Dodaj do ulubionych

Strach pomyśleć...

19.11.09, 20:59
Większość czasu spędzamy wśród innych ludzi, stale zaabsorbowani,
przytłoczeni przez wydarzenia i sprawy. Zdominowani i otoczeni przez
głosy, kolory, dźwięki, zapachy i inne różnorodne doznania. Umykają
wtedy naszej uwadze drobne, nieuchwytne z pozoru wrażenia, nikłe
sygnały pozostające za progiem naszej stłumionej i nadmiernie
obciążonej świadomości.
Bywają jednak chwile, a nawet długie godziny, kiedy pozostajemy
sami. W ciszy i spokoju. Bardziej wrażliwi. Sami samiuteńcy, odcięci
od całego świata. Nic się nie dzieje.
Czy aby na pewno?
Każdemu czasem zdarza się obudzić w środku nocy. Bez żadnego powodu,
ale z nieodpartym poczuciem wewnętrznego niepokoju. A po chwili coś
w ciszy i mroku delikatnie zatrzeszczy, zaszeleści, zachrobocze
cichuteńko. Ale gdy zapalacie nocną lampkę, zobaczycie tylko
kącikiem oka cofający się błyskawicznie cień w kącie za drzwiami.
Bywa, że siedzicie wieczorem sami za biurkiem i piszecie coś w
skupieniu. Jest ciepło, przyjemnie, okno przymknięte, nie ma wiatru
ani przeciągów. I nagle, nieoczekiwanie, jakiś wyraźnie zimny powiew
przeciągnie za waszymi plecami. I zniknie. Nie wiadomo skąd i jak.
A skąd się bierze całkiem irracjonalny niepokój i obawa, gdy musicie
zejść do ciemnej piwnicy? Przecież tam nikogo nie ma, tylko same
znajome sprzęty. Ale niechętnie wyciągacie rękę, aby w ciemności
wymacać na ścianie kontakt. Z atawistycznym lękiem, że coś wam
jednym kłapnięciem odgryzie palce. Bez sensu, ale prawdziwe.
Każdy, kto miał psa lub kota musiał zaobserwować sytuacje, gdy –
zupełnie bez widocznego powodu – wasz pies zaczyna warczeć w
przedpokoju, a kot fukając chowa się zjeżony pod kanapę. Co je
niepokoi? Cóż takiego wyczuły, co umknęło ludzkim zmysłom?
A czy przyglądaliście się kiedyś uważnie waszemu cieniowi? Czy aby
dokładnie powtarza wasze ruchy? A gdy wieczorem idziecie ulicą,
światła latarni potrafią rzucić dwa wasze cienie równocześnie. Czy
na pewno obydwa robią to samo? A gdy załamują się na nierównościach
chodnika, czy nie macie wrażenia, że któryś z nich złośliwie was
przedrzeźnia?
Ale najdziwniejsze rzeczy dzieją się w lustrze. Codziennie się w nim
przeglądacie. Myjąc zęby, czesząc się, licząc zmarszczki pod oczami,
wiążąc krawat czy przymierzając bluzkę. Przyglądając się swojemu
odbiciu i nie zwracacie uwagi na to, co się dzieje za jego plecami w
głębi zwierciadła. Gdy jednak, gasząc światło w łazience, rzucicie
przez ramię ukradkowe spojrzenie w głąb lustra, może czasem zdołacie
dostrzec drżący cień, chowający się za jego brzegiem. Najbardziej
niepokojące jest jednak to, że w ogóle nie zastanawiacie się kogo
widzicie w lustrze, patrząc na swoje odbicie. Czy aby na pewno to
jest wasz wizerunek? Możecie to sprawdzić, fotografując własne
odbicie i porównując ze swoim zdjęciem. Zobaczycie, że te wizerunki
są tylko pozornie podobne.
Kogo więc widzicie w lustrze?
Strach pomyśleć!

Może macie na ten temat więcej spostrzeżeń? Napiszcie.
Obserwuj wątek
    • digesta.st Re: Strach pomyśleć... 19.11.09, 21:38
      Świat wokół mnie dostrzegam trójwymiarowo. Normalnie. Jak wszyscy. Jednak żeby
      opisać swoją przypadłość, muszę (bo nie umiem inaczej), wszystko co widzę wokół
      siebie, nazwać płaską papierową dekoracją, za którą to dekoracją rozgrywają się
      dopiero prawdziwe wydarzenia.
      Bo, czasami, w dekoracji tej robi się dziura. Zawsze ma kształt trójkąta o kącie
      ostrym, brzegi jakby przecięte brzytwą, nigdy poszarpane. I w tym małym
      trójkącie widzę drugi plan. Dziura jest zbyt mała, bym dostrzec mógł, co się na
      tym drugim planie dzieje i jakie postacie tam występują. Najczęściej widzę szpic
      kołnierza munduru żołnierskiego z naszytymi baretkami, względnie elementami z
      nieznanych mi sztandarów, nałożonymi haftem sztandarowym. Gdy zamknę oczy, widzę
      ciemność i tylko ten fragment kołnierza. Jest w ruchu, jakby osoba ten mundur
      nosząca coś mówiła poruszając głową. Gdy otwieram oczy, zawsze powracam do planu
      pierwszego. Dla własnej potrzeby, plan ten nazywam dekoracją.
      Byłem u pani neurolog. Nazwała to klasyczną migreną.

      Gdyby ktoś chciał wysyłać do mnie ludzi z białym kitlem o długich rękawach,
      które to rękawy można zawiązać na plecach, to uprzejmie proszę powyższe, co
      napisałem, potraktować jako zmyśloną opowiastkę.
    • damakier1 Na takie dictum muszę to wkleić. 19.11.09, 22:14
      > Ale najdziwniejsze rzeczy dzieją się w lustrze

      www.youtube.com/watch?v=rdQ9jh5GvQ8
    • tojajurek Lustereczko, powiedz przecie... 20.11.09, 19:54
      Widzę, że wszyscy przestraszyli sie autolustracji i nabrali wody w
      usta.
      wink
      • taziuta Re: Lustereczko, powiedz przecie... 20.11.09, 20:19
        tojajurek napisał:

        > Widzę, że wszyscy przestraszyli sie autolustracji i nabrali wody w
        > usta.
        > wink

        Jakie 'wszyscy'?!
        Tylko ci, którzy się wystraszyli, że to dla nich za mądre... wink
      • bikej5 Re: Lustereczko, powiedz przecie... 20.11.09, 23:15
        tojajurek napisał:

        > Widzę, że wszyscy przestraszyli sie autolustracji i nabrali wody w
        > usta.
        > wink

        coś w tym jestwink

        W lustrze namiętnie przegląda się mój piesek.A ja,mimo,że mam sporą liczbę
        luster nie często w nie zerkam.
      • ka.mu Re: Lustereczko, powiedz przecie... 20.11.09, 23:33
        Tak pięknie opowiadasz, że aż głupio walnąć byleco...
        Może któregoś dnia się zdobędę na szukanie od-cieni...
        A prawdę piszesz, tylko z wiekiem o niej zapominam.
    • tytanya Re: Strach pomyśleć... 20.11.09, 22:57
      I never look back. wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka