Dodaj do ulubionych

~midlife crisis

IP: *.dsl.scarlet.be 12.02.11, 23:45
Czy sa na liscie podobne przypadki?

Przyjechalismy do Brukseli razem z zona kilka lat temu. Ona nie pracuje zawodowo, ja pracuje w komisji jako funkcjonariusz. Mojej zonie sie tu nie podoba, mnie tak. Sytuacja miedzy nami w Brukseli nigdy nie byla idealna, ale ostatnio jest tylko gorzej. Zona ma ciagle pretensje do mnie. Wszystko jest na nie z jej strony. Oskarza mnie, ze ona tu nie pracuje, ale w konkursach nie chce brac udzialu. Zastanawiam sie, czy bedzie fair zakonczyc nasz zwiazek? Zlozyc papiery rozwodowe i odeslac ja do Polski? Kupie jej mieszkanie i zapewnie pieniadze. Nie chce tak, ale jednoczesnie chce byc szczesliwy, a nie wracac do domu tylko by sluchac kolejnych pretesji.
Obserwuj wątek
    • Gość: sports car Re: ~midlife crisis IP: 88.147.31.* 12.02.11, 23:58
      a zdecyduj się
      jeśli to midlife crisis i znudzenie to kup sobie sportowy samochód,
      a jeśli to niezadowolona zona to ja się nie bee wyrażał
    • next.only.me Re: ~midlife crisis 13.02.11, 10:22
      Przeszliśmy taki kryzys. Ja jestem tą, która nie mogła darować przyjazdu tutaj. Rozumiem Twoją żonę. I przyznam Ci się, że poczułam ulgę - że ktoś jeszcze czuje podobnie jak Ja. Wokół było pełno zadowolonych ludzi, a ja przez kilka lat czułam się tu jak w więzieniu. Za karę. Prosisz o radę - nie rezygnuj z małżeństwa! Ona prosi o pomoc, uwagę, zrozumienie. Narzeka, bo nie umie inaczej skłonić Cię, żebyś zauważył, że ona jest. Musi być niewyobrażalnie samotna. Rozumiem Was oboje - Twoje ambicje i Jej zagubienie w sytuacji. To nie musi skończyć się rozwodem.
      Jeśli Ty i Twoja żona chcielibyście pogadać z Małżeństwem, które przez to przeszło - odezwij się.
    • Gość: ryd ryd Re: ~midlife crisis IP: *.59-64-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 13.02.11, 12:55
      Jestescie do bolu klasycznym przypadkiem. Moze warto sie jeszcze zastanowic, moze razem wrocic do Polski? Jak sie rozwiedziesz i nie ulozysz sobie zycia po rozwodzie to zostaniesz zblazowanym starszym panem, ktorych w instytucjach pelno... Mozna jeszcze wziac CCP i spedzic razem rok z daleka od Brukseli i okolic, moze sie ulozy.

      Powodzenia.
    • Gość: tez midlife Re: ~midlife crisis IP: *.29.244.238.coditel.net 13.02.11, 13:16
      Sa i gorsze przypadki. Nas jest dwoje. Oboje zatrudnieni. Ja toleruje swoja prace a zona nie znosi. To co robi jest nudne i nikomu nie potrzebne.
      Trzymaja nas tu dwie pensje AD ktore gdzie indziej nie dostaniemy. Zwiazek zamiera. Jak to bedzie to nie wie nikt.

      • Gość: kama Re: ~midlife crisis IP: *.217.147.42.coditel.net 13.02.11, 14:39
        Jak ktos nie znosi swojej pracy przeciez moze zmienic dzial (to dopiero problemy sie wymysla).CO do reszty na tym polega cala magia by rutyna nas nie dopadla ,jak macie dwie pensyjki ad to ja bym co drugi weekend sobie walizke pakowala i zwiedzala rozne zakatki.
        Jak to sie mowi tylko malo inteligentni ludzie sie nudza.
        A tak co do Pl a co tam jest wiecej do robienia poza tym ze rodzina jest obok ?Tu tez mozna sobie przyjaciol znalezc lub znajomych ,jakies kursy ewentualnie ,sport a jak nie to w ostatecznosci zroic sobie blizniaki i nie bedzie czasu na myslenie-bo gdzie indziej moze byc gorzej.
        • next.only.me Re: ~midlife crisis 13.02.11, 15:07
          Dla mnie argument, że gdzie indziej może być gorzej jest żałosny. Mamy tylko jedno życie i marnowanie go na bycie w miejscu, którego się nie lubi, w pracy, której się nie kocha jest marnotrawieniem czasu, który mamy. Pewnie, że można znieczulać się kolejnym weekendem "gdzieś tam", kolejnym kursem "czegoś tam" i szukać sobie innych fałszywych wypełniaczy. Moim zdaniem nie warto. Warto mieć rodzinę, przyjaciół, cel i prawdziwy dom.
          I jeszcze jedno - ludzie są różni, a to czy czujesz się spełniona (ny) to nie nudzenie ani brak inteligencji. Wręcz przeciwnie - "Tylko krowa nie ma wątpliwości" (J.B. Shaw)
        • Gość: tezmidlife Re: ~midlife crisis IP: *.ec.europa.eu 14.02.11, 11:49
          Blizniakow nie zrobimy bo juz za starzy jestesmy:))

          Mamy hobby, weekendy poza miastem tez, czas zapelniony na full.........
          Dzieciaki dopilnowane, czyste i usmiechniete.

          Niby wszystko OK ale nie OK.

          Ale to chyba trzeba przezyc zeby zrozumiec.............

          I tak mi sie wydaje ze jak ktos tu pisze o tak bardzo osobistych sprawach to moze szuka troche empati. A to co tu jest opisywane kazdemu morze sie zdarzyc..........
          • Gość: mala Re: ~midlife crisis IP: *.access.telenet.be 16.02.11, 15:13
            wybacz, ale dwie pensje AD to naprawde nie kazdemu sie moga zdarzyc ;)
    • Gość: noa Re: ~midlife crisis IP: *.76-64-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 13.02.11, 21:48

      Dlaczedo midlife crisis? To kryzys waszego zwiazku; na midlife jeszcze przyjdzie czas

      Wydaje mi sie ze Twoja zona ma prawo czuc sie sfrustrowana

      Podejmujac prace w komisji dostalismy moze konfort i bezpieczenstwo ale nie koniecznie szczescie
      W zyciu nie widzialam tylu nieszczesliwych i samotnych ludzi co tutaj i pensyjki AD nic tu nie zmienia

      Moze pomyslcie o terapii malzenskiej= tylko prosze nie zgrywaj polskiego mena co to nigdy nie porozmawia z psy
      Wyprobujcie kilku az traficie na takiego co wam obojgu pasuje
      Przyklad:
      www.arborescences.be/equipe.html
      • Gość: Ela Re: ~midlife crisis IP: *.239-181-91.adsl-dyn.isp.belgacom.be 13.02.11, 22:12
        Czyli jednak cos jest w powiesci Plebanek?

        Problemow nie zazdroszcze.
        Wasze zycie w waszych rekach.
        Cos poza praca i spotkaniami towarzyskimi w srodowisku ludzi z pracy macie w zyciu?

        Zona jak nadaje sie do zdawania egzaminow, to chyba jakas gupia baba nie jest. Czemu nie zaanagazuje sie w jakas part time prace, projekt lokalny, miedzynarodowy, niekoniecznie przynoszacy kolejne eurosy, ale niech jej przynosi inne doznania niz te, ktore ma w domu. Niech zajmie sie czyms o czym zawsze marzyla, ale np. kasy i czasu brakowalo? Teraz wlasnie moze to zrobic, Ty zarabiasz wystarczajaco, zeby to umozliwic.

        Ty robisz cos poza tym, ze pracujesz? Moze przestaliscie sie inspirowac i nudni sie zrobiliscie.

        Przykro mi, ze sie tak zaniedbaliscie.


        • Gość: anbxl Re: ~midlife crisis IP: 91.194.202.* 14.02.11, 10:18
          podobnie jak kilku poprzednikow mysle,ze to nie jest tylko twoj problem,ale bardzo wielu tutaj przebywajacych (rowniez w druga strone-zona pracuje,a maz w domu popada w depresje i nic mu nie pasuje,bo nie jest aktywny).Kiedys bylam na takiej polskiej imprezce,gdzie zony promienowaly i przechwalaly sie,a mezowie (wiekszosc wyksztalconych,mlodych,ale niepracujacych) wszystko co belgijskie krytykowali,bo nie mogli znalezc sobie tu miejsca. Zaproponowalam im,zeby skrzykneli sie i cos razem zrobili.Nie wiem jakie byly tego efekty.Jak poprzedniczka napisala moze moglbys namowic zone do spolecznego "udzielania sie".Np do tutejszych szpitali (st Luc) przyjezdzaja polskie chore dzieci.Czesto poszukuja ludzi znajacych polski i mogacych poswiecic troche swojego czasu tym dzieciom. Lub pomoc w jakims schronisku.A jezeli nie jest typem spolecznika to moze warto rzucic haslo na eps liscie.Na pewno znajdzie sie osoba w podobnej sytuacji. Wowczas wspolnie moglyby sobie organizowac czas wolny (kursy,nie koniecznie jezykowe,sport,wspolne zakupy,etc)
          • next.only.me Re: ~midlife crisis 14.02.11, 11:32
            Dlaczego Wasze porady sprowadzają się do zapełniania czasu? Mam wrażenie, że zupełnie nie rozumiecie problemu. Wyobraźcie sobie kobietę ok 40-tki. Pracowała przez kilkanaście lat. Może odnosiła sukcesy? I nagle musi to zostawić, bo ktoś wymyślił, że Instytucje to jest jedyny sposób na spełnienie zawodowe. Nie trafia do mnie argument, żeby startować w konkursach. Po co? Nie każdy ma duszę urzędnika. A poza tym oferty EPSO z ostatnich lat to AST 3 lub AD5 lub specjalizowane i nie w moim zawodzie. Nie każdy ma ochotę spędzić życie wspinając się latami od AST 3 w górę. Ludzie mają różne ambicje i charaktery. W tej sytuacji radzenie komuś, żeby się uspołecznił, nauczył spędzać czas z nowo poznanymi lub jak tu ktoś napisał - przestał się nudzić jest delikatnie mówiąc nie na miejscu.
            Spróbujcie zrozumieć - to jest problem, bo grozi rozpadem związków, często z dużym stażem.
            I może jestem egoistyczna, ale odkrycie, że inni przechodzą przez to, co ja, dziwnie podtrzymuje mnie na duchu, bo myśl, że miałabym żyć tutaj przez następne 20 lat..... !
    • Gość: analogie Re: ~midlife crisis IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.11, 12:07
      z tym ze to ja wyjechalam do Brukseli do pracy a maz zostal w PL (zarabia lepiej niz ja na stanowisku AD... he he). Dwa lata dojazdow co tydzien (on albo ja na zmiane), dodatkowo moj part time + flexi time pozwalal nawet na okolo polowe miesiaca razem. On tez staral sie szukac kazdej okazji zeby przyjechac do Brusi albo zostac dluzej na jakiejs delegacji. Bardzo romantyczne te weekendziki byly, restauracyjki, kina, wyjazdy nad morze, albo do jakiegos miasta typu Paryz, Londyn. Teraz juz nie jezdzimy bo za kilka tygodni dolaczy do nas rozkoszne niemowlatko (prosze trzymac kciuki)! W zwiazku z tym do wrzesnia jest spokoj, siedze przykladnie w domu, a potem pewnie wroce w jakims mniejszym wymiarze godzin do B (prosze sobie podliczyc ile czasu mozna spedzic razem dzieki 80% + flexi + teleworking).
      Nie jest to wyjscie na cale zycie i oboje sie intensywnie rozgladamy za stanowiskami blizej siebie (ale tez merytorycznie odpowiednimi). W sumie sporo naszych znajomych tak ma przez sporo lat i jakos zyja. Wbrew pozorom szefostwo na haslo "decentralisation familiale" tez szybciej sie zgadza na part time czy rekompensate flexigodzin w wymiarze "caly dzien" czy tez "pol dnia". Oczywiscie w pozostalym czasie dajemy z siebie wszystko a jak nas nie ma w pracy to tez sprawdzamy maila (po prostu obie strony musza byc elastyczne).

      najwazniejsze - determinacja uczucia, bez tego pewnie po roku by sie nam przestalo chciec jezdzic.....
      no i zrozumienie ze obie strony maja a i owszem wymagania od zycia. Kiedy zdalam konkurs do Bxl maz nie byl zadowolony ze wyjezdzam ale powiedzial "jedz bo inaczej bedziesz mi miala za zle a wieczne poczucie krzywdy to naprawde moze zaszkodzic naszemu zwiazkowi".

      pozdrawiam i zycze powodzenia
      ciezarowka
      • Gość: aga Re: ~midlife crisis - do ciezarowki IP: *.ec.europa.eu 14.02.11, 17:09
        Ciezarowko!

        Gratuluje!
        Przyklad ktory mi przyszedl do glowy to E Jelinek:

        "I was 27; he was 29. I knew enough men. Sexuality was, strangely, the only area where I emancipated myself early on. Our marriage takes place in two cities. It's a kind of Tale of Two Cities in the Dickensian sense. I've always commuted between Vienna and Munich. Vienna is where I've always lived because my friends are here and because I've never wanted to leave Vienna. In the end I've been caught up here. Munich is my husband's city and so I've always travelled to and from, and that's been good for our marriage"

        Tyle ze dystans mniejszy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka