy super mieszkano w ogromnym kredycie a robi się coraz mniej kolorowo. Mój mąż wraca na swoje utarte tory że jak coś, nawet jakaś kompletnie nie związana z nami głupota wprawi go w zły humor to ma dąsy i fochy. A jeśli już to ja prawię mu jakieś uwagi to foch murowany. Np. obecnie od poniedziałku się do mnie nie odzywa ( wyjechał służbowo ) bo zwrócilam mu uwagę, że całe popołudnie i wieczór w środę spędził z kolegą sąsiadem mnie nawet nie proponując żebym się dołączyła i podobnie w sobotę ( przy czym w czw pół dnia montował płot pijąc do tego piwo i pospał się o 19.30, a w pt tylko od rana zdążyliśmy iść na zakupy a potem on poszedł do pracy i wrócił w sobotę rano, to by było na tyle ile mialam z długiego weekendu ) Stwierdziłam że nie wiem po co chciał żebyśmy się wyprowadzali i razem byli skoro do szczęścia potrzebny jest mu tylko kolega z którym spędza zdecydowaną większość wolnego czasu, nawet skoro nie ma najmniejszych przeszkód żebyśmy spędzili go razem z tym kolegą. Odpowiedzi oczywiście nie uzyskałam sensownej, żadnej rzeczowej rozmowy.Póki co moja metoda to olewanie sprawy i zajmowanie się swoimi sprawami bo w takich spornych czy trudnych sytuacjach kompletnie nie umiem do niego dotrzeć a że z mojego pkt widzenia mąż ma coraz więcej za uszami to skutek mojej metody jest taki że robimy się sobie coraz bardziej obcy. I żeby było calkiem śmiesznie to co jakiś czas mąż zdaje się dostrzegać że tak jest ale niestety tylko do mnie ma o to pretensje, swojej winy nie widzi żadnej. Nawet jeśli już jakimś cudem dochodzi do poważnej rozmowy to mąż z uporem godnym lepszej sprawy obstaje przy swojej diagnozie problemu i pozostaje głuchy na moje argumenty.
          • dwilk5 Re: mąż agresywno-pasywny 09.05.14, 09:50
            Cześć,
            też Ciebie doskonale rozumiem i nic nie mogę poradzić :-(. Nie wiem nawet czy pomogłaby psychoterapia w ich przypadkach o której mój nie chce słyszeć. My nie odzywamy sie do siebie juz ponad tydzień, oczywiście dalej ignoruje synka, tylko odpowiada mu na pytania jak je zada..... Tak jak mówiłam daję sobie miesiąc, a potem decyzja...... Mam dosyc takiego zycia
            • julita165 Re: mąż agresywno-pasywny 09.05.14, 10:31
              Ja też sobie dużo poczytałam o osobach pasywno-agresywnych i sposobach postępowania z nimi. Wyczytałam że najważniejsze to nie dać sobą manipulować czyli jak ma focha to kompletnie nie zwracać na to uwagi. Powiedzieć wprost czarno na białym ale krótko co nam się w danym zachowaniu nie podoba ( bo tacy ludzie nie potrafią mówić wprost o swoich uczuciach ) i zachowywać się tak jakby nam ich podłe zachowanie wcale nie dopiekało. Bo oni "żywią się" nie samym faktem strzelania focha tylko naszą reakcją na niego. Im bardziej nam dokuczają tym im lepiej i chodzi o to żeby takiej satysfakcji im nie dawać. Nie chodzi jednak o to żeby focha przemilczeć, przeciwnie trzba koniecznie przedstawić swoje zdanie na ten temat tylko jednocześnie dać wyraźnie do zrozumienia, że to jest tego kogoś wyłącznie a nie nasz problem. Za każdym razem konsekwentnie ale raz i konkretnie, bez ciągnących się godzinami wyrzutów bo taki pasywno-agresywny zawsze takie dysputy w końcu obróci na naszą niekorzyść. Kij ma jednak dwa końce. Bo albo delikwent jakoś będzie nad sobą pracował ( przy czym nie ma co się łudzić że zmiana nastąpi nagle i będzie trwała, to jest proces bo kształtowanie takiej osobowości też nie wzięło się znikąd i trwało latami, także raz będzie mu to wychodziło lepiej a raz gorzej ) i w ogólnym rozrachunku wszyscy zyskają albo przeciwnie - zachowanie takie jak opisałam odczyta jako wyraz lekceważenia jego osoby i jego problemów, będzie w sobie hodował jakieś wyimagowane urazy i zaczniecie się od siebie oddalać. Przy czym napiszę szczerze że mój mąż chyba jednak skłania się do tego drugiego modelu ( stety - niestety już sama nie wiem ). Żyjąc z takim człowiekiem konieczne jest też posiadanie jakiejś prywatnej, własnej przestrzeni tak że wtedy kiedy on ma focha masz się czym zająć, z kim spotkać a nie rozpamiętujesz jego zachowanie. Poza tym dobrze ustalić z takim człowiekiem konkretny zakres jego obowiązków ( oczywiście w momencie kiedy nie ma focha ) - takich codziennych i konsekwentnie domagać się ich realizacji. Przynajmniej na tym polu mam niejakie sukcesy i jeśli w sytuacji nie wiadomo skąd mąż ma focha to ja mu przypominam że niezależnie od nieporozumień między nami to i to nalezy do niego bo się zobowiązał. W większości przypadków to na niego działa.
              My też mamy synka tylko znacznie młodszego ( 2l 7 m) i mąż też miewał zapędy żeby swoje humory okazywać synkowi ale moja reakcja na to była kategoryczna - jeśli to się powtórzy bez względu na wszystko mówimy sobie do widzenia
              • default Re: mąż agresywno-pasywny 09.05.14, 11:22
                julita165 napisała:

                > kompletnie nie zwracać na to uwagi. Powiedzieć wprost czarno na bia
                > łym ale krótko co nam się w danym zachowaniu nie podoba i zachowywać się tak jakby nam ich podłe zachowanie wcale nie dopiekało.
                >dać wyraźnie do zrozumienia, że to jest tego kogoś wy
                > łącznie a nie nasz problem.

                To jest dobry (chyba jedyny :)) sposób na takich osobników, dodam jeszcze, że najlepiej znaleźć jakiegoś "haka" na delikwenta, czyli coś, co jemu dopieka, co powoduje u niego dyskomfort i stosować to konsekwentnie za każdym razem, gdy się nadmie. Jednocześnie samej być radosnej i zajętej sobą. Żeby się przekonał, że jego fochy głównie jemu robią "kuku".
                Ja mówiłam mojemu mężowi , gdy się nafoszył : "O, focha mamy znowu ? To super, czyli mam wolne, ty, ja i Twój foch to zbyt liczne towarzystwo, zostań sobie z nim sam".
                A próby dyskusji nt. powodu focha (najczęściej "z dupy wzięte") ucinałam z miejsca. Gdy tylko zaczynał "no bo co Ty wyprawiasz, no bo jak się zachowałaś" - od razu mówiłam : "ze mną wszystko OK, nie mam sobie nic do zarzucenia, a jak ty masz problem, to go sobie sam przemyśl, a mnie dupy nie zawracaj".
                Jest tylko taka kwestia - czy warto ? Czy lepiej się rozstać ? To już zależy jak jest między partnerami. Myśmy się jednak zawsze kochali mocno i mimo wszystko zależało nam na sobie nawzajem. Gdyby nie to, to ani mnie by się nie chciało go resocjalizować, ani on nie byłby skłonny tej resocjalizacji się poddawać.
                • dwilk5 Re: mąż agresywno-pasywny 09.05.14, 13:27
                  to jest na pewno dobry sposob, czasami mi sie udawało, ale mnie to strasznie duzo zdrowia kosztuje, bo czym jak sobie zasłuzyłam na takie traktowanie ...... Komputer na pewno nie ułatwia sprawy, mam wrażenie, że tylko na tym mu zalezy......
                  Może gdybym miała wrażenie, że czasami coś zrobi z własnej woli dla mnie, naprawde sie postara, to może chciałabym jeszcze o coś walczyć, ale tak o co ?
                  Ja nie lubię weekendów, a szczególnie długich weekendów, bo on zawsze o jednym tylko mysli, jakby tu się wymigać zw wszystkiego, żeby grać .....To nie chodzi o to, że ja nie mam własnych spraw - mam -(poza pracą) aerobik, angielski, uwielbiam czytać, mam przyjaciół. Tylko wydaje mi się, że w małżeństwie chodzi o to, żeby lubiec coś robić wspólnie..... a mój mąż juz nie lubi spędzac czasu z rodziną. On nawet do kibla chodzi z komórką....
              • dwilk5 Re: mąż agresywno-pasywny 09.05.14, 13:15
                my też mieliśmy ustalone, że podczas kłótni nie wyżywa sie na dziecku i na spokojnie mielismy przerobione wiele spraw...... ale co z tego ? Jak się wkurzy to wszystko bierze w łeb, mogę sobie przypominać.... Teraz postanowiłam, że nie popuszczę, pewnie nic dobrego z tego nie wyniknie, ale ja mam zwyczajnie juz dosyć. Maż jest uzależniony od komputera co sprawy dodoatkowo nie ułatwia......
                Jak mnie maksymalnie wyprowadzi z równowagi to popełniam chyba wszystki ebłędy w konfrontacji z taką osoba, ale najzwyczajniej w swiecie puszczają mi nerwy, pewnie dlatego, gdyż na co dzień wiele rzeczy muszę tolerować.......
        • aqua48 Re: mąż agresywno-pasywny 08.05.14, 16:51
          dwilk5 napisała:

          > chyba juz tylko dziecko nas łączy.....

          Łączy? Czy jest kozłem ofiarnym kiedy mąż chce Ci zrobić na złość?
          Czy mężowi zależy na dobru Waszego dziecka? Czego go uczy, jakich zachowań i reakcji?
          • marzeka1 Re: mąż agresywno-pasywny 09.05.14, 11:38
            "czy może jednak dla dobra dziecka męczyć sie dalej...."

            - to zdanie, które zawsze mnie rozwala. I GDZIE Ty w tym, co piszesz, widzisz dobro dziecka?
    • anaiss Re: mąż agresywno-pasywny 11.05.14, 10:12
      ja byłam takim dzieckiem, na które mama się obrażała i to jest dla dziecka straszne obciążenie, wciąż się zastanawia co zrobiło źle. Szkoda mi Twojego synka. Ty i Twój mąż jesteście dorośli i możecie się kisić w tym swoim piekiełku, ale syn Twój nie ma wyboru.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka