..a w Himalajach

26.01.18, 10:34
ktoś śledzi wejście na K2 oraz Nangę Parbat?

Elisabeth Revol i Tomasz MAckiewicz podjęli sie wejścia na Nangę w stylu alpejskim, bez cięzkiego sprzętu, bez poręczowania (co to?), bez tlenu, bez tragarzy - sami, na lekko.
no i tak to się mniej więcej kończy:
wyborcza.pl/7,160840,22945500,dramat-na-nanga-parbat-tomasz-mackiewicz-potrzebuje-pomocy.html
www.sport.pl/inne/56,64998,22945304,nanga-parbat-elisabeth-revol-i-tomasz-mackiewicz-utkneli-w.html
utknęli 400 przed szczytem. pogoda jest masakryczna - temp. dohodzi do -70, a prędkość wiatru do 145 km/h. potrzebują pomocy w ściągnieciu na dół. ale:
"Pakistańska armia nie wyśle helikoptera dopóki nie dostanie gwarancji zapłaty. Ubezpieczenie Mackiewicza nie wystarcza na pokrycie takiej kwoty, dlatego możliwa jest zbiórka pieniędzy na ten cel."

info z dziś:
Eisabeth odmrożona sama ruszyła w dól, zostawiła Tomasza, który ma ślepotę śnieżna i chorobę wysokościową.

źle to brzmi..

    • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:34
      dohodzi=dochodzi
    • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:36
      bosko , nastepni kretyni kórych bedzie potem cala POlska opłakiwac

      poreczowanie to zkaldanei tych lin , do których potem przypinasz sie karabinczykiem zeby nie spasc
      nie ma lin , idziesz luzem bez zadnego zabezpieczenia
      • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:40
        tak myślalam. w każdym razie zdobywanie Himalajów w stylu alpejskim kończy się...właśnie tak.
        • pelissa81 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 20:39
          No właśnie nie do końca, ale świetnie opisał to Wojciech Kurtyka, który był tego prekursorem.
          wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,15961387,Wojciech_Kurtyka__Igrzyska_smierci.html
          nie wiem czy jest pełen dostęp (mam prenumerate)

          Jak wpadł pan na to, by w najwyższych górach wspinać się w stylu alpejskim, czyli bez obozów, lin poręczowych i ze sprzętem i żywnością na jedno wejście w ścianę?

          - Styl alpejski to w gruncie rzeczy naturalne zachowanie "małpy" w ścianie. Pierwsze osiągnięcia zaliczyłem jeszcze przed rozczarowaniem dużymi wyprawami.

          Zacząłem w 1972 roku w Hindukuszu, podczas dwóch wejść nowymi drogami na siedmiotysięczniki. Jedną z nich była piękna i nowatorska linia na północnej ścianie Akher Chagha, pierwszy na świecie big wall na siedmiotysięczniku, śmignięty w trzy dni w czteroosobowym zespole z dwoma biwakami w ścianie. Nie nazwaliśmy tego alpejskim stylem, bo takie określenie wtedy jeszcze nie istniało. Pojawiło się później, chyba w kręgach Reinholda Messnera.

          (...)
          Za moją ucieczką do stylu alpejskiego nie stała kalkulacja, że jeśli zrobię coś we dwójkę, to będzie chwała. Chodziło właśnie o poczucie wolności w górach. Oczywiście, miałem parcie na wynik, na tzw. cyfrę, która określa klasę drogi wspinaczkowej. Ale cóż mi po klasie w grach zespołowych. Doświadczenie alpinistyczne zaczyna się tam, gdzie zachowuje się wolną wolę, a jego siła objawia się wówczas, gdy sięgamy własnego kresu. Dlatego klientów wypraw komercyjnych, np. na Everest, szczerze namawiam na cele mniej prestiżowe, ale za to w pełni samodzielne. Doradziłbym Babią Górę zimą, solo na krechę przez las.

          Czy w takim razie da się powiedzieć, że alpinizm to sport?

          - Z szeroko pojętego wspinania wyłoniło się wspinanie sportowe. Uprawia się go na sztucznych formacjach, rzadziej na skale czy w lodzie. Celem jest zwycięstwo, tak samo jak w biegu na 100 metrów. Nie jest ani gorsze, ani lepsze od innych dyscyplin.

          W alpinizmie z jednej strony mamy upartych romantyków, do których ja należę. Dla nas alpinizm jest przede wszystkim fenomenem psychicznym, doświadczeniem estetycznym, a nawet mistycznym. Na drugim biegunie będzie Simone Moro, zawodowiec, który otwarcie poszukuje rangi publicznej. Najpierw robi koronę ośmiotysięczników, lecz gdy zauważa, że skazuje się na niekorzystne porównanie z Messnerem, podejmuje się himalaizmu zimowego. Szczerze wyznaje, że nie chce wciąż być tym drugim. Jak widać, dla jednych to sport, dla innych raczej sztuka życia.

          Jaka jest racja sportowców?

          - Oni z tego żyją. Są częścią publicznego spektaklu, jak każdy sportowiec. Nie ważyłbym się ganić Simone Moro czy Denisa Urubkę, że chcą przekonać otoczenie, że ich przejścia należą do czołowych. Ale rozdmuchane programy zdobywania ośmiotysięczników irytują. Podobno jest Hiszpan, który robi Koronę Himalajów i Karakorum drugi raz. To brnie w absurd. Zobaczcie, co się dzieje wokół różnych tragedii.
          Ma pan na myśli Broad Peak?

          - To jest nic w porównaniu ze spektaklem Słoweńców. Reinhold Messner w porównaniu z Tomažem Humarem był nieporadnym amatorem. To, co Humar zaaranżował na Dhaulagiri, było niewyobrażalne. Wszedł w przerażająco niebezpieczną południową ścianę, oświadczając, że ma bilet w jedną stronę. Istotnie, możliwości odwrotu nie miał. Potem naturalnie leciała relacja non stop w internecie. W krytycznych momentach posty wrzucał co kilkanaście minut. Tworzył dramatyczną sytuację bez wyjścia. Nakręcał horror. Tym razem nie runął i krwi w internecie nie było. Podobnie działał na flance Rupal na Nanga Parbat. Utknął tam w załamaniu pogody na 6400 m, był totalnie wyczerpany, omiatany przez lawiny. Ani do góry, ani na dół. Nie miał najmniejszej szansy, by się wycofać. Dzięki karkołomnej akcji pilotów pakistańskich udało się go wyrwać z tego miejsca. Kiedy wrócił na dół, padł na ziemię, modlił się. W ten sposób w realu doszliśmy do "Igrzysk śmierci", tylko że w filmie ludzie polowali na siebie, a tu góra polowała na człowieka. Ten sam cholerny spektakl, za którym stoi coś nieczystego. To epatowanie śmiercią, granie własnym życiem na usługi takiego show jest niegodne.

          Alpinizm stał się moralnie dwuznaczny. Pewnie, cholera, niektórzy uznają, że tak jest pięknie i ciekawie. W końcu zawsze byli jacyś gladiatorzy. Himalaizm sportowy z dramaturgią śmierci i współczesnymi możliwościami bezpośredniej relacji do mediów pasuje jak ulał do "Igrzysk śmierci".
          • triss_merigold6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 20:52
            Czyli czubki.
            • rosapulchra-0 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:31
              Wypowiedź klasa sama w sobie suspicious Poniżej dna.
              • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:07
                Tak nie dziwi mnie ze ty nie masz z tym problemu. Tyle ze zycie osob ktorzy potem w “karkolomnych akcjach” ratuja takich rowniez jest zagrozone. Ja bym na miejscu pilota onila po mordzie.
              • 7katipo Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 10:02
                Chrzanisz waćpani. Wypowiedź celna i w punkt.
      • fogito Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:41
        Zastanawia mnie, po co tam lezą skoro potem nie dają rady i trzeba ryzykować życiem innych osób, zeby ich stamtąd sciągnąć. Moze powinni byli opłacić helikopter ratunkowy zanim wyruszyli.
        • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:45
          powinni mieć wykupione takie ubezpieczenie. ale teraz się okazuje, że jednak ubezpieczenie tego nie pokrywa - czyli wykupili za tanie. w ogóle Tomasz na tę wyprawę dlugo zbierał kasę i chyba nie była ona zbyt zabezpieczona finansowo.
          • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:08
            No wlasnie to jest clou! Nim wyruszysz kup bilet powrotny. Wydawaloby sie prosta zasada.
    • jasnoklarowna Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:48
      właśnie mówią, że nie mają też gps-ów więc nie wiadomo dokładnie gdzie są
      jedyny przewoźnik, który zgodził się w tych warunkach lecieć, to prywatny.
      szukają na szybko kasy, nasza ekipa z K2 jest chętna polecieć po nich jak ten helikopter będzie
      trzymam kciuki, ale ciężko to widzę.
      Nawet chyba żona straciła nadzieję, przed chwilą z płaczem mówiła, i z taką rezygnacją
      że Eli zdecydowała schodzić sama bo nie ma sił Tomka ściągnąć
      to są informacje z świtu. Od tamtej pory nie ma z nimi kontaktu
      • maniaczytania Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:54
        Podobno jednak została przy nim. Są w szczelinie na wys. 7400.
      • morekac Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 12:01
        Też słabo to widzę. Żeby helikopter mógł lecieć, to potrzeba dobrej pogody, to jeszcze potrzeba helikoptera, który doleci na wysokość 7 tys m i da radę odlecieć z ewakuowanymi.
        • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 12:55
          Oraz pilota ktory sie porwie na cos takiego.
          Dla zainteresowanych (inna taka sytuacja ale chyba w temacie)
          “laczego nie można wysłać helikopterów ratunkowych?

          Artur Hajzer: W Pakistanie jest możliwość przeprowadzenia lotów helikopterowych przy użyciu maszyn wojskowych. Mogą się one wznieść na wysokość maksymalną 6700 m. Helikoptery te teoretycznie mogą podnieść poszkodowanego na linie z wysokości ok. 6400. Była jedna taka akcja w historii. W masywie Broad Peak nie ma możliwości przyziemienia wyżej niż ponad bazą na 4950 m. Przeszukiwanie terenu przy pomocy helikoptera o tyle mijało się z celem, że przebywający w środę w terenie himalaiści [Karim Hayyat, Artur Małek] mieli lepsze możliwości wglądu w teren. Karim przeprowadzał poszukiwania aż na 7700 m. Cała droga wraz ze szczegółami jest bardzo dobrze widoczna z bazy. Luneta przybliża wszystkie szczegóły. Zastosowanie helikoptera praktycznie niewiele zmienia. Praktycznie - wezwanie helikoptera i jego start nie są proste. Nie ma szans, żeby helikopter ruszył natychmiast. Start jest poprzedzony długą procedurą. 7 marca pogoda na dużej wysokości nie jest lotna i nie będzie w ogóle lotna w dniach następnych."
          • asmarabis Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 13:06
            Ale to sa zolnierze, oni chyba nie moga grymasic jak panny na wydaniu tylko sluchac rozkazow.
            Poza tym o co wam chodzi????

            przeciez oni tam mieszkaja i sa przyzwyczajeni do takich warunkow, to tak jakby pracownicy GOPR lamentowali ze musza isc kogos ratowac nad morskie oko....
            no brak slow
            • buldog2 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 22:17
              To co piszesz jest głupie aż tak, że nie będę rzeczowo odpowiadał. Szkoda czasu.
    • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:48
      Rozumiem ryzyko ale tego NIE:

      > "Pakistańska armia nie wyśle helikoptera dopóki nie dostanie gwarancji zapłaty.
      > Ubezpieczenie Mackiewicza nie wystarcza na pokrycie takiej kwoty, dlatego możl
      > iwa jest zbiórka pieniędzy na ten cel."
      • ewa_mama_jasia Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:08
        Dokładnie, Obca jest mi pasja która może przynieść śmierć, więc mimo że nie rozumiem - nie komentuję. Ale jeśli już coś takiego robi, to podstawą powinno być zabezpieczenie siebie i rodziny. I nie chodzi mi o to, żeby rodzina odniosła korzyść finansową z wypadku czy śmierci takiego pasjonata, ale o to, żeby nie została w długach. Prywatnie leczyliśmy nogę męża (złamanie, pozrywane więzadła itp), wiem jaki to koszt i jakim jest to obciążeniem dla normalnej rodziny. Nie wyobrażam sobie, jaki koszt niesie za sobą taka akcja ratunkowa i dalsze leczenie.
    • mamma_2012 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:49
      Nie śledzę, ale czytałam. Facet ma się za pępek świata, co tam jakieś dziecko, on ma kaprys zginąć w górach.
      • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:52
        jak wiekszosc swirów czyli himalaistów
        • mamma_2012 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:55
          Nie rozumiem dlaczego jest lepiej traktowany niż turyści z Egiptuczu Tunezji
          www.sport.pl/inne/14,64998,22945301.html#A_BoxOpMT
        • barbibarbi Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:00
          Ja rozumiem wejść z jakąś misją naukową, jakieś badania na szczytach robić, tak jak naukowcy narażają życie badając dno morza np. Ale tak? Wejść żeby wejść. Po co? Po to żeby sobie coś udowodnić. No i mają, udowodnili. Nie powinno się mówić, że to jest sport i robić ze wspinaczy bohaterów, bo to nie jest żaden sport tylko drogie hobby dla samobójców.

          Oby pomyślnie zeszli na dół, może docenią życie.
          • adriana.la.cerva Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:07
            Zgadzam sie w 100 procentach
          • sfornarina Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:08
            Wejść żeby wejść? Bardzo płytkie to stwierdzenie. To, że Ciebie coś nie kręci wcale nie oznacza, że nie może kręcić innych.
            Ja ośmielę się przypuścić, że Twoje życie wcale mnie by nie kręciło. Co nie oznacza, że jest złe i nie kręci Ciebie 😉
            • mamma_2012 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:17
              Jego to może kręcić, ale niech nie cierpi na tym jego dziecko i ludzie, którzy nie dostaną wsparcia, bo to poszło na ratowanie nierozsadnego hobbysty.
            • fadilla Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:20
              No tak, ale jak widać facet potrzebuje specjalistycznej pomocy, bo wlazł gdzie zimno, wietrznie i mało tlenu, a wiedział jak tam jest. Turystom znad Morskiego Oka tez było zimno.
              • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:25
                i dostali mandaty zdaje się
                • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:51
                  może Pakistan tez powinien wlepiać mandaty takim himalaistom?
                  • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:02
                    no walsnie chyab okreslił wysokosc , 50 tys dolarów zdaje sie smile
                    • capa_negra Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:36
                      Tyla akcja ratunkowa, wysłanie helikoptera kosztuje. Państwo zapłaciło
                      • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:13
                        To nie chodzi tylko o kase. To sa akcje w ktorych ci ratownicy ryzykuja zyciem - czyli pan nierozsadny przeliczyl sie spoko no ale co z rozsadnymi specjalistami co zycie straca chcac go uratowac? (I jeszcze ta pretensja gdzies tam ze wstretni Pakistanczycy zycie ludzkie maja gdzies i tylko te pieniadze i pieniadze)
            • zlababa35 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:35
              Ależ może go kręcić, to sprawa między nim a jego rodziną. Ale chyba jednak przyznasz, że na tego typu wyprawę powinien być odpowiednio zabezpieczony, także finansowo?
              • asmarabis Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:39
                A moze Byl jakis przekret z tym ubezpieczenuach
                To znaczy ono jest ale nie chca leciec tym helikopterem bo trudne warunki i zadaja dodatkowej kasy?
            • barbibarbi Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:37
              Różne rzeczy ludzi kręcą, często niezgodne z prawem i obyczajami. Ale nikt faceta w płaszczu co się obnaża przed dziewczynkami w parku nie nazywa sportowcem i bohaterem. Ale jego to kręci, to jest jego pasja, jak sobie jajka odmrozi to co najwyżej pójdzie do ciupy a nikt nie będzie wzywał śmigłowca.
            • semihora Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:29
              >>>Wejść żeby wejść? Bardzo płytkie to stwierdzenie.

              Mnie to lotto, czy ktoś wchodzi, ale też widzę to w kategoriach: "wejść, żeby wejść". Jeśli to płytkie myślenie, to proszę o pogłębienie refleksji. Tylko nie w stylu: "wchodzi, żeby się zmierzyć ze sobą lub sobie coś udowodnić", bo to mnie nie przekonuje i podciągam to pod: "wejść, żeby wejść".

              (Życzę im powodzenia, choć to wszystko słabo wygląda. Śmierć nie powinna być ceną za brak rozsądku albo niefortunny układ zdarzeń.)
          • manon.lescaut4 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:59
            Właśnie przeczytałam, ze to były heroinista! Tym większy podziw, ze był w stanie z wyniszczonego narkomana przejść do zdobywania najwyższych szczytów, ale mamy jednak dowód, ze psychiczna podatność na nałogi ma. Z jednego w drugi, życie na krawędzi(tym razem dosłownie) najwyraźniej jest mu niezbędne do funkcjonowania. Eh, mam nadzieje, ze jednak go uratują, jego towarzyszkę tez.
            • lauren6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:03
              Raczej przykład, że narkotyki dokonują uszkodzeń w mózgu.

              Tak czytam co tu o nim piszecie i się zastanawiam dlaczego tak zaburzony człowiek nie jest ubezwłasnowolniony. Jak go uratują w jednym kawalku to on znowu pójdzie w te góry na spontanie i znowu zapłacimy za akcję ratunkową.
            • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:10
              ni czuje zadnego podziwu , ten facet ma dziury w mózgu i powinien byc zamkniety w Tworkach
              • manon.lescaut4 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:22
                A mną wzdryga trochę jak czytam wasze komentarze. Nigdy nawet nie byłam obok myślenia o takim trybie życia, ale właśnie dlatego szanuje takich ludzi, którzy lubią ekstrema i się nie boja. Nie każdy chce przeżyć życie harując na coraz większe chałupy, samochody i bidety.
                To, ze osobiście bym się nigdy na coś takiego nie porwała i ze tak naprawdę tego nie rozumiem, nie oznacza, ze gardzę takimi ludźmi, wręcz przeciwnie.
                • vasaria Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:27
                  ale ja nim nie gardzę. chciałabym tylko, żeby swoje hobby finansował ze SWOICH pieniędzy ! i wara mu od moich podatków ! wolałabym na szpital lub dom dziecka przeznaczyć. na jakąkolwiek pomoc innym, którzy znaleźli się w złej sytuacji NIE ZE SWOJEJ winy i wyboru. oczywiście, że pan może się wspinać i powinien mieć prawo - jeśli ma taką fantazję, zamarzać - we mnie natomiast nie ma zgody na finansowanie jego fantazji !
                • wro-tka Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:28
                  >A mną wzdryga trochę jak czytam wasze komentarze

                  mnie wzdryga bardzo!
                • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:28
                  manon.lescaut4 napisał(a):
                  > Nigdy nawet nie byłam obok my
                  > ślenia o takim trybie życia, ale właśnie dlatego szanuje takich ludzi, którzy l
                  > ubią ekstrema i się nie boja. Nie każdy chce przeżyć życie harując na coraz wię
                  > ksze chałupy, samochody i bidety.

                  Możesz sobie szanować kogo chcesz ale jak szurnięty koleś wyciąga łapy po PUBLICZNĄ kasę, bo mu trzeba adrenalinki to już nie jest OK. Niech TWOIM dzieciom zabiorą kasę na leczenie ba tego kolesia - zgadzasz się na to w imię 'nie każdy musi harować'?
                  • asmarabis Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:38
                    Nie boicie sie ze on za te komentarze bedzie was odwiedzał w snach jak sie za chwile okaże ze nie przeżył ?
                    • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:05
                      big_grin
                    • buldog2 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 22:36
                      NIE.
                  • ira_08 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:32
                    To nie jest kasa NFZ tylko MSZ, wiec populistyczne hasla o leczeniu dzieci mozecie sobie odpuscic. On nie wyciaga lap, potrzebuje pomocy, po prostu. Czy o ludziach, ktorzy sa w szpitalu z wlasnej winy (papierosy, wypadek spowodowany wlasna glupota i brawura, brak badan profilaktycznych) tez tak piszecie? No w koncu leczenie alkoholila tez kosztuje.
                    • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 09:18
                      Alkoholik jest uzalezniony, himalaizm jak sadze nie. Owszem, kasa idzie z MSZ ale budzet jest jeden, jesli okaze sie ze przez takie akcje budzet msz potrzebuje wiecej to skads ta kase trzeba zabrac.
                      Ja widze jak ta sprawa jest przedstawiana we Francji. Zero rozglosu, praktycznie zero infomacji, pieniadze zebrane blyskawicznie prywatnymi kanalami, i to na Tomka bo Revon schodzi. Ambasada tylko mowi ze wspolpracuje z polska. Nic wiecej.
                      • larrisa Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 09:22
                        Może we Francji ludzie są trochę bardziej cywilizowani niż przeciętny polski internauta nakręcający się własną zajebistością gdy człowiek umiera w górach.
                        • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 09:32
                          A moze wlasnie dlatego jakie oburzenie by to wywolalo i ze maja troche dluzsza tradycje chodzenia po wysokich gorach i szacunku do nich i wiedze ze trzeba sie przygotowac.
                          • larrisa Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 09:42
                            Ale co sugerujesz, że polscy himalaiści nie mają wiedzy?
                            • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 10:07
                              larrisa napisała:
                              > Ale co sugerujesz, że polscy himalaiści nie mają wiedzy?

                              W Polsce wdu..emanie bezpieczeństwa jest znacznie bardziej powszechne.
                        • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 10:06
                          larrisa napisała:
                          > Może we Francji ludzie są trochę bardziej cywilizowani niż przeciętny polski i
                          > nternauta nakręcający się własną zajebistością gdy człowiek umiera w górach.

                          Napisała zayebista Larissa brandzlująca się moralnością 'ojciec ma prawo krzywdzić dzieci w imię wolności wyboru'.
                    • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 10:20
                      ira_08 napisał(a):
                      > To nie jest kasa NFZ tylko MSZ, wiec populistyczne hasla o leczeniu dzieci moze
                      > cie sobie odpuscic. On nie wyciaga lap, potrzebuje pomocy, po prostu.

                      No pacz pani - to MSZ nie wydaje publicznych pieniędzy???? I nie mogłoby ich wydać np. na przetransportowanie polskiego dziecka na na leczenie zagraniczne na które obecnie muszą żebrać rodzice?
                      • helka.z.porcelany Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 10:41
                        Mógłby. Ale wydaje na pomniki, tabliczki ze zmianami nazw ulic i miesięcznice smoleńskie.
                • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:30
                  extrema tez lubią gansterzy , porywacze dzieci dla okupu, handlarze żywym towarem i ich panienki - przypominam wątek z innego forum o zonach kryminalistów siedzacych w wiezieniu. One tez wolą facetów " którzy lubią gdy cos sie dzieje" od pierników w ciepłych kapciach.
                  Przypominam - wszyskie jak tu jesyescie smiałyscie sie z tych żon
                  • manon.lescaut4 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:39
                    Co to za porównanie w ogóle?! Czy on kogoś krzywdzi w taki sposób jak robią to gagngsterzy? Nie wierze w to, co czytam... Tak wiem, żonę, dzieci. Ale żona chyba wiedziała, na co się pisze. Dzieci- owszem, cierpią, ale mimo wszystko wolałabym bym dzieckiem himalaisty niż kryminalisty.
                    A co do podatków, to nie przesadzajmy. I tak większość z nich jest przeznaczona na utrzymanie całego politycznego barachła i ich koryta, albo na ratowanie zdrowia ochlejtusow, którzy wcześniej urządzili piekło na ziemi swojej rodzinie. Sorry, ale ratowanie człowieka w Himalajach to jest jakiś promil waszych podatków.
                    • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:46
                      manon.lescaut4 napisał(a):

                      > A co do podatków, to nie przesadzajmy. I tak większość z nich jest przeznaczona
                      > na utrzymanie całego politycznego barachła i ich koryta,

                      Piszesz nieprawdę - nie jest. Odpowiedz na pytanie - czy zagaszasz się na nieleczenie TWOICH dzieci z publicznej kasy i przeznaczenie ich na ratowanie tego człowieka?

                      Proste pytanie - TAK czy NIE?
                      • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 16:35
                        Araceli, ale wiesz, że pytanie typu <Czy zgadzasz się na nieleczenue swoich dzieci i przeznaczenie ich na ratowanie himalaisty> to nic innego jak zwyczajny, prymitywny populizm? Coś w stylu ,,wystarczy nie kraść, to nie będzie dziury w budżecie"?

                        Czy ty naprawdę myślisz, że jak facet tam zamarznie, to nagle się znajdą pieniądze na leczenie np. dwojki chorych na raka dzieci? Poważnie?
                        • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 16:39
                          ras.szamra napisała:
                          > Araceli, ale wiesz, że pytanie typu <Czy zgadzasz się na nieleczenue swoich
                          > dzieci i przeznaczenie ich na ratowanie himalaisty> to nic innego jak zwyc
                          > zajny, prymitywny populizm?

                          Nie - to uświadomienie komuś, że jeżeli wyda się na jedno to nie będzie na inne. Ciężkie do ogarnięcia? Bo bardzo łatwo dysponuje się 'bezpańska' kasą ale potem płacz, że 'państwo' za coś nie płaci.

                          > Czy ty naprawdę myślisz, że jak facet tam zamarznie, to nagle się znajdą pienią
                          > dze na leczenie np. dwojki chorych na raka dzieci? Poważnie?

                          Jeżeli wyda się na ratowanie jego to na pewno na leczenie chorych dzieci te pieniądze nie trafią. Natomiast jeżeli wyda się na ratowanie jego to będą kolejni i kolejni i kolejni. Bo po co ubezpieczenie, jak w razie co 'państwo' zapłaci?

                          Takie nieodpowiedzialne zachowanie powinno się jasno i głośno POTĘPIAĆ.
                          • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 17:02
                            Ja nie o tym pisze. Pisze o tym, po co zadajesz bzdurne pytania, skoro są one nieprawda? Nie możesz tak utworzyć pytania, by nie ocieralo się o smiesznosc? Naprawde uwazasz, ze osoby ktorym nie przeszkadza ratowanie tego gościa, nie znają mechanizmów funkcjonowania publicznych wydatków? Tylko ty musisz je uswiadomic swoim genialnym pytaniem?
                            • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 17:04
                              ras.szamra napisała:
                              > Naprawde uwazasz, ze osoby ktorym nie przeszkadza ratowanie tego gościa,
                              > nie znają mechanizmów funkcjonowania publicznych wydatków?

                              Najwyraźniej nie skoro nie mają najmniejszego problemu z takim ich przeznaczaniem.
                              • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:32
                                A co Cię obchodzi jakie ktoś inny ma opinie I na co według niego warto przeznaczyć środki publiczne? Ja płacę podatki tak samo jak ty i mi nie przeszkadza wyłożenie kasy na akcje ratowniczą. Tak wg mnie nakazuje zwykła przyzwoitość. I co? Twoja racja jest lepsza od mojej?
                      • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:15
                        Przeciez jak go uratuja to zciagna z niego te kase. Pan zrobi placzliwa zbiorke na siepomaga i narid sie zrzuci
                        • helka.z.porcelany Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:33
                          I co ci to przeszkadza??? Nie zechcesz - to się nie dorzucisz.

                          Boże jedyny, zamilknijcie przynajmniej na ten czas, kiedy toczy się akcja ratunkowa. Nikt wam nie każe za nimi wchodzić, płacić. Wiec nie płaćcie, nie trzymajcie kciuków- po prostu milczcie. Można po prostu przymknąć dziób do czasu informacji o losach tych ludzi. Boże, skąd w Was tyle jadu.

                          I nie odpowiadajcie mi, z łaski swojej, czy facet mądry czy głupi, bo to po prostu nie jest
                          dobry moment na tego typu dyskusję. Przynajmniej dla przyzwoitych ludzi.
                          • rosapulchra-0 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:37
                            100/100!
                          • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:38
                            O Elisabeth wiadomo ze zyje i schodzi. Wyjda po nia do obozu. O Tomaszu nic i akcja nie moze ruszyc bo sa zle warunki na K2. Na jakims francuskim portalu czytalam ze teraz przez 5 dni ma byc slaba pogoda, choc na Nanga nie jest najgorsza. Pozostaje czekac. Helka, nikt nie zyczy nikomu smierci, naprawde.
                          • 7katipo Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 09:57
                            Mylisz się. To jest najlepszy moment, by o tym rozmawiać, na żywum przykładzie uncertain
                            • helka.z.porcelany Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 10:37
                              Nie, nie mylę się. Jeszcze nikomu żyłka nie pękła od wstrzymania się 3 czy 4 doby z wyrażaniem opinii, nawet jeśli jest w nich sporo racji. Po prostu dobrze jest umieć czasem trzymać język za zębami. Ot tak, dla przyzwoitości. Wszystko mi opada, jak czytam opinie, że nie powinno być akcji ratunkowej. I nie pojmuje skąd się bierze ten ohydny jad i wymądrzanie w momencie zagrożenia czyjegoś życia. Wróci szczęśliwie - to po nim pojedziecie, wasza rzecz, jeśli poranny hektarów przy jajecznicy jest wam konieczny do życia . Teraz, póki co, po prostu milczcie. Naprawdę od milczenia się nie pęknie, a mimochodem można zachować się jak należy.

                              Tym bardziej, że jedynym pewnikiem jest póki co fakt, że facet umiera w górach. Reszta to szczątkowe doniesienia medialne.
                              • helka.z.porcelany Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 10:38
                                Hektarów= hejt
                              • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 10:48
                                Milczcie bo? Mam milczec jak szef polskiego zwiazku jedzie po Pakistanczykach?
                                • beaucouptrop Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:32
                                  A nie ma racji?
                                  Jesli taki wypadek wydarzylby sie gdzieindziej to zadne sluzby ratunkowe nie czekalyby na przelanie pieniedzy na konto tylko ruszylyby z pomoca, bo liczy sie kazda minuta.
                                  • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:40
                                    beaucouptrop napisał(a):
                                    > Jesli taki wypadek wydarzylby sie gdzieindziej to zadne sluzby ratunkowe nie cz
                                    > ekalyby na przelanie pieniedzy na konto tylko ruszylyby z pomoca, bo liczy sie
                                    > kazda minuta.

                                    Gdyby inni Polacy (co potwierdza Pustelnik) nie wsławili się niepłaceniem rachunków to pewnie by ruszyli 'na kredyt'.

                                    I nie porównuj akcji w Himalajach do Alp czy Tatr. Koszty i trudność są nieporównywalne. Tam nie ma służb typu TOPR - piszemy o uruchomieniu wojska.
                                  • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:42
                                    To jest wojsko nie sluzby ratunkowe. I himalaisci ktorzy tam jada doskonale sobie zdaja sprawe jaka jest sytyacja i ze pieniadze trzeba miec. Na akcje w Europir tez musisz miec tylko sciagalnosc inaczej wyglada. Z Polaka nie ma jak Pakistan sciagnac tych pieniedzy post factum.
                                    • asmarabis Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:56
                                      Nataszeczko czyli uwazasz ze to dziala tylko w jedna strone- Europa ma lozyc na "uchodzcow" i walic pieniadze w biedniejsze kraje, a jak ktos z Europy potrzebuje pomocy to zamiast dawac w 5 minut helikopter to trzeba rozwazac tygodniami w jaki sposob najwiecej sie nachapac na akcji ratunkowej????
                                    • beaucouptrop Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 12:32
                                      Tak prawda. Nie ma tam sluzb ratunkowych. Ale ludzkiej przyzwoitosci i solidarnosci tez brakuje.
                                      W Europie wojsko wykorzystuje sie rowniez do akcji ratunkowych.
                                      Nikt nie oczekuje na zaplate zanim zostana wyslane statki aby pomoc rozbitkom z pontonow na morzu Srodziemnym.
                                      • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 12:37
                                        Wow, wiec Tomek i Elisabeth sa uchodzcami? Niezle. Solidarnosci tam nie brakuje. Ale bardzo jestem ciekawa jaki jako obywatelka mialabys stosunek do rzadu gsyby czesc budzetu na wojsko, a przypomne Pakistan to nie Hawaje, pochlanialy pieniadze na ratowanie szejkow z Alp. Bo sciagnac tych pieniedzy by sie z nich nie dalo. Jaki bys miala do tego stosunek gdyby Belgia nie miala na zabezpieczenie przed terroryzmem bo Afganczycy postanowili pochodzic po gorach i ttzeba ich za darmo ratowac. No ale bezowi to nie biali, oni powinni nam uslugiwac, czyz nie?
                                        • asmarabis Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 12:52
                                          Na razie to Europa usluguje miloinom bezowych byczkow z Iphonami, ktorzy przyplywaja lodziami

                                          A w ogole to o jakie koszty tu chodzi?
                                          Kanister paliwa do tego helikoptera, zeby przewiezc polakow na miejsce i zwiezc ofiary na dol?
                                          Wow, nie wyplacimy sie do konca swiata
                                        • beaucouptrop Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 13:06
                                          Natasza jaj zwykle zafiksowalas sie na kolorze skory.
                                          Czy w przypadku zagrozenia, zycie uchodzcy jest wiecej warte niz himalaistow. Jakie mamy prawo, aby to wartosciowac. I tak jak juz napisalam w takich przypadkach sluzby powinny reagowac natychmiast. Na rozliczenia pieniezne jest czas pozniej. A tak swoja droga takie wypadki nie zdarzaja sie 3 razy w miesiacu i Pakistan przez to nie zbankrutuje.
                                          A na koniec jesli Afganczycy postanowia pochodzic po belgijskich gorach to co najwyzej skreca kostke, takze wiesz poziom absurdu Twojego postu osiagnal szczyt.
                                          • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 13:14
                                            Porownanie uchodzcy, ktory wojny nje wybral, z facetem uzaleznionym od adrenaliny obronic sie moze tylko w mysleniu kogos kto ma 5 lat. Zakladam ze nie masz.
                                            Pakistan by od tego zbankrutowal bo wlasnie tak sie zabezpieczyl.
                                            I do kazdej skreconej kostki bylby wzywany helikopter, za darmo. Terrorysci w koncu poczekaja, prawda? Zwlaszcza ty bys poczekala gdyby wojsko zajmowalo sie niebialymi skreconymi kostkami.
                                            • beaucouptrop Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 13:49
                                              Acha czyli mamy prawo wartosciowac. Zycie uchodzcy jest wiecej warte niz himalaisty, ktory utknal gdzies na szczycie. A jak to sie ma do Twojej glebokiej wiary i milosci blizniego, o ktorej tak czesto piszesz na tym forum.
                                              I tutaj nie chodzi o skrecona kostke, ale o skrajne wycienczenie i chorobe wysokosciowa. No ale coz bialy czlowiek a na dodatek Polak, a jak wiemy dla Ciebie to en masse malo inteligentni ludzie, sam guza szukal to niech teraz umiera w samotnosci. Piekny przyklad humanizmu.
                                              • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 15:03
                                                Czlowiek ktory idzie w gory moze wykupic ubezpieczenie. Wyszukaj choc jednej informacji ktora zada ze strony Francuzow od Pakistanczykow natychmiastowego darmowego ratowania.
                                                Ktos kto sam naraza sie na niebezpieczenstwo z pasji gardzi swoim zyciem. Zrownywanie tego z kims kto ucieka przed wojna jest zalosne, bo widac inaczej to do ciebie nie dociera.
                                                • beaucouptrop Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 19:39
                                                  Acha czyli nie wykupil ubezpieczenia to niech umiera w gorach. Idac tym tokiem rozumowania nie powinnismy zabierac bezdomnych w powaznym stanie do szpitali, bo najprawdopodobniej nie sa ubezpieczeni. A od ludzi na pontonach najpierw wymagac dowodow, na to ze sa uchodzcami a nie emigrantami ekonomicznymi a dopiero potem ich ratowac.
                                                  Absurdalnosc Twoich postow poraza. Przeraza natomiast brak nawet odrobiny wspolczucia dla ludzi w potrzebie, ktorzy nie wpasowuja sie w Twoj obraz swiata i Twoj swiatopoglad. Nastasza indoktrynacja obdarla Cie z empatii i wrazliwosci. Jestes empatyczna tylko tam gdzie Ci to pasuje.
                                                  • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 19:47
                                                    beaucouptrop napisał(a):
                                                    > Acha czyli nie wykupil ubezpieczenia to niech umiera w gorach. Idac tym tokiem
                                                    > rozumowania nie powinnismy zabierac bezdomnych w powaznym stanie do szpitali, b
                                                    > o najprawdopodobniej nie sa ubezpieczeni. A od ludzi na pontonach najpierw wym
                                                    > agac dowodow, na to ze sa uchodzcami a nie emigrantami ekonomicznymi a dopiero
                                                    > potem ich ratowac.

                                                    Nadal nie rozróżniasz sytuacji, w których ludzie znajdują się z własnego wyboru a w których nie. Absurdalność Twojego nierozumienia poraża.
                                                  • beaucouptrop Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 21:48
                                                    Ci ktorzy emigruja za lepszym zyciem z krajow gdzie nie ma wojny nie robia tego z wlasnego wyboru?
                                                  • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 23:23
                                                    Dziecko, poczytaj definicje uchodzcy i emigranta a potem moze skladaj literki w wyrazy
                                                  • beaucouptrop Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 23:46
                                                    Natasza wydaje Ci sie, ze wszystkie rozumy pozjadalas, a tak naprawde swoimi wypowiedziami udawadniasz tylko, ze strasznie zakompleksiona jestes i sfrustrowana. Osoba znajaca swoja wartosc nie potrzebuje obrzucac blotem swoich rozmowcow, zeby udowodnic, ze ma racje.
                                                  • nathasha Re: ..a w Himalajach 28.01.18, 00:02
                                                    Kochanie, a teraz skieruj te slowa na siebie i pomysl ze wlasnie wyrazilas o sobie opinie. Swoja diagnoze juz masz.
                                                  • beaucouptrop Re: ..a w Himalajach 28.01.18, 00:19
                                                    Pod swoim protekcjonalnalnym tonem probujesz ukryc brak pewnosci siebie i kompleksy. Na mnie to, niestety dla Ciebie, nie robi wrazenia. Jestes mala osobka, ktora probuje sie dowartosciowac obrzucajac blotem innych.
                                                  • nathasha Re: ..a w Himalajach 28.01.18, 00:31
                                                    Och, oczywiscie. Bo ty w watku o wsparciu tak sie skupilas na sobie ze go troche przegapilas. Przykro mi bokutro ze jestes tak nieszczealiwa ze krytyke utozsamiasz z nienawiscia, musi ci wielu ludzi w zyciu przeszkadzac. Ale to sie leczy, naprawde.
                                                  • beaucouptrop Re: ..a w Himalajach 28.01.18, 01:15
                                                    Dodo Natasza. Dodo.
                                                  • semihora Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 21:02
                                                    beaucouptrop napisał(a):

                                                    > Acha czyli nie wykupil ubezpieczenia to niech umiera w gorach. Idac tym tokiem
                                                    > rozumowania nie powinnismy zabierac bezdomnych w powaznym stanie do szpitali, b
                                                    > o najprawdopodobniej nie sa ubezpieczeni. A od ludzi na pontonach najpierw wym
                                                    > agac dowodow, na to ze sa uchodzcami a nie emigrantami ekonomicznymi a dopiero
                                                    > potem ich ratowac.
                                                    > Absurdalnosc Twoich postow poraza. Przeraza natomiast brak nawet odrobiny wspol
                                                    > czucia dla ludzi w potrzebie, ktorzy nie wpasowuja sie w Twoj obraz swiata i Tw
                                                    > oj swiatopoglad. Nastasza indoktrynacja obdarla Cie z empatii i wrazliwosci. Je
                                                    > stes empatyczna tylko tam gdzie Ci to pasuje.

                                                    Głos rozsądku, a nie zaślepionego zacietrzewienia. Ludzie mają prawo popełniać błędy, ale czy od razu musimy ich skazać na śmierć z tego powodu? I jeszcze z jadowitą satysfakcją życzyć im tej śmieci, bo nie odpowiadają naszej wizji świata i mają czelność być innymi niż my...

                                                    Nie zachwyca mnie postawa tego kolesia, o nie. I to jeszcze jak bardzo nie. Tak wiele tu bezmyślności, w ogóle żaden z niego ideał... Ale to jak niektórzy zamienili się w sępy i czekają na padlinę, to jest nie do pojęcia. Tłum chce krwi, pasie się dramatem i jeszcze uważa za lepszych od tego nieszczęśnika. Ohyda.
                                                  • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 21:15
                                                    semihora napisała:
                                                    > Ludzie mają prawo popełniać
                                                    > błędy, ale czy od razu musimy ich skazać na śmierć z tego powodu?

                                                    'Popełnić błąd' to może turysta pomyliwszy szlak. Koleś jedzie tam SIÓDMY raz. SIÓDMY. Popełnienie błędu to wpadnięcie w poślizg ale uchlanie się i walenie 200km/h to już nie jest błąd - to jest skrajna głupota.

                                                    Nazywanie tych, którzy nie godzą się na wspieranie lekkomyślności 'sępami nie jest głosem rozsądku bo wspieranie złych społecznie postaw (alimenciarz łamiący wszelkie zasady bezpieczeństwa w pogoni za adrenalinką) nie jest rozsądne.
                                                  • morekac Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 21:17
                                                    Co do ubezpieczenia, to nie wiem, czy ktokolwiek ubezpiecza takie wyjazdy. Ryzyko jest zbyt duże .
                                                  • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 21:06
                                                    Nie wykupil ubezpieczenia wiec wie ze nikt nie poleci bez gwarancji pienieznych. Moze sprobuj to ogarnac zamiast porownywac himalaistow do uchodzcow. I o jakiej indoktrynacji piszesz? Tej ze nie nic ci sie nie nalezy bo realizujesz pasje? Wplac mi na konto 100 tys zl na moja pasje Coco Chanel to pogadamy o twoich idealach.
                                                  • beaucouptrop Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 22:33
                                                    Porownujesz sytuacje zagrozenia zycia z zakupami torebek Chanel. Ty tak na serio czy Ci mozg zlobotomizowano.
                                                  • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 23:20
                                                    Porownujesz himalaizm z ludzmi uciekajacymi przed wojna, tu ju nawet o lobotomii nie ma mowy. Torebki Chanel, bo oczywiscie tego nie pamietasz, pojawialy sie przy twojej opinii by czcic niesztampowosc i ludzi ktorzy pchaja swiat do.przodu
                              • black.emma Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 14:08
                                Zamilknąć to powinni himalaiści. Bo jak sie czyta ten hejt na Pakistańczyków to sie robi niedobrze.
                    • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:51
                      porównanie logiczne = oni wszyscy mają zryte mózgi, jakies formy psychopatii i uzaleznienie
                    • black.emma Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:54
                      Ale Polska to biedny kraj, gdzie nawet taki promil ma znaczenie. Jak będziemy mieli na leczenie wszystkich chorych, to słowem się nie odezwę. Na razie to nas nie stać na takie wycieczki.
                      • zabka141 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:59
                        Mamy na leczenie inne zrodlo - wystarczy to co ojciec Rydzyk i Kosciol kasuja.
                        • black.emma Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:06
                          Wierz mi, że w finansowaniem tego nie zgadzam się równie mocno. Dopóki w kraju nie są zaspokojone podstawowe potrzeby społeczne, to na fanaberie nie ma pieniędzy i już. Są prywatni sponsorzy i niech sobie finansują co im tylko przyjdzie do głowy. Nie moja sprawa.
                      • ira_08 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:43
                        Polska nie jest biednym krajem - jesli mowimy o skali swiata, nie UE. Naprawde 50 tys dolarow w skali budzetu panstwa polskiego to nie jest kwota ktora moze zmienic cokolowiek. Tym bardziej, ze to NIE jest kasa z puli na leczenie, tylko kasa MSZ. Ona nie pojdzie nigdy na zadne leczenie, predzej na wycieczke do San Escobar. I niewiele jest na swiecie panstw, w ktorych wszystko dofinansowane jest na tip top, moze kraje Zatoki Perskiej i Norwegia.
                    • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:55
                      manon.lescaut4 napisał(a):

                      > Co to za porównanie w ogóle?! Czy on kogoś krzywdzi w taki sposób jak robią to
                      > gagngsterzy? Nie wierze w to, co czytam...

                      O matko, po co ta ekscytacja? Jakie krzywdy, jacy gangsterzy? Ten pan jest chory psychicznie i nie ma co upiękniać jego wyczynu. Ta odrobina forsy, co na niego zebrano, nikomu nic nie zabierze, na większe bzdury wywala się więcej forsy w błoto. Ale na Boga, nie róbmy z niego biednej ofiary, martyrologicznego bohatera, czy żołnierza wyklętego. Jak umrze tam na górze, co wydaje się dziś bardzo prawdopodobne, to będzie to zupełnie BEZSENSOWNA śmierć. I do tego na własne życzenie.
                  • wro-tka Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:47
                    nie trzeba być extermalistą aby sięgać po publiczne pieniądze.
                • iwi.k1 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:46
                  Zauważ jednak, że on nie robi tego na swój koszt, tylko w tej chwili na koszt podatnika. Chce - proszę bardzo, to sprawa między nim a jego rodziną, ale niech się odpowiednio przygotuje, żebyśmy my nie musieli za to płacić.
                  • vasaria Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:49
                    i z tym się w zupełności zgadzam ! człowiek powinien móc realizować swoje ekstremalne pasje, ale swoim kosztem. przecież nikt nie pisze, że nie miał prawa, czy że źle zrobił/wybrał. jego pasja, jego sprawa. właśnie - jego a nie moja !!!
                    • wro-tka Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:04
                      >przecież nikt nie pisze, że nie miał prawa, czy że źle zrobił/wybrał.

                      zacytuję z tego watku (część tylko, bo aż mi niedobrze)
                      >>nastepni kretyni kórych bedzie potem cala POlska opłakiwac
                      >>Facet ma się za pępek świata, co tam jakieś dziecko, on ma kaprys zginąć w górach
                      >>szurnięty koleś
                      >>oni wszyscy mają zryte mózgi
                      >>kulson
                      >>mutanty
                      itd
                    • ira_08 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:46
                      Ale wiesz, ze teraz to juz nie od niego zalezy, co sie dzieje? On sobie nie zadzwonil po taksowke do ministerstwa.
                  • black-cat Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:13
                    Płacimy też za leczenie alkoholików, narkomanów, palaczy chorujących na raka płuc, leczenie osób, które doprowadziły się do otyłości. Uważam, że osoby wybierające się na tego typu wyprawy powinny obowiązkowo płacić ubezpieczenie, które w przypadku problemów pokryje koszty akcji ratunkowej.
                    • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:17
                      Tez tak uwazam i zastanawiam sie co go opetali zeby przyzydzic. Nie mial? Myslal ze nie bedzie potrzebne? Mial to w d?
                • black.emma Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:52
                  Nie na bidety a na podatki, czyli wsparcie słabszych, dzieci, chorych i innych ludzi, którym się nie powodzi oraz wspólne dobro, czyli drogi, szkoły itd. Nikt min nie gardzi, niech sobie chodzi i naraża się ale z WŁASNYCH pieniędzy.
                  Na razie ty gardzisz tymi, co to na "bidety" harują.
                  • manon.lescaut4 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:10
                    Nie gardzę dorobkiewiczami, gardzę niektórymi wypowiedziami w tym wątku. Powtórzę się: koszt ratowania tego człowieka jest promilem w morzu wyrzuconych w błoto pieniędzy podatników, choćby mafia kościelna by nie sięgać za daleko. Chorzy ludzie, chore dzieci jak były bez należytej opieki, tak będą i teraz, bądźmy realistami. A skoro Polska mianuje się krajem rozwiniętym, to psim obowiązkiem państwa jest akcja ratunkowa polskiego obywatela. Przy czym i tak urządzono zbiórkę, na która ludzie płacili z własnej woli.
                    Nie wspominając już o tym, ze prawdopodobnie tego nie przeżyje, ponieważ jest już w ciężkim stanie, akcja ratunkowa może odbyć się za ileś tam godzin, samo znalezienie ich to wyzwanie wiec może miarkujcie swoje słowa?
                    • miedzymorze Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:42
                      >Chorzy ludzie, chore dzieci jak były bez należytej opieki, tak będą i teraz, bądźmy realistami

                      Jestem realistką i uważam, że jesli na pstryknięcie mozna wyskoczyć ze 150 tysięcy to należy je przeznaczyć na leczenie dziecka/dzieci, a nie na włażących na ośmiotysięczniki którzy ginęli, giną i ginąć będą.

                      >Nie wspominając już o tym, ze prawdopodobnie tego nie przeżyje, ponieważ jest już w ciężkim stanie, akcja ratunkowa >może odbyć się za ileś tam godzin, samo znalezienie ich to wyzwanie wiec może miarkujcie swoje słowa?

                      Czyli kasa wywalona w błoto. Pięknie.

                      pozdr,
                      mi
                      • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:18
                        >że jesli na pstryknięcie mozna wyskoczyć ze 150 tysięcy
                        update: z 220 tys.
                      • manon.lescaut4 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:34
                        No nie mogę się pozbyć wrażenia, ze wam o te kasę się rozchodzi, ze włączają się wam jakieś prymitywne instynkty, typu „dlaczego jemu dają 150 tysi a nie MI?”. Przypominam, ze Mackiewicz tez jest człowiekiem, choćbyście tysiąc razy nazwali go debilem i tez chodzi o ratowanie jego życia! I tez znam z życia w cholerę niesprawiedliwe przypadki chorych osób, na których leczenie państwo ma wywalone, ale złość mogę przekierować na finansowanie Rydzyka czy pasienie darmozjadow z rzadu, a nie na człowieka, którego życie jest zagrożone. Człowieka, który może tez jakieś podatki w życiu zapłacił i ma prawo oczekiwać czegoś od tego państwa?
                        • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:37
                          Manon,na jakiej podstawie ktos MA PRAWO oczekiwac od panstwa pomocy skoro jest dostepne ubezpieczenie? Czy moge nie ubezpieczyc sie na podroz i oczekiwac od panstwa pomocy bo akurat cos mi sie stalo? Zobacz czy Francja robi cos w sprawie Revol.
                          • manon.lescaut4 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:43
                            Właśnie o tym teraz pomyślałam- by sprawdzić jaka jest reakcja Francji na los jej obywatelki.
                            A co do ratowania, to nigdy nie było i nie jest tak prosto i zerojedynkowo: ratujemy tylko tych niewinnych. Kto będzie oceniał, czy choroba jest zawiniona czy nie. Ratujemy ofiary wypadków drogowych w Polsce, nawet jeśli są winni, prawda? Poza tym naprawdę nie rozumiem jatki o te 150 tysięcy, skoro już je zebrano od ochotników!
                            • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:44
                              no skoro zebrano to z czym niby wyrwał sie Bańka?
                            • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:50
                              We Francji zebrano przez crowdfunding 50 tys dolarow, mowi sie ze ambasada francuska wspolpracuje z Polska ale nikt nie oczekiwal od niej pomocy, wiadomo bylo ze pieniadze musza byc prywatne.
                              Jesli nie masz ubezpieczenia, moga zadac od Ciebie zwrotu calej kwoty. Ustalanie standardow ze pojde zima bo jest taniej i sie nie ubezpiecze bo tez taniej jest bardzo zle i prowadzi potem do zwiekszonej ilosci amatorskich wypraw "bo panstwo ma obowiazek pomagac".
                            • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:59
                              ale zdajesz sobie sprawę, że nasze państwo z braku środków wycofało sie z leczenia - więc ratowania życia -
                              ludzi z tzw. chorobami rzadkimi, bo leczenie ich jest za drogie? oni sobie po prostu umierają tak w świetle prawa, choć na świecie są dostępne leki. wiec to nie jest tak, że panstwo wszystkich ratuje bez wyjątku.
                              • lauren6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:09
                                W wątku o zaginionych forumkach jest mowa o tym, że Polacy chorzy na raka nie mają dostępu do tych samych leków co mieszkańcy innych krajów UE, bo brakuje pieniędzy. Patrzcie państwo, a na ratowanie idiotow nas stać. Ktoś by jeszcze pomyślał, że to bogaty kraj i stać nas takie ekstrawagancje. Niestety chorzy ludzie nie są tacy medialni jak nieodpowiedzialny alpinista.
                                • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 16:41
                                  Wiesz, życzę ci, żeby- jeśli tobie będzie kiedyś potrzebna pomoc i materialne wsparcie- nikt nie nazwał Cię idiotka, której ratowanie jest zwykła ekstrawagancja.

                                  To wspaniale myśleć zero-jedynkowo, bo z pewnością jest to dla Ciebie łatwiejsze, ale świat nie jest czarno-biały. I na szczęście nie ty decydujesz o tym, u kogo ratowanie to zbedna ekstrawagancja, a u kogo mozna sobie na nie pozwolic
                                  • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 16:44
                                    ras.szamra napisała:
                                    > Wiesz, życzę ci, żeby- jeśli tobie będzie kiedyś potrzebna pomoc i materialne w
                                    > sparcie- nikt nie nazwał Cię idiotka, której ratowanie jest zwykła ekstrawaganc
                                    > ja.

                                    No pacz pani - NFZ wielu chorym w Polsce odmawia 'ekstrawagancji' nowoczesnego leczenia. A na tego pana kaska leeeeci!
                                  • black.emma Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 16:58
                                    Błagam. O bo to raz? Wielu pacjentów NFZ było w takiej sytuacji, a nie chodziło o takie kwoty! Tak, tak, witamy na ziemi.
                                  • lauren6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:02
                                    A ja ci nie życzę tragedii życiowych, bo w przeciwieństwie do ciebie potrafię prowadzić dyskusję bez zyczenia rozmówcy nieszczęscia.

                                    Kolejna stara forumka, która nie ma odwagi obrażać innych pod stałym nickiem. Jesteś żałosna.
                                    • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 22:55
                                      To kolejny dowód na to, jak prowadzisz dyskusję i rozumiesz słowo pisane. Napiszę więc jeszcze raz i zacytuję to co powyzej: życzę ci, żeby (...) nikt NIE nazwał Cię idiotka, której ratowanie życia jest ekstrawagancja.

                                      W którym momencie pada tu życzenie rozmówcy nieszczęścia? Gdzie jest obrażanie?

                                      Aha, jak będziesz odwolywala to co napisałaś, możesz też odwołać to o byciu stara forumka. Pudło, bo to moje pierwsze konto. I mam gdzieś czy mi uwierzysz
                                      • claudel6 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 01:39
                                        ale wiesz, ze to jest taka figura retoryczna i jeśli ktoś zna język polski to intencja tego "życze ci, żeby nie" jest jasna?
                                        • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:26
                                          Nie wiem co jest dla Ciebie jasne, a co nie, ale nie sugeruj mi proszę tego, czego nie napisalam.
                                          Nie będę tutaj odpowiadać za twoje wydumane interpretacje i wymyslanie czegos, czego nie mapisalam
                                  • madzioreck Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:32
                                    A Ja życzę, aby Tobie ani nikomu z Twoich bliskich nie przytrafiła się ciężka choroba, na którą państwo się wypnie, bo drogo.
                                    • mamma_2012 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:48
                                      Choroby się nie wybiera, na góry nie trzeba się wspinać, zamiast biletu do Pakistanu można kupić dziecku aparat na zęby, ale tak robią odpowiedzialni rodzice
                              • manon.lescaut4 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:18
                                Zdaje sobie sprawę, sama miałam leczenie za porównywalna kwotę nie w Polsce, dlatego, ze w innym kraju mnie choróbsko dopadło i przykro mi, ze ludzie z podobnym problemem w moim własnym kraju nie maja szans na to leczenie.
                                A może i jestem idealistka i gdy życie człowieka jest zagrożone, to uważam ze trzeba je najpierw ratować, a kosztami zająć się później. Niech i spłaca ten dług do końca życia, byle by przeżył i wtedy będzie w stanie to zrobić. Naprawdę 150 tysięcy to nie jest dużo w kontekście budżetu nawet takiej Polski, a przypadek Mckiewicza jest jednostkowy, ludzie w Polsce masowo nie zbiorą się i nie zaczną jeździć w Himalaje.
                                • black.emma Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:47
                                  No widzisz, tobie jest po prostu przykro a my sie z tym zmagamy na codzień, dlatego nas oburza, ze na fanaberie kasa zawsze sie znajdzie, bo to medialne.
                                • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 16:05
                                  Kto ich wie czy nie zaczna jezdzic, w koncu sie okazuje ze kazdego mozna sciagnac, i to za panstwowe pieniadze. Pan nie jest w stanie splacic alimentow. Ale wiadomo, alimenty i potrzeby sa mniej seksi niz pchanie ludzkosci do przodu
                        • vasaria Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:38
                          ale widzisz różnicę między kimś kto zachorował i nie jest temu winny, a kimś kto uparcie pcha się na pewną śmierć ? bo ja widzę. i tak - włącza mi się prymitywny instynkt ! niech uprawa swoje hobby i niech się przy nim zabija, ale za swoje ! nie wydaje mi się, żeby państwo miało partycypować w kosztach czyjegoś hobby.
                        • lauren6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:42
                          Jasne, bo krytyka czyjegoś nieodpowiedzialnego zachowania może wynikać wyłącznie z zazdrości.

                          Wybacz, ale mogą mi dawać 150 tysi, 150 milionów, a i tak nie polazlabym na te górę. Jeszcze mi życie miłe.
                          • manon.lescaut4 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:47
                            Ja tez nie, ale jakie to ma znaczenie? To ze ty czegoś nie robisz, to znaczy, ze już nikt nie może?
                            • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:50
                              manon.lescaut4 napisał(a):
                              > To ze ty czegoś nie robisz, to znaczy, ze już nikt nie może?

                              Może - za własną kasę i na własne ryzyko.
                            • vasaria Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:52
                              może. sto razy wyżej napisałyśmy. ale za SWOJE. za moje nie może i już. nie zgadzam się z tym.
                              a jeśli ktoś nie pytając mnie o zdanie wydaje MOJE pieniądze będę to komentować i komentować, bo mnie to po prostu wkur%& !
                            • lauren6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:57
                              Pójście w tak wysokie góry bez wspomagaczy typu butla z tlenem to samobójstwo. Czy ja komus zabraniam się zabić? Wolna wola. Tylko pisanie, że sie tego samobojcę podziwia jest trochę niesmaczne. Podziwiać to ja mogę samotną matke/matki jego 4 dzieci, bo muszą je wychowywać przy zerowym wsparciu ojca lekkoducha.
                              • tanebo2.0 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:59
                                Pewnie to samo słyszał Kolumb...
                                • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:02
                                  o, kolejny
                                • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:12
                                  KOlumb to uslyszal , a konkretnei to dostal na pismie , tytuł Wicekróla INdii, nadania ziemskei i duzy procent od znalezionego/przywiezionego złota i kosztownosci
                                  i dostal PRZED wyprawą
                                  • tanebo2.0 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 17:52
                                    I dlatego jego towarzysze na wyprawie chcieli łeb mu obciąć?
                                • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:31
                                  tanebo2.0 napisał(a):

                                  > Pewnie to samo słyszał Kolumb...

                                  Kolumb? Masz na myśli tego Kolumba, który "odkrył" Amerykę? Zapominasz tylko, że jego wyprawa miała charakter czysto komercyjny. Kolegę Kolumba finansowała bowiem hiszpańska korona i jego zadaniem było odnalezienie alternatywnej drogii do Azji w celi zdobycia nowych bogatych kolonii leżących las Indias, czyli za Indiami. Hiszpania konkurowała w tym czasie bowiem z Portugalią i chodziło o wpływy, pieniądze i władzę. I nawet pierwszy odkrywca Ameryki czyli Leif Eriksson nie robił tego dla sławy i adrenaliny, a w poszukiwaniu urodzajnej ziemi na zachód od Grenlandii. Na himalajskich szczytach jednak jak wiemy, nie ma niczego, co opłaca się odkrywać. I żeby jeszcze jakieś badania tam prowadzili, ale ta wyprawa nie miała nawet żadnego naukowego celu, a służyła tylko zaspokojeniu osobistej próżności samobójców. Więc porównanie z Kolumbem jest z tyłka.
                                  • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 19:28
                                    no własnie, czy ktos słyszał, żeby Himalaiści choć znosili z tych najwyższych miejsc świata jakies probówki z materiałem badawczym dla naukowców?
                                    • tanebo2.0 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 19:47
                                      A turyści coś przywożą z Grecji lub Egiptu?
                                      • triss_merigold6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 20:14
                                        Turyści do Grecji i Egiptu jeżdżą na własny koszt i chorują też za swoje. No, niektóre panie przywoza beżowe pamiątki.
                                        • sumire Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 20:17
                                          triss_merigold6 napisała:

                                          > No, niektóre panie przywoza beżowe pamiątki.

                                          Serio? Nawet w wątku o akcji ratunkowej w Himalajach musisz się pokusić o swój trademark, czyli rasiolski wtręt?
                                          • triss_merigold6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 20:22
                                            Nie odpowiadałam Tobie. IMO w ogóle nie powinno być tej akcji ratunkowej.

                                            • sumire Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 20:29
                                              I co z tego, że nie odpowiadałaś mnie? Jaki związek mają beżowe pamiątki z tematem wątku, poza tym, że trzeba było przypomnieć forum o tym, z czego jest się najlepiej znanym?...
                                          • bazia8 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 20:23
                                            Sumire, cieszę się, że są takie osoby jak Ty, które potrafią nazwać rzeczy po imieniu.
                                            Triss: niedobrze mi
                                            • triss_merigold6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 20:26
                                              Podać kubełek?
                                    • triss_merigold6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 20:00
                                      Szczerze mówiąc, z naukowo-badawczego punktu widzenia himalaisci są raczej bezwypadkowy, a placenie za akcję ratunkową tego faceta to czyste marnowanie pieniędzy podatnika. Nawet jeśli przeżyje będzie wymagał b.kosztownego leczenia i mało prawdopodobne, że będzie nadawał się do jakiejkolwiek pracy.
                                      Dzieci szkoda, bo pan zdaje się nie robił na tyle długo, żeby rentę zabezpieczyć.
                                      • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:02
                                        Chuc triss zawsze da o sobie znac
                            • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 16:43
                              Bo to Lauren. Jej rozwiązania są jedyne słuszne
                              • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 17:08
                                To jak nazwiesz rozwiazanie pojscia na taka wyprawe w zime bo: tanio, bez butli, bez pieniedzy zgromadzonych na helikopter, bez odpowiedniego zabezpieczenia?
                                • tanebo2.0 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 17:55
                                  www.youtube.com/watch?v=gOOGkI0F9LY chodzi o rywalizację.
                        • black.emma Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:46
                          Jakie mi? Ja niczego nie chcę! Niech te pieniądze będą wydawane rozsądnie. Dlaczego Pakistańczycy są tacy bezwzględni, nie ma kasy, nie ma pomocy? Bo jakby choć raz uratowali jakiegoś człowieka za darmo, to by tam mieli mnóstwo takich lekkoduchów.
                          Specjalista mówi to samo, co my:
                          "Sytuacja, w której znalazł się Tomek i Elisabeth jest trudna - mówi w rozmowie ze Sport.pl Ryszard Pawłowski, zdobywca Nanga Parbat i innych dziewięciu ośmiotysięczników.

                          - Nie wspomagają ich Szerpowie, więc przeprowadzenie akcji ratunkowej tu i teraz jest niemożliwe. Pytanie, co się tam wydarzyło, bo sama ślepota śnieżna, której nabawił się Mackiewicz, na nic nie wpływa, gorsza jest choroba wysokościowa. Jeżeli doszło to obrzęku mózgu, a nie płuc, to jest poważnie, ta przypadłość pogłębia się w ekspresowym tempie. Poszkodowanego należy natychmiast sprowadzić w dół i podać mu tlen. Jak znam styl Tomka, to na pewno nie ma ze sobą butli, więc nie jest dobrze. Niestety prawda jest taka, że wspinacze sami sobie zgotowali ten los, idąc bez wspomagania."
                        • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:20
                          Hmm zastanawiajave jest to ze na chore dziecko by sie poza systemem nie znalazlo. Jak ci sie dom spali to tez sie nie znajdzie. Chyba ze sprawa zrobi sie medialna to wtedy kazdy przepycha sie z kasa.
                          Ja bym po akcji z pana zciagnela te kase. 200k to jest do uzbierania.
                          • claudel6 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 22:22
                            jest już uzbierane prywatnie.
                    • lauren6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:42
                      Wybacz, ale ja z definicji gardzę kazdym alimenciarzem, który najpierw napłodzi gromadkę dzieci, a potem zamiast łożyć na ich utrzymanie realizuje swoje "pasje" za cudze pieniądze.
                      • feniks_4 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 13:21
                        To jest narcystyczny człowiek. Tylko on się liczy.
                    • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:43
                      Chorzy ludzie, chore dzieci jak były bez należytej opieki, tak będą i teraz, bądźmy realistami

                      jak widac sa tez dorosli ludzie, narkomani na glodzie, tylko troche podleczeni, którym jak widac na ich fanaberie nalezy sie pomoc wieksza niz umierającym niewinnym dzieciom

                      amebą jestes czy co ?
                    • zona_glusia Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:14
                      manon.lescaut4 napisał(a):

                      > Nie gardzę dorobkiewiczami, gardzę niektórymi wypowiedziami w tym wątku. Powtór
                      > zę się: koszt ratowania tego człowieka jest promilem w morzu wyrzuconych w błot
                      > o pieniędzy podatników, choćby mafia kościelna by nie sięgać za daleko.

                      Co to jest w ogóle za argument: jak wyrzucają w błoto pieniądze podatników to można jeszcze więcej powyrzucać?

                      >A skoro Polska mianuje się krajem rozwiniętym, to psim obowiązkiem pa
                      > ństwa jest akcja ratunkowa polskiego obywatela.

                      To rzecz oczywista. Pytanie tylko, czy później polski obywatel nie powinien oddać tych pieniędzy.

                      Jest jeszcze jedna sprawa, Himalaiści, którzy zorganizowali swoją wyprawę bardzo porządnie i będą teraz ratować kogoś kto tego nie zrobił, i być może nie uda im się osiągnąć własnych celów.
                • landora Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:57
                  Znam mnóstwo ludzi, którzy swoje życie spędzają pomagając innym, wykonując ważne badania, zajmując się ochroną ginących gatunków itp. To, że ktoś się nie wspina w Himalajach, nie znaczy, że "haruje na coraz większe chałupy, samochody i bidety". Pan by lepiej zrobił, jakby dołączył do jednej z grup sprzątających Himalaje po wspinaczach.
                  • black.emma Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:47
                    Ciiii.... temat sprzątania nie jest zbyt popularny. wink
                • rosapulchra-0 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:41
                  Te wypowiedzi świadczą o pustocie i prostactwie ich autorek.
                • aquella Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:47
                  Kukuczka nie ćpał nie pił a też nie umiał przestać.
                  To co wg mnie łączy wszystkich co nie umieją przestać się wspinać to oprócz pasji egoizm i to mnie akurat wkurza - szkoda ich rodzin i bliskich
    • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:55
      no cóz, ostatni pomysł zeby sprzedawac bilety ( tzn zezwolenia na wejscie ) dopeiro po opłaceniu pelengo ubezpieczneia od transportu , nie były takie złe
      • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:21
        A nawet bardzo dobry
    • fomica Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:56
      Ten Mackiewicz to chyba ma taki styl, bo to już nie pierwsza jego wyprawa bez pełnego sprzętu, bez kasy, na spontanie, licząc że wiara czyni cuda. No i niestety, nie czyni. Lekkomyslność i tyle, głupio założył że "jakoś to będzie".
      • wro-tka Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:34
        >Ten Mackiewicz to chyba ma taki styl, bo to już nie pierwsza jego wyprawa bez pełnego sprzętu, bez kasy, na spontanie, licząc że wiara czyni cuda

        g wiesz... przygotowywał się ok. roku. więc żaden tam spontan - jest to już 7 wyprawa. stopem tam nie dojechał i wierz mi, że jego sprzęt jest taki o jakim Ty nawet nie masz pojęcia.
        • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:54
          wszystkei poprzednie tez bez efektów ( tzmn zaloznego szczytu nie zdobyl) , wycofywanie sie w popłochu, bez przygotowania, sprzetu i zabezpieczenia. MIal farta .
          aha, jego byly partner zdobyl sądowy zakaz zblizania się , ciekawe dlaczego ? hmmm
          • asia-loi Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 16:32
            mozambique napisała:

            >
            > aha, jego byly partner zdobyl sądowy zakaz zblizania się , ciekawe dlaczego ? hmmm
            >


            Do kogo?
        • fomica Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:02
          Och, to bardzo ciekawe co piszesz, tylko akurat ze słów samego zainteresowanego wynika coś innego. Tekst z listopada 2017:
          "(...) Przez wiele lat finansowałem z własnych środków swoją "nazwijmy to" pasję. Niestety (...) sytuacja finasowa pozostawia wiele do życzenia. Będziemy zatem próbowali zdobyć srodki na kontynuację dalszych projektów. (...) Chcemy działać w stylu alpejskim, bez poręczowania, bez tlenu, na lekko. Jak wiecie jedyne wsparcie na jakie moge liczyć to wsparcie społeczne."
          Przygotowanie od roku? A jeszcze w listopadzie nie miał nawet zebranej kasy?? Chyba od tego się zaczyna takie projekty.
          • wro-tka Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:15
            żaden himalaista nie posiada środków do tego rodzaju wyprawy. zwykle są to datki od sponsorów i społeczeństwa. w zależności od wysokości finansów jest dobrana forma wyprawy. wypadek może zdarzyć się zawsze. nawet przy najlepszym sprzęcie. poza tym projekt trwa kilka tygodni a Tomek ma wsparcie w PL - pieniądze są zbierane przez cały czas trwania przedsięwzięcia. i tak wygląda praktycznie każda wyprawa (nie tylko polska).

            i nawet jeśli głupio zrobił, poszedł nieprzygotowany to nie bardzo rozumiem czemu tu tyle jadu. jakim prawem oceniacie człowieka? komentujecie jego życie rodzinne. wyzywacie go od kretynów.
            przytrafiła się tragedia. albo milczysz albo starasz się pomoc.
            • fomica Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:23
              Po pierwsze, podpięłaś się pod moja wypowiedzią, więc proszę nie mów do mnie per "wy", ba ja akurat nikogo nie wyzywam i nie komentuje jego zycia rodzinnego.
              Po drugie, wyżej twierdziłaś, że ma ekstra sprzęt i przygotowywał sie od roku, co chyba nie do końca jest prawdą.
            • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:46
              "albo milczysz albo starasz się pomoc."
              a to niby dlaczego , ? bo wrotka sobie tak chce ?
              • wro-tka Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:08
                bo jesteś człowiekiem. nie wilkiem.
                end of story.
            • lauren6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:50
              > albo milczysz albo starasz się pomoc.

              Myslalam, że madrzy ludzie analizują tragedie i wyciągają z nich wnioski, by zapobiec w przyszłości powtorkom takich sytuacji. Ale co ja wiem.
              • pade Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:41
                lauren6 napisała:

                > > albo milczysz albo starasz się pomoc.
                >
                > Myslalam, że madrzy ludzie analizują tragedie i wyciągają z nich wnioski, by za
                > pobiec w przyszłości powtorkom takich sytuacji. Ale co ja wiem.

                To prawda, ale o co się dzieje w tym wątku to nie analiza tylko hejt.
                A co do ubezpieczenia to podejrzewam, że żadna firma ubezpieczeniowa nie chciała o tym słyszeć. Już sobie wyobrażam wysokość składki gdyby jednak ktoś chętny się znalazł.
                • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:53
                  Pade, jak sadzisz jak inni himalaisci to organizuja? Skoro wiadomo jakich pieniedzy trzeba?
                • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:59
                  pade napisała:

                  > A co do ubezpieczenia to podejrzewam, że żadna firma ubezpieczeniowa nie chciał
                  > a o tym słyszeć. Już sobie wyobrażam wysokość składki gdyby jednak ktoś chętny
                  > się znalazł.

                  Oczywiście, że nie chodzi o polisę ubezpieczeniową, a o zebranie odpowiedniej ilości środków na wypadek takiej ewentualności. I to robi się przy pomocy prywatnych sponsorów.
            • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:44
              wro-tka napisała:
              > i nawet jeśli głupio zrobił, poszedł nieprzygotowany to nie bardzo rozumiem cze
              > mu tu tyle jadu. jakim prawem oceniacie człowieka? komentujecie jego życie rodz
              > inne. wyzywacie go od kretynów.
              > przytrafiła się tragedia. albo milczysz albo starasz się pomoc.

              Takim prawem, że aktualnie na ratowanie pana "głupio zrobił" idą PUBLICZNE pieniądze.

              Złe rzeczy należy potępiać nie sądzisz?
              • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:23
                I ludzkie zycie bo przeciez to nie jest tak ze pan ciapa i nie dal rady tylko to jest w swej definicji niebezpieczne. Ludzie ktorzy pojada go ratowac moga zginac tak samo jak on
              • kysu Re: ..a w Himalajach 28.01.18, 19:23
                publiczne pieniądze idą również na więźniów, narkomanów, stadiony piłkarskie wraz w zespołami z brakiem wyników, głupie sylwestry z prostacką muzyką.... mało?
            • aerra Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:21
              Bo to jest kretyn.
              Nawet ci idioci w Tatrach w klapkach i po nocy nie są takimi kretynami, bo przynajmniej nie stwarzają zagrożenia dla innych.
              Moje współczucie dla tego gościa wynosi okrągłe 0. Mogę współczuć jedynie rodzinie.
        • baba_za_kolkiem Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 16:52
          Ty chyba każdy komentarz zaczynasz od "g wiesz", tak kojarzę w każdym razie. Dość osobliwy cecha.
          • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 19:32
            to ta sama forumka co jest "człowiekiem, nie wilkiem"? (jak rozumiem dla drugiego człowieka)
        • triss_merigold6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 20:09
          Najwyraźniej źle się przygotowal. Zresztą to mało istotne, nie mam nic przeciwko samobójom dorosłych, grunt, żeby po nich przynajmniej renta dzieciom została, a pan ma jakieś całościowe problemy z finansami dla potomstwa.
    • spanish_fly Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:57
      Koszmar. Nie do wiary, że ludzie się w takie historie pakują na własne życzenie. Coś w stylu "Na Rysy w japonkach".
    • sfornarina Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 10:58
      Straszne crying
      Jako górołaz rozumiem, dlaczego się tam pchali za wszelka cenę.
      Z drugiej strony, kulson, mogli sobie dobre ubezpieczenie wykupić, szczególnie, że facet ma rodzinę. Ja się na wyprawy w byle trzytysięczniki zawsze porzadnie ubezpieczam, a wyżej nie chodzę, bo zbyt miękka d.pę mam i się po prostu boję. Mimo iż mnie ciagnie.
      • antyideal Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:01
        Sam mówi w wywiadach, że jest po uszy w długach, w tym alimentacyjnych
        • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:05
          bosko, bohater
        • 18lipcowa3 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:19
          Przecież to nawet widać po twarzy że prowadził rozrywkowe życie.
      • asmarabis Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:15
        Straszne takie życie
        Marzyć o chodzeniu po wysokich górach ( sa przeciez nawet 6 tysięczniki gdzie wejdzie ciężarny jamnik bez probkemu) i nierealizować marzeń , po co wiec w ogóle zyc?
        • sumire Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:21
          "( sa przeciez nawet 6 tysięczniki gdzie wejdzie ciężarny jamnik bez probkemu)"

          Wymień jeden.
          • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:35
            Everest, wchodza na niego tłumami osoby niewidome, niepełnosparwne, bez rąk i nóg, ponoc jest plan zeby jednego milosnika himalaizmu wciagnać na góre na topoganie
            zresza chinczycy wlasnie budują autostrade na Everest www.pb.pl/chinczycy-buduja-droge-na-mount-everest-376304
            • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:51
              mozambique napisała:
              > zresza chinczycy wlasnie budują autostrade na Everest www.pb.pl/chinczycy-buduja-droge-na-mount-everest-376304

              Przerosło przeczytanie tego co zaklinowałaś?
              "Droga ma dojść do obozu bazowego na wysokości 5200 metrów"
              • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:03
                wiec sobei te kaleki beda mogly komfortowo podjechać , moze i McDonalda im tam postawią
                • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:11
                  mozambique napisała:
                  > wiec sobei te kaleki beda mogly komfortowo podjechać ,

                  POD a nie NA. Droga do Morskiego oka to dla Ciebie "autostrada na Rysy'?
                • wro-tka [...] 26.01.18, 12:35
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:55
                    mozesz sobei chlipać i smarkac ze wzruszenia do woli.
                    Fakty są faktami
          • asmarabis Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:37
            Na przyklad nakwyzsza gora afryki
            Tak wiem ze musisz wygooglowac ktora to wink
            • sumire Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:44
              Kilimandżaro nie jest 6-tysięcznikiem. I zainstaluj sobie autokorektę w końcu.
              • asmarabis Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:57
                Smiga ci Google dobrze!
                Nie wyklocaj sie o kilka metrow tylko wejdz na jakas Gore , moze byc w górach świętokrzyskich !
                • sumire Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:00
                  Dzięki, już w życiu na parę weszłam. Zamiast nieudolnie docinać, zajmij się lepiej swoją polszczyzną, bo to są dopiero Himalaje...
                  • asmarabis Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:03
                    Nie mogłaś byc bo zadajesz pytania laika
              • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:10
                sumire napisała:

                > Kilimandżaro nie jest 6-tysięcznikiem.

                I jeszcze do tego, Kilimandżaro wcale nie jest aż tak łatwą do zdobycia górą i na pewno nie dla jamnika w ciąży. Mimo super łatwego wejścia, do którego nie trzeba żadnych alpinistycznych umiejętności, połowa wszystkich tych, którzy tego próbowali, musiała zrezygnować, bo nie doceniła problemu choroby wysokościowej, a przed tym nie da się zawsze zabezpieczyć, bo to sprawa mniejszej lub większej genetycznej predyspozycji. Co roku z tego powodu umierają tam turyści zachęceni niską ceną i obietnicą przygody dawną przez organizatorów wycieczek. Mało widowiskowe, więc o tym się tak często nie pisze. I wielu płaci za zignorowanie wielkich różnic temperatur na górze, bo na dole może być plus 30 stopni, a na szczycie minus 20, które ze ze względu na wiatr odczuwane są jako w wiele niższe. Asmarabis przeczytało parę książek podróżniczych, ale jak zwykle nie ma pojęcia o czym pisze.
                • asmarabis [...] 26.01.18, 12:17
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:46
                    asmarabis napisała:

                    > Na szczęście Asma była na kili wiec ma info z pierwszej ręki , nikt nie zginał
                    > a odpada ze względu ba chorobę wysokościowa moze 10- 16 % smile)))

                    Doinformuj się lepiej. Być może twoje tanie biuro podróży podaje ci takie informacje, ale oficjalne statystki są takie, że połowa ludzi startujących na Kilimandżaro nie zdobywa tego szczytu. I gdybyś był faktycznie doświadczonym alpinistą, to byś wiedział, że na większość interesujących szczytów w Alpach nie dojeżdża żadna kolejka. I nie mam zamiaru się zresztą z tobą tu licytować, bo chodzenie po górach jest dla mnie przyjemnością, a nie szukaniem odskoczni od życiowych porażek, jak jest u ciebie.
                    • asmarabis Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:54
                      Piszesz jakies niestworzone rzeczy a fakty sa takie ze na kili trudniej zginać/ Doznać uszczerbku nazdrowiu niz w spacerując po ulicy w niemieckim cottbus.
                      O masakro takie spokojne miasteczko było kiedyś a teraz to sie w głowie nie mieści ??????
                      • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:02
                        Pewnie tak spokojne jak to szwajcarskie miasteczko gdzie masz 3 domy i 5 mieszkan big_grin
                • jasnoklarowna Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 16:51
                  Znajome małżeństwo wchodziło na Kilimandżaro zorganizowaną grupą. Na niewiele przed szczytem przewodnicy czy jak ich tam fachowo nazwać wstrzymali część grupy ze względu na stan zdrowia. Tzn. Zauważyli u kilku osób niepokojące objawy że jeszcze parę metrów i mogliby dostać zawału czy niewydolności płuc czy czegoś tam jeszcze innego. I tym sposobem kolega jako ten zdyskwalifikowany czekał z częścią grupy aż reszta szczęściarzy w tym i jego żona zdobędą szczyt i ich zgarną w powrotnej drodze.
                  • asmarabis Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 17:50
                    Widzalam osoby ktore mialy problemy, ale to nie jest tak ze przewodnik pod szczytem sobie wybiera kto moze wejsc a kto nie. Jak on moze stwiedzaic czy dostaniesz zawalu czy nie? Przewodnik ma ci pomoc wejsc. A ty bardzo chcesz wejsc bo zaplacilas 1000 dolarow.
                    Chyba sprzedajac ci ta opowiesc znajomy pan probowal wyjsc z twarza....
                    • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:27
                      Asma mialas kiedys chorobe wysokosciowa? To nie jest tak ze nagle zawalu dostajesz a pan przewodnik ma oko i mowi ty ty i ty umrzecie reszta wchodzi. Tego sie nie da przegapic big_grin
      • e-ness Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:08
        Firma ubezpieczeniowa ma prawo odmówić jeśli uzna Po analizie ryzyka ze „projekt” nie ma szans na szczęśliwe zakończenie .
        W szpitalach brakuje sprzętu, problemy z refundacja leków na rzadkie choroby a tu publiczne pieniądze idą na takie fanaberie!
        Jestem oburzona , szkoda ze za głupotę musza płacić wszyscy.
        • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:14
          ja jestem ciekaw czy mail ubepzieczenie ten co skakał ze spadochronem z orbity ziemskiej?
          • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:28
            Pewnie zadne no bo jak go ratowac?
    • marcelina4 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:00
      ja rozumiem, że pasja, że kochają tę wspinaczkę, ale żeby świadomie życiem ryzykować mając bliskich, którzy potem będą ich opłakiwać? wyprawa niezabezpieczona finansowo w stopniu umożliwiającym podjęcie szybkiej akcji ratunkowej, która też wiąże się z ryzykiem dla ratowników, nie rozumiem tego, po co? chcą zginąć w tych górach i świadomie tam idą w takie ciężkie warunki? dla mnie to szaleńcy
      • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:06
        ja chyba wiem czemu. bo himalaizm to sport ekstremalny i chyba właśnie to ryzyko śmierci 50/50 czyni dla niektórych te wyprawy takie ekscytującymi. im chodzi właśnie o to przeżycie graniczne, ekstremalne, nie tylko pd względem temperatury. jakby nie było żadnego ryzyka, to po co sobie odmrażać dupę (z ich punktu widzenia oczywiście, nie mojego).
        • beataj1 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:18
          Ja nie rozumiem ale wyjaśnienia mają sens.
          No ale w takim przypadku bawisz się w zakład z bogiem (jakiego tam sobie wyznajesz) i bierzesz na klatę konsekwencję. Czyli, nie udało się, mówi się trudno, kończysz życie gdzieś pod śniegiem. A nie piszczysz potem z góry, że walczysz o życie. Nie kochanieńki - o życie to walczą chorzy na raka. Ty na własne życzenie to życie ryzykujesz a potem jeszcze próbujesz ryzykować życiem innych. Bo przecież pilot śmigłowca, który po ciebie poleci też ma swoje życie i rodzinę. I musi swoim zyciem zaryzykować by zebrać z górki jakiegoś narcyza.
          • vasaria Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:26
            zgadzam się w 100 %. innym słowy - chciałeś to masz. wysłać helikopter, czy ekipę ratunkową - wyłącznie jeśli opłacą ze SWOICH pieniędzy (już nie będę taka, może być z ubezpieczenia).
          • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:12
            zgadzam się.
    • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:02
      e, uzbierali już 95 tys. chyba mają sporo fanów.
      • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:06
        jak szczeslwie wrócą to na bank wybiorą sie jeszcze raz
    • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:08
      117 tys i licznik bije
      zrzutka.pl/ae8hc5

      będzie na nastepną fajną wyprawę!
      • lauren6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:17
        Chyba raczej na protezy jesli facet przeżyje.
        • black.emma Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:19
          A może odda podatnikom?
          • 7katipo Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:19
            Albo ratownikom
      • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:26
        o kurde 147 tys.! czyli 30 tys. w 17 minut. ojp!!
        • inguszetia_2006 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:49
          Witam
          Już jest 200 tysięcy i ciągle wpłacają. Godna podziwu lojalność i braterstwo.
          Pzdr.
          Ing
          • rosapulchra-0 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:55
            Ematki wolały wpłacać na nowy samochód dla właściciela seicento.
            • landora Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 22:26
              On przynajmniej miał wypadek nie ze swojej winy.
              Ale ja osobiście wolę wpłacić na ratowanie zagrożonych gatunków.
    • anika772 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:08
      Tak, śledzę, czytam dziennik i trzymam kciuki aby wszyscy wrócili cali i zdrowi.
      • anika772 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:15
        Tzn. śledzę K2, nie Nangę. To co piszesz to jakiś koszmar i szaleństwo. W ogóle uważam pchanie się poza granicę śmieci za szaleństwo, a tu już po prostu wyjątkowo duże.
      • fraudes Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:15
        a ja właśnie zaangażowałam się w zbiórkę dla chłopaka z chorobą Huntingtona (było niedawno na TVN) i on, kurcze nie może dozbierać ok. 60k, chociaż ta operacja ratuje mu życie. I to kwestia choroby, a nie hobby...
        szlag mnie trafia jak widzę takich hobbystów jak pan TM, ale życzę mu jak najlepiej...
        • lauren6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:18
          No dokładnie. Ludzie tam wpłacają po kilka tysięcy zł. Widocznie finansowanie cudzego samobójstwa jest fajniejsze niż ratowanie życia.
        • black.emma Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:19
          To prawda, strasznie to frustrujące. Facet dla funu sobie ryzykuje życiem i my mu za to płacimy (MSZ), a takiego chorego dzieciaka to wszyscy mają w de, bo przecież to mniej medialne jest...
          • spanish_fly Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:45
            Smutne. sad
            • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:52
              może jak przeżyje, trzeba zaapelować do Tomasza by przekazał kasę na tego chłopca?.. (już to widzę)
              • fraudes Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:56
                A wiesz, że to niezły pomysł? Tym bardziej, że chłopakowi brakuje ok 20 k, i ew. na jakiś rehab po operacji. Jak ma jaja i chce walczyć z "konsumpcjonizmem", to niech z tych pieniędzy uzbieranych, po uregulowaniu długu wobec Skarbu państwa, da chłopakowi na operację mózgu smile))
                Kto za?
                Jak to technicznie zrobić/rozpropagować?
                • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:13
                  może napisać na fejsie polskiego himalaizmu - ma tam setki fanów, który nie dają o nim złego słowa powiedzieć. pewnie też ma własny profil.
                • disco-ball Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:48
                  Jak coś zostanie Tomasz będzie miał na alimenty...
          • znowu.to.samo Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 16:54
            Black emma w punkt 😑😑😑 a jeśli jeszcze żyje to niech sie modli by któryś z ratujących też nie zginą 😐😐😐
        • manon.lescaut4 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:16
          Tak was boli ta zbiórka? Czy tylko kasa sie liczy dla ematki? Ktoś wam każe sie dorzucać?
          PS. Jaka ta operacja ratuje życie w chorobie Huntingtona? Neuronów w mózgu?uncertain
          • bazia8 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:39
            i bidet uncertain
            • manon.lescaut4 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:59
              Ten wątek robi się tak obrzydliwy, ze pora się z niego ewakuować. Przy okazji wychodzi prawda o tych legendarnych ematkowych szerokich horyzontach i pasjach, a jakże. Chyba szydełkowaniu...
              • mamma_2012 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:05
                Pasję to ma np. Sonik. Nikogo nie prosi o wsparcie, bo złamał nogę.
              • vasaria Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:07
                aaa, czyli szerokie horyzonty to być musi finansowanie czyjejś fantazji ? no to faktycznie takich mi brak. nie życzę sobie. natomiast co on robi za swoje, to mnie absolutnie nic do tego. i może nawet podziwiać bym mogła, że taki freak.
              • beataj1 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:21
                Jako pasjonatka szydełkowania nie uważam by moja pasja była mniej warta jak pasja tego pana.

                Mogę sobie zrobić z szydełkiem zdjęcie w śniegu (jakbym bardzo chciała- a nie chce - to nawet na tym zdjęciu mogą być moje zamarznięte gile), mogę sobie zrobić selfie z szydełkiem w wodzie, pod drzewem do góry nogami.
                Mogę szydełkować na czas, mogę szydełkować w stylu lekkim (wystarczy aluminiowe szydełko), mogę ekstremalnie (zrobić koc), moge widowiskowo, tak że wszystkim szczęki opadną (yarn bombing). Mało tego, są rożne rozmiary szydełek tak jak rożne rozmiary górek.
                Mogę też ekstremalnie ryzykownie - wystarczy, że włożę szydełko do gniazdka.
                Ale robię to za swoje pieniądze i ryzykuje jedynie wywalenie korków jak postanowię zakończyć swoje życie przy uprawianiu mojej pasji.

                I też szydełkuje dlatego, że to szydełko jest....
                • vasaria Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:29
                  oj, beataj1, jakbyś nie wiedziała, że pasje pana są ZAWSZE więcej warte niż pasje pani wink.
                  aż zejrzałam w google co to yarn bombing, no i powiem, że faktycznie oko mi zbielało tongue_out.
                  • aerra Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:31
                    Ja też wygooglałam, drzewka w sweterkach bomba! smile
                    • beataj1 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 19:29
                      nie tylko drzewa!
                      https://i.pinimg.com/736x/11/7c/53/117c534d081442831a426234ad63211c--patchwork-quilt-quilts.jpg
                      • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 19:38
                        OMG!!! Boskie! I jaki swiat piekny!
                      • aerra Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 22:27
                        Wiem, wiem, różne rzeczy google wyrzuca, ale mnie drzewa najbardziej urzekły smile
                • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:48
                  beata a jak wygląda ten bombing ?
                • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:29
                  cudowny ten yarn bombing.
                  i boski wpis smile
                • kanga_roo Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:59
                  beata, cudowna jesteś big_grin
                  zgadzam się z Tobą w 100%, chociaż nie szydełkuję
                • disco-ball Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:49
                  smile)))
              • heca7 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:08
                Z tego co wiem ematki mają często bardzo ciekawe pasje. Ale praktycznie żadna z nich nie bywa śmiertelna. Ani nie wymaga światowych zbiórek pieniędzy. Wszystkie finansuja je sobie same. Nie wymagają też potem ratowania życia przy jednoczesnym narażaniu życia ratowników.
                Dodatkowo pan ma 4 dzieci i pewne problemy z ich utrzymaniem.
              • zlababa35 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:57
                Ależ super jest, kiedy ktoś ma pasję. I sam ją finansuje, bądź też z pomocą sponsorów.
          • black.emma Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:01
            Zbiórka? Jaka zbiórka? Ja piszę o finansowaniu wycieczki przez MSZ. Zbierać to sobie może każdy na cokolwiek i mnie nic do tego.
    • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:20
      notka o Mackiewiczu ze sport.pl:

      "Mackiewicz to dla światowego himalaizmu postać tak niezwykła, że trudno nawet w jednym artykule wyjaśnić jej złożoność. Z pewnością najbarwniejszy ze wszystkich barwnych lodowych wojowników. W środowisku znany jako 'Czapkins'. W młodości był narkomanem. W wieku 18 lat uzależnił się od heroiny. Niemal każdego dnia był w ciągu. Koszmar trwał przez trzy lata. Spadł na dno. Przeżył dlatego, że trafił na odwyk do ośrodka na Mazurach. Wiecznie zadłużony. Lubi filozofować. Mocno wierzy, że świat da się naprawić, ale najpierw trzeba wygrać z konsumpcjonizmem.

      Życie bierze pełną garścią. Jak coś w coś uwierzy, a później wyznaczy cel, to nie ma takiej siły, która by go od tego odwiodła. Gdy chciał pływać łódką po jeziorze, to zbudował sobie żaglówkę. Jak mu się nudziło w Polsce, to dojechał stopem do Indii, gdzie pracował w ośrodku dla trędowatych. Zarabiał na wysokości. - Robiłem na kominach w hucie Katowice. Pracowałem przy 80-metrowej chłodni. Trzeba było ją wyczyścić, pokryć cynkiem - opowiadał Mackiewicz. - Jeździmy po polach. Stawiamy stumetrowe maszty, które mierzą prędkość wiatru. Energia odnawialna, przyszłość. Podobno. Bieganie po polu to dobry trening. Wieje, zimno, z nosa cieknie. Rozkładamy tony konstrukcji, podnosimy maszty, wchodzimy na nie. Pięć dni w ruchu. Dodatkowo gdy widzę, że obok są pagórki, to po pracy na nie wbiegam - opowiadał Mackiewicz.

      Jeszcze kilka lat temu wśród wspinaczy był mało znany. Doświadczenie praktycznie zerowe, nie przeszedł nawet kursu taternickiego. To go nie powstrzymało, żeby w 2013 roku zaatakować zimą na Nanga Parbat bez profesjonalnego sprzętu wartego kilka tysięcy euro. Wdrapał się na 7400 metrów i wprawił w osłupienie najlepszych himalaistów. Wówczas od 17 lat nikt nie osiągnął tam takiej wysokości, w tak ekstremalnych warunkach.

      Przez wiele lat jego bratnią duszą był górski partner - Marek Klonowski. W 2008 roku pojechali razem na Mount Logan (pustynię lodową po horyzont) w Kanadzie. - Do grani East Ridge, którą chcieliśmy wejść na Mount Logan, mieliśmy 120 km w linii prostej, a trzeba było kluczyć. Później wejście na płaskowyż, który ma 24 km. Szliśmy osiem dni. Dalej atak szczytowy i zejście do rzeki Chitina. I to w skupieniu, by nie wpaść w łapy niedźwiedzia. To kolejne 160 km. No i spływ rzeką. W sumie sześć tygodni człapania przez Alaskę. Było potwornie zimno. I ten deszcz. Przygotowałem się na zimno, ale sucho. Nie miałem kurtki goreteksowej, bo nie było mnie na nią stać - wspomina z uśmiechem.

      Wrócili totalnie spłukani, ale jak przyznaje Mackiewicz - niesamowicie szczęśliwi. Zaczęli spłacać pożyczone pieniądze, ale też zastanawiali się, jak zebrać kasę na kolejny wyjazd.
      - Myślałem o Pamirze, Tien-szanie, Piku Pobiedy, Chan Tengri zimą. Marek jednak rzucił, by uderzyć w Himalaje. Bo niby co nam szkodzi? Na Gaszerbrumy, Broad Peak nie mieliśmy kasy. Nanga wydawała się najtańsza. A zima była jedynym momentem, żeby się wyrwać. W robocie był akurat martwy sezon. Cena za pozwolenie to tylko 300 euro. Szok. W lecie płaci się nawet 10 tys. dolarów.

      Pojechali. Tyle tylko że nigdy wcześniej nie byli na żadnym ośmiotysięczniku. Po raz pierwszy musieli się więc zetknąć z najbardziej ekstremalnymi warunkami na tej planecie. Zimą, gdy słońce zachodzi, temperatura potrafi spaść nagle spaść do minus 60 stopni Celsjusza.

      Pierwszy raz Mackiewicz z Klonowskim pojechali na Nangę osiem lat temu. Wszystko zorganizowali naprędce. Nie mieli sponsorów. Nie mieli wielkiego namiotu bazowego, w którym można ugotować obiad. Nie mieli tragarzy, więc po kolejne worki ze sprzętem i żywnością zasuwali sami po kilka razy. Zamiast lin poręczowych, które służyły do zabezpieczenia stoku, używali sznurków ze sklepu rolniczego. - Po wniesieniu wszystkiego do bazy byliśmy wykończeni. Czuliśmy się jak dzieci. Przyszliśmy, dostaliśmy pstryczka w nos. To był dla nas rekonesans i bęcki zarazem - mówi Mackiewicz.

      Wrócili do domu, znów musieli spłacać długi, ale nie zapomnieli zbierać pieniądzy na powrót na Nangę."

      ten facet chyba ma po prostu taki styl - brawura i spontan na kredyt
      • fadilla Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:28
        Typowy niebieski ptak. Po filmie "Najlepszy" posiadanie historii narkotykowej w życiorysie jest poniekąd nobilitujące, w sensie, że bohater jest bohaterski juz za sam fakt porzucenia nałogu. Stąd chyba ma tak wielu fanów.
        • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:40
          a mi się zapala czerwone światełko, jak slysze o epizozie uzaleznienowym. bo uzaleznienie od jakiejkolwiek substancji nie jets dowodem na znalezeinie sie w specyficznej sytuacji życiowej, z której dzielnei człoiwek się wydstał, tylko na to, ze ma się do skłonności do uzależnień (wszelkich) w mózgu - mózg bardziej wrażliwy na stymulowanie ośrodka nagrody do granicy ryzkowania życiem. dlatego pewne osoby mogą zapodawać substancje uzależniajace, ale nigdy nie wpaść w nałóg, a dla innych jeden strzał jest wyrokiem.
          facet jest nadal narkomanem, tylko teraz jego heroiną są ekstremalne wyprawy.
          • pamel-a1000 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 17:44
            czyli takie osoby ze skłonnościa do uzależnień nie maja szans, zawsze musza coś mieć. czyli sa bohaterami odrzucajac narkotyki, a wybierajac himalaizm. dzieki claudel. tez tak mysle, ze jest bohaterem
        • iwi.k1 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:55
          Też mi się skojarzyło z "Najlepszym". Uderzyła mnie jednak myśl, że tak naprawdę wszyscy, którzy decydują się na tak ekstremalne sporty mają skłonności do nałogów i ryzyka. Gdyby nie mogli robić tego co robią, to by byli narkomanami lub alkoholikami. Bo to nie jest normalne, kiedy na każdym kroku ryzykujesz życiem i potrzebujesz tego, żęby funkcjonować.
        • deq3 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:59
          fadilla napisała:

          > Typowy niebieski ptak. Po filmie "Najlepszy" posiadanie historii narkotykowej w
          > życiorysie jest poniekąd nobilitujące, w sensie, że bohater jest bohaterski ju
          > z za sam fakt porzucenia nałogu. Stąd chyba ma tak wielu fanów.
          >

          Tylko że Górski ze swojego epizodu narkotycznego wyszedł z jakąś taką pokorą. Z wywiadów z Mackiewiczem zionie jakąś niezdrowa ekscytacja, poczucie krzywdy z każdej strony związane (nawet na alimenty się użalał), wszystko na hurra. Jego partner z Nanga (on tam co roku bywa od 2011) zdobył zakaz zbliżania się do siebie. Po zimowym zdobyciu szczytu przez Moro Tomasz oskarżył ekipę o oszustwo.

          Kurczę, chciałabym żeby wrócił i przeszedł solidną terapię. No i fajnie że znalazły się pieniądze w budżecie na taką akcję ratunkową. Wielu walczących o życie ludzi się ucieszy.
          • alicia033 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:21
            deq3 napisała:

            > No i fajnie że znalazły się pieniądze w budżecie na taką akcję ratunkową. Wielu walczących o życie ludzi się ucieszy.

            możesz rozwinąć, jak to innych ucieszy?

            • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:27
              Beda patrzyli ze lzami w oczach jak ciezkie pieniadze sa wydawane na tego ktory pcha swiat do przodu i mogl rozslawic imie Polski na swiecie i przyniesie im to ulge gdy nfz pokaze im fucka ze na ich leczenie nie ma, mimo ze choroba to nie jest ich wybor.
        • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:34
          Dla mnie to tylko pokazuje ze uzalezniony od poczatku - najpierw hera potem adrenalina. Bezmyslny glupek z podejsciem “jakos to bedzie” ktory nigdy sie nie nauczy bo po prostu to przekracza mozliwosci jego uszkodzonego mozgu
          • bistian Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:53
            ichi51e napisała:

            > Dla mnie to tylko pokazuje ze uzalezniony od poczatku - najpierw hera potem adr
            > enalina. Bezmyslny glupek z podejsciem “jakos to bedzie” ktory nigdy sie nie na
            > uczy bo po prostu to przekracza mozliwosci jego uszkodzonego mozgu

            Głupie gadanie. Równie dobrze można oskarżać Kubicę, że nie siedział przed kominkiem i miał wypadek, czy któregoś ze skoczków, że miał wypadek, a taki pewno nadejdzie z czasem.

            Takie ekstremalne sytuacje składają się na zdobywanie doświadczeń. Czasami ktoś umrze, takie są koszty, ale jesteśmy krok dalej w medycynie, technologii. Pan M. ma trójkę dzieci, więc to nie jest wpadka z człowiekiem szalonym, tylko taki świadomy wybór jego partnerki.

            Na ratunek idą wyłącznie ochotnicy. Oni wiedzą, z czym to się wiąże. Myślę, że obecny ratowany też by poszedł, gdyby była taka potrzeba. Czasami trzeba pominąć pewne trudne sprawy, zamilknąć i chociaż trzymać kciuki za powodzenie akcji ratowniczej, o ile nie chce się jej wesprzeć inaczej.
            • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 09:06
              "Takie ekstremalne sytuacje składają się na zdobywanie doświadczeń. Czasami ktoś umrze, takie są koszty, ale jesteśmy krok dalej w medycynie, technologii"
              Jak jestesmy krok dalej w medycynie albo technologii?
              Kubica zdaje sie byl ubezpieczony.
              • bistian Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 09:17
                nathasha napisała:

                > Jak jestesmy krok dalej w medycynie albo technologii?
                > Kubica zdaje sie byl ubezpieczony.

                Kubica był ubezpieczony, bo za F1 idą wielkie pieniądze. Gdyby nie szły, pewno też nie byłby ubezpieczony, a na pewno by jeździł, bo to ten sam typ, lubiący adrenalinę.
                Przypadek Kubicy, posunął rehabilitację i chirurgię ręki do przodu. Przypadek M. też coś da, choćby umiejętności organizowania takich akcji, współpracy, wsparcia. Dzięki różnym sytuacjom i współpracy przy kataklizmach, polskie grupy ratowników i wsparcia tworzą standardy światowe, to pomogło bardzo wielu ludziom na świecie i świat to zauważa.
                • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 09:20
                  Czy mozesz zacytowac naukowy artykul mowiacy ze leczenie Kubicy popchnelo chirurgie reki do przodu?
                  Kubica zniszczyl sobie kariere, i tak jest w srodowisku postrzegany, ze nie ryzykuje sie kariery dla takich przejazdow, to nie sytuacja Laudy. A gdybanie czy by jezdzil czy nie to jest tylko gdybanie. Prawdopodobnie by stanac do konkursu musisz miec ubezpieczenie, wiec moglby sobie chciec jezdzic bez niego
                  • bistian Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 09:38
                    nathasha napisała:

                    > Czy mozesz zacytowac naukowy artykul mowiacy ze leczenie Kubicy popchnelo chiru
                    > rgie reki do przodu?

                    Małe klocki budują coś nowego, doświadczenia są nie do przecenienia, a ten przypadek był ciekawy jeśli chodzi o rehabilitację ręki. To nie jest tak, że jest jakaś nowa licencja i już jest postęp. To nie taka dziedzina.
                    Młody lekarz, który był na misjach pisał kiedyś, że to go bardzo posunęło w wiedzy praktycznej i mimo młodego wieku, to on jest teraz w zespole tym doświadczonym w trudnych przypadkach.

                    > A gdybanie czy by jezdzil czy nie to jest tylko gdybanie.
                    To taki typ, sam tego nie ukrywał. Jeździłby choćby na prywatnych rajdach.

                    Mamy bardzo dobre zespoły ratownicze, więcej niż świetnych ratowników medycznych, krótkofalowców, wodniaków, speców od sytuacji trudnych itd. W sytuacjach wyjątkowych sprawdzamy się na szóstkę. Ale to kosztuje, za koordynację trzeba płacić, tym bardziej, że większość szkoleń wszyscy ci ludzie pokrywają z własnej kieszeni.
            • milka_milka Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 09:07
              Przepraszam, co da medycynie albo technologii taka sytuacja?
            • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 09:14
              Z tego co policzylam wspinajac sie na Parabat zginelo rowno 90 osob. Jakie kroki w medycynie i technologi im zawdzieczamy? Rozwoj kryminalistyki i badan nad DNA w celu identyfikacji szczatkow?
      • antyideal Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:30
        I czwórka małych dzieci na utrzymaniu. Wesoło.
        • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:36
          możg zżarty przez prochy
        • krypteia Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:39
          antyideal napisała:

          > I czwórka małych dzieci na utrzymaniu. Wesoło.

          czy ktoś jest w stanie wytłumaczyć co kieruje kobietami które decydują się spłodzić z byłym heroinistą i wiecznie zadłużonym alimenciarzem czwórkę dzieci???
          co nimi kręci? to że sobie facet dawał w żyłę przez parę lat? że ma długi? niepłacone alimenty?
          JP.
          • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:44
            krypteia napisała:
            > czy ktoś jest w stanie wytłumaczyć co kieruje kobietami które decydują się spło
            > dzić z byłym heroinistą i wiecznie zadłużonym alimenciarzem czwórkę dzieci???
            > co nimi kręci? to że sobie facet dawał w żyłę przez parę lat? że ma długi? niep
            > łacone alimenty?

            Może takie samo uzależnienie od adrenaliny jak u niego?
      • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:51
        claudel6 napisała:

        > ten facet chyba ma po prostu taki styl - brawura i spontan na kredyt

        To nie styl, to choroba psychiczna. U mnie na takich ludzi mówi się Adrenaline Junkies, czyli ludzie uzależnieni od adrenaliny i stresu. I większość z nich ma zaburzenia mentalne, dlatego nie potrafi skalkulować prawdziwego ryzyka sytuacji, w które się pchają. Wchodzenie bez odpowiedniego ubezpieczenia na Nanga to dla nich nie jest lekkomyślność, oni nie myślą logicznie i inaczej oceniają stopień niebezpieczeństwa. Wszelkie zagrożenia są w ich mózgach automatycznie minimalizowane. Większość "normalnych" rzeczy, których próbują, kończy się niepowodzeniami, plajtują im firmy, rozpadają związki, są fatalnymi rodzicami, nie potrafią nigdzie wytrwać dłużej, nigdzie nie znajdą stabilizacji, więc szukają ekstremalnych wyzwań, gdzie mogą odnosić "sukcesy", bo nie mają większej konkurencji. Czasem mają przy tym szczęście, ale zwykle nie dożywają sędziwego wieku.
        • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:54
          no właśnie wyżej pisałam, że epizod uzależnienia od heroiny ma oczywisty związek z jego pasją.
        • barbibarbi Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:00
          snakelilith napisała:


          > To nie styl, to choroba psychiczna. U mnie na takich ludzi mówi się Adrenali
          > ne Junkies
          , czyli ludzie uzależnieni od adrenaliny i stresu. I większość z
          > nich ma zaburzenia mentalne, dlatego nie potrafi skalkulować prawdziwego ryzyka
          > sytuacji, w które się pchają. Wchodzenie bez odpowiedniego ubezpieczenia na Na
          > nga to dla nich nie jest lekkomyślność, oni nie myślą logicznie i inaczej oceni
          > ają stopień niebezpieczeństwa. Wszelkie zagrożenia są w ich mózgach automatyczn
          > ie minimalizowane. Większość "normalnych" rzeczy, których próbują, kończy się n
          > iepowodzeniami, plajtują im firmy, rozpadają związki, są fatalnymi rodzicami, n
          > ie potrafią nigdzie wytrwać dłużej, nigdzie nie znajdą stabilizacji, więc szuka
          > ją ekstremalnych wyzwań, gdzie mogą odnosić "sukcesy", bo nie mają większej kon
          > kurencji. Czasem mają przy tym szczęście, ale zwykle nie dożywają sędziwego wi
          > eku.

          Tak podejrzewałam. Bardzo dużo w tym prawdy co piszesz.
          • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:06
            jakim cudem wiec ci ludzie znajdują parterów do tych wpsinaczek ? przeciez ta kobieta teraz i wczesniej tez poprzedni to chyab nie kumple z MOnaru ale wyszkoleni wspinacze ????? i co ? oni decyduja sie iść w Himalaje z kompletnym amatorem , ignorantem bez wyskzolenia i sprzetu , i w dodatku bez forsy ???? cos to dziwnie wygląda
            • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:13
              nie ma wyższych szkół himalaizmu, wszyscy tam przecież są amatorami, a on akurat jest doświadczony, wchodził na Nangę wiele razy, również zim (nie docierał na szczyt). tyko z nim jest ten problem, że podejmuje wyzwania ekstermalne (jak wejscie na szczyt himalajski zimą w alpejskim stylu, bez ekipy i ubezpieczenia).
              no i wszyscy tam są tymi adrenaline junkees, oni się wszyscy wspinają "do skutku". himalaisci nie przechodzą na emeryturę, wspinaja się do tego ostatniego razu.
              • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:24
                nie wszyscy , sa przeiez ( przynajmneij w POlsce ) kursy taternickie róznego stopnia . ON nie miał zadnego
              • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:32
                claudel6 napisała:

                > no i wszyscy tam są tymi adrenaline junkees, oni się wszyscy wspinają "do skutk
                > u". himalaisci nie przechodzą na emeryturę, wspinaja się do tego ostatniego raz
                > u.

                Reinhold Messner jest na emeryturze. Zdobył wszystkie 8-tysięczniki w Himalajach oraz tzw. seven summits, w pojedynkę i bez tlenu. Przelazł Antarktydę, Grenlandię i pustynię Gobi. Podobno spotkał też Yeti i cholera go nie wzięła. Dziś zajmuje się polityką, ochroną środowiska i pisaniem książek. Ale wyjątki potwierdzają regułę.
                • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:36
                  w kazdej populacji istnieją mutanty smile

                  JAck MAyol tez nurkował 100 m i nie oddychał 14 min
                • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:39
                  ok, dobrze dla tego pana.
            • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:23
              mozambique napisała:

              > jakim cudem wiec ci ludzie znajdują parterów do tych wpsinaczek ? przeciez ta k
              > obieta teraz i wczesniej tez poprzedni to chyab nie kumple z MOnaru ale wyszkol
              > eni wspinacze ?????

              Bo takich jest więcej? Ty myślisz może, że ci kumple do wspinaczek są normalni? Oni są tak samo zaburzeni, choć to zaburzenie może być bardziej lub mniej rozwinięte, więc niektórzy zachowują się w naszych oczach nieco rozsądniej, bo się lepiej przygotowują itd. Ale wszystkim jest jedno wspólne, nadmiernie rozbudowany optymizm, co czasem daje im sławę i podziw tych, którzy mają zdrowy instynkt samozachowawczy. Takich ludzi świat też potrzebuje, jako podstawę do barwnych opowieści przy ognisku, inaczej byłoby nam nudno. Na nowego James Bonda też idzie masa ludzi do kina.
            • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:38
              Wiesz zeby splodzic z kim dziecko nic nie potrzeba tylko chec do odbycia stosunku. Pan pewnie z duzym urokiem osobistym gwiazda w swoim srodowisku a matka dzieci pewnie tez zaburzona. Pan pewnie jeszcze mitoman i patologiczny klamczuch
              • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:39
                Lol zle wkleilam idea ta sama.
        • emigrantkaaa Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 17:40
          > To nie styl, to choroba psychiczna.

          Nie, to NIE JEST choroba psychiczna.
          • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:01
            emigrantkaaa napisała:

            > Nie, to NIE JEST choroba psychiczna.

            To JEST choroba psychiczna. Choroba, zaburzenie, czy w inny sposób patologia i polega na nadmiernej skłonności do ryzykownych zachowań i braku umiejętności kalkulowania faktycznego zagrożenia. Żal mi tych ludzie, bo niepotrzebnie wywalają swoje życie na śmietnik, ale nie widzę potrzeby robienia z nich bohaterów. Problem w tym, że kogoś, kto wdrapie się na wieżowiec by z niego zeskoczyć, zgarną odpowienie służby i podda się leczeniu, a kogoś, kto idzie "odkrywać świat"bez opowiedniego przygotowania uzbrojony jedynie w brawurę i wiarę we własną nieśmiertelność robi się medialną gwiazdę. Szkoda faceta, naprawdę szkoda, ale wszystkie dopatrujące się tu hejtu jakby nie dostrzegają, że on w tym trudno dostępnym, nie nadającym się do życia i całkowicie bezsensownym miejscu jest na własne życzenie. Tego nie da się wytłumaczyć inaczej niż psychicznymi deficytami. Bardzo smutne.
            • emigrantkaaa Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:42
              > To JEST choroba psychiczna. Choroba, zaburzenie, czy w inny sposób patologia

              To nie są pojęcia tożsame wbrew pozorom. "Zaburzenie" byłoby tu o wiele lepszym określeniem niż "choroba psychiczna". Wiem, czepiam się wink
      • 7katipo Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:24
        Wygrać z komsumpcjonizmem. Urocze.
        Walczy z konsumcjonizmem uprawiając maksymalnie ryzykowne i kosztowne pasje za CZYJEŚ CIĘŻKIE pieniądze.
    • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:28
      "Witold Bańka, minister sportu i turystyki poinformował, że MSZ wydał zgodę na pokrycie kosztów akcji ratunkowej i gwarancje finansowe, wojsko pakistańskie szykuje akcję."

      czyli te 150 tys. które zebrali (czy pewnie więcej ostatecznie), pójdą na finansowanie kolejnych fantazji. super.
      • vasaria Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:31
        no chyba sobie jaja robią ! ja, jaki podatnik nie wyrażam zgody !!! chcą się zabijać, to za swoje.
        • asmarabis [...] 26.01.18, 11:41
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • lauren6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:43
            Spektakularne popełnienie samobójstwa jest ciekawe? Widać odnalazlabyś się w średniowieczu na publicznych egzekucjach.
            • asmarabis [...] 26.01.18, 11:52
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:56
                jakie "zbieracie"? kto konkretnie z osób tu piszących? wskaż może, bo ci powiem: " a wy świętujecie urodziny Hitlera, debile i historyczni ignoranci!"
                • asmarabis [...] 26.01.18, 12:00
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:05
                    ta jasne. nie jest tajemnicą, że faszyzm to jest ukryta agenda prawej strony sceny politycnej i tak naprawdę w cichości ducha wy wszyscy czcicie Adolfa, bo on na europejskich ziemiach zrobił prawdzowy porzadek z uchodźcami z Bliskiego Wschodu.
                    • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:05
                      a w ogóle, wypad z tego wątku z tymi politycznymi wtrętami, musisz bo się udusisz? to da się leczyć.
                      • asmarabis [...] 26.01.18, 12:11
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:16
                          ale o czm Ty mówisz! w ty wątku wypowiadaja się konkretne osoby! kto z nich kiedyś zadeklarował wpłatę dla Kijowskiego??

                          za dużo ogladasz TVP i czerpiesz stamtąd najlepsze wzorce kłamstw i insynuacji.
                          • asmarabis [...] 26.01.18, 12:21
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • spanish_fly Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:24
                              Kłamiesz Asma, ale to nie dziwi. Czegóż innego spodziewać się od osoby, która za parę euro więcej gotowa była porzucić ojczyznę. Zdrajcy już tak mają.
                              • asmarabis Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:35
                                Dzieki tym euro sobie odłożę na wyprawę komercyjna na everest seseseses uwielbiam zdradzać
                            • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:33
                              poza tym zdecyduj się trollu jakiej jesteś płci.
                              • asmarabis Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:36
                                Nasza Sumire przed chwila pisała ze to autokorekty
                                Widzę ze argumenty ci sie skończyły
                                • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:41
                                  ale argumenty na co? big_grin że nie finansuję Kijowskiego? mam Ci przesłać wyciag z konta?
                        • spanish_fly Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:16
                          Idź to powiedz ludziom, którzy wpłacali na tego alimenciarza.

                          I może przy okazji daj też do wiwatu tym, którzy wpłacają na pazernego zakonnika z Torunia, tutaj niestety sprawa jest jeszcze gorsza, bo idą na to środki publiczne z podatków, także z podatków ludzi, którym przydałyby się chociażby na ratowanie życia własnego, własnych dzieci, rodziny.
                      • asmarabis [...] 26.01.18, 12:12
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • spanish_fly Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:09
                    Ależ to "wy" jest w Twoich ustach zupełnie zrozumiałe i nie wymaga tłumaczenia. "My" to patriotki, całe życie budujemy naszą ojczyznę, tu pracujemy, tu wychowujemy dzieci, tu płacimy podatki i zmagamy się z codziennością. Ty natomiast wyjechałaś, bo Ci obcy więcej zapłacili, wynarodawiasz swoje dzieci, zubażasz nasz kraj. Dychotomia jest oczywista.
                    • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:17
                      10/10!
                    • romans_petitem Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 16:49
                      Ja bym powiedziała, że kraj raczej zyskał na jej wyjeździe.
              • lauren6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:59
                Jakiemu waszemu? To jest mój czy onnych ematek mąż, kochanek? Wyobraźnia cię ponosi.
              • barbibarbi Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:05
                Bo życie to cenny dar, ale niektórzy muszą o niego walczyć. Podczas gdy inni wystawiają się na śmierć w imię ...... adrenaliny.
          • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:08
            co ciekawego on robi?
        • jak.z.nut Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:04
          Na szczęście twoja zgoda nie jest im potrzebna nawet jak wydają na Rydzykawink osobiście wole żeby poszło na ratowanie Tomasza.
    • 18lipcowa3 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:52
      Nie musze mowic co o tym mysle prawda? !@#$%^%&&&&&&!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Sami sie prosili o to !
    • fraudes Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 11:56
      Nie żartuj, to poważna sprawa i nie o Kijowskim tu mowa.
    • alpepe Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:08
      Dla mnie wcale to nie brzmi źle, jedynie, co źle brzmi, to to, że z moich podatków, tak, płacę m.in. podatki w Polsce, jest sponsorowana akcja ratownicza dla tego alimenciarza, co zdołałam wyczytać.
    • la_mujer75 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:12
      Kretyn. I jeszcze robia z niego bohatera.
      • vasaria Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:14
        dokładnie !
      • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:42
        W tym artykule ktory ktos wkleil na poczatku na koncu wszystko wyjasnione. Wraz z rozwojem komunikacji i net zrobil sie z tego szol - wspinacz wisi gdzies w lidzi w dol przepasc nad nim lawina a swiat z wypiekami czyta czy juz umarl czy nie. Wlasnie naglasnianje to wszystko nakreca i robi z tego igrzyska.
    • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:20
      słuchajcie, ostatnie newsy są takie, że jest za późno i helikopter dziś nie wystartuje, tym bardziej, że zbliża się bardzo mocny wiatr (o sile huraganu).
      jeśli tak jest, to Tomasz (nie wiem, czy Elisabeth tam ciagle jest) raczej nie przeżyje tej nocy.
      • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:25
        murowana nagroda Darwina - tylko ze on niestety ma dzieci
      • mamma_2012 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:27
        Szkoda człowieka, ale to jego decyzja.
        Ludzie popełniają samobójstwo w różny sposób, niektórzy żegnają się ze światem z przytupem, ale trudno, żeby pilot i ratownicy narażali się na śmierć w takiej sytuacji.
        • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:34
          tylko ze niedoszlego skoczka z dachu , po odratowaniu , w trybie pilnym zamyka sie na miesiecznej obserwacji w psychiatryku
        • bi_scotti Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:42
          Sa pasje, ktore zabijaja. Kto takich pasji nie ma, nie zrozumie. Ci, ktorzy takie pasje maja, pchaja swiat do przodu one way or the other ... Teraz juz mozna tylko trzymac kciuki zeby wbrew logice tej dwojce udalo sie przezyc. Miracles do happen ... sometimes ... eh. I keep my fingers crossed. Cheers.
          • vasaria Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:47
            nie rozumiem ... a na przykładzie mogłabyś napisać, jak jego pasja pcha świat do przodu smile ?
            do przodu pchają świat ludzie, którzy robią coś dla innych, dla wspólnoty, a nie samolubne bubki, które mają fun z igrania ze śmiercią sad.
            • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:50
              vasaria napisał(a):
              > nie rozumiem ... a na przykładzie mogłabyś napisać, jak jego pasja pcha świat d
              > o przodu smile ?

              Np. pasja do biologii, kóra pozwala wynaleźć szczepionkę. Bi_scotti nie odróżnia tego od adrenaline junkie.
            • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:51
              Tez nie potrafie sobie wyobrazic zadnej pasji sportowej ktora pcha swiat do przodu
              • beataj1 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:57
                No jak to nie ma takich pasji.
                Sportowa pasja fitnessek pcha do przodu świat selfie, gaci obciskających tyłek i ładnie się kadrujących, świat aplikacji internetowych gdzie można te fit dupki oceniać.
                Sportowa pasja robiących mięśnie pcha do przodu świat anabolików , zarówno ludzkich jak i dla koni. A kto wie może taki anabolik kiedyś wyleczy raka (tylko nie jąder bo one znikają).
                Itd itd.
                Swiat by nie była taki jaki jest gdyby nie sportowe pasje.
                PS. Wiesz dlaczego kulturysta pakuje mięśnie? Bo są...
              • mamusia1999 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:54
                Marzenie o lataniu pare pasjonatów życie kosztowało....niestety. Ale himalaizm "bez trzymanki" tez do mbue nijak nie przemawia
            • martishia7 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:35
              Mają szansę być interesującym obiektem dla biologów/medyków, tego w jaki sposób ludzki organizm reaguje na ekstremalne ciśnienia/temperatury. W warunkach laboratoryjnych nikt by takich eksperymentów na ludziach nie przeprowadził, bo to nieetyczne.
              • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:41
                zadnym obiektem nie bedzie koles ktory zamarzł na wysokosci 7 tys. metrów
                • martishia7 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:52
                  Moja wypowiedź była trochę sarkastyczna. Ale tak, jak zamarznie i zostanie na górze, to pożytek z niego żaden.
          • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:49
            bi_scotti napisała:
            > Ci, ktorzy takie pasje maja, pchaja swiat do przodu one way or the other ...

            Ale BZDURA! Nie myl pasji z głupotą.
            • alpepe Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:55
              w sumie to ma rację, popychają medycynę ratunkową do przodu. No technikę do ratowania takich głupków.
              • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:58
                no fakt, z powodu Swirów na Everescie wojsko w trybie pilnym modernizuje śmigłowce wysokościowe smile
          • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:18
            pasja, która pcha świat do przodu, to jest pasja mojej przyjaciółki, która spędza swoje życie w labie i bada komórki i RNA/DNA. ale nie jest to w żaden sposób spektakularne.
            • bi_scotti Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:48
              Sorry, guys, ale to sa pytania w stylu "co swiatu daje wydawanie miliardow na space exploration?" BTW, pokazcie swoje kurtki i buty zimowe, eh big_grin Maria Sklodowska-Curie byla kompletnie crazy noszac wisiorek z odkrytym przez siebie radem ale niszczac siebie "posunela swiat do przodu". Climbers, nurkowie, speleolodzy, extreme athletes, szaleni naukowcy, opetani artysci etc. etc. etc. sa wyjatkowi i dla wiekszosci ludzi "dziwni" ale bez takich jak oni zapewne wciaz blakalibysmy sie w grupach plemiennych po bezdrozach Afryki. Moze to wcale nie byloby az takie zle (klania sie lektura "Sapiens" wink) ale jest jak jest - we keep pushing boundaries a przynajmniej niektorzy z nas probuja to robic. Hats off. Cheers.
              • la_mujer75 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:16
                Ja na pewno jestem z tych, którzy nadal siedzieliby w jaskinismile
                I podziwiam innych, że im się chce robić coś, co mi nie przyszłoby nawet do głowy.
                Jednak mylisz odwagę z głupotą! Kolumb był odważny, a ten koles jest głupi. Iść w takie góry bez przygotowania i ubezpieczenia się na wszelkie znane sobie i innym sposoby, to głupota, a nie odwaga.
                Kolumb nie wiedział, co go czeka, a ten wiedział i nie zapobiegł temu. I tu tkwi różnica.
                • bi_scotti Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:44
                  la_mujer75 napisała:

                  > Kolumb był odważny, a ten koles jest głupi. Iść
                  > w takie góry bez przygotowania i ubezpieczenia się na wszelkie znane sobie i i
                  > nnym sposoby, to głupota, a nie odwaga.
                  > Kolumb nie wiedział, co go czeka, a ten wiedział i nie zapobiegł temu. I tu tkw
                  > i różnica.

                  Kolumb to byl przede wszystkim money(gold)-driven no i mozna poddac w watpliwosc czy nie wiedzial co go czeka. Jak najbardziej byl experienced zeglarzem ale to nie jest postac warta spierania sie o. Wiele zlego sie stalo z jego imieniem na ustach sad On moze temu i nie winien ale stalo sie. Istnieje duze prawdopodobienstwo, ze zamarzajacy na Nanga Parbat Polak takiej spuscizny nie pozostawi. Kazde dzialanie mozna sprowadzic do parteru i nazwac glupota, wszak i tak outcome jest dokladnie taki sam dla nas wszystkich, wiec ... what's the point? A jednak niektorzy widza ow "point", chocby i w sposob dla reszty niezrozumialy. Moze ja to tak postrzegam, bom sama zawsze w minority smile Majority mnie przeraza i meczy wink Cheers.
              • landora Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:28
                Serio porównujesz naukowca, Marię Curie, do świra, który bez sprzetu wspina się w Himalajach??
              • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:37
                bi_scotti napisała:
                > Sorry, guys, ale to sa pytania w stylu "co swiatu daje wydawanie miliardow na s
                > pace exploration?"

                A to Himalaje są przestrzenią kosmiczną? Wooow....

                Są ludzie, którzy swój czas poświęcają pasji z bonusem w postaci odkryć, ulepszeń a są egoiści, którym tylko zależy na adrenalinie. Nie mylmy jednych z drugimi bo porównyanie głupków do naukowców naukowcom po prostu urąga.
              • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 14:47
                bi_scotti serio, stawianie w jednym rzędzie odkrywców i naukowców z narkomanami adrenaliny jest niepoważne i umniejsza tym, którzy naprawdę przyczyili się do postępu ludzkości. ten facet niczego nie odkrywa. na Nanga Parbat byla już cała masa wejść. doskonale wiadomo, jakie są tam warunki w zimie i że pójscie tam bez sprzętu i tlenu to proszenie się o śmierć. nie potrzeba do tego przeprowadzać eksperymentów, tak jak nie potrzeba wkładać ręki do wrzątku, by wiedzieć, że człowiek się poparzy.
                jeśli cos odkrywa, to wyłacznie swoje stany ducha i ciała w sytuacji ekstermalnej, ale prawdodpobnie nie podzieli sie już nimi ze światem.
                • bi_scotti Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:02
                  claudel6 napisała:

                  > na Nanga Parbat byla już cała
                  > masa wejść. doskonale wiadomo, jakie są tam warunki w zimie i że pójscie tam b
                  > ez sprzętu i tlenu to proszenie się o śmierć. nie potrzeba do tego przeprowadza
                  > ć eksperymentów, tak jak nie potrzeba wkładać ręki do wrzątku, by wiedzieć, że
                  > człowiek się poparzy.

                  Well, z tego co ja pamietam (nie bardzo chce mi sie sprawdzac) to Nanga Parbat zdobyl zima dopiero Simone Moro w 2016 roku (napisal potem ksiazke - fatalnie napisana i czyta sie bolesnie choc story fascinating - dlatego pamietam smile) wiec to nie jest tak, ze tych wejsc zimowych bylo multum. A kazde czegos uczy. Wejsc bez tlenu, z minimum sprzetu tez na rozne osmiotysieczniki tez juz bylo troche i wciaz ktos probuje (jak wspomnialam: pushing boundaries), taka ludzka natura, eh. Czepiasz sie. Cheers.
                  • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:07
                    ta. no nie zgodzimy się i trzeba z tym żyć.
                  • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:13
                    poza tym widzisz, ten Tomasz atakował Nangę zimą podobno 7 razy. więc tak - on nie zdobył szczytu, natomiast już tam był i doskonale wie jakie są tam warunki o tej porze roku.
                    • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:17
                      to moze niech ktos wprowadzi nowum - wejscia na NAnga czy K2 w samych gaciach na przykład
                      albo w płetwach
                      to dopiero byłoby odkrycie naukowe
                      • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 15:39
                        >wejscia na NAnga czy K2 w samych gaciach na przykład
                        albo w płetwach

                        big_grin

                        (przepraszam, sytuacja jest poważna i mimo wszystko trzymam kciuki za przeżycie obojgu)
                      • anika772 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 16:39
                        I jak to dobrze, że na ziemi nie ma dziesięciotysięczników. Zdobywano by je tylko dlatego, że są.
                        Ehh.
                • mama303 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:20
                  claudel6 napisała:

                  > bi_scotti serio, stawianie w jednym rzędzie odkrywców i naukowców z narkomanami
                  > adrenaliny jest niepoważne i umniejsza tym, którzy naprawdę przyczyili się do
                  > postępu ludzkości. ten facet niczego nie odkrywa.

                  ale jakby zdobył ten szczyt i byłoby o tym głośno to być pewnie dumna była że oto Polak sie na to odważył. a jak mu sie noga podwinęła to kciuk w dół?
                  • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:24
                    Bylabym dumna gdyby Sklodowska nie musiala wyjezdzac z Polski by byc naukowcem. Duma z rzeczy zdobytych szalenstwem jest duma falszywa
                    • mama303 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:46
                      nathasha napisała:

                      > Bylabym dumna gdyby Sklodowska nie musiala wyjezdzac z Polski by byc naukowcem.
                      a jak wyjechała to koniec z dumą? smile
                      • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:48
                        Jak wyjechala to fakt jest dokonan z polskoscia ma niewiele wspolnego
                        • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:48
                          *jej dokonan
                        • mama303 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 10:54
                          nathasha napisała:

                          > Jak wyjechala to fakt jest dokonan z polskoscia ma niewiele wspolnego

                          no przecież zawsze sie chwalimy że to polska noblistka
                    • ira_08 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 14:05
                      Polski wtedy nie bylo... wiesz?
                  • claudel6 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 01:50
                    o, źle trafiłaś, ja nie jestem dumna z osiagnięć Polaków w żadnym sporcie, mam to kompletnie w d.. Jakby Polak zdobył Nobla, to tak, myślę, że byłabym szczęśliwa (choc nie wiem, czy dumna, jaki byłby w końcu mój w tym udział?)
                  • buldog2 Re: ..a w Himalajach 28.01.18, 01:05
                    A z czego ja mam czuć dumę? Że kto inny dalej/wyżej skoczył, wszedł itd.?
              • ichi51e Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:46
                Ale to jest cos zupelnie innego! Ty piszesz o nauce i przemyslanych dzialaniach a nie spontanicznej pasji w typie “wleze na gore i moze zejde moze nie” wartosc dodana dla spoleczenstwa pana pasji jest zadna pan tam wchodzi tylko dla adrenaliny. Tyle tylko ze splodzil 4 dzieci ktore moze nauczone doswiadczeniem taty wymysla cos co sprawi ze ludzie przestana ginac w gorach.
                • rosapulchra-0 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 12:38
                  Wstydu nie masz.
    • spanish_fly Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:25
      No patrz, wychodzi na to, że nikt tak czujnie jak Ty nie śledzi wypowiedzi tego pana.
    • milka_milka Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:38
      Niech im się uda bezpiecznie zejść.

      Ale bardzo drażni mnie to, że gdy np. Płakał dostał w Meksyku udaru i ubezpieczenie nie pokryło leczenia ponad bodajże trzy dni i transportu medycznego do Polski, to wszelkie ministerstwa rozłożyły ręce i rodzina została sama z potwornymi długami. A tu? Rozumiem, zawody, olimpiady itp. Ale taka wyprawa jest jednak indywidualnym pomysłem i uczestnik powinien sam zadbać o ew. koszty akcji ratunkowej.
      • milka_milka Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:38
        *Polak w Meksyku
        • mozambique Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:58
          o toto , w tedy zaden minister pomocy nie uruchamiał
          • aerra Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:46
            Bo udar w Meksyku nie jest tak widowiskowy, to jasne.
            • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:49
              aerra napisał(a):
              > Bo udar w Meksyku nie jest tak widowiskowy, to jasne.

              I jakoś pisanie tamtemu panu "trzeba było wykupić pełne ubezpieczenie" hejtem nie było...
    • zabka141 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:55
      A ja po prostu mam nadzieje ze wszystko sie dobrze skonczy. Dziwi mnie ta nienawisc, ktora sie z was wylewa.
      • alpepe Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 12:56
        Nienawiść? A możesz zdefiniować, co to według CIEBIE oznacza?
        • vasaria Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:02
          też miałam o to zapytać. i poprosić o cytat gdzie konkretnie ktoś nienawidzi tego pana ?
          głównie to omawiamy jego lekkomyślność, za którą każda z nas zapłaci (no chyba, że nie pracujesz).
          i niesprawiedliwość, że np. za moją lekkomyślność muszę płacić sama tongue_out.
          • mama303 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:14
            vasaria napisał(a):

            > też miałam o to zapytać. i poprosić o cytat gdzie konkretnie ktoś nienawidzi te
            > go pana ?
            > głównie to omawiamy jego lekkomyślność, za którą każda z nas zapłaci

            za taka "lekkomyslnośc" mogę płacić, zresztą za leczenie alkoholików też.
            • vasaria Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 22:55
              Jak możesz to płać, a ja sobie nie życzę - tylko, że nikt mnie o zdanie nie pyta.
              • mama303 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 10:55
                vasaria napisał(a):

                > Jak możesz to płać, a ja sobie nie życzę - tylko, że nikt mnie o zdanie nie pyt
                > a.

                tak działa płacenie podatków do wspólnej kasy smile
                • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:45
                  Mam wrażenie, że 3/4 osób z tego wątku nie ogarnia, że jak się płaci podatki to one niekoniecznie muszą iść zawsze na to, czego sobie ktoś życzy. Ja np nie pale, ale nie odmawiam prawa do leczenia chorym na raka płuc. Jeśli ktoś jest sprawcą poważnej kraksy samochodowej to też nie mam problemów z tym, by to leczyć, a potem niech ponosi konsekwencje.

                  A tu połowa postów to dziecinne ,,ja sobie nie życzę".
                  • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:47
                    ras.szamra napisała:
                    > Mam wrażenie, że 3/4 osób z tego wątku nie ogarnia, że jak się płaci podatki to
                    > one niekoniecznie muszą iść zawsze na to, czego sobie ktoś życzy.

                    Oczywiście, że nie - w demokratycznym kraju w zasadzie powinny iść na to, na co życzą sobie obywatele. I dlatego WAŻNE jest wyrażanie zdania.
                    • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 12:18
                      No ale jak to sobie wyobrażasz w praktyce? Mamy zorganizowac szybciutko referendum czy płacić za akcję ratowniczą czy nie?

                      Zresztą właśnie teraz odbyło się to w sposób demokratyczny. Mi cierpnie skora na myśl o obecnym rządzie, ale został wybrany w demokratycznych wyborach i szef MSZ jest prawnie umocowany do tego, by takie decyzje podejmować
                      • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 12:22
                        ras.szamra napisała:
                        > No ale jak to sobie wyobrażasz w praktyce? Mamy zorganizowac szybciutko referen
                        > dum czy płacić za akcję ratowniczą czy nie?

                        Wolę ludu rządzący poznają nie tylko w referendach. Publiczne (i w tym przypadku dość powszechne) wyrażenie niezadowolenia też jest brane pod uwagę, nawet na przyszłość - jak więcej nie postępować.


                        > Zresztą właśnie teraz odbyło się to w sposób demokratyczny. Mi cierpnie skora n
                        > a myśl o obecnym rządzie, ale został wybrany w demokratycznych wyborach i szef
                        > MSZ jest prawnie umocowany do tego, by takie decyzje podejmować

                        No to masz kolejny powód, żeby głosować na kogo innego.
                        • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 22:32
                          No dobra, ale o jakim publicznym wyrazaniu niezadowolenia piszesz w tym wypadku. Cześć nie ma nic przeciwko wydawaniu pieniędzy, inni gardluja, że sobie tego nie życza. Która ma być brana pod uwagę? Jak to pogodzić?
                          • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 22:45
                            ras.szamra napisała:
                            > No dobra, ale o jakim publicznym wyrazaniu niezadowolenia piszesz w tym wypadku
                            > . Cześć nie ma nic przeciwko wydawaniu pieniędzy, inni gardluja, że sobie tego
                            > nie życza. Która ma być brana pod uwagę? Jak to pogodzić?

                            No to chyba logiczne, że decyduje większość?
                            • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 23:05
                              Czyli podatki nie pójdą na to, czego chcą obywatele, ale na to czego chce CZĘŚĆ obywateli.
                              Czyli wracamy do punktu wyjścia i tego co jest teraz - decyzję podejmuje rząd, wybrany przez większość wyborców, którzy wzięli udział w wyborach
                              • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 23:07
                                ras.szamra napisała:
                                > Czyli podatki nie pójdą na to, czego chcą obywatele, ale na to czego chce CZĘŚĆ
                                > obywateli.

                                Słowo 'demokracja' coś Ci mówi? I nie manipuluj - napisałam WIĘKSZOŚĆ a nie część.

                                > Czyli wracamy do punktu wyjścia i tego co jest teraz - decyzję podejmuje rząd,
                                > wybrany przez większość wyborców, którzy wzięli udział w wyborach

                                No i nagle oświeciło co znaczy 'demokracja'? Jak wybieramy rząd to decyduje większość ale jak to na co mają iść podatki to już nie da się ogarnąć? big_grin
                                • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 23:21
                                  Uspokoj sie, bo nie manipuluje, powaznie - probuje pojąć twój punkt widzenia.

                                  Chodzi mi o to, ze skoro tutaj co druga osoba w tym wątku krzyczy, że ona sobie nie życzy, by pieniądze szły na te akcje ratunkowa. A co z tymi, którzy mowia- ok, ja nie mam nic przeciwko akcji i jej finansowaniu przez MSZ?
                                  Mówisz, że decyduje większość. Rozumiem. Podałam przykład referendów. Nie ma lepszego przykładu jeśli chodzi o demokrację bezpośrednią niż referenda, ale bądźmy dorośli- nie da się tego przeprowadzić za każdym razem. W jaki więc sposób proponujesz to rozwiązać jeśli nie przez reprezentantów, by wszyscy byli zadowoleni? Bo może wymyśliłaś lepszy ustrój niż demokracja.
                                  • araceli Re: ..a w Himalajach 28.01.18, 10:15
                                    ras.szamra napisała:
                                    > W jaki więc sposób p
                                    > roponujesz to rozwiązać jeśli nie przez reprezentantów, by wszyscy byli zadowol
                                    > eni? Bo może wymyśliłaś lepszy ustrój niż demokracja.

                                    Szczerze powieszawszy nie rozumiem jak można nie ogarniać tak banalnej rzeczy. Tobie się wydaje, że jak naród wybiera reprezentantów to ma 4 lata cicho siedzieć i już? NIE! Naród ma szereg możliwości wyrażania swojej woli - listy, petycje, demonstracje, inicjatywy obywatelskie itp. Znasz takie rzeczy czy siedziałaś pod kamieniem ostatnie 100lat?

                                    Śmieszy mnie to, że TY zdanie wyraziłaś a jak wyraża ktoś inny to oburzenie, że przecież były wybory big_grin big_grin big_grin Kalizm - oj kalizm! Jakby zdanie reprezentantów tym temacie było inne niż Twoje to głośno wyrażałabyś oburzenie ale co tam - skoro ich zdanie jest takie jak Twoje to niech inni siedzą cicho big_grin
                                    • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 28.01.18, 18:17
                                      Umiesz czytać czy nie? A umiesz czytać że zrozumieniem?
                                      W którym momencie napisałam, że inni mają siedzieć cicho? W którym momencie wyrażam oburzenie, że ktoś inny ma inne zdanie? Wręcz przeciwnie - pisałam nawet, że chce rozumieć twój tok myślenia, iles razy Cię pytałam, jak chcesz pogodzić gardlujacych z jednej albo z drugiej strony. Nie raczysz odpowiedzieć na pytanie- spoko. Ale ty próbujesz robić ze mnie głupia w stylu ,,No jak można tego nie wiedzieć, przecież to takie oczywiste". Trzeba więc było napisać.

                                      Po prostu podejrzewam, że odpowiedzi na to nie masz, ale gadasz tu dla samego gadania. Więc bye- znajdź sobie innego rozmówcę do obrażania.
                                      • araceli Re: ..a w Himalajach 28.01.18, 18:23
                                        ras.szamra napisała:
                                        > Wręcz przeciwnie - pisałam nawet,
                                        > że chce rozumieć twój tok myślenia, iles razy Cię pytałam, jak chcesz pogodzić
                                        > gardlujacych z jednej albo z drugiej strony. Nie raczysz odpowiedzieć na pytani
                                        > e- spoko.

                                        Odpowiedziałam Ci przecież - dokładnie TU:
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,567,165488319,165488319,_a_w_Himalajach.html?p=165498908
                                        Nie raczysz przeczytać - spoko big_grin
                                        • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 28.01.18, 20:10
                                          To jest żadna odpowiedź i doskonale o tym wiesz, bo potem padły konkretne pytania jak dobie wyobrażasz i zero sensownych odpowiedzi.
                                          Ale ok, jak chcesz. Jak będziesz tyle energii wkładała w organizowanie nowego ustroju, co wkładasz w pajacowanie na forum, to z pewnością ci się uda

                  • lauren6 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:48
                    Tak, wszyscy wypowiadajacy się w tym watku sa głupi, a ty taka mądra. Jak dobrze, że zechcialas nas zaszczycić swoją obecnością na forum i oświecić swoją mądrością.
                    • asmarabis Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:52
                      To uzyj swojej tajnej broni i ja zglos do moderatora i wreszcie bedziesz gorai zwyciezczynia wink
                      W ogole najlepiej wszystkich zglos i najlepiej pisza sama ze soba to watek bedzie sie rozwijal po twojej mysli smile
                    • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 12:13
                      Jeśli uważasz, że madrością jest zrozumienie faktu, ze moje podatki nie zawsze ida na to, czego ktoś sobie życzy, to mogę Ci tylko pogratulować. Dla mnie to jest od dawna oczywiste, a Ty powinnaś się cieszyć, że się czegoś douczysz. Jesli w ogóle zrozumiesz, bo już w tym wątku zrozumieniem słowa pisanego już raz się nie popisalas.
                  • sumire Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 12:37
                    Ano. Ale dziwi cię to? "Nie z moich podatków" to jest strasznie nośne hasło. Problem w tym, że całkowicie puste, bo gdyby każdy decydował o tym, na co jego podatki są istotnie przeznaczane, to kiepsko by to wyglądało. Acz czytałam wczoraj jeszcze bardziej kuriozalną opinię pewnej podatniczki - że jeśli już jej podatki poszły na to, by Bielecki zdobył K2, to ma zdobyć K2, a nie na żadne wyprawy ratunkowe się pchać.
                    Inna sprawa, że jeszcze wczoraj rano nie było wiadomo, czy MSZ cokolwiek dołoży - ludzie sami się skrzyknęli i zrobili ściepę, bo chcieli. Z własnych pieniędzy, którymi mają prawo w dowolny sposób dysponować. I im też się obrywa. Tak źle i tak niedobrze.
                    • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 23:11
                      Ale najlepsze przy tym jest to, ze nie mowimy o kwocie, ktora zatrzesie budzetem kraju. Tak jak ktoś tutaj napisał: koszt 12 metrów mieszkania w Warszawie. Nikt z nas tutaj tego nie odczuje, nie zapłaci przez to wyższych podatków, nie uderzy to nas po kieszeni.

                      Dlatego tak zwyczajnie jest to dla mnie smutne
                      • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 23:13
                        ras.szamra napisała:
                        > Ale najlepsze przy tym jest to, ze nie mowimy o kwocie, ktora zatrzesie budzete
                        > m kraju. Tak jak ktoś tutaj napisał: koszt 12 metrów mieszkania w Warszawie. Ni
                        > kt z nas tutaj tego nie odczuje, nie zapłaci przez to wyższych podatków, nie ud
                        > erzy to nas po kieszeni.

                        Tego typu debilny tekst pojawia się przy KAŻDYM zbędnym wydatku. KAŻDYM. A potem mamy miliardowe dziury w budżecie i państwo, które nie potrafi zabezpieczyć podstawowej opieki swoim obywatelom.
                        • ras.szamra Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 23:25
                          W tym wątku rozmawiamy o konkretnej sprawie, więc trudno mi ocenić co jeszcze uważasz za durne prócz tej dzisiejszej akcji ratunkowej. A tej nie uwazam za durną, nie osmielilabym się oceniać w ten sposób żadnej akcji ratunkowej
                      • black.emma Re: ..a w Himalajach 28.01.18, 00:04
                        Zgadzam się, to strasznie smutne, ze przez takie kwoty codziennie w Polsce umierają dzieci.
      • milka_milka Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:00
        Nie, to nie nienawiść. Ja im życzę jak najlepiej, niech ich uratują, w tej chwili nieważne za czyje pieniądze. Ale tak nie powinno być, żeby ludzie uprawiali hobby ekstremalnie niebezpieczne na koszt innych.
      • black.emma Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:39
        Chyba mylisz pojęcia. Chyba jest jasne, że nikt nie życzy temu człowiekowi śmierci.
    • pavia Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 13:10
      Nie czytałam całego wątku- najgorsze jest to, że dziś możemy śledzić takie wydarzenia niemal "na żywo". Musi to być okropne dla rodziny, znajomych.
      • pamel-a1000 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 17:27
        przykro czytać Wasze wpisy. nie rozumiem tego jadu. szanse na przeżycie już sa na granicy cudu, a raczej ich nie ma.
        • pamel-a1000 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 17:52
          himalaizm to piekno. odkrycy, podroznicy, artysci zawsze byli postrzegani jako szalency. na prawde szkoda wam tych pieniedzy na akcje ratownicza? wiekszosc z nas “naraża” pieniadze podatnikow chiciażby przez picie alkoholu, jazde na nartach (tak wypadki sue zdarzaja), jedzenie tłustego jedzenia, palenia i tak dalej. a himalaizm jest przynajmniej piekny...
          • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 17:57
            Piekno to rzecz wzgledna. Za jazde na nartach masz ubezpieczenie, jak nie masz bulisz. Pan ma czworke dzieci, problemy z placeniem alimentow, byl nieprzygotowany na wyprawe, narazil nie tylko swoje zycie ale swiadomie nie przygotowujac sie do wyprawy sprawe traume swojej rodzinie. Naprawde, to jest piekno?
            Ps.alkohol uzaleznia,sugerujesz ze alpinizm to choroba ktora powinno sie leczyc?
            • tanebo2.0 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:03
              Chodzi żeby zrobić coś co nikt jeszcze nie zrobił.
              • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:12
                tanebo2.0 napisał(a):

                > Chodzi żeby zrobić coś co nikt jeszcze nie zrobił.

                No faktycznie odkryłeś teraz Amerykę. Tak jakby tu nikt tego nie wiedział. Tylko, że to jest gra, w której stawia się życie w zastaw i zdarza się, że się przegrywa. Trzeba być tego ryzyka świadomym.
                • mama303 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:38
                  snakelilith napisała:

                  >Trzeba być tego ryzyka świadomym.
                  są świadomi! podobnie jak inni sportowcy: skoki narciarskie, żużel, formuła 1 itd. itp. To nie oznacza że w obliczu śmierci każdy pragnie pomocy, o ile jest możliwa.
                  • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:52
                    mama303 napisała:

                    > są świadomi! podobnie jak inni sportowcy: skoki narciarskie, żużel, formuła 1 i
                    > td. itp. To nie oznacza że w obliczu śmierci każdy pragnie pomocy, o ile jest m
                    > ożliwa.
                    >

                    Ależ ja jestem za tym, by mu pomóc. Niżej napisałam, że ta przez odrobinę pieniędzy świat się nie zawali i prawdopodbnie o wiele więcej forsy wyrzuca się w błoto. Jestem jednak za tym, by głośno mówić, że to NIE JEST W PORZĄDKU. Jak twoje dziecko popełni głupstwo, to oczywiste jest, że wyciągniesz je z tarapatów, ale pewno nie będziesz bija oklasków, nie pogłaskasz mu główki i nie powiesz "baw się dalej dziecino", tylko pewnie się wkurzysz i zrobisz co najmniej pouczającą gadkę. I tak należy traktować takie przypadki. NIE dla pochwały i idealizacji głupich zachowań.
                    • mama303 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:11
                      snakelilith napisała:

                      > Jak twoj
                      > e dziecko popełni głupstwo, to oczywiste jest, że wyciągniesz je z tarapatów, a
                      > le pewno nie będziesz bija oklasków, nie pogłaskasz mu główki i nie powiesz "b
                      > aw się dalej dziecino", tylko pewnie się wkurzysz i zrobisz co najmniej pouczaj
                      > ącą gadkę..

                      ależ jesli moje dziecko będzie chciało uprawiac sporty ekstremalne to nie będę mu strzelała żadnych gadek. Juz w zasadzie uprawia sport dość ryzykowny i kontuzyjny. Mam nie pozwolić i kazac w domu siedzieć? chyba bym na głowe upadła.
                      • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:17
                        mama303 napisała:
                        > ależ jesli moje dziecko będzie chciało uprawiac sporty ekstremalne to nie będę
                        > mu strzelała żadnych gadek. Juz w zasadzie uprawia sport dość ryzykowny i kontu
                        > zyjny. Mam nie pozwolić i kazac w domu siedzieć? chyba bym na głowe upadła.

                        A jak osieroci małe dzieci to będziesz z niego dumna! I wnukom będziesz tłumaczyć dlaczego tatuś kochał adrenalinę bardziej od nich.
                        • mama303 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:22
                          araceli napisała:


                          > A jak osieroci małe dzieci to będziesz z niego dumna! I wnukom będziesz tłumacz
                          > yć dlaczego tatuś kochał adrenalinę bardziej od nich.

                          z niej, bo to córka. Tak, byłabym dumna i najprawdopodobniej zaopiekowałabym się wnukami.
                          • araceli Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:25
                            mama303 napisała:
                            > z niej, bo to córka. Tak, byłabym dumna i najprawdopodobniej zaopiekowałabym si
                            > ę wnukami.

                            A jak wytłumaczysz, ze córeczka bardziej kochała adrenalinę niż własne dzieci? Wygodnie ominęłaś to pytanie.
                            • mama303 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 10:58
                              araceli napisała:


                              > A jak wytłumaczysz, ze córeczka bardziej kochała adrenalinę niż własne dzieci?
                              > Wygodnie ominęłaś to pytanie.

                              ominęłam, bo ma z góry założoną tezę i jest głupie.
                              • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:01
                                mama303 napisała:
                                > > A jak wytłumaczysz, ze córeczka bardziej kochała adrenalinę niż własne dz
                                > ieci?
                                > > Wygodnie ominęłaś to pytanie.
                                >
                                > ominęłam, bo ma z góry założoną tezę i jest głupie.


                                Oł łał! To nie teza tylko szczera prawda. Z miłości do dzieci dokonuje się poświęceń. No jak byś wytłumaczyła wnukom, że córka wyżej od zapewnienia im opieki matki postawiła adrenalinę?
                                • mama303 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:05
                                  araceli napisała:


                                  > Oł łał! To nie teza tylko szczera prawda.

                                  to jest Twoja prymitywna prawda. Może pogadaj z ludźmi którzy góry kochają albo cokolwiek innego oprócz dzieci i ciepłych bamboszy
                                  • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:09
                                    mama303 napisała:
                                    > to jest Twoja prymitywna prawda. Może pogadaj z ludźmi którzy góry kochają albo
                                    > cokolwiek innego oprócz dzieci i ciepłych bamboszy

                                    Może pogadaj z człowiekiem, który stracił rodzica bo ten miał 'pasję'. Ja takiego znam i to zryło mu solidnie psychikę.


                                    A co to 'ciepłych bamboszy' to nie ośmieszaj się. między samobójczymi akcjami a kapciami jest morze możliwości dla normalnych ludzi.
                                    • mama303 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:21
                                      araceli napisała:

                                      > Może pogadaj z człowiekiem, który stracił rodzica bo ten miał 'pasję'. Ja takie
                                      > go znam i to zryło mu solidnie psychikę.

                                      utrata rodzica to jest zawsze tragedia a wiele dzieci podziwia pasje rodziców a także je podziela.
                                      • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:23
                                        mama303 napisała:
                                        > utrata rodzica to jest zawsze tragedia a wiele dzieci podziwia pasje rodziców a
                                        > także je podziela.

                                        Utrata rodzica owszem - utrata bo 'tatuś bardziej kochał adrenalinę' jest 100 razy gorsza.

                                        Koleś ma czwórkę MAŁYCH dzieci. Taka 5-latka wg. Ciebie 'podziela pasję' tatusia????
                                        • mama303 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 22:02
                                          araceli napisała:


                                          > Koleś ma czwórkę MAŁYCH dzieci. Taka 5-latka wg. Ciebie 'podziela pasję' tatusi
                                          > a????
                                          a Ty skąd wiesz że nie podzieli?
                                          • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 22:46
                                            mama303 napisała:
                                            > a Ty skąd wiesz że nie podzieli?

                                            PodzieLA a nie PodzieLI - czytasz w ogóle to do czego się odnosisz?
                      • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:23
                        mama303 napisała:

                        > ależ jesli moje dziecko będzie chciało uprawiac sporty ekstremalne to nie będę
                        > mu strzelała żadnych gadek. Juz w zasadzie uprawia sport dość ryzykowny i kontu
                        > zyjny. Mam nie pozwolić i kazac w domu siedzieć? chyba bym na głowe upadła.
                        >

                        No ja cię proszę, jaki to sport ekstremalny uprawia twoje dziecko? Boks, spadochroniarstwo, jazda na motorze? To wszystko jest pikuś w porównaniu z pchaniem się w Himalajach w strefę śmierci, gdzie panuje minus 60 stopni i żaden helikopter z lekarzem cię nie zbierze. Bo o tym wielu tu zapomina. Tu nie wystarczą pakistańskie śmigłowce. Te tak wysoko lecieć nie mogą. Po tego faceta muszą pójść więc inni, narażając przy tym swoje własne życie.
                        • larrisa Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:24
                          Muszą pójść? A kto ich zmusza?
                          • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:59
                            larrisa napisała:

                            > Muszą pójść? A kto ich zmusza?

                            On sam raczej nie zejdzie, więc tak, MUSZĄ. Czy robią to dobrowolnie nie gra roli, przez to ich życie nie jest w mniejszym niebzepieczeństwie. Gdyby facet się tam nie pchał, to by nie musieli.
                            • larrisa Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 22:05
                              Głupoty piszesz, nie ma czegoś takiego jak przymusowa akcja ratownicza na tej wysokości.
                              • anika772 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 22:12
                                Raczej ma na myśli ich wewnętrzny MUS.
                              • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 22:27
                                larrisa napisała:

                                > Głupoty piszesz, nie ma czegoś takiego jak przymusowa akcja ratownicza na tej w
                                > ysokości.

                                Sama głupoty piszesz. Ja nigdzie nie twierdziłam, że chodzi o przymusową akcję ratowniczą. Przymusowa to by była, gdyby pan miał takie ubezpieczenie i ubezpieczyciel musiał się wywiązać. A tak nie jest. Jeżeli jednak chcemy, by pan przeżył, to ktoś po niego pójść MUSI, bo prawdopodobieństwo, że uratuje się sam jest praktycznie równe zeru.
                                • larrisa Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 22:40
                                  Nie musi, a chce.
                                  • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 22:52
                                    larrisa napisała:

                                    > Nie musi, a chce.

                                    Jasne, chce. I pójdą z pieśnią na ustach. Jesteś niespełna rozumu. Ci faceci musieli zrezygnować z własnych planów na K2 i udać się na niebezpieczną dla nich akcję ratowniczą (skakanie ze śmigłowca), która ich własnym zdaniem ma małe szanse na szczęśliwe zakończenie. Oni idą, by uratować Francuzkę, bo liczą na to, że spotkają ją w jej drodze w dół, a jak sytuacja pogodowa będzie zła, to nie będą się nawet porywać się na szukanie Mackiewicza. Nie pierwszy i nie ostatni raz, że zostawia się w Himalajach umierającego, bo priortety na tej wysokości są jasne. Revol też zostawiła osłabionego Polaka. Durny patos o bohaterskim chceniu zostaw sobie na mniej tragiczne wątki.
                                    • larrisa Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 23:11
                                      Nie bredź znowu o bohaterstwie i patosie bo widać że edukację w PRL zakończyłaś na epoce romantyzmu i masz jakieś zafiksowanie. To ty przecież napisałaś, że niby MUSZĄ iść a ja ci tylko prostuję nieco rzeczywistość, że skoro idą to tylko dlatego że taka była ich decyzja. Na tej wysokości nikt niczego nie musi a akcje ratownicze należą do rzadkości. I z pewnością nie odbywają się bo ktoś MUSI.
                                      • snakelilith Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 23:25
                                        larrisa napisała:

                                        > Nie bredź znowu o bohaterstwie i patosie bo widać że edukację w PRL zakończyłaś
                                        > na epoce romantyzmu i masz jakieś zafiksowanie.

                                        Szkoda, że ty nie chodziłaś do szkoły w czasie PRL-u bo byś dziś wiedziała, co oznacza słowo musi i w jakich językowych kombinacjach można go w polszczyźnie używać. I nie insynuuj mi bzdetów, bo nie pisałam, że ratownicy zostali przez kogoś do tej akcji przymuszeni. Co najwyżej przez własne sumienie. Ale o chceniu tam nie ma żadnej mowy. Chcieć to można zjeść miskę ciepłej zupy po zimowym spacerze w Alpach, a nie przy obecnych warunkach pogodowych pchać się na wysokość ponad 7tys.m.
                                        • larrisa Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 00:00
                                          Acha, a słowa chce nie można używać w różnych kombinacjach, tylko jak ochoczo i radosna chęć na coś. Gdyby było jak twierdzisz, że się musi, taki akcje ratownicze byłyby powszechne, a jakoś nie są. Właśnie dlatego są bo ktoś chce się ich podjąć.
                                          • snakelilith Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 00:14
                                            larrisa napisała:

                                            > Acha, a słowa chce nie można używać w różnych kombinacjach, tylko jak ochoczo i
                                            > radosna chęć na coś. Gdyby było jak twierdzisz, że się musi, taki akcje ratown
                                            > icze byłyby powszechne, a jakoś nie są. Właśnie dlatego są bo ktoś chce się ich
                                            > podjąć.

                                            Nie ja jako pierwsza zaczęłam czepiać się słówek dla samego czepiania się, więc nie skarż się, że ktoś strzela do ciebie z twojej własnej broni. Reszty twojego bełkotu nie rozumiem. Można bowiem ratować kogoś nie mając na to żadnej ochoty, to na pewno nie była łatwa decyzja i niemałą rolę grało to, że znalazła się forsa i szansa na uratowanie Francuzki jest stosunkowo duża.
                                            • larrisa Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 07:30
                                              Już nie peroruj tylko wróć się do własnej wypowiedzi i przeczytaj w jakim kontekście użyłaś słowa MUSZĄ i jaki był wydźwięk twojej wypowiedzi. Zresztą nie rób tego, znając ciebie zresztą będziesz udawać greka do końca.
                                    • anika772 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 09:30
                                      " Ci faceci musieli zrezygnować z własnych planów na K2"

                                      Niekoniecznie. Wklejam fragment rozmowy z Piotrem Pustelnikiem:

                                      Czy wyprawa na K2 jest zagrożona?

                                      - Nie będzie zagrożona, ale jej przebieg został zakłócony. Pięciu alpinistów zostało wyłączonych z akcji, a ci, którzy zostali w bazie, muszą wziąć na siebie dalsze poręczowanie i wynoszenie depozytów do założonych obozów. Wyprawa na K2 jest we wstępnej fazie, więc incydent, z jakim się zmagamy nie ma znaczenia dla jej powodzenia.

                                      Niezależnie od tego, co się wydarzy na Nanga Parbat?

                                      - Jeśli ktoś z ratujących zginąłby w czasie akcji, to zmieniłoby to postać rzeczy. Natomiast wiem, na co stać chłopaków i jestem pewien, że wrócą do bazy pod K2 cali i zdrowi.
                              • claudel6 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 01:53
                                no ale przecież fani himalaizmu by ich zlinczowali... życia by nie mieli, gdyby odmówili akcji ratowniczej, mogliby emigrować z Polski, najlepiej na Marsa.
                                • claudel6 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 01:57
                                  przecież po tragedii na Broad Peak wylał sie hejt na Bieleckiego, że nie poszli po Berbekę i Kowalskiego. oni też nie musieli i akurat nie poszli. ale zmagać się z atakami na siebie musiał kilka lat.
                                  • larrisa Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 07:41
                                    Kolejna, która koniecznie musi zabrać głos choć nie za bardzo wie o czym mówi. Bielecki był kierownikiem tej wyprawy i jako taki popełnił szereg błędów o czym można poczytać w specjalnym raporcie. Z pewnością nie chodziło o to że nie zorganizował akcji ratowniczej w takim stylu jak to się dzieje teraz.
                                    • antyideal Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:17
                                      A Ty jesteś pewna, że wiesz o czym mówisz?.....Kierownikiem tej wyprawy był Wielicki.
                                      • larrisa Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 08:51
                                        Tak, masz rację, pomyliłam nazwiska, Bielecki był liderem zespołu szczytowego, choć ogólnie to mało ważne kto był kim. Istotny sens wypowiedzi pozostaje bo zarzuty nie były o nieorganizowanie akcji ratowniczej. Chodziło głównie o zerwanie integralności zespołu a nie o to, że nie było akcji ratowniczej. Zupełnie różne sytuacje i zestawienie ich razem świadczy albo o manipulacji albo o niewiedzy.
                                        • claudel6 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 23:09
                                          ale to są słowa Bieleckiego, nie moja interpretacja
                                • mama303 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:14
                                  claudel6 napisała:

                                  > no ale przecież fani himalaizmu by ich zlinczowali...
                                  nie gadaj głupot, sami wymyslili, sami podjęli decyzje i ida bo nikt inny nie zrozumie himalaisty jak drugi himalaista.
                        • mama303 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:02
                          snakelilith napisała:


                          > No ja cię proszę, jaki to sport ekstremalny uprawia twoje dziecko?

                          nic takiego nie pisałam, że to sport ekstremalny.

                          > To wszystko jest pikuś w porównaniu z pchaniem s
                          > ię w Himalajach w strefę śmierci, gdzie panuje minus 60 stopni i żaden helikopt
                          > er z lekarzem cię nie zbierze.

                          a Ty sobie policz ile ludzi zginęło w górach a ile w wypadkach samochodowych. Nie wsiadaj do samochodu.
                          • nathasha Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:04
                            Bo gory to jak samochod, wcale nie trzeba tam specjalnie jechac, znacznie ulatwiaja czlowiekowi zycie i zwlaszcza Himalaje moga zabic nawet jak w nie nie chodzisz
                          • bib24 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:04
                            przecież to bzdura, policz sobie prawdopodobieństwo śmierci a nie sumaryczną liczbę zgonów
                            • mama303 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:17
                              bib24 napisała:

                              > przecież to bzdura, policz sobie prawdopodobieństwo śmierci a nie sumaryczną li
                              > czbę zgonów

                              to Ty sobie policz: ilu jest himalaistów /ile razy wchodziło/ i ilu zginęło.
                              • claudel6 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 23:11
                                no a teraz policz - ile było w historii kierowców na świecie w historii i ilu zginęło w wypadku samochodowym
                          • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:04
                            mama303 napisała:
                            > a Ty sobie policz ile ludzi zginęło w górach a ile w wypadkach samochodowych.
                            > Nie wsiadaj do samochodu.

                            Procentowo? ZNACZNIE więcej gnie zdobywając Himalaje.
                            • mama303 Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:18
                              araceli napisała:

                              > Procentowo? ZNACZNIE więcej gnie zdobywając Himalaje.
                              dawaj wyliczenia
                              • araceli Re: ..a w Himalajach 27.01.18, 11:21
                                mama303 napisała:
                                > araceli napisała:
                                >
                                > > Procentowo? ZNACZNIE więcej gnie zdobywając Himalaje.
                                > dawaj wyliczenia

                                To Ty porównywałaś do wypadków samochodowych więc ciężar udowodnienia tego kłamstwa leży na Tobie.
                      • milka_milka Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 22:57
                        Nie. Ale możesz wysoko ubezpieczyć. A jeśli nie, to sama będziesz pokrywać koszty leczenia i rehabilitacji. Żaden NFZ tego nie zrobi w szerokim zakresie, nie ma szans.
              • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:14
                Ja wiem tanebo ze o to chodzi.
              • claudel6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 21:01
                ale wiesz tanebo, ze to prowadzi do spirali podejmowania absurdalnych wyzwań, jak pod spodem napisała mozambique - za chwilę będzie wejście na Nangę Parbat nago w płetwach?
            • pamel-a1000 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:12
              co do uzależnień to pewnie coś musi mieć, był narkomanem, wiec domniemuje, ze potrzebuje mocnych wrazen. moze jego wybor byl taki ze albo sie zacpam, albo bede chodził w gory. nie startuje w konkursie na najbardziej idealby zyciorys roku. idac tym torem myslenia to trzebaby skreslic wszystkich artystow, wynalazcow, sportowcow ekstremalnych i tak dalej.
              • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:15
                Tzn wszyscy artysci i sportowcy maja rodziny i bezpieczenstwo w dudzie?
                • pamel-a1000 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:25
                  wszyscy na pewno nie, ale duza wiekszosc powodowała cierpienie, bo miała problemy z soba, alkoholem, narkotykami lub pasje ktore były na pierwszym miejscu.
                  Mackiewicz jest w gorach i potrzebuje pomocy, nie rozumiem oceniania jego zycia. To jak pacjent idzie do lekarza to tez najpierw ma wypelnic kwestionariusz moralny, a potem forum rozpatrzy czy sie pomoc nalezy?
                  • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:33
                    Pamela wytlumaczysz dlaczego inni nie maja z tym problemu? Dlaczego inni himalaisci zabezpieczaja sie i ubezpieczaja. Dlaczego o Francuzce nie trabia media i nikt nie zada od rzadu pomocy?
                  • nathasha Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:34
                    Ps. I nie, wiekszosc artystow czy sportowcow nie jest uzaleznionych czy chorych.
              • lauren6 Re: ..a w Himalajach 26.01.18, 18:16
                Nikt nie krytykuje tutaj chodzenia w góry, tylko chodzenie na niebezpieczne wyprawy bez potrzebnego sprzętu "na spontanie".
                • demodee Prośba o wyjaśnienie sytuacji 27.01.18, 12:24
                  Skąd się wziął pomysł tej akcji ratowniczej (zbiórka pieniędzy, pakistańskie helikoptery itd)? Czy ci himalaiści mają radio i spod szczytu błagali "zabierzcie mnie stąd, ja nie chcę umierać!"?

                  Czy pomysł ratunku rzuciła rodzina Polaka, która została na nizinach? Bo szczerze mówiąc, jakoś mi ten szczegół umknął.

                  A jeśli facet po prostu nie chce, żeby go stamtąd ściągać?...
                  • claudel6 Re: Prośba o wyjaśnienie sytuacji 27.01.18, 23:14
                    mają połączenie telefonem satelitarnym i poprosili o pomoc
Pełna wersja