niuniadr
20.04.08, 09:24
Dzisiaj o 11:50 minie dokładnie rok jak mój synek pojawił się na tym
świecie.Ten dzień powinien być bardzo radosny, a u nas radość
przeplata się ze wpomnieniami.Szybka decyzja o cesarce, walka o
zycie i o zdrowie naszego maluszka,ciężka zamartwica,
reanimacja,wrodzone zapalenie płuc, sepsa, odma opłucna i pęknięte
płucko...to było straszne, a ja od rana mam ochotę ryczeć.Łzy same
płyną po policzkach, jak tylko o tym pomyślę.Czuję dzisiaj
wewnętrzny niepokój tak jakby miało się coś wydarzyć.Wszystko wraca,
widzę mojego synka podłączonego do respiratora, pośród tych
wszystkich igieł, drenów...Dzisiaj jak patrzę na te wszystkie jego
blizny, na rączkach, nóżkach, brzuszku, to jeszcze bardziej chce mi
sie płakać, choć jest już zdrowym, swietnie rozwijającym się
roczniakiem.Bardzo go kocham i dziękuję Bogu za to, że nam go
zostawił i dał szansę być jego rodzicami...
Piszę to na forum, bo wiem, że tylko Wy jestescie w stanie to
zrozumieć