eres4
12.07.08, 20:51
Moi rodzice są po 6o-tce. Mieszkamy blisko siebie. Zawsze
byli nadopiekuńczy, nadwrażliwi,krytyczni wobec nas,
wtrącali się we wszystko.
Ja i moja siostra uważałyśmy że tak powinno być i było to
normalne dla nas. Po prostu taki model.
Od kilku lat ja i siostra jesteśmy mężatkami i mamy małe dzieci.
A rodzice dalej żyli naszym życiem ,a my ich.
Zaczęło się:
- zaczęłam budowę domu i miałam własne zdanie nt urządzania.
Mój mąż odizolował się całkowicie od mojego taty który chciał
pomagać, decydować, meblować itp.
Dodam że jestem niezależna finansowo.
- to jak wychowuję moją córę nie podoba się mamie.
Córa przedszkolanka od zawsze nie lubi być beze mnie.
I nie chce zostawać sama u dziadków. Dla rodziców
coś jest nie tak w tym zachowaniu.
Poza tym mama uważa że za bardzo chwalę córę i jestem dla niej
za dobra.
- moja siostra ma bee męża. Rodzice nie zaakceptowali go od dnia
ślubu. Cały czas trajkoczą za uszami na jego temat, a siostra go
broni.
Efektem było to, że i ja i siostra kłócimy się z mężami po
takim ich gadaniu.
Od dwóch tygodni mama się poobrażała dnia na swoje córki.
Jest niemiła, dogaduje, nie pyta się co u nas słychać,
próbuje robić na złość.
Czy teraz to tak już będzie do końca ???
Czy oni tetryczeją ???
Próbowałam z mamą rozmawiać a ona mnie odtrąca i słyszę tylko: daj mi spokój,
nie chcę o tym rozmawiać, nie zmienię się.
A ja żyję w poczuciu winy, bo przecież byłam dla nich taaaka niedobra
że się ode mnie odsunęli:-(