Dodaj do ulubionych

Czy warto walczyć

04.10.07, 23:59
Witam. Moja historia jest pewnie taka jak wiele innych.
Małżeństwo z wieloletnim stażem, dwoje dzieci, najmłodsze kilka
miesięcy. Mąż nagle mówi,że wszystko mu się pozmieniało.
Kiedyś byłam kobietą jego życia, teraz nie czuje nic, żadnej więczi
ze mną , z dziećmi. Nie ma już rodziny, jest samotny. Nikogo nie
kochaani mnie, ani dzieci,swoich rodziców- nikogo- bo taki jest(tak
mówi).
Chce żyć inaczej-poznawać świat i ludzi, czemu w zasadzie sprzyja
jego praca- wieczne imprezy firmowe,wyjazdy, spotkania.
Jest z nami, ale fizycznie, psychicznie chyba nie. Nie mówi
dlaczego tak się stało, po prostu stało się i już.
Ciężko mi to znieść, całe dni go nie ma, wieczory w zasadzie też,
bo albo praca, albo imprezy, albo poprostu telewizor i komputer.
Sama nie wiem po co to piszę chyba chcę się spytać, czy warto
jeszcze walczyć. Ja juz po prostu nie wiem.
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Czy warto walczyć 05.10.07, 09:49
      Stawiam dolary pezciwko orzechom, ze placze sie w tym inna kobieta.
      Przy trybie zycia twojego meza trzeba by byc naprawde silnym i
      twardym, zeby nie zaczac korzystac z okazji.

      jest taka ksiazka: jak odzyskac partnera, ktory porzucil cie dla
      innej, bardzo rozsadne rady - rowniez o tym, jak nie odzyskiwac
      partnera, ktory nie jest tego wart.
    • wabika Re: Czy warto walczyć 05.10.07, 13:48
      Witam!
      Od trzech lat jestesmy małżeństwem a od dwóch mamy córeczkę......
      i nie sądziłam że ktos równiez boryka sie z podobnymi problemami jak
      Ja
      ..nie dalej jak w maju pokłócilismy sie o to że ja za dlugo czasami
      pracuje (w biurze rachunkowym, więć kilak dni przed 20 musze zostać)
      a maż musi wtedy zajmować się dzieckiem, które za mna płacze, na co
      ja wykrzyczałm mu że jest ....egositą - przestał sie odzywać aż w
      końcu po paru dniach usłyszałam że on ma dosyć i chyba juz nie kocha
      ani mnie ani córy i wolałby żeby nas nie było ( tak tez pwoiedziałm
      do niego w złości)... jakos minęło, przełknełam to (teraz sama nie
      wiem czy potrzebnie) kilka dni temu znowu sie obraził o cos i nie
      gada ani do mnie, nie zwraca uwagi a córkę, która juz cztery dni nie
      słyszała jego głosu - straszne, wiem dla kogos z boku kto to czyta,
      pewnie sobie mysli -Boże co za idiotka, a ja sobie mysle o sobie że
      chyba nie ma kobiety która by tak czesto mysła o odejsciu - ale co
      dalej.....po pierwsze mój mąż jest jaki jest ale jest moim meżem i
      kocham go, po drugie - co kiedys powiem córeczce, gdzie tata
      itd.....czestym powowdem dla którego kobiety nie odchodzą to że nie
      poradzą sobie materialnie, a ja nie boję się że nie poradze sobie
      psychicznie, potrzebuje drugiego człowieka......
      Zachowanie które opisujesz nie musi wiażąć się z drugą kobietą, ja
      wiele o tym myslała ( zapytałam męża też w prosti wiem że przecząć
      nie kłamał), chyba takie charaktery maja dosyć uwiazania ,
      zony,dzicka, płaczu,obowiązków (to takie duże dzieci, którym nie
      jestes w stanie wytłumaczyć nic, a pójscie do psychologa nie wchodzi
      w grę, bo jak go tam zaciągnąć - no chyba że ktos ma jakiś dobry
      pomysł)..... ale wciąż walcze, mam nadzieję że starczy mi jeszcze
      sił na dużo.....
      A może Fachowiec nam cos podpowie, bo rozmowy moje z meżem wyglądają
      czesto jak mój monolog.... chciałbym odpwiedzić psychologa ale czy
      warto tam iść samej.....jezeli problem dotyczy nas obojga??
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Czy warto walczyć 07.10.07, 14:34
      Latem odpowiadałam na podobny problem w wątku " coś się zmieniło".
      Wiem, że ta odpowiedź będzie też drukowana na łamach "Dziecka" albo
      w grudniowym albo styczniowym numerze.
      Cóż, nie mamy wpływu na uczucia drugiej osoby. Trudno też z nimi
      polemizować albo przekonywać do ich zmiany. Często sama
      zaiteresowana osoba nie ma na to wpływu. Ma wpływ, natomiast, na
      swoje zachowania i to można jakoś kontrolować.
      Inną sprawą, również powszechnie znaną, jest dynamika
      małżeństwa.Zmieniające się warunki zewnętrzne, upływ czasu,
      przemiany wewnętrzne osób w związku i ich indywidualne trudości oraz
      sukcesy, to i wiele innych rzeczy detremniuje także uczucia w
      relacji małżeńskiej.
      Pamiętając o tym, można się zastanowić co to znaczy, że akurat w
      danym momencie związku pojawiały się takie a nie inne uczucia.
      Patrząc na wpisy przy tym wątku, zwraca uwagę fakt, że
      kwestionowanie małżeństwa pojawia się niedługo po urodzeniu dziecka.
      Być może ten fakt coś zmienił w uczuciach, potrzebach, zachowaniach
      małżonków. Przecież decyzja o dziecku została zaakceptowana, a zatem
      jeszcze nie tak dawno wszystko było dobrze i szło w kierunku
      zacieśniania więzi. A zatem co się stało? O tym warto rozmawiać
      samemu czy wspólnie z psychologiem czy psychoterapeutą,
      zastanawiając się co można zmienić, kto to ma robić itp.
      Poruszę jeszcze jedną ważną kwestię. Słowa " już cię nie kocham " są
      bardzo dotykające. Jeśli padają z ust najbliższej osoby niezwykle
      ranią, naruszają poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości.
      Kiedy są wyznaniem działają jak przysłowiowy "nóż w serce". Ale
      niekiedy mogą opisywać jakiś przejściowy stan emocjonalny pełen
      niewygody i tak niewyraźny, że aż trudno go nazwać. Wtedy to co
      przychodzi do głowy to właśnie te słowa, oznaczające może tylko
      przejściowe wycofanie, niepweność lub trudności w zniesieniu dnia
      codziennego.
      Co z tym robić ? Upewnić się czy za tym nie stoi osoba trzecia.
      Cała sprawa wtedy zmienia znaczenie. Jeśli nie, to próbować
      rozmawiać, ale konstruktywnie, bez pretensji i ataków oraz bez
      wzbudzania poczucia winy w drugiej stronie. Ustamy wspólną diagnozę
      tego co się dzieje i razem ustalmy co robimy.
      Jeśli partner nie chce tego z nami zrobić a sytuacja się nie
      zmienia, jego / jej wycofanie jest coraz większe, chyba trzeba
      myśleć o rozstaniu. Ale dopiero wtedy, gdy wyczerane zostały inne
      metody a sytuacja zaczyna być klarowna. Życzę aby można było być
      dalej razem. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka