naf.naf
28.03.08, 14:38
Za kilka miesiecy wychodze za maz za 29-letniego faceta. Facet jest ukochanym
wnuczkiem swojej babci i ukochanym synem swojej mamy. Mieszkam od kilku
miesiecy sama z narzeczonym i niestety zostalam wciagnieta przez jego mame i
babcie w jakas absurdalna walke o niego... Zarowno mama jak i babcia a nawet
siostra narzeczonego nie moga sie pogodzic z jego "utrata". Ciagle zaprzatuja
mu glowe swoimi nawet blahymi sprawami, ciagle robia mu wyrzuty ze tak rzadko
do nich przychodzi (a przychodzi co 3-4 dni, czasem codziennie, to jest
rzadko?!), ostatnio jego mama powiedziala mu ze sie od nich oddalil, ze nie
interesuje sie ich sprawami (co jest nieprawda), ze ubolewa ze kiedys byl co
niedziele na obiedzie a teraz przychodzimy tylko w niektore niedziele, dwa dni
po dlugiej wizycie mojego narzeczonego u babci i mamy jego mama dzwoni z
pytaniem kiedy przyjdzie... A, jeszcze tez byl zarzut ze narzeczony sie
zmienil pod moim wplywem. Jego babcia z kolei jest sfrustowana ze utracila
kontrole nad wnukiem, ze juz mu nie robi prania, nie gotuje a na dodatek nie
wie co wnuk (29-latek!) robi. I okazuje to ciagla krytyka albo...
ostentacyjnym ignorowaniem nas kiedy tam przychodzimy (np. poglasnia telewizor
i nieodzywajac sie do nas udaje ze oglada jakis program kiedy wpadamy albo w
ogole nie wychodzi z pokoju zeby sie z nami przywitac, za kare ze ja
"zabralam" jej wnuka i ze on sam smial sie od nich odsunac i miec swoje zycie.
Widze ze narzeczony bardzo to przezywa bo chcialby byc dobrym synem, dobrym
wnukiem i dobrym mezem a jak widac dla niektorych te role wzajemnie sie
wykluczja. Nie wiem co robic bo przyznam ze te ich gierki i manipulacje budza
we mnie zlosc. Dlaczego dorosle, doswiadczone kobiety nie pozwalaja doroslemu
facetowi zalozyc spokojnie wlasnej rodziny? Dodam ze mama, babcia i siostra
narzeczonego maja jeszcze jednego faceta w domu bo ojciec narzeczonego mieszka
z nimi wiec nie zostaly calkiem bez mezczyzny (moze wtedy jeszcze moglabym
bardziej zrozumiec ich zachowanie). Odczuwam duzy dyskomfort w zwiazku z ta
sytuacja i buntuje sie przeciwko wywolywaniu w nas poczucia winy poprzez rozne
manipulacje emocjonalne bo przeciez nic zlego nie robimy ze budujemy wlasny
swiat, wlasne zycie, mamy oboje prace, przyjaciol, zainteresowania i wlasny
zwiazek ktory chcemy pielegnowac. Za chwile slub, pewnie niebawem po slubie
dziecko a tu szarpanina z kim juz wtedy maz spedzi wiecj czasu: ze mna-zona
czy ze swoja mama i kto mu ugotuje kolacje: ja-zona czy jego babcia...?
Przeraza mnie to. Nie chce uczestniczyc w tym przeciaganiu liny tylko jak to
zrobic?