Dodaj do ulubionych

Porozmawiajmy o pogodzie

08.12.09, 14:59
Porozmawiajmy o pogodzie, no bo przecież nie o fałszywce IPN
w sprawie Jaruzelskiego. Każda ze stron wie swoje, niezależnie od
tego ilu jeszcze rewelacyjnych dokumentów po 20 latach ich nie
istnienia by nam nasi drodzy historycy-prokuratorzy z IPN nie
próbowali podrzucić... smile
Obserwuj wątek
    • grand_bleu Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 15:07
      taziuta napisał:

      > Porozmawiajmy o pogodzie,

      jest wink
      • taziuta Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 15:25
        grand_bleu napisała:

        > taziuta napisał:
        >
        > > Porozmawiajmy o pogodzie,
        >
        > jest wink

        Buro ponuro, ale przynajmniej deszcz nie pada, w Szczecinie.
        Dzisiaj mechanicy regulowali mi zawory. Mam stary silnik volvo-penta
        MD2, i ostatnio cosik mi metalicznie klepało...

        Jeszcze tylko muszę wymienić poduszeczki pod łapami, bo się jedna
        wyrwała, a 3 pozostałe ledwo zipią, i silnik będzie jak nowy.
        A ma już 38 lat. smile
    • wylogowany.pielegniarz Pogoda 08.12.09, 15:21
      Pogoda taka sama jak i dokument. Przygnębiająca.
      • taziuta Re: Pogoda 08.12.09, 15:27
        wylogowany.pielegniarz napisał:

        > Pogoda taka sama jak i dokument. Przygnębiająca.

        Ano, obadwa załosne... smile
    • humbak Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 15:55
      Jeśli fakty przeczą tezie, tym gorzej dla faktów?smile
      • taziuta Może ciut zawile, ale... :) 08.12.09, 16:04
        humbak napisał:

        > Jeśli fakty przeczą tezie, tym gorzej dla faktów?smile

        Mówimy ciągle o pogodzie, prawda?
        • humbak Re: Może ciut zawile, ale... :) 09.12.09, 07:43
          Oczywiście. Prognozy twierdzą że nie padało. Dobrze że nie bawimy się w regulację pogody, ale odrobina szczerości wobec samych siebie by nie zaszkodziła.
          • taziuta Na zachodzie (nie tylko w pogodzie) bez zmian :) 09.12.09, 08:35
            humbak napisał:

            > Oczywiście. Prognozy twierdzą że nie padało. Dobrze że nie bawimy
            się w regulac ję pogody, ale odrobina szczerości wobec samych siebie
            by nie zaszkodziła.

            U nas rzeczywiście nie padało, i dzisiaj też nie powinno.
            A co do Jaruzela, to u mnie też bez zmian. Komisarze polityczni z
            IPN i prawicowi dziennikarze będą każdy dokument interpretować na
            niekorzyść Generała, a ja na korzyść. Nihil novi! smile
            • humbak Re: Na zachodzie (nie tylko w pogodzie) bez zmian 09.12.09, 08:43
              No widzisz. A u mnie mrzawka badziewna całą noc.
              Jakby Jaruzelski sam przyznał prawdziwość dokumentu powiedziałbyś że ktoś go zmusił, albo nie ma już siły do sporów?
    • tytanya Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 16:49
      Odpowiada mi.smile

      Nie ma śniegu i mrozu. tongue_out
      • taziuta Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 16:56
        tytanya napisała:

        > Odpowiada mi.smile
        >
        > Nie ma śniegu i mrozu. tongue_out

        Mają być w przyszłym tygodniu, ale za to na święta ma być piękna
        żeglarska pogoda. smile
    • wylogowany.pielegniarz Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 17:26
      Nie rozumiem tylko dwóch rzeczy.
      Dlaczego ten dokument miałby być fałszywką?
      Dlaczego nie należy badać i publikować dokumentów historycznych?
      • taziuta Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 19:09
        wylogowany.pielegniarz napisał:

        > Nie rozumiem tylko dwóch rzeczy.
        > Dlaczego ten dokument miałby być fałszywką?
        > Dlaczego nie należy badać i publikować dokumentów historycznych?

        Dlaczego nie? Należy badać dokumenty (byle nie przez politycznych
        komisarzy z IPN!), ale ja się pytam dlaczego 'dokument' ten pojawia
        się w 20 lat po wybuchu wolności w Polsce?
        • wylogowany.pielegniarz Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 22:17
          taziuta napisał:

          > wylogowany.pielegniarz napisał:
          >
          > > Nie rozumiem tylko dwóch rzeczy.
          > > Dlaczego ten dokument miałby być fałszywką?
          > > Dlaczego nie należy badać i publikować dokumentów historycznych?
          >
          > Dlaczego nie? Należy badać dokumenty (byle nie przez politycznych
          > komisarzy z IPN!)

          Ale to jest dokument, który współgra z tym, co wynika z innych dokumentów, a nie
          jakieś wymysły IPNu. To, co piszesz, jest czystą demagogią. Ja rozumiem, że
          Jaruzelski może padać w konfrontacji z dokumentami, ale to co prezentujesz, to
          jest właśnie wiara w mzimu, o czym sam złośliwie często piszesz. Zabobony to nie
          jest jedynie specjalność bogobojnej prawicywink

          >, ale ja się pytam dlaczego 'dokument' ten pojawia
          > się w 20 lat po wybuchu wolności w Polsce?


          A znasz jakiś kraj, w którym dokumenty historyczne pojawiają się na bieżącą?
    • vargtimmen ... a jednak pada... 08.12.09, 18:25

      Jaka odległość dzieli (i tak już dla mnie, środkami nie do przyjęcia) ratowanie
      od obcej inwazji, od zabiegania o nią?
      • hummer Re: ... a jednak pada... 08.12.09, 18:42
        vargtimmen napisał:

        >
        > Jaka odległość dzieli (i tak już dla mnie, środkami nie do przyjęcia) ratowanie
        > od obcej inwazji, od zabiegania o nią?

        Mogę prosić jeszcze raz. Bo nie łapię.
      • taziuta Re: ... a jednak pada... 08.12.09, 19:12
        vargtimmen napisał:

        >
        > Jaka odległość dzieli (i tak już dla mnie, środkami nie do
        przyjęcia) ratowanie od obcej inwazji, od zabiegania o nią?


        Taka jaką dzieli sondowanie stanowiska Wielkiego Brata,
        od podejrzenia, że się rzeczywiście zabiega o jego pomoc.
        Adiutant zrozumiał (jeśli dokument jest autentyczny),
        że chodzi o to drugie...

        A ja jestem bardziej skłonny wierzyć Jaruzelskiemu, i tyle.
        • hummer Re: ... a jednak pada... 08.12.09, 19:22
          taziuta napisał:
          > Taka jaką dzieli sondowanie stanowiska Wielkiego Brata,
          > od podejrzenia, że się rzeczywiście zabiega o jego pomoc.
          > Adiutant zrozumiał (jeśli dokument jest autentyczny),
          > że chodzi o to drugie...
          >
          > A ja jestem bardziej skłonny wierzyć Jaruzelskiemu, i tyle.

          Ponieważ nie jestem w temacie, jak inni, będący na bieżąco. Pozostaje mi się
          pożegnać w tym wątku. smile
        • humbak Re: ... a jednak pada... 09.12.09, 07:53
          Ciekawe. Patrzysz na prognozy, widzisz że padać nie będzie, a jednak odwołujesz rodzinną wycieczkę mówiąc jej że grożą gradobicia.
          • humbak hmmmmmm... 09.12.09, 07:54
            Rozmowy z niedoszłą wycieczką. Co to za ufo?smile
    • hummer Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 19:07
      Piosenka z mojego dorastania smile
      www.youtube.com/watch?v=YznmVmW8JCg
    • damakier1 Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 21:00
      > Porozmawiajmy o pogodzie, no bo przecież nie o fałszywce IPN
      Pogoda, jak na grudzień nienajgorsza. Ale jaka by nie była, zawsze
      będzie milszym tematem niż Jaruzelski.
      A skąd wiesz, że ten dokument to fałszywka?
      • ex.mila Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 21:02

        > A skąd wiesz, że ten dokument to fałszywka?

        Bo IPN powiedział, że nie fałszywka.

        I tak w kółko macieju.
        • tojajurek Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 21:56
          Wychodzi Jezus z IPN i kręci ze zdumienia głową:
          - A ja przez 2 tysiące lat byłem pewiem, że to Judasz...
          • wylogowany.pielegniarz Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 22:08
            To nie jest dokument IPNu i nie pochodzi z IPNu.
            • taziuta Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 22:13
              wylogowany.pielegniarz napisał:

              > To nie jest dokument IPNu i nie pochodzi z IPNu.

              Zdaje się, że pochodzi od rosyjskiego zdrajcy, takiego ichniego
              odpowiednika Kuklińskiego. Zdrajcy zwykle kalają swoje gniazdo,
              i mówią to co rozmówca chciałby usłyszeć...
              • wylogowany.pielegniarz Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 22:20
                Tak, Ziutek, wszyscy już wtedy preparowali notatki na własny użytek tak, żeby
                wyłaniał się z nich spójny, zmanipulowany obraz tylko po to, jeśliby w razie
                czego trzydzieści lat później ZSRR nie istniało, a IPN mógł to wykorzystaćwink
                • taziuta Re: Porozmawiajmy o pogodzie 08.12.09, 22:24
                  wylogowany.pielegniarz napisał:

                  > Tak, Ziutek, wszyscy już wtedy preparowali notatki na własny
                  użytek ...


                  Mówimy o zdrajcach, Pielo. Kuklińskim i bodaj Bykowskim, czy
                  Bukowskim, z sowieckiej strony. Zalecam ostrożność procesową. smile
                  • damakier1 Tak na marginesie... 09.12.09, 10:11
                    Gdybym miała wybierać, to wolałabym na Wigilii gościć Kuklińskiego
                    niż Jaruzelskiego.
                    • taziuta Re: Tak na marginesie... 09.12.09, 13:47
                      damakier1 napisała:

                      > Gdybym miała wybierać, to wolałabym na Wigilii gościć Kuklińskiego
                      > niż Jaruzelskiego.

                      A ja odwrotnie, bo nie przepadam za zdrajcami. Szedł do Ludowego
                      Wojska i przysięgał Ludowej Ojczyźnie. Na ochotnika, jak rozumiem...
                      • woda_woda Re: Tak na marginesie... 09.12.09, 13:57
                        Nie lubisz wallenrodyzmu?

                        "Wallenrodyzm jest postawą ukierunkowaną na relację jednostki wobec
                        ojczyzny, wyznacza specyficzny sposób postępowania dla jej dobra.
                        Bohater taki, podobnie jak Konrad Wallenrod, walczy w imieniu
                        słusznych i szlachetnych wartości (jakimi niewątpliwie są miłość do
                        ojczyzny, patriotyzm), ale posługuje się w swej walce środkami
                        nieetycznymi, haniebnymi moralnie, jak podstęp, kłamstwo czy zdrada."

                        konrad-wallenrod.klp.pl/a-7816.html
                        Ani makiawelizmu?

                        "makiawelizm, machiawelizm, doktryna polit. zalecająca stosowanie
                        podstępu, przemocy i obłudy w dążeniu do realizacji zamierzeń;
                        cynizm, przewrotność i brak skrupułów w dążeniu do osiągnięcia celów
                        uznanych za godziwe, w myśl zasady "cel uświęca środki"."

                        www.slownik-online.pl/kopalinski/24CC3DF789F27169C12565D90042B33F.php

                        A czemuż to?
                        • taziuta Re: Tak na marginesie... 09.12.09, 14:09
                          woda_woda napisała:

                          > Nie lubisz wallenrodyzmu?
                          > Ani makiawelizmu?

                          > A czemuż to?

                          Może dlatego, że jestem inny?
                          • woda_woda Re: Tak na marginesie... 09.12.09, 14:30
                            > Może dlatego, że jestem inny?


                            Oj, a mnie się wydaje, że bywa, iż sam stosujesz metodę "cel uświęca
                            środki" smile
                            • taziuta Wydaje Ci się tak tylko... 09.12.09, 14:33
                              oda_woda napisała:

                              > > Może dlatego, że jestem inny?

                              > Oj, a mnie się wydaje, że bywa, iż sam stosujesz metodę "cel
                              uświęca środki" smile


                              Daj przykład, albo będziemy musieli się zgodzić,
                              że tylko Ci się tak wydaje. smile
                              • woda_woda :) 09.12.09, 14:36
                                Wszyscy tak robimy - tylko w różnym wymiarze a niektórzy ze
                                świadomością, że robią źle.
                      • humbak Re: Tak na marginesie... 09.12.09, 15:04
                        A wiesz czym się różni Ludowa Ojczyzna, od ojczyzny?smile
                        • taziuta Re: Tak na marginesie... 09.12.09, 17:36
                          humbak napisał:

                          > A wiesz czym się różni Ludowa Ojczyzna, od ojczyzny?smile

                          Nazwą, a poza tym niczym. Urodziłem się w Ludowej, dorastałem,
                          ożeniłem, miałem dzieci, pracowałem i kochałem. Taką ojczyznę
                          kochałem jaka była, innej nie znałem.

                          Wrogiem Ludowej (czyli mojej) Ojczyzny były Stany Zjednoczone.
                          Zdrajca, który ujawnił im nasze tajemnice wojskowe na zawsze
                          pozostanie zdrajcą. Zresztą i dziś, jak ktoś ujawni Stanom
                          nasze tajemnice, to jest zdrajcą. Nic się nie zmieniło.
                          Zdrada to zdrada...
                          • damakier1 Wytłumacz mi, Taziuto... 09.12.09, 19:11
                            . Urodziłem się w Ludowej, dorastałem,
                            > ożeniłem, miałem dzieci, pracowałem i kochałem. Taką ojczyznę
                            > kochałem jaka była, innej nie znałem.
                            >
                            > Wrogiem Ludowej (czyli mojej) Ojczyzny były Stany Zjednoczone.

                            Idąc dalej: Przyjacielem i opiekunem tej Ludowej był ZSRR. Gwarantem
                            bezpieczeństwa Układ Warszawski. Jeśli tak, to ewentualne zwrócenie
                            się Jaruzelskiego o bratnią pomoc do towarzyszy radzieckich było
                            chyba czynem słusznym i patriotycznym? To czemu uważasz, że IPN
                            przedstawia nam fałszywkę, a nie chlubny dowód patriotycznej troski
                            generała o Ludową Ojczyznę?
                            • taziuta Re: Wytłumacz mi, Taziuto... 09.12.09, 20:01
                              damakier1 napisała:

                              > Idąc dalej: Przyjacielem i opiekunem tej Ludowej był ZSRR.

                              Nieprawda, że przyjacielem i opiekunem. Był realnością, na którą
                              zgodził się Zachód w Jałcie. I z tą realnością musiał się też liczyć
                              Jaruzel...

                              > /.../ ewentualne zwrócenie się Jaruzelskiego o bratnią pomoc do
                              towarzyszy radzieckich było chyba czynem słusznym i patriotycznym?

                              Jakie ewentualne? Bo tak to zrozumiał jakiś adiutant?
                              A co z sondowaniem stanowiska Wielkiego Brata, który miał na naszym
                              terytorium 200.000 swoich żołnierzy?

                              > /.../ To czemu uważasz, że IPN p$rzedstawia nam fałszywkę, a
                              nie chlubny dowód patriotycznej troski generała o Ludową Ojczyznę?

                              Bo komisarze polityczni IPN każdą wątpliwość tłumaczą na niekorzyść
                              oskarżonego. Komisarze, z ideologicznymi klapkami już tak mają...
                              • damakier1 Re: Wytłumacz mi, Taziuto... 09.12.09, 22:23
                                > Nieprawda, że przyjacielem i opiekunem
                                No jak nieprawda? Wieczysta przyjaźń ze Związkiem Radzieckim była
                                nawet wpisana do konstytucji (ustawa z 10. lutego 1976r.)

                                > Jakie ewentualne? Bo tak to zrozumiał jakiś adiutant?
                                Adiutant nie ma nic do rzeczy. Piszę "ewentualne", bo nie
                                przesądzam, czy dokument jest autentyczny i nie wiem, czy zwracał
                                się, czy nie.
                                > Bo komisarze polityczni IPN każdą wątpliwość tłumaczą na
                                niekorzyść
                                > oskarżonego. Komisarze, z ideologicznymi klapkami już tak mają...

                                Co do oceny komisarzy politycznych z IPN - pełna zgoda. Są to
                                dokładnie tacy sami komisarze polityczni, jakich pamiętam z PRL-u.
                                Niestety, dalej nie rozumiem dlaczego uważasz, że autentyczność tego
                                dokumentu jest "na niekorzyść" Jaruzelskiego. To nielogiczne - skoro
                                się uważa, że zachowanie tamtejszej realności było słuszne, to ten
                                dokument przemawia "właśnie na korzyść".

                                Tak marudzę na ten temat bo mnie dziwi - we wszystkim się spieramy,
                                a tu nagle oboje się zgadzamy, że zwrócenie się w tamtych
                                okolicznościach o pomoc do towarzyszy radzieckich to draństwo.
                                • taziuta Re: Wytłumacz mi, Taziuto... 09.12.09, 22:40
                                  damakier1 napisała:

                                  > Tak marudzę na ten temat bo mnie dziwi - we wszystkim się
                                  spieramy, a tu nagle oboje się zgadzamy, że zwrócenie się w tamtych
                                  okolicznościach o pomoc do towarzyszy radzieckich to draństwo.


                                  Nie wiem czy się zgadzamy, że to draństwo. Pamiętaj, że rozmawiamy
                                  28 lat po tamtych wydarzeniach, mając wiedzę, którą dziś mamy, ale
                                  nie wiem czy też tak pryncypialni bylibyśmy wówczas, tkwiąc w środku
                                  Układu Warszawskiego, który trzymał się jeszcze całkiem mocno.

                                  Jaruzel musiał lawirować, jak każdy polityk, jak słusznie zauważył
                                  dziś Kwaśniewski. Bo poza wszystkim polityk zwykle stara się zdobyć
                                  i zachować władzę, a nie ją stracić. Tak wówczas jak i dziś.

                                  A kto wówczas mógł przewidzieć, że PRL to nie projekt na wieki?
                                  Miał problem z nieodpowiedzialną Solidarnością, która parła do
                                  zwarcia, tak jakbyśmy mieli jakiś wybór, być w strefie wpływów ZSRR,
                                  czy nie być (zanim zapanował Gorbaczow). I Jaruzelski świetnie sobie
                                  z tym problemem poradził. Pora to przyznać, Damo. smile
                                  • damakier1 Chodzi mi wyłącznie o logikę... 09.12.09, 23:16
                                    Nie namówisz mnie na dyskutowanie, jak sobie poradził Jaruzelski.
                                    Już dawno postanowiłam nie dyskutowć o Michniku, Jaruzelskim,
                                    słuszności wprowadzenia stanu wojennego i jeszcze o paru rzeczach,
                                    których wymieniać mi sie nie chce.
                                    Zastanawia mnie jedynie brak logiki w tym, że prezentując
                                    takie poglądy, jakie prezentujesz; nawet przedstawiając tu te
                                    wszystkie argumenty - jednocześnie uważasz, że ten dokument
                                    obciąża
                                    generała?
                                    Innymi słowy - gdyby to była prawda, to według Ciebie - co by w tym
                                    było złego?
                                    (a może nie byłoby nic złego, skoro nie wiesz czy to draństwo?)
                                    • taziuta Albo wiara, albo logika :) 09.12.09, 23:33
                                      damakier1 napisała:
                                      Re: Chodzi mi wyłącznie o logikę...

                                      W przypadku Jaruzelskiego mamy raczej do czynienia z wiarą.
                                      Albo mu się wierzy, albo nie. Zapomnijmy o logice... smile

                                      > Zastanawia mnie jedynie brak logiki w tym, że prezentując
                                      > takie poglądy, jakie prezentujesz; nawet przedstawiając tu te
                                      > wszystkie argumenty - jednocześnie uważasz, że ten dokument
                                      > obciąża
                                      generała?


                                      Zacząłem od tego iż uważam ten dokument za fałszywkę,
                                      a przynajmniej za relację z tego jak Jaruzelskiego postrzegał jakiś
                                      adiutant jakiegoś radzieckiego generała czy marszałka. Jaruzelski
                                      zaprzeczył, że jego rozmowa z Kulikowem wyglądała tak jak w
                                      tym 'dokumencie', i mi to wystarcza. A fałszywka nie obciąża
                                      generała lecz IPN, wg mnie...

                                      > Innymi słowy - gdyby to była prawda, to według Ciebie - co by w
                                      tym było złego? (a może nie byłoby nic złego, skoro nie wiesz czy
                                      to draństwo?)


                                      Nie chcę się powtarzać. Pisałem już, że Jaruzelski z pewnością
                                      przeprowadzał z radzieckimi wiele rozmów sondażowych. Grał z nimi,
                                      bo funkcjonował w takich a nie innych realiach, i musiał ich jakoś
                                      'spacyfikować', by móc podemować takie decyzje jakie uważał za
                                      najkorzystniejsze dla naszego kraju.

                                      Natomiast nie mam złudzeń, że ktoś, kto jest uprzedzony do Jaruzela,
                                      i tego co zrobił dla Polski, każde tego typu 'zagranie', strzępek
                                      notatki, czy cokolwiek mu wpadnie w ręce, będzie interpretował
                                      na Generała niekorzyść. I tyle...
                          • humbak Re: Tak na marginesie... 10.12.09, 07:20
                            Łuł... nie sądziłem że każde ustanowione nam państwo staje się od razu ojczyzną. Z tworami z czasu zaborów, albo GG należy postępować analogicznie? Ale z nas bandyci.
                            • taziuta Re: Tak na marginesie... 10.12.09, 12:04
                              humbak napisał:

                              > Łuł... nie sądziłem że każde ustanowione nam państwo staje się
                              od razu ojczyzną. Z tworami z czasu zaborów, albo GG należy
                              postępować analogicznie? Ale z nas bandyci.


                              Nie z nas bandyci, lecz z Ciebie manipulator! PRL to było
                              niepodległe państwo, tyle że leżące w strefie wpływów ZSRR.
                              Skutkowało to tym, że narzucili nam nieefektywny system ekonomiczny
                              i rządy monopartii, ale to była nasza monopartia, a nie sowiecka. To
                              byli nasi przywódcy, jak gen. Jaruzelski, wybierani przez naszych,
                              a nie gubernatorzy wybierani przez zaborców.

                              Jak można dokonywać takich porównań?!... sad
                              • humbak Re: Tak na marginesie... 10.12.09, 13:27
                                Ziutek, jak może niepodległe państwo nie móc decydować o tym jaki w nim panuje system gospodarczy? Jak może mieć gospodarkę, politykę zagraniczną i wewnętrzną zależną od innego państwa? O czym Ty wogóle piszesz? Oczywiście że ja wyolbrzymiłem swoim porównaniem problem, ale nawet to nie sprawiło z jakiejś przyczyny byś zauważył o co mi chodzi.
                                • taziuta Re: Tak na marginesie... 10.12.09, 13:47
                                  humbak napisał:

                                  > Ziutek, jak może niepodległe państwo nie móc decydować o tym
                                  jaki w nim panuje system gospodarczy?


                                  Był taki "Traktat Jałtański", zapewne słyszałeś?...

                                  > Jak może mieć gospodarkę, politykę zagraniczną i wewnętrzną
                                  zależną od innego państwa?


                                  Może na wiele różnych sposobów. Na przykład przystępując do UE,
                                  dziś, a onegdaj do RWPG. Do NATO dziś, a do Układu Warszawskiego
                                  wówczas, itd.

                                  > /.../ ale nawet to nie sprawiło z jakiejś przyczyny
                                  > byś zauważył o co mi chodzi.


                                  A o co Ci chodzi? smile

                                  • humbak Re: Tak na marginesie... 10.12.09, 13:55
                                    > Był taki "Traktat Jałtański", zapewne słyszałeś?...

                                    A co to zmienia do diaska?

                                    > Może na wiele różnych sposobów. Na przykład przystępując do UE,
                                    > dziś, a onegdaj do RWPG. Do NATO dziś, a do Układu Warszawskiego
                                    > wówczas, itd.

                                    Jakbyś zauważył do obecnych wspólnot nie tylko wstąpiliśmy dobrowolnie, ale staraliśmy się przystąpić. Do tego wielce wątpliwe wydaje mi się by ktoś nam groził jakąkolwiek przemocą przy próbie wystąpienia. Zależności z UE powstają też w nieco inny sposób niż w tamtym układzie, prawda?



                                    > A o co Ci chodzi? smile

                                    ;P
                                  • woda_woda Nie no... muszę się wtrącić :) 10.12.09, 13:56
                                    Na przykład przystępując do UE,
                                    > dziś, a onegdaj do RWPG.

                                    Jeśli nie zauważasz tego, że nikt Polaków nie pytał o to, czy chcą
                                    być w RPPG a o to, czy chcą należeć do UE pytał, to jak z tobą
                                    rozmawiać?

                                    Nie ma dla ciebie znaczenia, czy coś jest wolą narodu, czy nie jest?

                                    • taziuta Re: Nie no... muszę się wtrącić :) 10.12.09, 14:03
                                      woda_woda napisała:

                                      > Jeśli nie zauważasz tego, że nikt Polaków nie pytał o to, czy chcą
                                      > być w RPPG a o to, czy chcą należeć do UE pytał, to jak z tobą
                                      > rozmawiać?

                                      Spokojnie i cierpliwie, usiłując wyjaśnić mi w czym błądzę.

                                      > Nie ma dla ciebie znaczenia, czy coś jest wolą narodu, czy nie
                                      > jest?

                                      Władza ludowa miała okresowe poparcie ludu, i nie zawsze musiała
                                      fałszować wyników wyborów, szczególnie gdy wprowadzono zasadę
                                      'głosujemy bez skreśleń!'. smile

                                      A tak całkiem poważnie, to nie mamy się o co kłócić. To był nasz
                                      kraj, nasza ojczyzna, tyle że pod rządami monopartii. Ale czy dziś
                                      nie grozi nam coś podobnego? No bo jeśli nie PO, to kto?!... uncertain.
                                      • woda_woda Re: Nie no... muszę się wtrącić :) 10.12.09, 14:21
                                        To jest jasne, że Jałta opuściła na Europę żelazną kurtynę i na to
                                        Polacy wpływu nie mieli.
                                        I to jest jasna, że PRL był naszą ojczyzną, czyli miejscem, gdzie
                                        się urodziliśmy i wychowaliśmy.

                                        Zupełnie inną sprawą jest nieoodróżnianie tego, w jakich sojuszach
                                        jest się z własnej woli a w jakich pod przymusem. Nieodróżnianie
                                        tego sytuuje cię po stronie tych, którzy porównują UE z ZSRR, czyli -
                                        delikatnie mówiąc - niezbyt rozgarniętych osób smile

                                        Nikt nie pytał Polaków, czy chcą być w sojuszu z ZSRR, to chyba
                                        dyskusji nie podlega.


                                        > pod rządami monopartii. Ale czy dziś
                                        > nie grozi nam coś podobnego?

                                        Mam nadzieję, że tylko żartujesz. Gsybym założyła, że ty tak na
                                        serio, musiałabym mocno zwątpić w twój zdrowy rozsądek smile
                                        • taziuta Re: Nie no... muszę się wtrącić :) 10.12.09, 14:27
                                          woda_woda napisała:


                                          > > pod rządami monopartii. Ale czy dziś
                                          > > nie grozi nam coś podobnego?

                                          > Mam nadzieję, że tylko żartujesz. Gsybym założyła, że ty tak na
                                          > serio, musiałabym mocno zwątpić w twój zdrowy rozsądek smile

                                          No nie wiem. Stawiasz poprzeczkę tak wysoko... wink

                                          Strach przed PiS powoduje, że każdy przekręt,
                                          każda hucpa i buta uchodzą PO płazem, no bo jak nie PO, to kto?!

                                          No to mamy monopartię, tym razem z demokratycznego nadania. smile
                                          • woda_woda Re: Nie no... muszę się wtrącić :) 10.12.09, 15:13
                                            > No to mamy monopartię, tym razem z demokratycznego nadania. smile

                                            Pretensje możemy mieć tylko do siebie samych smile
                                            • taziuta Re: Nie no... muszę się wtrącić :) 10.12.09, 15:18
                                              woda_woda napisała:

                                              > > No to mamy monopartię, tym razem z demokratycznego nadania. smile
                                              >
                                              > Pretensje możemy mieć tylko do siebie samych smile

                                              Ano, tym razem tak... uncertain.
                                        • gat45 Sama nie wiem, czy się ze sobą zgadzam 10.12.09, 15:00
                                          woda_woda napisała:

                                          > To jest jasne, że Jałta opuściła na Europę żelazną kurtynę i na to
                                          > Polacy wpływu nie mieli.
                                          > I to jest jasna, że PRL był naszą ojczyzną, czyli miejscem, gdzie
                                          > się urodziliśmy i wychowaliśmy.
                                          >
                                          > Zupełnie inną sprawą jest nieoodróżnianie tego, w jakich sojuszach
                                          > jest się z własnej woli a w jakich pod przymusem. Nieodróżnianie
                                          > tego sytuuje cię po stronie tych, którzy porównują UE z ZSRR,
                                          czyli -
                                          > delikatnie mówiąc - niezbyt rozgarniętych osób smile
                                          >
                                          > Nikt nie pytał Polaków, czy chcą być w sojuszu z ZSRR, to chyba
                                          > dyskusji nie podlega.
                                          >

                                          ale obawiam się, że indolencja i - przepraszam - głupota dużej
                                          części jakiegoś narodu mogą wpędzić państwo w niedobre sojusze i w
                                          ramy niechcianego systemu prawnego równie skutecznie, jak zewnętrzny
                                          przymus i gwałt.

                                          Akurat nie Polskę mam teraz na myśli, ale wcale jej nie wykluczam z
                                          tego schematu.
                                          • woda_woda Re: Sama nie wiem, czy się ze sobą zgadzam 10.12.09, 15:12
                                            > ale obawiam się, że indolencja i - przepraszam - głupota dużej
                                            > części jakiegoś narodu mogą wpędzić państwo w niedobre sojusze i w
                                            > ramy niechcianego systemu prawnego równie skutecznie, jak
                                            zewnętrzny
                                            > przymus i gwałt.


                                            Jasne.
                                            Pozostaje kwestia: czy lepiej wyjść za mąż niedobrze , ale z własnej
                                            woli i z możliwością rozwodu - czy niedobrze, ale pod przymusem i
                                            bez możliwości wycofania się.
                                            • gat45 Re: Sama nie wiem, czy się ze sobą zgadzam 10.12.09, 15:55
                                              woda_woda napisała:

                                              >
                                              >
                                              > Jasne.
                                              > Pozostaje kwestia: czy lepiej wyjść za mąż niedobrze , ale z
                                              własnej
                                              > woli i z możliwością rozwodu - czy niedobrze, ale pod przymusem i
                                              > bez możliwości wycofania się.


                                              smile)))

                                              Przy podanych przez Ciebie warunkach istnieje jeszcze kilka
                                              permutacji, a w tym na przkład niedobrze, z własnej woli i z
                                              mozliwością rozwodu. Przy założeniu, że odrzucamy dobre
                                              zamążpójście, bo wtedy możliwości nam się mnożą.

                                              Życie skomplikowanem wielce jest. Ze skromnych obserwacji własnych,
                                              z opowieści otoczenia oraz z licznych lektur zaczynam też dochodzić
                                              do przekonania, że małżeństwa skojarzone przez rodziców mają
                                              dokładnie te same szanse na szczęśliwe trwanie, co te z wolnego
                                              wyboru partnerów. Nie wykluczam, że nawet większe, o ile rodzice są
                                              mądrzy i kochający swoje dzieci. Siedzę więc i przyglądam się
                                              własnym myślom z absolutnym niedowierzaniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka