bebe52
06.05.08, 23:15
przez mojego narzeczonego trwa to już kilka ładnych lat.Jesteśmy ze sobą 9 lat
i mamy dwoje dzieci, wcześniej jakoś nie zwracałam na to uwagi ale powoli robi
się to denerwujące wypytuje o każdy telefon,sms,sprawdza moją pocztę
internetową i zawarte w niej wiadomości,wypytuje mnie o każde słowo-szczegół z
rozmowy nawet z moją mamą,bratem,rodziną nie mam kompletnie żadnej prywatności
jeśli czegoś nie chce mu powiedzieć zaraz się naburmusza i chodzi wkurzony
ciągle wypytując się co,kto i dlaczego jak się go pytam czemu ciągle mnie tak
sprawdza twierdzi że mi nie ufa bo kiedyś jakieś 6 lat temu jego kumple
naopowiadali mu głupot na mój temat i rozmowa się urywa albo dopowiada sobie
że chodzi na nocki a ja z dziećmi w domu siedzę i on nie wie co ja robię jak
go nie ma moim zdaniem jest to jakieś chore nigdy go nie zdradziłam, nie
flirtowałam z innymi mężczyznami no po prostu nie dałam mu powodu do takiego
kontrolowania,sprawdzania mnie.Opiera się tylko na opowieściach kumpli nie ma
i nie miał kompletnie żadnego dowodu że robiłam rzeczy o których mu naopowiadali.
Zapytałam go: To po co ze mną jesteś przez tyle lat skoro mi nie ufasz i czy
do końca życia będzie mnie tak sprawdzał oczywiście odpowiedzi BRAK.
Ogólnie należy on do osób nerwowych i zawsze stawia na swoim nawet jeśli nie
ma racji, potrafi zrobić aferę z byle czego.
Myślałam o terapii ale jak dowiedział się o kosztach około 550zł za sesję a
miało ich być 6 to stwierdził że nie wyda tyle kasy bo mu szkoda.
Jak mam z nim postępować w takiej sytuacji a może wybrać się z nim do jakiegoś
psychoterapeuty już nie wiem proszę doradzcie coś.