Dodaj do ulubionych

mysli samobojcze...

23.09.08, 20:53
czy kiedys chciałyscie umrzec? Ja chce kazdego dnia. Zastanawiam sie dlaczego mi serce nie pekło gdy Konrad umarł. I dlaczego to On a nie ja, przeciez On był lepszym człowiekiem niz ja. Był taki czas gdy myslałam czy lepiej sie powiesic czy podciąc sobie zyły. A potem pomyslałam, ze podcinanie zył to głupota, jak ciąc to tętnice, bedzie szybciej. No ale jestem w ciązy i kazdy mi mowi, ze to dziecko powstało z naszej miłosci. A Konrad bardzo sie cieszył, ze bedziemy je miec. Wiec wychodzi na to, ze nie moge sie zabic. Ale czasem mysle, ze ono urodzi sie słabe, chociaz wyniki ciązy sa rewelacyjne, i umrze. A wtedy i ja nie bede zmuszona do zycia. Albo przychodza mi do głowy mysli, ze umre je rodząc. I ta opcja podoba mi sie najbardziej... Gdybym sie dzis dowiedziała, ze jestem chora i umre za kilka miesiecy czy tygodni to byłaby to najlepsza wiadomosc od dnia Jego smierci...
Obserwuj wątek
    • samela_0 Re: mysli samobojcze... 23.09.08, 21:12
      Każda z nas na pewno rozumie co czujesz. Żadna z nas nie chciała by przechodzić porodu samotnie gdy do tej pory wyczekiwała dzieciątka z mężem lub kochającą osobą. Będzie Ci bardzo ciężko w chwilach najbardziej wyczekiwanych przez Was dwoje.Moje dziecko miało zaledwie trzy dni gdy mąż zmarł. Nie zdążyli się sobą nacieszyć ani poznać.Gdy Odszedł pierwsze moje myśli były ...dlaczego odszedł beze mnie?,dlaczego nie powiedział,że odchodzi?!Dlaczego się nie pożegnał?!....Nie mogłam zrozumieć i przyjąć tego,ze teraz zostaliśmy z synkiem sami,że jego już nie ma ,a nas nie wziął ze sobą-Dlaczego sam!!!Dziś niedługo minie dwa lata.Przyznaje się ,ze jest już lepiej choć każdego dnia przypominam sobie nasze dni,marzenia i plany. Nie ma dnie gdy nie wspominam identyfikacji zwłok i kremacji-pogrzebu.
      Jest ciężko!!! Ale mam Was i gdy tylko poczuję,że potrzebuje wsparcia otwieram to forum i czytam o problemach takich jak moje. O kobietach,które czują to samo. dziś nie myślę o samobójstwie .Cieszę sie z każdego dnia i nie mogę się doczekać kolejnego. Bo Mam Dziecko!!!Mam dla kogo żyć i czuję że jestem potrzebna! Gdy narodzi się Twoje dzieciątko nie szybko nauczysz się samotnej miłości.Ale się nauczysz i będziesz czuła się potrzebna i kochana.
      • dakota28 Re: mysli samobojcze... 23.09.08, 21:23
        Rozumiem . ja byłam w piatym miesiący jak zginął moj mąz, bardzo
        chcial tego dziecka, bardziej niz ja, bo po smierci dowiedzialam sie
        od jego przyjaciela ze juz dawno mu mowil ze pracuje nad dzieckiem.
        codziennie całował mój brzuch i rozmawiał z dzieckiem, zawsze tak
        samo zaczynał "halo Jasio tata mówi", nie wiedzial ze bedzie syn,
        ale bardzo chcial chlopaka, termin na poznanie płci mielismy
        wyznaczony na dzien po Jego smierci- ja poznałam. Potem tez miałam
        mysli samobójcze, jeden Bóg wie ile razy rozpedziłam samochod w
        poblizu miejsca gdzie on zginał, bo chcialam tez tam i tak samo, ale
        za kazdym razem kiedy jechalam rozpedzona i widzialam TIR-a z
        przeciwka cos mnie ruszalo, ze mały jest, ze o ile o swoim zyciu
        moge decydowac, to o Jego nie. potem prosilam męża zeby zabrał mnie
        do siebie jak urodze, ale uwierz mi jak urodzisz to bedziesz
        wiedziala ze MUSISZ zyc dla tego dziecka, mi zycie nie sprawia
        przyjemnosci, ale wiem ze musze, ze nie moge zostawic tego szkraba
        samego, wtedy jak sie we mnie wtula, jak sie budze i on wtedy patrzy
        ze ja otwoeram oczy i odrazu sie do mnie usmiecha- chce wszystko
        wynagrodzic i ta jego ufność w oczkach, w oczkach takich samych jak
        miał mąż. Bądx dzielna i pisz, jesli chcesz na gg 5261001.
        • inquisitive Re: mysli samobojcze... 23.09.08, 21:31
          No wlasnie Dorotko o taka wypowiedz mi chodzilo. Ty wiesz dobrze jak to jest...

          Edyta
    • inquisitive Re: mysli samobojcze... 23.09.08, 21:29
      Przez pierwszych pare miesiecy po smierci meza mialam takie mysli bardzo czesto.
      Najczesciej? skok z okna... Co mnie powstrzymalo? sama nie wiem, chyba synek,
      choc czesto myslalam, ze lepiej bylo by mu w pelnej, zastepczej rodzinie. Teraz
      po ponad trzech latach, ciesze sie, ze tego nie zrobilam. Wydaje mi sie, ze
      wielu z nas mialo podobne mysli. Jak sie z tym uporac? Trzeba z tym walczyc,
      choc trudno w to teraz Ci uwierzyc, ale z perspektywy czasu zobaczysz, ze bylo
      warto. Jezeli chodzi o to malenstwo co nosisz pod sercem to najlepiej niech
      wypowiedza sie na temat tego dziewczyny, ktore tez byly w ciazy gdy stracily
      swoich ukochanych. Niech Ci powiedza, ze warto zyc dla tego dzieciatka. Ze mimo
      bolu wniesie ono mnostwo radosci do Twojego zycia. Pozdrawiam i sciskam mocno.

      Edyta
      • corka.bossa Re: mysli samobojcze... 23.09.08, 22:14
        Siemka!Jak to się mówi od słów do czynów...Pewnie inquisitive ma rację-niech
        piszą dziewczyny które były w ciąży,one wiedzą najlepiej.Nieudane próby
        samobójcze mam już za sobą,nie piszę o tym na forum,bo Eli obiecałam że nie będę
        zakładać już smutnego wątku :)Nie wiem czy to już koniec-czy wszystko jeszcze
        przede mną,może kiedyś będę szczęśliwa- bo się nie udało,albo będę żałować że
        nie starałam się mocniej.Dzieci to radość-moi synowie przekręcali się na drugi
        bok we śnie,chwilę po Sebastianie.Zawsze mówiłam że zasypiam spokojnie dopiero
        wtedy,jak słyszę oddechy całej czwórki..
      • immunofortis Re: mysli samobojcze... 23.09.08, 22:41
        Na początku wymyślałem różne scenariusze jak to zrobić, różne takie
        dziwne np maska przymocowana do twarzy połączona z rurką wmontowana
        do odprowadzenia czadu z piecyka gazowego. Nacześciej zastanawiałem
        się jak upozorować wypadek samochodowy, żeby mała przynajmniej miała
        odszkodowanie po mnie. Zawsze jednak powstrzymywała mnie świadomość,
        że mam dla kogo żyć.
        Miałem też nadzieję, że będę miał przypadkiem jakiś nieszczęśliwy
        wypadek. Aż tu dnia pewnego na drodze szybkiego ruchu chciałem się
        zaczymać bo zrobił się korek. Wcisnąłem hamulec i jade dalej,
        wysiadły mi hamulce. Jak się później okazało, wylał się płyn
        hamulcowy przez nieszczelny tłoczek. Strach w oczach ogromny...
        jakoś się zaczymałem silnikiem i ręcznym. Cały ten manewr trwał dla
        mnie "wieczność". Uświadomiłem sobie w tym czasie, że tak naprawdę
        to ja tego nie chcę. Nie chcę zostawiać mojego dziecka na pastwę
        losu i że kocham ją strasznie i muszę dla niej żyć. Łatwiej mi jest
        teraz odpędzać myśli samodestrukcji, które czasami jeszcze
        przychodzą.
    • trelka10 Re: mysli samobojcze... 24.09.08, 07:12
      tak mysli samobójcze chyba większość z nas przez to przechodziła i układała w
      głowie rózne scenariusze aby przejść do tego świata po drugiej stronie i
      dołączyć do ukochanej osoby. Ja przez długo czas miałam tabletki w torebce,
      jednak wszyscy mnie pilnowali..., były inne też inne scenariusze. Było mi
      wszystko obojętne. Ocknęłam się po dwóch rzeczach. Pierwsze to sytuacja kiedy
      zobaczyłam jak moje dziecko zerówkowe robi jeśc czterolatkowi - o zgrozo do dziś
      mi wstyd i mówi do niego, zeby sienie martwił że ona sie nim będzie zawsze
      opiekować- drugi przełom rozmowy z przyjacielem, który też chciał granicę
      przełożyć. To było jeszcze nie tak dawno bo niecałe 9 miesięcy temu. Pomogły mi
      też dziewczyny, pisząc na forum.
      Dzisiaj dziękuję za każdą chwilę, żyję intensywnie bo doceniam kruchochość
      życia. Dzieciaki są dla mnie wszystkim i nawet jeśli mnie dopada chandra czy dół
      to wiem, ze muszę być odpowiedzialna. Szczęściem jest teraz dla mnie widzieć
      uśmiechnięte, czasem brudne buzie, patrzeć jak maluchy rosną, przeżywać z nimi
      troski i radości. Piękne chwilę są wieczorami, kiedy razem leżymy w naszym
      małżeńskim łożu(do tego pokoju nie wchodziłam przez 3 miesiące), potem czytamy a
      dzieciaki usypiają wtulone we mnie, z ufnością i swoja dziecięcą miłością.
      Dziękuję Bogu, ze są bo to Jego cząstka przy mnie. Także głowa do góry (brzmi
      banalnie ) i zawsze w razie wątpliwości możesz liczyć na kogoś z forum.
      Pozdrawiam
      Ela mój nr gg 5888336

      Eliza dzięki ze pamiętasz, już od pażdziernika wracam na uczelnie to będę w
      weekendy w wielkim mieście i będziesz mieć mnie w końcu dość :-)
    • kasik2222 Re: mysli samobojcze... 24.09.08, 08:34
      ja często myślę że może zachoruję i umrę, a to dlatego że Darek
      zawsze mówił, że jestem podobna do jego mamy. Jego mama zmarła 1,5
      roku po tacie i teraz te słowa tak się układają w mojej głowie.
      Samobójcze myśli miałam, owszem, wymyślałam scenatiusze, wręcz
      marzyłam o swojej śmierci. Teraz już chyba nie, małej nie zostawię
      bo jest owocem miłości mojej i mojego męża.
    • anula123-0 Re: mysli samobojcze... 24.09.08, 09:37
      Witam
      Czytając ten wątek popłakałam się,a zdarza mi się już teraz rzadko.Też nie chciałam żyż nic nie miało sensu,ale moje dzieci trzymały mnie przy życiu.Jak tylko widziały że płaczę to zaraz obydwie były przy mnie ,a starsza córka(5lat)mówiła do mnie mamusiu nie płacz wszystko będzie dobrze,a tatuś nas kocha i patrzy na nas.Nie potrafię jeszcze do końca być taką matką jaką byłam przedtem,ale staram się bo wiem że dzieci są moim największym skarbem.Dopóki my będziemy zdrowe to wszystko inne się z czasem jakoś ułoży.Wierzę w to bo inaczej bym zwariowała
      • malgosiamarcin Re: mysli samobojcze... 24.09.08, 10:04
        NIE JEDNA MYSL BYLA.STALAM PRZY OKNIE: WYSKOCZE....JECHALAM
        SAMOCHODEM, DODAWALAM GAZU,WYPRZEDZALAM...MOZE SZNUR?.... MOZE
        GAZ?...JEDNAK KIEDY POWRACALAM DO DOMU, OCZETA SLODKIE NA MNIE
        PATRZYLY, ZYCIE WE MNIE SIE BUDZILO, POWRACALA WIARA,ZE JEDNAK MUSZE
        TUTAJ ZOSTAC.SZLAM NA CMENTARZ Z DZIECMI I STOJAC NAD GROBEM
        BLAGALAM,ZEBY COS SIE WYDARZYLO,ZEBYSMY RAZEM CALA CZWORKA JUZ
        SPOCZYWALI, JEDNAK TERAZ POWIEM: TESKNIE ZA MOIM MEZEM, ALE DZIECI
        DODAJA MI SIL, WIARY,ZE ZYCIE MOZE JEDNAK TOCZYC SIE DALEJ,ZE BEDZIE
        USMIECH,ZE BEDA DNI RADOSNE A NADE WSZYSTKO ZE BEDZIE MOJE ZYCIE
        PRZEPELNIONE MILOSCIA: MILOSCIA MIEDZY MNA A DZIECMI A TYM SAMYM
        DALEJ MILOSCIA DO MEZA...JEST NAM CUDOWNIE,NIE JESTESMY W
        KOMPLECIE,ALE MAMY SIEBIE, MAM NADZIEJE,ZE TATUS ICH CZUWA NAD NIMI
        I ROBIE WSZYSTKO,ZEBY DZIECI BYLY SZCZESLIWE A MOJ MAZ DUMNY ZE
        MNIE.... ALE ILEZ POTRZEBA SIL I PRACY AND SOBA.....
    • jucha32 Re: mysli samobojcze... 24.09.08, 11:15
      Anaveronika mam takie same myśli jak Ty. Też chciałabym umrzeć, ale musiałabym
      zabrać ze sobą swoich dwóch synków. Nie mam odwagi tego zrobić. Boję się, że
      któreś z nas mogłoby przeżyć i zostać samo. Gdyby wraz z mężem zginęli w wypadku
      mnie na pewno już by nie było na tym parszywym świecie.
      Wciąż powtarzam, że chciałabym umrzeć. Mogło by być długo i boleśnie, ale
      najlepiej żeby się zaczęło jutro. Chciałabym umrzeć, ale nie chciałabym
      zostawiać swoich dzieci. Więc ciopię przez to zasrane życie.
      Kiedyś o mało nie wjechałam pod tira. Odbiłam jednak w prawą stronę. Serce
      zamarło mi ze strachu, ale nie przed śmiercią. Tknęła mnie myśl, że mogłabym
      osierocić już i tak osierocone dzieci.
      Żadne z rozwiązań nie jest dobre:ani życie, ani śmierć.
      • dakota28 Re: mysli samobojcze... 24.09.08, 11:22
        Skoro myslisz że umieranie mogłoby zacząć się jutro to znaczy ze
        potrzebujesz jeszcze jednego dnia,a skoro potrzebujesz jeszcze
        jednego to potrzebujesz ich jeszcze wielu....
        • magdatysz Re: mysli samobojcze... 24.09.08, 11:30
          piękne to co napisałaś i bardzo optymistyczne
          • ika.66 Re: mysli samobojcze... 24.09.08, 19:54
            Psychika to studnia, źrodło wydarzeń, robisz wszystko co ona Ci każe..
            czytam wszystkie posty tego watku i wiem ze zadna nie odwazy sie na taki
            krok,mysli sa i beda,ale sa tez nasze dzieci ktore KAŻĄ nam tu byc pozdrawiam monika
            • corka.bossa Re: mysli samobojcze... 24.09.08, 22:05
              ika.66 napisała:

              > Psychika to studnia, źrodło wydarzeń, robisz wszystko co ona Ci każe. Może i tak jest-ja się odważyłam i wcale nie wykluczam"następnego razu",całkiem możliwe że już do końca mi się w głowie poprzewracało!Psycholog załamuję nade mną ręce,psychiatra powtarza w kółko to samo...Trwam tylko dlatego że nie wiem co będzie jutro-i cały czas mam nadzieję że to właśnie JUTRO SEBASTIAN WRÓCI DO DOMU.Jak Penelopa na Odyseusza...
      • samotny1978 Re: mysli samobojcze... 24.09.08, 11:32
        Czytam i wydaje mi sie jakbym czytał o sobie, może nie myśle o
        samobójstwie chociaż mam gdzieś schowane takie dziwne pigułki, ale
        codziennie jak jestem na cmentarzu proszę ją żeby mnie do siebie
        zabrała tylko wydaje mi się ze to nie od niej zależy. Ale fakt
        najlepszą wiadomościa na obecną chwile to była by wiadomość że
        jestem chory!!! Życie nie sprawia żadnej radości Wy macie małe
        pociechy i to Was powinno trzymać przy życiu bo te dzieciaki kiedyś
        dorosną założa swoje rodziny one tak mocno nie będą przeżywać straty
        ojca napewno gdzies w ich psychice sie to odbije, ale życie przed
        nimi a Wy musicie je wychować na dobrych ludzi!!!Ja miałem na tyle
        szczęścia że mogłem się pożegnać z Elizą, że powoli się do tego
        przygotowywaliśmy chociaż do ostatniej godziny minuty wierzyłem ,że
        stanie się jakiś cud albo moze nie dopuszczalem do siebie tych
        myśli!!!!
        Sam nie wiem co mam robić myśłi mi mieszają w głowie......
      • sysia29 Re: mysli samobojcze... 29.12.08, 16:41
        Witam Was cieplutko.Ja nie raz i nie dwa myślałam zeby skończyć ten
        cały koszmar.Zastanawiałam się dlaczego Jacek odszedł sam.Mieliśmy
        jechać na wakacje i dlaczego nie wtedy? Nie wszyscy razem?Ale oprócz
        dzieci powstrzymywała mnie jeszcze jedna rzecz.Otóż mój mąż
        zginął ,przypadek,przeznaczenie.A ja sama bym odebrała sobie zycie.I
        czy wtedy zobaczę się z nim Gdzieś tam? Bo to był cel spotkać się
        razem.I nic nie robiłam .Pozdrawiam was te myślące jeszcze i te nie
        myślące też.PA
    • 0czarna74 Re: mysli samobojcze... 24.09.08, 11:59
      Wczoraj miałam potężnego doła i jak nigdy dotąd pragnęłam swojej śmierci.Ale
      wiem ,że mam dzieci i muszę dla nich żyć nie miałabym odwagi...moja śmierć to
      moja sprawa ale one chcą przecież żyć.
      Wszystkie przechodzimy to samo ,są lepsze i gorsze dni dlatego tu jesteśmy żeby
      się wspierać i dziękuję WAM za to.
      Zgadzam się z wcześniejszymi wypowiedziami że myślimy o własnej śmierci,że
      najlepiej byłoby dołączyć do nich,ale my musimy TRWAĆ kochane dziewczyny a
      najlepiej zacząć żyć, niektórym już się pomalutku udaje.Życzę WAM wszystkim
      wiary w lepsze jutro i dużo siły w tym brutalnym dla nas życiu a dzieci są dla
      nas sensem i celem naszego cierpienia.Pozdrawiam Was kochane dziewczyny i
      chłopaków też oczywiście.
    • karnivora Re: mysli samobojcze... 25.09.08, 00:34
      Kurczowo, jak pijany krawędzi trzymam się resztką logiki
      2 argumentów na nie:

      1. zawsze się zdąży
      2. i tak dołączę „z urzędu” – nikt mnie nie pozbawi
      tego przywileju.

      Powtarzam sobie to uporczywie, prawie jak mantrę.
      Działa, tylko za każdym zawirowaniem musżę to sobie wbijać do
      głowy całkiem od początku. Pracochłonne jak cholera, efekt taki,
      że jak już się „dam przekonać” – to przynajmniej mogę się porządnie
      wyryczeć i to tak sponiewiera, że brakuje pary żeby „kombinować”.
      i odpływam. I tak do następnej pobudki...., punktu wyjścia.....
      i procedura od nowa......urozmaicona wypadami na cmentarz,
      który jak magnes przyciąga............bo tam jest w miarę „fajnie”.
      • jucha32 Re: mysli samobojcze... 01.10.08, 17:05
        Może to głupie. Szwagierka kilka dni temu powiedziała mi, że w nocy po wypadku
        kiedy przygotowywano mnie do operacji,a może już operowano, przyśnił się jej
        Adam- mój mąż, a jej brat. Zapytał, czy znajdzie się ktoś kto adoptuje nasze
        dzieci. Ona odpowiedziała, że nie. Adam się odwrócił napięcie i poszedł
        sobie.Lekarze dawali mi tylko 20% szans na przeżycie. Myślę, że chciał mnie
        zabrać ze sobą, ale ze względu na dzieci zostałam.Nawet po śmierci o nas myślał.
        Może to głupie , ale dzięki temu coraz rzadziej myślę o śmierci.
        • corka.bossa Re: mysli samobojcze... 01.10.08, 19:43
          A ja myśli o śmierci mam bardzo blisko,pomału zaczynam się do nich przyzwyczajać-jeszcze trochę a zacznę nadawać im imiona.Jeszcze siedzą w domu po kątach,skulone-troszkę nieśmiałe..,ale pomalutku zaczynają wychylać noski..Za parę dni siądą mi na kolanach...Ech,jak mi dzisiaj smutno :(((
          • mariola008 Re: mysli samobojcze... 01.10.08, 22:07
            > A ja myśli o śmierci mam bardzo blisko,pomału zaczynam się do nich
            przyzwyczaja

            U mnie podobne myśli. Niby żyję, pracuję, na twarzy maska bez emocji
            a w sercu rozpacz i tęsknota.
            • anaveronika Re: mysli samobojcze... 05.10.08, 15:27
              no własnie, niby zyje, niby funkcjonuje. a wszystko jest nie tak jak byc powinno. Nic nie sprawia mi radosci, zadnej. Mysle tylko, ze musze złatwic nagrobek, formalnosci, uporządkowac sprawy papierkowe. i mysle tez, ze temu dziecku, ktore sie urodzi za 2,5 mies. lepiej bedzie beze mnie. Ja potrafie tylko płakac i myslec o smierci. A przeciez mowi sie, ze szczesliwa matka to szczesliwe dziecko. Ono sie jeszcze nie urodziło a juz jest pokrzywdzone, po co je krzywdzic dalej...
              • dakota28 Re: mysli samobojcze... 05.10.08, 21:39
                nie będziesz krzywdziła tego dziecka, ono Cie potrzebuje- wiem co
                mówie, byłam w takiej samej sytuacji w 5 miesiacu ciąży. zobaczysz
                te ufne oczka, to maleństwo zdane tylko na ciebie jak sie bedzie
                wtulało w Ciebie z wiara i nadzieją. ten mały człowiek bedzie cie
                kochał bezwarunkowo. Nie mówie że jak urodzisz to wszystko bedzie
                super bo nie bedzie, ale bedziesz wiedziała ze musisz żyć, nie ze
                chcesz ale że musisz dla tego dziecka- myśli samobójcze odejda i to
                Ci moge zagwarantować, bo sama je miałam w ciązy, teraz wiem że nie
                moge. trzymaj sie ciepło, nie jestes sama.
                • hafal Re: mysli samobojcze... 05.10.08, 22:28
                  NIe wiem, czy to wy wszyscy jesteście tak słabi, czy ja jestem jakaś
                  dziwna? Bo, poza uczuciem ogromnej pustki i wyjałowienia wśrodku,
                  nigdy nie pomyślałam,że chcę umrzeć. Co to oznacza? Możliwości jest
                  kilka: albo jestem pozbawioną uczuć osobą, albo nie kochałam męża,
                  albo jestem twardzielką, albo zmyślam. Możliwości jest pewnie
                  jeszcze parę. Naszczęście, mam nadzieję, że żadna z powyższych mnie
                  nie dotyczy. Mój mąż był fantastycznych facetem, człowiekiem,
                  którego ludzie sznowali i lubili. A ja bardzo, bardzo kochałam. I
                  nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Dlatego teraz nawet nie chcę
                  sięgać po to, jak mi było dobrze.
                  A potem ani razu nie miałam myśli samobójczych. Wręcz odwrotnie.
                  Coś we mnie głośno wołało, że będę szczęśliwa. Kilka dni po.
                  Rozumiecie??? Co to oznacza?? Szaleństwo? NIe, pewnie tylko to, ze
                  mam więcej niż wy serotoniny, czy innej chemii w głowie.

                  Chciałabym potrząsnąć wami! Ludzie! NIe mówię już o dzieciach i ich
                  krzywdzie. Mówię o was! Ocknijcie się i nie rozpływajcie w swoich
                  myślach na temat śmierci! Tu i teraz jest wasze miejsce. Macie tu do
                  cholery mnóstwo do zrobienia! Nikt nie mówił, że będzie łatwo.
                  Wierzcie, albo przynajmniej próbujcie wierzyć, że będzie dobrze. Nie
                  na siłę, nie wmawiajcie sobie,że jest ok, ale nie myślcie o śmierci,
                  jak o jakimś wybawieniu, bo skąd wiecie, że ona nim będzie?
                  • hafal Re: mysli samobojcze... 05.10.08, 22:31
                    JEszcze do Elizy: mam nadzieję, ze chodzisz regularnie do
                    psychologa. Ale on Ci nie pomoże, jeśli choć trochę nie zechcesz
                    sama sobie pomóc. Mam nadzieję, ze tak będzie. I nigdy więcej się TO
                    nie powtórzy. Pozdrawiam
                    • kasik-1974 Re: mysli samobojcze... 06.10.08, 10:28
                      Hafal, jako jedna z nielicznych tu nas obecnych masz "jaja".Potrafisz dobić i od
                      razu stawiasz na nogi. Mnie dziś postawiłaś.(razem z Kasią, która jakze prostym
                      sloganem "życie jest za krótkie" - dała do myślenia). Co prawda też nigdy nie
                      myslałam o śmierci, bo ona i tak sama przyjdzie niebawem.Nawet się nie obejżymy.
                      Być moze ułożymy sobie nasze zbolałe "życia" i za ileś tam lat - gdy nie
                      będziecie chciały jeszcze umierać - to włąśnie przyjdzie...
                      Więc po co teraz to robić.
                      Żyjcie przyszłością !!! Bo co inne go pozostało...
                  • mariola008 Re: mysli samobojcze... 06.10.08, 20:12
                    Źle mnie zrozumiałaś nie myślę o tym aby pozbawić się życia. Śmierć przychodzi
                    sama nieproszona. Nigdy nie chciałabym narazić moich bliskich na jeszcze większą
                    udrękę. Chciałam tylko powiedzieć, że myśl o końcu mojej podróży nie opuszcza
                    mnie i jest dla mnie nadzieją na koniec mojego cierpienia. Faktycznie jeżeli
                    kilka dni później poczułaś, że możesz być szczęśliwa to jest to niewątpliwie
                    ewenement. Nie da się ukryć, że śmierć bliskich nam osób poraża i krzywdzi
                    wszystkich, którzy kochali a szczególnie dzieci.
              • manuskrypt Re: mysli samobojcze... 06.10.08, 12:29
                A ja dopiszę jeszcze tylko jedno: jeśli ktokolwiek z Was ma myśli
                samobójcze to żadne forum (i bez obrazy proszę :-) nie pomoże mu ich
                zwalczyć. Bezwględnie należy skorzystać z usług specjalisty:
                psychiatry, psychologa, psychoterapeuty. Jeśli specjalista na
                którego traficie będzie niesympatyczny, nie spełniający Waszych
                oczekiwań czy też w jakikolwiek inny ssposób nie odpowiadający Wam
                to należy szukać kolejnego, aż do skutku, ale ich pomoc jest
                bezwzględnie potrzebna.
                Pozdrawiam.
                Anna
                PS. Nawet te bardzo silne psychicznie tu na forum do specjalistów
                chodziły.
                • corka.bossa Re: mysli samobojcze... 06.10.08, 14:57
                  Cały czas chodzę i do psychologa,i do psychiatry.Ale jeszcze mi się nie
                  "poprawiło" Widać oporna jestem,tak samo jak pyskata:)I o dziwo!-pomimo tego że
                  są to specjaliśći"niejako z urzędu"czytaj bezpłatni jakoś nie mam do nich
                  zastrzeżeń...
                  • dakam751 Re: mysli samobojcze... 26.12.08, 17:41
                    Ja też mam myśli samobójcze.Chyba każdy w naszej sytuacji je ma.Ale mamy też syna i obiecałam Mężowi , że wychowam go na takiego cudownego człowieka jak Mój Mąż.To mnie tylko powstrzymuje.Ja choruję przewlekle , wiem że w każdej chwili może stać się ze mną coś.I z jednej strony jest mi z tym dobrze , a z drugiej kiedy spojrzę na naszego syna boję się.Nie o siebie.O niego.W 95 roku leżałam w śpiączce , lekarze dawali mi 2% szans na to ,że przeżyję.Obudziłam się i byłam bardzo szczęśliwa.Zaraz potem spotkałam Mojego Ukochanego.Kochałam życie do listopada tego roku.Teraz chyba nie chciałabym obudzić się ze śpiączki.Każdy dzień przybliża nas do śmierci.Widzicie sami ,że życie niesie ze sobą takie niespodzianki(?!), że nigdy nic nie wiadomo.Ja też cały czas proszę Męża , żeby zabrał nas do siebie,mnie i naszego synka.Powinniśmy być razem.
    • karnivora Re: mysli samobojcze... 27.12.08, 02:36
      samobójcze jakieś – to coś za krótko formatem
      do doczesnej utraty
      .... szatan się będzie ślinił tylko. Spoko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka