Dodaj do ulubionych

Dziadkowie i wnuczek

06.02.08, 03:38
Chciałam przedstawić moją historię i zapytać co o tej sytuacji
myślicie.

W styczniu tego roku urodziłam synka. Jest to moje pierwsze
dziecko, pierwszy wnuk w mojej rodzinie i drugi w rodzinie męża.
Sprawa dotyczy właśnie mojej rodziny. Przez całą ciążę (na początku
leżałam, bo miałam plamienia oraz z racji tego, że miałam już jedno
poronienie na koncie) bardzo pomagała nam rodzina męża. Tylko i
wyłącznie. Przyjeżdżali, przywozili obiady, choć blisko nie mieli,
bo mieszkają w odległości 120 km od nas (identycznie zresztą jak
moi rodzice). Nie jest to chyba jednak jakaś zawrotna odległość,
chociaż moi rodzice zawsze się usprawiedliwiają, że to tak daleko,
ale gdyby było bliżej, to wszystko wyglądałoby inaczej... Tak
więc „moi” przez całą ciążę odwiedzili mnie tylko raz. Myślałam, że
jak urodzi się dzieciątko, na które w mojej rodzinie bardzo długo
czekali (starszy brat z bratową mieli problemy i dopiero w tym
roku, po 9 latach małżeństwa pojawi się w ich rodzinie dziecko), to
sytuacja się zmieni. A jednak się pomyliłam. Znowu. Bo gdy leżałam
po poronieniu najpierw w szpitalu, a później w domu, to moja mama
też nie mogła mnie odwiedzić.
Mój synek ma 5 tygodni, a rodzice jeszcze go nie widzieli, bo nie
mogą po prostu się wyrwać z domu... Obydwoje na emeryturach.
Jeszcze przed rozwiązaniem prosiłam moją mamę, żeby mi na początku
pomogła przy maluchu w domu. Obiecywała, że tak będzie, że mnie nie
zostawi w potrzebie i jakoś się ze wszystkim zorganizuje.
Zorganizuje, bo rodzice opiekują się babcią. Ale nie są sami, w tym
samym mieście mieszka jeszcze siostra mojej mamy, również na
emeryturze. Zresztą przychodzi do babci codziennie i pomaga przy
niej całymi dniami. Parę dni przed rozwiązaniem, mama zadzwoniła do
mnie i oznajmiła, że „muszę zdawać sobie sprawę z tego, że nie
przyjedzie do mnie, bo po prostu nie może zostawić babci samej”.
Babcia była wtedy tak jak ja w szpitalu. Jak urodziłam sytuacja się
powtórzyła, bo babcia znowu trafiła do szpitala i mama znowu nie
mogła się wyrwać. Znowu mogłam liczyć na pomoc tylko rodziny męża.

Jest mi strasznie przykro. Nie mogę sobie tego wszystkiego
poukładać. Wszystko inne, wszyscy inni są ważniejsi od mojego
dziecka. Mój ojciec codziennie jeździ na budowę i załatwia
wszystkie formalności oraz dogląda budowy domu mojego brata. Gdy
bratowa musiała jechać do lekarza (leczyła się przed ciążą) 200 km,
to mój tato z nią jechał samochodem, bo brat nie mógł brać tak
często urlopu. Gdy bratowa leżała w szpitalu na początku swojej
ciąży (akurat w tym samym czasie gdy ja rodziłam) oddalonym prawie
100 km od domu rodziców, to mój tato mógł się wybrać z wizytą do
niej, a do mnie już nie.

I nie wiem czy ja wymyślam sobie problemy, czy niepotrzebnie
histeryzuję, ale jest mi tak smutno z tego powodu, że nie chce mi
się nawet z nimi gadać, do nich dzwonić.

Wczoraj zadzwonili z okazji moich imienin i mama ze śmiechem mi
powiedziała, że raczej my musimy się do nich wybrać z wnuczkiem, bo
oni nie będą mieli jak i kiedy. I faktycznie chyba tak może być.

Dodam jeszcze tylko, że jak widzę jak się zachowuje rodzina męża,
jak nam pomaga, jak się cieszą z wnuka (już planują, że zabiorą go
na tydzień do siebie na wieś), i fakt, że wszyscy z tej rodziny już
widzieli naszego synka, to łzy mi napływają do oczu, bo z mojej
nikt go nie widział i wcale się nie zanosi... Przepraszam za
rozmiar mojego listu, może za chaotyczne przedstawienie całej
sytuacji, ale jest dość późno, poza tym jest we mnie tyle emocji,
że chyba zwariuję.
Obserwuj wątek
    • soova Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 10:03
      Widzisz, jakby to powiedzieć, są tacy dziadkowie i rodzice, których wnuczek po
      prostu nie interesuje. Są i tyle. Należy nad tym przejść do porządku dziennego,
      zwłaszcza, że jakkolwiek byśmy nie chcieli i jakichkolwiek marzeń i oczekiwań w
      związku z tym byśmy nie mieli, chęć opieki nad wnukiem i miłość do niego nie
      jest ani automatyczna ani obowiazkowa. Po prostu musimy nauczyć się z tym żyć.
      Dziadkowie wybrali taki, a nie inny model życia, może też wyszli z założenia, że
      będą pomagać twojemu bratu, skoro ty i tak masz pomoc ze strony rodziny męża
      (nie wiemy, znamy tylko relację z twojej strony). Poza tym nie utożsamiaj faktu,
      że są na emeryturach, z dużą ilością wolnego czasu. To mówię z własnego
      doświadczenia. Starsze osoby często nie są już tak mobilne i aktywne, nie mają
      już zdrowia, czy po prostu im się nie chce, stąd to mnożenie przeszkód, jakie
      mniej lub bardziej rzekomo stoją na drodze do częstych odwiedzin itp. Zostaw
      sprawy jakie są, bo nie nakażesz swoim rodzicom miłości do twojego dziecka. Tak
      sie na pewno nie da.
      • aga_ta_78 Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 11:45
        Wiem, że nie mogę od nikogo oczekiwać, że będzie moim dzieckiem
        zainteresowany. Nie mogę tylko pojąc jak mozna nawet raz nie
        przyjechać odwiedzić wnuczka. Jak mozna nie byc ciekawym jak
        wyglada (tylko zdjecia ogladac przez internet). Przeciez on caly
        czas sie zmienia, rosnie, robi coraz wicej min.

        Z ta mobilnoscia to jednak chyba u nich nie jest tak zle. Bo z moją
        bratowa jezdzili dużo więcej km (jak juz pisalam wczesniej),
        zreszta w inne miejsca tez jezdza np. na Wszystkich Świetych. I nie
        sa to jeszcze tacy starzy ludzie (mama po 50, a tato ma 62 lata).

        • soova Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 12:06
          .Nie mogę tylko pojąc jak mozna nawet raz nie
          > przyjechać odwiedzić wnuczka. Jak mozna nie byc ciekawym jak
          > wyglada (tylko zdjecia ogladac przez internet). Przeciez on caly
          > czas sie zmienia, rosnie, robi coraz wicej min.

          Wybacz, ale to są tematy atrakcyjne dla ciebie, a już niekoniecznie dla innych, nawet, jeśli ci inni to dziadkowie. Poza tym może ich po prostu zwyczajnie nie interesują niemowlęta, może na przykład przy twojej bratowej mieli oczekiwania (zwłaszcza, że tyle lat dziecka tam nie było i że był to ich pierwszy wnuk), że będzie Bóg wie co, słodkie dzieciątko, jak z reklamy, okazało się że nie jest i że taka impreza to już nie na ich cierpliwość i siły (wiek nie ma tu nic do rzeczy!), więc doszli do wniosku, że następnym razem spasują, tym bardziej, że wiedzą, że na pomoc i zainteresowanie możesz liczyć ze strony teściów?
          Poza tym pamiętaj, że brak zainteresowania niemowlęciem nie musi zawsze przekładać się na brak zainteresowania wnukiem, gdy już jest starszy. Obserwuję taki przypadek w rodzinie. Dziadek programowo oświadczył, że do niemowlęcia nic nie ma, ale za jakieś 1,5 roku - 2 lata faktycznie obejmie funkcję dziadka. I robi to, moim zdaniem znakomicie.
          • aga_ta_78 Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 12:28
            Dziękuje Ci za twoje odpowiedzi. Potrzebna mi była taka opinia z
            zewnatrz.
            Troche to jest dla mnie bolesne, ale nic na to nie poradze. Musze
            to przezyc i sie z tym pogodzic.
            • verdana Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 13:07
              A ja tego jednak nie rozumiem!!!
              Rozumiem , ze dziadkowie nie interesują się wnukami - są tacy, moja
              teściowa z bardzo podobnych powodów (opieka nad chorą matką)
              widziała mojego synka dwa razy w ciągu pierwszego roku jego zycia, a
              mieszkamy w tym samym miescie. Owszem, potem czasem brała nasze
              dzieci na wakacje, ale nie była nigdy nimi specjalnie
              zainteresowana. Rozumiem, nie potępiam.
              Ale to nie jest Twoja tesciowa - to Twoja matka. I prawdą jest, ze
              boli Cię nie tylko to, ze ona nie interesuje się swoim wnukiem.
              Przede wszystkim Twoja mama nie interesuje się Tobą. Nie ma cienia
              ochoty ani Ci pomóc (no, powiedzmy, ze nie może), ani - co gorsza -
              sprawić Ci przyjemnosci. Wie, ze Ci zalezy, moglaby = dla Ciebie,
              nie dla wnuka, przyjechać na pare godzin, przytulić, pochwalić.
              Widocznie to osoba, dla ktorej dorosłe dziecko to nie dziecko, tylko
              już obcy.
              Bardzo współczuję.
              • klm0 Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 13:28
                Mysle, ze Twoi rodzice nie zdaja sobie sprawy , ze robia Ci
                przykrosc.Byc moze naprawde trudno im sie do Ciebie wybrac i czuja
                sie odciazeni w pewnym sensie, gdyz wiedza iz mozesz liczyc na
                Twoich tesciow, pomagaja Twojemu bratu , bo jak mowisz nie mogli
                miec dzieci i ich sytuacja jest raczej truda, mam na mysli, iz moga
                sie zawsze jakies komplikacje pojawic itp.Byc moze oni wlasnie nie
                maja pomocy od nikogo procz waszych rodzicow, mysle jednak ,ze
                powinnas dac swojej mamie delikatnie do zrozumienia ,ze Ci przykro,i
                jakie wazne jest dla Ciebie podzielic sie Twoim szczesciem. Kiedy
                juz wnuka zobacza ,jestem pewna ,ze beda go uwielbiac. przyslo mi
                jeszcze do glowy, ze byc moze w domu Twoich rodzicow cos niedobrego
                sie dzieje , ale nie chca Cie moze martwic, nie wiem, moze naprawde
                powinnas ich odwiedzic, po co masz sie zastanawiac i zadreczac, to
                przeciez Twoi rodzice, musisz wiedziec jacy sa.
                • verdana Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 14:24
                  Nie wierzę, słowo, ze jakiejkolwiek matce może nie przyjść do glowy,
                  ze robi przykrość córce nie chcąc widzieć jej dziecka... Nie wierzę,
                  ze osoba, ktorej zalezy na wlasnym dziecko nie stanie na głowie i
                  nie przyjedzie chociaz raz.
                  I naprawde, to nie jest automat, ze dziadkowie musza wnuka
                  uwielbiać. Moga nie uwielbiać - ale corke powinni jednak kochać,
                  nawet dorosłą.
                  • aga_ta_78 Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 17:50
                    > Nie wierzę,
                    > ze osoba, ktorej zalezy na wlasnym dziecko nie stanie na głowie i
                    > nie przyjedzie chociaz raz.

                    Jejku mam dokładnie takie odczucia. Jest we mnie tyle smutku, żalu,
                    sama nie wiem czego. Nigdy nie myslałam, że tak obojętnie sie
                    zachowaja. Zawsze mi powtarzali, że jak sie czegoś pragnie, chce,
                    to wszystko można zrobić dla tej rzeczy, dosłownie stanąc na głowie
                    jak piszesz. Że nie ma rzeczy niemożliwych. A nagle tak ważna
                    istota w moim życiu nie jest w stanie ich wyciągnąc z domu.

                    Pamietam jak łudziłam sie leżąc po porodzie z małym przez 10 dni w
                    szpitalu, że jakimś cudem do nas przyjadą. Jak widziałam matki,
                    teściowe, całe rodziny odwiedzające inne dziewczyny z sali to
                    miałam łzy w oczach.

                    Nie mogę pojąc co ja takiego zrobiłam albo czego nie zrobiłam, że
                    tak nas olewaja. Ciężko mi z tym...
                    I chociąz jestem teraz taka szczęśliwa, bo mam naprawdę cudowne
                    dziecko i śliczne do tego, to nie potrafie w pełni sie z tego
                    wszystkiego cieszyc.
                  • moreno68 Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 17:53
                    Ja podpisuję się w 100 % pod słowami Verdany.Nie miec chęci na wiele
                    rzeczy z racji wieku to można po 80 , chociaż jak pokazuje biologia
                    ludzie w tym wieku też potrafią byc mobilni.
                    Można za to brakiem zdrowia i czasu tłumaczyc lub traktowac to
                    jako,,przykrywke,, do braku zainteresowania corką i wnuczkiem.Dla
                    mnie zachowanie niewyobrażalne ,ale nikogo do kontaktów rodzinnych
                    zmusic się nie da.W każdym razie współczuje.
                • aga_ta_78 Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 17:59
                  > Byc moze oni wlasnie nie
                  > maja pomocy od nikogo procz waszych rodzicow.

                  To raczej nie to. Bratowa jest jedynaczką, ma bardzo oddaną mamę,
                  która wszysko robi z myślą o niej i jej przyszłych dzieciach.
                  Bardzo ją kocha i zawsze jest gotowa do pomocy. Tego jestem pewna w
                  100%. I czeka z wielką niecierpliwością na wnuki.
                  • verdana Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 19:35
                    Z racji wieku???
                    Ja jestem w wieku matki Agi. I zaręczam, że w takiej sytuacji
                    byłabym juz nawet w Australii. Wpław.
                    Wiekiem to sie można tlumaczyć kolo 80-tki.
                    • verdana Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 19:49
                      I jeszcze jedno Aga.
                      Nie zastanawiaj się , co zrobiłas, albo czego nie zrobiłaś. Jezeli
                      nie zamordowalaś człowieka, nie okradłaś starej babci z resztek
                      oszczędnosci i nie wyrzucilas na mróz - nie mogłas NIC takiego
                      zrobić czy nie zrobic co usprawiedliwiałoby zachowanie Twoich
                      rodziców. Co Ci mowię, jako matka dorosłej córki. Kropka.
                      • aga_ta_78 Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 21:24
                        Dziękuję Ci Verdana za twoje odpowiedzi. Zresztą wam wszystkim.
                        Muszę przyznać, że jak przeczytałam pierwszy komentarz soova to
                        byłam zszokowana. Napisała:

                        > Wybacz, ale to są tematy atrakcyjne dla ciebie, a już
                        > niekoniecznie dla innych, nawet, jeśli ci inni to dziadkowie.

                        Pomyślałam, no tak mam jednak za duże oczekiwania. Jednak dalej nie
                        mieściło mi sie w głowie (dalej mi sie nie mieści), że moje dziecko
                        to "TEMAT ATRACYJNY" tylko dla mnie, mojego męża i jego rodziny.

                        Mam jeszcze jedno pytanie do Ciebie Verdano czy fakt, że rodzice
                        opiekują sie moją babcią może być usprawiedliwieniem? Według mnie
                        jak by bardzo chcieli, to znaleźliby czas, żeby choć na godzinę
                        przyjechać. Ale może głupio myślę? Może faktycznie nie ma sensu
                        jechać 120 km w jedną stronę tylko na taką chwilkę.

                        A tak na marginesie, to moja teściowa miała mamę, którą również sie
                        opiekowała (już nie żyje), która była chra tak jak moja babcia.
                        Dlatego zapytałam jej czy by tak samo zwlekała z przyjazdem do
                        wnuka, na co ona odparła, że nie, że natychmiast by przyjechała...
                        Wierzę jej, bo przyjechała do mnie do szpitala i bardzo nam pomogła
                        po porodzie przy małym. Własciwie to cały czas pomaga.
                        • verdana Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 22:01
                          Nie, fakt ze opiekują sie babcią jest usprawiedliwieniem, jesli
                          chodzi o pomoc przy dziecku. Byloby usprawiedliwieniem na tydzień-
                          dwa, gdyby babcia byla w stanie agonalnym. Ale tak - przeciez
                          mogliby w najgorzym wypadku zmienic się przy babci i przyjechać.
                          Żeby zobaczyć nie tylko dziecko, ale przede wszystkim CIEBIE jako
                          matkę. Przytulić. Zobaczyc, czy już wrocilas do siebie. Pochwalić,
                          ze tak dobrze sie dzieckiem zajmujesz. Hm, a jak babcia będzie żyla
                          jeszcze dziesięć lat, to nigdy dziecka nie zobaczą?
                          Im sie nie chce i tyle. Nie czują potrzeby zobaczenia córki i wnuka.
                          Przykre, ale prawdziwe.
                          I to Ty powinnas być atrakcyjnym tematem dla rodziców do Twego wieku
                          emerytalnego co najmniej.
                          • aga_ta_78 Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 22:36
                            A czy jest sens wysłać im zapis tej "rozmowy". Mąż twierdzi, że
                            byłby to błąd. Mnie chodziłoby o to by zobaczyli opinie innych
                            ludzi na ten temat. Może to im otworzy oczy?
                            • verdana Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 23:13
                              Nie warto. Naprawdę.
                              Bo przeciez nie o to chodzi, zeby "dowiedzieli się", "zrozumieli" że
                              inni uważaja ich zachowanie za niezrozumiałe i niesympatyczne.
                              Chodzi o to, ze oni nie czuja potrzeby zobaczenia Ciebie i dziecka.
                              Można rodzicow skłonic do przyjazdu, "bo tak wypada", bo "co ludzie
                              powiedzą", ale chyba nie o to chodzi? Przeciez chodzi o to, żeby oni
                              mieli ochotę Was zobaczyć... , a tego żadna rozmowa, zadne opinie
                              obcych ludzi nie zmienią.
                              Musisz się pogodzic z tym, ze Twoi rodzice należą do wcale nie tak
                              rzadkiego typu - rodzicow, ktorych nie szczegolnie interesuje
                              dorosle już dziecko, ani jego losy. Tacy, co to jak w amerykańskich
                              ksiązkach "trzeba czy nie trzeba" raz w miesiącu dzwonią do dziecka
                              w college'u.
                              Ciesz się dobrą teściową, to większa rzadkość.
                              • aga_ta_78 Re: Dziadkowie i wnuczek 06.02.08, 23:34
                                To samo powiedział mój mąż.

                                Smutne. A ja dalej nie mogę uwierzyć, że tak mało znaczę dla
                                własnych rodziców. Ale tak jest jak piszesz, bo oni wcale nie
                                interesują sie moim życiem. Świadcza o tym jeszcze inne fakty, ale
                                nie będę już o tym pisać, bo to nie jest związane z wątkiem.

                                W każym razie dziękuję Ci bardzo za zainteresowanie.
                                • mam.login Re: Dziadkowie i wnuczek 07.02.08, 13:08
                                  Jest i druga strona medalu - sa dziadkowie i babcie, ktorzy szaleja
                                  na punkcie wnuczka tak, ze tez depcza tym uczucia wlasnych dzieci.
                                  Znam przypadek, gdzie babcia jest obsesyjnie pochlonieta myslami o
                                  wnuczce, dzwoni ciagle do corki, czy ta ja przewinela i czy jej aby
                                  nie robi krzywdy (sic!), a przed ciaglymi wizytami powstrzymuje ja
                                  tylko odleglosc kilku tys. km... A ta dziewczyna blogoslawi te
                                  odleglosc i robi wszystko, zeby odwiedziny byly jak najrzadsze. Jak
                                  widzisz, zadna przesada nie jest dobra.
                                  • czarna_zoska Re: Dziadkowie i wnuczek 07.02.08, 14:28
                                    Ja juz opisywalam swoja sytuacje. Moi rodzice i tesciowie pomagaja przy
                                    wychowaniu dziecka, z tym ze tesciowa wlasnie tak histerycznie. Powolutku spycha
                                    moich rodzicow, a nawet mnie na drugi plan...Jak widac nadmiar i niedobor
                                    zainteresowania powoduje podobne uczucia u matki dziecka. Wierze, ze jest Ci
                                    przykro, ze mama nie znajduje czasu, aby Cie odwiedzic. Moze wprost powiedz jej
                                    o tym. Moze uznala, ze teraz jestes pod dobra opieka i pozniej "odbije" sobie
                                    ten stracony czas. Powodzenia!
                                    • diana.pl Re: Dziadkowie i wnuczek 07.02.08, 18:13
                                      To nie tak ,że cie nie kochają lub twoje dziecko ,ale czasem rodzice potrafią
                                      ranic nawet o tym nie wiedząc.Przypuszczam że rozmowa z nimi nic nie zmieni a
                                      doprowadzi ino do kłótni że czepiasz sie .Moim zdaniem to ty musisz cześciej tam
                                      jeżdzic i przyzwyczajac ich do dziecka tak czasem bywa .Nie wiem czemu takie
                                      jest życie ale czasem jet ciężkie .Głowa do góry i nie smuc się ino ciesz się
                                      tym co masz !!!!!:)>)
                              • soova Re: Dziadkowie i wnuczek 07.02.08, 22:26
                                verdana napisała:


                                > Chodzi o to, ze oni nie czuja potrzeby zobaczenia Ciebie i dziecka.


                                I w ten sposób Verdana jak zwykle mądrze :-) wyjaśniła to, co ja wyraziłam dosadnie poprzez "brak atrakcyjności". Poza tym miałam w pamięci jeszcze przykład dziadka, o którym pisałam w moim poprzednim poście. Dla niego też wnuk jako niemowlę nie był atrakcyjny, w sensie takim, że nie pociągały go klimaty pieluszkowo - zupkowe :-), dopóki chłopczyk był malutki. Natomiast gdy podrósł, dziadek został jego największym przyjacielem. :-) Tyle tytułem wyjaśnienia z mojej strony.
    • nivea63 Re: Dziadkowie i wnuczek 07.02.08, 17:55
      A ja uważam, że powinnaś rodzicom powiedzieć o swoich odczuciach.
      Spokojnie, bez nerwów opowiedzieć jak Ty to widzisz.
      Nie chodzi o to by cokolwiek wyegzekwować, ale dla jasnosci sytuacji.
      • aga_ta_78 Re: Dziadkowie i wnuczek 07.02.08, 19:27
        > A ja uważam, że powinnaś rodzicom powiedzieć o swoich odczuciach.
        > Spokojnie, bez nerwów opowiedzieć jak Ty to widzisz.
        > Nie chodzi o to by cokolwiek wyegzekwować, ale dla jasnosci
        > sytuacji.

        Ale co osiągnę? Pewnie by przyjechali. Ale czy będę zadowolona
        wiedząc, że przyjechali pod presją, na siłę?
        Tak było jak byłam w ciąży. Raz sie wybrali przez te wszystkie
        miesiące. Co dziwne zbiegło się to z moją rozmową z bratową.
        Powiedziałam jej, że mam żal do rodziców, że ich nie obchodzę i nie
        będę do nich jezdzić (bo oni tak chcieli). Zaraz w następny weekend
        przyjechali na parę godzin, chociaz wczesniej cały czas twierdzili,
        że nie mogą zostawić babci. Nie dopytywałam sie nigdy co sprawiło
        ze przyjechali. Podswiadomnie wiem, ale chyba chce sie łudzić.

        • nivea63 Re: Dziadkowie i wnuczek 07.02.08, 21:17
          Miałam w życiu podobną sytuację, trochę bardziej drastyczną i nigdy
          nie wypowiedziałam swoich pretensji i żalu do bliskich osób.Zrobiłam
          to trochę z zaniechania, trochę dla świętego spokoju, machnęłam
          ręką. Mam poczucie, że nie zdałam życiowego egzaminu z dojrzałości,
          asertywnosci, że jestem bez charakteru. Miałam poźniej wrażenie, że
          osoby, które nie pomogły mi w podbramkowym trudnym momencie
          doskonale to wiedzą i w duchu śmieją się ze mnie, bo udałam, że nie
          ma sprawy, bo zabrakło mi zdecydowania. Dziś mogę sobie pogadać na
          forum bo ludzie ci już nie żyją.
          Po prostu czasem trzeba powiedzieć głośno, że król jest nagi.
        • serafin17 Re: Dziadkowie i wnuczek 07.02.08, 21:29
          A mnie zastanawia coś innego. Ty - odbierasz takie zachowanie jako
          Córka. Ale masz jeszcze Brata. Czy to nie przypomina sytuacji, w
          której dla rodziców (a najczęściej przede wszystkim dla Matki) Syn
          jest ważniejszy od córki? Skoro Twoja bratowa okazała się ważniejsza
          i mimo że dzieli rodziców od brata i jego żony prawie taka sama
          odległość jak od Ciebie, a tata zdecydował się jej pomóc, to mnie
          przypomina to "preferowanie" jednego z dzieci. Czy nie przypominasz
          sobie sytuacji z przeszłości, w której czułabyś, że twojemu bratu
          jest łatwiej w kontaktach z rodzicami? Albo że jest po prostu
          zwalniany z obowiązków, bo jest chłopcem. Gdyby było coś takiego, to
          obawiem się niestety, że tego nie dałoby się już w żaden sposób
          zmienić... Ale na Twoim miejscu nie ukrywałabym swoich uczuć
          spowodowanych ich zachowaniem i na pewno nie zgadzała się na
          przywożenie dziecka do rodziców, aby go zobaczyli po raz pierwszy.
          Nie chcę być złym doradcą, a obawiam się tego, bo z moimi rodzicami
          mam dość skomplikowany układ. Ale mam nadzieję i trzymam kciuki, że
          przy wsparciu męża poradzisz sobie z tą sytuacją. Pozdrawiam.
          • aga_ta_78 Re: Dziadkowie i wnuczek 08.02.08, 20:15
            > Czy nie przypominasz
            > sobie sytuacji z przeszłości, w której czułabyś, że twojemu bratu
            > jest łatwiej w kontaktach z rodzicami? Albo że jest po prostu
            > zwalniany z obowiązków, bo jest chłopcem.

            Rodzice zawsze powtarzali, że nie ma między nami (rodzeństwem)
            róznicy, że traktują nas jednakowo. I kiedyś (gdy mieszkałam z
            nimi, nie byłam mężatką) nie miało to dla mnie takigo znaczenia.
            Teraz ich czyny świadcza chyba o czymś innym.

            Już wczesniej (gdy nie byłam jeszcze mężatką) trudno było mi sie
            pogodzić z tym, że nigdy nie zwracali uwagi mojemu bratu, gdy
            uwazałam, że nieładnie sie wobec mnie zachował. Zawsze wtedy
            powtarzali, ze w rodzinie ma być przede wszystkim spokój. I tak np.
            gdy jako jedyna w rodzinie nie dostwałam od brata i bratowej
            prezentu na "zajączka" (odbywało sie to na moich oczach), albo
            dostawałam pod choinkę kalendarz firmowy (z pracy bratowej, który
            dostaje sie za darmo) było mi przykro jak cholera. Rodzice cali
            szczęsliwi dziękowali za dostane prezenty, a o mnie nikt nawet nie
            wspominał, jakby mnie nie było. Była masa takich dziwnych i
            śmiesznych zdarzeń, na które moi rodzice machali ręką, w ogóle nie
            reagowali, a ja miałam sie uśmiechać w imię spokoju w rodzinie. W
            rezultacie czuję sie fatalnie z tym wszystkim.
            Jednoczesnie zdaję sobie sprawe z tego, że te wszystkie wydarzenia,
            reakcje moich rodzców (albo wręcz brak reakcji) doprowadziły do
            odwrotnej sytuacji, bo w mojej rodzinie każdy ma do każdego jakieś
            ukryte niewypowiedziane pretensje. Zapewne mój brat i bratowa też
            mają do mnie żal, że nie chcę sie z nimi za często widywać...

            I jeszcze jedno sprostowanie (bo może to ma zanczenie w ocenie
            sytuacji). Mój brat z żoną mieszkają w tym samym mieście co
            rodzice. Dlatego też możliwa była pomoc mojego ojca przy budowie
            domu brata. A bratowa była w szpitalu (z powodu zagrożonej ciązy) w
            innym mieście oddalonym od swojego o 100 km. Leżała w nim w tym
            samycm czasie kiedy ja byłam w szpitalu po porodzie i to do niej
            wybrał sie ojciec w odwiedziny.
    • etz5 Re: Dziadkowie i wnuczek 07.02.08, 22:38
      Świetnie to rozumiem co czujesz. Sprawa jest bardzo bolesna, sama to
      przeżyłam więc doskonale cię rozumiem.

      Jestem 10 lat po ślubie i mam 2 wspaniałych dzieci 9 lat i 3 lata.
      Niestety moje dzieci nie znają moich rodziców. Gdy wyszłam za mąż to
      tak jakby pozbyli się dziecka, gdy urodził się syn to owszem
      cieszyli się ale żadnej pomocy nigdy nie otrzymałam. Gdy po 5 latach
      spodziewalam się córeczki moja matka oni razu przez 9 m-cy nawet nie
      zadzwoniła żeby się zapytać jak się czuję, a mieszkamy od siebie 5
      km. Nie moglam tego zrozumieć, dlaczego o mnie się nie troszczyła.
      Gdy córka przyszla na świat byli tylko na chrzcinach i oświadczyła,
      że dziewczynek nie lubi. Teraz po tylu latach zrozumiałam, że
      poprostu nigdy mnie prawdziwie nie kochali, czekali kiedy się mnie
      pozbędą. Mam młodszą siostrę niestety u niej są non stop z pomocą,
      wnuczką się cały czas opiekują, a moje dzieci nie dostąpiły takiego
      zaszczytu. Bardzo boli, były jeszcze z ich strony różne
      uszczypliwości i pogarda. Ale ja drastycznie się od nich odciełam,
      poprostu przerwałam to wyrzekając się ich. Skutek taki że nie mam
      swojej rodziny, bardzo boli ale myslę że nie bylo innego wyjści,
      gdyż do nich nigdy moje argumenty o tym że mnie porzucili nie
      dotarły. Niedawno pisałam o tym na naszym forum.

      Tylko muszę cie ostrzec, ja wpadłam z deszczu pod rynne. Zrywając
      kontakty z rodziną myslalam że teściowa i teśc zastąpią mi brak
      rodziców. Bardzo się myliłam. Nigdy synowa nie będzie córką.
      Staralam się 10 lat by mnie traktowali i pokochali jak własną córkę.
      Dzisiaj teściowa nie daje mi żyć, uważa mnie za człowieka gorszej
      kategorii, która nie jest wystarczająco dobra dla jej syna, bo to
      ona powinna być kobietą jego życia. Oskarża mnie i wyśmiewa. nawet
      próbowała mnie uderzyć. Poczytaj również i w tym temacie szukałam
      pomocy na tym forum.

      Mam nadzieję, że twoja teściowa jest szczerą, życzliwą kobietą.
      Ja mojej pozwoliłam na opiekę i wychowywanie moich dzieci (wróciłam
      do pracy) co zresztą świetnie robila, byla prawie na każde
      zawołanie, za to dostawała od nas pieniądze bo uważaliśmy z mężem że
      to będzie uczciwe. Ale zapomniała, że to są nasze dzieci a nie jej.
      Powoli zabrała nam prawo decydowania o sobie i naszych dzieciach, bo
      ona lepiej wie bo już wychowała 2 synów.

      Dzisiaj mając 30 lat i własne dzieci nie mogę sobie wyobrazić jak
      można zapomnieć i nie walczyć o poprawne relacje z własnym
      dzieckiem. Jak można przestać mysleć i troszczyć się własną córkę.
      Mam nadzieję że nasze dzieci nie będą tak nieszczęśliwe jak My z
      powody braku miłości swoich rodziców.

      Mam nadzieję, że wybierzesz właściwe dla twojej rodziny rozwiązanie.
      Pozdrawiam
      • aga_ta_78 Re: Dziadkowie i wnuczek 08.02.08, 16:05
        No właśnie jestem tak rozżalona, że mogłabym zerwać kontakty z
        rodzicami. Dla nich to pewnie byłoby niezrozumiałe zachowanie z
        mojej strony. Całkiem niedawno przy jakiejś luźnej rozmowie moja
        mama powiedziała, że czuje, że spełniła dobrze swój rodzicelski
        obowiązek i nie ma sobie niczego do zarzucenia.

        Znając swój charakter to watpię, żebym to ja pierwsza do nich
        pojechała z synkiem. Pewnie źle robię, bo powinnam zapomnieć,
        pogodzić sie z całą tą sytuacją, ale ja tak nie chcę.

        Zawsze jestem na ostatnim miejscu. Zawsze są ważniejsze sprawy ode
        mnie. Ważniejsi są brat z żoną (bo oni tak bardzo długo czekali na
        dziecko i mieli tyle problemów, to nic że ja tez miałam poronienie,
        mi potrafiła powiedzieć, że ja sobie lekceważe i nie chodzę do
        lekarza - nie wiem skad miala takie teorie, bo akurat leczyłam sie
        u dwóch specjalistów, że powinnam miec dziecko na studiach, bo
        teraz moze juz być róznie), oczywiście babcia, teraz jeszcze doszła
        budowa domu brata. Kiedyś mama powiedziała, że nie może wprost
        wysiedzieć w domu, tak ją korci ten powstający dom i tak jest
        ciekawa co sie dzieje na budowie.
        Jestem trzy lata po ślubie, a w tym czasie była u mnie 1 raz - w
        tamtym roku jak byłam w ciązy i chyba powinnam za to podziekowac
        bratowej...
        • nivea63 Re: Dziadkowie i wnuczek 08.02.08, 19:01
          Jest tak jak podejrzewałam - Twoja mama ma przy tym wszystkim
          doskonałe sampoczucie. Zobaczysz, jak się zestarzeje powie, że ona
          dla Ciebie robiła wszystko i zażąda pomocy dla siebie.
          • aga_ta_78 Re: Dziadkowie i wnuczek 08.02.08, 19:30
            Fajnie, że napisałaś jak sie czułaś w podobnej sytuacji. Że
            żałujesz, że nie wypowiedziałaś na głos swoich żalów. Wiem, że
            miałabym podobne odczucia. To jednak siedzi gdzieś głęboko i nie
            można o tym zapomnieć. Więc prędzej czy później to wypłynie.

            Ciekawa jeszcze jestem opini pani psycholog, ale ona chyba nie
            odpowiada na każdy list.
            • etz5 Re: Dziadkowie i wnuczek 08.02.08, 19:45
              mam wrażenie że pani Agnieszka czyta wszystko co jest na tym forum.
    • nivea63 Re: Dziadkowie i wnuczek 09.02.08, 11:19
      Jeszcze jedna uwaga. Myślę, że wchodzi to również w grę różnicowanie
      wychowania dziewcząt i chłopców w rodzinie. Dziewczynkę przyzwyczaja
      się - być może podświadomie - do tego że nie powinna wymagać tyle
      dla siebie, jej rola ma być bardziej usługowa, dla chłopca przenacza
      się o wiele więcej, bo w przekonaniu rodziców w życiu ma on do
      spełnienia funkcję głowy swojej rodziny. W naszym mocno
      konserwatywnym społeczeństwie takie postawy są dość częste.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Dziadkowie i wnuczek 10.02.08, 22:15
      To co Pani opisuje w istocie jest bardzo przykre. Wydawałoby się ,
      że dziadkowie ( z jednej i drugiej stony ) w naturalny sposób
      powinni zainteresować się wnukiem , podjąć kontakt, pokochać.
      Tej sprawy nie można mylić z oczekiwaniem pomocy. Tę dziadkowie mogą
      podejmować, ale nie muszą. Jak również mogą z czasem dziecko mniej
      lub bardziej lubić. Natomiast taka uczuciowa obojętność od samego
      początku może zastanawiać i budzić rozmaite uczucia. Myślę więc,
      że takie zachowania rodzców, również w innych sprawach musiały
      pojawia się wcześniej. Pojawienie się Pani dziecka nie jest
      początkiem takich zachowań. Być może Pani tego nie zuważała, albo
      tak bardzo nie przeżywała, albo się Pani przywyczaiła.
      Może być jeszcze inny aspekt tego. Dziadkowie z trudem dostrajają
      się do nowej roli, są w tym nieporadni, może trochę się boją, może
      uważają, że to jeszcze nie czas na bycie dziadkami.
      Wiem, że to Panią boli, ale może dać im czas. A jeśli z jego biegiem
      nic się nie zmieni zostawić tą sprawę. Do miłości nikt nikogo nie
      zmusi. To oni dużo stracą. Na razie korzystać z przychylności i
      miłości rodziców męża. Jako dziadkowie mają oni taką samą wartość.
      Życzę , aby sytuacja się odmieniła. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka