Dodaj do ulubionych

mam dylemat prosze o pomoc

20.02.08, 12:33
Mam taki dylemat, który nurtuje mnie juz od dłuższego czasu i narast gdyz do
wrzesnia niewiele czasu juz zostalo
chodzi o moja corke od wrzesnia ma isc do szkoly i eacham sie miedzy szkoła
publiczna tu blisko na osiedlu a szkola 15 km od naszego miasta szkola
prywatna ktora ma busa szkolnego podjezdza niedaleko nas ma pelen pakiet zajec
dodatkowych dziecko jest w szkole od 8 do 15 i teraz moze moj problem ...
moja corka jest z konca roku dopiero ostatniego grudnia skonczyla 6 lat
wlasciwie do szkoly pojdzie majac 6, 5 lat z groszem jest dzieckiem bardzo
wrazliwym nie radzacym sobie w sytuacjach stresowych ma skrzyzowana
lateralizacje co bardzo utrudnia jej skupienie uwagi bardzo szybko rezygnuje z
podjetych dzialan, do tego jest bardo wesola i otwarta na ludzi o bardzo latwo
ulega tez wplywom innych
i teraz moje obawy
moja corka bardzo chce isc do szkoly ze swoimi kolezankami do szkoly
osiedlowej ok szanuje to i ciesze sie o prywatniej nawet nie wie ze biore ja
pod uwage mam jechac na drzwi otwarte i zastanawiam sie czy jej nie zabrac...
ale obawiam sie tego ze jak posle ja do publicznej ogromnej szkoly nie da
sobie rady ... bedzie tam anonimowa osoba ktora brnie przez to wszysko bo musi
boje sie ze sie zrazi ze jesli da rade bo pewnie bedzie musiala bedzie taka
szara przecietna osoba ale skoleji beda plusy takie ze bedzie miala kolezanki
na osiedlu mieszkamy tuz obok osiedla w domku ... natomiast w szkole prywatnej
wiem ze byla by osoba postrzegana nie bylaby anonimowa w klasach jest po 10-15
dzieci sa zajecia dodatkowe ogromny ogrod mialaby jedna kolezanke z
prezdszkola z naszego miasta byc moze beda tez inne dzieci z naszych stron no
wlasnie sama nie wiem co zrobic i czy przypadkiem nie wyolbrzymiam problemowi
nie szukam nowych na zapas
prosze o pomoc wszystkich ktorzy moga mi pomoc w podjeciu decyzji
Obserwuj wątek
    • tojajestem.1 Re: mam dylemat prosze o pomoc 20.02.08, 15:55
      zdecydowanie publiczna szkoła , w pobliżu, ze znanymi i lubianymi
      koleżankami
      • mrozonka82 Re: mam dylemat prosze o pomoc 20.02.08, 16:19
        opowiem coś z własnego doświadczenia
        chodziłam zarówno do szkoły podstawowej państwowej (horror) jak i
        prywatnej- i mam wspaniałe wspomnienia związane z tą drugą właśnie
        przede wszystkim w klasie było nas 14- nauczyciele docierali do
        każdego, podejście indywidualne to główne założenie w takich
        placówkach
        świetne zajęcia dotakowe, nauczyciele nie umywający rąk od roli
        wychowawców, nie było mowy o tym by uczniowie podpijali alkohol na
        wycieczkach czy podpalali papierosy w toaletach szkolnych, każde
        przejawy agresji czy nietolerancji byly duszone w zarodku- ale nie
        poprzez nudne mentorowanie, ale np organizowane zajęcia praktyczne z
        terapeutą dzieciecym ect
        jestem w 100% przekonana, że swoje dzieci wyślę do prywatnej
        podstawówki jeśli tylko będzie mnie na nią stać

        piszesz, że córeczka jest otwarta i wesoła- nie ma więc powodu
        wątpić, że w nowej szkole nie uda jej się zawrzeć nowych przyjaźni-
        wręcz przeciwnie
        uwieszanie się "starych" koleżanek jako argumentu i kryterium wyboru
        szkoły to moim zdaniem nieporozumienie

        serdecznie pozdrawiam
    • otara Re: mam dylemat prosze o pomoc 20.02.08, 19:46
      a czy słyszałaś może opinię o szkołach prywatnych ?? bo ja tak ... i
      są bardzo złe...niestety , " bogatsza " częśc rodziców posyłająca
      tam dzieci płaci za tę szkołę , a więc nie nauka tam jest
      priorytetem tylko status...niestety...czy wiesz z jakimi paskudnymi
      wynikami dzieci zdają egzaminy z takich szkoł ? nie wiem jak to
      wygląda w innych częsciach Polski. ale w moim regionie już jest
      utarte że jeśli ktoś ukończył szkołę prywatną-zostaje brzydko mówiąc
      konowalem...( nie chcę urazić nikogo , taki są opinie )
      • mrozonka82 Re: mam dylemat prosze o pomoc 21.02.08, 10:09
        pewnie, że są szkoły i "szkoły"
        rolą rodzica jest zrobić solidny research i zebrać opinie na temat
        danej placówki
        szkoła prywatna,do której chodziłam była w pierwszej trójce szkół
        podstawowych w regionie jesli chodzi o poziom nauczania- więc nie ma
        reguły
        pozdrawiam
        • otara Re: mam dylemat prosze o pomoc 21.02.08, 15:34
          tak mrozonko - zdaję sobie z tego sprawę , dla tego też napisałam
          jaka jest opinia w moim regionie :):
          poza tym mój syn chodzi do szkoły państwowej i jestem bardzo
          zadowolona. a scieranie sie z brutalną rzeczywistościa-wydaje mi się
          że jest dziecku potzrebne. bo takie wychuchane i chowane pod kloszem
          dziecko nie bedzie póżniej w stanie poradzić sobie w co niektórych
          sytuacjach... narkotyki-nie znam tego. szkola jest chroniona , poza
          tym każda placowka szkolna czy przedszkolna jest monitorowana.taki
          mają nalozony obowiazek. generalnie nie moge narzekać. wyniki w
          nauce ma dobre-nawet nie musze z nim siedzieć i pomagac bo syn
          doskonale jest przygotowany w szkole.
          • verdana Re: mam dylemat prosze o pomoc 21.02.08, 15:52
            Pamietaj, ze busik to nie wszystko. dziecko chodzace do pobliskiej
            szkoły moze po lekcjach wyskoczyc do kolezanek, isć z nimi na spacer
            (no, może nie w pierwszej klasie, ale juz w 4- na pewno), pożyczyc
            zeszyt. Dziecko, które bedzie do szkoly dowożone, takiej możliwośći
            nie ma. Spotka się z kolezankami tylko wtedy, gdy będzie z nimi
            wcześniej umowiona i mama ja odwiezie i przywiezie.
            To bardzo niedobrze - wlasciwie pozbawia się dziecka mozliwosci
            normalnego życia towarzyskiego. A ono jest nie mniej wazne niż
            szkola.
    • notting_hill Re: mam dylemat prosze o pomoc 21.02.08, 17:45
      Ja bym przede wszystkim rozeznała sprawę wśród rodziców jednej i
      drugiej szkoły. Są przecież dobre podstawówki publiczne i takie
      sobie prywatne.
      Moje dziecko chodzi do szkoły społecznej, nie prywatnej (to istotne
      rozróżnienie, bo szkoła prywatna jest przedsięwzięciem biznesowym,
      czyli ma przynosić dochód, a szkoła społeczna jest przedsięwzięciem
      non-profit i to rodzice decydują o większości spraw, oczywiście nie
      o podstawach nauczania, bo te są wspólne dla wszystkich szkół).

      Wszystkie cztery szkoły społeczne w moim mieście są od lat w
      pierwszej piątce rankingu szkół podstawowych (wg uzyskanych przez
      szóstoklasisistów wyników egzaminu), więc nie bardzo rozumiem skąd
      ludzie biorą te opinie, że te szkoły są dla nieuków.

      Moje dziecko też jest z grudnia, też ma skrzyżowaną lateralizację.
      Oczywiście, gdybym pod bokiem miała dobrą publiczną podstawówkę,
      chętnie posłałabym dziecko do takiej szkoły, bo te kilka tysięcy
      złotych rocznie można spokojnie zainwestować w inny sposób. Ale
      nasza pobliska szkoła osiedlowa znana jest z tego, że interwencje
      policji zdarzają się tam średnio raz w tygodniu. A skoro mam i tak
      dowozić dziecko na jakąś odległość, to równie dobrze mogłam wybrać
      taką szkołę jaka mi odpowiadała, pod każdym względem.

      Tak, jest to chowanie dzieci pod kloszem. Pod tym względem, że
      stykają się tylko z grupą dzieci podobnych do siebie materialnie i
      społecznie (z grubsza rzecz biorąc), bo i rodzice są dość podobni.
      Uprzedzam od razu zarzut- w naszej szkole nie ma ostentacyjnego
      epatowania pieniędzmi, chociaż jest kilka osób bardzo zamożnych. To
      nie te klimaty.
      Ale też łatwiej jest zgodzić się jako zbiorowość co do pewnych
      kwestii, np. wycieczki czy wyposażenia klasy, bo wychodzimy jako
      rodzice z założenia, że zależy nam na dobrej i przyjaznej edukacji
      dla naszych dzieci.

      Mnie ta szkoła zwyczajnie cieszy. Idę z moim dzieckiem na
      rozpoczęcie roku szkolnego, widzę w sali gimnastycznej znajome
      twarze dzieci, rodziców i nauczycieli, widzę radość i brak tej
      obrzędowej sztampy, którą pamiętam ze swoich doświadczeń szkolnych.
      Tak, rodzice przychodzą na uroczystości szkolne z własnej,
      nieprzymuszonej woli, bo chcą towarzyszyć swoim dziecim w ważnych
      dla nich chwilach, ale także dlatego, że spotykają tam znajomych.
      Ta szkoła nie jest "instytucją", jest żyjącym tworem, dla naszych
      dzieci, dla nas i dla tych którzy w niej pracują. Mnie to pasuje.
      Ale to opiera się na dużym zaangażowaniu rodziców w życie szkoły.
      Oni ją współtworzą. To nie każdemu musi pasować, bo zabiera czas i
      energię. Ale też uczy nasze dzieci żeby robić coś dla wspólnie,
      także dla innych.

      Myślę, że Twoje obawy co do grupy rówieśników (bądź jej braku) są
      trochę na wyrost. Dzieci się bardzo szybko dostosowują, a przecież
      koleżanki z sąsiedztwa też może mieć, po szkole i w weekendy. Moja
      córka ma jedną przyjaciółkę ze szkoły, a jedną z "podwórka" i
      funkcjonuje to zupełnie sprawnie. Fakt, moje dziecko ma więcej zajęć
      i więcej czasu spędza nad lekcjami i tego ta dziewczynka z
      sąsiedztwa nie rozumie.
      Poza tym szkoła niepubliczna "załatwia" od ręki sprawę zajęć
      dodatkowych. Nie musisz już wozić dziecka na angielski ani na basen,
      bo to na ogół jest w pakiecie. No i odpada problem, że jednego dnia
      trzeba dziecko odebrać ze szkoły o 11, a drugiego idzie na 12 :(.
      Jak oboje rodzice pracują, to dzieci ten czas spędzają w świetlicy,
      a to nie jest idealne rozwiązanie, zwłaszcza dla "nieskończonej"
      siedmiolatki.

      Pojedź na ten dzień otwarty i zorientuj się. Porozmawiaj z
      potencjalną wychowawczynią pierwszej klasy, zorientuj się czy jest
      to osoba, która budzi Twoją sympatię. "Pani" dla pierwszoklasisty to
      bardzo ważna instytucja, dobrze jest, żeby była nie tylko
      kompetentna, ale i przyjazna dla dzieci. Tutaj to naprawdę nie ma
      znaczenia czy to szkoła taka czy siaka, bo dzieci i tak trzy lata w
      szkole spędzą z tą osobą prawie wyłącznie. Może zobaczysz przy
      okazji innych rodziców i zorientujesz się czy chciałabyś z nimi mieć
      do czynienia jako z ludźmi. Bo przy małych klasach to jest
      nieuniknione.
      • nervusmama Re: mam dylemat prosze o pomoc 21.02.08, 19:53
        jestescie kochane ... zwrocilyscie moja uwage na wiele aspektow jestem wam
        bardzo wdzieczna. pojade z corka na te dni otwarte i bede starala sie jej
        uswiadomic ze sa inne szkoly oprocz tej do ktorej pojda jejkolezanki wiem ze to
        bedzie bardzo trudne i nie wiem czy rozmowa na wiele sie zda ale sprobuje i
        napewno dam znac
        zdalam sobie sprawe ze rzeczywiscie zycie pozaszkolne tez jest istotne na
        przyszlosc ale czy istotniejsze niz sposob zdobywanie wiedzy i jej poziom...
        tego jeszcze do konca niewiem
        a tak a propos notting_hill szkola ktora rozpatruje jest szkola spoleczna :) nie
        zwrocilam na to uwagi myslalam ze skoro platna to prywatna i nie znalam roznic
        • malaniunia861 Re: mam dylemat prosze o pomoc 21.02.08, 23:03
          mnie tylko przeraża ta odległośc i te dojazdy , to w końcu mała
          dziewczynka , nie zafundowałabym tego swojej córce
          • twoj_aniol_stroz Re: mam dylemat prosze o pomoc 22.02.08, 00:44
            Moje dzieci wożę do szkoły oddalonej o 17 km od miejsca gdzie
            mieszkamy i jakoś niespecjalnie im to przeszkadza. Córka ma 9 lat,
            synek 5 (przedszkolak) i te dojazdy nie są problemem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka