Dodaj do ulubionych

Czy ciągnąć to dalej?

29.11.07, 14:38
Mój mąż mieszka ze mną już tylko dla dziecka, które niedawno się
urodziło. Tylko dlatego, żeby mi przy nim pomagać, gdyż pomocy ze
strony rodziny nie mamy. Najchętniej jednak by się wyprowadził. Taka
sytuacja wpędza mnie w depresję, coraz większą, gdyż zaczyna mnie
traktować jako zwykłego sublokatora-wychodzi gdzie chce, kiedy chce.
Opowiada mi o koleżankach z pracy. Ja nie mam siły powiedzieć
mu,żeby się wyprowadził, a to wieczne czekanie i opowieści mnie
wykańczają. Tym bardziej, że moje uczucie (niestety)trwa nadal i to
bardzo mnie rani. Co jest lepsze dla mnie dla dziecka, wspólne
mieszkanie, czy wyprowadzka męża-jak myślicie.
Obserwuj wątek
    • mama-zuza Re: Czy ciągnąć to dalej? 29.11.07, 16:00
      pogoń go z domu!!!!nie zastanawiaj sie w ogole nad tym!!
      zatruwasz sobie tylko zycie-tez tak mialam,bylo ciezko tez go
      kochalam(potem doszlam do wniosku ze tylko mi sie tak wydawalo) i po
      przeryczanych 3 miesiacach zaczelam nowe zycie.Jestem szczesliwa :)
      spakuj swojego meza i to nawet dzisiaj i niech sobie idzie do swoich
      kolezanek-skoro sa takie super.
      Pozdrawiam.
      • iza81m Re: Czy ciągnąć to dalej? 05.12.07, 23:45
        czesc bardzo dobrze to rozumiem co przezywasz ja jestem w takiej
        samej sytuacji tylko ze on niejest moim mezem. Jestesmy ze soba od 5
        lat mamy coreczke zuze 5m-cy i w momencie jej narodzin zaczely sie
        problemy.On twierdzi ze mnie kocha ze takiej drugiej jak ja
        nieznajdzie a jednak chce sie rozejsc.Niemoge tego zrozumiec ale
        powoli oswajam sie z mysla ze zostaniemy same mimo tego ze to bardzo
        boli bo tak jak ty kochasz swojego meza tak ja kocham go
        nadal.Zasami sie zastanawiam czemu zycie tak wszystko komplikuje
        kochalismy sie bardzo chcielismy miec dziecko a teraz wszystko sie
        sypie!!! Ja podejzewam ze moj poprostu niedaje sobie rady w roli
        ojca i ojcostwo go przeroslo zaczelo go to ograniczac. Niewiem jak
        dam sobie rade dalej ale mam nadzieje ze bedzie dobrze. Pozdrawiam
    • paula_oski Re: Czy ciągnąć to dalej? 30.11.07, 09:29
      nie ma sensu dluzej trwac w tym zwiazku.odejdz od niego.dla dziecka
      wazniejszy jest spokoj,milosc i cieplo niz na sile bedacy ze soba
      rodzice.
    • my.szka Re: Czy ciągnąć to dalej? 30.11.07, 10:39
      Z chęcią bym go pogoniła, tylko nie mam na to sił i...nie chcę mu
      ułatwiać. Jeżeli on chce niech sam odejdzie. Bo to jest tak, że mój
      mąż to bardzo wygodny człowiek, nie lubi się męczyć. Oczywiście
      chce, żeby później wyszło tak, że to ja..tak postanowiłam. To będzie
      taka wersja dla rodziny. A on biedny, pokrzywdzony....
      Z drugiej strony nie robiąc tego sama chyba się zamęczę.
      • piekielnica1 Re: Czy ciągnąć to dalej? 25.01.08, 23:48
        > Z chęcią bym go pogoniła, tylko nie mam na to sił i...nie chcę mu
        > ułatwiać. Jeżeli on chce niech sam odejdzie. Bo to jest tak, że
        > mój mąż to bardzo wygodny człowiek, nie lubi się męczyć.

        Skoro jest wygodny i nie lubi sie meczyc to nigdy nie odejdzie, bo
        ma zapewnione wszelkie wygody.
        Dom, zona, rodzina, dziecko i jednoczesnie nieograniczona wolnosc -
        wychodzi i wraca kiedy chce, robi co chce - nie licz, ze sam
        cokolwiek zmieni, jemu pasuje taka sytuacja i dopoki Ty mu ja
        zapewniasz doputy on bedzie z tego korzystal.
    • alexxa6 Re: Czy ciągnąć to dalej? 02.12.07, 09:34
      Z tego co piszesz wychodzi że taki stan między Wami trwa już dłuższy czas,
      niedawno urodziło się Wam dziecko. Po co się na nie zdecydowaliście? skoro
      związek nie rokował nadziei przetrwania?

      vanilla-cafe.net/
      • my.szka Re: Czy ciągnąć to dalej? 03.12.07, 09:27
        alexxa6 napisała:

        >> niedawno urodziło się Wam dziecko. Po co się na nie
        zdecydowaliście? skoro
        > związek nie rokował nadziei przetrwania?
        Zdecydowaliśmy się na dziecko, bo nic nie wskazywało na to, że nasze
        małżęnstwo trwające kilkanaście lat nie przetrwa. A oboje chcieliśmy
        jeszcze jednego dziecka. Jeszcze, gdy byłam w ciąży myśleliśmy o
        zmianie mieszkania na większe lub kupnie domu--więc jak tu można
        było przewidzieć, że coś takiego się z moim mężem porobi, po kilku
        miesiącach od urodzenia dziecka.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Czy ciągnąć to dalej? 05.12.07, 12:47
      Trochę za mało szczegółów, żeby diagnozować sytuacje, ale zawsze
      jestem podejrzliwa w takich sytuacjach, gdy małżeństwo decyduje się
      na dziecko, nie jest to decyzja nagła, ale przemyślana, ma wspólne
      plany i nagle , pozornie bez żadnego powodu coś sie załamuje.
      Może to jednak kryzys w związku ? Zmieniła się wszak struktura
      rodziny. Raczej przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji,
      zastanowiłabym się, co się stało w związku z kilkunastoletnim
      stażem, że mąż tak się zachowuje a Pani ma takie myśli, jak
      opisała. "Pogonić" męża, który rozczarowuje albo jest źródłem
      trudnych uczuć, to chyba zbyt pochopna, żeby nie powiedzieć prosta
      decyzja. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • mickey.2 Re: Czy ciągnąć to dalej? 25.01.08, 11:28
        Też się zastanwiam, co dalej. My jesteśmy 10 lat poslubie.Mamy dwoje
        dzieci. Wszystko było ok dopóki mąż 5 lat temu nie znalazł sobie
        kochanki. Nasza córka miała wtedy 1,5 roku. 3 lata próbowałam z nim
        dojść do porozumienia, rozmawiałam, dawałam szansę, starałam się.
        Kochanka zaszła w ciążę i wtedy dopiero zrozumiał, że skrzywdził
        mnie i dziecko. Nie odeszłam, zostałam, dałam nam jeszcze szansę.
        Przez jakiś czas było dobrze, zdecydowaliśmy się na drugie dziecko,
        wiem że mnie nie zdradzał. Jak byłam w 3 mcu ciąży znowu się
        zaczęło. Przez 4 miesiące traktował mnie jak powietrze, wogóle się
        do mnie nie odzywał. Potem zaczął, ale tylko z pretensjami i
        oskarżeniami. Ciąża była zagrożona, całą przeleżałam trochę w domu,
        trochę w szpitalu. Nie interesował się nami zupełnie. Dziecko ma już
        9 miesięcy, a tatuś wziął go 2 razy na ręce i ani razu nie
        pocałował. Całą ciążę zdradzał i nadal zdradza. Nie wiem co mam
        robić - chcę odejść, ale jak tu sobie poradzić z dwojgiem dzieci i
        bez pracy? W stosunku do mnie jest agresywny i opryskliwy, do
        starszej córki - różnie, zależy od humoru.Co dla dzieci będzie
        lepsze? Wiem, że to małżeństwo już nie ma szans.Ale jak się sama
        utrzymam? gdzie zamieszkam?
        • chalsia Re: Czy ciągnąć to dalej? 25.01.08, 12:06
          > lepsze? Wiem, że to małżeństwo już nie ma szans.Ale jak się sama
          > utrzymam? gdzie zamieszkam?

          zrobisz co uznasz za stosowne ale jedno jest pewne - pozostawanie
          w "pseudo" związku tylko z powodu miejsca do mieszkania i kasy na
          utrzymanie to zła decyzja - i dla Ciebie i dla dzieci.
        • angie07 Re: do Mickey 25.01.08, 21:19
          Mickey to co opisujesz jest po prostu straszne. Po pierwsze to Ty jesteś
          pokrzywdzoną w całej sprawie, więc jeśli się rozstaniecie, a to w tej sytuacji
          byłoby najlepsze, jeśli on nie zakończy swojego związku, możesz mieszkać tu
          gdzie teraz niech on się wyprowadzi o ile oczywiście nie mieszkacie z jego
          rodzicami. Złóż pozew o rozwód z orzeczeniem o winie męża, sprawa będzie toczyła
          się dłużej ale powinnaś dostać alimenty na siebie i dzieci. Jeśli będziesz miała
          adwokata na pewno pomoże Ci wygrać sprawę, przecież bardzo łatwo udowodnisz mu
          winę jest namacalny powód zdrady (ciąża) kochanka urodziła to dziecko?
          Żyjąc w takim związku, przyzwalasz mu na prowadzenie podwójnego życia . Postaw
          mu jasne reguły niech wybierze jedną z Was. Jeśli wybierze ją spakuj go, niech
          się wyprowadzi do niej albo gdziekolwiek nie Twój problem. Pokaż mu, że nie
          żartujesz i że dłużej nie będziesz tolerowała jego podwójnego życia. Może
          zdarzyć się tak, że facet przestraszy się powagi sytuacji i wróci do Ciebie. Nie
          możesz mu odpuścić. Nie Ty jedna zostajesz z dziećmi. Dzieci mogą iść do
          przedszkola/żłobka a Ty do pracy. Z czasem poznasz kogoś i ułożysz sobie życie
          jak tysiące kobiet w Twojej sytuacji. Pamiętaj nie zasługujesz na takie
          traktowanie, żadna kobieta nie zasługuje. Bądź twarda postaw mu sprawę jasno
          tylko tak możesz przerwać ten koszmar. Powodzenia.
          Nikola Laura 07.07.06
    • m.aya Re: Czy ciągnąć to dalej? 01.02.08, 21:50
      wyprowadzka meza to juz tylko kwestia czasu. a moze sie zmieni? ale zeby do tego
      dojsc musisz mu pokazac, ze ty tez masz zycie i prawo do przyjemnnosci.. idz do
      fryzjera, pojdz na piwo, poflirtuj w barze, przeciez to nic nie kosztuje, al
      tylko moze pokazac, ze TY TEZ masz uczucia i potrzeby. moze sie zorientuje i
      odmieni? a jesli nie to trudno, nie czekaj na cios. sama zdecyduj, co jest
      lepsze, czy czekanie na zlitowanie czy krok naprzod. ja tez stoje przed takim
      wyborem, i nie bede czekac, jak pozucony psiak. ja mam swoje zycie i chce je
      przezyc dobrze. godnie. nie jak opuszczona sierota. walcz! daj mu odejsc, czas
      wyleczy twoja milosc.(moja tez)..
      powodzenia!
      • otara Re: Czy ciągnąć to dalej? 02.02.08, 13:50
        a ja do autorki wątku-nie rozumiem czegoś...piszesz że nie chcesz po
        pogonić bo on rodzinie wówczas pokaże jaka jesteś zła i wyrzuciłaś
        go z domu , że rozwaliłaś małżeństwo...hmmm ale czy rodzina wie jak
        żyjecie ?? czy uprzedziłas ich o tym ?? poza tym tkwiąc w czymś
        takim na własne życzenie wykańczasz się , i powodujesz że facet
        będzie mial coraz mniej szacunku do ciebie.
        a co do mickey-kobieto , siedzisz w bagnie , dosłownie , i tutaj nie
        ma co czekać na nagłe oświecenie męża , popatrz sama jaki rozchwiany
        jest ten czlowiek. właśnie zobaczyłas jego oblicze. nie musisz się
        obawiać zacząć życie samodzielnie , dziś pracy jest mnóstwo.. trzeba
        tylko tego na prawdę chcieć. a na to że on się zdeklaruje raczej nie
        masz co liczyć.. właśnie para moich przyjacół rozeszła się , i wiesz
        co ?? małżonek również zafundował sobie dziecko z kochanką , póżniej
        deklarował miłosć żonie ukratkiem i tak widując się z kochanką. cały
        czas prosiła go aby się w końcu okreslił , bo niszczy życie swojej
        rodziny-i wciąż słyszała zapewnienia jak to bardzo kocha rodzine (
        nadal oczywiście kłamiąc i ukradkiem spotykając się z kochanką... i
        wiesz co ?? kiedy pewne rzeczy przelały się , pogoniła go na dobre z
        domu...hmmm jakaż zmiana nastąpiła w zachowaniu tego czlowieka !!!
        już nie krzyczał że tak bardzo kocha , tylko odgrażał się i wszem i
        wobec użalał jaką straszną kobietą jest ta żona , bo pozbawiła go
        mieszkania !!! tutaj go tylko bolało !! już zapomniał że kocha
        żonę , najbardziej zabolała go utrata mieszkania ... pomyśl lepiej o
        tym , bo twoja sytuacja jest wręcz identyczna ... a dla faceta
        zaczynać wszystko od nowa to tragedia, woli siedzieć z tyłkiem na
        miejscu i kombinować , ale mieć te swoje pielesze niż coś zaczynać
        na nowo, i nie chodzi tu bynajmniej o miłość do żony ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka