Dodaj do ulubionych

Na zakręcie

13.07.07, 22:14
Witam Pani Agnieszko,
bardzo proszę o przeczytanie mojego listu i jakąś podpowiedź.
Jesteśmy małżeństwem od 5 lat, mamy 1-rocznego synka.
Mój mąż jest człowiekiem bardzo nerwowym - łatwo wpada w złość i nakręca się -
a wtedy często psychicznie wyżywa się na mnie - i ostatnio synku, bo jak
inaczej nazwwać sytuację kiedy nie daje nam spać w nocy zapalając światło,
włączając głośno TV na złość, prowadząc głośne monologi itp. Przez całe nasze
małżeństwo nie było ani jednego wyjazdu kiedy to np nie groził mi
popełnieniem samobójstwa, pozostawienia mnie samej np za granicą itd. Po
każdej takiej "akcji" długo rozmawialiśmy, obiecując sobie że zrobimy
wszystko aby być razem. Ostatnio poraz pierwszy wyjechaliśmy z synkiem. Przed
wyjazdem mieliśmy szczerą rozmowę w której powiedziałam mu o swoich obawach
ale obiecał że tym razem nic takiego się nie wydarzy. Niestey jednej nocy o 1
nad ranem musiałam uciekać z pokoju z synkiem na rękach bo K. po kilku
godzinach włączania i wył. światła, monologach itd zamknął się w łazience ze
scyzorykiem grożąc że się potnie.
Mąż dodatkowo przez wiele lat ukrywał przede mną uzależnienie od miękkich
narkotyków. Kilka razy nakryłam go ale zawsze miał to być ostatni raz. W
końcu sprawa zakończyła się kiedy został aresztowany za ich posiadanie. W
obecnej chwili jestem pewna że już nie bierze jednak zaufanie zostało
podkopane. Miało to wpływ na nasze życie seksualne. Ja do seksu muszę się po
prostu zmuszać. Wiem że jeśli chcę utrzymania tego małżeństwa to tak po
prostu musi być.
Co wywołuje te zachowania agresywne? Błahostki ale w późniejszych rozmowach
okazuje się że właśnie za mało seksu. Kilka razy powiedziałam mężowi szczerze
że to co przeszliśmy wpłynęło na podkopanie mojego zaufania do niego i moje
postrzeganie go jako partnera.
Nie wiem co dalej robić . W tej chwili martwię się przede wszystkim naszym
synkiem, nie chcę go narażać na takie sytuacje. Boję się gdziekolwiek
wyjeżdżać, po 5 latach ciągłych prób rozwiązania tego problemu przestaję
wierzyć że nam się to uda.
W okresach między tymi kłótniami mąż jest ciepłym, troskliwym człowiekiem,
synka bardzo kocha.
Coraz częściej myślę o zakończeniu tego związku który zmienił mnie z osoby
ufnej - w zalęknioną i tylko czekającą na następny "raz".
Obserwuj wątek
    • aluniah1 Re: Na zakręcie 13.07.07, 22:55
      witaj
      ja mam podobnie akcje sa na porzadku dziennym tzn były bo wyjechał do pracy
      słuchaj mysle ze on odstawia przed toba pokazówki to na zasadzie zwróc na mnie
      uwage takie zaburzenia psychiczne sa najbardziej szkodliwe dla otoczenia
      wytlumacz mu ze dziecko do prawidłowego rozwoju potzebuje normalnego domu ze
      zrownowazonymi rodzicami bo kiedys to sie odbije na jego psychice a i jest
      zasada ze kto mowi ze sie zabije za zwyczaj tylko mowi
    • mamaigiiemilki Re: Na zakręcie 14.07.07, 14:06
      wg mnie maz powinien sie leczyc, nie wiem moze psychiatrycznie?
      ty mu juz sama nie pomozesz, mozliwe ze zachowanie jego to skutek zazywania
      narkotykow
      nie ma narkotykow tzw. miekkich i twardych, wszystkie wyrzadzaja ogromne szkody
      w psychice...
      jezeli maz sie nie zmieni, nie bedzie chcial sie leczyc to ja bym odeszla(do
      czasu az sie zmieni, moze to zadziala)- dla dobra dziecka; po prostu postaw
      warunek- wroce jak udowodnisz, ze sie zmieniles; zrob to zeby kiedys nie
      zalowala, ze twoje dziecko ponosi konsekwencje postepowania ojca;
      a atmosfera w domu na pewno odbije sie na dziecku...tego sie nie uniknie;
      szkoda malego;
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Na zakręcie 15.07.07, 10:26
      Z tego jak Pani opisuje zachowania męża wyglądają one na zachowania będące
      skutkiem brania narkotyków albo skutkiem abstynencji od nich. Niestety czytając
      Pani list nie mam pewności czy mąż dotrzymuje obietnicy i faktycznie nie bierze
      narkotyków. Zwróciłabym na to uwagę mu i zażądała twardo sprawdzenia czy nie
      jest uzależniony a jeśli diagnoza się potwierdzi to zażądałabym podjęcia
      leczenia. Taką diagnozę postawią w Poradniach Odwykowych ZOZ - u, w Monarze, w
      Fundacji "Powrót z U". Jeśli diagnoza uzależnienia się nie potwierdzi, to i tak
      mąż powinien zgłosić się do psychologa, bo takie zachowania mogą świadczyć o
      jakmś głębszym zaburzeniu osobowości.
      To co piszę wygląda ponuro, ale jeśli mąż podda się terapii takiej czy innej,
      powinno pomóc i jemu i Waszemu związkowi. Niestety zależy to od od niego i jego
      motywacji i tu może napotkać Pani kłopoty. Być może trzeba będzie postawić na
      szali związek i leczenie albo rozstanie. Wiem , że to trudne, ale jeśli zawiodą
      inne możliwości zmotywowania go do szukania pomocy to trzeba też zastosować i
      tę metodę.
      Opisane przez Panią zachowania męża świadczą też o tym , że on także cierpii.
      Nawet wypowiadane w celach manipulacyjnych myśli samobójcze, niespanie w nocy,
      agresja świadczą o tym , że jest mu trudno, choć jest to dla niego
      nieświadome. Dlatego musi sobie zacząć pomagać. Na dłuższą metę taka sytuacja
      nie jest do zaakceptowania. Ona może się też pogarszać i mąż może się czuć
      gorzej. Trzeba zacząć działać i to wspólnie. Życzę powodzenia. Agnieszka
      Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka