Dodaj do ulubionych

Proszę o radę

20.01.09, 18:21
Pol roku temu moje malzenstwo dopadl powazny kryzys. Zreszta nie
pierwszy ale tym razem bylam zdecydowana na odejscie-po trzech
cichych miesiacach .Znalazlam prace, kiepsko platna, ale
zawsze.Postanowilam jeszcze porozmawiac z mezem i przemowil,
zapomnielismy o wszystkim i mialo juz to nigdy nie wrocic.Namówił
mnie na zrezygnowanie z pracy. Dzis jestem w czwartym miesiacu ciazy
(mam juz jedno dziecko ), a moj mąż od tygodnia nie odzywa sie do
mnie. Byla klotnia, ale moim zdaniem o nic waznego. Nie czuje sie
winna zeby mnie karac. Ja nie zniose tego po raz kolejny. Co mam
robic? W ciąży, bez pracy. Samotna mama z dwojka dzieci? Rozsądek
mówi mi zostan, ale będę mósiała prosić o każdą zlotówkę, w
małżeństwie bez miłości i czesto uslysze ze nie jestem nic warta.
Nie mam sily
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Proszę o radę 20.01.09, 18:45
      A w takiej sytuacji gdy było tak źle, dziecko miało być klejem?- to przecież
      nigdy nie działa. Dlaczego zrezygnowałaś z pracy i zdałaś się na męża, kiedy
      wiesz, że będziesz musiała prosić o każdą złotówkę?- bo namówił? Trudno coś
      doradzić, bo chyba wdepnęłaś w nieciekawą sytuację, możesz liczyć na bliskich?
      • panekd Re: Proszę o radę 20.01.09, 19:33
        Masz racje, należy mi sie. Dziecko nie mialo byc klejem. Po prostu
        po kryzysie nastąpiła sielanka i uwierzyłam że tak już będzie.Tak
        naprawdę nie chciałam się rozwodzić. Nie pracowałam ale pomagałam
        mężowi w jego pracy (mamy ten sam zawód). Naprawdę było dobrze. Ale
        ostatnio nie jest. Mogę przeczekać, choć nie wiem jak długo, ale
        dużo mnie to kosztuje. Ciągle myślę tylko o tej sytuacji. Mam
        rodziców 200km od miejsca zamieszkania, ale sporadycznie by pomogli,
        stersze dziecko też mogłoby spędzić u nich, np.ferie. Ale czy tylko
        rozstanie jest wyjściem?
        • chocklit Re: Proszę o radę 21.01.09, 12:30
          Wdaje mi się, że wyjściem może być znalezienie sobie pracy.
          Wyobrażam sobie że chyba mało komfortowa dla obu stron jest
          sytuacja, kiedy kobieta nie pracuje i mąż latami ją utrzymuje - no
          chociaż w zasadzie niektóre kobiety chyba do tego dążą. Jednak robią
          sobie tym same krzywdę. Lepiej jest w związku jeśli kobieta pracuje,
          ma swoje źródło utrzymania, ma swoje zajęcia, nie jest zależna od
          męża. Wydaje mi się, że mężczyzna ceni bardziej kobietę aktywna
          zawodowo, która potrafi sama o siebie zadbać, nie jest na łasce
          faceta. Jest ona dla niego partnerką i mężczyzna bardziej się z nią
          liczy bo wie, że jest z nim z wyboru (bo przecież sama też mogłaby
          dać sobie radę w życiu). Jednocześnie facet nie czuje takiej presji,
          że musi sam utrzymać kilkuosobową rodzinę. Twój facet chyba niezbyt
          się z Tobą liczy - jesteś od niego zależna, więc pozwala sobie na
          takie zachowanie, bo wie, że i tak z nim zostaniesz, bo jesteś
          teraz, w ciąży z drugim dzieckiem, jeszze bardziej od niego zależna.
    • eastern-strix Twoj maz stosuje przemoc psychiczna 23.01.09, 15:08
      moja rada jest taka- skoro nie chcesz sie rozwodzic, naucz go,ze ma Cie cenic.
      Albo bedzie mily,albo niech sam sobie pierze, prasuje, gotuje i sprzata. Proste.
      • eastern-strix a, i idz do pracy. 23.01.09, 15:09
        to bardzo pomaga w poczuciu wlasnej wartosci. no i bedziesz miala swoja kase
        • endofallhope Pytanie 24.01.09, 02:12
          Moje przedmowczynie powoływaly się na Twoje stwierdzenie, że w sumie to nie
          chesz od niego odchodzic, ale ja mam pytanie - dlaczego nie chcesz odejsc?

          "Co mam robic? W ciąży, bez pracy. Samotna mama z dwojka dzieci? Rozsądek mówi
          mi zostan, ale będę mósiała prosić o każdą zlotówkę, w małżeństwie bez miłości i
          czesto uslysze ze nie jestem nic warta."

          Rozsadek, sentyment, strach czy miłość każą Ci zostać? I co zrobisz kiedy to mąż
          po kolejnym stwierdzeniu, ze jestes 'nic nie warta' postanowi odejsc od Ciebie?

    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Proszę o radę 28.01.09, 16:15
      Warto się zastanowić, kto z Was stosuje metodę "cichych dni" a kto się na nią
      godzi. Czy zawsze to mąż tak reaguje na kłótnie? A jeśli tak czy Pani musi się
      na to godzić i temu poddawać
      Metoda ta jest formą szantażu i manipulacji psychicznej, ma w sobie coś
      agresywnego i absolutnie nie jest godna polecenia jako forma reakcji na
      konflikt. Ale też nie powinna być powodem rozstania, wtedy, gdy godzicie się ,
      jesteście nawzajem ze swojej relacji zadowoleni. Raczej powinna być analizowana
      i poddana refleksji oraz najlepiej jak najszybciej zmieniona.I Pani może być
      tego inicjatorką, nawet jak jest Pani ofiarą tej formy ze strony męża. Można
      zacząć się do niego odzywać, nie zważając na jego wcześniejsze milczenie, można
      namówić na poważną rozmowę, można sprawę obrócić w żart i ją rozśmieszyć.
      Jeśli takie stany będą długotrwałe lub często powtarzalne z pewnością doprowadzą
      do oddalenia się, utraty bliskości i kontaktu a z czasem do wychłodzenia uczuć.
      I wtedy rzeczywiście trzeba się będzie rozstać, bo małżeństwo, jako związek
      przestanie istnieć. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • kicia031 Re: Proszę o radę 28.01.09, 17:33
      Jednego nie rozumiem, no kurcze blade, nie pojme nigdy. Mialas
      prace - wrocilas do meza, moze mialas racje, moze go kochasz wciaz -
      ale po co porzucilas prace, wytlumacz mi? To, co ci dawalo choc
      odrobine niezaleznosci? Po czym poczelas dziecko, nie majac pracy,
      co za tym idzie platnego urlopu macierzynskiego, zwolnienia
      lekarskiego, no nic po prostu...

      Wszystko to robilas wiedzac, czego sie mozna po mezu spodziewac.
      czego sie spodziewalas, ze czlowiek, ktory przez dziesieciolecia
      zachowywal sie w jakis tam sposob z dnia na dzien zmieni swoje
      zachowanie?

      Co ci radzic teraz? powiem szzerze, ze nie wiem. gdyby moje dziecko
      byLo w takiej sytuacji, powiedzialabym: wracaj do mnie do domu,
      pomoge ci stanac na nogi, ale czy ty mozesz liczyc na jakiekolwiek
      wsparcie rodziny?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka